jestem beznadziejną matką!!!

17.04.09, 19:10
tAK,beznadziejną to mało powiedziane...
Sama doprowadziłam do rozpadu mojego małżenstwa.
Nie mogłam znieść pewnych cech męza,jego zaborczości,jego wiecznego
podniesionego tonu,jego nerwowości.

...ale był...kochał nas,opiekował się nami...
a teraz zostałam sama z moim trzylatkiem...pisze to i rycze jak bóbr.

Mam 25 lat,moi rodzice nie żyją,nie mam sparcia,tak boję się o moje
życie,nie chce mi się nic...boję się nieraz kto zajmie się moim
dzieckiem jak wyląduje w wariatkowie...
Chodze do psychologa,ale chyba musze wdrożyć jakieś leki,bo wiecznie
się boję.
Moje życie to jedno wielkie pasmo nieszczęść.

Mąż nie daje już nam szans,ja wiem,że to ja wszystko
zniszczyłam.Wszystko.I sama niewiem,czy chce żeby wracał...
Moje maleństwo mnie potrzebuje,a ja jestem taka słaba...
powiedzcie,jak to jest?być samotną matką??jak układacie sobie plan
dnia,jak trzymacie się,żeby się nie rozpaść...???
    • rybka1405 Re: jestem beznadziejną matką!!! 17.04.09, 19:26
      Nie obwiniaj sie, bo zwariujesz. Kazdy kij ma dwa konce i nie ma niewinnych, ale jak bedziesz podchodzila do sprawy tak jak dotychczas to zwariujesz. Z tego co piszesz to Twoj maz nie jest "aniolkiem". Na Twoim miejscu nawet bym nie chciala z nim rozmawiac , nie mowiac o wspolnym zyciu. Jakim prawem wyzywa sie na Tobie?? Miej swoja wartosc, bo jesli Ty jej nie bedziesz miala to nikt nie bedzie Cie szanowal. Na razie bedzie ciezko, bo widze, ze sobie przypisujesz cala wine. Mam nadzieje, ze psycholog Ci szybko pomoze i niedlugo bedziesz cieszyla sie spokojnym maciezynstwem u boku mezczyzny, ktory na Ciebie zasluguje. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam smile
    • aneta_mil Re: jestem beznadziejną matką!!! 17.04.09, 19:34
      Konkretnie to co takiego robiłaś?
      • nikaooo Re: jestem beznadziejną matką!!! 17.04.09, 19:48
        Dziękuje...co robiłam...konkretnie to spotykałam się z kimś ,kto był
        mi bardzo bliski,ale nie dla seksu.Dla szczerej spokojnej
        rozmowy,której przy męzu mi brakowało.On zawsze tylko krzyczał,nie
        dawał mi ciepła.Moje małżenstwo już dawno jest w rozsypce,ale to
        przelało szal e.Dowiedział się o tym i powiedział,że to koniec.
        Poniekąd na to czekałam,ale gdy przyszedł ten moment,to czuje się
        strasznie samotna,z mężem miałam tyle cudownych chwil...kiedyś.
        I naprawde niewiem,wydaje mi się,że to ja zniszczyłam tymi
        spotkaniami...bo przecież jak do kogoś innego się
        zbliżamy ,emocjonalnie to odsuwamy się od tej drugiej strony i
        wówczas jego wady są dużo wieksze.

        Bardzo bym chciała,żeby wróciło wszystko miedzy mężem a mną,ale
        obawiam się,że za dużo bólu,żalu w nas,za dużo nerwów...
        Niewiem sama,moze czas da odpowiedz...
        • aneta_mil Re: hmm... 17.04.09, 20:05
          Wiesz, że to forum nie spełni roli psychologa. Bo czego oczekujesz? Chcesz się
          pognębić?
          • nikaooo masz racje,aneta 17.04.09, 20:24
            ...ale ja się naprawde pogubiłam,wiem co robiłam żle,ale najgorzej
            się czuje,że chce tak dobrze dla swojego synka a tak do bani to
            wszystko mi wychodzi.Liczy się tylko on i jego dobro
            • aneta_mil Re: napisz 17.04.09, 20:52
              na maila gazetowego, może chociaż pożartujemy z własnej głupoty
              • rennie77 Re: napisz 17.04.09, 21:16
                sluchaj, kazdemu zdarza sie w zyciu pogubic. czasem zwiazek poddany roznym
                probom przetrwa, czasem ludzie po prostu nie umieja ze soba rozmawiac i
                nagromadzenie tego wszystkiego sprawia, ze rozlazi sie w to szwach czy nastepuje
                wielkie bum. bardzo rzadko wina jest po jednej ze stron, zazwyczaj rozklada sie
                dosyc rownomiernie.
                nie wiem czy uda wam sie uratowac ten zwiazek, ale ty postaraj sie z tego
                zaczerpnac jakas lekcje na przyszlosc, ktora wykorzystasz czy przy budowaniu za
                jakis czas zwiazku z tym czy juz z innym mezczyzna.
                zwiazek, ktory sie rozpadl jest porazka tylko wtedy, jesli w rezultacie to co
                przezywasz nie uczyni cie madrzejsza i silniejsza.
    • krolowanocy Re: jestem beznadziejną matką!!! 18.04.09, 01:22
      nikaooo napisała:

      > tAK,beznadziejną to mało powiedziane...
      > Sama doprowadziłam do rozpadu mojego małżenstwa.

      jaki ma związek jedno i drugie? inną jesteś żoną, inną matką
      jakbyś napisała że codziennie bijesz dziecko to byś mogła twierdzić jesteś złą
      matką.
      nie piszesz ani słowa o dziecku i swoich relacjach z nim, wiec te żale powinny
      mieć temat: jestem (byłam) złą żoną
      • ca.melia Re: jestem beznadziejną matką!!! 18.04.09, 07:10
        Jesteś histeryczką.

        masz 25 lat i wypada nie histeryzować tylko wziąć się w garść,
        zająć się sobą i dość sporym, dużo rozumiejącym synkiem.

        Pogoniłas faceta, bo Ci było z nim źle i chwała Ci za to. Życie
        się nie kończy a wręcz zaczyna.

        a Twojemu dziecku ostatnie, co jest potrzebne, to rozchwania
        psychicznie matka, więc daruj sobie wielkie żale i przemyślenia co
        by było, i zachowuj się jak dorosła kobieta.

        Bardzo dobrze, że go zostawiłaś. Powinnaś być z siebie dumna.
        • czar_bajry Re: jestem beznadziejną matką!!! 18.04.09, 18:01
          nicaooo nie wierze, że sama wymyśliłaś ten stek bzdur a ex czasem
          nie pomógł?
          Dziewczyno weź się w garść i przestań pleść bzdury, jeszcze wszystko
          się ułożysmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja