poradzcie: dogadanie czy sad?

18.10.08, 16:36
Wiem, że tego typu wątków było sporo, bo podczytuje to forum od dość
dawna.
Wczoraj bylam na spotkaniu z ex(niemężem)w sprawie alimentów.
Przygotowałam sobie listę wydatkow,jakie ponoszę na dziecko,nic nie
zawyzalam i myślałam,że się dogadamy. Rozmowa jednak przebiegla
fatalnie, poniosly mnie emocje, kiedy powiedzial, ze kilka stalych
pozycji jest ok, ale na reszte musze mu dawac co miesiac rachunki
(energia,gaz,ubrania,leki) i w zaleznosci od tego bedzie placil.
Oczywiscie, powiedzial, nie zaluje na dziecko,ale chce miec kontrole
nad swoimi pieniedzmi. Ja chcialam po prostu 800 zl i wiecej sie nie
spotykac. Wiec zapytalam go: ile w takim razie mozesz mi dac bez
tych rachunkow?? a on: 500.
Nie wiem co robic, za wynajecie mieszkania place 1400,a zarabiam
niewiele wiecej.Czy zgodzic sie na JEGO warunki,i wtedy- w razie
jakis nadprogramowych wydatkow byc zabezpieczona? Czy tez zglosic
sprawe o alimenty do sadu? Byc moze sad zasadzi mniej niz 500...?
Gdyby chodzilo o innego czlowieka, moze bym na te rachunki sie
zgodzila, ale on przez kilka lat dreczyl mnie psychicznie. Teraz
przychodzac z tymi rachunkami znowu znalazlabym sie w sytuacji osoby
podleglej, proszacej o pieniadze. A ja chce miec z nim jak najmniej
kontaktu. Z drugiej strony chce najlepiej dla dziecka, zeby nie
glodowalo,zeby bylo za co kupic leki...
    • burza4 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 18.10.08, 17:46
      500 zł to mała kwota, szczególnie że skoro pracujesz to musisz
      zorganizować jakoś opiekę nad dzieckiem. Nie piszesz ile zarabia
      ojciec, a to dość istotne - inne potrzeby dziecka są dla sądu
      usprawiedliwione w przypadku zamożnych rodziców, inne jeśli rodzice
      klepią biedę.

      Tego pokroju osoby nie mogą znieść braku kontroli, nie dziwię ci się
      ze nie chcesz się poniżać dyskutując co miesiąc o koniecznych
      wydatkach. Ja bym poszła do sądu.
      • malwa200 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 18.10.08, 18:29
        oczytwiście, ja tez poszałbym do sądu. nie bój się, nie zasądzą ci
        mniej niz chcesz. 500 zł to naprawde malutka kwota w tych czasach.
        śmiało możesz ządac więcej! smiało i do dzieła. złóż pozew o 700,
        albo i 900 zł! pamiętaj, ze zawsze w sądzie trzeba w pozwie napisac
        o co najmniej 200 zł więcej, zeby przyznano Ci kwotę, o którą
        walczysz. nie bój sie, jesteśmy z Tobą! naprawde, zaufaj nam,
        doświadczonym w tych sprawach!
      • malwa200 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 18.10.08, 18:30
        naprawde nie martwq sie! będzie dobrze, zobaczysz. smiało walcz o
        swoje-dla dziecka
    • paupau Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 19.10.08, 23:34
      Dziekuję Wam za rady.
      Sąd po prostu strasznie dla mnie brzmi, i zamyka pewnie drogę do
      jakichkolwiek "dogadań" z ex.
      Ex oficjalnie zarabia chyba najniższą krajową, a resztę dostaje do
      ręki od szefa.
      Już uspokoiłam się trochę psychicznie po wyprowadzce, a teraz pewnie
      co miesiąc przeżywałabym to od nowa. Spotykanie się w celach
      finansowych byłoby ponad moje siły. Czuję się strasznie słaba,
      jeżeli dochodzi do konfrontacji z nim.Mimo, że wcześniej planuję
      rozmawiać tak i tak i nie ponieść się nerwom. Nie wiem jak on to
      robi, ale totalnie mnie dołuje i wyprowadza z równowagi przy każdej
      takiej rozmowie.
      Na tej ostatniej rozmowie zażądał zwrotu zabawek,które wzięłam dla
      dziecka-klocki Duplo, które on kupił, oraz Duplo, które synek dostał
      od Mikołaja-ale tak naprawdę od siostry ex.
      Synek uwielbia te zabawki.
      To jedyne rzeczy które zabrałam "nieswoje", przy pakowaniu wyrwał mi
      nawet ręcznik i kartonowe segregatory, bo nie ja za nie płaciłam w
      sklepiesad
      To takie żenujące, że może za kilka lat będę się z tego śmiała. Mam
      nadzieję.
      • chalsia Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 10:33
        > Na tej ostatniej rozmowie zażądał zwrotu zabawek,które wzięłam
        dla
        > dziecka-klocki Duplo, które on kupił, oraz Duplo, które synek
        dostał
        > od Mikołaja-ale tak naprawdę od siostry ex.
        > Synek uwielbia te zabawki.
        > To jedyne rzeczy które zabrałam "nieswoje",

        mam nadzieję, że nie przyjdzie Ci do głowy, żeby oddac te zabawki
        temu bucowi.
      • krolowanocy Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 13:25
        > Na tej ostatniej rozmowie zażądał zwrotu zabawek,które wzięłam dla
        > dziecka-klocki Duplo, które on kupił, oraz Duplo, które synek dostał
        > od Mikołaja-ale tak naprawdę od siostry ex.

        to podobnie jak mój, który zażądał zwrotu pieniędzy za żarówki, które kupił
        (albo danie mu tych żarówek) oraz "kwiatka od Paulinki" czyli kwiatka
        doniczkowego, którego dostaliśmy na parapetówce.
        ale żeby żądać oddania zabawek dziecka, to już trzeba być jeszcze większą szują.
        współczuję.
        wystąp o alimenty, zdecydowanie. i weź do tego prawnika.
    • madziulec Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 10:20
      Jak pokazuje to forum moze byc i tak i tak.
      Dziewczyny dostaja i wiecej niz rzeczone 500 zl, ale i dostaja mniej.

      Pokusze sie pewnego dnia (moze) i zrobie takie usrednienei tych alimentow, by
      miec jednak pojecie ile srednio wychodzi i obawiam sie, ze wlasnie wyjdzie cos
      kolo tego 500 zl.

      Jest to zenujace, bo kwota 500 zl dla dziecka od jednego z rodzicow dla sadu
      oznacza dolozenie od drugiego kwoty takiej samej, czyli utrzymanie dziecka za
      1000 zl.
      Nie wiem jak to sobei sad wyobraza - ja np. dzis zaplacilam za przedszkole 450
      zl. Cyzli zostaloby na miesiac 550 zl (na wszystko: czynsz, prad, ubrania,
      chemia gosporadcza, lekarstwa, dodatkowa terapia.. =- czyli jednak naprawde jak
      ja to okreslam honmeopatyczne ilosci).

      Nadal nie umiem zrozumiec sadu i tego, czym sie kieruja ci ludzie tam
      przesiadujacy. Ale czyms sie kieruja.
      Mam nadzieje, ze uda Ci sie jakos zdobyc wyzsze zasoby finansowe.
      • kurczak1 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 13:22
        Postaw wysoko poprzeczkę. I nie bój się. A rachunki tak czy tak
        trzymaj. Dla sądu też. Zabawki są dziecka a nie Twoje, żeby Ci głup
        [oty do głowy nie przychodziły.
    • biedronka784 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 14:07
      Nawet się nie zastanawiaj tylko skladaj dokumenty o alimenty. W ten sposób
      najlepiej zabezpieczysz dziecko. Nie miej żadnych skrupułów bo twój ex ich nie ma.
      • ameliaand Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 14:46
        Kochana ja mam alimentów zasądzonych 200 zł, płaci 300 to 500 dla mnie jest góra
        kasy
        • paupau Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 18:03
          Wiem,że dla niektórych z Was 500 zł to dużo kasy, dla innych znów
          śmiesznie mało. To wszystko zależy jakie ma się możliwości i
          potrzeby.
          Ja niestety (biorąc pod uwagę koszty wynajmu) mieszkam w dużym
          mieście i wszystkie koszty utrzymania są tu wyższe.
          Gdybym mieszkała na wsi, miała swój domek, kawałek ogródka
          warzywnego i może krowę dającą mleko, większych potrzeb bym nie
          miaławink
          Mam pracę niezbyt dobrze płatną, ale za to bezpieczną: mogę wyjść o
          ustalonej porze, żeby zdążyć odebrać dziecko z przedszkola. Do pracy
          jadę ponad godzinę;-(
          Ex-y nie biorą pod uwagę tego, że gdybyśmy nie wychowywały samotnie
          dzieci, wiele z nas mogłoby osiągać większe dochody, chociażby
          siedząc po godzinach, albo mając dodatkową pracę. Tak jak oni mogą,
          gdyby im się tylko chciało- mój woli leżeć z piwem przed TV.
          • ameliaand Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 18:44
            Ja poszłabym do sądu - masz wyrok i nie może zmienić kwoty ani terminów....
            • madziulec Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 18:54
              Moze wink
              Skad mieliby prace komornicy wink)?
              • zakopiankaaa Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 22:24
                Pisałam o 1200 zł alimentów. Tatuś bardzo majętny, pensja powyżej średniej.
                Synek dostał 600 zł, ale mąż się odwoływał i obniżono do 450 zł w uzasadnieniu
                pisząc, że koszty utrzymania 2-letniego dziecka to 800 zł, ale ponieważ ja
                ponoszę trudy wychowania, to mąż będzie łożył 50 zł więcej niż ja...

                Zabieranie zabawek i ubranek... żałosne i nie powinno mieć miejsca. Rzeczy
                należą do dziecka, nie do jego ojca czy matki. Tak jest w teorii... w praktyce -
                musiałam zostawić nawet wózek dziecka.

                O alimentach powyżej 500 zł czytałam i słyszałam, ale chyba niestety nadal jest
                to rzadkością.
                • sokolasty Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 22.10.08, 13:30
                  Wychowywanie dziecka wyceniono na 100PLN miesięcznie. Niecałe 14 groszy na
                  godzinę. Jak widać sądy potrafią być w obie strony tak głupie, jak te opisywane
                  na stronie tata.pl
    • biba23 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 20.10.08, 22:35
      Hej
      ja bardzo długo zwlekałam sądem ale te nasze rozmowy nie przynosiły rezultatów
      też ex chciał jakiś rachunków a proponował mi 200-300 zł i jeszcze mówił że w
      sądzie nie dostanę więcej.

      W końcu skontaktowałam sie z adwokatem i złożyłam pozew (wydatki na dziecko
      1100 zł) jak dostał wezwanie sam zaproponował mi jeszcze przed rozprawą 700 zł i
      przed sądem zawarliśmy ugodę (było jednorazowo sprawnie i najdłużej to trwały
      formalności czyli spisanie i odczytanie itp., a w ogóle to potem mnie zaczął
      lepiej traktować choć po dostaniu pozwu to na początku wydzwaniał groził
      przepraszał użalał się nad swoim losem i samotnością)

      A po drugie zawsze możesz powiedzieć że proponował Ci 500 zł to raczej wtedy
      mniej w sądzie nie powie.

      Ja od razu złożyłam drugi wniosek o ustalenie miejsca zamieszkania przy mnie (bo
      mnie straszył że zabierze synka) po to głównie chyba żeby mnie podręczyć, a
      jeszcze wtedy karmiłam piersią. Obie sprawy były tego samego dnia.


      Pzdr

      Powodzenia
      • mama_ameleczki Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 21.10.08, 12:58
        jezeli on na papierze ma najnizsza krajowa to bediesz sie cieszyc
        jak dostaniesz w sadzie 300zl. jak on ci chce dac 800 to ja bym sie
        zgodzila. to tyle ile jego wyplata na reke na papierze. ja dostalalm
        po podwyzce 650( ojciec bezkontaktowy i sedzina uwzglednila ze jego
        wklad powienien byc wiekszy) a przyznal sie do 5000 a zarabia wiecej
        bo nie chcial przedstawisc dochodow(sedzina tak uznala)
    • janetat Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 21.10.08, 21:18
      składaj o alimenty i sie nie zastanawiaj
      jak on dostanie pozew to moze sie do Ciebie odezwac jesli wczesniej Wam sie nie
      uda porozumiec
      na pierwszej rozprawie mozecie przedstawic sadowi wczesniej wynegocjowana ugode
      i w ten sposob uniknac procesu a jednoczesnie bedziesz miala sadowy wyrok z
      alimentami-co Ci otworzy ew. droge do komornika
    • kicia031 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 21.10.08, 22:14
      Moim zdaniem warto zaryzykowac nizsze alimenty i nie ogladac gada na oczy, a juz
      zwlaszcza nie wchodzic z gadzina w zadne uklady.
      • paupau Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 21.10.08, 22:33
        Tu masz racje-żadne układy z takimi osobami nie wychodzą.
        Ale niestety gada i tak będę oglądać przy okazji "przekazywania"
        dziecka. Na razie nie mam zamiaru wpuścić go do siebie do mieszkania.
        Drogie kobiety dzięki za wszystkie komentarze.
        • mama_ameleczki Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 22.10.08, 09:29
          a moze dla dobra dziecka warto spojrzec ponad wszystko i stworzyc
          dziecku normalne spotkania z ojcem? wiem ze jestes na niego zla ale
          postaraj nie przekazywac tego uczucia dziecku.
          • paupau Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 23.10.08, 00:03
            Kontakty normalne jak na razie ma, tyle, ze nie u mnie w domu. A na
            tatę dziecku nie powiedziałam nigdy złego słowa, chociaż parę razy
            musiałam mocno gryźć się w język. I wolałabym,żeby tak zostało.
        • de_la_hoya Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 01.12.08, 10:04
          paupau napisała:

          > Tu masz racje-żadne układy z takimi osobami nie wychodzą.
          > Ale niestety gada i tak będę oglądać przy okazji "przekazywania"
          > dziecka. Na razie nie mam zamiaru wpuścić go do siebie do mieszkania.

          a potem się szanowne panie dziwicie, że chłopy was głęboko mają o braku szacunku
          nie wspomnę
          przekazywanie dziecka? sama robisz z tego nie wiadomo co
          nie lepiej mówić odwiedziny u taty?
          i jak znam życie w sądzie powiesz, że oczywiście pozwalasz mu na kontakty z
          dzieckiem bez ograniczeń ale do siebie nie wpuścisz a jemu samemu nie dasz

          zastanówcie się czasem nad tym co robicie dla "dobra dziecka"
    • gadczyliex Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 27.11.08, 12:14
      Żeby się dogadać trzeba zacząć gadać!
      Jestem byłym pani "paupau" i ubolewam że musi ona szukać rady w sprawach tak dla niej ważnych u obcych zajadłych baboli które z pianą na ustach podjudzają się do walki. To przypomina zebranie ligi kobiet z sexmisji. Jakże łatwo nazwać kogoś gadem nie znając choćby części faktów- które paniom zdaje się nie są potrzebne do ferowania wyroków.Nie pytacie o nie paupau! Ważne jest tylko ile zarządać w sądzie. Wyliczenia kosztów utrzymania naszego syna pani paupau zaczęła od 3 tysięcy miesięcznie zapominając ze samodzielnie utrzymuje go od 3,5 roku a panią pauau od 6 lat i wiem co ile kosztuje! Wygodnie jest żyć z pracy cudzych rąk zamiast zacząć samodzielnie ponosić koszty swojej egzystencji! Na panie które uważają ze jedyną właściwą i wartą podtrzymywania więzią z mężczyzną- jest jednostrona wieź finansowa jest dobre przyrodnicze określenie (uśmiech dla "chalsi")PASOŻYT. Może panie poproszą paupau o opis dręczenia jakiego się na niej rzekomo dopuszczałem! Jako satrapa zmuszałem do zagranicznych wakacji lub nart w 4 gwiazdkowym hotelu z basenem, wakacji na jachcie, jak morzyłem ją głodem gotując wykwintne potrawy (które sama chętnie fotografowała przed zjedzeniem - sama nie lubiła gotować ani robić zakupów)zapraszając do restauracj i kina i na basen,do prywatnych lekarzy, kupując mieszkanie i samochód - mam sporo zdjęć udręczonej paupau - dziwne jest to ze wygląda na szczęśliwą. Moja ex nie wspomina też że kiedy już znalazła sobie nowego "przyjaciela z pracy" nadal korzystała z mojego tak wstrętnego utrzymania. Zabawki które dostał nasz syn mieliśmy podzielić na dwa domy, naturalnym podziałem wydawało się ze te które dostał ode mnie lub od mojej rodziny zostaną w jego pokoju tak by mógł się nimi bawić kiedy jest ze mną. Paupau uznała ze syn będzie się bawił tylko z nią w jej mieskaniu(wyprowadzając się nie podała adresu i zmieniła numer telefonu na zastrzeżony)ogołociła pokój mojego syna z zabawek zostawiając jakiś popsuty badziew od mojej "niedoszłej teściowej". Skoro paupau nadal wierzy w św. mikołaja niech tym razem ona się do niego zwróci o jakiś wypasiony zestaw lego syn na tym nie ucierpi jak będzie miał więcej zabawek i będzie mógł się nimi bawić także z ojcem!Ja na razie nie będę mógł sobie na to pozwolić gdyż dostałem wymówienie.
      Pozdrawiam wszystkie samotne matki i ojców (tych będzie coraz więcej)
      • kicia031 gadczyliex 27.11.08, 14:49
        Wszystko super to co piszesz - jesli to prawda, to wspolczuje i
        rozumiem poczucie wyykorzystania.

        Ale oczekiwanie, ze bedziesz dostawal do wgladu rachunki za prad itp
        jest zarowno niezgodne z prawem jak i upokarzajace dla partnerki.
        Stawiajac takie zadania nie doprowadzisz do tego, byscie w spokoju,
        mimo rozstania wychowywali wspolne dziecko.
        Widac, ze bardzo wazna jest dla ciebie kasa i bardzo szcegolowo
        wyliczasz, jakie dobra materialne dostawala od ciebie partnerka, gdy
        byloscie w zwiazku, ale nie wiem, czy wiesz, ze ludzie maja potrzeby
        emocjonalne, ktore sa duzo wazniejsze od materialnych.

        A pomysl, ze podzielic zabawki,na te otrzymane od twojej i nie
        twojej rodziny uwazam za szczegolnie kuriozalny - zastanowiles sie
        moze, ktore zabawki DZIECKO che miec caly czas przy sobie, bo jest
        do nich zwyczajnie przywiazane? Czy tez znowu kasa i dociekanie, kto
        ile wkladal przeslonilo ci rzeczywistosc w tym potrzeby emocjonalne
        wlasnego dziecka?
        • mama_samodzielna_mama Re: gadczyliex 08.12.08, 21:00
          zgadzam sie z kicie w 100 %
          jest to upokarzajace rozliczanie z rachunkow, wielu ojcow mysli ze
          ta pieniadze kupujemy sobie torebki w galerii mokotow...buc moze
          czesc kobiet tak robi ..stad taki stereotyp ale mysle ze to margines
          trzeba byc zlym zeby wlasnemu dziecku od ust odejmowac

          a z zabawkami chlopie zdrowo przesadziles, odpusc na tym polega
          bycie doroslym, to twoje dziecko..

          mama
      • pelagaa Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 27.11.08, 17:12
        > Ja na razie nie będę mógł sobie na to pozwolić gdyż dostałem
        > wymówienie.

        Jaka szkoda... Tak sie idealnie opisales, ze prawie chcialam sie z
        Toba umowic wink)))))))))))))))))))
      • virtual_moth Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 28.11.08, 08:16
        gadczyliex napisał:

        > Ja n
        > a razie nie będę mógł sobie na to pozwolić gdyż dostałem wymówienie.


        Biedakusad Taki pech, akurat teraz jak grozi Ci sprawa o alimentysad
    • cudko1 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 28.11.08, 18:52
      zacznę od tego ze sama prawdopodobnie będe przechodzic przez to
      przez co przechodzi (a przynajmniej tak mówi) autorka wątku i w
      takiej sytuacji jak ona starałabym się dogadać bez sadu - zaden sąd
      nie zasądzi takiej kwoty alimentów ile ona miesiecznie moze dostać
      od eksa - zwłaszcza jesli ten będzie miał na papierze najniższą
      krajową (i choć doświadczenie życiowe uczy ze np. taki chociażby
      kierowca tirów zarabia jakieś 3 - 4 razy tyle nic to nie da). Ale z
      drugiej strony rozumiem równiez jej eksa, który się tutaj również
      wypowiedział, znam takie panie (niestety i tu za nie mi wstyd) które
      chcą tak naprawde alimentów nie tylko na dziecko ale również na
      siebie (oczywiście nieoficjalnie zgeabnie wplecione w wyliczoną
      kwotę). Słuchajcie nie nie dziwie się ze facet chce rachunki na
      wydatki ponad kwotę 500 zł w koncu to są jego pienidze i chce miec
      pewność ze są przeznaczane na jego dziecko (a z tego co czytałam
      spotyka się z dzieckiem czyli spedza z nim czas, partycypuje w
      kosztach utrzymania również w ten sposób i w ten sposób spełnia
      częsć swojego obowiazku alimentacyjnego - i prosze mi nie pisac ze
      to jeden dzień w tyg. czy jeden weekend, znam ojców [oczywiście nie
      wszyscy] którzy jesliby mogli sami wychowwali by dzieci lub spedzali
      z nimi dowolnie duzo czasu jednak mamusie kierując się chęcią zemsty
      lub własną nienawiścią zabraniają im tego.] Moje dziecko tego
      szczęścia pewnie miec nie bedzie tatuś ostanio ją widział 2,5 m.
      temu, kase dał 3,5 miesiąca temu (250 ZŁ) ale najlepsze w tym jest
      to ze twierdzi ze nas kocha i chce z nami być. hehe.
      • gadczyliex Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 30.11.08, 15:13
        Chylę czoła przed przenikliwą oceną sytuacji i doświadczeniem życiowym! Czytając
        takie posty powraca mi wiara w kobiety, szczególnie napisanie że kobiety
        odcinają dostęp ojcom do dzieci z zemsty wymagało odwagi! - one to robią
        przecież dla ich dobra! Jesteś może z Warszawy?
      • kicia031 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 30.11.08, 20:09
        Spotykanie sie z dzieckiem dla przyjemnosci i w czasie dla tatusia dogodnym to
        nie wypelnianie obowiazku alimentacyjnego. Obowiazek alimentacyjny to opieka nad
        dzieckiem, odbieranie go z przedszkola, branie zwolnienia by zostac z nium gdy
        jest chore, odwiedzanie lekarzy, zebran w szkole, odrabianie lekcji,
        organizowanie wakacji.
        • de_la_hoya Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 30.11.08, 23:41
          kicia031 napisała:

          > Spotykanie sie z dzieckiem dla przyjemnosci i w czasie dla tatusia dogodnym to
          > nie wypelnianie obowiazku alimentacyjnego. Obowiazek alimentacyjny to opieka na
          > d
          > dzieckiem, odbieranie go z przedszkola, branie zwolnienia by zostac z nium gdy
          > jest chore, odwiedzanie lekarzy, zebran w szkole, odrabianie lekcji,
          > organizowanie wakacji.

          masz 100% racji ale wiesz co?
          osobiście znam 1 (słownie: jedną) taką matkę i 2 z opowiadań
          wszystkie inne znane mi osobiście i z opowiadań używają dziecka do znęcania się
          nad ojcem, do karania go za to, że odszedł lub, co śmieszniejsze, że mama odeszła
          3/4 z tych "wszystkich innych" jęczą, że ojciec dziecka jest be bo to bo tamto
          ale jak taki ojciec chce odebrać z przedszkola to się wzywa policję, bo jak nic
          chce porwać, jak chce iść z dzieckiem na spacer to nie bo nie, jak chce iść do
          lekarza to słyszy, że obejdzie się...
          taka rzeczywistość
          oczywiście istnieje też multum ojców co mają gdzieś swoje dzieci oraz matek
          tychże dzieci co lamentują, że one by dały tego dzieciaka ale ojciec nie chce
          tylko że jak już ojciec zechce, bo mu się w mózgu naprawi to mamusia zaczyna
          scenki z rodzaju: nie bo nie
          • kicia031 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 12:58
            osobiście znam 1 (słownie: jedną) taką matkę i 2 z opowiadań
            > wszystkie inne znane mi osobiście i z opowiadań używają dziecka do
            znęcania się
            > nad ojcem, do karania go za to, że odszedł lub, co śmieszniejsze,
            że mama odesz
            > ła
            > 3/4 z tych "wszystkich innych" jęczą, że ojciec dziecka jest be bo
            to bo tamto
            > ale jak taki ojciec chce odebrać z przedszkola to się wzywa
            policję, bo jak nic
            > chce porwać, jak chce iść z dzieckiem na spacer to nie bo nie, jak
            chce iść do
            > lekarza to słyszy, że obejdzie się...

            To chyba sie obracasz w jakims patologicznym otoczeniu, bo ja nie
            znam osobiscie zadnej samotnej matki, ktora utrudnia dziecku kontaky
            z ojcem, chyba ze za takie utrudnianie uznasz oczekiwanie, by sie
            zajmowal dzieckiem w sposob odpowiedzialny.
            • de_la_hoya Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 13:38
              kicia031 napisała:

              > To chyba sie obracasz w jakims patologicznym otoczeniu, bo ja nie
              > znam osobiscie zadnej samotnej matki, ktora utrudnia dziecku kontaky
              > z ojcem, chyba ze za takie utrudnianie uznasz oczekiwanie, by sie
              > zajmowal dzieckiem w sposob odpowiedzialny.
              >

              Nie jest to patologia. Co do patologii to była taka jedna rodzina ale oni
              pięknie się dogadali co do opieki nad dzieckiem i spotkań.
              Oboje mają nowe rodziny, nowe dzieci ale ich pierwszy syn wie, że ma ojca i matkę.
              Poczytaj to forum, jakieś inne forum matek, forum ojców...
              Dzień wizyty ojca i ups... dziecko chore (swoją drogą chore ojca widzieć nie
              może?), mama akurat dziś kurtkę musi dziecku kupić, musi iść na imieniny do
              jakiejś koleżanki (a bez dziecka nie może przecież). A niech się taki z
              alimentami spóźni... nie ma kasy nie ma towaru.
              • kicia031 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 16:20
                Forum czytam od lat, bo pozwole sobie domniemywac, ze mam duzo
                dluzsze od twojego doswiadczenie jako samotna matka i widze, ze
                najwiecej skarg sie pojawia na ojcow nie interesujacych sie dziecmi,
                a jak ktos pisze o utrudnianiu kontaktow, to jest szybko sprowadzany
                do pionu.

                Lepsza sie czujesz, jak skrytykujesz inne samodzielne matki?
                • de_la_hoya Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 16:28
                  lepsza od ciebie na pewno bo umiem czytać ze zrozumieniem

                  nie krytykuję samotnych matek tylko ewentualnie konkretne przypadki
                  mam prawo do głoszenia swojego zdania

                  i jak będziesz czytać forum to doczytaj, że nie nie mam w ogóle doświadczenia
                  jako samotna matka...
                  • kicia031 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 16:57
                    i jak będziesz czytać forum to doczytaj, że nie nie mam w ogóle
                    doświadczenia
                    > jako samotna matka...

                    To moze przestan udzielac swiatlych porad ludziom, o ktorych
                    problemach nie masz zielonego pojecia?
                    • de_la_hoya Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 18:25
                      a skąd wiesz że nie mam?
                      czy każdy adwokat i sędzia musi być po rozwodzie i walczyć o dziecko?
                      rozruszaj szare komórki
    • janetat Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 30.11.08, 21:19
      ciekawa jestem czemu brak wypowiedzi papau po wypowiedzi jej męża...

      papau może rzeczywiście mąz teraz ma problemy z pracą i- w perspektywie problemy
      finansowe- i chciałby sie dogadac, a nie poddawac rozstrzelaniu-bo chyba cos w
      tym rodzaju mu fundujesz swoim postępowaniem

      do sądu zawsze możesz iśc, również po to, aby miec wyrok sądowy na alimenty, ale
      może lepiej będzie dla Waszego syna i dla Was-bo macie wspólne dziecko- abyście
      się porozumieli i na pierwszej rozprawie powiedzieli sądowi, że zawarliście
      ugodę na takich i takich warunkach
      i tyle
      nie ma procesu, który zawsze będzie niósł za sobą nerwy, wyciąganie brudów i w
      efekcie będzie źle wpływał na wasze wzajemne relacje, a te odbiją się na dziecku
      spróbujcie
      szczegóły Waszego związku są Waszą sprawą, ale światu za kilka lat dacie
      dziecko-zadbajcie, aby nie miało niepotrzebnych mu obciążeń, spróbujcie
    • cudko1 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 01.12.08, 08:12
      do kicia031 - ja sie z tobą zgadzam w 100% tylko ze mnóstwo ojców
      właśnie tego by chciało, uczestniczyc czynnie w życiu dziecka mimo
      ze nie ułożyło się pomiędzy rodzicami - ale bardzo często mamusie,
      kierując się bóg wie czym - najgorzej jak tłumaczą to dobrem
      dziecka - nie wiem jakie moze to byc dobre pozbawiac go ojca - no
      chyba ze sadysta albo pedofil - te kontakty niemiłośrnie utrudniają -
      jak tu na;pisała poprzedniaczka - dochodzi nawet do zgłaszania na
      policje porwania dziecka - zanm przypadek osobiscie.
      Kolejna kobieta którą zna nie chce poscic dziecka z dziadkami
      (rodzice exa) na ferie za granicę poraz kolejny zresztą - w imie
      czego taki zakaz? lepiej jak dzkiecko siedz w domu przed kompem, no
      ale po co ma miec lepszy kontak z dziadkami, po co rodzina exa ma
      sie dla dziecka kojarzyc dobrze, z przyjemnościami ciepłem i
      miłością - dodam ze dziecko ma cos ko,ło 13 lat wiec spoko bez
      mamjusi by sobie poradziło.

      I dokłądnie zastanawia brak reakcji autorki wątku na odpowiedz jej
      exa.

      Do exa - nie nie jestem z warszawy, chociaż chiałam sie tam rzeniesc
      do pracy, ale moja dzidzia mi to uniemożliwiła, teraz musze poczekac
      pewnie bog wie ile. No a poza tym tatus dzidzi jest z mego miasta i
      dzieki tem u moze chociaz od czsiu do czassu wpadnie na to zeby
      dziecko zobaczyc.
      • gadczyliex Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 01.12.08, 23:30
        cudko1 napisała:

        > I dokłądnie zastanawia brak reakcji autorki wątku na odpowiedz jej
        > exa.
        Może chodziło tylko o to ile zażądać w sądzie albo brak argumentów...
    • cudko1 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 01.12.08, 08:45
      ja radze dogadać się - jesli autorka wątku nie chce sie spotykać z
      exem osobiscie- nieważne z jakich względów- nie znam sytuacji, może
      faktycznie dreczył ją psychicznie - to niech rachunki (poza te 500
      zł) przesyła mu pocztą a kase na konto. Z kazdej sytuacji jest
      wyjscie - tylko dziewczyny nie dziwcie sie ze facet żada rachunków -
      ja sama takowe zbieram (zeby nie było ze dostaje na dziecko a wydaje
      na siebie- dobre dostaje - tatus przywiózł 300 zł - pierwsz od 2,5
      miesiąca).
      • annes67 Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 12:36
        zgadzam sie z cudko1.
        tak mi tez doradzały prawniczki
        co z tego ,ze sad zasadzi tobie np. 600zl jak on bedzie sie byc moze mscil, czy
        to warte zdrowia? zreszta moze i tak nie płacic, lub nieregularnie.
        ..i tak nie zaplaci wiecej niz chce i może. przelewem koniecznie!

        sad to ostatecznosc. nawet jak go wezma do kicia za niepłacenie to co ci to da?
        tym nie utrzymasz dziecka...
        in my opinion...
    • mama_samodzielna_mama Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 08.12.08, 20:42
      IDZ DO SADU I SIE NIE PATYCZKUJ. MASZ DO TEGO PRAWO. OBOWIAZEK
      ALIMENTYAJNY JEST I TO NIE PODLEGA DYSKUSJI. NIE UMAWAJ SIE NA BOKU
      BO SIE UMECZYSZ I BEDZIESZ UPOKARZANA ZEBRZAC ZA KAZDYM RAZEM O
      PIENIADZE DLA DZIECKA?? TO NIE JEST OK.
      RAZ CI ZAPLACI RAZ NIE..JAK TERAZ ROBI TAKIE NUEMRY TO POTEM BEZ
      PAPIERKA TYM BARDZIEJ BEDZIE ROBIL. POMYSL TEZ O TYM ZE TERAZ MOZE
      NAWET JAK SIE DOGADACIE TO BEDZIE PLACIL ALE JAK SIE POJAWI INNA
      KOBIEA I INNE DZIECKO??? SYTUACJA MOZE SIE ZMIENIC DLATEGO NIE
      ZASTANAWIAJ SIE I IDZ DO SADU. JA TEZ PRZEZ ROK ZNOSILAM TEKSTY W
      STYLU ZA DUZO, CHCE MIEC KONTROLE. JESLI PIENIADZE IDA NA DZIECKO TO
      CZY MA KONTROLE CZY JEJ NIE MA I TAK JEST TO DLA DOBRA DZIECKA...ROB
      SWOJE.
      JA POSZLAM PO ROKU DO SADU BYLAM ZMECZONA LASKA, DYSKUSJAMI ETC..TYM
      BARDZIEJ ZE CALA KWOTA IDZIE NA NIEANKE I ON O TYM DOBRZE WIE
      JA SIE NIE CYZELUJE Z WYDATKAMI KTO ILE JAK COS DZIECKU POTRZEBA TO
      SIE NIE ZATANAWIAM CZY DAM WIECJE NIZ OJCIEC..
      EFEKT - JEDNA ROZPRAWA ALIMENTY 1500 ZL I PO SPRAWIE.
      SEDZINA BARDZO PRZYTOMNA I WCALE NIE FAWORYZUJACA MATKE CZY COS
      TAKIEGO - OT SADOWI ZALEZY NA SZYBKIM ZALATWIENIU POLUBOWNIE SPRAWY
      JESLI WIDZI ZE MATKA ZARABIA OJCIEC ZARABIA I NIE JEST TO SYTUACJA
      JA POKRZYWDZONA I JEGO CHCE PUSCIC W SKARPETKACH smileZ ZEMSTY.
      SZYBKO SPRAWIE I NA TEMAT, WYSMIALA TYLKO EXA JAK POWIEDZIAL ,,BO JA
      MUSIALEM KUPIC DZIECKU KAPCIE BO POPRZEDNIE BYLY ZA MALE,,...
      POWSTRZYMUJAC SMIECH POWIEDZIALA ,,ALE TO PANA DZIECKO,,

      PAMIETAJ TYLKO O KLAUZULI WYKONALNOSCI WOWCZAS JAK NIE PLACI ZAJMIE
      SIE TYM KOMORNIK I INTERESY TWOJEGO DZIECKA SA ZABEZPIECZONE. MYSL W
      KATEGORIACH INTERESOW DZIECKA. I NIE BOJ SIE SADOW.

      POZDRAWIAM MAMA
      • gadczyliex Re: poradzcie: dogadanie czy sad? 09.12.08, 13:07
        mama_samodzielna_mama napisała:

        > IDZ DO SADU I SIE NIE PATYCZKUJ. MASZ DO TEGO PRAWO. OBOWIAZEK
        > ALIMENTYAJNY JEST I TO NIE PODLEGA DYSKUSJI. NIE UMAWAJ SIE NA BOKU
        > BO SIE UMECZYSZ I BEDZIESZ UPOKARZANA ZEBRZAC ZA KAZDYM RAZEM O
        > PIENIADZE DLA DZIECKA?? TO NIE JEST OK.
        > RAZ CI ZAPLACI RAZ NIE..JAK TERAZ ROBI TAKIE NUEMRY TO POTEM BEZ
        > PAPIERKA TYM BARDZIEJ BEDZIE ROBIL. POMYSL TEZ O TYM ZE TERAZ MOZE
        > NAWET JAK SIE DOGADACIE TO BEDZIE PLACIL ALE JAK SIE POJAWI INNA
        > KOBIEA I INNE DZIECKO??? SYTUACJA MOZE SIE ZMIENIC DLATEGO NIE
        > ZASTANAWIAJ SIE I IDZ DO SADU. JA TEZ PRZEZ ROK ZNOSILAM TEKSTY W
        > STYLU ZA DUZO, CHCE MIEC KONTROLE. JESLI PIENIADZE IDA NA DZIECKO TO
        > CZY MA KONTROLE CZY JEJ NIE MA I TAK JEST TO DLA DOBRA DZIECKA...ROB
        > SWOJE.
        > JA POSZLAM PO ROKU DO SADU BYLAM ZMECZONA LASKA, DYSKUSJAMI ETC..TYM
        > BARDZIEJ ZE CALA KWOTA IDZIE NA NIEANKE I ON O TYM DOBRZE WIE
        > JA SIE NIE CYZELUJE Z WYDATKAMI KTO ILE JAK COS DZIECKU POTRZEBA TO
        > SIE NIE ZATANAWIAM CZY DAM WIECJE NIZ OJCIEC..
        > EFEKT - JEDNA ROZPRAWA ALIMENTY 1500 ZL I PO SPRAWIE.
        > SEDZINA BARDZO PRZYTOMNA I WCALE NIE FAWORYZUJACA MATKE CZY COS
        > TAKIEGO - OT SADOWI ZALEZY NA SZYBKIM ZALATWIENIU POLUBOWNIE SPRAWY
        > JESLI WIDZI ZE MATKA ZARABIA OJCIEC ZARABIA I NIE JEST TO SYTUACJA
        > JA POKRZYWDZONA I JEGO CHCE PUSCIC W SKARPETKACH smileZ ZEMSTY.
        > SZYBKO SPRAWIE I NA TEMAT, WYSMIALA TYLKO EXA JAK POWIEDZIAL ,,BO JA
        > MUSIALEM KUPIC DZIECKU KAPCIE BO POPRZEDNIE BYLY ZA MALE,,...
        > POWSTRZYMUJAC SMIECH POWIEDZIALA ,,ALE TO PANA DZIECKO,,
        >
        > PAMIETAJ TYLKO O KLAUZULI WYKONALNOSCI WOWCZAS JAK NIE PLACI ZAJMIE
        > SIE TYM KOMORNIK I INTERESY TWOJEGO DZIECKA SA ZABEZPIECZONE. MYSL W
        > KATEGORIACH INTERESOW DZIECKA. I NIE BOJ SIE SADOW.
        >
        > POZDRAWIAM MAMA
        Nie ma co krzyczeć bo ja się nie boję ani krzykaczy ani sądu ani komornika!
        Wybiórcze czytanie postów prowadzi do wyciągania błędnych wniosków, to czego nie
        ma w poście Paupau jest w moich -i jakoś autorka wątku nie zdobyła się na
        ripostę choćby w stylu - stek bzdur. Zachowanie Paupau jest właśnie wbrew dobra
        dziecka - niechęć do ustalenia czegokolwiek powołując się na upokorzenie
        związane z przedstawieniem rachunków jest czysto emocjonalnym potraktowaniem
        sprawy, podobnie jak przedstawienie kosztów jego utrzymania sporo powyżej moich
        dochodów -ogromnie się cieszę ze tak podniosła mu się stopa życiowa tylko skąd
        to się wzięło skoro nie z niskiej jak pisała pensji mamy? Właściwie już teraz
        sam popieram pomysł załatwienia sprawy przez sąd to chyba najlepsze miejsce
        skanalizowania tych emocji - tym bardziej że sąd będzie musiał się oprzeć na
        udokumentowanych faktach (jednak rachunki) - ja na pewno nie będę się czuł
        upokorzony i uda się sformalizować temat mojego z nim widzeń - żaden sąd nie
        będzie tak bezduszny aby odmówić mi spędzenia z nim choć jednego dnia świąt.
        Mama uzależnią tę kwestię od spełnienia żądań finansowych, napisała też cytuję "
        Wigilie i Święta spędzamy z rodziną" ergo ojciec to dla dziecka nie rodzina!
        Brawo!Niektóre mamusie myślą ze dziecko jest ich własnością i dobrym atutem w
        pertraktacjach o kasę! Pozdrawiam mamusie ale tylko te z mniej rozwiniętym
        ośrodkiem torebki i kosmetyków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja