rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci)

29.10.08, 11:46
witam,
chciałam sie z Wami podziellic moimi wczorajszymi przeżyciami. Nadal
jestewm w szoku ( negatywnym) nie spodziewałam się tego i nie
chciałam tak szybko. Z psychologicznego punktu, potrzebne było mi
tych kilka miesięcy czekając na kolejną rozprawę. wniosek o rozwód
wniosłam pod koniec sierpnia a od wczoraj jestem rozwódką. mamy
dwoje dzieci ( 2,6 i 4,8 lta), dlatego tym bardziej jestem w szoku.
trudno mi to wszystko zrozumieć. Dla wyjasnienia, decyzja o
rozwodzie była przemyślana ( inna sprawa czy " chciana") ale nie
potrafie zrosumieć jak to jest , ze jedni tyle czekają a ja mając
dwoje dzieci miałam jedną rozpawe 25-minutową i po niecałych 2
miesiącach od złożenia pozwu jestem po rozwodziesad

trzymajcie sie cieplutko,
pozdrawaim
    • matkawariatka Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 29.10.08, 12:42
      Witaj,

      Ja jestem tuż przed złożeniem pozwu, mam pytanie czy możesz napisać
      z jakiego powodu złozyłaś pozew (w wątkach ponizej moja sprawa) i w
      jakim mieście, czy miałaś świadków? Jeśli masz jakiś numer gg z
      chęcią skontaktuje się - wiesz jak to jest przed, mnóstwo pytań.

      Z góry dziękuję
      Kasia (tak naprawdę to żadna ze mnie wariatka smile )
      • tunia78 Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 29.10.08, 18:19
        gg nie posasiadam, mogę wysłać CI mojego prywatnego maila.
        świadków nie miałam, rozwód bez orzekania o winie, sędzina
        zaproponowała abyśmy nie ustlali kontaktów, bo to tylko kłopot,
        wyliczanie godzi i rozpisywanie ( jej słowa) a ja dodałam, ze
        zgadzam sie z jej słaowami, tym bardziej, ze ex ( jezu pierwszy raz
        tak napisłąłąmsmile ) ma klucz do domu i może wchodzić i wychodzić
        kiedy chce.
        Alimentów dostałam 800zł, wnioskowałam na 1270smile ale przytstałam na
        jego propozyje bo i tak jest bez pracy ( nawet nalewo) więc wole
        poki co aby dawał tyle ile sam zaproponował.
        jeśli masz pytania, chętnie odpowiem a nawet wyślę CUDNE wyliczenie
        kosztów utrzymania dziecka, znalazłam na necie i trochę przerobiłam
        na własny użytek.

        pozdrawaim
    • ostrasiostra Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 29.10.08, 13:25
      W sumie, to tylko pogratulować szczęścia w nieszczęściu.

      OsTra
      • tunia78 Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 29.10.08, 17:06
        mija powoli dzień i zaczynam wierzyć, ze mam szczęściesmile tyle tylko,
        ze nie spodziewałam się tego.
        spadam bo dzieci sie bija, napiszę jeszcze potem.
        3mam za Was kciuki
    • ludzkiepanisko przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 14:40
      Przeczytaj jeszcze raz co sama napisałaś: jestem w negatywnym szoku,
      bo dostałam rozwód, o który występowałam. Decyzja o rozwodzie była
      przemyślana ale potrzebne mi było tych kilka miesięcy czekania na
      kolejną rozprawę. Mamy dwoje dzieci i po jednej 25 minutowej
      rozprawie jestem rozwódką.
      Czyli jest tak: chciałaś sie rozwieść ale jesteś niezadowolona, że
      sie rozwiodłaś, złożyłaś wniosek o rozwód ale nie chciałaś tak
      szybko, macie dwoje dzieci a Ty myśłałaś, że sąd będzie Cie namawiał
      do wycofania pozwu, chciałabyś i nie chcesz...
      Totalna paranoja. Nie gniewaj sie ale z Twego postu można wysnuć
      wniosek, że jesteś niepełnosprawna umysłowo...
      • tunia78 Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 17:04
        oksmile
        rozwalaja mnie takie posty jak twój. rozumiem inny punkt widzenia,
        ale żeby wyzywać?? skąd ty sie urwałaś, co ja Ci zrobiłam? sorry ale
        odwal sięsmile
        mail napisałam tak, jak czuję-z psychicznego punktu widzenia
        chciałam oswoić się, że będę rozwódką. Kochałam męża, zrobiłam
        wszystko co w mojej mocy aby uratować to. Nie udało się, rozwód był
        jedynym wyjściem. Ale mogę czuć się nieco, hmm...jak w walnięta
        obuchem prawda?? nie przyszło mi wogóle do głowy, ze dostane rozwód
        na pierwszej rozprawie i tyle. powtórzę , masz ochotę spojrzeć z
        innego punktu -właśnie o to chodzi ale nie życzę sobie obrażania
        mnie i tyle

        pozdrawaim serdecznie .
        • olikat Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 17:25
          Hmm a ja ci zazdroszczę...., ale penie dlatego, że każdy ma swoją wyjątkowa
          sytuacje. Szkoda że w moim mieście nie czeka się tak krótko na sprawy
          rozwodowe.. Ja czekam od maja i dalej nie ma termonu nawet takiego orientacyjnego...
          • tunia78 Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 18:14
            ja byłam przekonana, że tyle właśnie będę czekała. Zwłaszcza, że
            kiedy zgłaszałam pozew, pani przyjmująca go powiedziałam, ze będę
            czekałam na pierwszą rozprawę około 9 miesięcy a ja po niecałych
            dwóch jestem po rozwodzie...dziwne to...

            ps jestem ze Szczecina.
            • ludzkiepanisko Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 18:51
              Przecież prosiłem, żebyś sie nie obrażała. Twój pierwszy post to
              stek nielogicznych wypowiedzi o tym, ze chciałaś sie rozwieść ale
              nie tak szybko, że złożyłaś pozew ale nie chciałaś, ze masz dwoje
              dzieci a głupi sąd o tym nie pomyślał i spełnił Twoją własną prośbę
              o rozwód.
              Sama sobie przeczysz. I wiesz co: powiem Ci dlaczego. Otóż jest tak
              dlatego, że Ty wcale nie chciałaś sie rozwieść. Chciałaś postraszyć
              męża, którego podobno kochasz i nie chciałaś sie rozwieść, chciałaś
              by sąd bawił sie w mediacje a zły mąż miał czas by ochłonąć i wrócić
              na kolanach z bukietem róz,prosząc byś wycofała pozew. Tak sie nie
              stało. Sąd sie pośpieszył, 25 minut i bęc!! Obudziłaś sie z ręką w
              nocniku. Sama nie wiesz co teraz zrobić!!
              Jak znam życie lada chwila przeczytamy tu Twoją prośbe o porady
              odnośnie alimentów od męża, od którego odeszłaś, ale którego
              kochasz, z którym nie chciałaś sie rozwieść ale ten głupi sąd
              przychylił sie do Twego pozwu i na siłę dał Ci rozwód.
              wink)
              Samodzielną matką zostałaś na własne życzenie. Sorki, taka jest
              prawda.
              Chociaż nie, Ty nie zostałaś samodzielną matką. Zostałaś samotną.
              pozdrawiam
              • tunia78 Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 20:35
                właściwie co ja moge CI odpowiedzieć, nie rozumiesz intencji mojej
                pierwszej wypowiedzi i chyba nie ma sensu tłumaczyc co mialam na
                myśli pisząc o szoku w jakim wczoraj, dziisaj , jutro byłam/jestem.
                czy kocham ex męża? nie wiem, chyba juz nie. Sąd nie miał bawić się
                w mediacje bo jesteśmy dorosłymi ludźmi i po to złożyłam pozew aby
                były jego skutki. chodzi o pewną stronę kobiecej wrażliwości. Na
                rozpawe jechalismy z mężem jednym samochodem rozmawialiśy o
                pierdołach, dzwoniłam do teściowej i po 25 cholernych minutach,
                nagle nie mam męża, dzieci pełnej rodziny, teściów-nie byłam i nie
                jestem w stanie tego ogarnąć-człowieku 25 min i nagle nie ma tego
                wszystkiego..o jakich ty poradach piszesz odnosnie alimentów?? z
                palcem w ...wywalczyłabym większe ale wiem, ze męża nie stać jak na
                razie na płacenie większych. zgadzam sie w 100% z ostatnim zdaniem,
                przyznaję. Poza tym piszesz BZDURY sorry STEK BZDUR jakies pomyje
                tylko po to aby wywołać dyskusję?
                • ludzkiepanisko Re: przeczytaj sama co napisałas.... 30.10.08, 03:33
                  chodzi o pewną stronę kobiecej wrażliwości. Na
                  > rozpawe jechalismy z mężem jednym samochodem rozmawialiśy o
                  > pierdołach, dzwoniłam do teściowej i po 25 cholernych minutach,
                  > nagle nie mam męża, dzieci pełnej rodziny, teściów-nie byłam i nie
                  > jestem w stanie tego ogarnąć-człowieku 25 min i nagle nie ma tego
                  > wszystkiego..

                  No tak, skoro jechaliście na rozprawę jednym samochodem to prawie to
                  samo co jazda na wycieczkę albo niedzielny obiad u teściowej.
                  wink)
                  Bardzo wrażliwa jesteś...rozmawiasz sobie jak gdyby nigdy nic z
                  facetem, z którym było Ci na tyle źle, że postanowiłaś sie
                  rozwieść...Dziewczyno!!! Ty nie jesteś wrażliwa, Ty masz serce z
                  kamienia a nerwy ze stali...Pewnie jeszcze wracaliście tym samym
                  samochodem uśmiechnięci i wyluzowani...Nawet wysokośc alimentów była
                  dogadana...Super, bardzo kulturalni ludzie. Tylko skoro było tak
                  dobrze to dlaczego było tak źle?
                  Nie musisz odpowiadać to w zasadzie nie moja sprawa.
                  Mnie cały czas chodzi o coś innego. Ja chcę Ci uzmysłowić, ze sama
                  nie wierzyłaś w ten rozwód. Gadu, gadu z męzem, pogaduszki z
                  teściową...
                  Tuniu, to Ty zdecydowałaś sie złożyć pozew-ile czasu chciałaś sie
                  rozwodzić, skoro tak świetnie sie dogadaliście - dwa lata?
                  Sąd poszedł Wam na rękę- tak jak często to sie bywa, gdy małżeństwo
                  jest zgodne w sprawie rozwodu. Powinnaś być zadowolona, rach, ciach
                  i po sprawie...
                  Tego właśnie chciałaś- gdzie tu mowa o wrażliwości? Przecież takie
                  postępowanie to przykład zimnej krwi i opanowania.
                  Moim zdaniem, powtarzam moim zdaniem Ty podświadomie żałujesz tej
                  decyzji.
                  Ale to tylko moje przypuszczenia mające na celu zrozumienie Twych
                  negatywnych emocji z powodu tych 25 minut. Zresztą sam nie wiem- kto
                  zrozumie kobietę?
                  pozdrawiam
            • guderianka Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 18:57
              Tunia, rozumiem cię
              Też mieszkam w tym pięknym mieście
              KOleżanka dostała rozwód na pierwszej rozprawie z orzeczeniem winy
              męża bez tegoż na rozprawie (zeznawałam jako świadek ).I też po
              wszystkim byłyśmy zdziwione: Jak to już?...Tak szybko..
      • malwa200 Re: przeczytaj sama co napisałas.... 29.10.08, 19:56
        Oj, oj, oj!!! moja Droga, grubo przesadziłaś. Jak mozna nie rozumiec
        dziewczyny, która, pomimo tego, ze sama wniosła pozew do sądu,
        liczyła na kilka miesiecy, zeby oswoic się z tym faktem? Ty chyba
        sie nie rozwodziałaś! przecież to naturalny emocjonalny odruch!
        często wnosi się pozew po to by otrzeźwic meza, oczywiście nie
        musiało byc tak w tym przypadku. ale wbij sobie do głowy jedno:
        kobieta która sama wnosi o rozwód , nie reaguje tak jak facet, który
        jaki najszybciej chce byc wolny! kobieta ma na uwadze dobro dzieci,
        finanse, plany na rizwój \, chce miec pewqnosc ze jej decyzja jest
        słuszna! do tego trzeba CZESU, CZASU I JESZCZE RAZ CZASU!!!!!!!!!A
        jak nabardziej popieram autorkę postu, rozumiem i tulę mocno.
        pozdrawiam serdecznie
        • kajda28 Re: przeczytaj sama co napisałas.... 30.10.08, 16:49
          no tak, ale... np. moje małżeństwo skończyło się dużo wcześniej jak odbył się
          rozwód, dużo wcześniej jak złożyłam pozew o rozwód. więc wg mnie do sądu się
          idzie wtedy kiedy małżeństwo to fikcja, tylko papierek. To nie sąd kończy
          małżeństwo, to dwoje ludzi przestaje chcieć być ze sobą, sąd to tylko
          formalność ( podobnie ze ślubem- cywilny trwa 12 min).
          stąd to zdziwienie niektórych.
          ja dostałam rozwód na 1 sprawie na którą wstawił się mój eks mąż (trzecia z
          kolei), dzieci miały 2 i 4 lata, rozwód wyłącznie z winy męża- byłam
          rozczarowana że nie dostałam na pierwszej sprawie, pomimo że jego nie było.
    • rybka.marcowa Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 30.10.08, 08:45
      U mnie było bardzo podobnie(jestem z Radomia).Pozew złozyłam w kwietniu,4
      czerwca było po wszystkim.Jakos nie przeżyłam tego tak jak Ty,moze dlatego że od
      jakiegos czasu nie zyłam z mężem i byłam związana z obecnym...
      Również mam dwoje dzieci.Z tego co pamiętam,rozprawa chyba nie trwała
      nawet 25 minut.
    • alina66 Re: rozwód na pierwszej rozprawie ( dwoje dzieci) 30.10.08, 15:43
      ludzkiepanisko (co za nick)
      Twoja wypowiedź jest z mojego punktu widzenia mocno złośliwa.

      nie wiem jakie powody rozwodu miała tunia, ale wiem jakie ja miałam.
      Też jechałam z byłym mężem jednym samochodem na rozprawę, trwała też
      25 minut, wracaliśmy też razem i też było mi żal. Żal to mi bylo
      złudzeń, marzeń i tego, co było dobre w moim malżeństwie.

      Mój były mąż jest chory, jest alkoholikiem i myślę, że taka sytuacja
      (a mianowicie każde uzależnienie), jest uzasadnionym powodem do
      rozwodu, aczkolwiek nie musi być powodem do wojny na noże i majątek.
      Rozwiedliśmy się w sposób cywilizowany, w taki sam sposób
      załatwiliśmy sprawy majątkowe (nawiasem mówiąc nie zawsze to kobieta
      jest słabsza finansowo smile), utrzymujemy bardzo dobre kontakty do
      dzisiaj. Nie bardzo rozumiem, dlaczego sądzisz, że Tunia nie chciała
      się rozwieść - nigdzie tego nie napisała.

      Tunia, dla mnie taki okres dochodzenia do siebie trwał prawie rok.
      Ale potem było już tylko lepiej smile
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja