Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem

06.05.09, 10:18
No mam taki problem, ze tatuś do nie dawna uważany z idealnego ojca
poznał inną paną, dla której stracił głowę. Nie kontaktuje się z
dzieckiem, czekam na telefon od niego, aż zadzwoni i powie kiedy
chce sie spotkać z dzieckiem a on nic. Idę mu na rękę, nie nie
stawiam dziwacznych warunków. Więc o co chodzi?
Od 2 miesięcy nie dzwoni, nie próbuje nawiązać kontaktu, no
pomijając te telefony które ja wykonuje do niego. A on w tym czasie
twierdzi że właśnie dzisiej mial dzwonić i że chciałby sie z
dzieckiem zobaczyć. Gdyby nie to, że dzwonie ja, nawet by nie
przysłał sms z pytaniem czy dziecko ma sie dobrze.
    • chalsia Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 10:27
      nie ma takiej mocy, byś go zmusiła do kontaktu z dzieckiem.
      • oliwija Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 21.05.09, 06:37
        chalsia napisała:

        > nie ma takiej mocy, byś go zmusiła do kontaktu z dzieckiem.
        ot co... jak jak zaczelam nalegac aby plemnik sie z dzieckiem
        widywał to najpierw mnie wyzywal potem zmienil numer telefonu,
        potem moze i chcial sie z nia zobaczyc .. ale to znow na drodze
        stanela mu druga żona drugie dziecko.... no i kurcze od 4 lat nie ma
        czasu mimo ze ta druga juz nie jest ta druga , mieszka znow w tym
        samym miescie..... z drugim dzieckiem tez sie nie widuje... bo po
        co? lepiej powiedzec ze nowy gsch matki go zrzucil
    • kicia031 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 10:50
      Hej
      Odpusc. Zajmijcie sie z dzieckiem soba nawzajem.
      Nie zmusisz dawcy spermy do poprawnych zachowan. Moze nawet by sie
      bardziej zmobilizowal, gdybys zaczela mu utrudniac, ot tak z
      przekory.
    • max-ima Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 10:56
      Łatwo powiedzieć, i tak dużo odpuściłam. Ale jak dziecko w nocy
      budzi się z płaczem i woła gdzie jest mój tatuś, to mnie szlag jasny
      trafia. Mam ochotę....
      • nioma Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 11:19
        Moze cie trafiac szlag, nikogo do milosci nie zmusisz. Jedyne co
        mozesz zrobic to olac go i sprobowac dac wiecej milosci dziecku.
        Wiem co mowie. Moj ojciec zniknal z mojego zycia kiedy mialam szesc
        lat. Poznal pewna pania z ktora zalozyl nowa rodzine, z nowymi
        dziecmi. O mnie zapomnial.
        Kiedy mialam 14 a moze 15 lat zadzwonilam do niego, powiedzial: to
        nie moja sprawa, jestes z matka, niech sie ona o ciebie martwi. I
        odlozyl sluchawke.
        Widac, mozna miec jednego dnia dziecko, ktore sie kocha a nastepnego
        olac je z gory cieplym moczem i pokochac nowe dzieci.
        Szczerze mowiac to nawet nie wiem czy on zyje, tak jak on nie wie,
        czy ja zyje...
      • kicia031 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 11:43
        Moge sobie wyobrazic, jak bardzoe chcesz uszczesliwic coreczke, ale
        to nic nie da, uwierz mi. W tej chwili dalas do dawcy spermy do reki
        guzik pod tytulem: jak ja wkurzyc, zranic - mianowicie olewajac
        dziecko. A ze dziecko przy okazji cierpi - coz go to obchodzi.
        Trzymaj sie.
    • krowa_laciata Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 13:54
      Rozumiem, że szlag cię trafia, jak każdą matkę której dziecko ktoś
      krzywdzi, szczególnie ktoś najbliższy dziecku, kto raczej powinien
      je uszczęśliwiać. Dziecku współczuję. Ale popieram... odpuść sobie.
      Nie zmusisz do miłości ani do kontaktu. Miłości w tatusiu chyba brak
      lub bardzo jej niewiele, bo z kimś kogo się kocha pragnie się
      kontaktu, on najwyraźniej go nie potrzebuje.
      Swoją drogą znam podobny przypadek. Tatuś bardzo dobry póki mieszkał
      z dzieckiem, bardzo dobry i zaangażowany po rozstaniu z matką
      dziecka, poznał nową panią, założył rodzinę, pojawiło się nowe
      dziecko... i bardzo ograniczył kontakty z pierwszym. Żadne
      tłumaczenia, przykłady, żal dziecka nie trafiły... ot twierdził, że
      nie ma czasu bo nowa rodzina. Nie miał nawet czasu, a raczej chęci
      zadzwonić, juz nie mówię bez okazji, ale choćby w dniu urodzin. Co
      ciekawsze o częstsze kontakty truła panu d..ę nie tylko była, ale i
      obecna żona. Gnębiony przez dwie baby pan w końcu po pół roku
      spotkał się z dzieckiem, zaprosil do siebie na kilka dni. Dziecko
      stęsknione nie odstępowało ojca na krok, poza tym w obcym domu nie
      wiedząc gdzie co jest, co mu wolno, a czego nie ciągle plątało się
      za ojcem i w efekcie już pierwszego dnia dostało solidny opiernicz
      za to, bo tatus stwierdził, że nie ma czasu tylko nim się zajmować.
      Zastanów się więc czy warto walczyć i czy jeśli nawet zmusisz ojca
      do kontaktów, to czy jakość takich wymuszonych kontaktów
      rzeczywiście uszczęśliwi dziecko.
      • kuczowski Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 15:10
        aż, nie mogę w to uwierzyć - ja muszę się "bić" z byłą o jedną godzinę więcej z
        dzieckiem (młodszym) choć mam dziecko z obecną żoną (a starszy mieszka z nami)
        ja na twoim miejscu wystąpiłbym do sądu z wnioskiem o odebranie praw
        rodzicielskich (by uniknąć problemów na przyszłość - paszport, wybór szkoły
        itd.) ale co dziecku powiedzieć???
        • megan26 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 16:47
          przez 9 lat życia mojej córki kontakt z ojcem miała może z 3 lata
          łącznie. Wystąpiłam do sądu o uregulowanie kontaktów, sąd uregulował
          kontakty , szanowny tatuś zgłosił się dokładnie 4 razy po czym po
          raz kolejny zniknał biorąc ślub. Jestem wściekła że wybrał obca
          kobietę zamiast własnej córki, drań jeden jednak twierdził od zawsze
          że to ja utrudniam mu kontakty i zapewne nadal tak twierdzi, zbliża
          się komunia córki nie zapraszam go bo niby po co?? po to żeby ludzie
          nie gadali i tak dzisiaj usłyszałam od znajomej że jestem dosłownie
          popier.... że go nie zapraszam, w nosie mam co mówią inni dla mnie
          najważniejsza jest córka i jej spokój, najważniejsze jest to żeby
          nie dawac jej nadzieji na to że on będzie przy niej.Mała już sie
          pogodziła z tym wszystkim było ciężko ale dałam jej całą siebie i o
          wiele więcej miłości niż on by jej dał, mamy swoje życie choć nie
          było łatwo.Uwierz będzie dobrze!!! teraz to mam wrażenie że ja
          bardzoej to wszystko przeżywam niż ona ponieważ często razem
          rozmawiamy o ojcu ja nie kryje swoich uczuć i mówię małej prawdę że
          jest mi najzwyczajnie w świecie przykro a ona kochana mówi mamo nie
          martw się on jest poprostu takim złym człowiem mimo że jest moim
          tatom i gokocham to wiem że jest zły no to ja wtedy ryczę całą noc a
          ona budzi się spokojnie rano i wtedy wstaje słońce mówimy sobie jak
          bardzo się kochamy i tak zaczyna się kolejny dzień. Pozdrawiam
          • julianne9 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 16:57
            tak to z tymi ojcami bywa że przeważnie zawsze zawodzą.
    • joan1000 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 06.05.09, 18:45
      mam rocznego syna. Jego ojciec uciekl od nas w listopadzie. Od
      tamtej pory widzial S dwa razy po godzinie. Ciezko bylo ale co
      zrobie. nie zmusze. Postanowilam walczyc o wszystko co najlepsze la
      moich dzieci i na tym sie koncentruje
    • karo_1111 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 20.05.09, 20:12
      heh to jeszcze nic.Ja też liczyłam na to, że moj jeszcze obecny mąż
      w końcu zainteresuje się córka.Małą ma 2 latka, więc lepiej, że nie
      rozumie tego że tata nie chce jej widzieć. Od pażdziernika mieszkamy
      osobno a on był u niej tylko 2 razy w styczniusad a ja już raczej
      wolałabym zeyby wcale jej nie widywałsad
    • doro-ta06 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 20.05.09, 22:35
      max-imo powiem Ci wprost go nie obchodzi wogóle dziecko .Daj sobie z nim spokój
      ,no chyba,że zmądrzeje i w końcu zrozumie,że ma dziecko.Ja sama wychowuję dwóch
      synów i w dodatku chorych na cukrzycę i astmę oskrzelową i wiem jak to jest.Jest
      nam ciężko bo większość kasy idzie na lekarstwa .Ale jesteśmy szczęśliwi,a
      dzieci nie mam takich dużych bo 8 lat i 18 miesięcy.Pozdrawiam
      • naciete_krocze Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 22.05.09, 18:06
        Jasne-Twoje biedne schorowane dzieci chore na nieuleczalne i upierdliwe
        choróbska bez ojca i kasy na pewno są super szczęśliwe.
    • martina.15 Re: Jak zmusić ojca do kontaktów z dzieckiem 20.05.09, 22:52
      niestety jak facet glupi to raczej jest to choroba nieuleczalna... przynajmniej
      na ten moment. zreszta znam osobiscie ten motyw tongue_out

      ehh skup sie na dziecku. ojcu mozesz czasami przypomniec smsem ze dziecko sie o
      niego pyta. wspolczuje ale wydaje mi sie ze ta nowa sytuacja w Ciebie osobiscie
      nie powinna uderzyc, wiec sily kieruj wlasnie w potomka.
      • zjawa1 Re: Nie rozumiem tego! 20.05.09, 23:35
        Nie rozumiem kobiet, ktore na siłe staraja sie zmusic eksa do
        kontaktów z dzieckiem!!
        Moze mi to ktos wytlumaczyc? Jaki w tym jest cel?
        Ja wrecz przeciwnie, stronilam od tego. Uwazalam, ze taki ktos moze
        miec w przyszlosci destrukcyjny wpłayw na moje dziecko.
        A teraz ukladam sobie zycie na nowo i nie wyobrazam
        sobie ,,petajacego" sie miedzy nogami ,,tatusia".
        • agus-ka Re: Nie rozumiem tego! 21.05.09, 08:26
          Widzisz, każda sytuacja jest inna. Są dzieci które nigdy nie
          mieszkały z ojcem i nie wiedza jak to jest. Dla nich więc
          normalnością jest, ze tatuś przyjeżdża raz na iles tam czasu albo w
          ogóle. Tak zawsze wyglądal ich świat.
          Dzieci które wychowywały się przez kilka lat z ojcem mają trudniej.
          Nie do końca rozuieją dlaczego tatuś już ich nie odwiedza.

          Nie wszystko da się uogólnić.
        • madziulec Re: Nie rozumiem tego! 21.05.09, 10:52
          Widzisz zjawa.
          Ja wychowywalam sie w normalnej rodzinie, gdzie byla moja mam i moj tata,
          biologiczny.
          Dlatego jakikolwiek inny uklad dla mnie jest moze nie tyl epatologiczny, ale
          jednak nietypowy i jakis jednak sposob inny, bo taki, ktorego ja nie znam, taki
          do ktorego nie przywyklam i nie znam od dziecinstwa, wiec nie mam obrazu, ze tak
          moze byc.

          Mozliwe, ze gdybym wychowywala sie w rodzinie, ktora mialaby model taki jak np.
          byla zona mojego ciotecznego brata: matka majaca juz 2 czy 3 meza, ojciec majacy
          kolejna pania, a ona wedrujaca pomiedzy 2 domami to nie byloby dla mnie nic
          zdroznego, ze pewnego dnia i moj facet powiedzialby, ze wlasnie znalazl sobie
          "te nastepna", bo bylby to jakis wzorzec postepowania, ktory dla mnie bylby typowy.

          Wracajac do Twojego pytania.
          Mozliwe, ze ojciec mojego dziecka ma zly wplyw na moje dziecko. Nie iwem.
          Mozliwe, ze Ty masz zly wplyw na swoje dziecko takze, przeciez to tez jest
          prawdopodobne.
          Ale taki wplyw (zly czy dobry) istnieje w normalnej rodzinie i ja majac wlasnie
          w glowie zakodowany obraz tej pelnej rodziny, normalnej, wzorzec ojciec
          biologiczny + matka biologiczna bede dazyla do kontaktow ojca biologicznego z
          moim dzickiem.

          A Ty pewnie masz ten obraz rodziny inny, stad nie zalezy Ci na tych kontaktach i
          zupelnie nie widzisz po co one maja byc.
          • braktalentu Re: Nie rozumiem tego! 21.05.09, 15:27
            Dla mnie brzmi bardzo przekonująco.
          • guderianka Re: Nie rozumiem tego! 21.05.09, 18:38
            Pitolisz
            Ja też wychowałam się w pełnej i kochającej rodzinie. Ale nie to mi
            się zakodowało. Zakodowało mi sie, że rodzina to miłość i poczucie
            bezpieczeństwa a nie określona liczba.
            Jeśli ktoś-nawet własny ojciec-w mojej ocenie krzywdzi dziecko
            poprzez kontakt z nim-nie pozwolę na to, bo nie pozwolę na krzywdę
            dziecka
            Matka, która mimo ewidentnie złego wpływu ojca na dziecko nadal na
            siłę szuka kontaktów między nim a dzieciem-jest głupia. Obowiązkiem
            rodzica jest przede wszystkim NIE KRZYWDZIĆ
            • madziulec Re: Nie rozumiem tego! 21.05.09, 19:11
              I to jest dopiero chrzanienie 3 po 3, para po 15.
              Matka, ktora rodzi dziecko nei ma kompletnie pojecia o tym, co jest dobre dla
              dziecka, jest zielona, kompletnie zielona i nie wie co jest krzywdzeniem dziecka.
              Dzialasz instynktownie i oczywiscie czasem wychodzi Ci dobrze, a czasem zle.
              I jesli stwierdzisz tu i teraz, ze rodzac dziecko od razu wiedzialas, ze Ty
              robisz dobrze (czytaj: wlasciwie wychowujesz dziecko), natomaist ojciec dziecka
              z zalozenia dziecko krzywdzi, to jest to naginanie rzeczywistosci do prawdy,
              ktora znasz TERAZ, po ilus latach, po jakims tam poznaniu zycia, a wiec rowniez
              po jakims tam doswiadczeniu zyciowym.
              • zjawa1 Re: Madziulec 21.05.09, 21:11
                Madzulec zgadzam sie z Twoja (wczesniejsza, nie ostatnia) opinia,
                ale nie jest ona dla mnie uniwersum dla zadanego przeze mnie pytania!
                Bardziej jestem przychylna wypowiedzi Guderiantki.
                Zaraz Ci napisze dlaczego.
                Po pierwsze w mojej ( pelnej) rodzinie, mimo tego, ze rodzice maja
                juz po 60 lat, nadal bardzo sie kochaja. Chodza na wspolne
                randki i trzymaja za rece w trakcie wieczornych spacerow.
                Tak wiec nie taki model ( o jakim pisalas) mam zakorzeniony.

                Faktem jednak jest to, ze zupelnie inaczej wyglada sytuacja kiedy
                ojciec dziecka widuje je i nagle przestaje, z ta kiedy nie widuje go
                wcale.
                Mimo wszystko nadal nie rozumiem dlaczego ,,na sile" ( w przypadku
                pierwszym) matka dziecka stara sie zmusic ojca do kontaktow z tym
                dzieckiem?
                Przypomina mi to sytuacje( nie wiem czy dobry przyklad podaje, ale
                teraz cos takiego wpadlo mi do glowy)w ktorej kobieta, ktora nie
                chce miec w ogole dzieci, zmuszana jest do zajscia w ciaze i
                urodzenia dziecka!...
                A zmuszanie na sile do kontaktow robi wiecej zlego, niz dobrego.
                Nie rozumiem tego? Przciez dziecko jest b. dobrym psychologiem,
                zawsze wyczuje, ze tatus widuje sie z nim z obowiazku, a nie
                potrzeby serca. I wg. mnie to krzywdzi je jeszcze bardziej!
                A uczyc zycia w obludzie i zaklamaniu jest kaleczeniem dziecka juz
                na poczatku jego zycia.

                Tworzyc na sile model tata+mama by za dwa, trzy lata uslyszec w
                uwadze, ze kolejna awantura rodzinna doprowadza do tragedii malego
                czlowieka... bezsensowne jak dla mnie.

                Ja, mialam swoje powody( i to bardzo konkretne) z powodu ktorych
                odwolalam slub( 2 tyg. przed) i odebralam wladze rodzicielska.
                Myslicie ze sie nie wahalam i byla to dla mnie prosta decyzja? Nie!
                Przez wiele miesiecy borykalam sie z tym problemem. Byly momenty
                kiedy zalowalam jej. Ale teraz jestem w 100% pewna, ze byla to chyba
                najlepsza z decyzji w moim zyciu!!! I daje drugie 100 na to, ze tak
                pozostanie.
                Moje dziecko bedzie miala tate, ale takiego, ktory godnie je wychowa
                i prawdzwie pokocha i nie bedzie zaszczepiac w nim swych
                patologicznych przyzwyczajen.

                Bo nie ten co splodzil jest ojcem, ale ten ktory kocha i wychowuje!
                • julianne9 Re: Madziulec 21.05.09, 22:57
                  Napisałaś:
                  > Bo nie ten co splodzil jest ojcem, ale ten ktory kocha i wychowuje!

                  Oj nie masz racji Ojczym nie jest wstanie pokochać nie swojego dziecka prawdziwą
                  miłością,maja z tym problemy biologiczni ojcowie a co dopiero ojczymowie.
                  Poczytaj sobie forum macoch na gazeta pl i babyboom może otworzą Ci się oczy.
                  Lepiej mieć samca obok siebie jak potrzebujesz ,ale nie pozwól obcemu facetowi
                  wychowywać swoje dziecko ,bo nie najlepiej na tym twoje dziecko wyjdzie.
                  Z ojczymami jest tak jak z macochami, więc nie wróży to niczego dobrego.
                  • zjawa1 Re: 21.05.09, 23:28
                    No, Ja musze przyznac, ze znam inne przypadki.
                    Moj dobry kolego ozenil sie z kobieta z 2-letnim dzieckiem i kocha
                    ich,, nad zycie"! Kiedys przyznal, ze nie wie w kim bardziej sie
                    zakochał: w matce czy dziecku!
                    A bio tatus, nigdy wczesniej nie widzac na oczy swojego dziecka,
                    nagle postanowil nawiedzac je.
                    Poza tym, moja znajoma od 4 lat jest szczesliwa zona a jej dziecko
                    ukochanym synem nie bio tatusia.
                  • ca.melia Re: Madziulec 22.05.09, 19:29
                    julianne9 napisała:

                    > Napisałaś:
                    > > Bo nie ten co splodzil jest ojcem, ale ten ktory kocha i wychowuje
                    > !
                    >
                    > Oj nie masz racji Ojczym nie jest wstanie pokochać nie swojego dziecka prawdziw
                    > ą
                    > miłością,maja z tym problemy biologiczni ojcowie a co dopiero ojczymowie.
                    > Poczytaj sobie forum macoch na gazeta pl i babyboom może otworzą Ci się oczy.
                    > Lepiej mieć samca obok siebie jak potrzebujesz ,ale nie pozwól obcemu facetowi
                    > wychowywać swoje dziecko ,bo nie najlepiej na tym twoje dziecko wyjdzie.
                    > Z ojczymami jest tak jak z macochami, więc nie wróży to niczego dobrego.

                    ---> a poza tym wszyscy zdrowi? Bo Ty raczej nie. Matko, aż sie niedobrze robi
                    od takich opinii.
                • madziulec Re: Madziulec 21.05.09, 23:48
                  Wiesz..
                  Dla mnie trzeba byc dojrzalym. A to, co napisalas, czyli odwolywanie slubu 2
                  tygodnie przed tymze nei swiadczy o dojrzalosci. Swiadczy o byciu choragiewka na
                  wietrze.
                  Czyli: pojawil sie problem, odwolujemy. Znika problem, robimy co innego.
                  Uwazam, ze dorosli, dojrzali ludzie wcale slubu nei musza brac. Bo nigdzie nie
                  ma nakazu brania slubu, nie ma rowniez nakazu bycia ze soba.
                  Tylko jesli sie czlowiek na cos decyduje, to widac na podstawie jakichs przeslanek.


                  I tak prawde mowiac, nie Ty odebralas wladze rodzicieska, bo nie Ty ja nadawalas
                  i nie mialas prawa ja nadawac.


                  Co do "taty". Jak dla mnie dziecko ma jednego tate. I to powiedzial moj eks
                  wyprowadzajac sie i mysle, ze chyba byla to jedna jedyna rzecz, ktora udalo mu
                  sie powiedziec prawdziwa. Dzieci bowiem maja tylko jednych rodzicow. I
                  oczywiscie mozna tworzyc ideologie, ze nei ten jest ojcem, kto splodzil, lecz
                  ten kto wychowal. Ciekawa jestem wiec, jak dostowoac to powiedzenie jesli matka
                  bedzi emiala np. 5 partnerow w okresie wychowywanaia dziecka ;0 Kto bedzie ojcem
                  dziecka? Bedzie "terazniejszy ojciec"?? Sciema na calego i widze, ze tworzona
                  tylko przez te osoby, ktore znalazly sobie nastepnego partenra, ktory probuje
                  zastapic dziecku ojca. A to zupelnie nie o to chodzi.
                  Przy okazji tez ciekawe jaka masz pewnosc, ze akurat ten "wybraniec", ktory
                  akurat wychowuje Twoje dziecko bedzie je wychowywal godnie (cokolwiek to slowo
                  znaczy) i wychowa je na porzadnego czlowieka?? jaki on ma w tym interes????

                  Wracajac do widywania sie z dziecmi. Zauwazam bardzo ciekawa zaleznosc na tym
                  forum. Im "ciekawsza" mamusia tym z mniejsza ochota ojciec dziecka pala ochota
                  widywania sie z dzieckiem, jakby przenoszac cala "sympatie" do mamusi dziecka na
                  to wlasnie dziecko. Zreszta prawde mowiac ja sie nei dziwie. jakbym miala
                  widywac sie z osoba, ktorej szczerze nie cierpie i ktora caly czas rzuca mi
                  klody pod nogi tez bym zrezygnowala.
                  • zjawa1 Re: Madziulec 22.05.09, 00:27
                    Oj, Madziulec, dzisiaj jestes chyba w ,, nie sosie".
                    Powiem Ci tylko tak ( bo nie chce sie z Toba klocic)!!
                    Tylko czlowiek nieznajacy zycia i niedojrzaly ocenia czyjas sytuacje
                    zyciowa, w tak prosty i nie trafny sposob.
                    Tylko idiotka nie odwolalaby slubu w takiej sytuacji z jaka ja
                    mialam do czynienia.
                    Pech chcial, ze o wiele za pozno zaistniala ona!
                    Wiec nie pisz mi tutaj o choragiewkach!
                    • madziulec Re: Madziulec 22.05.09, 14:05
                      Czyli idiotka sie na ten slub zdecydowala wink

                      Sorki wink
                      • zjawa1 Re: Madziulec 22.05.09, 19:56
                        Mierzac Twoja miara- Tak jestem idiotka, ty tez nia jestes i kazda
                        tutaj inna kobietawink
                        Wydaje mi sie, ze gdybys znalazla sobie kochajacego mezczyzne, ktory
                        pokochalby Ciebie i Twoje dziecko, to twoje poglady leglyby w
                        gruzach.
                        Ale co fakt, to fakt-ojca biologicznego mozna miec tylko jednego!
                  • escribir Re: Madziulec 22.05.09, 12:29
                    Chcesz powiedzieć, że na miano ojca mojej starszej córki bardziej
                    zasługuje mężczyzna, który ją spłodził i przez przeszło 12 lat jej życia widział
                    ja 3 razy na oczy (ostatni raz gdy miała pół roku) a nie facet który zna ją od 3
                    roku życia, który przyniósł jej upragnioną pomarańczową betoniarę, który przez
                    kilka lat szykowała jej kanapki do szkoły itp. itd....???????

                    Do jednego wora wrzuciłaś kolejnych partnerów zabawowych mamusiek i partnerów
                    kobiet które raz w życiu źle wybrały.
                    • madziulec Re: Madziulec 22.05.09, 14:07
                      Ojciec pozostanie ojcem, bez wzgledu na to, czy jej kupi te upragniona
                      pomaranczowa betoniare czy nie i czy jej zrobi te kanapki do szkoly czy nie.
                      On bedzie tym ojcem, chocbys stanela tu na rzesach i klaskala nimi.

                      Dociera?

                      Jesli nie, przykro mi.

                      Bo tych "ojcow" nastepnych dziecko moze miec setki, no moze oczywiscie bez
                      przesady. Moze nei miec zadnego, ale rownie dobrze i 5.
                      • luciva Re: Madziulec 22.05.09, 15:13
                        Madziulec, strasznie kategroczyna i cięta jesteś w swoich
                        wypowiedziach........
                        A co z rodzicami - w tym - ojcami - adopcyjnymi?

                        A co do dojrzałości odwoływania ślubu 2 tyg przed...życie ma wiele
                        niuansów, mogła zaistniec sytuacja klarowna? Mogła.
                        Co zrobiłabyć, gdybyś dowiedziała się, że ojciec dziecka, z którym
                        zmierzasz wziąc ślub jest pedofilem (dajmy na to, oczywiscie)?
                        Nie odwołałabyś?
                        • kasiapfk Re: Madziulec 22.05.09, 15:22
                          dziulec jakos dzisiaj bzdurki totalne piszesz smile

                          Twierdzę ja: matka mieszana, czyli i biologiczna i adopcyjna w
                          jednym a mój eks, jako mieszany ojciec kocha równo, zarówno
                          biologicznych jak i adopcyjnego.
                          Amen.
                          • julianne9 Re: Madziulec 22.05.09, 17:32
                            kasiapfk napisała:


                            >
                            > Twierdzę ja: matka mieszana, czyli i biologiczna i adopcyjna w
                            > jednym a mój eks, jako mieszany ojciec kocha równo, zarówno
                            > biologicznych jak i adopcyjnego.
                            > Amen.

                            Mało prawdopodobne ,chyba ze innymi kategoriami będziemy oceniać miłość
                            mężczyzny a innymi miłość kobiety.
                            madziulec ma rację w jednym dawcy spermy się nie zmieni niestety,biologia jest
                            bardzo ważna, to niewidzialna wieź dziecka z matka(nie wiem jak to z ojcami
                            bywa) To co wybaczysz własnemu dziecku nawet potworowi, nie wybaczysz nie
                            biologicznemu tak jesteśmy skonstruowani niestety.
                            Co do kontaktów uważam że jeżeli ojciec się nie sprawdza ( a zazwyczaj się nie
                            sprawdza) dziecko nie jest dla niego najważniejsze to kontakty dziecka z takim
                            dawcą trzeba ograniczyć nie zmienia to faktu że kimkolwiek jest taki dawca
                            zawsze dawca spermy pozostanie i tego nie da się zmienić. No chyba ze w
                            przyszłym wcieleniu.
                            • ca.melia Re: Madziulec 22.05.09, 19:33
                              Droga Autorko.

                              Matoła do miłości nie zmusisz. A dziecko za chwilę samo dorośnie i będzie
                              miało własne zdanie na temat "tatusia".
                              Przynajmniej dzieciakowi życia nie zaśmieca, kretyn.
                      • guderianka Re: Madziulec 22.05.09, 21:27
                        No i co że ojciec?
                        Skoro zły?
                        A ojczym dobry

                        Dociera? Czy większymi literami trzeba ?
                        • madziulec Re: Madziulec 22.05.09, 21:42
                          Oceniamy ojczyma, bo "jest", a ojca, bo NIKT nigdy nie dal mu szansy.
                          Bo matka pierwsze co robi patrzac po postach na tym forum to mowi: won chamie z
                          mojego zycia, odbiore ci zlamasie jeden (prosze o niewycinanie tego postu mimo
                          tego slowa) prawa rodzicielskie. Nie zaslugujesz na dziecko.
                          Poi czym wyprowadza sie, najlepiej na drugi koniec Polski, ba!! czesto i za granice.

                          Ile razy czyta sie jak to ta "kochajaca" mamusia nawet nie ma zamiaru umozliwic
                          kontaktow z ojcem, ktore ten ma zapisane, bo sie wyprowadzila 400 km od miejsc
                          azamieszkania i zaczyna mowic: jak kocha to niech przyjezdza.

                          Mam kolege. Ma corke. Bardzo ja kocha. Naprawde. I to bez kitu. Rozwiodl sie z
                          matka corki. Mieszkala od niego 20 km, wiec mogl codziennie przyjezdzac. I co?
                          Mamuska pewnego pieknego dnia spakowala manatki i wynisla sie 300 km. Dojazd
                          "swietny" - 1 PKS dziennie. Dziecko szkole jakas "podstawowczyne" ma w tej wsi,
                          sredniej zadnej...
                          Ojciec zeby pojechac traci tam dokladnie 2 dni. Po to by posiedziec z mala 4
                          godziny.

                          Narazie matka nie wpadla na pomysl "zlapania" drugiego meza. Ale oczywisci ekto
                          bedzi elepszy? Facet na miejscu, bo tata nie bedzi ena kazde zawolanie, bo jest
                          tylko telefonicznie, bo ma daleko, bo nie ma samochodu itp.


                          Moze do Ciebie trzeba wiekszymni literami? Bo widac zycia nie znasz.
                          A sprzedac sie facetowi kazda potrafi.
                          • zjawa1 Re: Madziulec!! 22.05.09, 22:02
                            Powiem Ci tak... a ze wypilam, to powiem cała prawde!
                            Wiele razy pokazalas na tym forum, ze jestes elokwentna i zyciowa
                            kobieta. Dlatego tez wiele razy wkurzaly mnie ataki na Twoja osobe!
                            Ale po ostatnich Twoich wypowiedziach w tym ( zaznaczam) watku
                            jestem zdruzgotana.
                            Skoncz z to swoja utopijna teoria: jast jaki jest, ale jast!!!!
                            Bo w wiekszosci wypadkow jest zlamasem i tyle.

                            Ty, ja i ktos inny na tym forum byl zaslepiony, glupi ect.
                            A zycie toczy sie dalej.
                            Po tym ostatnim Twoim poscie czuje sie urazona-DOSŁOWNIE!!
                            Wyciagasz wnioski( wg. Ciebie uniwersalne), a tak nie jest!

                            W zyciu nie tylko czarne jest czarne, a biale, bialym. Pojawiaja sie
                            tez odcienie szarosci!
                            Nie zapominaj o tym przy kolejnej swojej wypowiedzi!

                            Ja nie bede sie tu uzewnetrzniac, bo nie miejsce ani czas do tego,
                            choc Tobie mialabym ochote przyblizyc swoja historie.

                            A wiesz dlaczego? Dlatego zebys przestala myslec tak skrajnie
                            szablonowo!
                            • chalsia Re: Madziulec!! 23.05.09, 00:52
                              > Ja nie bede sie tu uzewnetrzniac, bo nie miejsce ani czas do tego,
                              > choc Tobie mialabym ochote przyblizyc swoja historie.
                              >
                              > A wiesz dlaczego? Dlatego zebys przestala myslec tak skrajnie
                              > szablonowo!
                              >

                              porzućcie wszelką nadzieję .....
                              Madziulec to przypadek nieuleczalny.
                              z perspektywy czasu dla mnie jawi sie jako osoba o podwójnej osobowosci, cos na
                              kształt dr Jekyll/mr Hide
                            • madziulec Re: Madziulec!! 23.05.09, 21:35
                              Zjawa wink
                              Nie pij wink
                          • guderianka Re: Madziulec 22.05.09, 22:11
                            A na jakiej podstawie oceniasz ojczyma, którego nie znasz i ojca-
                            którego na oczy nie widziałaś?
                            Bądź sędzią w swojej sprawie a nie w cudzej
                            I nie myl dawania szansy ze zmuszaniem i nachodzeniem ojca bio nawet
                            wtedy gdy ten ma dziecko głęboko w poważaniu
                            Posty na tym forum są różne-są takie, z których wynika że matki
                            zachowują się tak jak piszesz. Ale są też inne-których zdajesz się -
                            celowo pewnie-nie dostrzegać.
                            A życie znam lepiej niż ty mimo iż starsza jesteś. Jednak starsza
                            nie znaczy mądrzejsza. Ja widze różne sytuacje -dobrych ojców,
                            dobrych ojczymów-złych ojców i złych ojczymów, dobre matki i złe
                            matki, złe macochy i dobre macochy
                            Ty zaś masz klapki na oczy i widzisz tylko jeden schemat
                          • escribir Re: Madziulec 22.05.09, 23:10
                            madziulec napisała:

                            > Oceniamy ojczyma, bo "jest", a ojca, bo NIKT nigdy nie dal mu szansy.

                            Masz rację!
                            Nie dałam biednemu rurusiowi szansy!
                            Ani wtedy gdy w sądzie kłamał że poznał mnie "na mieście". Ani wtedy, gdy po 3
                            m-cach od zapłodnienia mnie ożenił się z inną. Ani wtedy gdy musiałam o 5 rano
                            niespełna półroczne dziecko wieźć do Białegostoku na ustalenie ojcostwa. Ani
                            wtedy gdy obniżał alimenty z 400 zł na 250- bo "po wypadku opada mu powieka i
                            stracił smak więc nie może pracować w zawodzie" (jest muzykiem).

                            Ależ franca ze mnie! I na dodatek ośmieliłam się mieć marzenia i ułożyć sobie życie!
                            • guderianka Re: Madziulec 23.05.09, 09:30
                              Ależ franca ze mnie! I na dodatek ośmieliłam się mieć marzenia i
                              ułożyć sobie ż
                              > ycie!

                              E. Ty sobie przeca życia nie ułożyłaś. Ty się sprzedałaś. LOL wink
                              • escribir Re: Madziulec 23.05.09, 18:12
                                guderianka napisała:

                                > Ależ franca ze mnie! I na dodatek ośmieliłam się mieć marzenia i
                                > ułożyć sobie ż
                                > > ycie!
                                >
                                > E. Ty sobie przeca życia nie ułożyłaś. Ty się sprzedałaś. LOL wink

                                O żeszzzzzzzzz, na dodatek jak ostatnia kretynka sprzedałam się nie dla
                                pieniędzy, ale z miłości (no wiesz- miłość: rozszerzone źrenice, rumieńce,
                                mimowolny uśmiech, przyjemny ucisk w żołądku, przyspieszone tętno itp.itd....)
                                • guderianka Re: Madziulec 23.05.09, 23:13
                                  E tam miłość
                                  Miłość wg madziulca zdarza się tylko raz
                                  Jak u bocianów
                                  A u ciebie to chuć jakaś wink
              • guderianka Re: Nie rozumiem tego! 22.05.09, 21:23
                Z jakiego założenia?Co ty chrzanisz?
                Nikt nie każe oceniać ci ojcostwa na podstawie faktów
                niezaistniałych ale faktów, które zaszły. Jeśli ojciec jest
                agresywny wobec dziecka, używa niecenzuralnych słów, krzyczy,
                podnosi rękę lub jest pod wpływem środków odurzających- to KRZWYDZI
                dziecko.
                Koniec kropka
                Co ty próbujesz rzeczywistość czarowac ?
                • madziulec Re: Nie rozumiem tego! 22.05.09, 21:37
                  W tajemniczy sposob wiekszosc ojcow zacyna naduzywac srodkow odurzajacych
                  dopiero jak dochodzi do rozprawy o alimnety.

                  Nie wiem dlaczego i bardzo mnie to zastanawia.
                  takie mam wrazenie, ze jest sobie kobieta, ktora ma ochote dowalic i nie wie jak.
                  I staje mi przed oczami film "Mis", gdzi ebyla taka scena, gdzie faceta
                  zwyzywano od pijakow, a potem od zlodziei, bo "kazdy pijak to zlodziej".
                  I tu tak samo.
                  Jak ma dziecko, na ktore bedzie zaraz placil alimenty to albo pijak albo narkoman.
                  No w ostatecznosci zneca sie..

                  Przedziwne.
                  • guderianka Re: Nie rozumiem tego! 22.05.09, 22:14
                    > W tajemniczy sposob wiekszosc ojcow zacyna naduzywac srodkow
                    odurzajacych
                    > dopiero jak dochodzi do rozprawy o alimnety.
                    Rozumiem że masz jakieś dowody na poparcie tej teorii?Chętnie poznam
                    Poza tym wypowiedz bez ładu, składu i sensu
                    Aczkolwiek zastanawia mnie czy twój ex był zły już jak się z nim
                    związałaś czy tez wtedy, gdy się się z nim rozstawałaś..
                    • madziulec Re: Nie rozumiem tego! 23.05.09, 21:37
                      Dowody wink??
                      Popatrz na to forum.Malo Ci tego??wink
                      Malo Ci dowodow???

                      Raptem kazdy tu byly partner to pijak i zlodziej. I obowiazkowo narkoman.
                      A, jeszcze pewnie co drugi to morderca.
                      • guderianka Re: Nie rozumiem tego! 23.05.09, 23:14
                        Każdy ?
                        Hm
                        A ja widzę że nie każdy
                  • julianne9 Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 17:41
                    Jeżeli ojciec nie kocha własnego dziecka (a zazwyczaj nie kocha) Ma dziecko
                    gdzieś ,liczy się dla niego tylko własny interes to czy uważasz ze dziecko ze
                    złym ojcem musi mieć za wszelką cenę kontakt?
                    Tyle jest dzieci wychowanych bez ojca i żyje im się lepiej ,spokojniej.
                    Dla dziecka ważne jest poczucie bezpieczeństwa i stabilizacja a z dochodzącym
                    ojcem, którego się zmusza do kontaktów tego nie będzie miało.
                    madziulec odpowiedz mi na pytanie uważasz że można zmusić kogoś do miłości?
                    Czy dziecko które przebywa z ojcem który ma go gdzieś i go nie kocha jest
                    fajne,miłe?
                    Poczytaj sobie fora macoch są tam właśnie ojcowie ,którzy nie kochają swoich
                    dzieci ,nie sadzę aby przebywanie w takim towarzystwie było dla dziecka miłe.
                    Normalną koleją losu jest że gdy kończy się związek rodziców danego dziecka
                    odchodzi także jeden z rodziców najczęściej jest to ojciec.
                    I najwyższa pora przyjąć to do wiadomości ze rola ojca jest rolą tymczasową
                    facet ma płacić alimenty a w przyszłości dziecko dostanie spadek s znikać z
                    życia dziecka ,dać mu spokojnie żyć.
                    Ojcowie nigdy się nie sprawdzają zawsze wybiorą jakoś dolną cześć ciała niż
                    własne dziecko,zawsze dziecko własne sprzedadzą,zawiodą,więc po co utrzymywać
                    fikcje.
                    • ari-ola Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 20:13
                      Dziewczyny, po co Wy to ogóle poważnnie traktujecie i coś próbujecie
                      tłumaczyć? Sprawa jest jedna - gdyby tylko znalazł się jakoś chętny,
                      któremu Madziulec mogłaby "się sprzedać" to by zupełnie inna śpiewka
                      była wtedy. Sama pisała kiedyś o swym eksie, że to tylko dawca
                      nasienia, pajac i żaden ojciec. Pewnie wtedy liczyła, że wkrótce
                      pojawi się jakis nowy. Teraz pozostało jej tylko nagła obrona
                      biologicznych ojcow...
                      • madziulec Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 21:44
                        Wiesz .. Madziulec ma honor wink

                        Dlatego sie nie sprzeda.
                        Bo Madziulec w 3 misiesiacu ciazy nie poszla z innym do oltarza i nie opowiada
                        potem, ze miala marzenia (och, jak to pieknie brzmi, a przeciez, to zwykle
                        puszczenie sie z innym prawda??).

                        Madziulec tak samo ma honor i nei zmienia zdania jak wiele innych. Dlatego jak
                        kopie to rowno wszystkich i nie udaje tu "cudownej ciotki dobra rada" po czym
                        podobni jak np. Pelagaa i Chalsia nie celuje w dowalaniu i dopieprzaniu sie do
                        niektoryxh (o .. przykladow to mozna sypac jak z rekawa).
                        Ale potem to tylko te dwie "swieto.. liwe" maja czelnosc udawac i komentowac
                        cudze zachowanie.

                        Pozdrawiam.
                        Na cienkie wlosy polecam ich sciecie wink (glowy najlepiej )
                        • ari-ola Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 22:01
                          madziulec napisała:


                          Do Twojego niezrozumiałego belkotu nie będę się odnosić, ale to mnie
                          rozsmieszyło:

                          > Na cienkie wlosy polecam ich sciecie wink (glowy najlepiej )

                          Naprawdę , żeby znaleźć haka jakiegoś na mnie, dokopałaś się mojego
                          postu sprzed 2 lat?! Musisz mnieć duuuużo czasu i nie miec nic do
                          roboty...
                          >
                        • chalsia Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 23:27
                          > podobni jak np. Pelagaa i Chalsia nie celuje w dowalaniu i dopieprzaniu sie do
                          > niektoryxh (o .. przykladow to mozna sypac jak z rekawa).

                          no to posyp, bardzom ciekawa.
                        • chalsia Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 23:31
                          > Madziulec tak samo ma honor i nei zmienia zdania jak wiele innych.
                          Dlatego jak
                          > kopie to rowno wszystkich i nie udaje tu "cudownej ciotki dobra rada"
                          po czym
                          > podobni jak np. Pelagaa i Chalsia nie celuje w dowalaniu i
                          dopieprzaniu sie do niektoryxh


                          no i to mówi samo za siebie.
                          Owszem, przyznaję, że masz mistrzostwo forum w dowalaniu ludziom. W dodatku w
                          chamski sposób, bo ad personam. I dodawanie uśmieszków nic nie zmieni Madziulcu.
                    • madziulec Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 23.05.09, 21:34
                      Po pierwsze nie czytam for dla macoch. nie dotyczy mnie problem bycia macocha, a
                      osoba, ktora jest kims takim dla mojego dziecka lwsnie niestety okazuje sie
                      niczym Freddie z koszmaru z ulicy wiazow.

                      Pytasz czy utrzymywac fikcje.
                      Nie mowie, zeby zmuszac kogos do kontaktow, ale pisze o tym, ze dziecko bedzie
                      ZAWSZE mialo jednego ojca.
                      I wychodzenie za maz czy znajdywanie sobie nowych partnerow przez matke tegoz
                      dziecka nic nie zmieni.
                      Staralam sie pokazac, ze sa rozne sytuacje, czasem wychowywac moze jeden
                      partner, a czasem pojawi sie w zyciu danej kobiety tych partnerow 2 na przyklad.
                      Nazewnictwo wtedy bedzie ciekawe.
                      "pierwszy tata", "drugi tata" czy "prawdziwy tata" tylko ktory jest prawdziwy,
                      ten ktory wychowa w latach 1-3 a moze ten, ktory wychowa w latach 6-8?

                      Nie uwazam, ze nalezy zmuszac kogos do kontaktu i tego tez nigdzie nie pisalam.
                      Bardziej irytuje mnie zarzekanie sie nazewnictwa jak zaby blota.


                      A odnoszac sie do ostatniego..
                      Skoro ojcowie wybieraja "dolna czescia ciala", dlacezgo niby ci ojczymowie ta
                      dolna czescia ciala nie mysla? Sa nadludzmi??wink
                      • luciva Re: Do madziulec warto utrzymywać fikcje ? 26.05.09, 09:50
                        Madziulec, serio myślisz, że matki wyjeżdzają, przewracają zycie do
                        góry nogami, zmieniają pracę, znajomych itd tylko po to, żeby
                        dokopać ojcom?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja