Czy on może się wyprzeć po latach dziecka?

24.05.09, 19:07
Dziewczyny, płacę za naiwność teraz i za to, że uwierzyłam mojej, jak mi się
wydawało, przyjaciółce.
Ona jest teraz z moim męzem i mówi mu wszystko, co ja jej w tajemnicy mówiłam
kiedyś.
Zdradzili mnie oboje. A teraz ona mu powiedziała moja największą tajemnicę,
która jej kiedyś jej wyznałam. Otóż biologicznym ojcem pierwszego dziecka nie
jest mój mąż. To była chwila zapomnienia, pokłóciłam się przed ślubem okropnie
z mężem. Byłam okropnie zła na niego i raz, tylko raz poszłam do łózka z jego
kumplem. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciązy (tuż przed ślubem) od razu
podejrzewałam, że jestem w ciązy z tym kumplem, a nie z mężem. Co prawda nigdy
nie robiłam badań genetycznych, ale z dnia na dzień mój najstarszy robi się
coraz bardziej podobny do ojca biologicznego, a nie do mojego męza. No i
nieopatrznie przyznałam się do tego swojej przyjaciólce. Teraz ona powiedziała
o tym męzowi. Powiedział mi, że nie będzie na niego dawał ani grosza. A
przecież tyle lat wychowywał go i chyba bardziej kochał od swojego syna, bo
drugie jest napewno jego dzieckiem.
Dziewczyny, czy on może teraz się z dnia na dzień wyprzeć tego dziecka?
Nie chaciałabym, aby syn który ma teraz 8 lat dowiedział sie o wszystkim i był
w to wmieszany? Przeciez on na razie nic nie zrozumie.
Macie jakieś rady dla mnie?
    • ca.melia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 19:24
      Wystąpi o badania DNA i pozamiatane.

      Okłamałaś go z premedytacją i jego reakcja jest jak najbardziej słuszna.

      Żal tylko dziecka, bo nawet jeśli Twój były go aktualnie kocha, to myślę, że
      z biegiem czasu więzy się rozluźnią.

      ale za głupotę trzeba płacić. Szkoda, że zapłaci dzieciak.

      Rady dla Ciebie? nie kłam.
      • nastusia123 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 20:02
        ca.melia napisała:

        > Wystąpi o badania DNA i pozamiatane.

        No właśnie, gdzieś czytałam, że on nie może po tylu latach występować o badania
        genetyczne, jeśli syn urodził się w małżeństwie i został od razu w USC wpisany
        jako jego syn.
        Czy jak ja się nie zgodzę na takie badania, to będą zrobione?

        A jeśli chodzi o mówienie prawdy, to chyba nie teraz na to pora. Poza tym mój
        mąż i moja przyjaciółka okazali się w sumie nie fair i mnie zdradzili, więc nie
        czuje się zobowiązana do jakiś prawd. To jest rada po czasie, a ja potrzebuje
        rady na teraz.
        • alanine Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 20:58
          Szukasz rady na teraz ale nie piszesz czego te rady maja dotyczyc...
          Alimentow? Ukrycia prawdy przed dzieckiem? Czy rozwodzisz sie z
          mezem? Chodzi Ci o to zeby dziecko sie nie dowiedzialo czy o to zeby
          facet nie mogl sie "formalnie" wyrzec ojcostwa? Jakie ma on teraz
          kontakty z synami? Sad moze sie nie zgodzic na badania dla dobra
          dziecka ale jesli maz ma z synem kontakty to jaki problem zrobic
          badania na wlasny koszt prywatnie... i tak je zrobi jesli bedzie
          chcial. I moze powiedziec o tym dziecku. Wiec owszem sad moze
          nakazac mezowi placenie na dziecko ale nie uchroni to syna przed
          cierpieniem ktorego de facto Ty jestes przyczyna. czy tez raczej
          Twoje nieprzemyslane dzialanie.
          Jesli chodzi Ci przede wszystkim o ochrone syna to moze sprobuj sie
          z mezem dogadac. Piszesz, ze powiedzial, ze "nie bedzie placil ani
          grosza" ale czy chce utrzymywac kontakty? Rozumiem, ze moze byc
          wsciekly na Ciebie bo w sumie ty oszukiwalas go zanim jeszcze on i
          przyjaciolka "okazali sie nie fair". Hmm a moze on nie ma wyrzutow
          ze Cie zdradzil bo Ty wczesniej zdradzilas jego... ale moze na
          dziecku troche mu jednak zalezy i np. zgodzi sie nic mu nie mowic
          jesli ty zrezygnujesz z roszczen finansowych? Ty sie zgodzisz
          zeby "nie placil ani grosza" tak jak chce a on sie zgodzi poczekac
          troche z prawda az syn bedzie starszy i sama mu powiesz. Trudno cos
          radzic jak sie dokladnie nie zna sytuacji ale dla dobra dziecka
          lepiej sie dogadac niz sadzic.
          • nastusia123 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 21:27
            Chodzi mi tez o alimenty. Jestem w trudnej sytuacji. To mąż utrzymywał dom. Ma
            firmę budowlaną. Ja wychowywałam dzieci i zajmowałam sie domem.
            On chce rozwodu. Chce aby był z mojej winy, a ja nie czuję się winna. Nigdy,
            jako zona go nie zdradziłam. On mnie tak i to z moja najlepsza przyjaciółka.
            Chcę aby płacił alimenty na mnie i na dzieci. Chcę żeby zostawił mi dom. To
            przedewszystkim dom moich dzieci, a jego stać, żeby sobie zbudować inny z ta
            swoja nową "miłością jego życia" jak ja nazwał.
            Mielismy teraz trudne czasy. Poroniłam i miała doła, ale on nie powinien szukać
            pocieszenia gdzie indziej. W końcu jesteśmy małżeństwem, a on przysiegał. Teraz
            musze mysleć o sobie i o dzieciach. Wiem, że starszego syna nie uchronię przed
            tym jak będzie chciał powiedzieć mu, że jest nie jego, ale muszę myśleć o jego
            zabezpieczeniu też na przyszłośc.
            Syn ostatnio, po spotkaniu z mezem (on sie wyprowadził do kochanki) mówił mi, ze
            tato więcej rozmawiał i bawił się z Adamem (moim drugim synem) i był bardzo
            smutny z tego powodu.
            Mam żal do kochanki męża i mojej byłej przyjaciółki, że mu o tym powiedziała.
            Podobno tak kocha starszego syna. Jest jego matka chrzestna i zrobiła mi taki
            numer!
            • nioma Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 22:21
              wiesz, masz ogromnie roszczeniowa postawe: chcesz dom, pieniadze, alimenty na
              siebie i dziecko.
              zdradzilas swojego meza jeszcze przed slubem, zaszlas w ciaze z inna, latami
              oszukiwals wszystkich wokol wmawiajac ze nie jego dziecko jest jego dzieckiem.
              wiesz, jakbym byla Twoim mezem to chcialabym Cie zabic. Zrobilas cos strasznego.
              Tyle lat w klamstwie, w takim zaklamaniu strasznym.
              Zalezy Ci teraz na kasie, na zabezpieczeniu. A z jakiej racji ten Twoj maz ma
              zabezpieczac przyszlosc nie swojego dziecka? Moze odszukaj tego kolege z
              przeszlosci i niech on placi? Czy Ty pomyslalas jak sie musi czuc Twoj maz? Nie,
              myslisz o tym, ze on Cie zdradzil, ze poszedl do innej.
              Ja mu sie nie dziwie.
              Powinien zrobic testy DNA i o ile to mozliwe przedstawic to w sadzie jako dowod
              ze rozwod powinien nastapic tylko i wylacznie z Twojej winy, podzial majatku
              sprawiedliwy po polowie, dom mozna sprzedac i pieniadze podzielic na pol. Kupisz
              sobie jakies mieszkanie za ta polowe. Poza tym idz do pracy i zacznij zarabiac.

              Napisalas ze nie czujesz sie winna.
              Wiesz, jak dla mnie jestes potwornie winna, zrobilas rzecz niewybaczalna,
              najgorsza, najstraszniejsza. Zniszczylas zycie swojego dziecka, bo lada chwila
              on sie dowie, a maz, nawet jak kochal go jak syna to teraz sie od niego odsunie,
              nie bedzie mogl zniesc mysli, ze tyle lat wychowywal nie swoje dziecko, ze byl
              robiony w konia. Zaraz sie pewnie jeszcze zacznie zastanawiac czy drugie dziecko
              jest jego.

              Przykro mi, ale nie jest mi Ciebie szkoda.
              Jestes egoistka, myslisz praktycznie tylko o kasie i o niczym wiecej.
              Masz zal do przyjaciolki, ze mu powiedziala?
              Kobieto, czy Ty sie kiedys zastanowilas nad tym jaka krzywde wyrzadzilas swojemu
              mezowi i dzieciom?
            • chalsia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 22:23
              > Mam żal do kochanki męża i mojej byłej przyjaciółki, że mu o tym powiedziała.
              > Podobno tak kocha starszego syna. Jest jego matka chrzestna i zrobiła mi taki
              > numer!

              Ty masz żal jak wyżej. Ja się za to nie dziwię, że mąż ma żal do Ciebie, skoro
              go przed ślubem zdradziłaś go w odwecie za kłótnię i miałaś czelność wiedząc o
              ciąży z innym wyjść za niego.
              Jak dla mnie niczym się od "przyjaciółki" nie różnisz.

              A co do ojcostwa - maż się teraz dowiedział o sprawie i ma od tego momentu pół
              roku na wniesieni pozwu o zaprzeczenie ojcostwa. A co sąd zadecyduje, to się okaże.
              • nastusia123 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 22:33
                chalsia napisała:
                > A co do ojcostwa - maż się teraz dowiedział o sprawie i ma od tego momentu pół
                > roku na wniesieni pozwu o zaprzeczenie ojcostwa.

                Jak to pół roku?
                Myslałam, że pól roku od urodzenia dziecka?
                Syna ma teraz 8 lat.

                Nie masz prawa mnie oceniać za zdradę wtedy przed ślubem. To nie była zwykła
                kłótnia, a poza tym to było przed slubem. Po slubie była zawsze wierna zoną.
                Ponadto nie wiedziałam na 100% ze to nie mój maż jest ojcem przed ślubem naszym.
                Dopiero teraz po latach widzę, że syn jest bardziej podobny do tamtego.
                Podzieliłam się z tymi przemyśleniami z moją przyjaciółka a ona to wykorzystała.
                • chalsia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 22:52
                  > Jak to pół roku?
                  > Myslałam, że pól roku od urodzenia dziecka?
                  > Syna ma teraz 8 lat.

                  pół roku albo od narodzin dziecka, albo od momentu, gdy mężczyzna dowiedział się
                  o tym, że dziecko może nie być jego.

                  > Nie masz prawa mnie oceniać za zdradę wtedy przed ślubem. To nie była zwykła
                  > kłótnia, a poza tym to było przed slubem. Po slubie była zawsze wierna zoną.
                  > Ponadto nie wiedziałam na 100% ze to nie mój maż jest ojcem przed ślubem naszym

                  tralalala, srutytuty
                  jakakolwiek kłótnia, łacznie z pobiciem, nie jest powodem do zdradzania. Tala
                  kłótnia to powó do rozstania, ale nie do zdrady
                  Uważasz za OK slub nie mówiąc facetowi -nawet jeśłi miałby być ojcem tego
                  dziecka - że jesteś w ciąży?
                  Uczciwe by było, gdybyś W OGÓLE facetowi powiedziała przed ślubem, że jesteś w
                  ciązy, i na dodatek nie jesteś pewna z kim.

                  Mam prawo mieć własne zdanie na dowolny temat.
                  • nastusia123 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 23:02
                    Nie piszę na tym forum aby czytać jakieś gadki umoralniające, tylko po to, aby
                    się dowiedzieć czy on może nie płacić alimentów na starszego syna.
                    Wiem, że postąpiłam nie fair ale dziecko to dziecko. Przez 8 lat to mój mą był
                    dla niego ojcem. Dlaczego teraz miałby być odarty z miłosci ojca?
                    Przecież syn nie zna swego biologicznego i chciałabym, aby tak zostało
                    • chalsia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 24.05.09, 23:55
                      > Nie piszę na tym forum aby czytać jakieś gadki umoralniające

                      he he hehe
                      jak się chcesz TYLKO dowiedzieć, to idź do prawnika. To jest forum i każdy
                      komentuje jak chce.

                      Jeśli sąd orzeknie zaprzeczenie ojcostwa, to nie będzie musiał płacić alimentów.
                      Z tego co mi wiadomo sądy niechętnie wydają wyroki zaprzeczenia ojcostwa w
                      przypadku starszych dzieci (jak Twoje).
                      Ale co sąd orzeknie to naprawdę trudno powiedzieć, bo to są wyjatkowo śliskie
                      sprawy, a na Twoje nieszczęście "przyjaciólka" może być dobrym świadkiem dla męża.
                      • niedowiary77 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 01:31
                        Sama matka również może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa swego męża w
                        ciągu sześciu miesięcy od urodzenia dziecka. Po upływie tych terminów prawo nie
                        dopuszcza wniesienia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, ale żyjemy gdzie
                        wszystko w życiu możliwe , ciekawe co domniemany może?
                    • bea-ta Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 26.05.09, 09:00
                      Nie piszę na tym forum aby czytać jakieś gadki umoralniające


                      Wiesz nastusiu mam wrazenie, ze kierujesz sie podwójną morlanościa- Ciebie
                      oceniac za zdrade nie wolno, ale męza jak najbardziej....zasady morlaności sa jedne.
                      Zrobiłas świństwo- co by nie było i nie chodzi tu o męza- a syna i on przez
                      Ciebie poniesie tego kosekwencje- co by mąz nie robił ma do tego prawo, to, ze
                      syn nie zna bilogicznego taty i ze ten nie ma z nim kontakty to Twój wybór, ja
                      tez za kogoś konsekwencji nie chciałabym ponosic....trzeba przewidywać.
                      Dobrze mówią 1 kłamstwo pociaga za sobą 7 innych zeby to kłamsto
                      usprawiedliwic....B.
                      Tak to jest my dorosłi gotujemy los swoim dzieciom....sad
                  • vadera12345 Chalsia nie masz racji 25.05.09, 00:19
                    Chalsia nie masz racji.

                    Art. 63 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

                    Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu
                    miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę.


                    • chalsia Re: Chalsia nie masz racji 25.05.09, 00:22
                      > Chalsia nie masz racji.

                      ależ mam, mam - prokurator może w dowolnym momencie wytoczyć taką sprawę. Czyli
                      facet dowiaduje się po 8 latach, że nie jest ojcem i zglasza sprawę do prokuratury.
                    • niedowiary77 Re: Chalsia nie masz racji 25.05.09, 01:25
                      vadera12345 napisała:

                      > Chalsia nie masz racji.
                      >
                      > Art. 63 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
                      >
                      > Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu
                      > miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę.

                      >



                      "Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 17 września 1981 roku, sygn. akt IV
                      CR 308/81, termin do wytoczenia powództwa o zaprzeczeniu ojcostwa przez męża
                      matki biegnie od dnia, w którym dowiedział się on o urodzeniu dziecka przez
                      żonę, także w takim przypadku, kiedy mąż matki dziecka był przekonany, że
                      domniemanie z art. 62 k.r.o. przemawia za tym, że nie jest on ojcem dziecka.
                      Termin przewidziany przepisem art. 63 kro jest terminem, który Sąd ma obowiązek
                      badania z urzędu i jego rygorystyczność ma na względzie ochronę interesu
                      rodziny. Termin ten nie ulega przerwie ani zawieszeniu i nie ma do niego
                      zastosowania przepis art. 117 § 3 k.c. Biegnie on od daty dowiedzenia się o
                      urodzeniu dziecka niezależnie od tego czy osobie legitymowanej do wytoczenia
                      powództwa można lub nie przypisać winę w uchybieniu zachowania terminu.
                      Art. 63 k.r.o. wyraźnie stanowi, że termin sześciomiesięczny liczy się od dnia,
                      w którym mąż matki dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę. Po upływie
                      tego terminu legitymację do roszczenia powództwa i zaprzeczenie ojcostwa ma
                      prokurator (art. 86 k.r.o.). Prokurator, który wniósł powództwo o zaprzeczenie
                      ojcostwa, występuje w procesie zupełnie samodzielnie, ujawnienie swoje wywodzi
                      on bezpośrednio z przepisów prawa materialnego (art. 86 k.r. i op.) i brak jest
                      wyraźnego ograniczenia jego czasowych uprawnień do wytoczenia powództwa. Nie ma
                      przeto podstaw do wiązania uprawnień prokuratora z uprawnieniami osób biernie
                      legitymowanych w procesie i do uzależnienia terminów do wytoczenia powództwa
                      przez prokuratora od terminów zakreślonych ojcu, matce lub dziecku. Prokurator
                      nie jest tymi terminami związany."
            • pelagaa Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 08:49
              > On chce rozwodu. Chce aby był z mojej winy, a ja nie czuję się
              > winna.

              A powinnas sie czuc, bo jestes winna. Na miejscu sadu przeklabym
              wine obopolna. Chociaz jesli facet bedzie madry, to moze uzyskac
              twoja wine i powienien o to walczyc, zeby do konca zycia nie musiec
              utrzymywac nieuczciwego pasozyta.

              > Chcę aby płacił alimenty na mnie i na dzieci. Chcę żeby zostawił
              > mi dom.

              A ty dalej bedziesz sobie spokojnie siedziec w domu plawiac sie w
              coraz to nowych roszczeniach. Miejmy nadzieje, ze sad bedzie madry i
              glupot nie zasadzi.

              > A jeśli chodzi o mówienie prawdy, to chyba nie teraz na to pora.

              Widac maz jak wskakiwal do wyra kolezance tez uznal, ze nie pora na
              mowienie prawdy i ze nie jest do uczciwosci zobowiazany, skoro byl
              oklamywany w sprawach fundamentalnych przez cale malzenstwo.
              Ochyda.

              > Poza tym mój mąż i moja przyjaciółka okazali się w sumie nie fair
              > i mnie zdradzili, więc nie czuje się zobowiązana do jakiś prawd.

              Jasne nie czujesz sie winna, nie czujesz sie zobowiazana do mowienia
              prawd. Brawo za postawe i wysokie standardy moralne.
              Mam nadzieje, ze potraktuja cie adekwatnie do tejze wlasnie postawy.
              • natasza39 Do oburzonych w tym wątku! 25.05.09, 21:40
                Czytajcie i podziwiajcie, a nie oburzajcie się!
                Zapędzacie babę do roboty, a jakim prawem?
                Ona jest z gatunków myśliwych, a nie jakiś robotnic.
                Upolowała żywiciela i ma do niego prawo, jako, ze jej małżonkiem został. Jakby
                chciała być jakąś pieprzoną robotnicą, to do roboty by sobie poszła, a nie do
                ołtarza.
                Do wybaczania skoków w bok swoich facetów jesteście szybkie, a do wybaczenia jej
                nie? A że zaszła? Miała pecha. Może w matematyce nie jest biegła i sobie źle
                policzyła, bo do nauki nigdy łba nie miała? W końcu jednym P.Bóg daje mądrość, a
                innym urodę. Jej może dał urodę.
                Hehehe, ale mi się ta babeczka podoba.
                Przypomina mi kogoś kogo dobrze znam w życiu.
                Kobieta całe życia tak robiła i zapewniam was, że wielka estymą jest darzona.
                Uczcie się od niej drogie Paniewink



                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
    • kasiapfk Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 10:34
      z:
      Skoro potrzebujesz rady na teraz:
      1. Twój obecny mąż może zgłosić się do prokuratora a ten wnieść
      sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, może też wnieść o przeprowadzenie
      badań wykluczających ojcoswtwo i na tej podstawie zaprzeczyć mu.
      Wynik może być taki: Sąd zniesie ojcostwo => alimnetów na dziecko
      nie będzie albo: Sąd nie zniesie ojcostwa ale alimentów na dziecko
      nie zasądzi (w sprawie rozwodowej)
      2. W tej sutyacji nie spodziewałąbym się alimentó na siebie, a zatem
      radzę: Poszukaj pracy i stań się samodzielna finansowo.
      Rada nr 2 jest najlepsza na świecie, bo:
      a) zajmiesz się pracą i nie będziesz rozpamiętywać przeszłości,
      b) będziesz miała emeryturę i zyskasz niezalezność finansowa
      przynajmniej w jakimś stopniu.
      • nioma Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 11:15
        Jestem calkowicie po stronie meza. Powinien wniesc sprawe o
        zaprzeczenie ojcostwa i przestac lozyc na nei swoje dziecko. Moglby
        tez wystapic o odebranie praw do dziecka mlodszego i samemu je
        wychowywac. Ma na to duze szanse, skoro dobrze zarabia to wynajmie
        dobrego adwokata i powinien dac rade.
        Ty autorku watku idz lepiej szybko do pracy.
        • ca.melia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 12:02
          Kurcze, kawał wiedźmy z Ciebie.

          Nie dość żeś się pu...ciła przed ślubem, wrobiłaś faceta w dziecko, to jeszcze
          chcesz go oskubać z kasy. Wrednie i z premedytacją.

          mało tego jesteś gotowa dalej kłamać. Obrzydliwe.

          Rusz tyłek do pracy - to nie zabija.

          Z całego serca życzę Twojemu mężowi żeby wygrał sprawy w sądzie, bo się
          niedobrze robi, kiedy ktoś jest tak nikczemny, jak TY.

          Płacisz za naiwność?

          Za głupotę, słonko, za głupotę.

          A potem właśnie dzięki takim niewydarzonym panienkom idzie opinia, że
          samodzielne matki to pasożyty.

          (moderatorkę serdecznie przepraszam, ale szlag trafia)
        • sauber1 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 12:19
          nioma napisała:

          > Powinien wniesc sprawe o
          > zaprzeczenie ojcostwa i przestac lozyc na nei swoje dziecko. Moglby
          > tez wystapic o odebranie praw do dziecka mlodszego i samemu je
          > wychowywac. Ma na to duze szanse, skoro dobrze zarabia to wynajmie
          > dobrego adwokata i powinien dac rade.



          >
          Wbrew pozorom nie jest to takie proste niemniej jednak możliwe
          • nioma Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 12:33
            Nie jest proste ale powinien walczyc do upadlego.
            Przeciez to sie w glowie nie miesci: laska sie puszcza przed slubem,
            wrabia faceta w dziecko, latami oklamuje a teraz oczekuje ze zostawi
            jej dom, bedzie placil na nia alimenty, na dziecko i na cudze
            dziecko. A ona bedzie nozka machac i jeczec jaki swiat jest podly bo
            maz ja zdradzil.
            Kazde pieniadze powinien przeznaczyc na adwokata, zeby ja pograzyc,
            kazde. Krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy.
            • sauber1 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 27.05.09, 21:07
              nioma napisała:

              > Nie jest proste ale powinien walczyc do upadlego.
              > Przeciez to sie w glowie nie miesci: laska sie puszcza przed slubem,
              > wrabia faceta w dziecko, latami oklamuje a teraz oczekuje ze zostawi
              > jej dom, bedzie placil na nia alimenty, na dziecko i na cudze
              > dziecko. A ona bedzie nozka machac i jeczec jaki swiat jest podly bo
              > maz ja zdradzil.
              > Kazde pieniadze powinien przeznaczyc na adwokata, zeby ja pograzyc,
              > kazde. Krew mnie zalewa jak czytam takie rzeczy.

              Świat widziany oczami sądu, a zwykłych zapędzonych ludzi nieco się jednak różni,
              stąd często z tych gmachów wychodzą ludzie bardzo niezadowoleni z poczuciem
              krzywdy zwanej szumnie "sprawiedliwością"
    • bella_wera Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 12:33
      Bardzo przykra sytuacja szczególnie dla syna.
      Mysle ze powinnas teraz myslec głownie o Nim.
      Po pierwsze jesli miałabym mozliwość sama bym ( o ile to mozliwe)
      zrobiła te badania by wiedzieć jak sprawa wyglada dla syna .

      Jesli wynik byłby zgodny z Twoimi obawami - starałabym sie znaleść
      psychologa dla dziecka, który pozwoli przejść mu to wszystko .
      Widac ze bedzie odrzucenie ze strony ojca i trzeba Go przygotowac
      pomóc poradzic sobie z tym. On dostanie ze wszystkich stron !
      Trzymam kciuki z małego !

      Teraz mysl tylko o nim i zrób cos by mu pomóc !
      • nioma Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 12:51
        Najpierw dom i kasa, potem moze pomysli o psychologu.
        • bella_wera Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 13:27
          Nie wiesz jak zrobi, nie wkładaj w Jej usta tego czego nie
          powiedziała .

          Widze , ze masz ogromna chcęć sie po Niej przejechac . To rób to nie
          właczając w to mnie ani moich wypowiedzi.
          • ca.melia Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 15:25
            ależ ona sama się po sobie "przejechała".

            i wchodzi na forum samodzielnych matek i naiwnie wierzy, że ją poprą. Niby
            "towarzyszki niedoli". A taka wtopa.
            • bella_wera Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 15:31
              Nie wiem w co wierzy i nie wiem czemu tak postapiła

              Nie mam w zwyczaju kopać dla samego kopania i wole by mych słow do
              tego nie uzywono bo nie w takiej intencji je napisałam.
              MYsle ze intencje była jasna - bo nie odnosiiłam sie w swoim wpiscie
              ani przez moment do oceny postepowania.

              Chcesz ja ocenić - napisz co myślisz bez uzywiania wpisów osób
              które nie chciały oceniac.
    • julianne9 Moje rady 25.05.09, 16:38
      Ja mam rady trochę inne niż panie powyżej

      1) Nie pozwól na kontakty dziecka starszego ze swoim mężem (powód źle go
      traktuje) Po za tym nie będzie miał możliwości zrobić badań genetycznych prywatnie.
      2) A może zrób badania genetyczne młodszego syna ,który na pewno jest dzieckiem
      męża a podasz to jako dowód ze ojcem jest starszego.
      3) Zawsze możesz i powinnaś się wyprzeć tego co mówiłaś przyjaciółce sugerując
      że kobieta specjalnie kłamie.
      4) A może warto by było rozbić związek kochanki ex przyjaciółki z mężem? np
      podsuwając mu jakąś inną babę.
      5) Jeżeli masz dostęp do kont męża to może lepiej opróżnij te konta zawsze warto
      się zabezpieczyć.
      mam nadzieję ,ze chociaż trochę pomogłam.
      • ca.melia [...] 25.05.09, 17:18
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • julianne9 Re: Moje rady 25.05.09, 17:43
          Autorka prosiła o rade a nie o umoralniające gadanie od tego jest konfesjonał.
          • ca.melia Re: Moje rady 25.05.09, 17:50
            ależ dostała:
            --> nie kłamać, bo syn kiedyś jej to wyrzyga
            --> ruszyć tyłek do roboty.

            Praca nie zabija.Szczerość też. I zachęcanie jej do pogrążania siebie i
            dzieci w coraz większym bagnie oszustw jest szczytem głupoty
            • julianne9 Re: Moje rady 25.05.09, 18:04
              A co ty sie tak martwisz jej facetem, który tez ja zdradził? My kobiety
              powinniśmy sobie pomagać ,dawać rady jak ustawić się najlepiej a nie wypisywać
              umoralniające farmazony.
              Kobiety powinny sie trzymać razem. brak nam solidarności jajników,faceci to co
              innego ,oni to są wobec siebie solidarni ,my samice zawsze idziemy przez życie
              same ,nie zależnie od tego czy spodnie są w domu czy ich nie ma.
              • nioma Re: Moje rady 25.05.09, 18:21
                ale jak sobie mamy pomagac? radzic zeby klamac? oszukiwac? w ten sposob mamy
                pomagac?
                jakie sobie swiadectwo wystawiamy? a co z tymi, ktore cale zycia postepuja
                uczciwie, ciezko walcza o to, aby zyc godnie, zgodnie z zasadami?
                radzicie autorce watku, zeby oszukala przy badaniach genetycznych? Radzicie,
                zeby okradla konta meza? Jej jest tylko polowa, skoro jest zona.
                Nie wierze, ze to czytam.
                Naprawde.
                Nie, nie bede solidarna z kims kto oszukuje. Zreszta, to nie bylaby solidarnosc
                tylko popieranie klamstwa i obłudy.
              • ca.melia [...] 25.05.09, 18:22
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kasiapfk Re: Moje rady 25.05.09, 21:09
                Dziecko, a ile Ty masz latek?
                Solidarność jajników to co innego!
                Niech pani ruszy du..ncję i idzie do roboty, to, jak napisała któaś
                z dziewczyn, NIE ZABIJA.
                Jak miała ochotę na taki cyrk to teraz niech zbiera na co zasłużyła.

                ps. mam wrażenie, że to jednak trolica jakaś. Kto normalny robi
                takie numery i jeszcze ma wyobraźnię pomyślec, że dostanie
                poklepanie po pleckach i dobre rady na dalsze cyckanie faceta...
                Dzieciaka szkoda, mamusia ma zachlapane a jednak nieużywane sumienie.
    • natasza39 Ten wątek jest uroczy;) 25.05.09, 21:19
      Świat jest pełen podłości. Podłych ludzi jest tyle samo u przedstawicieli obu
      płci. Twierdzę nawet, że kobiety są w swej podłości bardziej wyrafinowane, mniej
      przewidywalne. Faceci, jako bardziej prości i mniej psychicznie skomplikowani są
      w swej podłości bardziej przewidywalni.
      Ostatnio na "macochach" był wątek podobny. Macocha dowiedziała się, co prawda
      nie tak jak tutaj od samej matki, ale od dziadka domniemanego, że ex małżonka
      jej obecnego małża puknęła sobie dwójeczkę z kimś innym. Ojciec wrobiony płacił
      na nie swoje dzieci i na ex małżonkę alimenty, a więc i w tym przypadku może tak
      być przecież.
      W tamtym wątku broniono "dobra dzieci" przede wszystkim. A dlaczegoż tu tego nie
      zrobić.
      Rada dla nastusi:
      Idź w zaparte na całego. Przecież w sądzie możesz powiedzieć, że ów frajer
      (czyt. twój jeszcze mąż) wiedział od początku, ze dziecię nie jego, tylko teraz
      takie cyrki odstawia, bo mu inna dupa we łbie zawróciła.
      Przyjaciółka też wiedziała od początku, tylko teraz greka udaje.
      Zrób przed sadem z siebie męczennicę. Udawaj, że go nadal kochasz okrutnie i na
      rozwód się nie zgadzaj. Bardzo prawdopodobne, że sąd mu tego rozwodu nie da, bo
      dzieci macie małoletnie bardzo. a jak będzie bardzo chciał, to po długich, a
      ciężkich mu go dasz, oczywiście na swoich warunkach (czyt. domeczek dla ciebie i
      alimenciki co miesiąc). Jak zobaczy, że nie jest łatwo, to się na wszystko
      zgodzi. Nic się nie bój, w sądach prawie same baby siedzą i stronę twoja będą
      trzymać. Wywlec jeszcze motyw jego wredności, że przed romansem syna, o którym
      od początku wiedział, że nie jego, zaczął źle traktować i syn ma teraz traumę.
      Badania to potwierdza napewno, ważne tylko, żebyś dziecku powtarzała, że tatuś
      go już nie kocha, bo kocha teraz ciocię (tu imię cioci) i będzie miał teraz z
      nią inne dzieci. Ośmiolatka można urobić szybko i skutecznie.
      Nie musisz przecież go wychowywać na jakiegoś specjalnie wrażliwego i uczciwego
      człowieka, bo mógłby w przyszłości zakumać kim jest jego matka i po co ci takie
      cyrki, no nie?
      Reasumując, jak już znalazłaś i upolowałaś jelenia, to go trzymaj za rogi i
      nawet jak tylną część samca inna obrabia, to ty zedrzyj z niego skórę, odetnij
      łeb i powieś sobie nad kominkiem, a jej zostaw nic nie warte gacie jelenia do
      prania.
      Howk!

      Ps. I pamiętaj, że egoizm jest zdrowszy od samarytanizmu, przynajmniej dla
      własnego organizmuwink

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • ca.melia Re: Ten wątek jest uroczy;) 25.05.09, 22:23
        Droga nataszo

        Raczyłaś tylko pominąć fakt, że na "macochach" ów Pan wiedział o tym, jak się
        okazało od początku i po prostu to zaakceptował.
        Ups, takie drobne niedomówienie, prawda słonko? Nie doczytałaś?
        To może przeczytaj ponad setkę postów jeszcze raz, tym razem jednak kochaniutka
        ze ZROZUMIENIEM. A dopiero potem powołuj się na przykłady. Ten, wybacz,
        nietrafiony.

        > Nie musisz przecież go wychowywać na jakiegoś specjalnie wrażliwego i uczciwego
        > człowieka, bo mógłby w przyszłości zakumać kim jest jego matka i po co ci takie
        > cyrki, no nie?

        nie, wychowaj na takiego skurczybyka, jak mamunia.

        i strzel sobie jeszcze kilkoro dzieci, bo to tanie źródło dochodu.
        • natasza39 Re: Ten wątek jest uroczy;) 25.05.09, 22:46
          ca.melia napisała:
          > Raczyłaś tylko pominąć fakt, że na "macochach" ów Pan wiedział o tym, jak si
          > ę
          > okazało od początku i po prostu to zaakceptował.

          No, ale to się okazała przy stoktórymś tam poście, a "dobro dziecka" było
          poruszane od dwudziestego któregoś, SŁONKOwink
          I czytając cały wątek inaczej się go ROZUMIE niż w trakcie pisania go przez dni
          parę, szczególnie jak informacje na temat kto, z kim sobie dziecko zrobił i kto
          się o tym kiedy dowiedział są dozowane w miarę jego wzrostu.
          Tez inaczej by się ten watek czytało, gdyby np skończył się na 120 wpisach i w
          112 wpisie autorka wątku oznajmiła, ze jednak badania genetyczne zrobiła i
          okazało się cudem, ze jednak ojcem biologicznym jest jej mąż.


          > nie, wychowaj na takiego skurczybyka, jak mamunia.
          >
          > i strzel sobie jeszcze kilkoro dzieci, bo to tanie źródło dochodu.

          No właśnie, to tez sposób na życie.
          Szkoda, że czytając ze ZROZUMIENIEM watek na "macochach" nie zrozumiałaś ironii
          mojego wpisuwink
          Chyba mi się trochę "pióro" stępiło.
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
        • julianne9 Re: Ten wątek jest uroczy;) 25.05.09, 22:50
          camelio natasza jest macochą nigdy by więc nie broniła autorki wątku,chociaż jej
          rada nie jest najgorsza może na tym autorka postu dobrze wyjść.
          • natasza39 Re: Ten wątek jest uroczy;) 25.05.09, 22:58
            julianne9 napisała:

            > camelio natasza jest macochą nigdy by więc nie broniła autorki wątku,chociaż jej
            > rada nie jest najgorsza może na tym autorka postu dobrze wyjść.

            a dlaczegóż to "macocha" ma nie bronić przyszłej "sm"?
            Z samego założenia jakiegoś durnego podziału ról społecznych?
            Przecież to idiotyzm?
            W takim razie wszystkie "SM" powinny popierać owa kobietę z założenia
            przynależności do tej samej grupy.
            A sama widzisz, że tak nie jest.
            Mnie ten wątek, szczerze powiedziawszy bawi. Wkurzyłabym się tylko, gdyby moja
            synowa zrobiła taki numer mojemu synowi.
            W każdym innym przypadku mnie to ostatnio bawi.
            Bawi mnie odkąd zrozumiałam, że wcale kobiety wrabiające faceta w ojcostwo nie
            są oceniane jednoznacznie przez inne kobiety, a segregacja facetów na "dawców
            materiału biologicznego" i "zapewniających pokarm dla miotu" jest biologicznie
            uzasadnienia w aspekcie przetrwania gatunku jako takiego.
            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
    • derena33 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 22:39
      Najbardziej lubie te posty oblewajace autorke watku wszelkimi
      pomyjami.
      A przeciez to ten biedny misiaczek, tak podobno okrutnie oszukany w
      zlej wierze, w trakcie trwania malzenstwa ( przeciez nie byl
      swiadomy wiarolomstwa przedslubnego zony) zdradzil, zwiazal sie z
      przyjaciolka ( zapewne domu)a teraz nasluchuje co mu kochanka
      szepce do ucha, bo przeciez testow dziecku nie robila?

      Ja autorce watku nie zazdroszcze i przyjaciolki i meza. I nie sadze
      by ktorakolwiek z krytykujacych chciala by miec taka "kolezanke"
      blisko siebie, czy tez blisko swojej rodziny.
      A jezeli chodzi o podejrzenia ze dziecko nie jest meza moze
      najpierw trzeba zrobic test by przekonac sie co do prawdziwosci
      podejrzen a dopiero potem opowiadac wszystkim o swoich domyslach,tu
      kieruje swoja uwage do autorki watku, ktora wykazala sie kosmiczna
      glupota i ktora teraz placi za nia, a wlasciwie placi jej dziecko.

      Tak nawiasem mowiac, patrzac na zycie i na tutejsza dyskusje, nikt
      tak nie dokopie kobiecie jak druga kobieta.
      • julianne9 Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 22:52
        Jedna baba drugiej babie wsadziła do du*y grabie.
        Oj baby zawsze są wstrętne wobec siebie parafrazując znany cytat samica twój wróg.
        • natasza39 Fakt faktem, ze przyjaciółka wredna. 25.05.09, 23:02

          Dlatego ja całe życie swoim najlepszym nawet przyjaciółkom nie mówię wszystkiego.
          A "przyjaciółki", które gotowe są zaopiekować się mężem swojej przyjaciółki to w
          kobiecym świecie standard.
          Na "macochach" taka "julka" była, co kiedyś była przyjaciółką swojego męża. Z
          tej to był dopiero egzemplarz!
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • natasza39 Sorry 25.05.09, 23:05
            > Na "macochach" taka "julka" była, co kiedyś była przyjaciółką swojego męża. Z
            > tej to był dopiero egzemplarz!

            Oczywiście miałam na myśli, że "julka" była przyjaciółką ex zony swojego
            obecnego męża.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
    • young-and-bored Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 25.05.09, 23:52
      Tatuś Nietatuś - nomenklatura wyuczona w wyniku lektury maglowych
      gadek z perełkami w stylu "zrób badania z młodszym niby że to ten
      starszy" - no więc (nie)tatuś ma czysto teoretyczne szanse na
      zaprzeczenie ojcostwa nawet gdyby się na taki ruch zdecydował. Nic
      nie musisz robić, a prokurator spławi męża dla spokojności dziecka i
      podatników.
    • bea-ta Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 26.05.09, 09:02
      Odpowiadając na pytanie w tytule watku- może. Wiesz dlaczego? Bo dlaczego ma sie
      on zachowywac przyzwoicie- jesli Ty się przyzwoicie nie zachowałas przed
      slubem.....i jeszcze te rządania finansowe....?
      • bea-ta Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 26.05.09, 09:03
        bea-ta napisała:

        > Odpowiadając na pytanie w tytule watku- może. Wiesz dlaczego? Bo dlaczego ma si
        > e
        > on zachowywac przyzwoicie- jesli Ty się przyzwoicie nie zachowałas przed
        > slubem.....i jeszcze te rządania finansowe....?


        sorki - żadaćsmile
        • anitawalc Re: Czy on może się wyprzeć po latach dziecka? 26.05.09, 12:04
          Skoro maz chce rozwodu, to chyba musisz isc do
          adwokata po porade jak zabezpieczyc dzieci, a nie tutaj szukac rad i
          zrozumienia.
          Reszty nie komentuje, Wasze zycie, a ja nie jestem zobligowana do
          oceniania Ciebie..
          • mirabeela walcz! to nie Ty jestes winna, ale oni 26.05.09, 16:12
            Bardzo ciekawy watek. Moim zdaniem myslisz bardzo slusznie, jesli
            chodzi o zabepieczenie rodziny, ale pamiętaj, że przepisy niestety
            stoją po stronie Twojego byłe męża. On moze zaprzeczyć ojcostwu i
            obecna nowelizacja kodeksu, nic nie da. Wszystko w rękach sędziego,
            oceniającego sprawę. Przewage ma fakt, że dizecko jest pprzedlsubne
            i zawsze mozna powiedziec, ze on o tym wiedzial, i ze do tej pory
            niem ial z tym problemow, aj ak pojawiła sie kcohanka to nagle
            zacząl mieć, bo trzeba dizeci utrzymwać. Jesli rozwod będzie zj ego
            winy-a to on tu ewidentnie zdradził, bedziesz miala mozliwosć miec
            od niego na siebie alimenty. Co do domu, i innych ineruchomosci-to
            zlaezy na kogo stoja. Jesli na niego, istnieje mozliwosc ze z racji
            tego, ze dorobiliscie sie tego wspolnie, częśc przypadnie Tobie.
            Wnioskuj o to.

            I pamiętaj: to zem ials jeden skok w bok, nie przkresla tego, ze to
            ON jest winien tego, ze cie ozstawil.

            Ostatecznie uderzaj do biologicznego ojca dizecka

            Nie sluchaj przede wszystkim tutajeszych idiotek, ktore gadaja
            dyrdymaly o tym jak to rzekomo oszukwiaeas siebie, meza, syna,
            ciotke i wujka Jerzego, ale mysl kreatywnie. Wiekszość panienek z
            forum to babki z mojej 'piaskownicy', zyjąc z marnych prac,
            alimenetow i plotek. Z pomalowanym wloskami i zaległym czynszem.

            A warszwskie g.. NOMA-PATRYCJA NIECH sie zamknie, bo to ta babka z
            piasku, ode mnie... :smile)
            • wawrzyniecpruski zadziwiająca rada 26.05.09, 17:30

              Namawiasz autorkę wątku do kłamstwa, czyli przedłużania
              patologicznej sytuacji, w której tkwi od lat.
              W obecnych czasach fakt zdrady małżeńskiej nie musi zostać
              potraktowany przez sąd jako powód rozpadu małżeństwa, coraz częściej
              jest on traktowany jako efekt wcześniejszego rozpadu. Jednym słowem
              jeśłi mąż będzie miał dobrego adwokata to wykaże on podczas
              rozprawy, że w małżeństwie działo sie tak źle, że facet musiał
              znależć sobie kogoś na boku.
              Co innego oszustwo w sprawie biologicznego ojcostwa - tu
              postępowanie autorki wątku jest bez wątpienia niegodziwe i
              niemoralne.
              Twierdzisz, że jednorazowy skok w bok, którego dopuściła sie autorka
              nie jest tragedią a jednocześnie romans męza jest świnstwem, ktore
              decyduje o jego winie. Doprawdy niesamowita hipokryzja!!
              Zauważ jednak, że zdrada kobiety zaowocowała niełśubnym dzieckiem i
              wieloletnim oszustwem a zdrada męża na razie nie zaowocowała
              potomkiem, choć z moralnego punktu widzenia jest w mojej ocenie
              świństwem.
              Radzisz autorce jak ma oskubać męza, nie zauważasz za to, że ona
              okrada go już od wielu lat.Tak, tak, okrada!!! Zmuszanie faceta by
              przez wiele lat utrzymywał cudze dziecko jest niegodziwością.
              Kończąc swoje swiatłe porady swierdzasz, że jeśli jednak sąd będzie
              cwany to niech mamusia udeża do ojca biologicznego a potem oceniasz
              wypowiedzi innych forumowiczek porównując je cytuje do "babek z
              piaskownicy, zyjących z marnych prac i alimentów"
              A do czego Ty autorkę namawiasz? Czy skubiąc męża na alimenty na
              siebie i nieślubne dziecko nie stanie sie ona właśnie babką żyjąca z
              marnej pracy i alimentów? Takie ma być to "kreatywne" myślenie?
              Naprawdę nie rozumiesz jakie bzdury wypisujesz?

              Facet powinien płacić alimenty na swoje dziecko to czy pierwszy syn
              dostanie od niego alimenty nalezy do decyzji sądu- a ludzkiego
              punktu widzenia nic mu sie nie nalezy. Pamiętaj, że nie zmusisz ojca
              by kochał cudze dziecko, nie ma takiej możliwości. Myślisz może, że
              jak zostanie dodatkowo ukarany przez życie koniecznościa płacenia na
              kukułcze jajo to zacznie je bardziej kochać? Naprawde zadziwiająca
              logika!!
              Podsumowując: żeby sprawy załatwić po ludzku facet powinien
              utrzymywac swoje biologiczne dziecko, płacąc na nie alimenty. Zero
              alimentów na bylą żonę, czyli autorke wątku. No i podział majątku na
              zasadach ogolnych.
              Tak by było sprawiedliwie.
              Bo na wybaczenie z jego strony to autorka wątku raczej nie ma co
              liczyć....
            • natasza39 Re: walcz! to nie Ty jestes winna, ale oni 26.05.09, 22:52
              mirabeela napisała:
              > I pamiętaj: to zem ials jeden skok w bok, nie przkresla tego, ze to
              > ON jest winien tego, ze cie ozstawil.

              Ot to to!
              1.Samiec twój wróg i zawsze winien jest!
              2.Jak kobieta zdradzi, to samiec jest temu winny, bo widać okazał się do dupy i
              biedna kobieta musiała szukać ukojenia w ramionach innego.
              3. Jak samiec zdradzi to nie jest wina kobiety absolutnie, ale jest to norma, bo
              oni myślą przyrodzeniami

              A tak w ogóle, w punktach spornych patrz punkt pierwszywink


              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
            • nioma Re: walcz! to nie Ty jestes winna, ale oni 30.05.09, 20:17
              mirabeela> osoba ktora oszukuje urzad skarbowy ukrywajac dochody ze sprzedazy na
              allegro rzeczy w ilosciach prawie hurtowych nie powinna buzi otwierac i zwracac
              uwagi innym.
              to po pierwsze.
              po drugie sprawdz maila. Mam nadzieje, ze sie ucieszysz.
              • mrs_ka Re: walcz! to nie Ty jestes winna, ale oni 01.06.09, 02:27
                Dziekuję, Dereno, że się wypowiedzialaś. Przywracasz nadzieję, że
                własne sądy na temat drugiego człowieka można głosić spokojnie i nie
                urągając szacunkowi do człowieka jako takiego.

                W temacie wiodącym mam do powiedzenia zaledwie tyle, że całą tę
                historię czyta się z wielkim bólem, bo cierpi zarówno matka, jak i
                będzie cierpieć Jej dziecko.
                I niezaleznie od ocen moralnych uważam, że warto się nad tym faktem
                pochylić, poniewaz czymś niegodziwym jest kopanie leżących, a
                cierpienie zawsze jest cierpieniem niezaleznie od źródła bólu.
                Wywożenie zaś Jagny na kupie gnoju w niczym juz Jagnie i sytuacji
                nie pomoże, natomiast może wystawić świadectwo jedynie tłuszczy
                stojącej z widłami wokół widowiska.

                Ja w każdym razie miałam refleksję, jak wiele można zniszczyć jednym
                nierozsądnym postępkiem. I jak wysoką cenę może osiągnąć kłamstwo.
                Jednocześnie trudno było mi też odsunąć od siebie mysl, ilu mężczyzn
                i kobiet korzysta z wolności podczas ostatnich chwil "wolności
                przedślubnej", ale dopóki seks nie kończy się ciążą, to czego oczy
                nie widzą tego sercu nie żal.


                nie wiem, w którym kierunku powinna iść teraz autorka i o co
                walczyć. Mam natomiast nadzieję, że podejmie mądrą decyzję, ktora
                pozwoli ocalić jak najwięcej spokoju Jej dzieciom.
                Jednocześnie- choć sądzę, ze rozumiem złość, tępą wściekłość, zawód
                i uczucie zdrady, które stały się udziałem męża autorki- to jakoś
                jednak nieludzkim wydaje mi się odgrywanie za to na dziecku.
                Strasznie przykro się czyta słowa, iż sam syn zwrócił się do matki
                ze skargą, iż ojciec zaczął poświęcać wyraźnie więcej uwagi bratu.
                Oczywiście- jest zraniony, zgoda.
                Ale ja go nie rozgrzeszam z emocjonalnych ciosów, jakie zadaje
                dziecku, które wychowywał osiem lat, przewijał, karmił i mówił, jak
                bardzo kocha.

                To po prostu nie fair w wymiarze ludzkim. I nie piszcie, że matka
                też się zachowała nie fair- oczywiście, że tak. Ale co jest do
                rozliczenia między mężem a żoną to jedno, a co jest do rozliczenia
                między rodzicem a dzieckiem- to drugie.
                Dużo siły życzę autorce. Pomijając wszystko: Jesteś mamą dwojki
                dzieci i dla nich zawsze tą matką będziesz. Bez raniących ocen i bez
                warunków, bo dzieci nie stawiają warunków.
                Być może myśl o tym okaże się pomocna w trudnych chwilach, bo tych
                na pewno w najbliższym czasie nie zabraknie.

                a.



                • nioma Re: a ojciec? 01.06.09, 10:20
                  a ojciec?
                  on tez jest ofiara. Oczywiscie, odgrywanie sie na dziecku jest nie
                  fair i nie powinno byc miejsca, ale facetowi jakas czesc swiata sie
                  zawalila, to co bylo biale teraz jest czarne. Ma prawo czuc sie w
                  tym wszystkim pogubiony, czuc niechec, odraze - wszystko osobno i
                  wszystko na raz. Na pewno potrzebuje czasu, zeby to sobie poukladac,
                  moze pomocy psychologa? Uswiadomil sobie, ze przez caly czas byl
                  oszukiwany, nawet nie ma pewnosci czy mlodszy syn jest jego.
                  Cala ta historia pokazuje, ze jednak klamstwo w zyciu nie poplaca, a
                  konsekwencje ponosza takze ci ktorzy nic nie zawinili.
                  Nie jestem w stanie nie krytykowac autorki watku z jednego powodu:
                  ona uwaza, ze winny jest tylko maz poniewaz ja zdradzil z kolezanka,
                  natomiast w ogole nie widzi swojej winy w tym, ze oszukiwala meza
                  przez tyle lat.
                • young-and-bored Re: walcz! to nie Ty jestes winna, ale oni 01.06.09, 13:34
                  Na pocieszenie można dodać, że zjawisko nie jest przecież niczym
                  szczególnym. W poniższym artyluke jeden z prof. antropologii
                  ostrożnie szacuje, że w Polsce w podobnej sytuacji jest raptem
                  niecałe 5% ojców:

                  "...Co z punktu widzenia strategii reprodukcyjnej daje kobiecie
                  zdrada?

                  Badania pokazują, że samice wielu gatunków mogą mieć podwójną
                  strategię reprodukcyjną. Dotyczy to także samic Homo sapiens.
                  Kobiety zwykle preferują mężczyzn miłych, sympatycznych, z poczuciem
                  humoru, mało agresywnych. Taki mężczyzna będzie inwestował w
                  potomstwo, pomagał w jego wychowaniu. Natomiast w płodnej fazie
                  cyklu, gdy kobiety mają podwyższony poziom hormonów płciowych, nagle
                  zaczynają pożądać mężczyzn wysokich, o mocnej sylwetce, ostrych
                  rysach twarzy, masywnych szczękach, zdecydowanych, przebojowych,
                  nawet agresywnych.

                  Typowych macho?

                  Mężczyzn o dobrze rozwiniętej tzw. ornamentyce płciowej. Samców
                  silnie zmaskulinizowanych, po których na pierwszy rzut oka widać, że
                  mają wysoki poziom testosteronu i charakteryzują się wysoką kondycją
                  biologiczną. Niektórzy uczeni twierdzą, że kobiety w płodnej fazie
                  cyklu "polują na dobre geny". Jednak ta strategia realizowana jest
                  przez nie w ramach strategii krótkoterminowej, czyli obliczonej na
                  flirt, romans czy jednorazowy kontakt seksualny.

                  Ale macho nie będzie przecież dbał o potomstwo. Tym bardziej poczęte
                  podczas jednorazowego aktu seksualnego. A przecież strategia
                  reprodukcyjna kobiet opiera się na dążeniu do zapewnienia potomstwu
                  możliwie najlepszych warunków rozwoju.

                  I dlatego długoterminowo kobiety wybierają często partnerów o innych
                  cechach: niekoniecznie kipiących męskością, ale zapewniających
                  stabilizację.

                  Czyli do łóżka idę z twardzielem, ale moim dzieckiem powinien
                  opiekować się dobrotliwy i dobrze zarabiający safanduła?

                  I taki safanduła może opiekować się dzieckiem twardziela nic o tym
                  nie wiedząc.

                  To często się zdarza?

                  W Polsce ponad 25 lat temu zdarzało się to bardzo rzadko (ok. 1-2
                  proc.), ale po pierwsze nie było dokładnych badań na ten temat, a po
                  drugie od tamtego czasu wiele się w Polsce zmieniło i nie ma
                  aktualnych danych na ten temat. We Francji 12-15 proc. mężczyzn
                  wychowuje cudze dziecko, nie wiedząc o tym. Badania w Wielkiej
                  Brytanii dały podobne rezultaty, choć są tam miasta, gdzie wskaźnik
                  był nawet wyższy.

                  Myśli Pan, że Polska odbiega od Francji i Wielkiej Brytanii?

                  Przypuszczam, że wskaźnik pewności ojcostwa przekracza u nas jednak
                  95 proc...."


                  portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1559063,1,czasopisma.html
Pełna wersja