i po rozprawie o pozbawienie praw ojca

17.02.09, 13:40
I po rozprawie.Od 2, 5 roku ojciec małej żadnego kontaktu , nawet była propozycja że sam odda prawa dobrowolnie.Dziś na rozprawie powiedział,że nie odda praw ojca, i nie przewiduje tez kontaktu z córką(!).
Sędzina skwitowałą, proszę pana , pan chce mieć dziecko i go nie mieć a tak się nie da.
o co panu chodzi?
No i ,że ponieważ dziecko jest malutkie i nie bardzo jest sens go posyłąć na badania , towarzyszace odebraniu praw ojca , lepiej bedzie jesli poczekam jeszcze kilka lat .Wtedy dziecko bedzie juz wieksze, a jesli ojciec dalej nie będzie utrzymywał z nim kontaktu będzie to argument nie do podważenia.I wtedy będzie to do przeprowadzenia.
Tata przyszedł, poszedł , o dziecko nie spytał a też zaznaczył jak wspomnialąm ,że kontaktu nie przewiduje.
Prawa zostały ograniczone.
Aha , i jeszcze wyraził zgodę na nowego tatę, nazwisko, no problem.
Na wszystko się zgodzi i nawet osobiscie się stawi jak trzeba ,żeby ,, poblogosławic ,, w imię prawa.A praw nie odda.
No cóż, mogło być gorzej.
    • krolowanocy Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 14:44
      hm, dziwnie trochę
      odebraniu praw nie muszą towarzyszyć badania
      ja bym się domagaął odebrania, w takije sytuacji, całkowitego

      ale dobre i to, gratuluję
      "nie przewiduje kontaktu", ech... jakie to zimne i wyrachowane, ble.
      • guderianka Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 17:54
        Też sie zastanawiam o jakie badania chodzi
        • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 18:53
          > Też sie zastanawiam o jakie badania chodzi

          o RODK oczywiście, w którym badania robi się zawsze przy sprawie o
          ograniczenie i pozbawienie władzy rodzicielskiej, jesli ojciec w
          trakcie sprawy nie chce się na to zgodzić.
    • mama_ameleczki Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 18:38
      kilowisni napisała:

      Dziś na rozprawie powiedział,że nie odda praw
      > ojca, i nie przewiduje tez kontaktu z córką(!).
      > Sędzina skwitowałą, proszę pana , pan chce mieć dziecko i go nie
      mieć a tak się
      > nie da.
      > o co panu chodzi?
      >

      czyli po zlosci?
    • virtual_moth Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 21:38
      Nieźle, ojciec porzuca dziecko na 2,5 roku, mowi, ze nie zamierza sie dalej z dzieckiem kotaktowac, a sąd mu tylko ogranicza władzę rodzicielska? Imho odwołanie.
      • pelagaa Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 11:12
        > Nieźle, ojciec porzuca dziecko na 2,5 roku, mowi, ze nie zamierza
        > sie dalej z dzieckiem kotaktowac, a sąd mu tylko ogranicza władzę
        > rodzicielska? Imho odwołanie.

        Dokladnie.

        Pamietac jednak nalezy, ze pozbawienie wladzy rodzicielskiej orzec
        mozna tylko i wylacznie w interesie dziecka, nie moze byc forma
        ukarania rodzica za niewywiazywanie sie z obowiazkow.
        • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 11:36
          Czy 2,5 roku niewywiazywania sie z obowiazkow jest wystarczajaca przeslanka do
          odebrania badz ograniczenia tychze praw rodzicielskich?

          Czy taka matka ma sie bujac nie wiadomo ile i czekac, ze moze poi nastepnych 2,
          3 a moze 10 latach ojciec stwierdzi, ze dziekco zrobilo sie fajne (kosztem
          ciezkiej parcy matki) i warto sie z dzieckiem zadawac?


          No nie badzmy smieszne.
          • pelagaa Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 12:54
            Powtorze jeszcze raz. Władza rodzicielska jest to kompleks uprawnień
            i obowiązków przysługujących rodzicom w stosunku do dziecka,
            mających na celu zapewnienie mu należytej pieczy i strzeżenie jego
            interesów. Władza rodzicielska nie jest żadnym
            uprawnieniem "władczym" rodziców nad dzieckiem, a jedynie stanowi
            instrument służący dobru dziecka i jego ochronie. W dalszej
            kolejności realizuje ona również interesy niemajątkowe rodziców,
            wyrażające się w instynkcie rodzicielskim.
            Władza rodzicielska jest wykonywana w interesie dziecka, a więc
            dobro dziecka stanowi nadrzędne wskazanie, które rozstrzyga o
            treści, jak też sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej.
            Przesłanki stanowiące podstawę pozbawienia władzy rodzicielskiej
            to :
            - trwała przeszkoda uniemożliwiająca wykonywanie władzy
            rodzicielskiej (np.: długotrwała choroba, wyjazd na stałe za
            granicę, odbywanie kary długoletniego pozbawienia wolności ),
            - nadużywanie władzy rodzicielskiej (np.: nakłanianie do
            niemoralnego życia, nakłanianie do prostytucji, kradzieży, żebrania,
            porzucenie dziecka, stosowanie kar cielesnych zagrażających zdrowiu
            dziecka ),
            - rażące zaniedbywanie obowiązków względem dziecka.
            Sąd orzeknie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej tylko wtedy, gdy
            zastosowane wcześniej łagodniejsze środki nie przyniosły rezultatu
            lub gdy ze stanu sprawy wynika, iż orzeczenie przez Sąd środków
            łagodniejszych nie przyniesie spodziewanego skutku.
            Nie każde zaniedbanie obowiązków skutkuje pozbawieniem rodziców
            władzy rodzicielskiej, musi ono być poważne, tzn. takie, które
            osiąga wysoki stopień nasilenia. Świadczyć o tym może np.
            uporczywość zaniedbań, a także ich rozmiary.
            Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie stanowi represji w stosunku do
            rodziców, decydujące jest tu dobro dziecka. Władza rodzicielska może
            zostać odebrana niezależnie od tego, czy występuje tu wina rodziców.

            Pozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej nie ma wpływu na zakres
            praw i obowiązków nie wchodzących w zakres tej władzy. Rodzice nadal
            korzystają z praw stanu cywilnego: dziecko pochodzi od nich, a zatem:
            - ciąży na nich obowiązek alimentacyjny względem dziecka,
            - mogą po nim dziedziczyć,
            - oraz zachowują prawo do osobistej z nim styczności.

            W myśl art. 111 § 2 k.r.o. w razie ustania przyczyny, która była
            podstawą pozbawienia władzy rodzicielskiej, sąd opiekuńczy może
            władzę rodzicielską przywrócić. Czyli z polskiego na nasz: jesli sam
            brak kontaktu jest powodem, po nawiazaniu kontaktow sad moze wladze
            przywrocic. Sąd jednak musi rozważyć, czy przywrócenie władzy w
            danych okolicznościach jest zgodne z dobrem dziecka.
            • mama_ameleczki Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 14:01
              pelagaa napisała:


              > - rażące zaniedbywanie obowiązków względem dziecka.
              >


              nie zajmowanie, nie wychowywanie, nie interesowanie sie dzieckiem
              przez 2 lata chyba jest razacym zaniedbaniem obowiazkow wzgledem
              dziecka?
              • pelagaa No to jeszcze raz ;) 18.02.09, 14:36
                > nie zajmowanie, nie wychowywanie, nie interesowanie sie dzieckiem
                > przez 2 lata chyba jest razacym zaniedbaniem obowiazkow wzgledem
                > dziecka?

                Sąd orzeknie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej tylko wtedy, gdy
                zastosowane wcześniej łagodniejsze środki nie przyniosły rezultatu
                lub gdy ze stanu sprawy wynika, iż orzeczenie przez Sąd środków
                łagodniejszych nie przyniesie spodziewanego skutku.
                Nie każde zaniedbanie obowiązków skutkuje pozbawieniem rodziców
                władzy rodzicielskiej, musi ono być poważne, tzn. takie, które
                osiąga wysoki stopień nasilenia. Świadczyć o tym może np.
                uporczywość zaniedbań, a także ich rozmiary.
                Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie stanowi represji w stosunku do
                rodziców, decydujące jest tu dobro dziecka. Trzeba wiec udowodnic,
                ze pozbawienie wladzy nie jest kara za niewidywanie dziecka i
                zaniedbywanie obowiazkow, tylko, ze bedzie to dobre dla dziecka w
                przyszlosci. Prosciej nie potrafie.

                Nadmienie dla wyjasnienia, zanim ktos skoczy mi do gardla, ze to nie
                jest moje zdanie na ten temat, to sa obowiazujace przepisy. Ja bym
                je zmienila na takie, ktore z automatu pozbawialyby wladzy
                rodzicielskiej ojcow niezainteresowanych dziecmi.
                • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 09:26
                  pelagaa napisała:

                  > > nie zajmowanie, nie wychowywanie, nie interesowanie sie
                  dzieckiem
                  > > przez 2 lata chyba jest razacym zaniedbaniem obowiazkow wzgledem
                  > > dziecka?
                  >
                  > Sąd orzeknie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej tylko wtedy, gdy
                  > zastosowane wcześniej łagodniejsze środki nie przyniosły rezultatu
                  > lub gdy ze stanu sprawy wynika, iż orzeczenie przez Sąd środków
                  > łagodniejszych nie przyniesie spodziewanego skutku.


                  no to chyba moim zdaniem bark jakiegokolwiek zainteresowania ze
                  strony ojca spelnia warunki do pozbawiania go wladzy zgodnie z tym
                  co napisalas
                  • pelagaa Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 09:40
                    Nie ma znaczenia jakie jest Twoje, czy moje zdanie w temacie. Licza
                    sie przpisy i orzecznictwo w temacie. W wiekszosci przypadkow samo
                    nieodwiedzanie dziecka nie jest powodem do pozbawienia wladzy
                    rodzicielskiej. Kazda sprawa jest inna i orzeka inny sedzia. Jeden
                    moze uznac to za razace zaniedbyanie obowiazkow rodzicielskiech, a
                    inny stwierdzi, ze owo zaniedbywanie nie ma charakteru trwalego,
                    trwa za krotko, nie ma znamion uporczywosci, a ojciec na sprawie
                    powie, ze bedzie dziecko widywal i po zawodach bedzie, bo w oczach
                    sedziego ustanie przyczyna. Wlasnie dlatego trzeba przygotowac sobie
                    OPROCZ braku zainteresowania tez dodatkowa argumentacje. Trzeba
                    udowodnic, ze pozbawienie wladzy sluzy dobru dziecka, a nie dobru
                    matki, czy ukaraniu ojca.
                    • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 09:45
                      tylko ze ja mowie ze nie jest to moje zdanie tylko oczywista
                      oczywistosc;-P
                      ja wiem ze w polskich sadach tak naprawe jest bazprawie i sedzia
                      moze uznac co chce nawet ze 15 latkowi alimenty w kwocie 100 zl
                      wystacza na zaspokojenie jego potrzeb ale to juz chyba inna kwestia..
                      • pelagaa Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 10:02
                        Napisalas:
                        > no to chyba moim zdaniem
                        teraz piszesz:
                        > tylko ze ja mowie ze nie jest to moje zdanie

                        O oczywista oczywistoscia sa przepisy prawa, a one mowia, ze jesli
                        ustanie przyczyna, nie pozbawia sie wladzy, albo mozna ja
                        przywrocic. Czyli jesli po zalozeniu sprawy ojciec RAZ odwiedzi
                        dziecko, to ustaja przyczyny. I to warto sobie uswiadomic, zanim
                        zacznie sie walke w sadzie. I to mialy na celu moje posty, aby te
                        samotne matki, ktore uwazaja, ze nieodwiedzanie dziecka jest powodem
                        do pozbawienia wladzy rodzicielskiej, uswiadomily sobie, ze jednak
                        nie jest to oczywista oczywistosc, a sady bardzo niechetnie orzekaja
                        pozbawienie wladzy rodzicielskiej.
                        Do sadu idzie sie po wyrok, nie po sprawiedliwosc. Wygrywa ten, kto
                        sie lepiej przygotuje i przytoczy nie argumenty moralne, ale te
                        zgodne z prawem. Warto sie z tym pogodzic i zastosowac, jesli chce
                        sie wygrywac w sadach.
                        • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 13:44
                          pelagaa napisała:

                          > Napisalas:
                          > > no to chyba moim zdaniem
                          > teraz piszesz:
                          > > tylko ze ja mowie ze nie jest to moje zdanie
                          >
                          > mialalm na myli ze moim zdaniem jest to oczywiste
                        • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 13:47
                          pelagaa napisała:

                          > > O oczywista oczywistoscia sa przepisy prawa, a one mowia, ze
                          jesli
                          > ustanie przyczyna, nie pozbawia sie wladzy, albo mozna ja
                          > przywrocic. Czyli jesli po zalozeniu sprawy ojciec RAZ odwiedzi
                          > dziecko, to ustaja przyczyny.


                          ale przepisy prawa sa tylko sztuczna i nieczula "materia"
                          ainterpretuja go ludzie ktorzy juz( przynamniej wiekszosc- mam taka
                          nadzieje ze wiekszosc) sztuczna i nieczula materia juz nie sa
                • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz ;) 19.02.09, 09:27
                  aha o jeszcze raz nie musisz mi powtarzac bo ja doskonale rozumiem
                  tekst czytany
            • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 14:39
              Napisalas super madry eleborat, ktory jak dla mnie nadale sie tylko
              i wylacznie do zacytowania i nic wiecej.
              Bo zycie sobie a cytowanie sobie.

              2,5 roku nie zajmowania sie dzieckiem i brak zainteresowania to
              chyba wystarczajacy dowod na to, ze te obowiazki sa zaniedbywane.
              Nie wiem, czy dla Ciebie 2,5 roku to niewystarczajaca "uporczywosc
              zaniedban" i ich "rozmiar". Jak dla mnie wystarczajaca.

              Nie czekalabym kolejnych 2,3 czy tylk oanwet roku, by dac choc jedna
              szanse takiemu ojcu. On juz przez te 2,5 roku mial tych szans
              wystarczajaco, by sie wykazac.

              Masz raczje, ze nei powinno to byc w formie ukarania rodzica. Jak
              jednak widac - dziecko rozwija sie dobrze, nie zeszlo na droge
              nieprawosci, nie stoczylo sie i nie zaczelo np. zebrac.
              Tak wiec dobro dziecka mimo braku kontaktow z drugim rodzicem w
              niczym nie ucierpialo...


              PS.
              Kopiowac kazdy umie wink
              (przy okazji podaje sie zrodlo prawda?)
              • pelagaa No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 07:43
                Nadmienie dla wyjasnienia, zanim ktos skoczy mi do gardla, ze to nie
                jest moje zdanie na ten temat, to sa obowiazujace przepisy. Ja bym
                je zmienila na takie, ktore z automatu pozbawialyby wladzy
                rodzicielskiej ojcow niezainteresowanych dziecmi.


                Ten tekst zawarlam na koncu mojej wypowiedzi, jak przeczytasz
                jeszcze, ze 4 razy, moze dotrze. Zrodla nie podawalam, bo to
                zebranie przepisow dotyczacych wladzy rodzicielskiej, od czasu do
                czasu okraszone moim komentarzem. Zebralam te przepisy i wiele
                innych, kiedy przygotowywalam sie do sprawy o pozbawienie wladzy
                rodzicielskiej ojca mojego dziecka. A wygralam te sprawe, bo nie
                kopalam sie z koniem i nie udowadnialam wszem i wobec, ze sam brak
                kontaktu jest powodem do pozbawienia wladzy, a podparlam sie dobrem
                dziecka w przyszlosci, wysunelam argumenty zgodne z obowiazujacym
                prawem, niezaleznie od mojego zdania na dany temat.
                Jak to pojmiesz, moze wiatr przestanie wiac ci w oczy a sadziowie
                zaczna rozpatrywac na twoja korzysc twoje wnioski i pozwy.
                • madziulec Re: No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 08:23
                  Ale Ty jestes dziwna wink))

                  Czy JA gdzies w tym watku zadalam Ci pytanie czy wygralas cokolwiek?
                  Czy zapytalam, czy jest to Twopje zdanie?

                  Odpowiedz na drugie pytanie zamieszczasz po raz drugi, jak dla mnie, zaczyna mi
                  to przypominac nieco zdrata plyte, ja takie wyrzucam.
                  Nie mam sentymentu.


                  Nie skupialam sie na prawie, nei wiem czy zauwazylas.
                  Jak zwykle nie, bo jak zwykle doszukujesz sie niczym mag posiadajacy kapelusz z
                  drugim dnem lub co gorzej przemytnik posiadajacy walizke z podwojnym dnem
                  czegos, czego zupelnie nie napisalam.

                  A teraz - wroc i przeczytaj co napisalm.
                  Bo odnioslam sie WYLACZNIE do KONKRETNEGO przypadku, czego Ty JAK ZWYKLE
                  wscibska babo nie robisz.

                  I nie stresuj sie takL: zima sie zaraz skonczy, skonczy sie noszenie wengla i
                  odsniezanie wink
                  • pelagaa Re: No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 08:31
                    Powinnas zdecydownie zmienic psychoanalityka madziulec, bo ten cie
                    oklamuje.
                    • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 09:41
                      tu wyjatkowo zgodze sie z madziulcem
                  • chalsia Re: No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 09:49
                    > , czego Ty JAK ZWYKLE
                    > wscibska babo nie robisz.


                    ooo, Madziulec się znowu zapienił (ciekawe czemu?)- przestała pisać
                    ad meritum i wyskakuje (jak zwykle) z chamskimi tekstami ad
                    personam (mimo, że Pelaga nie robiła jakichkolwiek uwag osobistych)
                    • mama_ameleczki Re: No to jeszcze raz dla madziulca 19.02.09, 09:54
                      oczywiscie zgadzam sie z trescia a nie z forma
    • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 21:53
      Tja.. A na tym forum kroluje przekonanie, ze to tylko ja trafiam na kretynskich
      sedziow...

      Ja widze, ze niektorym prawnikom wykonujacym jakze trudny zawod sedziego to sie
      naprawde cos z logika poprzestawialo w glowach.
      2,5 roku czlowiek dziecka nie widzi i sad nie widzi jakos pwiazania pomiedzy
      wlasciwym wykonywaniem obowiazkow ojcowskich a ich odebraniem czy co najmniej
      ograniczeniem?

      No coz.
      Mam wrazenie, ze sedzia jest przypadkowy, wziety z lapanki, a poprzedniego dnia
      to moze... odwalal jakas chalture, ale z zycia to wie niewiele.
      • krolowanocy Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 22:00
        madziulec, to była sędzia akurat, kobieta.

        ojcu mojego syna zostały odebrane całkowicie prawa po półtora roku
        niekontaktowania się z dzieckiem i niepłacenia alimentów
        bez żadnych badań w RODK
        aczkolwiek na rozprawę też się nie pofatygował, więc nie było mowy o
        wyrażaniu przez niego sprzeciwu. niemniej niekontaktowość
        wystarczyła.
        • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 22:04
          > bez żadnych badań w RODK
          > aczkolwiek na rozprawę też się nie pofatygował, więc nie było
          mowy o
          > wyrażaniu przez niego sprzeciwu. niemniej niekontaktowość
          > wystarczyła.

          nie tylko - dla sądu ważne też było, że gość się nie stawił na
          sprawę bez usprawiedliwienia/poinformowania sądu czyli, że olał.
          I dlatego też nie było skierowania do RODK.
          Jakby ojciec nie chciał zgodzić się na pozbawienie/ograniczenie
          władzy, wtedy sąd wysyła ojkca, matke i dzieci (od pewnego wieku)
          do RODK
          • paulawr Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:07
            chalsia napisała:

            > > bez żadnych badań w RODK
            > > aczkolwiek na rozprawę też się nie pofatygował, więc nie było
            > mowy o
            > > wyrażaniu przez niego sprzeciwu. niemniej niekontaktowość
            > > wystarczyła.
            >
            > nie tylko - dla sądu ważne też było, że gość się nie stawił na
            > sprawę bez usprawiedliwienia/poinformowania sądu czyli, że olał.
            > I dlatego też nie było skierowania do RODK.
            > Jakby ojciec nie chciał zgodzić się na pozbawienie/ograniczenie
            > władzy, wtedy sąd wysyła ojkca, matke i dzieci (od pewnego wieku)
            > do RODK
            >


            wysyla dp RODK od pewnego wieku czyli od jakiego?
            • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:18
              > wysyla dp RODK od pewnego wieku czyli od jakiego?

              takiego, gdy da się wykazać (lub nie) istnienie więzi i jej stopnia
              z ojcem. Nie słyszalam by wysyłano na te badania dzieci poniżej
              roku. Ale trzylatki już tak.
              • krolowanocy Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:42
                chalsia napisała:

                > > wysyla dp RODK od pewnego wieku czyli od jakiego?
                >
                > takiego, gdy da się wykazać (lub nie) istnienie więzi i jej
                stopnia
                > z ojcem. Nie słyszalam by wysyłano na te badania dzieci poniżej
                > roku. Ale trzylatki już tak.

                wysyłają. znam przypadek, kiedy badania zostały zarządzone w
                momencie gdy dziecko miało 11 miesięcy, odbyły się miesiąc później
              • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:45
                Tak sobei mysle, czy da sie rzeczywiscie wykazac rzeczywista wiez pomiedzy
                dzieckeim 3-letnim a jakakolwiek osoba.

                I sobie mysle, ze np. moje dziecko widzialo pierwszy raz w zyciu swoja prababcie
                i si eDOSKONALE z nia dogadywalo, reagowalo na nia rownie dobrze jak na swojego
                ojca i ROWNEI DOBRZE sie cieszylo z jej obecnosci, jej przyjazdow, do domu, w
                ktorym wowczas moje dziecko przebywalo.

                Po mniej wiecej roku moja babcia (prababcia MIchala przyjechala w odwiedziny do
                nas). dziecko ma z nia kontakt sporadyczny, telefoniczny, czesto wspomina, ze
                bylo u babuni, potrafi zadzownic, zaspiewac "sto lat" na urodziny...

                W trakcie wizyty zachowywalo sie dokladnie TAK SAMO jak opisane mam w opinii
                RODK dotyczacej zachowania dziecka przy ojcu. Czyli maly byl:
                - zrelaksowany
                - wesoly.
                WEchodzil mojej babci na kolana.

                Nie mysle, by czul specjalna wiez z moja babcia. Widzial ja dokaldnie 3 razy w
                zyciu.
                Raz jak mial miesiac. Drugi raz jak mial 1,5 roku (1,5 tygodnia) i trzeci raz
                jak mial 4 lata (5 tygodni).

                Pisze to, by pokazac, ze sa dzieci dosc ufne, otwarte, do ktorych zalicza sie
                Michal, dla niego racezj nei ma problemu by podejsc do obcych i z nimi rozmawiac.

                Tak wiec przeprowadzenie badan dotyczacych wiezi pomiedzy nim a kimkolwiek moze
                byc mylace i troche zludne. Przynajmniej wg mnie.
                • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:55
                  > Pisze to, by pokazac, ze sa dzieci dosc ufne, otwarte, do ktorych
                  zalicza sie
                  > Michal, dla niego racezj nei ma problemu by podejsc do obcych i z
                  nimi rozmawia
                  > c.
                  >
                  > Tak wiec przeprowadzenie badan dotyczacych wiezi pomiedzy nim a
                  kimkolwiek moze
                  > byc mylace i troche zludne. Przynajmniej wg mnie.

                  takie reakcje dziecka jak opisałas świadczą o tym, że po pierwsze
                  dziecko sie danej osoby nie boi, co dobrze swiadczy o tej osobie, a
                  po drugie świadczą też o tym w jaki sposób matka dziecko wychowuje
                  (że jest otwarte, bez zahamowań, itp).
                  Ponadto stosunek Twojego syna do prababci pokazuje, że jednak nawet
                  takie trzy kontakty z babcią (ale dwa dość długie, zwłaszcza
                  ostatni) to wystarcza by dziecko nabrało do danej osoby jakiegoś
                  przekonania i miało konkretne (tutaj - dobre) nastawienie
                  emocjonalne - a zwłaszcza poczucie bezpieczeństwa.

                  Oczywiście, jak wiadomo, opinie RODK bywają bardzo rózne
                  (obiektywne i nie, dobre i błedne)bo w RODK pracują rózni ludzie -
                  i Ci z wiedzą, doświdczeniem i bez uprzedzeń ale też i tacy, ktorzy
                  nie mają takich umiejetności (vide przypadek gościa, którego
                  opisywałas). Czyli loteria na kogo sie trafi. Tak jak w sądzie.
                  • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 13:02
                    Chcialam bardziej pokazac, ze dziecko w tym wieku wlasnie moze byc roznie
                    wychowywane, a takze moze miec po prostu rozny charakter.
                    Przeciez to tez nalezy wziac pod uwage.
                    Poza tym... co tez jest wazne moze znajdowac sie na roznym etapie rozwoju i byc
                    na etapei "wstydziocha", czyli chowac sie za mame, bez wzgledu an to, ze miesiac
                    wczesniej bylo otwarte i bardzo kontaktowe z wszystkimi.

                    Tak wiec wystawienie opinii przez kogokolwiek moze byc bardzo mylne i nie zawsze
                    krzywdzace.
                • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 12:03
                  > Pisze to, by pokazac, ze sa dzieci dosc ufne, otwarte, do ktorych
                  zalicza sie
                  > Michal, dla niego racezj nei ma problemu by podejsc do obcych i z
                  nimi rozmawia

                  tak, ale obcym nie wchodzi raczej na kolana i nie śpeiwa im sto lat
                  ani nie chce dzwonić do osoby, którą dopiero co poznało.

                  Z tego co opisałas widać, że Twój syn ma jednak nawiązaną z ojcem
                  pozytywną więź.
                  Nie musi to być SPECJALNA więź, o jakiej piszesz. Po za tym co to
                  znaczy "specjalna"? Taka jak z Tobą - raczej nigdy nie będzie.
                  • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 13:05
                    Tu bys sie zdziwila wink

                    Ostatnio mojej kolezance, ktorej nei zna zaspiewalo "sto lat", a wczoraj
                    kolezance ode mnie z pracy, ktora widzialo pierwszy raz narzucilo ogladanie
                    dzbanecznika i ksiazki o pociagach, po czym prowadzalo ja po mieszkaniu i
                    pokazywalo maskotki - przytulanki.

                    Patrzac na mojego syna.. Ostatnio caluje swoj kwiatek wink)) Nie wspominajac o
                    tym, ze ma do mnie pretensje, jak ten sam kwiatek chcialam przestawic i nie
                    przywitalam sie z nim.
                    Wiec ja bym tez podeszla do roznych jego relacji emocjonalnych bardzo z
                    dystansem wink)))
        • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 17.02.09, 22:12
          Sedzia jako zawod wink Wiec nie ma znaczenia czy kobieta czy mezczyzna wink
          • mama_ameleczki Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 18.02.09, 09:49
            jakis kwstii tyczy sie ograniczenie wladzy? i mozesz mi powiedziec
            ile trwala ta sprawa czyy mialas kuratora ktory przychodzil do
            Ciebie do domu sprawdzal jakie dziecko ma warunki, przeprowadzal
            wywiad srodowiskowy itd?
        • oliwija Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 16:06
          krolowanocy napisała:

          > madziulec, to była sędzia akurat, kobieta.
          >
          > ojcu mojego syna zostały odebrane całkowicie prawa po półtora roku
          > niekontaktowania się z dzieckiem i niepłacenia alimentów
          > bez żadnych badań w RODK
          > aczkolwiek na rozprawę też się nie pofatygował, więc nie było mowy
          o
          > wyrażaniu przez niego sprzeciwu. niemniej niekontaktowość
          > wystarczyła.

          kurcze ja bym tez tak chciala trafic na takigo rozumnego sędziego.
          ex ze swoja corka sie nie kotaktował od 3 lat. ali nie pałci o 5
          misiecy... no i co g... mu mozna zrobić bo fiut pryjdzie na sprawe
          i powie ze on sie zagubił....
    • domini888 Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 10:01
      To co piszesz woła o pomstę do nieba. Facet nie widuje dziecka, nie chce go
      widywać, nie interesuje się nim, to przecież wyraźna przesłanka do odebrania mu
      praw do dziecka w myśl art.111 (trwałe, rażące zaniedbywanie), a sądy niedługo
      będą uprzejmie prosić pseudo-tatusiów, żeby raz na 10 lat zadzwonili do dziecka,
      to ich prawa będą nieruszona.
      Jestem przerażona i oburzona tym co się dzieje. Kobieta, która zajmuje się
      dzieckiem na co dzień, dba o nie, zna je najlepiej, bo je wychowuje jest
      zmuszona do konsultowania swoich decyzji w sprawach dziecka z gościem, który nic
      o nim nie wie, nie zna go, a nawet nie chce go znać. I od takiego typa są
      uzależnione istotne sprawy dziecka (!!!)
      Dla mnie to chore, niesprawiedliwe i nieuzasadnione, bo prawa ojca nie zapewnią
      dziecku pełnej rodziny.
      • madziulec Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 10:08
        Sady staja sie pro-ojcowskie.

        Gdzies tam nawet zetknelam sie z takim pseudo-artykulikeim na ten temat w
        kolejnym szmatlawcu.

        I wlasnie ojciec nie dzowni do dziecka ani nie kontaktuje sie z nim, ale i tak
        sad bedzie za wszelka cene staral sie udowodnic, ze jest przewspanialym ojcem,
        bo moze za 50 lat jednak na starosc bedzie potrzebowal pomocy i wtedy sie odezwie...
      • chalsia Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 11:14
        > bo prawa ojca nie zapewnią
        > dziecku pełnej rodziny.


        to oczywiste, bo "pełność" rodziny nie zalezy w ogóle od
        jakichkolwiek praw ale od tego czy dwoje ludzi chce być ze sobą.

        > dzieckiem na co dzień, dba o nie, zna je najlepiej, bo je
        wychowuje jest > zmuszona do konsultowania swoich decyzji w
        sprawach dziecka z gościem, który nic
        > o nim nie wie, nie zna go, a nawet nie chce go znać. I od takiego
        > typa są > uzależnione istotne sprawy dziecka (!!!)


        Bzdety. W praktyce nic nie musisz konsultować. Owszem zgodnie z
        prawem jest wspóldecydowanie o sprawach dziecka, ale jak ojciec nie
        interesuje się nim, to można się tym nie przejmowac i żyć
        normalnie.
        Nawet jak pozbawisz ojca władzy całkowicie i będziesz chciala
        sprzedać mieszkanie należące do dziecka to i tak musisz w tej
        sprawie udać się do sądu by sąd wyraził na to zgodę.
        A wszystkie inne sprawy możesz załatwić bez udziału ojca (także
        paszport z postawnowieniem sądu).
        Tak więc w praktyce posiadanie przez bezkontaktowego ojca pełni
        władzy rodzicielskiej nie przeszkadza w normalnym zyciu ani nic od
        takiego ojca nie jest uzależnione.
        • young-and-bored Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 14:05
          > > bo prawa ojca nie zapewnią
          > > dziecku pełnej rodziny.
          >
          >
          > to oczywiste, bo "pełność" rodziny nie zalezy w ogóle od
          > jakichkolwiek praw ale od tego czy dwoje ludzi chce być ze sobą.


          Dla Ciebie oczywiste, a dla innych matek jest równie oczywiste, że
          mogą zmieniać dzieciom tatusiów wedle własnego uznania, a sądy są od
          tego, żeby te ich poprawki formalnie zatwierdzać. To w tym
          kontekście pisała Domini, a jej święte oburzenie wynika z prostego
          faktu, że jej partner nie może przysposobić dziecka, dopóki ojciec
          nie jest pozbawiony władzy rodzicielskiej.
    • lubie_gazete Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 18:10
      Jak szłaś z nim do łóżka to też był taki niemiły i nieczuły? tongue_out
      Co trzeba mieć w sobie,żeby laska poszła do łóżka nawet z psychopatą?
      • mama_ameleczki Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 19.02.09, 19:40
        biedactwo, widzisz a ciebie nikt nie chce..
    • kilowisni Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 20.02.09, 12:28
      sędzina stwierdziła,że aby odebrac prawa ojca musimy być wszyscy skierowani na
      badania u psychologa.co teraz jest płatne 800 i przy tak małym dziecku z lekka
      bez sensu.tyle.
    • kilowisni Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 20.02.09, 22:45
      haha no oczywiście widzę,, lubie gazete ,, z postem ,który wkleja po raz enty -
      ,, a jak szłaś do łóżka....,, nuuuda nuuudaaa kolego/koleżanko-wymyśl nowy tekscior!
      ok, jest jak jest , tata szczerze powiedział ,że nie zamierza utrzymywać
      kontaktów z małą, wyjaśnił też,że przy tak małym dziecku ten kontakt nie jest
      potrzebny, może być nawet szkodliwy.
      szczerze też przyznał ,że nie dowiaduje się, nie dowiadywał ,nie ma zamiaru -ale
      praw nie odda bo to JEGO dziecko .
      myślę,że ogólnie sąd podjął decyzję w miarę do zaakceptowania , ograniczenie
      praw .z ,żebym za dwa trzy lata ponowiła starania i wtedy sprawa będzie
      załatwiona .fakt,między nami rodzicami nie ma konfliktu,a ja nie jestem pod
      presją wydarzen w moim życiu prywatnym.może dla małęj tak jest lepiej.razi mnie
      tylko ostentacyjna odmowa kontaktów w parze z chęcią zachowania prawa do
      niego.tak się po prostu nie da .
      • mama_ameleczki Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 21.02.09, 19:21
        kilowisni napisała:

        > haha no oczywiście widzę,, lubie gazete ,, z postem ,który wkleja
        po raz enty -
        > ,, a jak szłaś do łóżka....,, nuuuda nuuudaaa kolego/koleżanko-
        wymyśl nowy teks
        > cior!
        >


        dla feceta sama mysl o tym ze ktos z kims szedl do lozka jest
        podniecajaca, daj facetowi pomarzyc...;-P to jego zapewne jedyne
        okno na.. erotyke haha
      • pelagaa Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 22.02.09, 19:28
        > tata szczerze powiedział ,że nie zamierza utrzymywać
        > kontaktów z małą, wyjaśnił też,że przy tak małym dziecku ten
        > kontakt nie jest
        > potrzebny, może być nawet szkodliwy.
        > szczerze też przyznał ,że nie dowiaduje się, nie dowiadywał ,nie
        > ma zamiaru -ale praw nie odda bo to JEGO dziecko .


        Jesli to zostalo zaprotokolowane, poprosilabym o uzasadnienie wyroku
        i jednak apelowala. Ale to zalezy od tego, jak bardzo zalezy Ci na
        pozbawieniu go wladzy rodzicielskiej. Ale jesli on deklaruje, ze nie
        bedzie sie widywal to on wladzy rodzicielskiej nie wykonuje i
        wykonywacv nie zamierza, ato juz podpada pod uporczywe zanidbywanie
        swoich obowiazkow wezgledem dziecka. Tym bardziej, ze pozbawiajac go
        wladzy nie pozbawiasz go wszystkich PRAW, moze warto mu to
        wytlumaczyc? Bo nadal bedzie mogl widziec dziecko, jesli sie na to
        zdecyduje.
        • kilowisni Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 23.02.09, 19:24
          myślę,że na razie dam spokój,a za trzy lata jeśli nic się nie zmieni ponowię
          pozew.no chyba ,że zajdzie wczesniejsza potrzeba .
          ten człowiek zniknąłcałkowicie z naszego życia.alimenty zostały zasądzone w
          listopadzie ,płącił cały czas ale wolałam mieć je na piśmie.
          na dzien dzisiejszy mój partner i faktycznie ojciec dla małej nie planuje
          adopcji , a raczej nie planujemy jej razem.pomyślę na spokojnie co dalejsmile
    • satelitka1 Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 27.02.09, 08:21
      Nie bardzo pojmuję o co chodzi z tymi badaniami... Jestem juz po takiej samej
      rozprawie: facet nie płaci alimentów, ostatni raz widział dziecko prawie
      półtora roku temu, nie interesuje się i nie dzwoni (maluch ma 2 latka). O
      żadnych badaniach sędzia nawet nie wspomniał. Samo nie uczestniczenie przez ojca
      w wychowaniu dziecka, jego utrzymaniu - stanowi przesłankę pozbawienia praw
      rodzicielskich! Na twoim miejscu nie poddawałabym się - pomyśl, ze w przyszłości
      taki "tatuś" moze wystapić z roszczeniami alimentacyjnymi w stosunku do twojego
      dziecka! Pozdrawiam
      • krolowanocy Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 27.02.09, 09:18
        satelitka1 napisała:

        > Na twoim miejscu nie poddawałabym się - pomyśl, ze w przyszłości
        > taki "tatuś" moze wystapić z roszczeniami alimentacyjnymi w
        > stosunku do twojego dziecka! Pozdrawiam

        czyli co, ma go zabić? bo pozbawienie praw nie pozbawia prawa do
        alimentów. w żadną stronę.
        • satelitka1 Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 27.02.09, 10:54
          krolowanocy napisała:

          > satelitka1 napisała:
          >
          > > Na twoim miejscu nie poddawałabym się - pomyśl, ze w przyszłości
          > > taki "tatuś" moze wystapić z roszczeniami alimentacyjnymi w
          > > stosunku do twojego dziecka! Pozdrawiam
          >
          > czyli co, ma go zabić? bo pozbawienie praw nie pozbawia prawa do
          > alimentów. w żadną stronę.

          Pozbawienia praw ojca - skutkuje pozbawieniem go późniejszych praw do roszczeń
          finansowych względem dziecka, do dziedziczeniu po dziecku (nie daj Boże!) itd.
          Nie skutkuje to w odwrotną stronę - czyli dziecko nadal jest uprawnione do
          alimentów ze strony ojca, jak też jest jego spadkobiercą w razie jego śmierci.
          Pozdrawiam
          • krolowanocy Re: i po rozprawie o pozbawienie praw ojca 27.02.09, 13:16
            bzdura. pozbawienie władzy rodzicielskiej nie zwalnia z obowiązku
            alimentacyjnego. zarówno rodzic musi płacić na utrzymanie dziecka,
            jak i gdy żyje na starość w niedostatku może wystąpić o utrzymywanie
            go przez dziecko. (w praktyce rzadko się to zdarza oraz rzadko sądy
            przyznają - musi być naprawdę skrajny niedostatek i brak możliwości
            zarobkowania, a dziecko musi mieć z czego płacić, ale jak
            najbardziej może wystąpić o coś takiego. czy zostanie przyznane, i w
            jakiej kwocie, to już inna kwestia)
            • satelitka1 zgadzam się z przedmówcą... 27.02.09, 14:14
              pomyliły mi sie sprawy ...wink na szczęście w tym wypadku - można powołać się na
              nadużycie praw przez ojca i zasady współżycia społecznego...wink Co w sumie i tak
              prowadzi do jednego: pozbawienie praw pomaga funkcjonować na co dzień - nie
              trzeba z podjeciem istotnych decyzji udawać sie do sądu (np. wyjazd na wakacje
              za granicę, wyrobienie dokumentów dziecku itd).
              • young-and-bored Re: zgadzam się z przedmówcą... 28.02.09, 14:48
                satelitka1 napisała:

                >Samo nie uczestniczenie przez ojca
                >w wychowaniu dziecka, jego utrzymaniu - stanowi przesłankę
                >pozbawienia praw rodzicielskich!

                W tym przypadku zarzut o braku alimentacji jest nie na miejscu,
                bo z tego co pisze autorka - ojciec płacił na dziecko z własnej woli,
                a od litopada płaci na mocy wyroku sądowego.
                Z argumentacją opartą na braku kontaktów ze strony ojca nie zgadzam
                się. Z matką rozstali się, kiedy dziecko było malutkie i być może w
                praktyce nie miał możliwości nawiązać żadnej więzi ze swoim
                dzieckiem, co nie jest równoznaczne z tym, że córka pozostaje mu
                obojętna.

                > Pozbawienia praw ojca - skutkuje pozbawieniem go późniejszych praw
                > do roszczeń finansowych względem dziecka, do dziedziczeniu po
                >dziecku (nie daj Boże!) itd.

                Powyższe pomyliło Ci się konretnie z następstwami ewentualnego
                kolejnego kroku po pozbawieniu władzy ojca - czyli z
                przysposobieniem przez obecnego męża:

                Art. 121. KRiO
                §1. Przez przysposobienie powstaje między przysposabiającym a
                przysposobionym taki stosunek, jak między rodzicami a dziećmi.
                §2. Przysposobiony nabywa prawa i obowiązki wynikające
                z pokrewieństwa w stosunku do krewnych przysposabiającego.
                §3. Ustają prawa i obowiązki przysposobionego wynikające
                z pokrewieństwa względem jego krewnych, jak również prawa i
                obowiązki tych krewnych względem niego.


                Uważam zresztą, że §3 powyższego art. kwalifikuje się w pewnych
                konkretnych przypadkach do zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego,
                na zasadzie niezgodności z art. 47 ustawy zasadniczej:

                47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego,
                czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

                Ale to byłby temat na inny wątek i dłuższą rozprawkę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja