Jak udowodnic w sadzie,ze NIE utrudniam kontaktow?

24.05.09, 22:53
W sadzie toczy sie sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich i ustalenie miejsca pobytu. Walka trwa, pelna parą. Byly walczy i wyral chyba najskuteczniejsza bron, bo wszyscy mu wierza: twierdzi caly czas, ze utrudniam mu kontakt z dzieckiem. Tymczasem nic takiego nigdy nie mialo miejsca... Jesli moge, odbieram jego telefony i przekazuje je dziecku (ale fakt, ze nie zawsze moge to zrobic, bo byly dzwoni kiedy chce i o ktorej chce). Dotrzymuje bez mrugniecia okiem zabezpieczenia jego kontaktow - przykladnie i na czas oddaje dziecko, chociaz byly maci mu w glowie i przedstawia cala nasza historie zwiazku, bynajmniej nie w wersji dla 5latka i nie sili sie na obiektywizm. Ale w kazdym pismie kierowanym do sadu byly zarzeka sie, ze tyle a tyle razy nie odbieralam telefonu, ze nie wie, co sie dzieje z dzieckiem. A przed sprawa nie obchodzilo go to kompletnie!
Jak!? mam udowodnic, ze jego slowa sa stekiem klamstw....?
    • chalsia Re: Jak udowodnic w sadzie,ze NIE utrudniam konta 24.05.09, 22:59
      bilingi jego telefonu mogłyby pokazać kiedy dzwonił, kiedy rozmawiał, a kiedy nie.
      Miej świadka na to, że przykładnie wypełniasz postanowienie tymczasowe o kontaktach.
      Jak przychodzi po dziecko przygotuj sobie dyktafon i nagrywaj. Spytaj raz i
      drugi czy chce się o jakies sprawy dziecka zapytać/dowiedzieć.
      Potem napisz do sąu pismo procesowe i wyjaśnij, że to co on pisałto de facto
      pomówienie, że jest inaczej - i jak.
    • prawujkowa Re: Jak udowodnic w sadzie,ze NIE utrudniam konta 25.05.09, 01:45
      a jakie ona ma dowody na swoją tezę? bo czy to nie jest tak, że to on, zarzucając coś Tobie, musi udowodnić, że mówi prawdę?
      • niedowiary77 Re: Jak udowodnic w sadzie,ze NIE utrudniam konta 25.05.09, 01:49
        Przecież to wszystko bajecznie proste jest , to tak jak udowodnić, że nie jest
        się wielbłądem ...
    • andreas077 Re: Jak udowodnic w sadzie,ze NIE utrudniam konta 25.05.09, 03:20
      in.koguto napisała:

      > W sadzie toczy sie sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich i ustalenie miejsc
      > a pobytu. Walka trwa, pelna parą. Byly walczy i wyral chyba najskuteczniejsza b
      > ron, bo wszyscy mu wierza: twierdzi caly czas, ze utrudniam mu kontakt z dzieck
      > iem.


      Pozwolisz że i ja się pod ten temat podepnę?wink Na ten czas, "była" mimo, iż ma
      zwieszone prawa rodzicielskie, już próbuje z tego jak mówisz
      najskuteczniejszego narzędzia korzystać, by w niedalekiej przyszłości
      wystąpić do sadu o odebranie mi pieczy nad dziećmi. Czytam dużo i przeraża mnie
      to co czasem stanowi dla ludzi problem, staram się zrozumieć każdego, bo już
      dane było mi się spotkać z przedziwnymi sytuacjami i rozstrzygnięciami, czasem
      wbrew logice i nie mówię tu o czymś nieznanym, ale mam na uwadze zachowania i
      wykorzystywanie niezwykłej wiedzy z zakresu psychomanipulacji na wysokim
      poziomie. Matka dzieci przystępuje do grupy, gdzie prawo i jego przestrzeganie
      jest po za zasięgiem myślowym, mając plan szybkiego wyjazdu daleko w świat,
      dopuszcza się szeregu przynoszących namacalne korzyści "występków", pozyskane
      środki szybko potęguje, sceduje na konta daleko, tam gdzie ramię za krótkie,
      bawi się na wesoło, żyje dość rozrzutnie. Lata mijają szybko kartoteki rosną,
      kilka prawomocnych wyroków skazujących w zawieszeniu, potem wg nowych standardów
      prowadzi totalną wojnę ze wszystkimi w około, oskarża też sędziów i kogo się da,
      tak długo, aż ląduje w celi. Godzinami wydzwania, zarządza tymi co na wolności
      szykują kolejne przedpole, a przy tym obiecuje bliskim kolejną świetlaną
      przyszłość. Z zaprzyjaźnionym obrzydliwie bogatym kompanem po fachu, kupuje
      pałac gdzieś w Tarach, myślę że na kogoś podstawionego, z czystej przyczyny, bo
      poszukuje ją ogrom naiwnych wierzycieli. Ale to wszystko i tak zapewne dla
      większości tu czytąjąch wydaje się fikcją - prawda?
      Ok, do niczego nie zmuszam, ale do tematu wrócę jak nadejdzie pora. Dla mnie
      jest trochę niezrozumiałym, że nie ma możliwości wymóc na sądzie by sprawdził
      wiarygodność przedstawianych fikcyjnych informacji, ślepo uznawanych za fakt.
      Człowiek bez oficjalnego wykształcenia mieniąc się zaszczytnym stanowiskiem
      dyrektora w holdingu, twierdzi że stać go na utrzymanie i wynajmowanie
      mieszkania za 10 tysięcy miesięcznie, a od lat na pitach rocznych w Urzędzie
      Skarbowym zero (null koma null) Czasem myślę sobie jakie to jest proste do
      sprawdzenia i dlaczego zastanawiam się nie zawsze dwie strony maja równe szanse
      dochodzić swoich racji w sporze? Ktoś zapyta czy gra warta świeczki, na to
      pytanie też odpowiem.
      A co do utrudniania kontaktów, to najlepiej zawsze jest fikcyjnie zamienić rolę
      wykorzystując wielkie doświadczenie w tej materii, choć dziś uważam, że
      zgromadzony przez lata obszerny materiał dowodowy zawsze można jest wyciągnąć z
      archiwum sądów. Ja tu sobie powolutku piszę a czas nieubłaganie leci, dzieci
      niedługo pełnoletnimi się staną, a kto im zwróci utracone zdrowie, a mrzonkami
      też żyć się wiecznie nie da. Tak czy inaczej widzę już teraz, że za kilka
      miesięcy tu wrócę z czystej konieczności.
      Jeszcze teraz nie pytajcie o nic ... Ja tu wrócę.

    • satelitka1 a dlaczego masz cokolwiek udowadniać? 26.05.09, 08:20
      Niech on udowadnia, ze utrudniasz! Założył ci sprawe w sądzie o ustalenie
      kontaktów z dzieckiem? Jeśli nie - to niech sie wypcha sianem wink od tego są
      pewne kroki prawne, by z tego korzystac. Jak tego nie zrobił - to widocznie nie
      było potrzeby. Pozdrawiam.
Pełna wersja