furiagburia
06.01.09, 12:06
Witam i proszę o wsparcie dobrą radą

,mój były "partner"
ksywa "tato" od początku lekceważy swoje obowiązki i potrzeby
dziecka cedując wszystko na mnie. Razem ,ze wzgledu na Małej i nasze
dobro ustalilismy pewne priorytety np. kiedy i w jaki sposób widuje
się z dzieckiem,ile płaci itp. czego nie przestrzego w ogóle, a gdy
zmienia plany łaskawie zawiadamia mnie w tym samym dniu i w ostatnim
momencie, telefonów coby zapytac się o Małą - zero no chyba że z
informacją że go nie będzie, lub że sie spózni - srednio 1 godzinę,
pieniądze -wieczny problem, ciagle się musze prosić i dopominać.
Natomiast sam o sobie mam bardzo wysokie mniemanie i na próby
rozmowy reaguje agresją lub wyzywaniem mnie od idiotek bo przeciez
on jest ok. Córka jest malenka, nie zwiazana z nim zupełnie, a on
sprawia wrażenie że chetnie by zniknął gdyby ktos mu droge wskazał.
Nie chcę aby w przyszłości pojawił się jak Filip z konopi burząc
świat mojej Małej. Na zakończenie nie byliśmy małzeństwem dziecko
zarejestrowane zostało pod jego nazwiskiem.