pitunia2005 18.05.09, 21:46 mamy male dziecko z czego bede zyla?on pracowal!!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nioma Re: moj konkubent w areszcie ..... 18.05.09, 22:07 hmmm, za niewinnosc go wsadzili? zglos sie do opieki spolecznej po zasilek, idz do pracy, popros o wsparcie rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
de_la_hoya Re: moj konkubent w areszcie ..... 18.05.09, 23:17 bankomat zamknęli powiadasz? może trzeba zakasać rękawy i do roboty się wziąć? praca to nie taka zła sprawa, wiele osób to robi i nie umiera Odpowiedz Link Zgłoś
zla.kobieta1000 Re: moj konkubent w areszcie ..... 18.05.09, 23:41 Kobieto, musisz być zawsze taka wredna dla każdej babki, gdzie mąż/partner utrzymywał rodzinę z małym dzieckiem? Zazdrościsz, czy jak? Tak się składa, że w niejednej rodzinie, którą oczywiście stać na to, niemowlęta i małe dzieci nie są w żłobku, ale są wychowywane przez matkę w domu. Czy to jakaś zbrodnia? Bo już kolejny raz napotykam się na Twój "życzliwy" komentarz wobec osoby, która nagle została bez środków do życia i w pierwszej chwili nie wie, jakie kroki podjąć. Pracy można szukać tydzień albo... pół roku, a przez ten cały czas trzeba za coś żyć z małym dzieckiem. Dziewczyna jest zdezorientowana ciężka sytuacją, zadaje pytanie i na dzień dobry dostaje w łeb. A żeby było śmieszniej, cennych porad udziela osoba, która nie jest i nigdy nie była samotną matką, tylko wychowuje dziecko z partnerem i na maxa wykorzystuje możliwości, jakie jej daje konkubinat, np. pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Co Ty w ogóle robisz na takim forum? Nudzisz się w domu/w pracy? Czy masz ze swoim życiem jakieś problemy, że każdą bezradną babkę zaraz wyśmiewasz? Każdy w końcu znajduje wyjście z sytuacji i staje na nogi, ale złośliwość w tym wcale nie pomaga... Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: moj konkubent w areszcie ..... 19.05.09, 00:24 Tak naprawde prace mozna miec z dnia na dzien. Zalezy oczywiscie jaka. Podobnie z opieka do dziecka. Mamy co prawda sezon taki jaki mamy, wiec z dostaniem sie do zlobka bedzie trudno, ale dla chcacego nic trudnego, ja zapisalam dziecko w czerwcu, tez rekrutacji specjalnie dla mojego dziecka nei zorganizowano, co wiecje w zlobku miejsc nie bylo. Mozna usiasc i pomstujac na los narzekac. Mozna zadawac pytania: z czego bede zyla, co dowodzi, ze raczej nigdy si enie pracowalo, nie ma sie macierzynskiego itp. Co jest sporym problemem, bo ... No wlasnie, to uwieszenie sie na facecie jakos zawsze staje koscia w gardle. Mozna jednak usiasc i na kartce spisac jakis "program naprawczy", pomysly skad mozna zdobyc pieniadze, jak ew. zaoszczedzic itp. Co zas do ciezkiej sytuacji... Prawde mowiac zycie jest brutalne i jak juz wczesniej napisano: za brzydkie oczy do aresztu nie wsadzaja... Odpowiedz Link Zgłoś
zla.kobieta1000 Re: moj konkubent w areszcie ..... 19.05.09, 09:13 Wiesz co, byłam w podobnej sytuacji, zostałam bez kasy z dnia na dzień, pierwsze 3-4 dni, to była bezradność, złość, strach, ze sobie nie poradzę. Żłobka państwowego nie dostałam pomimo przedstawienia całej sytuacji, dodatkowo córka jak na złość się potężnie rozchorowała i miała non stop 3 różnego typu infekcje z rzędu (nasza wspólna grypa z wysoką gorączką, zapalenie gardła, grypa jelitowa). Nie było nawet więc mowy o zostawieniu jej z opiekunką, pomijam to, że musiałabym jej oddać 75% mojego oficjalnego wynagrodzenia. Fakt, że pomogli rodzice, no i to, że sprawa o alimenty szybko się zakończyła - a ja korzystając z czasu, jaki mam przed powrotem do pracy (jest to możliwe dopiero od wakacji), na maxa staram się zdobywać zlecenia z mojej drugiej zawodowej specjalności - i przynajmniej na razie utrzymuję siebie.. Niestety, bycie zależną od zarobków faceta zawsze niesie ryzyko niespodzianki, myślę, że dziewczyna jest zaskoczona sytuacją i reaguje tak, jak reaguje. Powiem szczerze, że czytam różne wypowiedzi na tym forum, bo wiele samodzielnych mam pokazuje mi tu, że na braku chłopa i jego pensji świat się nie kończy i wszystko można poukładać, i nieźle sobie radzić. Ja też to układam, ale potrzeba na to trochę czasu. A besztanie kogoś i wyśmiewanie, bo znalazł się w trudnej sytuacji... Chyba nie tędy droga, a są tu niestety osoby, które celują w tego typu komentarzach, a w dodatku o życiu samotnej matki nie mają pojęcia, vide poprzednia komentatorka. Łatwo jest wyzłośliwiać się, ja niemniej bardziej cenię te wypowiedzi, gdzie dziewczyny pokazują, jak sobie wszystko na nowo poukładały, no i nie oceniają ani nie wyśmiewają. I wychodzi na to, że jednak baby wredne są. Odpowiedz Link Zgłoś
de_la_hoya Re: moj konkubent w areszcie ..... 19.05.09, 11:01 zla.kobieta1000 napisała: > Kobieto, musisz być zawsze taka wredna dla każdej babki, gdzie mąż/partner > utrzymywał rodzinę z małym dzieckiem? Zazdrościsz, czy jak? a ty zawsze czepiasz się tylko mnie? przeczytaj co jej poradziła koleżanka powyżej, bo jak nic czepialstwem śmierdzisz za to co tobie pisałam Odpowiedz Link Zgłoś
zla.kobieta1000 Re: moj konkubent w areszcie ..... 19.05.09, 11:21 Bo to nie było sprawiedliwe. Ani tez wyrażone w sposób kulturalny. Porównaj sposób wypowiedzi Madziulca i Twój - w tej konkretnej sytuacji. Widzisz różnicę? Madziulec podaje konkretne argumenty, nie obraża, to co pisze, jest po prostu rzeczowe i prawdziwe. Wygodnie jest być złośliwą i nieuprzejma, kiedy ma się wszystko w życiu poukładane i czepiać się innych. Chociaż właściwie nie rozumiem takiej postawy, bo skoro jest ci dobrze, to czemu wyładowujesz się na innych, zamiast argumentować? A do Twojej wiadomości, nie śmierdzę niczym, także czepialstwem, bo myję się nader często. Cały Twój język argumentacji jest po prostu językiem pogardy, bo pamiętam też niektóre Twoje wypowiedzi, gdy jedynie byłam czytelniczka tego forum. Nie jesteś sama z dzieckiem, masz dobrze, po co robisz krzywdę samotnym matkom? Odpowiedz Link Zgłoś
de_la_hoya Re: moj konkubent w areszcie ..... 20.05.09, 00:13 powyżej mojego wpisu to się nioma wpisała widzę ze nie ogarniasz Odpowiedz Link Zgłoś
zla.kobieta1000 Re: moj konkubent w areszcie ..... 20.05.09, 01:03 No cóż, mogę Ci tylko najserdeczniej życzyć, żebyś nigdy w życiu nie znalazła się w takiej sytuacji jak większość forumek, prawdziwych, nie farbowanych samotnych-samodzielnych mam. Żeby życie nie przewróciło się nagle z dnia na dzień do góry nogami Tobie i Twojemu dziecku, a nawet gdyby - to żebyś zamiast chamstwa, uszczypliwości i kpiny znalazła wśród samomam wsparcie i konkretną poradę. Odpowiedz Link Zgłoś
de_la_hoya Re: moj konkubent w areszcie ..... 20.05.09, 14:05 ach dziękuję Ci bardzo ale wątpię czy się przyda niemąż ten sam od lat 10 a jak nawet odejść będzie chciał to o ile mnie może olać to dzieci nie oleje pracę mam więc na swoje waciki zarobię, oszczędności też więc jakby się jednak sprawca na dzieci swoje obraził i budżet im uszczuplił to ścian z głodu lizać nie będą a po porady to ja do prawnika zawsze chodziłam mało romantyczne to co piszę ale życie nie je bajka i należy myśleć o przyszłości, żeby się z ręką w nocniku nie obudzić Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: moj konkubent w areszcie ..... 20.05.09, 20:38 Wiesz De_la_hoya... W skrocie opowiem Ci swoja historie. W skrocie, bo jest banalna, tak banalna, ze chyba nawet ja slyszac ja nie chcialabym wierzyc, ze cos takiego ma lub mialo miejsce. Ot spotkalo sie dwoje ludzi. On, mniej zaradny, ona wlasnie majaca prace, oszczednosci, wyksztalcenie. On w koncu skonczyl studia, bo ona postawila ultimatum. Kupili mieszkanie. Oswiadczyl sie jej, zaczeli sie dorabiac. On zaczal piac sie coraz wyzej po finansowej (ale tylko) drabince kariery. Ona nadal w tym samym miejscu. Zdecydowali sie na dziecko. I zaczely sie jej klopoty zdrowotne, wyladowala w szpitalu. On pewnie juz wczesniej gdzies sie od niej oddalal (nie szukamy powodu, nie o to w tym chodzi). Zaczal wozic kolezanke do pracy, mial w miare po drodze. Trwalo to 2 lata, iles sie bronil. Ona urodzila dziecko. Po urodzeniu dziecka ona wrocila do pracy, potem prace starcila, ale nie bala sie tego, w koncu on niezle zarabial. W 1 urodziny dziecka on podniosl na nia reke, okazalo sie ze zdradzal ja od bardzo dawna. Wyprowadzil sie miesiac pozniej, choc chcial zostac. Wiesz dlaczego? Chcial zaoszczedzic na wynajmowaniu mieszkania Ona prace znalazla 2 miesiace pozniej, ale placila wspolny kredyt mieszkaniowy, wiec oszczednosci, ktore byly spore, topnialy. Zabral samochod, ktory kupil dla niej i dziecka na samym poczatku ciazy, wiec musiala kupic nastepny. Rok pozniej musiala szukac nowej pracy, tamta byla za daleko. Znalazla na zastepstwo, ale lepiej platna. Tak to wyglada. Oszczednosci jakie by nie byly sa tylko kupka, z ktorej sie bierze. dzieci.. Moj eks wyprodukowal nastepne, zadnym sie nei zjmuje do konca. Obecnie wraca do domu 21-22... Czasem wyjezdza na cale tygodnie. Zycie to nie jest bajka, ale fajnie, ze wierzysz w to, ze ojciec dzieci nei oleje. Odpowiedz Link Zgłoś
de_la_hoya Re: moj konkubent w areszcie ..... 20.05.09, 21:46 wierze ale naiwna nie jestem dlatego też, nie jest on moim mężem, nie łączą nas wspólne kredyty, każde z nas ma swój dom więc w przypadku rozstania nie ma problemu oboje pracujemy w domu więc szans na koleżanki z pracy nie ma, bo znam wszystkich jego pracowników wierze, że dzieci nie oleje (w sensie finansowym) ale ręki ani żadnej innej kończyny za to sobie uciąć nie dam, bo każdemu może się odmienić choć na razie wywiązuje się z bycia ojcem pod każdym względem różne rzeczy mi się w życiu przytrafiały i nigdy mnie nie zawiódł, zawsze wspierał mimo tego co napisałam oraz zachwytu moich koleżanek nad niemężem idealnym uznałam, że każdemu może na mózg paść, praca może się skończyć, chłop może zejść śmiercią naturalną i dlatego zrobiłam wszystko żeby zabezpieczyć i siebie i dzieci no i mam rodzinę na którą mogę liczyć więc przyszłość, z nim czy bez niego, to mi się tak bardziej w różu jawi niż w szarości lub czerni jest tylko jeden mały problem... ja cholera różowego nie cierpię Odpowiedz Link Zgłoś
pmwk Re: moj konkubent w areszcie ..... 19.05.09, 22:34 pitunia2005, napisz coś więcej o swojej syt. gdzie mieszkasz, jakie masz relacje ze swoim facetem, jego rodzicami, co z maluchem, co z Twoją rodziną? napisz coś wiecej, my (wiele z nas) chodziłam po wielu instytucjach w celach uzyskania pomocy i mamy (niestety) wiedzę już sporą na ten temat (wydeptaną jak ja to mówię - u mnie ponad 3 lata już). napewno uzyskasz tu konkretne odpowiedzi, co robić po kolei, bo same niestety to przerabiałyśmy bez sensu uczyć siętak zupełnie samemu. a to forum jednak jest trochę "dziwne". trzeba zadać konkretne pytanie, to się uzyskuje odpowiedz, w przeciwnym razie pojawiają się "opinie mądrych osóbek" które to funkcjonują na tych forach od wielu lati uważają że poskradały już wszystkie rozumy i oceniać innych mogą. no ale nie można się tym przejmować. ps zresztą każda z nas czasem (często, zawsze) jest sfrustrowana i się trochę wyżywa (a lepiej to zrobić na forum niż nakrzyczeć na własne dziecko) powodzenia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pitunia2005 Re: moj konkubent w areszcie ..... 21.05.09, 22:17 czytam i nie wierze w to wszystko.ja naszczescie pracuje na pol et, dziecko ze zlobka wypisalam bo w kolko chore.do pomocy nie mam nikogo. a to ze praca fajna rzecz to jakas pani nie musi mi mowic. a pani dziekuje za wsparcie psychiczne. bo mam rzeczywiscie wszystkiego dosc. Odpowiedz Link Zgłoś
madziulec Re: moj konkubent w areszcie ..... 21.05.09, 23:00 Sluchaj, moze to, co ja tez napisalam odbierasz jako kopanie Cie w tylek, al epowiem Ci tak, ze z perspektywy czasu u mnie bylo tak, ze dziecko moje nie moglo chodzic do zlobka, bo mialo zabronione przez lekarza (a tak, jest to mozliwe, mialo ciagle zakazenia ukladu moczowego i wowczas jeszcez niezoperowana wade ukladu moczowego, ktora zostala zoperowana prawie rok pozniej). Musialam sobie poradzic. Powiesz, ze ja mialam kogos do pomocy? Tak, mialam .. Rodzicow, ktorzy mieli do mnie pretensje, ze nic im nie powiedzialam, ze moj szanowny eks podniosl na mnie reke (kurza twarz jak ja sie tego wstydzilam) i ze nie powiedzialam im, ze cos sie psuje (jakbym byla wrozka??? i jakby moze oni byli w stanie zapobiec...). Byly momenty, gdy wylam bezglosnie wieczorami, bo nie mialam pojecia co dalej. Czulam sie jak zbity pies, bo mialam zycie wspaniale poukladane, bo tydzien przed odejsciem facet opowiadal mi o milosci, o inwestycjach w domu, ba! o wakacjach i innych pierdulach. (to jako ciekawostka do de_la_hoya... ze mozna nie miec pojecia co sie dzieje, a facet nie pies i na lancuchu sie nie da utrzymac). Wspolczuje Ci. Ale niestety im szybciej staniesz na nogi, im szybciej zrozumiesz i ulozysz sobie w glowie, ze jestes tylko TY i nie ma nikogo wiecej tym lepiej dla Ciebie. Lepiej, bo nie liczysz na nikogo, bo nie czekasz... Trzymaj sie i tyle. Bo wlasciwie trudno Ci wiecej cokolwiek powiedziec. Nie bylam w takiej sytuacji. Moja byla inna. Odpowiedz Link Zgłoś
julianne9 Re: moj konkubent w areszcie ..... 21.05.09, 23:00 Jest takie forum Nasz wyrok tam są kobiety w takiej samej sytuacji jak ty ,one mogą być bardziej pomocne. naszwyrok.mojeforum.net/ Odpowiedz Link Zgłoś
zla.kobieta1000 Re: moj konkubent w areszcie ..... 24.05.09, 23:13 No właśnie, trzeba naprawdę mieć tupet, żeby wnioskować o czyjejś sytuacji i oceniać po całości na podstawie 1 postu, i po chamsku walić komentarze. Ale to chyba specyfika gazetowych forów. Zadziwia mnie tylko poziom wewnętrznej frustracji i wylewania złośliwości przez osoby, którym ponoć tak jest w życiu dobrze, tak sobie świetnie dają radę i tak sobie wszystko mądrze poukładały. Odpowiedz Link Zgłoś
niedowiary77 Re: moj konkubent w areszcie ..... 25.05.09, 01:47 pitunia2005 napisała: > czytam i nie wierze w to wszystko.ja naszczescie pracuje na pol et, > dziecko ze zlobka wypisalam bo w kolko chore.do pomocy nie mam nikogo. > a to ze praca fajna rzecz to jakas pani nie musi mi mowic. > a pani dziekuje za wsparcie psychiczne. bo mam rzeczywiscie wszystkiego dosc. Jak się o wszystkim dowiedzą babsztyle w Jugendamtcie , to masz już wyjąć jak nic, dom dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś