kaczuszkam
13.02.09, 09:16
Wiem, że każdej z Was jest ciężko i nie jestem jedyna...ale ja już
nie daje rady.... Zaraz pewnie posytpią się opdowiedzi typu "weź sie
w garść" albo "poszukaj sobie pomocy" itp

Nie wiem czy ta pogoda
mnie tak dołuje czy jak... Ostatnie 2 dni dostawałam przykre
telefoniczne wiadomości, smutne dla mnie a dla tych osób szczęśliwe.
Nawet nie umiem się cieszyć ze szczęscia tych osób...
Czy Wy też tak miałyście na poczatku?? Ja mam za 2 mies sprawę
rozwodową i nie wiem jak to będzie. Wiem, że jestem jedyna z takimi
problemami ale jednak ... Nie mam ochoty dlaej żyć i
funkcjonować...Boję się dalszego życia... Nie użalam się nad soba
jaka ja jestem biedna i poszkodowana, tylko poprostu nie umiem sobie
z tymi zmianami czasami poradzić, a dalsze życie po rozwodzie z 2
dzieci mnie paraliżuje. Wiem, że musze trzymac sie dla dzieci, ale
nie umiem się podnieśc, mimo, że bardzo chcę.
Po tym jak ponad 2 lata temu zmarło mi maleńkie dziecko, myślałam,
że już koniec złej passy w miom życiu. Ale jednak nie... Czy za mało
mi życie dokopało. Samej jest bardzo ciężko, nie mam z kim pogadac,
wypłakać sie jak trzeba, poprosić o radę czy wsparcie. Jak wracam do
domu to nikt na mnie nei czeka, nie tęskni... Jeju, przepraszam,ale
jakos musiałam sie wypisać