mag7714
08.03.09, 16:11
W końcu po 2 latach wahań,prób uzdrowania naszego małżeństwa -
złożyłam pozew o rozwód - bez orzekania o winie - nic od męża nie
chcę - alimnety też symboliczne.Gdy on się o tym dowiedział ( a do
tej pory sam mnie wysyłał do sądu z tym pozwem - teraz przyznał ze
mówił tak bo nie wierzył że to zrobię)wpadł w szał - powiedział że
bez walki się nie podda,że chce rozwodu z mojej winy i on to na
pewno w sądzie udowodni jaką jestem okropną żoną i matką

Ja wiedziałam że to jest zawistny typ ale myślałam,że jest tak samo
jak ja zmęczony tym wszystkim.
Co więcej powiedział,że mogę się wyprowadzić on nie ma nic
przeciwko,że może kiedy będziemy osobno to coś przemyślimy i takie
tam bzdury....
I teraz nie wiem co robić - wlaczyć z nim przez lata i wyciągać
wszystkie brudy - a jak go znam i jego rodzinę to nie będą
przebierać w środkach żeby mnie zniszczyć czy olać go i ten rozwód...
I czy rzeczywiście sąd tak łatwo orzeka rozwód z winy kobiety?