Dodaj do ulubionych

A może warto powalczyć o zmiany prawa?

13.01.09, 19:03
Witajcie dziewczyny, po lekturze forów internetowych i zapoznaniu się z
propozycjami lobby ojcowskiego co do zmian w kro miałam nieodparte wrażenie,
że mężczyznom łatwiej się zorganizować i walczyć o swoje prawa. Jest to
uzasadnione choćby większą ilością wolnego czasu "zaoszczędzonego" z powodu
braku zainteresowania dzieckiem i zobowiązań związanych z opieką nad nim.

Niemniej jednak wpadłam na pomysł, którym chciałabym się z Wami podzielić.
Może macie pomysły konkretnych zmian w kodeksie rodzinnym, które ułatwiłyby
życie samotnym matkom?

Bardzo was proszę piszcie swoje pomysły. Myślę, że warto je pozbierać i
wystąpić z inicjatywą obywatelską do organizacji kobiecych, Rzecznika Praw
Obywatelskich lub posłów.

Moje propozycje to:
1. Określenie ustawowej, minimalnej kwoty alimentów na poziomie np. 500 zł.
2. Ustanowienie, że osoba zobowiązana do płacenia alimentów, a nie posiadająca
dochodów zobowiązana będzie do odpracowania wypłacanego przez FA świadczenia
poprzez prace na rzecz społeczeństwa (utrzymanie zieleni, prace interwencyjne
itp.)
3. W przypadku braku kontaktu rodzica z dzieckiem i nie podjęcia jakichkolwiek
kroków prawnych przez okres 6 m-cy, rodzicowi temu powinna być automatycznie
ograniczana władza rodzicielska, a jeśli ten brak kontaktu przekracza 1 rok,
rodzic ten powinien być pozbawiony władzy rodzicielskiej.

Może moje pomysły są dość radykalne, ale takie zmiany przynajmniej
dyscyplinowały ukrywających swe dochody pseudo-tatusiów i odbierałyby prawa
tym, którzy swoje pociechy w rażący sposób zaniedbują. Poza tym uważam, że
skoro istnieje minimalne wynagrodzenie, powinny być ustawowo określone również
minimalne alimenty.

Napiszcie proszę co o tych pomysłach myślicie i jakie są wasze propozycje.
Obserwuj wątek
    • kingulinek Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 19:45
      Bardzo przypadły mi Twoje propozycje do gustu.Jestem bardzo za tym, by
      pseudotatusiowie sami ponosili konsekwencje rodzicielstwa a nie społeczeństwo z
      własnych podatków.Należałoby wprowadzić nakazy pracy dla leniwych alimenciarzy.
      Minimalna ustawowa kwota alimentów też jest dobrym pomysłem, bo kto widział żeby
      200 zł i drugie 200 miało wystarczyć na dziecko. To nierealne jeśli mama jest
      zupełnie sama. Niańka kosztuje 500 najmniej.
      • amus00 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 17:33
        Przypadł mi do gustu szczególnie pomysł drugi. pozostałe też są ok. ale trochę
        zbyt drastyczne.
        500 pln na dziecko, a ile na 2? 1000?? przy naszych zarobkach to troche
        nierealny pomysł, z wyj. klas średnich i wyższych, ale oni i tak ustawowo mają
        zazwyczaj wyzsze alimenty przeznaczane.
    • megan26 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 20:10
      pomysl rewelacja.punkt 2 zmieniłam bym na wolontariat w hospicjum
      dla dzieci myslę że widok tak strasznie chorych dzieci czegoś by
      nauczył tych tatusiów a przy okazji może odrodziły by się w co
      niektórych uczucia empatyczne. a punkt 1 i 3 rewelacja
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 21:04
        Tutaj obawiałabym się raczej o te dzieci. Im szczególnie trzeba okazać
        współczucie, troskę i wrażliwość, a nie sądzę, by ktoś, kto spokojnym okiem
        patrzy jak jego syn czy córka żyje w nędzy był zdolny do wyższych uczuć w
        stosunku do obcych dzieci.
    • scibor3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 20:39
      Propozycje bez sensu i pomyślunku a nie radykalne. Krótko:
      Ad 1. Za taką minimalną kwotą alimentów musiała by iść odpowiednie minimalne
      wynagrodzenie/renta. Już widzę tabuny pracodawców lecących poprzeć tą propozycję.
      Ad 2. Nie wiem ja można przymusić kogoś do roboty, skoro do płacenia nie można.
      Postawić strażnika z pistoletem i batem? Pomijam już fakt, że według prawa
      międzynarodowego przymusowa praca jest nielegalna.
      Ad 3. A kto to ma oceniać i na podstawie czego? Bo przyjdziesz i dasz harcerskie
      słowo honoru, że tatuś nie pojawił się przez 6 miesięcy? Idź do Ziobry z tym
      pomysłem. Ten też z góry wszystko wiedział. Problem, że kosztowna okazała się ta
      "wiedza". a może inaczej. Skoro pozbawiamy praw to i obowiązków? Logiczne ale
      chyba ci się to nie uśmiecha?
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 21:17
        Całkowicie się z Tobą nie zgadzam.
        Ad 1) za tym nie musi ość zmiana minimalnego wynagrodzenia. To jest po prostu
        ustalenie minimalnego wynagrodzenia dla dziecka i stanowi zaledwie połowę
        najniższej krajowej. Komornik i tak miałby prawo zająć 2/3 wynagrodzenia.

        Ad 2) W innych krajach prace publiczne jakoś się sprawdzają i nawet sławy np. za
        napaść na fotografa muszą odpracować ileś godzin. Nadzór nie jest chyba
        problemem, a dla opornych są środki zastępcze np. zamiana kary na więzienie -
        tak jak jest do tej pory z uporczywymi alimenciarzami. Mój pomysł to raczej
        możliwość wyboru i odpracowania zobowiązań dla tych, którzy twierdzą, że pracy
        nie ma.

        Ad 3)A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem? A
        jeśli chodzi o prawa i obowiązki, to jestem za, ale z wyłączeniem płatności
        alimentów. Ten obowiązek powinien pozostać. Dzieci to jak długoterminowy kredyt.
        Tylko Banku nie interesuje, że zmieniła ci się sytuacja finansowa, straciłeś
        pracę itp. Dopóki żyjesz i sprawa się nie przedawni - będą z Ciebie windykować
        środki wszelkimi sposobami. Takie działania podejmują, gdy weźmiesz na raty
        samochód czy telewizor. A dziecko chyba jest "dobrem wyższym", więc sądy nie
        powinny "obniżać raty", bo ktoś najpierw się zdecydował, a później zmienił
        zdanie czy roztrwonił kasę. Dziecko powinno tu być bardziej chronione.
        • scibor3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 22:52
          > Całkowicie się z Tobą nie zgadzam.

          Twoja wolna wola.

          Ad 1. Nie do końca tak. Komornik ma prawo zająć 60% wynagrodzenia i tu pewna
          autopoprawka - do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Obecnie minimalne
          wynagrodzenie to 1126 zł brutto czyli 851 netto Na logikę, jaką ten człowiek
          miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu 351 zł?

          Ad 2. Prace społecznie użyteczne to zupełnie coś innego od "aby odpracował
          społeczeństwu". Mają cel wychowawczy a nie zarobkowy. Są też w Polsce ale rzadko
          orzekane. Po prostu nikt takich ludzi nie chce wziąć bo trzeba im zapewnić
          odzież ochronną, opłacić ZUS a pracownicy z nich jak z koziej dupy trąbka. Za
          niewiele wyższą kwotę mogą mieć normalnego pracownika. Z tego co widzę
          proponujesz coś w rodzaju robót publicznych. I tu się kłania punkt 1 +
          międzynarodowe konwencje zakazujące przymusu pracy.

          Ad 3. Kto ma robić te zdjęcia i poświadczać podpisem? Jak mamusia nie chce
          widzieć tatusia to ma zrobić zdjęcie zamkniętym drzwiom a o podpis poprosić
          sąsiadkę (a o ile nie będzie chciała wtrącać to przygodną muchę na korytarzu
          albo zadomowionego karalucha) no i na czym ten podpis? Na karcie pamięci? Co gdy
          tatuś choruje albo daleko za granicą? Różnie życie się układa. Nie myśl tylko o
          swoim przypadku.

          A niby czemu z wyłączeniem alimentów? jak dostajesz kredyt to coś z tego masz, a
          co masz z tego "dobra wyższego"? Jakim "dobrem wyższym" jest dziecko dla
          "tatusia" który uchyla się zarówno przed spotkaniami jak i odpowiedzialnością
          finansową? Analogia z kredytami zupełnie chybiona. I nie chcę być tu źle
          zrozumiany. Nie jestem przeciw alimentom. Po prostu jestem przeciw wszelkim
          automatom. Wolę jak sprawę rozstrzyga sąd, nawet jeżeli nie czyni tego zawsze
          idealnie (widział ktoś wyrok z którego byłyby zadowolone wszystkie strony?).
          Inaczej mogło by obudzić cię dwóch panów wynoszących twój majątek na bruk bo nie
          zapłaciłaś jednej raty czynszu obojętne czy nie miałaś czy nie dotarla bo
          przekazywałaś przez jakąś szemraną firmę.
          • kasztanka5 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 15:39
            scibor3 napisał:

            > Twoja wolna wola.
            >
            > Ad 1. Nie do końca tak. Komornik ma prawo zająć 60% wynagrodzenia
            i tu pewna
            > autopoprawka - do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Obecnie
            minimalne
            > wynagrodzenie to 1126 zł brutto czyli 851 netto Na logikę, jaką
            ten człowiek
            > miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu
            351 zł?


            Faktycznie auto ta poprawka.


            Art. 87 Kodeksu pracy
            § 1. Wolna od potrąceń jest kwota wynagrodzenia za pracę w wysokości:
            1) minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie
            odrębnych przepisów, przysługującego pracownikom zatrudnionym w
            pełnym wymiarze czasu pracy, po odliczeniu składek na ubezpieczenia
            społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych -
            przy potrącaniu sum egzekwowanych na mocy tytułów wykonawczych na
            pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne
            ,

            co najprostszym jezykiem oznacza, ze ochrona wynagrodzenia za prace
            nie dotyczy alimentow.
            • ritazien Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:23
              A poczytała wcześniej? W tym przepisie ochroną objęte jest minimalne
              wynagrodzenie, przy alimentach ochronie podlega 60% tego minimalnego

              Art. 87 KP
              § 1. Z wynagrodzenia za pracę - po odliczeniu składek na ubezpieczenia
              społeczneoraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych - podlegają
              potrąceniutylko następujące należności:
              1) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na zaspokojenie
              świadczeń alimentacyjnych,
              2) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na pokrycie należnościinnych
              niż świadczenia alimentacyjne,
              3) zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi,
              4) kary pieniężne przewidziane w art. 108.
              § 2. Potrąceń dokonuje się w kolejności podanej w § 1.
              § 3. Potrącenia mogą być dokonywane w następujących granicach:
              1) w razie egzekucji świadczeń alimentacyjnych - do wysokości trzech
              piątych wynagrodzenia,
              • kasztanka5 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:37
                www.vat.pl/potracenia_wynagrodzenia_2340.php

                Tutaj masz czleku napisane, ze alimenty bez ograniczen czyli,
                ze nie podlega ochronie minimalna i tak to jest egzekwowane.

                Rozumiesz?
                Nie wprowadzaj ludzi w maliny, bo to nieladnie. Nawet jak ktos ma
                najnizsza (czy ja zarabia naprawde czy ma ja tylko na papierze), to
                musi placic.
          • irima2 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:39
            >Na logikę, jaką ten człowiek
            > miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu
            351 zł?

            Jakie 351??!! Wypłacą mu 851 z czego 500 daje na utrzymanie SWOJEGO
            dziecka. A motywację to powinien mieć żeby więcej zarabiać.
            Teraz jest tak że matka musi jakoś zdobyć pieniądze żeby jej dzieci
            nie głodowały. A pseudo-ojcowie prowadza podwójną księgowość albo
            się lenią i mają gdzieś czy ich dzieci nie płaczą z głodu.
            • camparis Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:43
              Zastanawiam się jak mu pracodawca ma wypłacić pensję jeśli ma dwójkę
              dzieci? Ujemną?
              Poza tym jest kwota minimalna poniżej której nie można zabrać
              wynagrodzenia. To oscyluje dookoła 600 złotych, więc przy płaci
              minimalnej dziecko nie otrzymałoby 500 złotych.
          • camparis Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:45
            Zgadzam się tylko z jednym Twoim punktem. Kto miałby poświadczać
            ojcu, że odwiedza dziecko? A jeśli mamuśka wpadnie na pomysł, że
            chce aby ojcu zostały ograniczone prawa rodzicielskie, tylko po to
            aby nie musiała z nim konsultować sposobu wychowywania dziecka? A
            wiem, że wiele matek robi też ojcom "na złość" i nie pozwala się
            widywać z dziećmi!

            Bardziej liczę na edukację dzieci - chłopców. Bo przecież
            tych "nieczułych pasożytów" wychowały kobiety!
        • ira_07 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 15:28
          A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem?

          Żeby ojciec przychodząc do SWOJEGO dziecka musiał się podpisywać? Albo robic
          zdjęcie? Przecież to chore. A skąd wiadomo, że mamuśka nie utrudnia kontaktu?
          Znam taki przypadek, gdzie mamunia chciała "ukarać" byłego w ten sposób. Dziś
          jej syn wysyła jej na święta koszyk pomarańczy...Ja nie wysłałabym nawet tyle.

          Wyobrażasz sobie sytuację, że matka robi ojcu problemy, ojciec nie widuje
          dziecka, matka umiera i... dziecko mające dobrego ojca idzie do domu dziecka.
        • dominikjandomin Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 15:58
          domini888 napisała:


          > Ad 3)A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem?

          Już to widzę w Polsce... matka najpierw utrudni kontakty przez rok (ile jest
          takich spraw w kraju, a sądy są bezsilne), a potem będzie miała tylko bankomat.

          Taki zapis byłby OK, gdyby się pojawiło, ze za utrudnianie kontaktów jest UTRATA
          alimentów - i sprawa o pozbawienie praw osobie utrudniającej.
          • morekac Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 18.06.09, 14:43
            Taki zapis byłby OK, gdyby się pojawiło, ze za utrudnianie kontaktów
            jest UTRAT
            > A
            > alimentów - i sprawa o pozbawienie praw osobie utrudniającej
            Absolutnie nie do przeprowadzenia - alimenty są na dzieci - chcesz
            dziecku obnizyć standard życia? Zresztą posiadaczem prawa jest
            maloletni, osobą utrudniającą - pełnoletni opiekun.
    • bancha Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 21:19
      super pomysł, dodałabym jeszcze że skoro wg prawa obowiązek opieki,
      utrzymania etc. dziecka spoczywa w rownym stopniu na obu rodzicach,
      to w przypadku gdy tylko jedna ze stron aktywnie uczestniczy w
      wychowaniu dziecka , a co za tym idzie ma mniejsze mozliwosci
      zarobkowe etc., druga strona powinna repomensowac swoj brak
      uczestnictwa wiekszym wkładem finansowym.
      • agus-ka Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 21:32
        to nawet jest, ale nie działa

        Wg mnie pomysly sa calkiem w porządku. Dodatkowo dodałabym
        uproszczenie procedury wpisu do rejestru dłużników oraz odbioru
        prawa jazdy oraz wpisywania wszystkich a nie tylko tych których
        dzieci dostają aliemty z FA.
        Jeszcze cos pomyślałabym nad sankcjami za nieprzychodzenie na
        spotkania jako "rekompensata" za tworzenie aresztu domowego dziecku
        i matce.
        • chalsia Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 22:33
          > Jeszcze cos pomyślałabym nad sankcjami za nieprzychodzenie na
          > spotkania jako "rekompensata" za tworzenie aresztu domowego dziecku
          > i matce.

          koniecznie. Tym bardziej, że w propozycji zmian krio jest taki punkt, że w
          przypadku nieodbycia się kontaktu z dzieckiem z winy rodzica będącego z
          dzieckiem (czyli klasyczne - ojciec przyjechał w teminie kontaktu i klamkę
          pocalował) jest możliwość obciążenia kosztami dojazdu na spotkanie łamiącego
          prawo rodzica.

          Dla mnie niewywiązywanie się z ustalonych kontaktów (z winy "dochodzącego"
          rodzica) powinno się z automatu przekładać np. na 15% zwyżkę alimentów.
          • scibor3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.01.09, 23:04
            A dlaczego tylko kosztami dojazdu? Czas tego rodzica to pies? Analogicznie.
            Obniżką alimentów o 15% + grzywna (wyłączając udokumentowane przypadki losowe).
            Przy uporczywym (np >50% przez 3 miesiące)odmawianiu kontaktu z drugim rodzicem
            sąd, na wniosek drugiej strony byłby obligatoryjnie zobowiązany do zmiany
            miejsca pobytu dziecka na "przy drugim rodzicu" jako, że pierwszy do posiadania
            dziecka nie dorósł. Podoba się?
            Uff... Jakie to szczęście, że moja połówka i córcia śpią teraz smacznie pół
            piętra wyżej a ja niedługo do nich dołączę. Pozdrawiam wszystkich, którzy nie
            mają tego szczęścia. Jutro będzie lepiej.
            • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 07:48
              Jestem za tym, aby z utrudniania kontaktu rozliczać obie strony, tylko warto
              wreszcie zmienić podejście sądów. W tej chwili jest szablon: jest ojcem
              biologicznym - ma prawo widywać i decydować o dziecku. Z tym pierwszym nawet
              mogę się zgodzić, widywać - tak, ale czy zabierać? Ojcem można być przez kilka
              sekund nieuwagi, natomiast samodzielny kontakt z dzieckiem i decydowanie o nim
              wymaga kwalifikacji na dobrego opiekuna zapewniającego dziecku bezpieczeństwo i
              dbającego o jego dobro. tymczasem sądy zaczynają wierzyć matkom, że ojciec jest
              nieodpowiedzialnym typem dopiero wtedy, kiedy dziecku pod jego opieką wydarzy
              się nieszczęście.

              W tej chwili geny mają większe prawa niż praktycznie okazywane uczucia,
              zainteresowanie i troska np. ojciec biologiczny, który nie widział syna 3 lata
              ma większe prawa do decydowania o nim i opieki niż np. partner matki, który
              pełni obowiązki ojca od tych trzech lat opiekując się dzieckiem i kochając je
              jak własne.

              Skoro ojciec nie może spotykać się z dzieckiem przez 6 m-cy, nie musi tego
              udowadniać tylko podjąć kroki prawne - wnieść sprawę. Jeśli godzi się na to i
              nie podejmuje kroków prawnych, żeby ten stan rzeczy zmienić - te jest to d...
              nie ojciec.

              Przepraszam za dosadność, ale jeśli kobieta nie ma kasy na dziecko i nie wnosi o
              alimenty, to nikt się nad nią nie lituje. Nawet przed opieką społeczną musi się
              tłumaczyć, bo nie chcą jej dać zasiłku rodzinnego i za samotne macierzyństwo.

              Dlatego podtrzymuję z całą mocą, że nie sam brak kontaktu powinien świadczyć
              przeciw ojcu, ale bezczynność w zmianie tej sytuacji.

              Jeśli chodzi o rekompensatę za stracony czas, gdy tatuś się nie pojawił, to
              powiększyłabym to o koszt ekwiwalentnej rozrywki dla dziecka, żeby zmniejszyć
              jego poczucie zawodu i rozczarowania. To można uznać nawet za działanie na rzecz
              ojca, bo zmniejsza się niechęć dziecka do niego dając coś w zamian.

              Rekompensata w przypadku znacznego ograniczenia możliwości zarobkowych z powodu
              opieki nad dzieckiem też jest słuszna, przynajmniej do 3 roku życia. W wielu
              miejscowościach jest tak jak było w mojej: do żłobka od roczku, w mieście brak
              pracy, a opiekunki drogie. Matka musiałaby znaleźć taką pracę w innym mieście,
              która umożliwiałaby jej opłacenie opiekunki na 11 - 12 godzin (praca + dojazd),
              dojazdu i utrzymania siebie i dziecka. To są kosmiczne pieniądze.
              Tymczasem ojciec dziecka pozamałżeńskiego nie ma żadnych zobowiązań w stosunku
              do jego matki i płaci wyłącznie głodowe alimenty nie wystarczające na opiekunkę.
              • dalia3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 08:34
                wedlug mnie twoje pomysly sa nieracjonalne ,nic z tego nie bedzie- bo ,,kazda
                sytuacja jest inna '' zycie to NIEszablon i NIE mozna do wszystkich zastosowac
                jednakowe prawo. np. jak jestes taka genialna to rozwiaz mi prosze taka kwestie
                zwiazana z punktem 1 i 2 twojej ,,propozycji'' ,,tatus'' jest calkowicie
                niezdolny do pracy, ma orzeczenie i rente np. 470 zl czyli MNIEJSZA od 500 zl,
                zabierasz mu te nedzne 470 i CO mu proponujesz? smierc glodowa? masz sumienie?
                a moze taki ,,super ''pomysl ,,w twoim stylu'' aby dziadkow zamknac w obozie
                pracy w zamian ,,tatusia'' np. niezdolnego do samodzielnej egzystencji. cale
                te pomysly ,takze tych pan co cie ,,lobbuja'' sa paranoiczne. takie mam zdanie,
                mam prawo do wlasnego zdania czyz nie?
                • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 08:50
                  Nikt Ci nie odbiera prawa do własnego zdania i konstruktywna krytyka jest bardzo mile widziana.

                  W kwestii Twoich zarzutów:

                  Od każdej zasady są wyjątki. W przypadku jaki opisałaś można przyjąć, że sąd zasądza alimenty niższe, a do kwoty 500 zł dopłaca FA. Jest wiele takich wyjątków w polskich sądach: choćby zasada o kosztach sądowych tzn. ponosisz je, a jeśli Cię nie stać udowadniasz trudną sytuację i jesteś traktowana ulgowo.

                  Wcale nie uważam się za taką genialną i dlatego prosiłam o wasze opinie. Nie uważam też, że do wszystkiego musi być szablon, ale powinny być jako prawo zaznaczone pewne granice, których przekraczać nie wolno.

                  Czy - jeśli dziecko będzie wiedziało, że tatuś mało zarabia - jego potrzeby życiowe się zmniejszą? Czy z tego powodu będzie mniej jadło czy wystarczą mu ciuszki niemowlęce na kilka lat?

                  Przy ustalaniu płacy minimalnej dla pracownika nikt nie uwzględniał, że pracodawca może mieć wypadek losowy i wtedy można zmniejszyć kwotę wynagrodzenia dla pracownika. Brano pod uwagę minimalne środki wystarczające na przeżycie. W razie czego jest FGŚP. Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?

                  Może koncerny ubezpieczeniowe wymyślą coś takiego jak OC na wypadek nieodpowiedzialnego rodzicielstwa albo wypadków losowych rodziców, z którego środki zabezpieczą na jakiś czas potrzeby bytowe dziecka.
                  • dalia3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 09:19
                    to co TERAZ piszesz o ,,wyjatkach'' JEST w kodeksie OD DAWNA - jezeli jeden z
                    rodzicoe nie moze spelniac obowiazkow czyli TEZ finansowych spada ten obowiazek
                    na DRUGIEGOrodzica, zapomnialam nr, przepisu. rozumiem co masz na mysli piszac
                    w dalszej czesci o minimalnej kwocie alimentow. a czemu nie minimalna kwota
                    zasilku rodzinnego np. tak jak w UE czyli conajmniej 600 zl?uwazam ze utrzymanie
                    dziecka w polsce jest nawet drozsze niz np. w niemczech. poczytaj jak kwestia
                    alimentow zostala uregulowana w Niemczech, ja uwazam ze IDEALNIE. ale w polsce
                    to sie nigdy nie stanie dopoki rzadza CI co rzadza. nie mam zadnych zludzen.
                    • virtual_moth Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 09:35
                      dalia3 napisała:

                      > to co TERAZ piszesz o ,,wyjatkach'' JEST w kodeksie OD DAWNA - jezeli jeden z
                      > rodzicoe nie moze spelniac obowiazkow czyli TEZ finansowych spada ten obowiaze
                      > k
                      > na DRUGIEGOrodzica, zapomnialam nr, przepisu.


                      Chyba chodzi Ci o to:

                      Art. 132. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi (...).

                      Ja to rozumiem tak, ze jesli tatusia nie ma lub gdy nie moze, to w pierwzej kolejnosci WSZYSTKIE potrzeby dziecka musi pokryc matka. Dopiero jesli matka nie jest w stanie pokryc calosci tych potrzeb moze starac się np, o alimenty od dziadków. Jesli dobrze rozumiem to jest to kolejny dowód na totalną dysryminację matek "radzących sobie".
                      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 09:59
                        wydaje mi się, że chodzi tu o coś innego. Za zobowiązanych w pierwszej
                        kolejności uważa się rodziców - solidarnie tzn. w miarę możliwości zarobkowych
                        mają pokrywać koszty zaspokojenia potrzeb dziecka. Za zobowiązanych w dalszej
                        kolejności uważa się tu - moim zdaniem - dziadków. Jeśli ojca dziecka nie stać
                        na alimenty - można się ich domagać od dziadków.

                      • dalia3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? Dalia 14.01.09, 12:46
                        w google jest bardzo duzo, np. europejska siec sadownicza trzeba miec troche
                        czasu i znajdziesz wszystko . w niemczech wszystko w kwesti alimentow jest
                        uregulowane prawnie, sadowi NIE WOLNO interprepowac wg. swego widzimisie albo
                        sympati do jednej stron. JEST TABELA i koniec . podobnie jest zreszta w calej
                        uni. nie dziwie sie ze rzad nie chce podpisac Traktatu Lizbonskiego bo wtedy
                        skonczylaby sie BEZKARNOSCsadow.
                  • virtual_moth Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 09:27
                    domini888 napisała:

                    > Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?

                    Program "minimum" musiałby objąć wszystkie dzieci, nie tylko te z rozbitych związków. To chyba zbyt duze obciążenie dla budzetu, inaczej juz dawno mielibysmy zasilek rodzinny kilkaset zł a nie kilkadziesiąt.

                    IMHO nacisk nalezaloby polozyc na skuteczną egzekucję alimentów, jesli juz o nich mowa. Większe zaangazowanie policji w poszukiwaniu "zaginionych" tatusiów. Bat na prokuratorów, którzy nagminnie umarzają postępowania w sprawach przestępstwa niealimentacji kiedy tylko okazuje się, że mama nie musi zebrac, by wyzywic dziecko lub gdy nie jest znany dokładny adres pobytu tatusia. W postępowaniach takich przede wszystkim "lustruje" się matkę - prokuratura więcej uwagi poswieca zbadaniu jak matka zajmuje się dzieckiem niz temu, by zbadac, dlaczego tatus nie płaci.
                    • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 10:04
                      Tu się całkowicie zgodzę. Podejście sądów do matek wnoszących o alimenty jest
                      bliskie prześwietlaniu potencjalnego naciągacza. Szokuje mnie również to, że w
                      sprawie o alimenty badane są również możliwości zarobkowe dziadków ze strony
                      matki (przy której dziecko przebywa).

                      Dla mnie to był szok, że byłam przepytywana, gdzie pracują, ile zarabiają i czy
                      mają jakieś oszczędności MOI RODZICE, gdy starałam się o alimenty od ojca
                      dziecka. To tak jakby utrzymanie dziecka było obowiązkiem moim i mojej rodziny,
                      a zawracanie głowy majętnemu tatusiowi wchodziłoby w grę wyłącznie w sytuacji,
                      gdy moja rodzina nie jest w stanie utrzymać dziecka samodzielnie.

                      • virtual_moth Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 10:24
                        U mnie nie było takiego "wywiadu", natomiast było cos innego - jako ze moja mama opiekowała się moim dzieckiem, gdy ja pracowałam sąd uznał ze koszt opieki nad moim dzieckiem = zero, a więc koszty utrzymania dziecka są sporo mniejsze. Tak jakby opieka nad dzieckiem gdy mama pracuje to domyslnie i naturalnie obowiązek, darmowy, babcismile
                        Czytałam, ze jest orzecznictwo SN dotyczące tego typu sytuacji (ale nie w sprawie alimentacyjnej tylko karnej)- to znaczy jesli matka MUSI korzystac z pomocy osób trzecich (np. darmowa opieka nad dzieckiem) aby pokryc w 100% potrzeby dziecka, to znaczy, ze de facto nie jest w stanie ich pokrycwink Niby oczywiste, ale jak widac gdy sąd to potwierdzi, to az piszą o tym w neciesmile.A to czy matka jest w stanie pokryc potrzeby dziecka jest bardzo istotne w sprawach i alimentacyjnych i karnych (o niealimentację).
                        • dalia3 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 11:36
                          co sie tyczy ,,dziadkow'' ,nie jest latwo uzyskac od nich alimenty gdy
                          dziadkowie sie bronia . np. udowodnia przed sadem ze zyja w niedostatku a
                          wiadomo ze w polsce 90 procent emerytow JEST W NIEDOSTATKU. slusznie napisalas
                          otym zasilku rodzinnym , nie podniosa bo wtedy inne rodziny tez
                          MUSIALYBYotrzymac. niestety zyjemy w kraju w ktorym zwykli szarzy obywatele sa
                          przesladowani przez rzad i tzw. elite. nie pisze wiecej w TYMtemacie bo wszyscy
                          WIEMYo co chodzi . np. ,,okragly stol'' ,,nocna zmiana'' itd.
                          • virtual_moth Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 12:02
                            Chyba się lekko zagalopowałaś z tym "prześladowaniem".

                            Poza tym trudność uzyskania alimentów od biednych dziadków jest raczej oczywista, z pustego salomon nie naleje. Ja piszę o sytuacji, gdzie samotna matka, która sobie radzi i nie musi korzystac z MOPSu nie ma większych szans na alimenty od dziadków, nawet zamoznych. Jawna niesprawiedliwość. To samo tyczy się alimentów z FA, bo z załozenia FA jest tylko "pomocą najubozszym", sciganiem alimenciarzy z urzędu (matka nie korzystająca z mopsu musi wszystko załatwic sama) i sprawami karnymi (umarzanymi gdy matka zapewnia dziecku utrzymanie na jakims poziomie).
                            W Polsce nikt się nie przejmuje matkami, które zapewniają dziecku dobre warunki okupując to ciężką pracą, a ktore nie otrzymują zasądzonych alimentów. Czytałam na jakims forum post kobiety, której kurator (przy okazji dochodzenia w sprawie o niealimentację!) zarzucil zaniedbywanie dziecka, bo codziennie spędzała poza domem 10 godzin, aby zarobic na utrzymanie (dziecko w przedszkolu i z babcią). BTW po wstępnym dochodzeniu sprawa tej kobiety została oczywiscie umorzona.
                  • braktalentu Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 18:02
                    "Przy ustalaniu płacy minimalnej dla pracownika nikt nie
                    uwzględniał, że pracoda> wca może mieć wypadek losowy i wtedy można
                    zmniejszyć kwotę wynagrodzenia dla pracownika. Brano pod uwagę
                    minimalne środki wystarczające na przeżycie. W razie czego jest
                    FGŚP. Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?"

                    Ponieważ dzikie tłumy nieodpowiedzialnych rodziców, tudzież margines
                    społeczny oddałby się prokreacji dramatycznie zwiększając liczebność
                    swoich szeregów. Jedna pani z pod budki z piwem z drugą panią z pod
                    budki z piwem, które do tej pory rozmnażały się z panami z pod budki
                    obok i doświadczywszy dobrodziejstwa samodzielności w macierzyństwie
                    za 132,45 PLN alimentów przynajmniej w stanie trzeźwości rezygnowały
                    z powtórki z rozrywki. Przy zapewnionej kwocie 500PLN/miesięcznie na
                    dziecko majstrowałyby sobie co roku nowego potomka. Wyrywanie tych
                    dzieci z kręgu biedy i patologi obciążyłoby Ciebie i mnie. Ty i ja
                    nie potrafimy sobie poradzić z ratunkiem dla już powołanych na świat
                    dzieci, a jak będzie ich dwa razy tyle?
                    Nie widzę powodu dla którego decydując się na dziecko z panią /
                    panem zarabiającymi w chwili prokreacji 1200 PLN miesięcznie
                    otrzymywać jednocześnie prawo do ewentulanych alimentów w minimalnej
                    kwocie 500PLN na dziecko. Dziecko poczęte przez takiego (wybranego
                    przez mamusię / tatusia) rodzica, żyjąc w pełnej rodzinie nigdy nie
                    miałoby zagwarantowanej takiej kwoty na swoje utrzymanie. Tym
                    samym , nierozważnie rozmnażający się zostaliby zwolnieni z
                    konsekwencji swojej krótkowzroczności.
                  • jacek226315 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 10:45
                    moja droga szybko by ci kita opadla jakby wprowadzono wariant
                    amerykanski,gdzie z kazdego centa alimentow na dziecko,matka musi
                    sie ojcu wyliczyc.Zakladam,ze alementy placi ojciec.Znam wypadek w
                    kraju gdzie matka alimenty placone przez ojca wydawala na siebie,a
                    corka chodzila jak zebraczka. W USA jest to nie dopomyslenia,bo
                    almenty sa dla dzieci a nie dla rozwiedzionych wspolmalzonek
                  • dominikjandomin Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 16:05
                    domini888 napisała:

                    >
                    > Czy - jeśli dziecko będzie wiedziało, że tatuś mało zarabia - jego potrzeby życ
                    > iowe się zmniejszą? Czy z tego powodu będzie mniej jadło czy wystarczą mu ciusz
                    > ki niemowlęce na kilka lat?

                    Jak rodzice mało zarabiają, to tak jest. Ale wg ciebie alimenty zdzierać
                    zdzierać zawsze...
              • aja74 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 15:36
                > Ojcem można być przez kilka
                > sekund nieuwagi, natomiast samodzielny kontakt z dzieckiem i
                decydowanie o nim
                > wymaga kwalifikacji na dobrego opiekuna zapewniającego dziecku
                bezpieczeństwo i
                > dbającego o jego dobro.
                A co to za matka co sobie pozwala na te pare sekund nieuwagi z
                pierwszym lepszym? I jakie takie kobieta ma kwalifikacje na dobrego
                opiekuna. Jezeli juz to niezle kwalifikacje na prostytutke.
                A co z kobietami ktore zachodza w ciaze tylko po to by usidlic
                faceta a pozniej jak sie nie uda to liczyc na alimenty?
                A gdzie jest rownouprawnienie przy rozwodach? Zazwyczaj przy
                rozwodzie sad orzeka opieke nad dzieckiem na korzysc matki. Ja sie
                pytam dlaczego? Jak do placenia to ojciec jak do opieki to matka.
                Pozniej kobiety sie dziwia ze sa traktowane przez facetow
                przedmiotowo we wszystkim znanych celach.

                > W tej chwili geny mają większe prawa niż praktycznie okazywane
                uczucia,
                > zainteresowanie i troska np. ojciec biologiczny, który nie widział
                syna 3 lata
                > ma większe prawa do decydowania o nim i opieki niż np. partner
                matki, który
                > pełni obowiązki ojca od tych trzech lat opiekując się dzieckiem i
                kochając je
                > jak własne.
                Jak zauwazylas partner dla matki nie dla dziecka, dla dziecka
                potrzebny jest ojciec.

                > Przepraszam za dosadność, ale jeśli kobieta nie ma kasy na dziecko
                i nie wnosi
                > o
                > alimenty, to nikt się nad nią nie lituje. Nawet przed opieką
                społeczną musi się
                > tłumaczyć, bo nie chcą jej dać zasiłku rodzinnego i za samotne
                macierzyństwo.
                >
                Kobieta mogla pomyslec o kasie nim poszla do lozka z nieodpowiednim
                facetem. Za glupote trzeba placic. Wiec na przyszlosc pierw zimny
                prysznic.


                > Rekompensata w przypadku znacznego ograniczenia możliwości
                zarobkowych z powodu
                > opieki nad dzieckiem też jest słuszna, przynajmniej do 3 roku
                życia.

                A ja chcialbym miec dom, opiekunke do dziecka, lokaja, sprzataczke
                i sam nie wiem co jeszcze. I ja to mam miec bo tak chce. Bo panstwo
                powinno mi dac.

                Nie ma tak. Im bardziej panstwo jest opiekuncze tym bardziej
                obywatel jest uposledzony i nie potrafi sam o sobie decydowac.
                Im bardziej kobieta liczy na alimenty, szuka zemsty na
                nieodpowiedzialnym tatusiu zapominajac o swojej nieodpowiedzialnosci
                to tym bardziej staje sie bezradna, zdana na laske badz nie laske
                panstwa, na alimenty i na Bog wie co jeszcze. Szukanie jak to
                takiemu chlopu dowalic nie ma sensu. Przymus w gre nie wchdozi bo
                jak taki nie zechce palcic to wyjedzie z kraju znajdzie prace na
                czarno i nic nie zyskasz.
                Nienawiscia nic nie zdzialasz. Przekuj nienawisc na milosc do
                dziecka i lepiej miloscia obdarz dziecko by nie bylo kolejnym
                nieodpowiedzialnym tatusiem lub wredna tesciowa w przyszlosci.
                • z.bialek Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 19:52
                  aja74 napisał:

                  > A gdzie jest rownouprawnienie przy rozwodach? Zazwyczaj przy
                  > rozwodzie sad orzeka opieke nad dzieckiem na korzysc matki.

                  Dokładnie 93% mężów nie składa wniosku o opiekę nad dzieckiem przy
                  rozwodzie. I to rzeczywiście powinno być zmienione - sąd nie
                  powinien czekać na wniosek strony, tylko rozpatrywać każde z
                  rodziców jako chętne do sprawowania opieki.
          • dyderko Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 13:29
            Czyli wystarczy że matka uniemożliwi ojcu przez trzy miesiące
            kontakt z dzieckiem, zapewni sobie świadków (spotkałam się z
            sytuacją gdy sąd dał wiarę matce i jej rodzicom że czekali w domu
            dziadków na ojca dziecka, w tym czasie on stał na dworze przed
            klatką domu matki i czekał na deszczu, bo mu o innym miejscu
            spotkania nie powiedziano), a będzie miała automatycznie podniesione
            alimenty? Urawniłowka to cudowny mechanizm!!!
          • dominikjandomin Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 16:02
            chalsia napisała:


            > koniecznie. Tym bardziej, że w propozycji zmian krio jest taki punkt, że w
            > przypadku nieodbycia się kontaktu z dzieckiem z winy rodzica będącego z
            > dzieckiem (czyli klasyczne - ojciec przyjechał w teminie kontaktu i klamkę
            > pocalował) jest możliwość obciążenia kosztami dojazdu na spotkanie łamiącego
            > prawo rodzica.
            >
            > Dla mnie niewywiązywanie się z ustalonych kontaktów (z winy "dochodzącego"
            > rodzica) powinno się z automatu przekładać np. na 15% zwyżkę alimentów.

            A w drugą stronę jak rozumiem tez - anulowanie alimentów, gdy matka utrudnia
            kontakty.
      • thehard Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:34
        Czyli nie masz nic przeciwko temu, aby tą aktywną stroną był ojciec i ty mu
        będziesz płaciła alimenty? Bo w wielu przypadkach dzięki wyrokom sądowym i
        postępowaniom mamuś "aktywne wychowywanie dziecka" jest przywilejem. Czyli, nie
        dość iż mamusie korzystają z przywileju, to jeszcze chcą mieć z tego korzyść w
        postaci nie ponoszenia kosztów utrzymania dziecka.
    • agus-ka Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 16:38
      Ja to jeszcze bym pomyslała o mechaniźmie podnoszenia alimentów. W
      tej chwili sprawy ciągna się zwykle kilka miesięcy, co w praktyce
      oznacza, ze dochodzi się alimentów na podstawie wydatków które mogą
      już się zmienić, a wiadomo że tuz po wyroku nie leci się po kolejne
      podwyższenie. Do tego w naszym prawie nie dochodzi się wyrównania
      alimentów wstecz, tzn jesli tatuś płaci 500 a zmieniły się koszty bo
      np dziecko zaczęlo chorowac to matka pierwsze co to powinna leciec
      do sadu o podwyższenie przy jednoczesnym kredytowaniu tatusia i
      czekac z niepewnością czy sad zasądzi zwrot czy nie, taka loteria.
      Moim zdaniem to bzdura, powinno byc tez swego rodzaju zabezpieczenie
      na te dodatkowe koszty.
    • guderianka Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 14.01.09, 22:21
      ad.2 W Polsce rynek pracy jest nadal zbyt mało stabilny by było tyle
      miejsc pracy. Pracodawca woli raczej zatrudnić specjalistę z danej
      dziedziny niż osobę skierowną do pracy wyrokiem sądu .
      ad.3 Punkt 3 i "wariacje"na jego temat innych forumowiczek kojarza
      mi się ze zmuszaniem do miłości...czy dziecko na którego ojcu będzie
      ciążył obowiązek spotykania się, udowodniania że spotkanie się
      odbyło zapewni dziecku to, co jest mu naprawdę potrzebne ? Czy takie
      dziecko widząc formalne przepychanki rodziców będzie czuło się
      wartośiowe czy też będzie "przedmiotem" a nie podmiotem "gry"?
      Co do czasu, który podałaś jesli chodzi o ograniczenie lub odebranie
      władzy. To chyba zbyt drastyczne i irracjonalne.Żaden sąd nie
      pójdzie na taki "automat", każda sprawa jest inne a do odberania
      władzy potrzebne są jeszcze inne przesłanki niż niewidzenie dziecka
      przez rok.
      A to że ojciec bio ma większe prawa niż partner matki wychowujący to
      dziecko. Takie jest prawo. I równiez ono mówi,że wspólnotę majątkową
      ma małżeństwo a nie konkubinat a dziedziczenie np.spadku (ale też
      długu )odbywa się po lini pokrewieństwa
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 15.01.09, 09:46
        Częściowo się z Tobą zgadzam, ale:
        1)nie chodzi mi o specjalistyczne miejsca pracy, do których potrzeba
        wykwalifikowanych ludzi. Chodzi o prace, których niewielu chce się podjąć np. w
        jednostkach budżetowych, szpitalach, przy zieleni miejskiej itp. Często jest u
        nich wiele wakatów, bo dużo nie płacą, ale dla pseudo-tatusiów, którzy twierdzą,
        że nie ma pary, a pracują na czarno taka ewentualność mogłaby być mobilizująca.

        Wkrótce tych miejsc pracy będzie jeszcze więcej, bo pracowało w tych miejscach
        mnóstwo ludzi odrabiających zasadniczą służbę wojskową.

        2)Tu nie chodzi o zmuszanie do kontaktu, a do odpowiedzialności i uważam, że
        ojciec powinien mieć nie tylko prawo, ale również obowiązek odwiedzania dziecka
        i zapewniania mu opieki w uzgodnionych terminach. Jeśli wizyty są ustalone co
        dwa tygodnie w weekend, w godz. od 9 do 19, to matka dziecka powinna móc w tym
        czasie zagospodarować sobie czas inaczej np. na studiach. A jeśli ojciec nie
        chce się w tych terminach pojawiać - nie ma sprawy, ale niech pokryje koszt
        opiekunki lub wyjazdów dziecka do dziadków.
        Dlaczego ma być tak, że matka musi, a ojciec może zapewnić dziecku opiekę?
        Takie rozwiązanie zmusiłoby również tzw. walczących tatusiów do rzeczowej oceny
        swoich możliwości w zakresie spotkań z dzieckiem. A w tej chwili jest tak, że
        walczą w sądzie o wizyty prawie codzienne, początkowo całkowicie dezorganizują
        kobiecie życie, a potem znikają i matka dziecka w ustalonych terminach musi
        siedzieć jak pies w domu i tłumaczyć malcowi, że tacie znowu coś wypadło.

        Jeśli chodzi o to, że takie jest prawo, to z przykrością stwierdzam, że masz
        rację, ale może właśnie dlatego należałoby to zmienić?
        • dyderko Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 15.01.09, 12:23
          1) Chciałabyś leżeć w szpitalu w którym pracuje ktoś „za karę”?
          2) Jesteś pewna że wszystkie matki chciałyby zostawić dzieci z
          ojcami zmuszonymi do tego prawem, a mocno niechętnymi tym kontaktom?

          A tak w ogóle to niektórzy tatusiowie walczą by zrobić na złość
          matce, a niektórzy dlatego że matka im robi na złość, wrzucanie
          wszystkich do jednego worka nie jest zbyt sprawiedliwe.
          • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 15.01.09, 14:53
            Może źle się wyraziłam. Chodzi mi o sytuację, w której jedno z rodziców ma prawa
            i obowiązki, a drugie wyłącznie uprawnienia i jestem przeciwna tego rodzaju
            dyskryminacji.

            Dlaczego zamiast zmiany w prawie ma być tylko alternatywa: godzenie się na to co
            jest albo rezygnacja z rodzicielstwa (oddanie dziecka do adopcji)?

        • guderianka Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 15.01.09, 19:56
          Chodzi o prace, których niewielu chce się podjąć np. w
          > jednostkach budżetowych, szpitalach, przy zieleni miejskiej itp

          Uważasz, że jest tyle wakatów na takie prace i że nie trzeba mieć do
          nich żadnych kwalifikacji ?


          ale również obowiązek odwiedzania dziecka
          > i zapewniania mu opieki w uzgodnionych terminach

          No i właśnie to bardzo mi się nie podoba. Nic dobrego z takiego
          przymuszania wyjść raczej nie może..
          • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 16.01.09, 09:48
            Uważam, że jest dużo wakatów, a będzie jeszcze więcej, gdy skończy się
            "odrabianie" wojska.
            Nie trzeba mieć wielkich kwalifikacji, żeby kosić trawniki czy zostać salowym.
            Skoro prace te wykonywali "niedoszli poborowi" często z wykształceniem
            podstawowym lub zasadniczym, to nie wydaje mi się, że potrzeba do tego wyższego.

            W kwestii kontaktów ojca z dzieckiem, to nie chodzi mi o zmuszanie do spotkań,
            ale do wywiązywania się z deklaracji. Przecież tych ojców nikt nie zmusza do
            wali w sądzie o spotkania 5 razy w tygodniu. Ale skoro w sądzie już
            zadeklarowali takie chęci i udało im się to uzyskać, to albo niech dziecko
            widują we wskazanych terminach, albo niech płacą za swoje nieobecności, żeby
            matka dziecka mogła gdzieś zabrać malucha na otarcie łez.

            A jeśli nie może (lub nie chce) się spotykać, niech wniesie o zmianę
            uregulowania na mniejszy wymiar.

            To dla mnie tylko egzekwowanie odpowiedzialności za deklaracje składane przed
            sądem. Jeśli zapewnienie opieki w wyznaczonych terminach będzie prawem i
            obowiązkiem ojca, zacznie on ten obowiązek traktować poważniej i zastanowi się
            trzy razy zanim zacznie walczyć o coś, czego nie jest w stanie dotrzymać.

            Ojciec mojego dziecka wniósł o takie uregulowanie, że poza wszystkimi dniami
            wolnymi, musiałby mieć dodatkowo 91 dni roboczych wolnych od pracy. Jest
            oczywiste, że to niewykonalne, ale nie ma żadnych konsekwencji za kosmiczne
            żądania, więc spokojnie można tak napisać. Papier cierpliwy.
            • krolowanocy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 16.01.09, 14:38
              > W kwestii kontaktów ojca z dzieckiem, to nie chodzi mi o zmuszanie > do spotkań, ale do wywiązywania się z deklaracji. Przecież tych
              > ojców nikt nie zmusza do wali w sądzie o spotkania 5 razy w
              > tygodniu. Ale skoro w sądzie już zadeklarowali takie chęci i udało > im się to uzyskać, to albo niech dziecko widują we wskazanych
              > terminach, albo niech płacą za swoje nieobecności, żeby
              > matka dziecka mogła gdzieś zabrać malucha na otarcie łez.

              nie sądzę, żeby zabranie dziecka gdziekolwiek miało tak duże znaczenie. nie da się pieniędzmi wynagrodzić braku miłości.
              a przymusowa opieka? jeszcze gorzej. załóżmy że taki tatuś przychodzi zająć się dzieckiem, żeby matka miała "wychodne", choć wcale nie ma na to ochoty, ale nie chce tracić praw - choćby ze względów "prestiżowych". sadza dziecko przed telewizorem, sam siada przed komputerem i tyle tego zajmowania się. dziecko nieszczęśliwe, ojciec wkurzony, że musi siedzieć z bachorem, a matka nawet jak coś załatwi to cała w stresie.
              bez sensu.
              ja też nie wiem czemu są ojcowie, którzy w sądzie walczą o spotkania, a potem je olewają. i nie korzystaja z okazji spotkania się z dzieckiem nawet, jak nie ma ku temu żadnych, ale to żadnych przeszkód ze strony matki. ale są tacy. i nie ma sensu zmienianie tego prawem.

              acha, a co do bycia salowym... to ja bym nie chciała leżeć w szpitalu, w którym jako salowy pracuje taki "tatuś" i to "bez specjalnych kwalifikacji". bardzo bym nie chciała.
              koszenie trawników też wymaga umiejętności obsługi kosiarki. wymaga więc przeszkolenia. szkolącemu trzeba zapłacić. odzież ochronna, ubezpieczenie - kolejne koszty. nie takie to proste wszystko
      • profes79 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 10:28
        I po przeczytaniu calosci dodam: rozumiem ze autorka watku sie nie zastanawia
        nad kwestia 500 PLN alimentow do kogos kto zarabia minimum krajowe albo niewiele
        powyzej.
        Sorry, ale jakbym sie znalazl w takiej sytuacji to rzucilbym robote
        po co sie meczyc jak i tak na chleb sie nie zarobi?
        • ofiara_przemian Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:13
          Jestem kobietą, do tego dzieckiem z domu, gdzie ojciec nie płacił
          lub z łaską odpalał "alimenty", ale z własnych obserwacji znam też
          problem z tej drugiej strony. Jeśli facet widzi, jak matka jego
          dziecka przepuszcza kasę na siebie - ciuchy, solarium, kosmetyczkę
          etc., a na każdą parę butów dla dziecka, ubranie, zabawkę, artykuły
          szkolne itp. ciągnie dodatkową kasę od ojca, to jak ma taki facet w
          końcu się nie wkurzyć?
    • tulse Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 10:49
      WItam
      nie wiem czemu piszesz tylko "witajcie dziewczyny" ale niech tam...
      1. bardzo ładnie, ustawowe określenie kwoty. Zwróć tylko uwagę, ze
      na dzieci łożą oboje rodzice. "Twój" przepis skazał by Cię zatem na
      dołożenie takiej samej kwoty. Tak ma być?
      3. moje dzieci są za granicą. zatem obowiązki mam (płacę), a
      poogladać ich mogę jak akurat "mamusi" nie ma w pobliżu...
      Ojciec po rozwodzie przestaje być ojcem. nie sposób utrzymać
      odpowiednich więzi. Oczywiście przez jakiś czas wszyscy próbują, ale
      wiadomo jak jest. Stąd częste głosy, że "jego teraz dzieci nie
      interesują bo ma bla bla". Natura. To temat przemilczany i śmiem
      twierdzić, że spora część batalii sądowych o opiekę nad dziećmi ma
      na celu postwaienie na swoim i doj...nie drugiej stronie, a nie
      rzekome "dobro dzieci"
      wracajac do pieniędzy. Mamy często przesadzają z kwotami. Nie widzą
      w swoim zachowaniu nic złego (wide akcje z całowaniem klamki), za to
      ojcowie są zawsze źli i pieniędzy nie dają. Zawsze.
      • marta_5050 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:06
        Większość "cudownych mamuś" uważa, że ojciec dziecka powinien płacić takie alimenty, żeby dało się za to utrzymać w 100% dziecko (po co mamusia ma dopłacać skoro dziecko przytula i z nim rozmawia-to też według niej kosztuje) oraz mamusię-skoro mamusia zajmuje się dzieckiem nie może absolutnie chodzić do pracy. 500zł alimentów??? rozumiem, że wspaniała mamusia dokłada również 500zł? utrzymanie dziecka NIE kosztuje 1000zł. Ojciec dziecka nie powinien ponosić większych kosztów tylko po to, żeby mamusia miała wyższy pakiet w kablówce, szybszy internet i droższe kosmetyki.
          • camparis Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:13
            Mam dziecko, podliczyłam koszty jego utrzymania i wraz z
            przedszkolem oraz zajęciami dodatkowymi wyszło mi 650 zł miesięcznie.

            Nie jadamy najtańszego żarcia, nie chodzimy w ubraniach z PCK i moje
            dziecko czasami choruje.

            Nie zastanawiało cię nigdy, jak dają sobie radę rodziny z czwórką
            dzieci i dochodem max 3.000 na rodzinę? Te dzieci nie chodzą
            obdarte i głodne, a powinny, bo przecież na same dzieci wyszłoby
            4.000 zł ;/

            No chyba że mamuśka koniecznie chce dzieciaka na śniadanie karmić
            ananasami z puszki ;/
            • chalsia Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:33
              > Nie zastanawiało cię nigdy, jak dają sobie radę rodziny z czwórką
              > dzieci i dochodem max 3.000 na rodzinę? Te dzieci nie chodzą
              > obdarte i głodne, a powinny, bo przecież na same dzieci wyszłoby
              > 4.000 zł ;/

              a po co się mam nad tym zastanawiać? Co mnie to obchodzi za ile
              Kowlaski i jego rodzina żyje?
              Mogę im współczuć, ale na szczęscie nie jestem zobowiązana do
              utrzymywania takiej stopy życiowej jak oni.
            • krolowanocy camparis 23.01.09, 14:41
              ananasy z puszki akurat nie są takie drogie. choć mój syn akurat
              jada na śniadanie serek i płatki na mleku, plus 1, 2 kanapki

              ale buty są
              a mój syn zużywa minimum jedną parę w sezonie, a często dwie. to
              daje jakieś 4-6 par butów rocznie. ubrania, przedszkole. jedzenie.
              woda, prąd, gaz - oczywiście że koszty liczne na 3 osoby, ale
              jednak. lekarstwa - ostatnio zostawiłam w aptece 120 złotych.
              i tak dalej.
              przejazdy, meble, zabawki, ksiażeczki, czasem "kultura" w postaci
              wyjścia do kina, teatru

              wiesz, nie chcę się kłócić - owszem, są i rodziny które utrzymują
              więcej dzieci za mniejsze kwoty. no i brawo
              ale:
              po pierwsze ty możesz mieć niższe koszty, bo jesteś z Wrocławia. po
              drugie może nie policzyłaś rzeczy, których nie kupuje się co
              miesiąc, tylko rzadziej - ale też przecież się na nie wydaje
              pieniądze
              to, czy dziecko jest "obdarte i głodne" tylko w pewnym stopniu
              zależy od zawartości portfela, to, że ktoś ma dużo pieniędzy nie
              znaczy że umie je mądrze wydawać
              no i jeszcze kwestia tego, co ktoś uważa za "godne zycie" jakie się
              dziecku należy.
            • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 14:36
              Gratuluję gospodarności i chylę czoła. Mnie samo przedszkole kosztuje 280 zł, do
              tego zajęcia dodatkowe, żywność, odzież, kosmetyki... Już na w/w rzeczy te 650
              zł nie wystarcza, a gdzie tu jeszcze wyposażenie pokoju, fotelik samochodowy,
              rowerek czy sanki. Nie wspominając już o organizacji wypoczynku np. wyjazdu w
              góry czy nad morze. To wszystko też są koszty utrzymania dziecka i nijak nie
              mieści mi się to - nawet przy znacznej oszczędności - w podanej przez Ciebie kwocie.
        • tewie60 5 dzieci - 2500zł dla mamusi - po co pracować ? 23.01.09, 11:52
          marta_5050 napisała m.in.:

          <Ojciec dziecka nie powinien ponosić większych kosztów tylko po to, żeby mamusia
          miała wyższy pakiet w kablówce, szybszy internet i droższe kosmetyki. >
          SŁUSZNIE !

          Primo - większość mamuś występuje o rozwód, gdy facet traci pracę i przestaje
          spełniać ich zachcianki. Są to kobiety, którym było za dobrze, nie musiały
          zarabiać, bo mąż dawał na fryzjera, kosmetyczkę, ciuchy i jeszcze niańkę
          zatrudniał, żeby się bidula nie przemęczała

          Secundo - minimum 500zł na dziecko - jak taka fanatyczka udając, że kocha, rok
          po roku urodzi 5 szt, to tylko się rozwodzić, bo dostawać 2500 tylko za fakt
          bycia mamusią to duża frajda. Ciuchy kupuje raz do roku dla najstarszego, a
          młodsze chodzą w używanych albo z Caritasu. Zarejestrowana jako bezrobotna, bez
          zasiłku, żarcie bierze z opieki społecznej, do tego dodatek mieszkaniowy,
          świadczenia rodzinne, itd. Jak jest cwana, to popracuje gdzieś 2-3 m-ce na rok i
          zgarnie jeszcze ulgę podatkową, ale wraca na bezrobocie, by nie stracić kokosów.
          A jak ojciec chce zobaczyć dzieci, to wejścia pilnuje teściowa i wzywa policję,
          że facet burdy urządza.
          Żyć nie umierać !!!
        • ally Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:06
          > Większość "cudownych mamuś" uważa, że ojciec dziecka powinien płacić takie alim
          > enty, żeby dało się za to utrzymać w 100% dziecko (po co mamusia ma dopłacać sk
          > oro dziecko przytula i z nim rozmawia-to też według niej kosztuje)

          oczywiście. czas to pieniądz. podcierając dziecku tyłek, traci możliwość
          zarabiania w tym samym czasie. idź na kurs ekonomii, koleżanko.
            • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 14:46
              To co piszesz to demagogia. Podobnie podchodzą niektóre sądy. Utrzymanie dziecka
              powinno być pół na pół, ale obowiązki związane z opieką nad nim leżeć tylko na
              jednym z rodziców i to, że możliwość zarobkowania drugiego gwałtownie się
              zmniejszy, to ... trudno.

              Miłość do dziecka nie oznacza zwolnienia z umiejętności, a nawet konieczności
              liczenia pieniędzy, bo te pieniądze są również dla dziecka.
              Możesz siedzieć w domu z dzieckiem, bawić się z nim i umrzeć z głodu, jeśli nie
              masz źródła finansowania.
              Co mają powiedzieć wszystkie pracujące na dwa etaty matki, które tyrają, żeby
              związać koniec z końcem? Czy one są złe, bo starają się o pieniądze na
              utrzymanie swoich dzieci?


        • bancha Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:26
          utrzymanie dziecka nie kosztuje 1000 zł?, jak to nie?
          przedszkole+wyzywienie+ubranie+dojazdy+pielegnacja+leczenie+wakacje+d
          ziecko rowniez zuzwywa prad wode gaz prawda?+ew.zajecia
          dodatkowe+opiekunka ( w przypadku kiedy dzieckiem zajmuje sie tylko
          jedno z rodzicow to norma)
        • morekac Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 18.06.09, 15:00
          Kosztuje nawet więcej - małemu trzeba zapewnić opiekę, starszemu
          chociażby ksiązki do szkoły itp + jedzenie + ubranko (a czasami
          rosną jak na drożdżach, 2 numery buta w rok...), dziecko zużywa prąd
          i wodę, jeżdzi na wycieczki szkolne, komitet rodzicielski i zajęcia
          dodatkowe też kosztują... O wakacjacj już nie wspomnę... Oczywiście
          może dziecko całe życie w łachmanach chodzić, nie pojechać na żadną
          wycieczkę czy wyjście klasowe, nie brać lekarstw w trakcie choroby
          etc. Chciałabys tego dla swojego dziecka?
      • bancha Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 16:35
        w moim przypadku całowanie klamki odpada, ot tatuś ogranicza się do
        1-2 kontaktów telfonicznych w ciągu roku. Są oczywiscie pryzwoici
        ojcowie ktorzy staraja sie zapewnic dzieciom godne warunki bytowe,
        płacą regularnie i interesują się aktywnie dziećmi jednak niestety w
        Polsce niściągalnośc alimentow sięga 70 %....
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 14:31
        Napisałam "witajcie dziewczyny", bo to forum "samodzielna mama" !!!

        Problem wyjazdów jednego z rodziców z dzieckiem za granicę zawsze był sprawą
        kontrowersyjną. Rozumiem tych ojców/matek, którzy walczą o zatrzymanie dzieci w
        kraju, ale stanowisko matek/ojców mających lepsze zarobki za granicą też nie
        jest mi obce.

        W swoim poście nie piszę jednak o sytuacji rozdzielenia rodziców i dzieci z
        przyczyn niezależnych, ale o zaniedbywaniu ich przez rodzica mieszkającego np.
        dwie ulice dalej.

        Myślisz, że kobiety usiłują wyciągnąć pieniądze od facetów? Zastanówmy się...

        Zanim urodziłam dziecko miałam pracę, byłam dyspozycyjna i dorabiałam po
        godzinach. Dzięki temu byłam atrakcyjnym pracownikiem (pełna dyspozycyjność,
        szkolenia, wyjazdy), mogłam pracować po godzinach i zarabiać dodatkowe pieniądze.
        Urodziłam dziecko i muszę mu zapewnić opiekę, a nie mam wsparcia w rodzinie,
        więc odpadają wszystkie w/w dodatki i wiele atrakcyjnych posad wymagających
        wyjazdów zagranicznych czy szkoleń poza miejscem zamieszkania. Moje możliwości
        zarobkowe gwałtownie się zmniejszyły, zamiast na menedżera (mając 2 letnie w tym
        doświadczenie i stosowne wykształcenie) mogę startować na sekretarkę, w
        przeliczeniu zamiast 6 - 9 tysięcy mogę zarabiać 1800 zł.

        Oczywiście mogłabym podjąć taką pracę i wynająć opiekunkę, ale wtedy mój syn nie
        miałby żadnego z rodziców i byłoby to równoznaczne z oddaniem go w obce ręce.
        Na otarcie łez dostałam 900 zł (to mniej niż pensja opiekunki w Warszawie czy w
        Poznaniu) alimentów od faceta, tzw. ojca, który nie ma tych problemów co ja,
        zarabia 10 000 zł i nie widzi potrzeby widywania swego dziecka.
    • lawetas Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:03
      Nie przyszło ci do głowy, że niektórzy tatusiowie musieliby wyjechać
      na co najmniej rok za granicę aby opłacić alimenty i tym samym
      zostałby skreślony jako rodzic, bo po roku odebrane zostaną mu
      władze rodzicielskie ?
      Może jednak nie wszystkich do jednego worka...


      -------
      Lawetas to kobieta wink
      • skywalker2002 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:11
        Wypowiedzi domini888 uważam za w najłagodniejszej wersji głupie. Co w sytuacji
        kiedy matka, często wraz z teściową na skutek jej inspiracji utrudnia ojcu
        kontakt z dzieckiem. Teściowa podburza swoją córkę i wnuka/wnuczkę przeciw ojcu,
        a alimenty traktuje jako źródło ekstra gotówki???
        Zmiany w sądach są konieczne. Teraz w sprawach rodzinnych w ponad 90% przypadków
        orzekają kobiety, skutkiem czego dla wymiaru (nie)sprawiedliwości najgorsza
        matka jest o niebo lepsza od najlepszego ojca.
        I to bym zmienił w kodeksie rodzinnym czy co tam reguluje owe kwestie.
        Wszyscy ojcowie walczący o swoje dzieci niech się nie poddają!!!
        • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 14:55
          Te sformułowania brzmią dziwnie znajomo..., ale nie skomentuję ich.

          A jeśli chodzi o kobiety w sądach, to jestem za tym, by znacząco zwiększyć
          liczbę sędziów płci męskiej w sądach rodzinnych.
          Fakt sfeminizowania tego obszaru prawa jest wg mnie anomalią. Jeśli sędziowie
          mają jasne wytyczne wynikające z prawa, to nie wiem w czym problem, by wytyczne
          te stosowali zarówno mężczyźni jak i kobiety.

          Poza tym panie sędziowie są również kobietami mającymi prawo do rodzenia i
          wychowywania dzieci, a to często znacznie przeciąga postępowania sądowe (L4,
          opieka, macierzyński).

          Nie zgodzę się też, że kobiety orzekają na rzecz kobiet. Moim zdaniem (popartym
          doświadczeniami) nikt nie jest tak surowym sędzią dla kobiety, jak inna kobieta
          i osobiście wolałabym, gdyby w moich sprawach orzekał mężczyzna.
    • leew1 ja jeszcze dodalbym 23.01.09, 11:29
      4)odebranie dziecka matce, która chce się mścić na swoim byłym, bo ma zbyt mało
      rozumu i oddanie do domu dziecka
      5) wprowadzić karę śmierci dla tych, ktorym się nie wiedzie w życiu i nie stać
      ich na alimenty z różnych powodów, np. zdrowtnych, niech się nie męczą z 600-
      złotową rentą!
    • hipopotam_w_kaluzy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 11:48
      A mnie zawsze interesowalo dlaczego kobiety robia dzieci z tymi
      nieodpowiedzialnymi przyszlymi pseudotatusiami. Dlaczego jest mnostwo samotnych
      matek. Przeciez jesli mezczyzna chce miec dziecko, to nigdy pozniej tego dziecka
      nie zostawi i nawet po rozwodzie interesuje nim i poswieca mu czas. Za brak ojca
      w rodzinie czesto winne sa kobiety, bo realizuja swoj cichy plan posiadania
      potomstwa, niewazne czy ten ktos na ojca sie nadaje czy nie. Wazne zeby byl
      facet u boku i dziecko, nie jest tak?
      • bura-tino Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:22
        Mnie też to zastanawia, ale dodam, że dział to w obie strony i
        dotyczy obu płci. Po prostu mnóstwo ludzi nie zwraca uwagi na to,
        jakim człowiekiem jest osoba, z którą sprawiają sobie dziecko. A
        później dramat: pikietujące samotne matki wykrzykujące jaki to
        wredny tatuś, bo nie płaci i lamentujący samotni ojcowie, bo wredna
        była żona nie dopuszcza do dziecka i chce tylko kasy. Naprawdę było
        im obojętne z kim idą do łóżka ? Nie wstyd im obnosić się z tym, że
        mają dziecko z takim byle kim ? Tylko dzieci szkoda, bo wiele z nich
        będzie miało takie samo życie jak rodzice, skoro mają takie wzorce.
        • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 12.06.09, 20:48
          A co z faktem, że ludzie się zmieniają? Że kochający niegdyś mąż i ojciec może
          przeżywać kryzys wiek średniego i uganiać się bez skrępowania za każdą
          spódniczką lub wyprowadzić do innej? Co z tym, że czasem ojcostwo jest w
          rzeczywistości większym trudem niż, gdy je pokazywali w reklamach i
          amerykańskich filmach? Co jeśli zdecydowanie się na rodzinę i rezygnację z
          zabawowego trybu życia okazuje się zbyt trudnym wyrzeczeniem i ktoś chce się
          cofnąć do poprzedniego etapu?
      • serir Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:26

        Witam.
        A może należy jeszcze dorzucić do tych propozycji, zmianę przepisu mówiącego
        limicie czasu w którym ojciec dziecka może wnioskować o przeprowadzenie badań
        dotyczących ustalenia ojcostwa?
        Jeżeli się nie mylę, to w chwili obecnej okres ten wynosi miesiąc od narodzin. A
        później, choćby "mamusia" co dzień uświadamiała, że to owoc słabości do
        przechodnia z ulicy, to i tak ten facet który zostanie podany do dokumentów przy
        porodzie czy tuż po nim, będzie płacił do u....nej śmierci, bez szans na zmianę
        stanu.
        • demonii.larua Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 24.01.09, 18:34
          A to już są kompletne bzdury. Po pierwsze domniemanie ojcostwa dotyczy tylko
          mężczyzn żonatych i tu faktycznie z automatu dziecko jest przypisywane mężowi
          matki dziecka (co można oczywiście w prosty sposób obalić w sądzie - jeśli jest
          taka potrzeba). Po drugie jeśli matka jest stanu wolnego by uojcowić jaśnie
          tatusia potrzebuje w usc jego oświadczenia i choćby w szpitalu podała dane św.
          Franciszka z Asyżu to i tak w usc potrzebny jest ojciec, który uzna dziecko
          osobiście (przy czym ma jeszcze rok czasu na to, by uznanie wycofać).
          Zatem jeśli tatuś, który nie jest biotatusiem, nie chce nim być - ma sporo
          możliwości by NIE PŁACIĆ do usranej śmierci tongue_out Dla chcącego nic trudnego.
      • cudko1 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:50
        1. a co w sytuacji gdy tatus dziecko chciał miec bardzo bardzo
        bardzo.... starał się kilka miesięcy przekonał mamusie w teorii też
        był dobrym odpowiedzialnym ojcem ale rzeczywistość go przerosła???
        kobiety nie są jasnowidzami i takiew rzeczy nei zawsze da się
        wyłapać i czasami zdarzyc się moze danie doopy ,mimo wszelkich
        starań nie temu co trzeba

        2. nie jestem za wyciąganiem kasy od ojca... ale skoro ja dzwonie i
        mówie ze dziciak chory i potzrebuje pomocy to on wyłącza telefon.
        jqak dla mnie wspomniany system amerykański bardzo by odpoiwadał -
        rozliczanie się z ojcem za pomoca rachunków i po problemie, nie
        byłoby ze mamusie wydają kase na siebie itp. Ja zawsze mam rachunki
        na to co kupuje dziecku, zeby własnie w razie czego nie słuchać
        zarzutów ze wydałam na siebie

        3. absolutnie mamusie które kierując się jakims trudnym dla mnie do
        zrozumienia dobrem dziecka ograniczją, niepozwalają na kontakty to
        mają zwyczajnie zrytą psyche i tyle, w takich wypadach serio chyba
        bym im zabierała prawa do dziecka. Ale różnie w życiu bywa - ja
        swojemu nigdy nie ofraniczałam, wręcz dzwoniłam i zachęcałam do
        przyjeżdzania do małej, no i przyjeżdza kiedy chce o której chce,
        czasami 3 w tygodniu a czasami nie ma go dwa tygodnie a zdarzyło
        się i 2,5 miesiąca - a ostatnio zrobił awanture bo mnie nie ma w
        domu z dzieckiem - zadzwonił tego samego dnia o 17.30 ze chce
        przyjechać!!!! jasnowidzem nie jestem a jego wizyty są nie do
        przewidzenia - więc co utrudniam kontakty????????? i własnie w takim
        wypadku, ja jeszcze tego nie zrobiłam ale chyba nie bede miała
        wyjscia i wniose o kontakty ojca z dzieckiem w okreslonych dniach a
        nie ze tak jak teraz nogdy nie znam dnia ani godziny - a gdy sobie
        cos zaplanuje wczesniej to dostaje opie... od tatusia ze nie moze
        dziecka zobaczyc jak mu się akuratnie zamami



        • hipopotam_w_kaluzy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:46
          > 1. a co w sytuacji gdy tatus dziecko chciał miec bardzo bardzo
          > bardzo.... starał się kilka miesięcy przekonał mamusie

          To nie trzeba bylo sie zgadzac na dziecko jesli nie chcialas.

          > kobiety nie są jasnowidzami i takiew rzeczy nei zawsze da się
          > wyłapać

          Kobiety widza to co chca widziec i slysza to co chca slyszec.
            • szymonblaszczyk Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 24.01.09, 17:35
              mylisz się - powiem wiecej - nie masz racji

              widze gro oszukujacych się kobiet które uważają że ich faceci po ślubie przestaną pić, zdradzać, szlajac się po knajpach - ale prawda jest taka: damski bokser nagle nie stanie się uosobieniem dobroci. Dla kobiet jednak zrozumienie tego jest bardzo trudne. Znam niewiele kobiet które nie oszukiwały się i porpostu zostawiły faceta nie wierząc że do teraz spedzali oni czas przy wódce a po ślubie staną się ambitnymi osobami. A reszta? Czy mi ich żal ... bie. Dorośli ludzie dokonują wyborów i ponosza ich konsekwencje. To jest logiczne. Dziwne jest tez ze te które uciekły znalazły innych, dokłądnie takich samych twierdząc że teraz to coś innego a ja tego nie widzę.

              Co do załozenia autorki postu, iż dziwi ją fakt że faceci tak licznie się gromadzą walcząc o swoje prawa a o obowiazki nie ... pytam - a co w tym dziwnego? Która kobieta walcząc o równouprawnienie walczy też o obowiązki? Walczymy o to co dla nas wygodne. A o co mają walczyć faceci którzy nie dostają opieki nad dzieckiem z zasady?
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 15:00
        A może czasami taki tatuś najpierw jest odpowiedzialny i chce mieć dziecko, a
        potem mu się odmyśla? Albo może zdarza się tzw. "wpadka", za którą nie można
        winić wyłącznie kobiety?

        Do pseudotatusiów niestety nie dołączają instrukcji z działem "działanie
        niepożądane". A kiedy dziecko jest już w drodze, reklamacji nie uwzględnia się !
      • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 12.06.09, 20:44
        Nie jest tak. Czasem facet twierdzi, że dziecka chce i będzie przy nim zawsze i
        jest w stanie przekonać nie tylko zakochaną kobietę, ale i całą jej rodzinę.
        Gorzej, kiedy te deklaracje mają być wdrożone, a facet nagle tchórzy i
        wyprowadza się do innego miasta, wypiera dziecka i zmusza kobietę do
        występowania do sądu, bo okazuje się, że tylko jedno z nich było odpowiedzialne
        w tym co robiło, a drugie musi być do tej odpowiedzialności pociągnięte prawnie.
      • 1natka29 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 17.06.09, 02:54
        Mam troje dzieci z jednym facetem i nie muszę nikomu się tłumaczyć z faktu ich
        posiadania.Jest zupełnie co innego jak tatuś nie może w połowie pokrywać kosztów
        utrzymania dzieci np. z powodu choroby itp.ale jakoś stara się i przynajmniej
        czasami uczestniczy w życiu dzieci,a co innego jak utrzymuje cudze
        dzieci,rozbija się dobrym samochodem a jego dzieci go nie interesują.Najprościej
        jest zamknąć drzwi,pozbywając się kłopotu a całą odpowiedzialność wiążącą się z
        wychowaniem dzieci zostawić matce.Bez względu na to z kim kobiety sypiają i ile
        mają dzieci,to faktem jest,że dzieci nie będą żyły powietrzem i nie muszą być
        karane za brak odpowiedzialności jednego z rodziców.Człowiek dorosły powinien
        brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.Może mu się czasem coś nie
        udawać,bo jak każdy jest osobą omylną,ale nie próbuje pozbyć się kłopotu.
    • bura-tino Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:10
      Nie można wrzucać wszystkich przypadków do jednego worka. Nie
      wszyscy tatusiowie są źli i nie wszystkie mamusie dobre. Bardzo
      często nie chodzi o dziecko tylko o rozgrywki między jego rodzicami,
      a bywa że i dziadkami. To wojna, w której dziecko jest ofiarą.
      Niestety często jest tak, że dziecko służy matce tylko do odegrania
      się na jego ojcu za swoje krzywdy i wyciągnięcia z niego tyle ile
      się da. Żąda od niego tylko obowiązków, nie przyznając praw. Znam
      przypadek mamy, która rzuciła pracę i w trakcie jednej sprawy
      sądowej chciała ustalenia ojcostwa, przyznania alimentów i
      pozbawienia ojca praw rodzicielskich. I była bardzo zdziwiona, że
      facet kupił sobie wyniki badań wykluczających ojcostwo. A co z
      dzieckiem? Myślała o nim?
    • kruk51 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 12:54
      Otóż ! Nic szczególnego, ani nowatorskiego Szanowna nie wymyśliła ! Pro
      blem stary jak świat. Spytajcie Panie Waszych babek, jak ongiś za PRL-u
      satysfakcjonowano ciężarne Panie. Była ustawa rządowa na mocy której,
      ten Pan co wskazała go ciężarna musiał płacić alimenty. Wychodząc z za
      łożenia, że każdy facet, gdzieś tam którejś dziewczynie zrobi dziecko. A dziecko
      musi mieć ojca, nieprawdaż ?
      Rezultat ? Faceci brali się do picia gorzały a nie do kobiet. Niestety,
      nastąpił gwałtowny spadek zawierania małżeń
      stw. Władze odstąpiły od tego rozwiązania. Przed wojną a i nawet po wojnie
      obowiązywał podatek tzw. kawalerski ( na rzecz alimentowania
      kobiet z przygodnym dzieckiem ). Nic z takich prawnych zabiegów nigdy
      nic mądrego nie wyszło. Nad czym warto się zastanowić ! Z kim się Pa
      nie zadajecie. Z kim bawicie się w te klocki. Czy aby nie jesteście
      aby za bardzo lekkomyślne ? Zauroczone typem z pod ciemnej gwiazdy
      miejcie pretensje raczej do siebie. W moim środowisku, w mojej okoli
      cy nawet bardzo młodzi tatusiowie zauroczeni są swoimi pociechami.
    • inthekitchen Zdecydowanie tak! 23.01.09, 13:05
      Pobyt dzieci u niego okazał się traumą na resztę życia, 50 tys. zaległych
      alimentów, zero pamięci o ważnych dla nich wydarzeniach...

      Jak myślicie co czułam, gdy znalazłam w Internecie:

      Wacław Nieuważny
      "Tato" - Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Rozwiedzionych, Członek Zarządu Głównego
      Wacław Nieuważny
      Krajowy Rejestr Sądowy: "Tato" - Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Rozwiedzionych,
      Członek Zarządu Głównego

      www.wszyscypolacy.pl/Wac%B3aw_Nieuwa%BFny
    • jurek.powiatowy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:13

      Ponieważ jak pokazują badania, dzieci wychowywane przez samotnych ojców mają lepsze wyniki w nauce, sprawiają mniej problemów wychowawczych oraz w przyszłości nie wykształca się u nich pełny syndrom DDRR moja propozycja jest taka:
      1. Wszystkim pseudo-mamusiom ograniczyć prawa rodzicielskie, a tym kobietom, które zachodzą w ciążę aby tylko żyć z alimentów męża, stawiać zarzut oszustwa i ścigać je z urzędu.

      Jak czytam niektóre posty to coraz bardziej skłaniam się do uznania w całości tego artykułu:
      skocz.pl/samotnamatka
        • jurek.powiatowy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:00
          No właśnie, i w tym jest problem. Mężczyzna w takim związku z pewnością czuje
          się jak dodatek, a nie pełnoprawny członek rodziny. Czasem są sytuacje, że
          ojciec dziecka też stoi wyżej w hierarchii niż nowy partner.
          Dlatego warto mówić głośno, że związek z samotną matką, to bardzo trudny
          związek. Już nie mówię o tym, jak to się odbija na dziecku.
          A może by tak zakazać samotnym matkom, wchodzić w nowe relacje partnerskie?
            • jurek.powiatowy Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 15:06

              Ja wiem, że nie wolno generalizować. Ale mówię tu o większości. Czytałem kiedyś
              badania, okazało się, że dla dziecka mniejszym złem jest być wychowywanym przez
              samotnego rodzica, niż żyć w tzw. rodzinie zrekonstruowanej. Chociaż dla mnie
              zło to zło. Nie ma czegoś takiego jak stopniowalność zła.
              Masz rację, że wielu mężczyzn odnajduje się w takich związkach. Ale tak samo
              można powiedzieć, że wielu mężczyzn odnajduje się w związkach, gdzie kobieta
              jest w wieku jego matki. A czy to znaczy, że taki związek jest zdrowy?
              Wydaje mi się, idąc tropem myślenia antropologów, że wychowywanie dziecka innego
              samca, jest dla mężczyzny czymś sprzecznym z naturą, a w konsekwencji
              nienaturalnym i niezdrowym.
              Dziwne to wszystko jest.
              • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 26.01.09, 15:17
                Całe szczęście są mężczyźni, którzy posunęli się znacznie bardziej w ewolucji i
                nie kierują się wyłącznie instynktem pierwotnym.
                Co więcej uważam, że życie w pełnej, nawet nie biologicznie rodzinie, z
                kochającymi się i szanującymi opiekunami np. matką i jej partnerem jest znacznie
                lepsze niż oglądanie walczących ze sobą rodziców biologicznych.
                Podnoszony przez Ciebie argument powinien doprowadzić do natychmiastowego
                zaprzestania adopcji, bądź nawet izolowania mężczyzn dorosłych od dzieci, bo
                zgodnie z prawami zwierząt dorosły samiec może nawet zabić młode innego samca.
    • erick17 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:29
      Drogie sfustrowane samotne matki
      A) nie da się ustalić alimentow sztywno bo podlegaja kazuistycznej ocenie ,w zaleznosci od dochodow ojcow wedle prawa(wedle genow to wielu płaci mimo ze ojcami nie jest co oczywiscie nie jest zadna zbrodnia dla was), kwota minimum nie ma sensu , jezeli ktos pracuje legalnie to niezaleznie od kwoty bedzie mial sciagniete pieniadze dobrowolnie poprzez polecenie zapłaty lub nie poprzez komornika , jezeli natomiast nie ma legalnych dochodow ani majatku to nawet 4 000 alimentow zasadzonych okaze sie fikcja prawna i sie przedawni wedle czesci ogolnej kodeksu cywilnego przypusczalnie, zatem punkt 1 GŁUPOTA
      b) prace społecznie użyteczne JUZ SA MOZLIWE DO ORZEECZENIA PRZY DZISIEJSZYM STANIE PRAWNYM , PONIEWAZ PRZY WYPEŁNIENIU ZNAMION PRZESTEPSTWA NIEALIMENTACJI SĄD W RAMACH KARY OGRANICZENIA WOLNOSCI MOZE JA ORZEC wiec jesli sedzie uzna taka kare za adekwatna to ja orzeknie 2 Głupota skutkiem braku wiedzy
      c) to juz totalnie glupota , jaki niby dowod kontaktu lub braku zeznania bezposrednio zainteresowanej w sprawie matki?? czy moze osobne rozprawy z przesluchaniem bieglymi co pol roku???moze tatus mialy pokazac rachunek za lody czy pizze z dzieckiem??? GLUPOTA NAJWIEKSZA
    • sienmuza Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:29
      Witam, choć sytuacja mnie dotyczy, to jednak rzadko zabieram głos w
      dyskusjach na ten temat. Sprawa alimentów, kontaktów ojca z
      dzieckiem zawsze wywołuje burzę, a zdania osób wypowiadających się
      są krańcowo różne. I często są to dyskusje zaciekłe. Sprawa wzbudza
      silne emocje. Głównie potępiane są matki, bo:
      1. „Dały” sobie zrobić dziecko z kimś takim (czytaj:
      nieodpowiedzialnym, nie nadającym się na ojca) – więc dlaczego i do
      kogo mają teraz pretensje?
      2. Nie powinny się teraz absolutnie domagać żadnej pomocy, bo
      przecież same tak chciały, same doprowadziły do takiej sytuacji,
      mogły przecież zostać z ojcem dzieci.
      3. Za ich nieodpowiedzialne zachowanie, płaci społeczeństwo.
      (nieprawda: zaległe raty alimentów wypłacanych przez FA, ściąga od
      dłużnika ZUS, pieniądze nie biorą się znikąd, powstało zadłużenie –
      i taki ojciec musi je spłacić).
      Przepraszam za ten sarkazm z mojej strony, ale jestem już
      zniechęcona i czasem mam wszystkiego dość. Mój były mąż znów spóźnia
      się z alimentami. Już prawie miesiąc. I tak mam cały czas. A przez
      te wszystkie dni nie mogę powiedzieć córce, wiesz dzisiaj nie
      będziemy jeść, dzisiaj nie pojedziesz na zespół, bo nie mam na
      bilety, nie kupię Ci kalafonii do smyczka, chociaż ta stara
      roztrzaskała się o podłogę. Nie, ja nie mogę się spóźniać. Ja muszę
      jakoś wybrnąć z sytuacji. Kombinować. Wciąż kombinować. Zapożyczać
      się i kombinować jak oddać. Dodam, że nie korzystam z Pomocy
      Społecznej, nie należy mi się zasiłek rodzinny, w ogóle nie mam
      żadnych pieniędzy z tytułu samotnego wychowywania dziecka. Nie czuję
      się z tego powodu pokrzywdzona, przyznaję, że jest w tym moim
      wyborze tatusia trochę winy. Więc staram się jak mogę. Tylko tak się
      zastanawiam, czy kiedykolwiek nadejdzie czas, że Ci
      nieodpowiedzialni tatusiowie, którzy mają w nosie nie tylko
      utrzymanie własnych dzieci, ale także ich rozwój emocjonalny,
      społeczny, otrząsną się? Czy kiedykolwiek mojemu byłemu mężowi
      przyjdzie do głowy, że dla jego własnej córki, jest on bardzo ważną
      osobą w życiu? Że to, w jaki sposób układają się teraz ich stosunki,
      zaważy na przyszłym dorosłym życiu tej małej jeszcze dziewczynki?
      Wątpię. I to jest przytłaczająca świadomość. Świadomość, z którą
      muszą sobie radzić samotne matki. Prawie nigdy ojcowie.
    • chalsia Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 13:51
      a mnie rozbawił nagły wysyp w tym watku oszołomów z forum "w stronę
      ojca". Tak - oszołomów, bo Ci, którzy są obiektywni nie
      wypowiedzieli się tutaj, bo (między innymi) widzą, że problem nie
      sprowadza się do "wrednej eksi co to biednego misia wrobiła w
      dziecko".
      • tata_tomek A może warto powalczyć o egzekwowanie prawa? 23.01.09, 14:33
        chalsia napisała:

        > mnie rozbawił nagły wysyp w tym watku oszołomów (...)

        Wyjaśnienie wysypu jest proste: wątek linkowany z głównej strony portalu GW smile

        > Ci, którzy są obiektywni nie
        > wypowiedzieli się tutaj, bo (...)

        ... bo wiedzą, że rozsądny tatuś nie zadziera z armią samotnych mamuś smile po prostu nie ma na to czasu, bo musi zarabiać na alimenty.

        A poważnie, czyli "do ad remu" początku wątku:

        ad 1 - wszelkie administracyjne / odgórne ustalenia wysokości alimentów są bez sensu - każda rodzina czy też była rodzina to inny przypadek.
        A co powie samodzielna mama, jeżeli sąd najpierw podniesie alimenty do 500 zł a potem z jakiegoś powodu ustali miejsce pobytu dziecka przy ojcu? Np. z powodu udowodnionych zaniedbań matki. Wtedy _ona_ będzie płacić minimum 500 zł (też automatycznie)

        ad 2 - nie chciałbym trafić do szpitala czy tez pod jakąś inną opiekę takiego "wolontariusza" który opiekuje się ludźmi bo go do tego sąd zmusił. "Wolontariat" oznacza chyba coś innego?

        ad 3 - automatyczne / odgórne ograniczanie lub odbieranie praw rodzicielskich? Wszelka "automatyczność" jest niebezpieczna (patrz pkt. 1)

        Chalsiu, czy jestem dość 'obiektywny'? smile
    • nudny83 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:11
      Uważam, że twoja propozycja jest bardzo zła. I nie tylko to. Potwornie
      uogólniasz tę sytuację. Sam płacę alimenty na dziecko - i co, jestem
      "alimenciarzem" ?

      W wieku 17 lat wpadliśmy z dziewczyną. No cóż. Ja natychmiast zacząłem uczyć się
      w trybie zaocznym. Pracowałem po 16 godzin dziennie, udawało mi się zarobić
      1000, 1200 zł. Oczywiście wszystko oddawałem na nią i dziecko. Ona, była mnie
      nawet przychylna, wzięliśmy ślub, ja dziecko uznałem w USC za swoje. I w trzy
      miesiące po tym dostałem pozew o rozwód i alimenty. Moja eks "żona" urządziła mi
      takie piekło że przez 4 lata leczyłem się u psychiatrów mając nałożone alimenty.
      Harowałem niemal po 20 godzin na dobę. Bałem się ludzi, a prawo stoi wciąż po
      jej stronie. W trakcie procesu każde jej słowo miało większą wagę niż to co ja
      miałem na papierze - to też dobrze ? Czy właściwym jest, że zostałem tak
      zniszczony i zasądzono mi alimenty wyższe niż moje ówczesne zarobki ? Czy może
      być tak, że przez to ona dodatkowo brała wyrównanie z MOPS'u na kwotę o wiele
      większą niż niezbędne wyrównania i teraz ja spłacam nie swój dług w kwocie
      kilkudziesięciu tysięcy ?

      Zgadzam się - są źli rodzice których należy ścigać. Są tacy, którzy nie chcą
      płacić. Ale są też tacy, którzy tracą pracę bo zaharowują się niemal na śmierć
      żeby ich dzieci miały za co żyć... Zastanów się nad swoimi słowami - i przeproś
      mnie i takich jak ja publicznie za to że używasz słowa "alimenciarze" w stosunku
      do wszystkich !
      • zgniliznamoralna Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:29
        Samotna matka powinna do końca żywota dokonywać samobiczowania za
        to, że nie wybrała odpowiedniego ojca dla swojego dziecka.
        Wyciąganie ręki po pieniądze od biednego społeczeństwa jest
        karygodne. Zawracanie głowy pokrzywdzonym byłym partnerom wysoce
        nieetyczne.
        Samotne matki nie powinni w ogóle głośno mówić o swoich kłopotach,
        powinny zaszczyć się w 4 ścianach i cerować ciuszki swoich pociech,
        pracować, ale nie za ciężko żeby dziecko nie ucierpiało jeszcze
        bardziej. Jakiekolwiek formy wyjścia do ludzi powinny być surowo
        ukarane, za uśmiech na twarzy obowiązkowo chłosta, a za próby
        zbliżenia się do innego mężczyzny niż były mąż konieczna bezwzględna
        psychodela, żeby popamiętała do końca życia i żeby nigdy więcej o
        tym nie pomyślała nawet przez ułamek sekudny.
        Zgadzasz się ze mną, prawda?
        • zenon77 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 15:15
          Samotna matka, tak jak każdy inny dorosły człowiek, powinna w pełni
          odpowiadać za swoje czyny. Po prostu weszła w spółkę (lub
          spółkowała) z niewłaściwym partnerem. To co zrobi później, to jej
          sprawa. Może oczekiwać, że Państwo jej w tym pomoże, ale nie może
          wymagać, że ją w tym wyręczy. A tak poważnie, to sugeruję poszukanie
          innego, odpowiedzialnego partnera. Może nie będzie miał 190 cm
          wzrostu i czarnego BMW, ale za to będzie wspierał i pomagał.
          Zawracanie głowy tatusiom, proszę bardzo. Zgadzam się, że egzekucja
          pozostawia wiele do życzenia. Ale wyciąganie łap do Państwa jest
          rzeczywiście karygodne. Sam mam troje dzieci i ciężko pracuję, by je
          utrzymać. Nie mam ochoty ze swoich podatków fundować kolejnych
          zasiłków. Jeżeli któraś Pani nie bardzo wie po co i przed kim
          rozkłada nogi, to jej problem.
          • zgniliznamoralna Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 25.01.09, 20:57
            Widzisz z doświadczenia wiem, że Ci którzy tak ciężko krzyczą o
            odprowadzaniu podatków i ich zagospodarowaniu zwykle nie płacą
            podatków albo płacą jakieś gó...ane minimum.
            Ja tez uważam, że obciążanie budżetu państwa kosztami wychowania
            dzieci, którzy sobie ludzi sami napłodzili jest nietrafionym
            pomysłem i w żaden spoób nie rozwiązuje problemu. Chodzi o skuteczne
            rozwiązanie problemu ściągania alimentów. Skwitowanie problemu
            kobiet, które zostają same z 3 dzieci, a tatuś nie kwapi się do
            łożenia na swoje pociechy tekstem :"Jeżeli któraś Pani nie bardzo
            wie po co i przed kim rozkłada nogi, to jej problem" sugeruje, że
            ponad 30 procent mężczyzn ( bo tyle par się teraz rozstaje) to
            bezmyśle stwory, które nie wiedzą jak się powołuje na świat dzieci i
            że należy brać odpowiedzialność na to co się na świat sprowadziło.
            Być może takie właśnie podejście uchowałoby wiele kobiet przed
            porażką, ale mogłoby to również doporowadzić do wyginięcia rodzaju
            ludzkiegowink
          • domini888 Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 13.06.09, 12:09
            Kiedy czytam, że jakaś pani nie wiedziała przed kim rozkłada nogi, a teraz
            wyciąga rękę do społeczeństwa, to krew mnie zalewa. Czy facet, z którym wtedy
            była został zgwałcony lub myślał, że najlepszym sposobem antykoncepcji jest
            solidny drink przed stosunkiem??? Przepraszam, jeśli jestem zbyt dosadna, ale
            dziecko to nie tylko sprawa, wina czy problem kobiety. Jeśli panowie nie chcą
            płacić alimentów, a chcą się dobrze bawić bez zabezpieczeń, proponuję, żeby
            wykupili specjalne OC na wypadek wpadki, by ubezpieczyciel pokrywał później
            alimenty. Może taka składka co miesiąc uzmysłowiłaby niektórym panom, że
            prezerwatywy są tańsze.
            Poza tym są jeszcze dzieci tzw. planowane, które tatusiom odwidziały się, kiedy
            przestali się interesować mamusią. Co z nimi? Czy taka kobieta mogła
            przewidzieć, że mąż za 15 lat ją rzuci i zostawi bez środków na dzieci?
    • tarantinka Re: A może warto powalczyć o zmiany prawa? 23.01.09, 14:30
      z mojej perspektywy najbardziej chciałabym sensownej ulgi
      podatkowej. W obecnej chwili nie korzystam z żadnych ulg związanych
      z dzieckiem (mam działalnosć gospodarczą). Mam za wysokie dochody
      żeby krzystac z funduszu alimentacyjnego. Ojciec mieszka za granica
      a procedura dochodzenia alimentów od obcokrajowaca to..... Tak czy
      siak płacę podatki, jestem bardzo a to bardzo pożytecznie społeczną
      jednostką ale wkurza mnie że jestem w jakimś sensie dyskryminowana
      tylko dlatego ze dobrze zarabiam. Co do reszty, nie mamy złego
      prawa - ograniczenie czy pozbawienie władzy rodzicielskiej nie
      powinno być z automatu, powinno to trwac miesiac, czy dwa a nie dwa
      lata i tyle. Tak wogóle to czuję ze mało się na tym znam i nie
      wymysle nic sensownego. Martwi mnie jednak że tak mało jest dobrej
      woli wsórd polityków zeby się na poważnie tym zając. Probelm jest
      ogromny -jestem gotowa poprzec sensowne inicjatywy. Zycze
      powodzenia !!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się