czy to prawda że...

09.12.08, 16:59
jezeli ojciec nie ma ograniczonych praw, kontakty z dzieckiem swobodne, to po
skonczeniu przez dziecko 3 lat, ojciec ma PRAWO zabierać dziecko raz w
miesiącu na weekend?

czy to jest zapisane w jakimś kodeksie? czy to wymysł wyobraźni tatusia?
    • pelagaa Re: czy to prawda że... 09.12.08, 17:27
      Jesli ojciec nie ma ograniczonych praw i nie ma ustalonych
      kontaktow, to ma prawo zabierac dziecko gdzie chce i na ile chce,
      niezaleznie od wieku dziecka i widzimisie matki. Ma TAKIE SAME prawa
      jak ma matka.
      • mama.macieja Re: czy to prawda że... 09.12.08, 17:46
        czyli może przyjechać kiedy mu sie spodoba i musze mu wydac dziecko?
        mam przyznane wykonywanie władzy rodzicielskiej a ojciec ma prawo do swodobnych
        kontaków.
        czy w takim wypadku powinnam starać sie o ustalenie kontaktów sądownie, zeby nie
        było przykrych sytuacji ze nagle po kilku miesiacach wpada ojciec i zabiera mi
        dziecko?
        wybaczcie te błahe pytania, ale to nowa dla mnie sytuacja. moze dacie jakieś
        linki gdzie moge poczytac o tych kontatktach.
        z góry dziekuje.
        • de_la_hoya Re: czy to prawda że... 09.12.08, 18:20
          ale o czym tu czytać?
          nie ma ograniczonej/odebranej władzy ani ustalonych kontaktów więc może wpaść
          choćby za chwilę i zabrać dziecko na spacer
          • mama.macieja Re: czy to prawda że... 09.12.08, 18:40
            nie chodzi mi o wyjscia na spacery ale o zabieranie na weekendy, to chyba róznica.

            nie utrudniam kontaktów, ale nigdy nie było mowy o zabieraniu dziecka na kilka
            dni. syn ma 2,5 roku, z ojcem widuje sie raz na dwa miesiące, bo ten nie ma
            czasu. teraz nagle zmiana, że on chce dziecko bo nieopłaca mu sie przyjezdzac.

            dzięki za odpowiedzi, jakos to musze załatwić.

            • domini888 Re: czy to prawda że... 10.12.08, 10:05
              To, że ojciec ma prawa nie oznacza, że może sobie dziecko zabierać jak lalkę z
              półki. Twój synek jest bardzo mały i jeśli nie ma stałego kontaktu z ojcem, masz
              prawo - chroniąc syna - odmówić wydania go ojcu na weekend. Poza tym dobrze, byś
              wniosła do sądu sprawę o uregulowanie kontaktów i w piśmie zawarła propozycję
              jak takie kontakty widzisz. To, że ojcu się "nie opłaca" przyjeżdżać - to jego
              problem, ważne jest to, co jest dobre dla dziecka.
              • de_la_hoya Re: czy to prawda że... 10.12.08, 12:11
                domini888 napisała:

                > Twój synek jest bardzo mały i jeśli nie ma stałego kontaktu z ojcem, mas
                > z
                > prawo - chroniąc syna - odmówić wydania go ojcu na weekend.

                wiesz, tu akurat można polemizować
                starszego syna, jak skończył rok dałam babci na długi majowy weekend a sama
                pojechałam z M odstresować się nad morze
                mojej matki to on za często nie widywał a jednak przeżył czyli i u ojca dziecko
                bez problemu przeżyje

                skoro jednak jest stres z zostawaniem na weekend to należy uregulować kontakty
                sądownie a swoją propozycję uzasadnić
                przecież nie powie w sądzie nie bo nie
                • chalsia Re: czy to prawda że... 10.12.08, 12:33
                  > mojej matki to on za często nie widywał a jednak przeżył czyli i
                  u ojca dziecko
                  > bez problemu przeżyje


                  tiaaaaa, ludzie, ba - nawet dzieci - tez przeżywali - wojnę, obozy
                  koncentracyjne, domy dziecka, itp.
                  Tylko, że chyba nie o to chodzi by tylko "przeżyć".
                  • de_la_hoya Re: czy to prawda że... 10.12.08, 12:44
                    Chodzi mi o to, że to chyba żaden stres dla dziecka spędzić noc u kogoś kogo się
                    codziennie nie widuje.
                    Jeżeli więc to nie jest stres to dziecko tylko zyskuje, bo ma szanse poznać ojca.
                    Przecież ojciec to nie obcy człowiek. Co prawda może stać się obcy jeżeli będzie
                    się go od dziecka izolować. Trudno poznać kogoś gdy nie ma szans się z nim spotykać.
                    • chalsia Re: czy to prawda że... 10.12.08, 13:59
                      Chodzi mi o to, że to chyba żaden stres dla dziecka spędzić noc u
                      kogoś kogo si
                      > ę
                      > codziennie nie widuje.

                      kluczowe slowo powyżej to : chyba.
                      Ano właśnie - to zależy. Po pierwsze od dojrzałości emocjonalnej
                      dziecka, po drugie od więzi z róznymi osobami, po trzecie od
                      charakteru dziecka.
                      Tak więc przyjmij do wiadomości - że to może byc stres dla dziecka.
                      DLa konkretnego dziecka.
                      • de_la_hoya Re: czy to prawda że... 10.12.08, 23:40
                        zależy jak dziecko jest wychowywane...
                        • chalsia Re: czy to prawda że... 11.12.08, 10:34
                          de_la_hoya napisała:

                          > zależy jak dziecko jest wychowywane...
                          >

                          he he, od tego to najmniej zależy, bo wychowanie na dojrzałośc
                          emocjonalna nie ma wpływu.
                          I tak w ogóle, to kazdy przypadek jest indywidualny - tak jak
                          istnieją dzieci (w wieku 3-4 lata), ktore w ciągu miesiąca adaptują
                          się do przedszkola, tak są i dzieci, które z przedszkola trzeba
                          wycofać na rok (z zalecenia psychologa dziecięcego, żeby nie było,
                          że rozhisteryzowanej matce się zachciało).
                      • mama_ameleczki Re: czy to prawda że... 11.12.08, 12:20
                        chalsia napisała:


                        >
                        > kluczowe slowo powyżej to : chyba.
                        > Ano właśnie - to zależy. Po pierwsze od dojrzałości emocjonalnej
                        > dziecka, po drugie od więzi z róznymi osobami, po trzecie od
                        > charakteru dziecka.
                        > Tak więc przyjmij do wiadomości - że to może byc stres dla
                        dziecka.
                        > DLa konkretnego dziecka.

                        niemozemy o takie sprawie rozmawic tak ogonikowo bo to bardzo
                        indywidualna sytucja.
                        zalezy od tego jakie kontakt z ojciec ma z dzieckiem, czy sie nim na
                        codzien zajmuje, jak dzicko jest nastawiane przez matke do ojca,
                        jakie zaufajnie matka ma do ojca i jakie sa och stosunki i pewnie
                        jeszcze wiele innych czynnikow...
                        >
                        >
        • braktalentu Re: czy to prawda że... 09.12.08, 20:20
          Sądowe ustalenie kontaktów ułatwi Ci sprawę o tyle, że będziesz
          wiedzała kiedy ewentualnie ojciec zjawi się po dziecko. Nie będziesz
          się musiała martwić, że odbierze malucha ze żłobka tuż przed
          zaplanowaną wizytą lekarską, itp. Niestety nie unikniesz w ten
          sposób opcji "wpadam raz na dwa miesiące i zabieram dziecko", bo
          ojca nie można zmusić do wizyt. Tatuś MOŻE, ale nie MUSI, więc
          jeżeli odpuści sobie 10 spotkań pod rząd, to na 11 -ym może zabrać
          dziecko zgodnie z warunkami ustalonymi w sądzie.
          W przypadku malucha zdecydowałabym się na uregulowanie sprawy
          spotkań sądownie i powołując się na kilkumiesięczne nieobecności
          taty w życiu syna wnioskowałabym o spotkania bez noclegów, za to
          częstsze - pozwalające dziecku przyzwyczaić się do ojca.
          • zakopiankaaa Re: czy to prawda że... 09.12.08, 23:39
            Mam podobną sytuację, od roku sprzeciwiałam się na zabieranie dziecka na
            weekendy, święta itd. Mąż (bo ciągle jeszcze się rozwodzimy) sądownie miał
            przyznane 2 weekendy w miesiącu, bez zabierania dziecka poza jego miejsce
            zamieszkania. Stale jednak wnioskował o zabieranie na weekendy itd, więc
            niedawno mieliśmy RODK, po czym panie psycholog napisały, że niewskazane, by
            ojciec zabierał dziecko na noc (weekendy, wakacje, święta itd.) Nie ma granicy
            wiekowej, od której można "wydawać" dziecko na dłużej. Mój też mnie straszył, że
            od 2 lat, ale okazuje się być inaczej. Myślę, że to kwestia dojrzałości
            emocjonalnej dziecka. Jak dla mnie - 5,6 lat, kiedy dziecko świadome jest, że
            jedzie na dłużej, że nie może w dowolnym momencie wrócić do domu (duża
            odległość), kiedy potrafi nazwać i wyegzekwować swoje potrzeby. Niestety często
            nie my o tym decydujemy...
            Ja od początku nie zgadzałam się na zabieranie synka na dłużej bo mąż od
            urodzenia nie zajmował się dzieckiem, tylko kilka miesięcy mieszkał z nami,
            rzadko odwiedzał, do tego dochodzi jeszcze zachowanie męża. Dla synka wyjazd na
            weekend z ojcem, to byłaby tragedia. Nie jestem za wprowadzaniem terapii
            wstrząsowej - skoro kiedyś będzie jeździł, niech się przyzwyczaja od małego.

            Zgadzam się, że sądowne ustalenie kontaktów ułatwia sprawę. Twardo stałabym za
            opcją częstych spotkań bez noclegów, bez zabierania na weekendy itd. Chyba że
            dziecko było już zabierane i nie było to dla niego żadnym problemem. Podczas
            ustalania kontaktów przede wszystkim myśleć o maluchu, co będzie dla niego
            dobre, jak mają one przebiegać, żeby utrzymał jak najlepszy kontakt z ojcem bez
            narażenia go na dodatkowy stres.
    • krolowazla Re: czy to prawda że... 10.12.08, 08:58
      W czasie ustalania kontakt.ów córka miała 2,5 roku, teraz ma 3 lata. Jest jedna
      noc w miesiacu. Ex oczywiście nie powie mi prawdy jak to jest z tą nocą. jedno
      jest pewne mała po powrocie od ojca źle sypia w nocy. Praktycznie wygląda to tak
      - pierwszy tydzień prawie całą noc z nią śpię, w drugim tygodniu kilka razy się
      budzi i muszę z nią się kłaść, dopiero w trzecim i czwartym tygodniu jest
      znośnie. Ale potem jest znowu nc u ojca i wszystko od poczatku sad. Niestety nie
      umiem udowodnić, że moja córka źle znosi noce u ojca, bo widzi to tylko mój
      obecny partner, a on to słaby świadek, bo niby może być stronniczy. Córka
      jedynie mówi, ze płakała i chciała do mamy. Ale to mówi tylko dla mnei, jak
      pytam jak było u taty.

      Jeśl ikontakt jest w dzień - to mała wraca usmiechnięta, więc chyba jest ok. Ale
      czasami wraca obrażona i wtedy padaja słowa: nie kocham się , ty mnie nie lubisz
      9 wtedy jestem pewna , ze ex mówił coś złego an mój temat córce)
      • mama.macieja Re: czy to prawda że... 10.12.08, 14:59
        tutaj tez troche chodzi o to, ze jak ja mówię "że to nienajlepszy pomysł, bo to
        ponad 200km od domu, ze dziecko jest ze mną bardzi związane, a on(ojciec) jest
        nieustabilizowany, zbytnio nerwowy, nieodpowiedzialny i ma znikomy kontakt z
        synem" to od razu słyszę w odpowiedzi "ja mam takie prawo, koniec i kropka,
        skoro nie pozwalasz zabierać dziecka nie dostaniesz ani grosza na alimenty"

        czyli po prosty mała wojna i odgrazanie się.
        tylko po co? nie utrudniam kontaktów, kiedy jemu pasuje to zawsze jestem chetna
        na spotkanie, ale on tylko wymaga i żąda!

        prosiłam i informowałam, ze jeżeli bede widziała że jemu zalezy fajtycznie na
        kontaktach z dzieckiem a nie na dogryzieniu mojej osobie, to zgodze sie na
        zabieranie weekendowe.
        skonczyło sie niestety na obietnicach że bedzie przyjeżdzał co tydzień, co w
        praktyce wyglladało tak, że w ciągu poł roku widział dziecko 2 razy. smutne to...
        • braktalentu Re: czy to prawda że... 10.12.08, 21:04
          "ja mam takie prawo, koniec i kropka,skoro nie pozwalasz zabierać
          dziecka nie dostaniesz ani grosza na alimenty"

          -smile))))))))))))
          Gdybym coś takiego usłyszała, to zapisałabym się na lekcje gry na
          flecie prostym, żeby po każdym zajęciu komorniczym tatusiowej
          pensji, móc Mu zagrać na fujarce.
          • mama_ameleczki Re: czy to prawda że... 11.12.08, 12:16
            to jest indywidualna srwa do USTALENIA miedzy Wami, a jezeli nie
            bedziecie potrafili sie dogadac w tej kwestii ktores z Was moze
            zlowyc wniosek o ustalenie kontaktow i wtedy ustali to sad.
Pełna wersja