Dziecko bez ojca

22.03.09, 14:58
Witam,
ojciec dziecka nie uznał po urodzeniu, wiec jest wychowywane tylko
przez matkę. Dziecko nosi nazwisko matki.Nie ma zasądzonych
alimentów ani innych środków na utrzymanie dziecka.
2 lata temu "biologiczny ojciec" dostał wyrok za współudział w
zabójstwie, ma odsiedzieć 15 lat i nagle...przypomiał sobie, ze ma
dziecko...Pisze listy, dzwoni, wysyła kartki, 2 razy wysłał dla
dziecka pieniądze...Żąda, żeby wysłać mu zdjęcia dziecka.Dziecko ma
8 lat.
Chcę zapytać, czym to może skutkować w przyszłości? czy próbą
uznania dziecka na siłę i zmuszeniem - w przyszłości - do kontaktów
dziecka z "tatusiem" , jesli w sądzie okaże, ze się interesował
losem dziecka?

Dodam, ze przed aresztowaniem był już żonaty, ma dziecko i rozwód.
Była żona odebrała mu sądownie prawa rodzicielskie /m in. z uwagi na
wyrok/

Czy sam może dochodzić praw do dziecka , czy konieczna jest zgoda
matki ?
pozdr
    • anetina Re: Dziecko bez ojca 22.03.09, 22:40
      przez dziecko może chce wyjść wcześniej ?

      sam może złożyć dokumenty o uznanie dziecka
      ale raczej ze względu na brak kontaktu przez 8 lat, przez obecną jego sytuację,
      praw może nie dostać
      alimentów chyba wiele też się nie otrzyma

      a jakie byłoby najlepsze rozwiązanie dla dziecka ? nie wiem
      • roxy Re: Dziecko bez ojca 23.03.09, 00:00
        Witam,

        coś wspominał o wyjściu za 2 lata...ale nie wiem, czy byłby to powód
        do zmniejszenia kary...
        Dziecko zna go z widzenia, jak miała 2 lata "na chwilę" się pojawił,
        przychodził do niej i do matki, ale trwało to 2 tygodnie, dziecko
        się bało...

        Nie chodzi mi o alimenty, ale o ewentualne problemy dla dziecka.
        pozdr
    • de_la_hoya Re: Dziecko bez ojca 23.03.09, 01:00
      jeżeli po 8 latach wystąpi do sądu to:
      - zostanie ojcem także na papierze
      - nie podejrzewam żeby dostał prawa do dziecka
      - sprawa o kontakty będzie się ciągnąć latami
      - będzie płacić alimenty (albo i nie skoro siedzi w ZK)
      • mamazuziaka Re: Dziecko bez ojca 23.03.09, 11:54
        znudzi mu się,zobaczysz.a ty walcz o to żeby wam nie utrudniał życia,skoro nie
        kontaktował sie z wami od tylu lat to czemu miąłabys reagować teraz na jego
        "zaczepki" i "miłość" ojcowską?myślę podobnie jak przedmówczyni(a nawet wiem
        znam taką sytację) że facet chce wyjść wczesniej po prostu za pomocą dziecka
        choć to dla wymiaru raczej marny argument.
        proponowaabym równiez odebranie praw jesli jest w ZK(skoro uznał dziecko i jest
        ojcem na papierze) i wtedy bedz miała go z głowy i może sobioe wysyłać nawet i
        dukaty.
        ps:najlepiej co zrobisz to idź do adwokata po poradę bo tutaj uzyskasz tyle samo
        zdań co ludzi.
        • young-and-bored Re: Dziecko bez ojca 23.03.09, 13:14
          mamazuziaka napisała:

          > znudzi mu się,zobaczysz.a ty walcz o to żeby wam nie utrudniał
          życia,skoro nie
          > kontaktował sie z wami od tylu lat to czemu miąłabys reagować
          teraz na jego
          > "zaczepki" i "miłość" ojcowską?


          Nie wiem czy mu się znudzi, jakbyś miała 13 lat do odsiadki
          to też byś listy zaczęła pisać.

          Ciekaw tylko jestem jak się wychodzi z więzienia przy pomocy
          dziecka, którego się nie ma.
          Zanim wyjdzie, to dziecko będzie co najmniej nastolatką, która sama
          zdecyduje czy chce poznać ojca czy nie.
          No chyba że zamierzają przed nią ukrywać tą drobną zaszłość
          historyczną, bo jeśli dziecko ostatnio widziało ojca przez chwilę w
          wieku lat dwóch, to go na pewno nie pamięta (no chyba, że jednak zna
          i pamięta, ale w takim razie ktoś tu się gubi w zeznaniach).
          No a ten niebiologiczny tatuś czemu nie uznał dziecka, nie byłoby
          teraz dylematów co tamten może a czego nie może.
          • mamazuziaka Re: Dziecko bez ojca 23.03.09, 13:47
            no to Ty chyba nie wiesz do czego jest zdolny człowiek gdy jest w
            pułapce(męzczyzna ktry ma do odsiadki az tyle czasu i nie wie kiedy wyjdzie),do
            wielu rzeczy a juz napewno chwyta się wszystkiego co mogłoby mu pomóc w
            wydostaniu się z owej pułapki.I własnie w takich sytaucjach "tatusiowie" sybko
            sobie przypominają że maja np.dzieci,żony,matki lub cos lub kogoś kogo mogliby
            wykorzystac do swoich celów.Nie mówię,że każdy taki jest i że każdy się własnie
            tak zachowuje w takich sytuacjach ale przewaznie tak jest,pomyśl jak czesto
            tatuś który dostał alimenty przypomina sobie o dziecku i nagle je"kocha"
            ,zaczyna interesować?takie sytuacje są b.czeste i nagminne.oczywiście zyczę
            autorce żeby to nie była moja prorocznia tylko żeby tata zrozumiał ze ma
            dziecko,żeby go oświeciło bo dziecko zasługuje na ojca na jego miłość itp. i
            żeby nie mieszał wam w zyciu a zwyczajnie chciał być i naprawić winu choćby zza
            krat no ale trzeba stać realnmie na ziemii i mysleć o wszystkich
            ewentualnościach a jeśli czuje sie zagrożona-bronić swojego gniazda i takie jest
            moje zdanie.
Pełna wersja