sizi1
14.11.03, 13:31
Właściwe po forum gazety krąże już od jakiegos czasu ale nigdy nie
wchodziłam na watek samodzielnej mamy. Do teraz... moja siostra rozstala sie
(to za pieknie brzmi) ze swoim męzem i chcialabym jakos jej pomoc ale
zupelnie nie wiem czego taka osoba oczekuje... Ale od poczatku>
Mam męża i kochaną coreczke, jesteśmy szczęsliwi i zupelnie nie wiem co
przezywa czlowiek, ktoremu pewnego dnia wali sie na glowe caly swiat i plany
na przyszlosc. Troche poczytalam waszych postow i odnosze wrazenie, ze po
rozstaniu z facetem wszystkie krocej lub dluzej czujecie to samo. Prosze
napiszcie jak to jest po kolei abym lepiej mogla zrozumiec moja siostre.
Siostra jest mlodsz odemnie i w wieku 20 lat w ciagu jednej nocy zmienilo
jej sie zycie - ciaza. Kandydat na ziecia, szwagra zupelnie nam nie
odpowiadal (dluga historia dlaczego), prosilismy aby nie brala slubu (co nie
oznaczalo zeby z nim nie byla) ale ona sie uparla ze to milosc na cale zycie
itp. Pomoglismy im na poczatku, (mieszkanie - w domu mamy ale osobno, slub,
wesele, dziecko) Takie standard bez zupelnej wiary z naszej strony, ze sie
im uda. Ze szwagrem nigdy tak na serio nie gadalam bo to typ czlowieka nie
nauczony bycia w rodzinie ( nie mowiac o towarzystwie), nieodpowiedzialny
(22 letni ojciec), pracujacy ale nigdy nie pomagajacy w domu ani przy
dziecku. Sam pochodzi z rodziny powiedzmy patologicznej i nie byl nauczony
zycia razem. No i oddzielili sie od nas, zamkneli we wlasnym swiecie,
klocili tylko przy dziecku itp idt...az pewnego dnia pan Szwagier spakowal
mantaki i poszedl w sina dal. Siostra zostala z dzieckiem i jak sie pewnie
domyslacie z dlugami, przerwanymi studiami (wiadomo dla meza o jego pokroju
nie potrzebowala nauki pomimo naszych prosb ze ma to zrobic dla siebie) itp
itd.....
Teraz szuka winnych (zawsze tak robila), czuje sie oszukana (przez
wszystkich) i nie wie co robic. Nigdy nas nie sluchala wiec nie licze, ze
cos jej wytlumacze albo poradze ale chcialabym jak lepiej rozumiec, bo juz
nie mam sily patrzec na jej ciagle partolenie sobie zycia, glupawa
samodzielnośc i szukanie winnych wokol siebie... i na mame, ktora przezywa
jej nieudane zycie i ciagle zale wobec wszystkich o swoje nieszczescia. A
moze to tak musi byc?
Prosze napiszcie dziewczyny moze tez kiedys tez to przezylyscie i wiecie jak
to jest z tej drugiej strony.......
Dzieki!