kurator i szopki w sprawozdaniach

10.02.09, 21:58
Widzenia z dzieckiem sa ustalone sądownie, jest wyznaczony kurator
do nadzoru nad spotkaniami.
Dziecko lat 4, ma ustalone wizyty z ojcem poza miejscem zamieszkania
i bez mojej obecności. Dziecko odmawia wyjścia z ojcem na spotkanie
sam na sam (odkąd sąd wydał postanowienie, wczesniej spotkania
odbywały się w mojej obecności). Ojciec dziecka nigdy z nami nie
mieszkał, wyparl się dziecka kiedy bylam w ciąży.
Pani kurator przychodzi raz z wmiesiącu i po datach zapisuje sobie w
notesiku czy spotkanie było czy nie było. Ojciec czesto nie
przychodzi na spotkania. Kurator pisze, ze spotkanie sie nie odbyło,
ale nie podaje z czyjej winy.
generalnie sa 3 mozliwości notatki pani kutaor - spotkanie nie
odbyło się bo :
- ojciec dziecka nie przyszedl
- dziecko nie chciało wyjść z ojcem
- spotkanie zostalo odowolane z powodu choroby dziecka lub wyjazdu
urlopowego.
Niestety nasz kuratorka pisze "nie odbyło się" - tylko !
Jestem wściekła, bo potem będzie kolejna sprawa i są bedzie to
czytał i oczywiście ojciec będzie mówił, że ja utrudniałam.
Co moge zrobic, aby ;kartoteka" była prowadzona w sposób uczciwy i
rzetelny ???? Pomóżcie.
Ostatnio zwrócilam jej uwage na to, a ona, ze to nie istotne bo
dziecko i tak nie chce wyjść na spotkanie.
    • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 10.02.09, 22:07
      to powiedz twardo zeby zapisywala z czyjej przyczyny spotkanie sie
      nie odbylo. a moze potem jak bedzie sprawa to wezwij ja na swiadka i
      wtedy powie jak bylo.

      a tak przy okazji, jak wyglada sprawa o uregulowanie postkan, o co
      sad pyta? przede mna taka sprawa i wszelka pomoc bardzo by mi pomogla
      • young-and-bored Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 11.02.09, 15:17
        paulawr napisała:

        > a tak przy okazji, jak wyglada sprawa o uregulowanie postkan, o co
        > sad pyta? przede mna taka sprawa i wszelka pomoc bardzo by mi
        pomogla


        Po zapoznaniu się ze stanowiskiem ojca Sąd z pewnością zapyta jak Ty
        widzisz te kontakty. Nie zgadzaj się na propozycje ojca i przygotuj
        sobie zawczasu jakieś dobre argumenty, dlaczego widzisz te konatkty
        inaczej. Sędzia najprawdopodobniej skieruje Was w tej sytuacji do
        RODK i sprawa zacznie się ciągnąć. W końcu jakieś ustalenia zapadną,
        ale jak to potem wygląda w praktyce - czy z kuratorem czy bez to tak
        naprawdę bez znaczenia - sama widzisz. Kontakty nie odbywają się:

        - z winy ojca,
        - z winy dziecka,
        - z winy siły wyższej.

        Jeśli Twoje dziecko jest w wieku do 3-4 lat i poszliście do sądu, to
        prawdopodobieństwo że ojciec utrzyma więź na dłuższą metę oceniam
        jako bardzo niewielkie (5-10%), więc nie ma się czym stresować.

        pzdr,
        • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 11.02.09, 15:30
          tylko jakie argumenty moga przekonac sad?

          dziecko ma 3lata, ojciec jest dla niego jednym z wielu osob ktore
          zna ale nikim szczegolnym, spotkania odbywaly sie nie tak czesto.
          przez pierwszy rok raz w miesiacu, drugi rok jej zycia 2razy w
          miesiacu a ostatni rok co dwa miesiace, chociaz czesto ze 3miesiace
          jej nei widzial. moze to nie tak rzadko jak na statystyki forum ale
          za malo zeby dziecko mialo go za kogos bliskiego.

          dlatego tez nie zgadzam sie na zadne ferie i wakacje, jest za mala
          zeby jechac bez mamy z osoba ktorej nie zna. zreszta dzieci bez mam
          to wyjezdzaja w wieku szkolnym dopiero.

          na swieta nie chce sie zgodzic bo jeden dzien swiat spedzamy u mojej
          rodziny a drugi u meza rodziny a ojciec dziecka mieszka daleko
          daleko od nas, wiec nawet nie ma jak tego zorganizowac. zreszta jak
          odezwie sie raz na dwa miesiace to moze wybrac inny dzien na
          spotkanie a nie siweta psujac nam przy tym plany.

          a poza tym on napisal we wniosku ze chce spotkan co drugi weekend a
          teraz tak czesto nie przyjezdza, nie umawia sie. ja mu przeszkod nie
          robie, moze sie spotykac kiedy chce wlasciwie, raczej jestem
          dyspozycyjna

          wiec nie wiem czy mam dobre argumenty
          • young-and-bored Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 11.02.09, 23:33
            Wyglądasz na normalną i pragnąc odpowiedzi na swoje pytania nie
            zwracasz uwagi na ironię, dlatego zdecydowałem się odpowiedzieć
            normalnie.
            Twoim koronnym argumentem jest tu fakt, że nigdy nie tworzyliście
            z ojcem dziecka rodziny pod jednym dachem i że kontakty ojca
            od urodzenia dziecka były sporadyczne. Podkreśl, że to duża
            odległość i brak głębszej motywacji ojca, a nie Twoja zła wola były
            przeszkodą i przyczyniły się do takiego stanu rzeczy. Zaproponuj
            kontakty w jeden weekend w miesiącu, zwracając uwagę na fakt, że
            ojciec w ostatnim okresie przyjeżdżał do córki co dwa - trzy
            miesiące i z kontaktów w wymiarze codwutygodniowym i tak nie będzie
            mógł się wywiązać, a Tobie z kolei takie orzeczenie będzie
            kolidowało z weekendowymi planami.
            Jeśli sąd pozwoli Ci zadawać pytania ojcu, to w kwestii świąt zapytaj
            ojca jak chciałby to zorganizować od strony logistycznej i zwróć
            uwagę, że spędzanie okresu świątecznego w podróży w efekcie
            rozwaliłoby dziecku te święta, podejrzewam że facet sam w to nie
            wierzy i będzie wnosił o te święta dla zasady. Prezentuj swoje
            stanowisko rzeczowo i stanowczo, a nie cicho, chaotycznie i ulegle -
            jeśli chcesz żeby sąd się bardziej liczył z Twoim zdaniem.
            Wobec arbitralnej maniery sądu może wydawać się to trudne, ale
            pozory mylą - bez względu na zachowanie sędziego, sędzia wie, że w
            danej sytuacji Twoja pozycja jest silna, a Twoja postawa kluczowa
            dla sprawy i że to w zasadzie Ty rozdajesz karty, chociaż nie da Ci
            tego odczuć.
            • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 08:38
              dziekuje za odp.
            • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 08:42
              a co myslisz na temat wakacji i ferii?

              dziecko ma 3 lata i dluzej niz pare godzin to bez mamy nie
              wytrzymuje, male dziecko. co innego jak by dziecko bylo w wieku
              szkolnym.

              myslisz ze sad ustali ferie,wakacje?
              • bona20 Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 11:51
                nie, nie ustali ferii i wakacji.
                My mamy taka sama sytacje, ojciec nigdy nie mieszkał z nami, z braku
                motywacji ojca jak to napisał/a poprzedniczka/poprzednik więź nie
                istnieje. Dziecko nie chce sie ruszyc beze mnie.
                Nawet RODK wydał opinie w której sugerował aby spotkania odbywały
                się w jakims osrodku, w obecności mojej i psychologów. Tylko, ze ja
                aby juz skończyc ta udrekę ( w sądzie)i aby pokazać, ze jestem
                otwarta na współpracę zarządałam, aby kontakty były bez mojej
                obecności, aby ojciec zabierał dziecko. I tak sad wydał orzeczenie,
                ze spotkania maja sie odbywac bez mojej obecnosci, poza miejscem
                zamieszkania, kilka godzin w weekend i raz w tygodniu (bez zadnego
                nocowania), a wakacje przyznal w wymiarze 1 tygodnia (orzeczenie
                było wydane tuz po wakacjach i sąd argumentował , ze przez
                najblizszy rok do nastepnych wakacji ojciec ma zacisnic wiezi.
                narazie nic na to nie wskazuje,aby zaciesnil i prawdopodobnie
                nigdzie nie wyjadą bo jezeli nawet po nia przyjadzie w asyscie
                policji (co juz wspominal) to skonczy sie to histeria i potworna
                trauma dziecka.
                Ciekawe, swoja droga, czy moja postawa "otwartości na potrzeby
                ojca" podczas rozprawy i propozycja inna niż propozycja RODKa nie
                wpłynie zle na moje dziecko ? sad((
                • chalsia Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 12:40
                  bona20 napisała:

                  > nie, nie ustali ferii i wakacji.

                  nie pisz tak autorytatywnie, bo nie jesteś sądem. Może sąd ustali a
                  może nie - kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie i kazde dziecko
                  ma inna więź (albo wcale) z ojcem.

                  Moje dziecko miało 3,5 roku, gdy sąd zasądził co drugi weekend z
                  ojcem, tydzień ferii zima i dwa tyg wakacji latem.
                  Dziecko z ojcem nigdy nie mieszkało, dotychczasowe noclegi
                  weekendowe u ojca odbijały się na dziecku negatywnie, ale dziecko
                  ojca znało bo widziało go z reguły co najmniej 1-2 razy tygodniowo.
                  Nie było tez przyzwyczajone do spędzania noclegów po za domem beze
                  mnie.

                  • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 13:17
                    i co, spedzilo Twoje dziecko ferie lub wakacje z ojcem juz? wszystko
                    ok bylo?

                    moje dziecko jest otwarte i kocha wszystkich naokolo, ale po kilku
                    godzinach potrzebuje mamy.

                    ojciec dziecka twierdzi ze widuje je 2razy w tygodniu a prawda jest
                    taka ze to jest srednio raz w miesiacu a przez ostatni rok widywal
                    ja co 2,3miesiace. pytanie komu uwierzy sad i czy t e badania w rodk
                    beda obiektywne czy zobacza ze ojciec sie fajnie bawi z dzieckiem i
                    stwierdza ze dziecko moze spedzac z nim ferie
                    • chalsia Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 13:33
                      paulawr napisała:

                      > i co, spedzilo Twoje dziecko ferie lub wakacje z ojcem juz?
                      wszystko
                      > ok bylo?


                      dziecko pojechało z ojcem dopiero na 2 tyg wakacji latem rok
                      później, czyli w wieku 4,5 roku - a do tego momentu nabyło już
                      dojrzałości przedszkolnej, co znacza, że dziecko spokojnie, bez
                      problemu i w dobrym samopoczuciu potrafi spoędzać czas bez
                      mamy/rodziny w przedszkolu po ileś tam godzin dziennie.
                      WIęc wyjazd z ojcem na 2 tyg wakacji nie był dla dziecka traumą ani
                      szkodą. Nie twierdzę, że było dziecku łatwo, po ok. tygodniu
                      dopytywało się kiedy wróci do domku, etc, ale to jest OK i w normie.

                      > moje dziecko jest otwarte i kocha wszystkich naokolo, ale po
                      kilku
                      > godzinach potrzebuje mamy.

                      Twoją rola jest (między innymi) odpępnianie dziecka od siebie. To,
                      że dziecko po kilku godzinach potrzebuje mamy nie oznacza, że nie
                      spełnienie tej potrzeby spowoduje rzeczywisty problem emocjonalny u
                      dziecka.

                      DLa mnie w Twojej sytuacji wygląda to tak - póki ojciec nie będzie
                      czesto i stale widywał się z dzieckiem (co najmniej 2 razy w tyg),
                      póty nie nawiążą bliskiej więzi, a ta jest podstawą do tego, by
                      dziecko dało sobie radę z dłuższą (tygodniową-dwutyugodniową)
                      separacją od matki. I Jesli ojciec stworzy taką więź, to na
                      poczatek raczej byłabym za tygodniowym jedynie wyjazdem.
                      A w ogóle - jak napisałam - dla mnie cezurą jest osiągnięcie przez
                      dziecko dojrzałości przedszkolnej - od tego momentu dziecko jest
                      dojrzałe na nocowanie po za domem bez matki, także na dłużej.
                      • chalsia Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 13:42
                        > dziecko pojechało z ojcem dopiero na 2 tyg wakacji latem rok
                        > później, czyli w wieku 4,5 roku -

                        sprostowanie - pierwszy wyjazd dłuższy z ojcem był nie rok a dwa
                        lata po sprawie, jak dziecko miało 5,5 roku - i dopiero wtedy
                        nabyło dojrzałości przedszkolnej.
                      • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 14:40
                        tyle ze ojciec ma daleko do dziecka, ponad 300km i 2razy w tyg to
                        nie ma szans na spotkania, teraz mu sie nie chce przyjezdzac
                        czesciej niz raz na dwa miesiace
                        • chalsia Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 14:45
                          > tyle ze ojciec ma daleko do dziecka, ponad 300km i 2razy w tyg to
                          > nie ma szans na spotkania,

                          jakby chciał to by dał radę np. przyjeżdżałby na weekend by spędzać
                          z dzieckiem każdą sobotę i niedzielę w godzinach np. 11 - 17
                          • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 14:56
                            no mysle ze jakby chcial to moglby przyjezdzac przynajmniej co drugi
                            weekend. ale rzadko sie odzywa zeby sie umowic a jak sie umawia to
                            przeklada z tygodnia na tydzien a potem po prostu nei przyjezdza nie
                            dajac znaku zycia, a ja tak czekam. albo potrafi umowic sie na
                            konkretny dzien ,potem sie nie odzywa pare tygodni i mowi ze mial
                            duzo pracy a ja sie dowiaduje ze tego dnia byl na imprezie
                            urodzinowej kolezanki.

                            a do tego mowi ze chce sie widziec z dzieckiem caly czas, tyle ze
                            sie nie odzywa tygodniami, miesiacami zeby sie umowic na wizyte
                    • young-and-bored Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 13:56
                      Słuchaj, no nie jest do końca tak, że ojciec może powiedzieć
                      co chce, a sąd to łyknie. Jeśli mieszka daleko i do tego pracuje,
                      to chyba nie ma jak przyjeżdżać dwa razy w tygodniu ? A jak
                      faktycznie przyjeżdża, a to Ty coś kręcisz, to powinien mieć jakieś
                      bilety, faktury za paliwo - cokolwiek. Zawsze możesz powołać kogoś
                      bliskiego na świadka na ile ojciec interesował się dzieckiem.
                      Nie wiem na ile obiektywne są badania w RODK, trudno mi wyrażać
                      opinię co do obiektywności ich metod bo się na tym nie znam, ale z
                      moich doświadczeń wynika, że są one bezstronne.
                      Nie zgadzam się do końca z Twoim zdaniem, że ojciec jest tylko jedną
                      z wielu osób, które dziecko zna. Ty to może tak postrzegasz i jego
                      wizyty są Ci obojętne, a dla dziecka już w tym wieku może być jednak
                      w jakimśtam stopniu istotne czy ojciec od czasu do czasu przyjeżdża
                      czy nie.
                      • paulawr Re: kurator i szopki w sprawozdaniach 12.02.09, 14:53
                        moje dziecko tak traktuje ojca jak jedna z wielu osob. a sadze to
                        tez po tym ze za osoba z ktora jest zwiazane,np.za babcia teskni i
                        mowi o niej i chce dzwonic. a o ojcu nic nie mowi i czesto nie chce
                        sie spotkac i musze jej tlumaczyc ze bedzie fajnie,ze pojdzie na
                        plac zabaw, ze po nia przyjade potem. nie cierpi jak sie z nim nei
                        spotka bo do konca nie wie kto to jest, jak widzi kogos raz w
                        miesiacu na 3 godziny to ciezko zeby wiezi sie jakies zrodzily.
                        przez dlugi czas bala sie z nim jezdzic bo to obca osoba byla.

                        a poza tym ojca jej nie brakuje bo ja mam meza i drugie dziecko wiec
                        tworzymy standardowa rodzine wiec ojca nie powinno jej brakowac.
                        mowi do mojego meza tata.


                        biletow czy faktur za paliwo na pewno nie bedzie mial ale moze
                        powolac na swiadka kogos z rodziny kto bedzie mowil to co on chce.

                        i co w tym momencie mam zrobic tez wziac swiadka i swiadek niech
                        potwierdza moja wersje,bez sensu. a dowodow nie mam ze rzadko
                        przyjezdzal.

                        na spotkania przyjezdzal z rodzicami(bo to przede wszystkim jego
                        matka jest zakochana w dziecku) i widzialam ze zdjecia robili, ale
                        byli w tamtym roku kilka razy, nie wiecej niz 4 wiec tylko takie
                        moga miec dowody.


                        ja nie mam nic przeciwko zeby on sie spotykal z dzieckiem, przez
                        dlugi czas sama o to zabiegalam, dzwonilam, namawialam zeby
                        przyjezdzal,sama zawozilam dziecko, zreszta w tamtym roku tez
                        widzial sie wiecej dzieki temu ze ja zawiozlam dziecko do niego niz
                        on tu przyjechal
Pełna wersja