luglio
29.01.09, 22:06
ręce opadają... nie ma jak bycie samotną matką!!! można liczyć na pomoc
państwa... państwa uprawiającego ponoć polityke prorodzinną... tfu, sorki....
jaka tam ze mnie rodzina... no tak... to już wiem czemu nic mi sie nie
należy... żadnej pomocy... wrrrr....
a teraz do rzeczy...
chłop zostawił nas, samotnie muszę wychowywac dziecko, bo tatus znudził się
ojcostwem, ale skoro uznał dziecko to niestety żeby mi się cokolwiek z
zasiłków należało to muszę mieć zasądzone alimenty albo zarobki szanownego
tatusia z całego roku 2007 dostarczone z US... tylko nikt nie bierze pod uwage
że szanowny tatunio może nie chcieć takowego świstka z US mi dostarczyć!!! a
zasądzić alimenty to nie takie znowu hop-siup do pioruna !! to nie trwa
przecież 5 minut !!! a kasa na życie już potrzebna....
jestem załamana... idę na wychowawczy za kilka dni... więc nie będę miała
kasy, alimentów zasądzonych nie mam, tatuś generalnie jest na "nie" we
wszystkim.... w swej łaskawości ma oddawać na koniec miesiąca połowę
poniesionych przeze mnie kosztów na dziecko... skubany zakłada że nie wiem
skąd ja mam brać forsę na dziecko!!!!!!!! że nie wspomnę że zaznaczył iż nie
ma zamiaru pokrywać kosztów wody, prądu, gazu i czynszu.... (oczywiście części
tych kosztów, to co idzie na dziecko)
w gminie sprowadzono mnie na ziemię że nic mi sie nie należy... co z tego że
jestem panna i samotnie wychowuję dziecko.... jest przecież tatuś skoro uznał
dziecko przed urzędnikiem USC w chwili rejestracji dziecięcia....
mam dość, mam doła, płaczę... a dziecię na mnie patrzy... na taką zapłakaną
smutną mamę...

choleraaaaaa....