takajataka1
02.04.09, 10:11
strasznie wkurza mnie nagonka na samotne matki, która co roku pojawia się przy
okazji zapisywania dzieci do żłobków i przedszkoli. zdumiewa mnie, jak
zaściankowe jest nasze społeczeństwo! sugestie, że takie jak "one" (panny z
dzieckiem) to kiedyś wywożono wozami za wieś, oraz ,że samotna matka oddaje
dziecko do przedszkola, a sama siedzi w domu i wydaje kasę z alimentów na
tipsy, solaria i mini spódniczki powodują u mnie wielkie oburzenie.
jestem samotną matką, pracuję zawodowo na utrzymanie mojego dziecka i moje.
ojciec dziecka jest bezkontaktowy. przesyła alimenty spore, jak na polskie
warunki (500zł), jednak zupełnie nie wystarczające na pokrycie połowy kosztów
miesiecznych utrzymania dziecka. po pracy pędzę przez całe miasto po syna, z
którym spędzam czas do wieczora. mój czas wolny to ok. 1 godziny wieczorem
(maksymalnie). nie mając tej drugiej osoby mam problem z dużymi zakupami,
wyjściem do lekarza (moim), nie mówiąc o takich "fanaberiach", jak np.
fryzjer. nie mogę iść na urlop wychowawczy, bo nie mielibyśmy z małym za co
żyć. nie pobieram żadnych zasiłków, bo mam "za wysoki dochód" (przekraczajacy
503 zł na osobę miesiecznie). w tym prorodzinnym państwie jedyną pomocą jaką
mam jest pierwszeństwo w żłobku i przedszkolu. a to i tak niektórych w oczy
kole.. to, że wybrałam tak fatalnie ojca dla mojego dziecka powinno według
niektórych skutkować zesłaniem mnie wraz z dzieckiem na bezludną wyspę! wtedy
szczęśliwe, pełne rodziny będą miały dobry dostęp do przedszkoli i żlobków.
czy im przychodzi do głowy, że my musimy tą swoją "porażkę życiową" udowodnić
w placówkach opiekuńczo-edukacyjnych? że musimy na codzień mierzyć się z
problemami, które nawet im nie przychodzą do głowy? nie! najlepiej psioczyć na
te podłe samotne matki zupełnie nie dostrzegając , że winne w tym przypadku są
władze miast, w których mieszkamy!
no.. wylałam z siebie trochę żalu