amfenix
23.11.03, 09:20
Dziekuję jeszcze raz wszystkim samotnym które mnie podnosiły na duchu przez
ostatnie trzy tygodnie.Przeżyłam pierwszą rozprawe.Z ugodą to nie miało
raczej nic wspólnego, ale jak to zwał tak to zwał.Na razie 1 : 0 dla
mnie.Stres zjadł mnie tak że przez dwa ostatnie dni nie byłam w stanie nic
napisać ale już doszłam do siebie.Dziewczyny! Sędzina tak skopała mojego
męża że języka w gębie mu zabrakło.On przyszedł sobie na pewniaka.O dziwo
przyjechał bez mamusi której to na rozwodzie zależy najbardziej i bez "Nowej
partnerki" pewnie obiad gotowała w domu...Nie umiał sie wogóle zachować na
sali,nie wstawał jak odpowiadał sędzinie, wtrącał sie jej w zdanie,
komentował głośno moje wypowiedzi i ogólnie rzecz biorąć to po pięciu
minutach tak wkurzył sędzinę że nie chciała już wogóle z nim rozmawiać.Nie
musiałam za wiele mówic.Sam się załatwił.Zaczął kręcić na temet
zarobków.Powiedział że zarabia nokoło 700 zł wyśmiała go mówiąc że najniższa
krajowa jest 800.NIe komentowałam że pracuje u starycyh i zarabia jakieś 6
razy tyle.Potem zaczął kręcić na temat tego gdzie pracował do tej pory.Potem
sam oświadczył że ma nowa partnerkę.Przy odpowiedzi na pytanie kiedy z nią
się związał znowu się zaplątał, sędzina go wysmiała pytając czy to normalne
że po jednej imprezie wiązę się z kobietą na całe życie.......i że to bardzo
ciekawa sprawa.Potem zaczął coś bąkać jaką to ja złą żoną byłam ale nie
chciała go sluchać.Zaczęła go pouczać żeby nie liczył na rozwód bez
orzekania o winie skoro zostawił żonę z dzieckiem i żyje z
kochanką.Oczywiście przerwał jej i tak ją wkurzył że nakrzyczała na niego i
wogóle nie słuchała już co ma do powiedzenia.Do mnie nastawiona była bardzo
pozytywnie.Mam nadzieję że będzie prowadziła do końca tą sprawę.
Teraz chwila oddechu i mogę zacząć szykować bron.Teraz to się dopiero
zacznie.Moj mąż wybiegł wściekły, nie przepuszczając mnie w drzwiach i już
ze schodów dzwonił do mamy ze skargą na tak niesprawiedliwe
potraktowanie.Muszę znależć sobie szybko baaardzo dobrego adwokata.Nie
wiecie jak szybko może odbyć się pierwsza rozprawa rozwodowa.?Teraz od
złożenia pozwu przez mojego męza do rozprawy ugodowej minęło 8 miesięcy.Nie
wiem ile mam czasu teraz?Jeśli macie jakieś doświadczenia to bardzo
prosze.........I dzięki dzięki dzięki jeszcze raz