zla.kobieta1000
18.03.09, 22:05
Błagam, pomóżcie, może podpowiecie mi jakieś sensowne argumenty!
Ojciec dziecka nigdy z nami nie mieszkał, jest żonaty, ma dzieci dorosłe.
Przychodził do córki w zamyśle 2-3 razy w tyg., ale w sposób nieregularny i
chaotyczny, np. odwoływał spotkania na 15 min. przed, zmieniał terminy itp.
Znosiłam to cierpliwie, bo będąc na wychowawczym mogłam się do tego
dostosować. Spotkania odbywały się w domu, córka zostawała czasem z nim sama
np. na pół godziny, bo mogłam wyskoczyć na zakupy.
Zaczął robić numery z płaceniem na dziecko, uciął kasę, założyłam sprawę o
alimenty. Musiał powiedzieć wszystko żonie. W tej chwili ona zabrania mu
przychodzić do córki, dzwoniła i wyzywała mnie, on mnie straszył odebraniem
dziecka. Chce się z małą widywać, ale u nich w domu, na ich warunkach. Ja
proponowałam miejsca neutralne, np. plac zabaw - ma to w dupie. Boję się o
dziecko, które nie ma jeszcze 3 lat i może zostać skrzywdzone. Jako jedyny
dowód nacisków tej pani mam sms, że mąż będzie widywał się z córką tylko w jej
obecności.
Czy jako matka mam prawo nie życzyć sobie tego kontaktu? Córka jest niestety
jakoś tam z tym człowiekiem zżyta, bo przychodził może nie za często, ale nie
za rzadko. Naprawdę boję się, że to babsko może ją skrzywdzić, tak samo jak
ich dorosłe dzieci.
Myślę o sprzedaży mieszkania i przeprowadzce do innego miasta. A już zupełnie
nie wyobrażam sobie np. wakacji mojego małego bezbronnego dziecka z nimi.