Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów

01.12.08, 10:30
W srode idziemy do osrodka na badania...cala trójka. |Czy moge
powiedziec, ze jestem zwiazana z kims innym i, ze planujemy na
przyszly rok slub? Jak mam ustalic spotkania ojca z dzieckiem, zeby
bylo to zgodne z jak najwiekszym dobrem malego, Maly ma dwa lata i
do teraz mial z tata dobre kontakty, czyli ja mu wogole nie
urudnialam. Mogl sam przyjezdzac kiedy chcial. Sam chce ustalenie
kontaktów. Narazie nie mieszkam z moim przyszlym mezem, ale nie
dlugo ze soba zamieszkamy. Nie wyobrazam sobie sytuacji, zeby ex
przyjezdzam do nas do domu. Jakie to wszytsko przykre i smutne.
Dziecko rozerwane pomiedzy dwoma domami. Chce jak najwiekszego dobra
dla mojego dziecka ale co bedzie najlepsze. Blagam o
pomoc...poradzcie jak to wszytsko ustalic?
    • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 10:56
      Twoje zycie bedzie takze zyciem Twojego dziecka.
      Jednoczesnie dziecko bedzie zawsze mialo ojca, nigdy eni stanie sie
      ojcem Twoj nowy maz, chocby staral sie nei wiem jak i chocby maly
      zaczal mowic do neigo tato i tak dalej. Ojcem (mimo, ze biologicznym
      i tak dalej) bedzie zawsze ten jeden, jedyny.
      Jak sama piszesz, jak dotad ojciec i syn mieli dobre kontakty. ale
      jednoczesnie TWOJ uklad sie zmienia, bo przeciez trudno, zebys miala
      przyjmowac obcego faceta u siebie w domu i udawala, ze wszystko jest
      ok.
      Owszem, to ejst ojciec Twojego dziecka i dla Twojego dziecka jest
      kims, ale TY nie jestes zobowiazana do milych gestow wobec tego pana.

      Wg mnie spokojnie mozesz powiedziec o swoich planach. Nie maja one
      wplywu na dziekco a utrzymywanie tego w tajemnicy.. Moze sie wymknac
      i wtedy wyjdziesz na osobe niezbyt wiarygodna, a przeciez nie o to
      chodzi.
      Nie staraj sie dziecka rozrywac miedzy domami. Opieka naprzemienna
      wcale nei jest dobrym rozwiazaniem i nei zgadzaj si ena nia. Dziecko
      musi miec swoje miejsce. I na to badz przygotowana
      • de_la_hoya Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 13:47
        a dlaczego opieka naprzemienna jest zła?
        dziecko ma i ojca i matkę i ani nowa żona taty ani nowy mąż mamy tego nie zmienią

        dziecku można tłumaczyć sytuację, bo w zasadzie już widzi, że jest inaczej, że
        mama z tatą nie mieszkają razem i tata przychodzi

        ustalcie z ex na sprawie, wakacje, święta i np to że może dziecko zabierać w co
        drugi weekend albo i w tygodniu zabrać na spacer czy lody
        dogadaj się z nim, że wszystko będziecie ustalali telefonicznie czyli jeżeli w
        jego weekend tobie wypada jakaś inna impreza to tata zabiera w następny albo
        jakoś inaczej to dziecku wynagradza
        weekend u taty to takie 2w1, dzieciak spędza czas z ojcem a ty możesz spędzić
        czas sam na sam ze swoim partnerem, bo w końcu jesteś też kobietą a nie tylko matką
        • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 13:52
          Dziecko potrzebuje miec swoje miejsce.
          Jesli zonglujemy dzieckiem raz dajac mu tu miejsce a raz tam nie ma
          wtedy poczucia, ze ghdzies przynalezy, ze tak naparwde gdzies jest
          jego dom, taki prawdziwy.

          To oczywiste, ze dziecko wie, ze rodzice nei sa razem i nei trzeba
          opowiadac bajek, ze tatus wyjechal albo innych w podobnym stylu.

          Ale wystarczy poczytac opowiesci doroslych ludzi po takich
          eksperymencikach doroslych, gdzie dziecko mieszkalo po 2 tygodnei u
          jednego a potem u drugiego...
          Plakac sie chce.
          I szkoda, ze rodzice teog nie rozumieja tylko opowiadaja, ze opieka
          naprzemienna to taki cud.

          BTW.
          Nie wiem dlaczego jakos sobie normalni rodzice radza w normalnym
          zyciu z dziecmi i nie podrzucaja innym dzieci jak zbednych pakunkow.
          Tu czytam: jak bedziesz miala impreze albo cos wypada.. czyli co?
          Dziecko przeszkadza??? Jak to?????
          • de_la_hoya Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 15:34
            madziulec napisała:

            > Dziecko potrzebuje miec swoje miejsce.
            > Jesli zonglujemy dzieckiem raz dajac mu tu miejsce a raz tam nie ma
            > wtedy poczucia, ze ghdzies przynalezy, ze tak naparwde gdzies jest
            > jego dom, taki prawdziwy.

            Dziecko mieszkając u matki ma swoje miejsce ale jeżeli pojedzie do taty na
            weekend to chyba nie umrze.
            Jeżeli rodzice mieszkają blisko siebie i tata może odebrać dziecko z przedszkola
            to czemu nie? Matka nie musi jechać na stresie zadając sobie pytanie: zdążę czy nie?
            To oczywiście wersja dla tych co potrafią się dogadać i nie walczą ze sobą
            używając dziecka jako karty przetargowej.

            > Ale wystarczy poczytac opowiesci doroslych ludzi po takich
            > eksperymencikach doroslych, gdzie dziecko mieszkalo po 2 tygodnei u
            > jednego a potem u drugiego...
            > Plakac sie chce.
            > I szkoda, ze rodzice teog nie rozumieja tylko opowiadaja, ze opieka
            > naprzemienna to taki cud.

            Ale nie znasz relacji wszystkich takich osób.
            Ja znam takich dla których rozwód rodziców był traumą, bo woleli mieć ojca
            pijanego, bijącego ale go mieć, znam takich co się na rodziców obrazili, że się
            nie rozwiedli tylko fundowali im koszmar w postaci bycia ze sobą dla dobra dziecka.
            Nie dogodzisz.
            Skoro dziecko związane jest z obojgiem rodziców a rodzice potrafią się ze sobą
            dogadać to może być to wyjście. Jeżeli dziecko będzie źle się z tym czuło to
            zawsze można zaprzestać.
            Pamiętaj, że ojciec któremu zależy na dziecku jest gotowy zmienić miejsce
            zamieszkania, żeby być bliżej dziecka a w razie opieki naprzemiennej, żeby
            dziecko miało to samo przedszkole czy szkołę oraz znajomych. Nie wszyscy faceci
            są be...

            > Nie wiem dlaczego jakos sobie normalni rodzice radza w normalnym
            > zyciu z dziecmi i nie podrzucaja innym dzieci jak zbednych pakunkow.
            > Tu czytam: jak bedziesz miala impreze albo cos wypada.. czyli co?
            > Dziecko przeszkadza??? Jak to?????

            Nie, że dziecko przeszkadza ale czasem warto odpocząć, szczególnie jak się jest
            samotną matką.
            Ja np swojego syna wysyłam czasem na weekend do babci. Babcia mieszka w innej
            dzielnicy więc daleko nie jest. I nie oddaję go, bo mam go gdzieś tylko dlatego,
            że jak robię imprezę to akurat obecność dwu czy trzyletniego dziecka (jak nie ma
            innych dzieci) jest średnio wskazana. Jak mam do załatwienia dużo spraw to chyba
            lepiej, że jest u babci i łazi z nią na plac zabaw niż z nami od sklepu do sklepu.
            Mam dwoje dzieci i jeżeli kiedyś rozstałabym się z ich ojcem to nie miałabym nic
            przeciwko temu, żeby ich zabierał w weekendy, bo mogłabym porobić rzeczy na
            które nie mam czasu w tygodniu, spotkać się z koleżanką, czy najzwyczajniej w
            świecie się wyspać.
            Każdy potrzebuje odpoczynku i pobycia wyłącznie w swoim towarzystwie ciut dłużej
            niż podczas pobytu w wc.
            • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 18:19
              Nie mowimy o wyjazdach an wewekend.
              Mowimy o opiece naprzemiennej i chyba nie rozumiesz zasad opieki naprzemiennej.

              I o to wlasnie chodzi w tym calym problemie, ze ostatnio sedziowi e wymyslili,
              ze najlepiej, gdyby rzecz o modnej nazwie dziekco mieszkalo tydzien max 2 u
              ojca, po czym taki sam czas u matki.
              Nikt nie zastanawia sie jak rozwiazywac to logistycznie: szkola (przedszkole,
              zlobek), zajecia dodatkowew itp., kote zwykle jedno z rodzicow wynajduje blisko
              albo miejsca pracy albo domu..
              Poza tym: meble, podreczniki, ubrania...

              Dosc ciekawe.
              • de_la_hoya Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 19:46
                madziulec napisała:

                > Nie mowimy o wyjazdach an wewekend.
                > Mowimy o opiece naprzemiennej i chyba nie rozumiesz zasad opieki naprzemiennej.

                przeczytaj jeszcze raz co napisałam:
                "Jeżeli rodzice mieszkają blisko siebie i tata może odebrać dziecko z przedszkola
                to czemu nie? Matka nie musi jechać na stresie zadając sobie pytanie: zdążę czy nie?
                To oczywiście wersja dla tych co potrafią się dogadać i nie walczą ze sobą
                używając dziecka jako karty przetargowej. "
                "Skoro dziecko związane jest z obojgiem rodziców a rodzice potrafią się ze sobą
                dogadać to może być to wyjście. Jeżeli dziecko będzie źle się z tym czuło to
                zawsze można zaprzestać.
                Pamiętaj, że ojciec któremu zależy na dziecku jest gotowy zmienić miejsce
                zamieszkania, żeby być bliżej dziecka a w razie opieki naprzemiennej, żeby
                dziecko miało to samo przedszkole czy szkołę oraz znajomych. Nie wszyscy faceci
                są be... "

                pytanie za 100 punktów:
                czy widywanie ojca co drugi weekend albo raz w miesiącu jest dla dziecka lepsze?
                mniej szkodliwe?

                uważam, że jeżeli można to logistycznie załatwić to nie jest to zła opcja,
                szczególnie jeżeli dziecko jest związane z obojgiem rodziców
                piszesz: "meble, podreczniki, ubrania"
                i gdzie widzisz problem?
                przecież ojciec jadąc po dziecko może je zabrać z ciuchami (oczywiście u siebie
                też coś może mieć, zależy od portfela), podręczniki x2 to byłaby głupota a
                meble? no jak dziecko do ojca wpada na weekend to podejrzewam, że na wycieraczce
                nie śpi...

                wszystko zależy od rodziców
                opieka naprzemienna wielu matkom nie podoba się z innego powodu: brak alimentów
                • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 19:53
                  Wiesz jak czytam takie slowa "jak komus zalezy" to smiac mi sie chce.

                  Zaczynam sobei wyobrazac, ze np. jest sobie para, i np. dziewczyna mieszka w
                  Warszawie, a potem facet zostaje w Gdansku i ma tam kawalerke. Na jakie
                  mieszkanie wystarczy mu w tej Warszawie? Na barak???
                  To nie zachod, gdzie mozesz dostac mieszkanie komunalne i wlasnie sie po
                  krotszym lub dluzszym czasie przeprowadzic.

                  Podobnie z praca. Sa sytuacje, ze w danym miescie mamy prace i podobnej, czyli
                  takiej z wysokim wynagrodzeniem czy zakresem obowiazkow nie dostaniemy gdzies
                  indziej. Gornik czy hutnik nie dostanie pracy w Poznaniu. Po prostu. A w wieku
                  np 40 lat trudno zaczynac sie przekwalifikowac.

                  Rozumiem jednak, ze matka powinna byc "twarda nie mietka", bez serca i tyle.

                  A widywanie ojca powinno byc dostosowane do wieku. Szczerze Ci powiem u mnei
                  pani psycholog jak uslyszala o tym widywaniu ojca co drugi dzien to sie popukala
                  w czolo.
            • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 18:21
              Aha, chcialam dopisac jeszcze jedno:

              dziecko nei jest trwale zrosniete z matka.
              Pepowine juz odcieto w momencie porodu, wiec bez przesady.
              I nie nal;ezy porownywac opieki naprzemiennej z zawiezieniem dziecka nawet na
              wakacje do rodziny
            • natalusk Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 18:24
              My nie mieszkalismy razem nigdy!Dziecko tez nigdy u niego nie spało.
              Ma dwa lata. Ale ma dobry kontakt z tata zawsze dobrze o ex mówie
              przy dziecku. Jak ex przyjedzie opowiadam mu co maly robil, czego
              nowego sie nauczyl...itp. Naprawde nie wiem co robic. Dziwie sie
              exowi czemu tak koniecznie chce ustalic te kontakty skoro mu zawsze
              ustepuje. No ale jego sprawa
              • madziulec Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 19:47
                Moze eks boi sie, ze przy zmieniajacej sie sytuacji jego kontakty z dzieckiem
                beda zagrozone???

                To bardzo prawdopodobne.
              • de_la_hoya Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 19:47
                a on wie, że kogoś masz?
                może boi się, że nowy facet będzie go od dziecka starał się trzymać z daleka
                więc woli się zabezpieczyć
                • natalusk Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 21:02
                  Rzeczywiście macie racje i powiem szczerze, ze w taki sposob o tym
                  nie myslalam. On wie o nim chociaz nie wie o ślubie. Dziekje
                  dziewczny
        • kicia031 Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 01.12.08, 13:55
          > a dlaczego opieka naprzemienna jest zła?

          ano dlatego, ze dziecko nie ma wlasnego domu, tylko tula sie miedzy
          mieszkaniem ojca i matki. bo traci kontakt z przyjaciolmi, bo musi
          przenosic swoje rzeczy z jednego miejsca do trudniego co 7 dni.
          nawet dla odpornego doroslego to horror organizacyjny i emocjonalny,
          a coz dopiero dla dziecka.
          • kasia111177 Re: Mój kolejny problem...ustlenie kontaktów 07.12.08, 10:50
            Jednym z rozwiązań jakie proponuje się w opiece naprzemiennej jest
            takie, że dziecko mieszka cały czas w jednym domu, a rodzice
            wymieniają się w tym domu co dwa tygodnie. Wówczas dziecko ma cały
            czas swój pokój, swoje, meble, zabawki - nie ma problemu ze szkołą,
            czy zajęciami dodatkowymi, bo dziecko nie zmienia swojego miejsca
            zamieszkania.
            Moim zdaniem takie rozwiązanie wymaga - pieniędzy (są potrzebne trzy
            mieszkania - mamy, taty i dziecka), umiejętności pójścia na
            kompromis i patrzenia ponad własne dobro na dobro dziecka, pełnego
            zaangażowania obojga rodziców w życie dziecka. Osobiście uważam, że
            gdyby rodzice posiadali te cechy to sprawowaliby ciągłą opiekę nad
            swoimi dziećmi i problemu rozstania by nie było.
Pełna wersja