Dodaj do ulubionych

prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walczyc

27.04.09, 17:47
prosze o rade
czy mi sie wogole oplaca walczyc o alimenty
jestem samotna matka mama 6 miesiecznego synka mieszkam z mama w 64
m2 nie pracuje nie skonczylam szkoly moj byly chlopak ojciec dziecka
nie chce placic na Jasia mowi ze nie ma pieniedz na dziecko
wkladajac kolejne 100zl w maszyne.w papierach ma wpisane ze zarabia
1200zl a zarabia duzo wiecej skoro przegrywa tysiace na maszynach i
spłaca kredyt. zastanawiam sie czy dostane alimenty skoro ojciec
mieszka w 16 m2 z bratem i rodzicami jego mama pracuje w przedskolu
a ojciec nie pracuje . nie wiem co mam robic on nie pomaga ani mnie
ani swojej mamie sam sie bawi i nie spotyka sie z synem nie wiem co
mam robic pomozcie...
Obserwuj wątek
        • de_la_hoya Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 19:29
          czy ja wyglądam na wróżkę?
          nie wiem
          polskie sądy, szczególnie rodzinne, to rosyjska ruletka

          no chyba, że chcesz poczekać aż zostanie milionerem i wtedy wyskoczyć z pozwem
          na 10000?
          tylko że to ci nie wyjdzie

          bierz co dają
          no chyba że za 200-300zł miesięcznie nie opłaca ci się z łóżka wstawać?
          zawsze to potem jakiś punkt wyjścia do podwyższenia
          ty się o 4 litery własnego dziecka powinnaś martwić a nie o jego ojca
          jak ci tak szkoda chłopaka to idź do pracy i go sponsoruj
          • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 21:43
            rany, czy musisz byc taka niemiła? Dziiewczyna pyta grzecznie, szuka
            pomocy, co w tym dziwnego??

            Alimenty dostaniesz tylko nie wiadomo jakie. To czy pomaga rodzicom
            to inna sprawa, najpierw powinien zadbac o dziecko. Napisz pozew do
            sądu, nie ponosisz z tego tytulu żadnych oplat, więc nie masz nic do
            stracenia poza oczywiście narwami.
            No i czas wziąc się za siebie i iśc do pracy. Zyc trzeba mieć z
            czego.
                  • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:19
                    Przelicznik dobry jak każdy inny. Ja stosuję razy 12 miesięcy, 200
                    zl * 12 miesięcy to już 2400 zł czyli koszt wakacji dla nas. Dla
                    mnie to sporo, choć pracuję i zarabiam.

                    Nie chce oceniac dziewczyny, bo jej nie znam. Może jej rodziców stać
                    na utrzymywanie córki i wnuka. Nie wiem. Zmusić się nie da do
                    dzialania, każdy sam podejmuje decyzje.
                      • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:46
                        Sorki kochana.
                        Jestes w takim wieku, ze moglabys spokojnie byc moja corka (moje kolezanki z
                        klasy wlasnie maja dzieci w Twoim wieku).

                        Wiec powiem Ci dzieciaku jedno: widzialy galy co braly.
                        Tylko, ze jesli ja zrobilam podobny blad to ja go zrobilam majac juz:
                        wyksztalcenie, zawod, czyli jakies zaplecze, pozwalajace mi na utrzymanie siebie
                        i dziecka.
                        Przy czym nie twierdze, ze sa to kosmiczne pieniadze, ktore pozwalaja mi na
                        dostatnie zycie, ale potrafie sie utrzymac.

                        Natomiast wybacz, Ty nie masz nic. Zero wyksztalcenia, zero doswiadczenia
                        zawodowego, zero niczego.
                        Masz za to dziecko. Czyli zaczynasz od kosztow, kosztow i jeszcze raz kosztow.
                        Napisalam wczesniej - dla mnie i 200 PLN by sie liczylo, bo np w tym miesiacu
                        wydalam 500 na leki dla malego (tak wyszlo). Ktos inny przeliczyl te 200 PLN na
                        iles miesiecy i pomyslal o wakacjach.
                        Tobie szkoda czasu.

                        Tak wiec widzisz.
                        Mi by nie bylo szkoda, bo chcialabym, by moje dziecko mialo dobre buty na zime,
                        bym nie miala dylemtu czy wykup[ic leki czy zaplacic rachunek za swiatlo czy czynsz.
                        Ale widac Ty zyjesz innym zyciem i innymi problemami.

                        Wroc jak dorosniesz.
                      • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:53
                        to wystąp o taka kwotę którą wydajesz na dziecko. Masz prawo, a
                        nawet obowiązek. Jak uda Ci się udowodnić, ze facet 4000 wydaje na
                        hazard, to i alimenty dostaniesz na calkiem porzadnym poziomie.

                        Wiedzisz, w tym wszystkim nie chodzi tylko o pieniądze, ale i o to
                        żeby zaczac działać.
                        • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 23:13
                          Swoja droga to jest fascynujace...

                          Jest sobie kobieta. Ma corke. Corka zachodzi w ciaze.
                          Kobieta nie jest bogata, bo gdyby byla to by miala wieksze mieszkanie (na 2
                          osoby 64 m to nei jest luksus, nei mowiac takze o normalnych warunkach zycia,
                          wiec raczej nalezy przypusczac, ze jest to osoba mniej zarabiajaca).

                          I teraz okazuje sie, ze corka majaca dziecko ma pieniadze na utrzymanie dziecka.
                          Skad tego niekt nie wie. Ale ma.
                          Idzie do sadu i przedstawia wyliczneie jakoby wydawala 2000 miesiecnzie na tez
                          dziecine, tymczasem ona sama nie ma dochodu (bo i skad, skoro nigdy nei
                          pracowala, ba! nawet szkoly nie skonczyla..), a matka tez nie za bardzo majetna.


                          Takich przypadkow na forum przewija sie wiele.
                          Kiedys widzialam taki, gdzie dziewczyna probowala udowodnic, ze utrzymuja ja
                          znajomi (ze pozycza od roku na zycie 5000 miesiecnzie od znajomych) i jestem
                          bardzo ciekawa czy udalo sie jej uzyskac alimenty, o ktorych wspominala.
                          Oczywiscie do pracy jakos pojsc sie jej nei chcialo.

                          To tak mi sie tylko nasunelo...
                          Luzne wnioski.
                              • natasza39 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 00:21
                                jas011108 napisała:

                                > zaspokoje Twoje ciekawosc dostaje 800zl od ojca dziecka

                                To dostajesz od niego bardzo dużo.
                                Myślę, że sąd przyzna ci mniej.
                                Stazysta po studiach zarabia "na rękę" ok. 650 zł (staż przez biuro pracy).
                                Przy twoim braku wykształcenia, macierzyństwie w tak młodym wieku 800 zł na rękę
                                od ojca dziecka to dochód na przyzwoitym poziomie. Wiecej nie zarobisz bez
                                matury w normalnym zawodzie rzecz jasna.
                                Swoja droga, jeśli ojciec dziecka płaci ci 800 zł, wydaje na automatach 4 tys,
                                a zarabia 1200 zł, to jakiś cudotwórca jest!


                                ---------------------------------------------------------------------
                                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                                głupcami.
                                  • de_la_hoya Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 15:38
                                    jas011108 napisała:

                                    > 800zl to jest duzo zgadzam sie ale nie wiem co mam robic bo miesiac
                                    > w miesiac walczyc z nim o pieniadze ktore powinien dawc bez problemu
                                    > jak mu to wytlumaczyc ja juz nie mam sily

                                    wiesz, jeżeli myślisz, że mając wyrok sądu facet będzie ci przynosił co miesiąc
                                    kasę w zębach i wręczał z uśmiechem na ustach to jesteś w błędzie
                                    wyrok sądu daje ci tylko tyle, że jak on nie zapłaci to komornik z niego
                                    ściągnie a jak nie będzie z czego ściągać to FA coś wypłaci

                                    inna sprawa, że mając 800 zł to powinnaś cicho siedzieć i nogami ze szczęścia po
                                    tyłku się kopać
                              • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 21:46
                                800 zl to sporo, nawet bardzo dużo.
                                Jesli chcesz isc do sadu to w pozwie powinnaś policzyć
                                sredniomiesięczne koszty utrzymania dziecka. Nie bedę pisac jak bo
                                na forum jest konkretny wątek na ten temat.

                                A tak na marginesie to nie rozumiem, z jednej strony chcesz świetego
                                spokoju a z drugiej kłócisz się o kasę.
                          • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 21:57
                            Madziulec,
                            ta sprawa to skrajność. Z drugiej strony nasze prawo mówi, ze tylko
                            koszty poniesione moga być brane pod uwage. I co ma zrobić kobieta
                            ktora nie ma żadnych oszczedności i źródla utrzymania. To co
                            dostanie z opieki wystarczy z bólem na czynsz i bardzo skromne
                            jedzenie dla niej. Dziecko jest karmione piersią, wyprawkę dali
                            znajomi i obcy ludzie. Czyli co, alimenty powinny wynosić zero, no
                            100 zł na czynsz? Dla komplikacji dołoze że tatus zarabia 10 tys na
                            rękę. Bzdura, prawda?
                            Nasze prawo jest bzdurne i mówi wyłącznie o kredytowaniu rodzica
                            przy którym nie zostaje dziecko. Mówi tez o tym, ze dziecko ma prawo
                            do zycia na takim poziomie jak rodzice, tylko jak matka ma mieć na
                            wakacje jak nie ma dochodu i nigdy nie zafundowala dziecku takiego
                            wyjazdu. Absurd, brak logiki i tyle.
                            • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 29.04.09, 07:28
                              Agis-ka, to ile powinny wynosic alimenty pisalam juz wielokrotnie (mi wychodzilo
                              przy okolo rocznym dziecku 3000 zl miesiecznie kosztow utrzymania... czyli to
                              mowi samo za siebie, co do reszty - wystarczy popatrzec na watek liczenia
                              kosztow albo... na ciekawostke jaka jest to, co gminy daja na utrzymanie dziecka
                              w domu dziecka, bardzo pouczacajace).

                              Dla mnei bardziej niesamowite jest to, ze matka nie majaca nic zyje nadal na
                              poziomie, a nie na wyzszym poziomie, a przynajmniej ten poziom wyzszy wykazuje,
                              niz jak byla z facetem.
                              Tak jak pisalam - widzialam taka sytuacje.
                              Zabawki dla dziecka wszystkie "dostane", ale dziewczyna wykazywala, ze je
                              kupila. Dla mnei przegiecie, potem oczywiscie sprzedawala je na allegro i .. co
                              dalej robila z kasa, nei wiem. Pewnie zyla sama. Bo z czegos zyc musiala. Ale do
                              pracy nie poszla.

                              I tez bylo "co mi sie nalezy", bo ojciec dziecka kupil mieszkanie, bo jezdzi
                              samochodem ojca i tak dalej...

                              Ale tam tez trafila chyba kosa na kamien, bo mieszkanie kupiono na brata
                              chlopaka, a samochod byl matki.
                              A chlopak caly czas na stazu, na panstwowej posadzie, wiec wcale nie zarabial
                              jakichs kokosow.
                              Czyli okazywalo sie, ze mogla ta dziewczyna miec kraine mlekiem i miodem
                              plynaca, al enie dzieki ojcu dziecka, a jedynie dziadkom. Ale tych nienawidzila,
                              wieszala psy.. No wiadomo.

                              A przyslowie mowi: pokorne ciele dwie matki ssie.
                              Co polecam tez i autorce watku do przemyslenia.
                                • chalsia Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 29.04.09, 17:15
                                  jas011108 napisała:

                                  > za 3000 miesiecznie + wyplata to Ty zyjesz jak paniczka jakas w
                                  > porownaniu do mnie i nie bardzo wieze ze wydajesz tyle na dziecko
                                  > chyba ze co miesiac dziecko ma nowy plecak ja swojemu dziecku
                                  nawt
                                  > ubranek co miesiac nowy kupic nie moge

                                  złoteczko drogie, jak się pracuje i ma małe dziecko, które nioe
                                  może isć do złobka (bo zdrowie nie pozwala albo żłobka nie ma), to
                                  sama opiekunka kosztuje powyżej 1000zł zaleznie od miejsca, w
                                  okolicach dużych miast to i 1600-1800 zł opiekunka kosztuje.
                                • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 29.04.09, 17:47
                                  Nie masz pojecia ile kosztuje utrzymanie dziecka, dzieciaku.

                                  Nie masz pojecia ile kosztuje bulka, ile kosztuje serek, kilogram bananow,
                                  pomaranczy czy ... moze np. opakowanie pulmicortu do inhalacji. A moze zaczniemy
                                  sie zastanawiac ile kosztule singulair, do tego zyrtec, masc jakowas na azs i
                                  stan konta zmniejsza sie jak cholera.

                                  Wizyta u lekarza kosztuje od 100 w gore, specjalista od 150. Diagnoza, ktora
                                  teraz bede przeprowadzac okolo 300 PLN.
                                  Badanie, ktore robilam 300 PLN (scyntygrafia), wizyta u urologa 100...
                                  Hmm.. No czekaj, zapomnialam o jeszcez jednym badaniu (uroflowmetria) -
                                  zaplacilam tylko 150.

                                  To wydatki tylko za kwiecien.
                                  Jasne, badan nie robie codziennie.
                                  Ale pewnie za miesiac wyskocza inne, nieprzewidziane wydatki.

                                  W tym miesiacu "padla" pralka akurat po 7 lat wspanialej pracy.

                                  Pralam w niej przede wszystkim rzeczy dziecka.

                                  I "padl" samochod wink ma juz 10 lat, wiec czego sie spodziewac wink

                                  Jakei Ty masz pojecie o zyciu wink))) O wydatkach, bedac na utrzymaniu rodzicow,
                                  mieszkajac u nich. Nic nie wiesz ile wody sie zuzywa, iel pradau (ja place co
                                  miesiac 150 zl za prad...) itp.

                                  Dorosnij. To nadal chyba moja rada.
                                • pelagaa Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 30.04.09, 07:47
                                  > za 3000 miesiecznie + wyplata to Ty zyjesz jak paniczka

                                  Tyle tylko, ze ta wyplata nie wplywa od siedzenia w domu na tylku i
                                  marudzenia i kombinowania co mi sie nalezy. Na te wyplate wiekszosc
                                  z nas pracuje od dawna, najpierw konczac szkole, potem studia,
                                  czasem niejeden kierunek, najczescie "zdzieckiem na reku", nastepnie
                                  zostawiajac dziecko z nianka, czy oddajac do zlobka, lub przedszkola
                                  i pracujac, bo jak sie nie zacznie piac po szczeblach kariery w
                                  odpowiednim momencie, to potem jest juz za pozno i mozna zostac
                                  tylko marnie oplacanym szeregowym pracownikiem.

                                  > ja swojemu dziecku nawet
                                  > ubranek co miesiac nowy kupic nie moge

                                  Ale to Twoja wina, a nie nasza. Sama jestes kowalem wlasnego losu. A
                                  od postawy "co mi sie nalezy", lub "czy mi sie oplaca" jeszcze nikt
                                  sie nie wzbogacil nadmiernie, szczegolnie, jesli ojciec dziecka nie
                                  jest dziedzicem fortuny, tylko mieszka w jakiejs klitce w pierdylion
                                  osob.
                              • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 29.04.09, 23:00
                                Madziulec,
                                za bardzo mi nie odpowiedziałaś na pytanie, nie zrozumiałaś
                                przeslania. Chodzi mi o to, ze prawo nakazuje osobie wychowującej
                                dziecko kredytowanie drugiego rodzica. Tak się zastanawiam, czy tych
                                przepisów nie można by było zaskarżyć, bo w końcu jakim prawem mamy
                                kredytowac obca osobę.
                                • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 29.04.09, 23:24
                                  Ale nie ma takiego prawa.
                                  Nie ma tego nigdzie w przepisach.


                                  Ostatnio w sadzie pan sedzia zadal mi smieszne pytanie: czy pani dziecku czegos
                                  brakuje? Odpowiedzialam zgodnie z prawda nie.
                                  Tylko, ze sedzia wlasnie nei znal dalszej odpowiedzi na pytanie, ze pomagali mi
                                  rodzice, a teraz po smierci ojca wyszlo tak, ze to ja raczej musze pomagac mamie
                                  (tata mimo, ze byl na emryturze to jeszcze pracowal, wiec powodzilo im sie
                                  calkiem niezle), do tego mialam jakies oszzcednosci.
                                  I to jest wlasnie to.
                                  Nie ma zapisu w prawie, ze kredytujesz kogos. Bo kredyt to wiadomo co to jest,
                                  pozyczka tez.

                                  A utrzymywanie wlasnego dziecka co innego. Zreszta co ciekawe
                                  "Na podkreślenie zasługuje również fakt, że trudna sytuacja materialna
                                  rodziców nie zwalnia ich od obowiązku świadczenia na potrzeby dzieci, chyba że
                                  takiej możliwości są pozbawieni w ogóle. Rodzice zatem zmuszeni są do dzielenia
                                  się z dziećmi nawet bardzo szczupłymi dochodami, a nawet w sytuacjach
                                  skrajnych aby sprostać obowiązkowi alimentacyjnemu winni oni wyzbyć się części
                                  składników majątkowych i z tak uzyskanego dochodu zaspokoić usprawiedliwione
                                  potrzeby dziecka."

                                  Uwazam, ze jest to niesprawiedliwe, by jedna ze stron zyla w ubostwie czy
                                  wyzbywala sie majatku,a druga olewala temat, budowala domy itp. dajac marne 200
                                  PLN na utrzymanie dziecka.
                                  Ale na to pozwala prawo.
                                  • jas011108 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 30.04.09, 10:45
                                    pytalas czy nie wstyd mi ze mama mnie utrzymuje widze ze masz to
                                    samo mi tez tata zmarl trzy dni po tym jak urodzilam a koniec ciazy
                                    spedzilam z umierajacym tata... sad zmarl na raka w wielkim bolu .
                                    piszesz ze rodzice maja obowiazek pomagac moja mam dala nam dach nad
                                    glowa to niech ojciec dziecka z pomoca rodzicow placi na dziecko
                                  • agus-ka Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 30.04.09, 21:12
                                    oczywiście, ze bezpośrednio nikt nie pisze o kredytowaniu, ale
                                    pośrednio alimenty do tego sie sprowadzają, bo jesli dajmy na to
                                    kupujemy dziecku komputer to póżniej ojciec "splaca" go w formie
                                    alimentów przez 2-3 lata. Czyż nie tak? Bo przecież jest też
                                    sprecyzowane, ze obydwoje rodziców ma obowiązek utrzymywania dziecka.
                                          • takijestlos komputer 02.05.09, 00:28
                                            > Nie widzialam jeszcez przepisu nakazujacego ojcu zwrotu kosztu
                                            >zakupu komputera.

                                            Jeżeli mamy do czynienia z uczącym się nastolatkiem i ojcem, który
                                            żyje na przyzwoitym poziomie, to jak najbardziej mozna się powoływać
                                            na uzasadnione potrzeby dziecka
                                            • madziulec Re: komputer 02.05.09, 09:09
                                              To podaj mi te potrzeby uzasadniajace posiadanie komputera.

                                              Znam pare osob doskonale radzacych sobei bez neigo, co wiecej nei posiadajacych
                                              telewizora.
                                              Uwazam je za bardzo inteligentne. Wiedze czerpia z ksiazek, encyklopedii itp.
                                              I nei oglupiaja dzieci na przyklad grami
                                              • guderianka Re: komputer 02.05.09, 09:23
                                                Np. dziecko specjalnej troski, u którego komputer wspomaga rozwój i
                                                ułatwia komunikację z otoczeniem (dzieci niewidome, dzieci ze SMA,
                                                itp )
                                                  • takijestlos Re: komputer 02.05.09, 12:43
                                                    Jak najbardziej można przy alimentach powoływać się na koszty zakupu
                                                    komputera (no, nie mówię o niemowlakuwink. Człowiek w dzisiejszych
                                                    czasach nie jest w stanie odpowiednio edukować się bez dostępu do
                                                    kompa i internetu. A że przeżyje? Bez papieru toaletowego,
                                                    jogurtu,lodów, soków, pomarańczy i bananów, wyjazdów wakacyjnych,
                                                    teatru, kina, itp, itd - też. Ale czy to oznacza, że do poziomu max.
                                                    minimum dla dzieci mają ograniczać się rodzice, jeśli sami żyją na
                                                    wyższym poziomie? Z całą pewnością - nie.
                                                  • madziulec Re: komputer 02.05.09, 13:15
                                                    Od 1995 roku korzystam z dostepu do internetu, mam od 1995 roku konto mailowe i
                                                    coraz czesciej dochodze do wniosku, ze wcale nei jestto az tak potrzebne.

                                                    Twierdzisz, ze czlowiek nei jest w stanie sie edukowac? Ja jestem w stanei
                                                    twierdzic, ze jest, ze internet zapewnia tylko edukacje pobiezna, po lebkach,
                                                    nic doglebnego, nic, co pozwala na dokladne zapoznanie sie z tematem.


                                                    Ale to moje zdanie.
                                                    Kazdy na szczescie ma prawo do swojego.

                                                    I coraz czesciej szukajac znaczenia slow szukam ich znow w slowniku wyrazow
                                                    obcych bo ich nei ma w internecie
                                                  • agus-ka Re: komputer 02.05.09, 21:29
                                                    Madziulec
                                                    polemika nie dotyczy konkretnego przedmiotu ale zasady. Jak nie
                                                    komputer to może fotelik samochodowy albo łóżko dla 3-lata, które
                                                    wlasnie wyroslo z pierwszego łóżeczka.
                                                    Mnie sąd szczegółowo przepytywał jakie koszty ponioslam.
                                                  • madziulec Re: komputer 02.05.09, 21:42
                                                    Wiesz dlaczego pytal?

                                                    Bo stwierdza sie na tej podstawie jakie sa SREDNIE koszty utrzymania
                                                    dziecka, ktore nic nei maja wspolnego z tym, czy udzielasz ojcu swojego dziecka
                                                    kredytu czy nie.
                                                    Chodzi bowiem o stwierdzenie ile lozeczek, ile fotelikow, ile rowerkow i ile
                                                    pieluch srednio dziecko na iles lat bedzie potrzebowac.
                                                    TO konkretne dziecko.
                                                    Nie zadne inne.

                                                    Stad sa pytania. I na wlasnie podstawie zeznan matki dziecka, czesto dowodow i
                                                    tzw. faktow oczywistych (czyli nei wymagajacych stwierdzenia) sad okresla
                                                    wysokosc alimentow.
                                                    I wcal enie ma na to wplywu czy kupisz komputer czy nie.
                                                    Sprobuj zreszt akupic komputer, po czym poleciec do sadu i stwierdzic, ze
                                                    skredytowalas ojca dziecka w tym temacie i zadasz zwrotu (splaty) w ciagu X
                                                    miesiecy.
                                                    Nie da sie.
                                                  • jas011108 Re: komputer 05.05.09, 23:17
                                                    skoro internet jest nie potrzebny to po co tu siedzisz od rana do
                                                    nocy wylacz go sprzedaj komputer i zmniejsz facetowi alimenty bo
                                                    pewnie za nie pokrywasz tez oplaty
                                                  • arwena_11 Re: komputer 06.05.09, 10:09
                                                    Myślę, że jednak Madziulca stać na internet i komputer, sama zarabia na to, bo
                                                    wątpię, żeby alimenty przy chorym dziecku starczały na coś więcej niż lekarstwa.
                                                    Poza tym, nie wydaje mi się żeby pyskowanie było dobrym sposobem na otrzymanie
                                                    pomocy czy dobrych rad.
                                                    Nikt nie lubi pasożytów, a niestety ty sprawiasz takie wrażenie. Dostajesz 800
                                                    zł, i myślisz że jesteś pokrzywdzona, bo chcesz więcej. Ale życie to nie bajka,
                                                    na happy and trzeba zapracować.
                                                    Może trzeba było pomyśleć, zanim zaszłaś w ciążę, czy facet nadaje się na ojca
                                                    dla twoich dzieci.
                                                    Uwielbiam teksty, że wcześniej był inny, albo myślałam, że jak pił i bił przed
                                                    ślubem to po ślubie się zmieni. To oszukiwanie samej siebie. Jaki jest facet i
                                                    czy można na niego liczyć wiadomo wcześniej, najlepiej widzi to otoczenie, bo
                                                    dziewczyna zaślepiona miłością wszystkie wpadki tłumaczy.

                                                    A tak szczerze mówiąc, to myślę, że nie opłaca sie iść do sądu, bo przy jego
                                                    zarobkach i warunkach możesz dostać połowę tego co dostajesz, i nikt nie zmusi
                                                    faceta aby dawał więcej. A na dedektywa, który będzie go śledził, jak
                                                    przepuszcza kasę na hazard, raczej ciebie nie stać.
                                                  • jas011108 Re: komputer 06.05.09, 10:41
                                                    skoro jestes na tym forum wydaj mi sie ze Ty tez zle wybralas a
                                                    madziulec moze zrezygnowac z internetuy skoro jej to nie potrzebne a
                                                    dac na dziecko bo podobno rodzice dziecko maja na pol utrzymywac a
                                                    tu widze ze jest tak ze facet daje na dziecko a ONA na komputer i
                                                    internet ktorego nie potrzebuje a co do pyskowania to wy mnie tu z
                                                    gnojem mieszacie a ja mam wam dupy lizac raczej podziekuje jak ja
                                                    jestem pasozytem to wy kim jestescie moj facet mnie nigduy nie
                                                    uderzy ale Ty pewnie ostro dostalas bo Ci na mozgu siadlo a za
                                                    ostatni akapit dziekuje takiej wypowiedzi chcialam bez obrazania
                                                    ponizania i wywyzszania siebie samej
                              • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf 30.04.09, 22:40
                                prawo.gazetaprawna.pl/porady/37140,kto_moze_ubiegac_sie_o_alimenty.html
                                "Dlatego zawsze sąd określa wysokość alimentów biorąc pod uwagę bieżące potrzeby
                                dziecka. Nie musi uwzględniać na przykład wydatków na naukę i szkołę, które będą
                                ponoszone dopiero za kilka lat. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w jednym ze
                                swych orzeczeń w sprawie, sygn. akt Wa C 167/59, opublikowanym w NP. z 1950 r.
                                nr 2, str. 52."
                                • takijestlos Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 01.05.09, 00:42
                                  Dzięki za odpowiedź, ale ...

                                  madziulec napisała:

                                  > "Dlatego zawsze sąd określa wysokość alimentów biorąc pod uwagę
                                  >bieżące potrzeby dziecka.

                                  Bieżące potrzeby to nie to samo, co wydatkowane już kwoty.

                                  >Nie musi uwzględniać na przykład wydatków na naukę i szkołę, które
                                  >będą ponoszone dopiero za kilka lat.

                                  Za kilka lat - nie, ale jutro, pojutrze - jak najbardziej.

                                  > opublikowanym w NP. z 1950 r.

                                  Sądzę, że było niejedno późniejsze orzeczenie na ten temat.

                                  Piszę to wszystko nie dlatego, aby polemizować, ale aby pokazać, że
                                  dużo zależy od sędziego. Ode mnie nie wymagano ŻADNYCH dokumentów
                                  potwierdzających wydatkowane kwoty; istotne były aktualne potrzeby
                                  dzieci w powiązaniu z możliwościami ojca.

                                  Dlatego dziwi mnie forsowane na forum stanowisko, że najpierw trzeba
                                  wydać na dzieci, aby potem dostać (alimenty). Zresztą w wielu
                                  sytuacjach taka postawa prowadziłaby do absurdu (śmierci głodowej?
                                  wegetacji?). No chyba, że staramy się o wygórowane alimenty, to
                                  wtedy nie dziwię się, że żądają paragonów, faktur, itp, itd. W
                                  przeciwnym razie zachęcam matki do walki o swoje i nie pozwalanie na
                                  zapędzenie się w kozi róg. Kodeks mówi o potrzebach dziecka, a nie o
                                  poniesionych kosztach.


                                  • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 01.05.09, 08:19
                                    Z tego co wiem jedyne "wydatkowane" kwoty bierze sie pod uwage rozpatrujac zwrot
                                    kosztow porodu i wyprawki.

                                    Jesli ktos ma inne wiadomosci - fajnie by bylo sie podzielic.


                                    BTW sama powiedzialas, ze w Twoim przypadku wazne byly AKTUALNE potrzeby dzieci.
                                    I sama podkreslasz, ze kodeks mowi o potrzebach dziecka a nie poniesionych
                                    kosztach. A potrezby mozna ocenic jakie dziecko bedzie mialo (dzis oceniam, ze
                                    jutro bede musiala kupic: bulke, 2 plasterki szynki itp, buty i tak dalej) a nie
                                    jakie mialo w przeszlosci, bo wtedy alimenty wciaz nie odpowiadalyby
                                    rzeczywistym potrzebom dziecka (i tak nie odpowiadaja.. ale to juz inna bajka)
                                    • takijestlos Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 01.05.09, 22:54
                                      > Jesli ktos ma inne wiadomosci - fajnie by bylo sie podzielic.

                                      U mnie sędziego nie interesowało, ile ja wydałam ostatnio na dzieci
                                      (jakieś paragonny to już w ogóle), bardziej skupiał się na tym, aby
                                      to ojciec ocenił ile musi przekazywać, aby żyły one mniej więcej na
                                      tym samym poziomie co on.

                                      > I sama podkreslasz, ze kodeks mowi o potrzebach dziecka a nie
                                      >poniesionych kosztach

                                      Dokładnie. Dlatego wydaje mi się, że trzeba skupić się na tym, co
                                      dziecku potrzeba (na bazie aktualnych CEN)i o pokrycie na to (w
                                      odpowiedniej proporcji) wnosić, z uwzględnieniem możliwości ojca.
                                        • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 02.05.09, 21:45
                                          Sad potrafi nawet odrzucic takie koszty, gdy okazuje sie, ze matka samochodu nei ma.

                                          A sa takie matki, ktore w wyliczeniach pokazuja:
                                          - zakup fitelika samochodowego (niezbedny!!! - brak samochodu i wykazuja, ze
                                          dziadkowie beda wozic,a dziadkowie mieszkaja 200 km dalej)
                                          - komputer + internet (wskazujac, ze sa to neizbedne koszty utrzymania dziecka
                                          poniewaz stad czerpia NIEZBEDNE informacje co do wychowania dziecka i zdrowia.. )

                                          Jesli chodzi o ten drugi punkt sama widzialam wniosek do sadu zadajacy zwrotu
                                          takich kosztow i ponoszenia ich w alimentach.
                                          Osoba swojego czasu udzielala sie na tym forum.
                                          • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 06.05.09, 22:11
                                            ale mnie sad zakwestionował zakup fotelika mimo że fotelik jest
                                            potrzebny. Zakwestionowal, bo zakupu jeszcze nie dokonałam, tak to
                                            uzasadnił. Zakwestionował mi też koszt przedszkola, bo kosztów
                                            jeszcze nie ponosze mimo że umowe mam już podpisaną, wpisowe
                                            opłacone a podwyżkę z tyt przedszkoa chcialam od września.
                                            To sa realne, niewybujala potrzeby dziecka. Sąd jasno poinformowal
                                            mnie, ze go interesują tylko te rzeczy ktore kupiłam, czyli jednak
                                            kredytowanie tatusia wchodzi w grę.
                                            • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 06.05.09, 23:25

                                              Nie wink

                                              Kredyt jest na rzeczy, ktore sie posiada, a nie ew. moze kiedys zamierza sie
                                              posiadac.


                                              A co do realnych potrzeb, niewybujalych. Jakos nie przypominam soebie bym w
                                              przedszkolu miejskim podpisywala umowew, nei mowiac o wpisowym wink
                                              Czyli mozna taniej, a chce sie podobno lepiej (polecam watek na forum
                                              Przedszkole o wypadkach w prywatnych przedszkolach, bardzo pouczajacy)
                                              • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 11:25
                                                Madziulec,
                                                u mnie w gminie jest jedno przedszkole do którego moge oddac
                                                dziecko, ale co z tego jak oddam skoro nijak nie bedę w stanie corki
                                                z niego odebrać, bo nie zdąże wrócić z pracy. Niestety przedszkole
                                                ma godziny ustawione pod ludzi zaczynających prace wcześnie, jest
                                                czynne od 6:30!
                                                Róźnica w kosztach to 350 zł. Za tyle to chyba nawet osoby do
                                                odbierania dziecka nie znajdę. Ojciec tez dziecka nie odbierze. Nie
                                                jest więc to koszt wybujały, choc jest to trochę wiecej niż
                                                standard, a zapewniem Cię że obydwoje nas stać na poniesienie tych
                                                350 zł więcej.
                                                Co do bezpieczeństwa, akurat to przedszkole państwowe ma gorsze
                                                warunki bezpieczeństwa niż prywatne. Prywatne widzialam, dużo o nim
                                                słyszalam, bo tak się sklada że połowa dzieciaków z mojego osiedla
                                                chodzi wlaśnie do tego wybranego przeze mnie.

                                                A swoją droga ja nie mam obsesji oszczedzania na dziecku. Na sobie
                                                tez za bardzo nie oszczedzam, ojciec tym bardziej. Dlaczego więc ma
                                                zawsze byc taniej? Jak dla mnie ma byc dobrze, bezpiecznie, wygodnie
                                                i w granicach naszych finansowych możliwości. Gdybyśmy mieszkali
                                                razem to na bank dziecko poszłoby do prywatnego przedszkola, bo
                                                inaczej organizacyjnie się nie da.

                                                Ad kredyt. jesli ja kupiłam coś, np fotelik to już go posiadam.
                                                Fotelik jest dla dziecka, więc jest to koszt utrzymania dziecka.
                                                Jesli ojciec nie ma tego wliczonego w alimenty to wychodzi na to że
                                                go kredytuję liczac na to że kiedys mi sad uzna zakup i ojciec mi
                                                zwroci w alimentach. Jeśli sąd by mi uznał koszt fotelika którego ja
                                                jeszcze nie kupiłam, to mówiłabym o tym, ze ojciec placi zadatek na
                                                poczet przyszlego zakupu fotelika.
                                                • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 11:46
                                                  Nie musisz mi sie tlumaczyc, szczegolnei, ze ja mam swiadomosc jak sa czynne
                                                  przedszkola i tego typu placowki.
                                                  Kazdy ma podobny problem, ale musze Cio powiedziec, ze wbrew pozorom dosc latwo
                                                  jest znalezc osobe, tkora zajmie sie dzieckiem przez godzine, bo moze to byc
                                                  matka z tego samego przedszkola.

                                                  Ja mialam podobny problem i ... zmienilam prace. Bo przedszkole, ktore teraz
                                                  wybralismy (integracyjne) jest czynne do 17.

                                                  Co do warunkow w przedszkoalch wypowiadac sie nei bede. Wiem, ze przepisy w
                                                  prywatnych placowkach sa obchodzone.

                                                  Co do fotelika. Jesli np. nei masz samochodu to zakup fotelika jest naciagany.
                                                  Pokazuje to specjalnie, bo naprawde nie ma NIGDZIE powiedziane, ze codziennie
                                                  ktos bedzie wozil dziecko i zajmowal sie transportem.
                                                  A jesli tak - voila, niech kupi fotelik.

                                                  Tak wiec pewnie sciema byla z tym fotelikiem, tylko nei chcesz sie przyznac wink
                                                  • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 12:00
                                                    ale po co mam szukac kogoś skoro za podobną cenę mam opiekę w
                                                    przedszkolu tyle że w innym, bo prywatnym.

                                                    Dlaczego miałabym ściemniac z tym fotelikiem? Bez sensu.
                                                    Samochód mam. Foteliki 2 kupiłam, a przepraszam, jeden ostani
                                                    dostałam i dlatego nie ma go w kosztach w alimentach. Teraz został
                                                    do kupienia ten dla najstarszych dzieci i cudow nie ma, kupić go
                                                    musze.
                                                    Po prostu sąd tak "ciekawie" podszedł do sprawy.
                                                  • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 12:07
                                                    No to nie narzekaj, ze ojca dziecka musisz obciazac kosztem fotelika wink
                                                    Bo fotelik ja osobiscie (nowy) kupilam za wlasnie cene mniej wiecej 350 PLN wink


                                                    I tak podsumowujac
                                                    "Dochodzenie świadczeń alimentacyjnych „wstecz” ( tj. za okres poprzedzający
                                                    wniesienie pozwu do sądu ) możliwe jest jednak pod warunkiem, że z okresu tego
                                                    pozostały jeszcze nie zaspokojone potrzeby uprawnionego, który np. zmuszony był
                                                    zaciągnąć u osób trzecich pożyczkę pieniężną na uzyskanie niezbędnych środków
                                                    utrzymania. "

                                                    Czyli zupa z krola.
                                                    Ale probuj. moze byc ciekawie
                                                  • chalsia Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 12:29
                                                    > Czyli zupa z krola.
                                                    > Ale probuj. moze byc ciekawie

                                                    nie, będzie normalnie - czyli za poł roku, jak juz kupi fotelik i
                                                    będzie płacić za przedszkole, wystąpi o podwyższenie alimentów i te
                                                    koszty będą już OK bo wydatkowane a nie przyszłe.
                                                  • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 13:13
                                                    Z tego co rozumiem, Agus-ka chce troche inaczej.
                                                    Chce wystapic owszem np. za pol roku ale za koszty przedszkola, ktore
                                                    (zakladamy) ponosi teraz. Wlasciwie to nei musimy zakladac, bo poniosla koszty
                                                    zapisu dziecka do tegoz przedszkola.
                                                  • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 14:13
                                                    póki co poniosłam koszty wpisowego i o te ubiegałam się od już.
                                                    Koszty czesnego w przedszkolu bedę ponosic od wrzesnia i tak tez
                                                    wystapilam o zmianę alimentów od wrzesnia. Dla mnie to logiczne i
                                                    nie widze tu żadnego naciągania.
                                                  • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 14:19
                                                    I znow..
                                                    Napisalam o naciaganiu w sprawie fotelika. Zgrabnie temat przemilczalas wink


                                                    Co do tych kosztow bardzo mnie ciekawi (wrodzone babskie wink czy wystapilas o
                                                    jednorazowy zwrot w pozwie tych poniesionych kosztow czy je wykazalas jako stale???

                                                    Taka zagwozdka jak dla mnie.
                                                    Bo ani one cyklicznie ponoszone a jakos sobei nei wyobrazam wystapienia do sadu
                                                    z pozwem o alimenty i jednorazowy zwrot pewnej kwoty.
                                                    Co oczywiscie moze sie okazac mozliwe.
                                                  • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 14:18
                                                    Madziulec,
                                                    a z jakiego logicznego powodu mam sama ponosić koszty fotelika nawet
                                                    jesli mówimy o 350 zl? Przecież ja nie chcę, zeby mi zapłacił za
                                                    fotelik który dostałam tylko za ten który na 100% musze kupić.
                                                    Tym razem mowa jest o foteliku, ale generalnie stosuja taką zasade
                                                    powinnam sama ponosić koszty utrzymania dziecka, a przeciez tak nie
                                                    powinno byc.

                                                    Ten przepis o pożyczce jak dla mnie jest bzdurny, bo jak powstaje
                                                    potrzeba dziecka to ja ją finansuję, a ojciec ma obowiązek zwrócić
                                                    mi czesc tylko wtedy kiedy wzielam pożyczke na zakup, a jesli ja
                                                    zrezygnowałam ze swoich wydatków bądź oszczedności to już nie.
                                                    Kosmiczna bzdura.
                                                    A swoją droga sąd sam sobie przeczy, bo na przyszłe potrzeby, w moim
                                                    przypadku jest to fotelik, alimentów nie dostaję, a na dokonane nie
                                                    dostanę zwrotu, bo nie wzielam na nie pożyczki lub kredytu. Gdzie tu
                                                    sens?
                                                  • madziulec Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 14:23
                                                    To nie jest bzdurne.

                                                    Ja na przyklad nei umiem zalozyc, ze w miesiacu wrzesniu roku 2010 wydam na
                                                    dziecko X zlotych.
                                                    Moge wiedziec, ze w tym roku i tym meisiacu bede miala jakies tam koszty (np.
                                                    przedszkole, wyprawka do szkoly), ale jasnowidzem nei jestem.

                                                    Rok temu nei przewidzialam, ze moje dziecko bedzie mialo alergie, wiec nei
                                                    moglam sie ubiegac o podwyzke alimentow z racji wiekszych wyadtkow.
                                                    Teraz mam zasw. od lekarza, gdzie jest to stwierdzone. Mam paragony z apteki i
                                                    moge powiedziec ile wydaje miesiecznie na leki, stad ... dla mnie logiczne, ze
                                                    ide do sadu i wnosze o podwyzke.


                                                    Pozyczka jest jak najbardziej uzasadniona.
                                                    Dlatego ja uslyszalam w sadzie pytanie czy mojemu dziecku czegos brakuje.
                                                    Nie brakuje. I nie wazne, ze wydaje swoje oszczednosci, majace zabezpieczyc mi
                                                    tzw. "czarna godzine", bo mam obowiazek sie tym dzielic,a nawet jak potrzeba
                                                    wyprzedac swoj majatek.

                                                    A jak to zrobie - moge sie domagac podwyzki alimentow, bo sie inaczej nie da.

                                                    Nie iwem co w tym nielogicznego.
                                                  • agus-ka Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 21:25
                                                    jak nie wiesz o jakiś wydatkach to trudno, jak się o nich
                                                    dowiadujesz to zwyczajnie zakladasz kolejną sprawe o podwyższenie.
                                                    To chyba logiczne.

                                                    Czy Ty naprawde utożsamiasz sie ze stwierdzeniem, ze najpierw
                                                    kobieta powinna przeznaczyć cały swój dochód na dziecko, a nawet
                                                    wyprzedać majątek i dopiero jak już nie ma funduszy wystąpić o
                                                    alimenty do ojca dziecka??
                                                    Rany, czego jak czego ale takiego stwierdzenia to bym sie nie
                                                    spodziewała, tym bardziej od matki samodzielnie wychowującej dziecko.
                                            • bella_wera Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 07.05.09, 08:43
                                              Agus-ka
                                              Masz szanse na podniesienie ale dopiero jak zaczniesz płacić.
                                              Wiem , ze chciałas byc zapobiegliwa - ale tak sie nie da.
                                              Wystąp o podwyżke jak zaczniesz płacic i zorientuj sie czy możesz
                                              wnosic o wyrównanie wstecz.
                                              Życze powodzenia smile
                                  • de_la_hoya Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 01.05.09, 08:33
                                    jest też jeszcze jedna rzecz warunkująca wysokość alimentów
                                    rzecz o której albo mało kto wie albo nie chce wiedzieć
                                    dlaczego jedne matki dostają po 600zł alimentów a inne po 2000zł przy
                                    identycznych zarobkach sprawcy
                                    sąd inaczej patrzy na matkę np trzylatka która nigdy nie żyła z ojcem dziecka a
                                    inaczej na kobietę która przeżyła te 3 lata z ojcem dziecka jako rodzina
                                    wtedy potrzeby dziecka wyglądają inaczej
                                    co prawda są takie sędziny które to mają gdzieś ale są i takie które nie mają na
                                    szczęście
                                    • takijestlos Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 01.05.09, 22:59
                                      >ta z ojcem dziecka jako rodzina
                                      > wtedy potrzeby dziecka wyglądają inaczej

                                      Wiesz, życie jest brutalne. I abstrahując już od postaw sędziów i
                                      ojców, w praktyce i tak na ogół najczęściej nie ma takiej
                                      mozliwości, aby standard życia dzieci po rozwodzie rodziców nie
                                      obniżył się, przynajmniej na początku.
                                      • de_la_hoya Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 02.05.09, 08:06
                                        zgadza się, jednak więcej wyszarpie matka która żyła jakiś czas z ojcem dziecka
                                        za jego 30tyś pensji niż matka która nigdy z takim nie była, on jej płacił
                                        500-600 i jakoś przeżyli
                                        w drugim przypadku standard dziecka pozostaje bez zmian
                                        • takijestlos Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 02.05.09, 12:36
                                          > zgadza się, jednak więcej wyszarpie matka która żyła jakiś czas z
                                          >ojcem dziecka za jego 30tyś pensji

                                          Masz rację, niemniej gdy ograniczymy się do przypadków na poziomie
                                          średniej krajowej, to - nie ma się co łudzić - nie da się zapewnić
                                          dziecku tego samego poziomu co przed rozwodem (pomijam oczywiście
                                          wsparcie innych, tudzież patologię, gdzie ojciec wcześniej nie
                                          dokładał się zbytnio do bużetu domowego - w takich sytuacjach może
                                          być lepiej)
                                          • de_la_hoya Re: PROSZĘ o paragraf - to nie tak 02.05.09, 13:13
                                            takijestlos napisała:

                                            > Masz rację, niemniej gdy ograniczymy się do przypadków na poziomie
                                            > średniej krajowej, to - nie ma się co łudzić - nie da się zapewnić
                                            > dziecku tego samego poziomu co przed rozwodem

                                            moim zdaniem gdyby ludzie potrafili się kulturalnie rozstać albo dogadać dla
                                            dobra dziecka to nie byłoby tylu problemów z kasą
                                            wiele matek wymaga ogromnych pieniędzy ale jak przychodzi do kontaktów to
                                            najlepiej jakby płacił i nie oglądał
                                            ja rozumiem że dziecko kosztuje, wiele matek biadoli o kosztach ale nie zgadzają
                                            się np na opiekę naprzemienną (jeżeli istnieje taka możliwość)
                                            a dlaczego? bo nie będą wtedy dostawać kasy
                                            nie ukrywajmy, że dla wielu samotnych matek dziecko jest kartą przetargową
                                            jak czytam: ojciec dziecka zarabia 6tyś, ile dostanę alimentów? to mnie telepie,
                                            bo to pytanie ile dostanę na waciki i czy aby tyle żebym tyłka sprzed telewizora
                                            ruszać nie musiała
                                            dlaczego matki nie zgadzają się na to żeby dziecko było z ojcem skoro ten ma
                                            lepsze warunki? bo niby kochają dziecko... jasne

                                            dlaczego ojcowie dostający alimenty po 200zł nie biadolą?
                                            dlaczego oni najczęściej o te alimenty nie występują?
                                            bo kochają swoje dzieci i robią wszystko żeby dziecko było przy nich i żyło w
                                            jak najlepszych warunkach
                                            bo ojciec w tym kraju dostanie dziecko pod opiekę tylko wtedy gdy ma lepsze
                                            warunki i trafi na sędzinę która będzie kierowała się dobrem dziecka a nie
                                            solidarnością jajników

                                            znam i matki i ojców i niestety mam lepsze zdanie o ojcach
                                            znam też wiele byłych par które szczerze się nienawidzą ale dziecko ma równy
                                            dostęp do matki i do ojca, nie jest skazane na oglądanie ich kłótni, żyje na
                                            takim samym poziomie jak żyło, bo jego rodzice POTRAFIĄ dojść do porozumienia w
                                            pewnych kwestiach
                        • de_la_hoya Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 15:33
                          agus-ka napisała:

                          > Jak uda Ci się udowodnić, ze facet 4000 wydaje na
                          > hazard, to i alimenty dostaniesz na calkiem porzadnym poziomie.

                          to ciężko udowodnić
                          chyba, że facet się leczy
                          ale jeżeli się leczy to ten fakt działa na jego korzyść, bo hazard to jedna z
                          form uzależnienia czyli choroby więc on nie wydaje na to ot tak, żeby dziecku
                          nie dać a dlatego, że jest uzależniony
                • ato8 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 00:15
                  Jeśli Ty nie chcesz tych pieniędzy, to pomyśl o dziecku, jak pójdzie do szkoły,
                  zacznie mieć swoje, większe potrzeby, wtedy zaczniesz żałować, że się uniosłaś
                  honorem. Należą się i koniec. Nie wiem ile daje i ile może dać FA, ale chyba nie
                  powinnaś mu robić prezentu. Mam wrażenie,że jakieś resztki uczuć itp. Powinnaś
                  pomyśleć o sobie i o dziecku, on sobie radzi i poradzi.
            • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 21:54
              Ni eno, ogolnie masz racje, jestesmy buraki, wredne suki i chamstwo oraz woda na
              mlyn reakcji.

              Lae jakos tak wychodzi jak slyszy sie teksty w stylu jak wyglosilas "cy mi si
              eoplaca".
              Prawde mowiac nie nie oplaca sie. Pewnie tak samo nei oplacalo sie dawac ciala,
              trzeba bylo sprzedac sie dobrze jakiemus bossowi mafii, teraz mialabys dostatnie
              zycie, najwyzej on siedzialby za kratkami, ale Ty zylabys dostanio..

              Sorki, ale naprawde nie oplaca mi sie pisac inaczej.
              • jas011108 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:00
                wiesz ja nie chce sie tu klucic ale pisza czy mi sie to oplaca nie
                mialam na mysli pieniedzy ale nerwy stres i cala ta szarpanine tym
                bardziej ze mieszkam 3 minuty drogi od ojca dziecka i wiem co by sie
                dzialo gdyby dowiedzial sie o wszystkim i nie wiem czy warto dla
                200zl ryzykowac spokoj jaki daje synowi bo spokoj jest dla mnie duzo
                drozszy
                  • triss_merigold6 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:12
                    Wiesz co, ja za stara jestem, żeby mi kit żenić. Teraz dyrekcje
                    szkół nie stwarzają problemów z indywidualnym tokiem nauczania
                    zwłaszcza dziewczynom tuż przed maturą i naprawdę idą na rękę -
                    możliwość zaliczania materiału partiami, pisanie prac w domu etc.
                    Zagrożona ciąża nie przeszkadza w czytaniu podręczników i odrabianiu
                    lekcji w domu. Ale trzeba chcieć.
                    Bez szkoły średniej to cóz... do warzywniaka sprzedawać albo biura
                    sprzątać, zawsze to jakaś kasa. Nie wstyd Ci matkę obżerać? Nie
                    uczysz się więc nawet nie można uznać, że przysługuje Ci alimentacja
                    od Twoich własnych rodziców.
                      • triss_merigold6 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:27
                        Myślę, że 18-latka bez szkoły i pracy nie zachodzi w zaplanowaną
                        ciążę.
                        Pudło niunia. Nie jestem samotną matką aczkolwiek nie żyję z eksem,
                        ojcem mojego dziecka. Dodam, że eks nie jest na szczęście ubogim,
                        patologicznym hazardzistą a ja mam przyzwoitą pracę.

                        A kogo obżerasz w takim razie? Bo skoro się nie uczysz i nie
                        pracujesz to albo masz rentę albo dobry Bóg zsyła Ci mannę z nieba.
                      • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 27.04.09, 22:41
                        jas011108 napisała:

                        > no nie stwarzaja wcale co Ty o mnie wiesz nie masz pojecia jak
                        > wygladalo moje zycie czy Ty myslisz ze zrobilam sobie dziecko bo mi
                        > sie robic nie chcialo ja sie wcale nie dziewie samotne matki kto by
                        > wytrzymal i wyobraz sobie ze nie obrzeram mamy

                        Zapewne sama sobie nei zrobilas.
                        Ale chyba na tyle si enie zmienila fizjologia i anatomia czlowieka, wiec.. z
                        tego co mnei uczono do postania dziecka potrzebna jest komorka meska i zenska.
                        Zenska musialas jakos dostarczyc, a wlasciwie to moze powinnam napisac:
                        dostarczono Ci meska.
                        jesli zrobiono to bez Twojej zgody (a moze i wiedzy) zglasza sie wtedy gwalt, na
                        policje.

                        Jesli zas za Twoja wiedza i zgoda to przestan pisac takie rzeczy, ze sama
                        dziecka sobei nei zrobilas, bo bylo to za Twoim przyzwoleniem.
    • pelagaa Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 08:20
      Gdybys w pierwszym poscie zamiast KLAMAC, ze facet Ci nie pomaga,
      napisala, ze placi dobrowolnie 800 zl alimentow, ktore pewnie ide
      tez na Ciebie, skoro nie pracujesz i podobno nie obzerasz matki,
      choc powinny isc na dziecko, to kazdy by Ci napisal, ze nie masz po
      co isc do sadu, bo tyle nie wywalczysz, jesli facet ma sytuacje,
      jaka przedstawilas.
      • chalsia Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 09:17
        pelagaa napisała:

        > Gdybys w pierwszym poscie zamiast KLAMAC, ze facet Ci nie pomaga,
        > napisala, ze placi dobrowolnie 800 zl alimentow, ktore pewnie ide
        > tez na Ciebie, skoro nie pracujesz i podobno nie obzerasz matki,
        > choc powinny isc na dziecko, to kazdy by Ci napisal, ze nie masz
        po
        > co isc do sadu, bo tyle nie wywalczysz, jesli facet ma sytuacje,
        > jaka przedstawilas.

        całkowicie się z tym zgadzam.
        • jas011108 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 09:28
          nie pomaga mi w wychowaniu Jasia gdyby dzieli sie ze mna obowiazkami
          mysle ze skonczyla bym szkole i jakos zyla a on ma to gdzies
          pieniadze to nie wszystko tym bardziej wywalczane pieniadze owszem
          mieszkam z mama ale mysle ze nie powinnam obciazac jej jeszcze
          bardziej swoim dzieckiem mama mi pomaga jak babcia ale nie ona jest
          ojcem... mam male dziecko zostalam sama i musze poniesc konsekwencje
          swoich czynow a nie obarczac nimi wszystkich wokol mnie
          • arwena_11 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 12:07
            Moja droga, jak się ma dziecko, to niestety trzeba wydorosleć.
            Nie wiem ile syn ma lat, bo tego nie napisałaś, ale 800 zł, to naprawdę alimenty
            na przyzwoitym poziomie. W sumie ty powinnaś dołożyć drugie tyle, ale
            przyjmijmy, że spełniasz swój obowiązek alimentacyjny w opiece nad dzieckiem.
            Wiele razy tu już pisano, że alimenty są na dziecko, a nie na matkę. Facet nie
            musi cię utrzymywać, nie był twoim mężem i nie ma takiego obowiązku. Możesz co
            najwyżej pozwć go o zwrot za połowę wyprawki i utrzymanie ciebie w czasie ok 3
            miesięcy od porodu ( ale jak ci dawał wtedy jakąś kasę to nici z tego, no i
            sprawa się przedawnia po 3 latach ). Poza tym dziecko jest małe, sądzac po tym,
            ze nie chodzi do przedszkola, więc jego utrzymanie nie kosztuje więcej niż
            dostajesz. W sądzie dostałabyś przy dobrym sędzi pewnie z połowę tego. Więc
            myślę, że puki facet płaci to nie kuś losu. Bo potem może się okazać, że poza
            alimentami nie zobaczysz grosza i dopiero będziesz miała kłopot.
            A tak na przyszłość, to weź sie do nauki. Maturę można zrobić też
            externistycznie. I nie gadaj, że zagrożona ciąża to przeszkoda. Miałam
            koleżankę, która zaszła w ciążę na 2 roku studiów. Ile się dało to chodziła na
            zajęcia, ale ostatnie kilka miesięcy przeleżała w łóżku, i to w internacie ( bo
            pochodziła z małego miasteczka i w Warszawie mieszkała na stancji właśnie ). Nie
            wróciła do domu, tylko dlatego, aby mieć na bieżąco materiały z zajęć. leżała i
            uczyła się. Egzaminy zdała w terminach zerowych, bo nie mogła sobie pozwolić na
            poprawki. W wakacje urodziła dziecko, a w październiku wróciła na uczelnię.
            Dziecko zostało z jej mamą, a ona dojeżdżała na weekendy.
            Dlatego takie gadanie, że "się nie dało" i "wszyscy byli przeciwko mnie" nie
            wierzę. Jak się chce i ma się za cel utrzymanie dziecka, to trzeba ruszyć d...pe
            i zacząć odpowiadać za swoje czyny. Umiałaś pójść do łóżka z nioedpowiedzialnym
            facetem i się niezabezpieczyć? Musisz umieć znależć pracę i w między czasie
            zrobić maturę. Uwierz mi że się da. Tyle że to kosztuje dużo wysiłku, siedzenie
            po nocach i zero zabawy. Ale się da.
          • pelagaa Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 12:30
            > mam male dziecko zostalam sama i musze poniesc konsekwencje
            > swoich czynow a nie obarczac nimi wszystkich wokol mnie

            No wlasnie, poniesc konsekwencje swoich czynow, a nie obciazyc
            caloscia kosztow wlasnych i dziecka, ojca dziecka. To roznica.
            O ile moge sie zgodzic, ze ojciec niezaangazowanym powienien ponosic
            koszty utrzymania dziecka w wiekszej czesci, a czasem nawet w
            calosci, o tyle na wlasne utrzymanie matka ma zwyczajnie zapracowac,
            jesli nie znalazla jeszcze kolejnego losia, ktory ja utrzyma, co
            jest czestym sposobem na zycie.
          • chalsia Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 06.05.09, 17:18
            jas011108 napisała:

            > chalsia poszlas do pracy gdy Twoje dziecko mialo 10 miesiecy a do
            > tego czasu co robilas

            przez pierwsze sześć miesięcy życia dziecka byłam na urlopie
            macierzyńskim, potem miesiąc - na zaległym urlopie wypoczynkowym, a
            potem do końca 10-tego miesiąca życia dziecka - na urlopie
            wychowawczym.
            • madziulec Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 06.05.09, 20:28
              Chalsia, szacun tak zwany.

              Ja po macierzynskim mialam miesiac urlopu (wykorzystalam w wiekszosci na
              szpitale, bo eni wiedzialam glupi czerwony kapturek, ze moge przedluzyc urlop
              macierzynski jesli jestem z dzickiem w szpitalu), po czym we wrzesniu, 12
              dokladnie stawilam sie do pracy.
              (Misiek urodzil sie 2 kwietnia)

              Jak widze jestem obibokiem wink
    • bryska5 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 28.04.09, 17:48
      Boze dziewczyny skąd w was tyle chamstwa?młoda zagubiona lekko
      dziewczyna pyta o rade a zamiast ją dostać zostaje obrzucaona przez
      was gnojem.wszystkie jestescie idealne,zero życiowych błędów,ciekawe
      wiec co tu robicie?bo czytając wasze odpowiedzi widze ze niestety
      jestescie mega zgorzkniałymi babami które kazdą wolną chwile
      wykorzystują na to zeby dop..dolić innym.to jest żałosne.wylewać
      swoje flustracje na innych.żal mi was i modle sie zebym ja nie
      skończyła tak jak wy..
      • tysiamama21 Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 30.04.09, 13:18
        w końcu ktoś ludzkim głosem przemówił... A tak poza tym.. Ja zaszłam w ciążę
        (przypadkową, niezagrożoną) - pracowałam i studiowałam dziennie do samego jej
        końca, po porodzie z resztą też. Więc można. I to samo bym doradzała autorce
        wątku. I gdybym była samotną matką to na 100% złożyłabym pozew o alimenty,
        niezależnie od własnej sytuacji finansowej. Dziecko powinno być utrzymywane
        przez oboje rodziców - po prostu mu się to należy.
      • ca.melia Re: prosze o rade...czy mi sie wogole oplaca walc 30.04.09, 22:57
        po pierwsze pisze się "kłÓtnia" ale to taki szczegół.

        a po drugie...

        bryska5 napisała:

        > Boze dziewczyny skąd w was tyle chamstwa?

        ----> nie chamstwa a realizmu. Skoro smarkateria bierze się do
        seksu, to należy:
        a) skutecznie się zabezpieczyć
        b) pamiętać, że z seksu mogą wziąć się dzieci

        .wszystkie jestescie idealne,zero życiowych błędów

        ----> każdy popełnia błędy ale większość z nas ponosi tego
        konsekwencje sama, z pełną odpowiedzialnością, czytaj:

        a) pracuje
        b)tyra
        c) uczy się i dokształca
        d) pracuje

        acha, i jeszcze coś zupełnie nieprawdopodobnego: Pracuje.

        bo czytając wasze odpowiedzi widze ze niestety
        > jestescie mega zgorzkniałymi babami

        ---> czy zgorzknienie bierze się z realistycznego podejścia do
        życia? Hmmmmm

        które kazdą wolną chwile
        > wykorzystują na to zeby dop..dolić innym.

        ---> każdą wolną chwilę wykorzystuje na lenistwo.


        wylewać
        > swoje flustracje na innych.

        ----> sfrustrowana byłabym, gdybym nie miała skończonych studiów,
        pracy, mieszkania i liczyła na alimenty, i wszystkich naokoło, tylko
        nie na siebie.


        żal mi was i modle sie zebym ja nie
        > skończyła tak jak wy..

        ---> cóż, już tak skończyłaś, skoro jesteś na tym forum



        a do Autorki.

        Droga Panno, trzeba się było uczyć - ale się nie chciało. I bez
        kitu, zagrożona ciąża nie jest przeszkodą w nauce. Wiem z autopsji.
        Zatem teraz bierz tyłek w garść, kończ szkołę wieczorowo i zacznij
        się rozgladac za pracą. A praca nie zabija, serio serio. Im szybciej
        nauczysz się liczyć na siebie, tym lepiej. I zabiezpieczaj się
        ażebyś w chwili słabości kolejnego malucha na świat nie ściągnęła.





Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka