gochun
27.10.08, 07:45
Jestem w trakcie rozwodu.....Mam 2,5 letnią córeczkę. Nie mieszkam z
mężem od 8 miesięcy. Mąż widywał sie z córką 2 razy w tygodniu + co
drugi weekend. Od jakiegos miesiąca mieszkamy z córeczką w innym
mieście - 50 km od miasta gdzie mieszka jej tata. Córkę zabiera do
siebie na weekendy - 2 razy w miesiącu.... I wczoraj znowu ta sama
scena (wczoraj przyjechalam jak zwykle po nią)DRAMAT.... Płacz,
lament - "ja chce zostac z tatusiem!!!"... I tak jest od jakiegos
czasu - zaczeło sie zanim sie wyprowadziłysmy... Mój swiat sie
wali!!! Zadaje sobie pytanie jak długo wytrzymam jeszcze patrząc na
jej łzy... Czy jestem okrutna zabierając jej ojca? Czy mam prawo
układac sobie życie jej kosztem?????