mamutekk
26.09.08, 13:26
Kiedy córka miała osiem miesięcy, w styczniu 2006 r. zawarliśmy przed
sądem ugodę co do wysokości alimentów. Nie były one wysokie, zaledwie
400 zł. Koszty utrzymania dziecka były wtedy niewielkie, mleko,
pampresy, nie potrzebowaliśmy opiekunki, bo ja byłam w
domu.Rozkręcałam działalność gosp. jednocześnie opiekując się
dzieckiem. Poza tym ojciec dziecka zapewnił nam dach nad głową i
płacił rachunki: czynsz, media. Sytuacja była w miarę dobra.
Obecnie mam własne mieszkanie, dobrze płatną pracę a dziecko jest 3,5
letnie. Ojciec dziecka ma ustablizowaną sytuację materialną, związaną
z zatrudnieniem przynoszącym wysokie dochody. Nie posiada innych
dzieci. Inwestuje w nieruchomości, dobre samochody, lubi markowe
ciuchy. Wiadomo, że dziecko powinno żyć na takim samym poziomie jak
jego rodzice, a rodzice wspólnie powinni łożyć na jego utrzymanie.
Jednak on nie chce dobrowolnie podwyższyć kwoty alimentów, pomimo, iż
dziecko nie ma już ośmiu miesięcy ale prawie 3,5 roku i wydatki są
znacznie większe.Przedszkole 600 zł.(nie dostaliśmy się do
państwowego), dowóz do przedszkola ok. 80 zł. czynsz 400 zł, prąd co
kilka m-cy dość spory, bo nie mamy gazu, więc ogrzewanie wody jest na
prąd, gotowanie również. Prąd ok 70 zł. na miesiąc. Jedzenie - dla
dziecka w wieku mojej córki stawka żywieniowa na dzień to ok. 10 zł.
w dniach, kiedy nie będzie chodzić do przedszkola. W przedszkolu zje
śniadanie, obiad i podwieczorek, ale po przyjściu do domu też chętnie
coś zje szczególnie to co lubi. Do tego jedzenie w soboty, niedziele
i święta. Załóżmy, że 120 zł na miesiąc.
Ubrania i buty - szybko rośnie to wydatek co ok. kilka miesięcy ok.
500 zł. Ubrania kupowane w średnio dobrych sklepach np. Coccodrillo,
Smyk, 5-10-15. Do tego prywatny ortodonta i alergolog - po dwie
wizyty w miesiącu u każdego po 50 zł - razem ok 200 zł. Do tego
dochodzi koszt lekarstw w sezonie zimowym córka kilkakrotnie choruje
na zapalenie oskrzeli - koszt recepty to za każdym razem ok. 60 zł.
Do tego witaminy, citropepsin + leki na podniesienie odporności -
ok.30 zł. Razem leki 90 zł co dwa miesiące. Na miesiąc 45 zł.
Do tego raz w roku wyjazd na wakacje , najlepiej nad morze. Do tej
pory nocleg dziecka był darmowy, jednak czterolatka z reguły nie może
już na takowy liczyć. Koszt pobytu dziecka nad morzem razem z
wyżywieniem i miejscowymi atrakcjami - to jakieś min. 1300 zł.
Podsumowanie:
600 zł przedszkole
80 zł dojazd do przedszkola - inna dzielnica
400 zł czynsz za mieszkanie
70 zł. prąd
120 zł.żywienie dziecka w domu
125 zł.ubrania + buty w przeliczeniu średnio na miesiąc
200 zł. wizyty u prywatnego lekarza
45 zł. leki na miesiąc
108 zł wypoczynek letni w przeliczeniu na średnią na miesiąc.
RAZEM 1748. Koszty dzielimy na pół wychodzi 874 zł.na osobę. Może
dużo, jednak zarówno ojciec dziecka ani ja nie oszczędzamy na sobie,
więc jak wspomniałam dziecko ma prawo żyć na takim poziomie jak
rodzice, którzy nie klepią w końcu biedy.
Czy mam szansę na takie alimenty? Czy adwokat jest w takiej sytuacji
niezbędny? Mam już dosyć sytuacji, w której ja płacę ponoszę
większość kosztów utrzymania dziecka.
Napiszcie coś, czekam również na wypowiedzi krytyczne.