nikaooo
17.04.09, 19:10
tAK,beznadziejną to mało powiedziane...
Sama doprowadziłam do rozpadu mojego małżenstwa.
Nie mogłam znieść pewnych cech męza,jego zaborczości,jego wiecznego
podniesionego tonu,jego nerwowości.
...ale był...kochał nas,opiekował się nami...
a teraz zostałam sama z moim trzylatkiem...pisze to i rycze jak bóbr.
Mam 25 lat,moi rodzice nie żyją,nie mam sparcia,tak boję się o moje
życie,nie chce mi się nic...boję się nieraz kto zajmie się moim
dzieckiem jak wyląduje w wariatkowie...
Chodze do psychologa,ale chyba musze wdrożyć jakieś leki,bo wiecznie
się boję.
Moje życie to jedno wielkie pasmo nieszczęść.
Mąż nie daje już nam szans,ja wiem,że to ja wszystko
zniszczyłam.Wszystko.I sama niewiem,czy chce żeby wracał...
Moje maleństwo mnie potrzebuje,a ja jestem taka słaba...
powiedzcie,jak to jest?być samotną matką??jak układacie sobie plan
dnia,jak trzymacie się,żeby się nie rozpaść...???