czy zadecydować za dziecko?

01.06.09, 20:57
Czy macie jakieś doświadczenia?
Doradźcie proszę.

W 4. mies. ciązy zostałam sama. Ojciec dziecka, wpadł na kłamstwie, obraziłsię
wyprowaidzł - jak twierdził na chwilkę, ale już po miesiącu bardzo kochał
właśnie poznaną przez internet damę. WIem, dno, ale nie otym post. Nie
jesteśmy, nie będziemy razem. On wo góle się nie interesuje ciązą. Na początku
jedynie płeć dziecka go interesowała. Obecnie od ponad 3 miesięcy nie mamy
kontaktu. Dziecko urodzi się lada dzień. Probelm mój:
1. czy występować o uznanie ojcostwa, alimenty, nieprzyznawanie praw
rodzicielskich (po uprzednim zarejestrowaniu dziecka na siebie),
czy
2. Machnąć ręką i nic nie chcieć, a jednoczesnie nie mieć problemu w postaci
uprzykrzania życie, do czego z pewnością będzie dochodziło, o ile natrafi się
sposobność.

Każde dziecko ma prawo mieć ojca.... z jednej strony. Z drugiej nie wiem, czy
będę w stanie zapewnić przez całe życie dziecko wszystko to, czego będzie
potrzebowało.... ot - dylemat mam.
    • mama_anuszy Re: czy zadecydować za dziecko? 01.06.09, 21:16
      Zdecydowanie pkt 1.
      • ca.melia Re: czy zadecydować za dziecko? 01.06.09, 21:52
        ja 8 lat temu zostałam w 4 miesiącu sama.

        wybrałam punkt 2.

        minęło 8 lat - nie żałowałam nawet sekundę. Dziecko mam bardzo szczęsliwe.
        dawcy plemników nie zna, nigdy nie widziała.
        • mama_anuszy Re: czy zadecydować za dziecko? 01.06.09, 22:01
          No ładnie,tylko że:
          -dziecko jednak nie wypadło sroce spod ogona
          -ty nie żałujesz decyzji ale dziecko może kiedyś żałować
          -300 zł mieć albo nie mieć to dla samotnej matki duuuuża róznica (no
          ale widać nie dla każdej)
          -facet zapłodnił i żyje sobie dalej jak pączuszek w maśle? Ooooo
          nie wink, to nie koniec kolego wink)
          • ca.melia Re: czy zadecydować za dziecko? 01.06.09, 22:41

            > No ładnie,tylko że:
            > -dziecko jednak nie wypadło sroce spod ogona

            ---> nie, zostało wyjęte z mojego brzucha - dowód - blizna

            > -ty nie żałujesz decyzji ale dziecko może kiedyś żałować

            ----> ojca skurw...syna się nie żałuje. Acz jej sprawa, jesli bedzie chciała się
            o tym przekonac na własnej skórze.

            > -300 zł mieć albo nie mieć to dla samotnej matki duuuuża róznica (no
            > ale widać nie dla każdej)

            ---> słuszna uwaga, nie dla każdej. Dla mnie nie.


            > -facet zapłodnił i żyje sobie dalej jak pączuszek w maśle? Ooooo
            > nie wink, to nie koniec kolego wink)

            ---> aaa i żeby go "ukarać", mam wciskać go na siłę w życie swojego dziecka. No
            rewelacja.
            A ja cenię sobie spokój i możliwość podejmowania wszelkich decyzji sama.
            Plemnik nigdy nie dążył do kontaktów z dzieckiem, zainteresowanie ograniczył
            do JEDNEGO smsa w ciągu 8 lat.

            jakoś nie widzę sensu nagradzania go jakimikolwiek przywilejami związanymi z
            MOIM dzieckiem.
            • czar_bajry Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 00:29
              a niby czemu masz mu zrobić taka uprzejmość i unieść się honorem.
              Niech płaci, te pieniądze należą się Tobie i dziecku, odbierz mu prawa
              rodzicielskie i będziesz miała spokój.
            • mama_anuszy Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 09:28
              ca.melia napisała:

              > A ja cenię sobie spokój i możliwość podejmowania wszelkich decyzji
              sama.
              a ja właśnie dla tego świętego spokoju wolałam od razu uregulować
              sprawy sądownie. Nigdy nie wiadomo co strzeli "tatusiowi" kiedyś do
              głowy, może to on kiedys poda Ciebie bo mu się coś odwidzi??? A
              pieniądze się dziecku należą a ja nie wiem czy może byc ktos pewny
              że całe życie będzie mu się powodziło finansowo i będzie sam w
              stanie utrzymać dziecko . A decyzje i tak podejmuję sama, mam wyrok
              taki jak chciałam i raczej nic mnie nie zaskoczy.

              > ----> ojca skurw...syna się nie żałuje.

              > Plemnik nigdy nie dążył do kontaktów z dzieckiem


              • mama_anuszy Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 11:35
                .... nieźle...
              • ca.melia Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 14:38
                Nigdy nie wiadomo co strzeli "tatusiowi" kiedyś do
                > głowy, może to on kiedys poda Ciebie bo mu się coś odwidzi???

                ---> powodzenia koledze życzę.

                A
                > pieniądze się dziecku należą a ja nie wiem czy może byc ktos pewny
                > że całe życie będzie mu się powodziło finansowo i będzie sam w
                > stanie utrzymać dziecko .

                ---> utrzymasz za 300 zł? gratuluję obrotności.

                A decyzje i tak podejmuję sama, mam wyrok
                > taki jak chciałam i raczej nic mnie nie zaskoczy.

                ---> koleżanka pytała o doświadczenia, każdy dzieli się własnymi
                >
                • mama_anuszy Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 18:50
                  ca.melia napisała:
                  > ---> powodzenia koledze życzę.

                  w sądzie nie będzie miał powodzenia (nie o to mi chodzi), ale trzeba
                  być może będzie przez to przejść...

                  > ---> utrzymasz za 300 zł? gratuluję obrotności.

                  300 zł to alimenty, pracuję jako nauczyciel, więc dla mnie mieć albo
                  nie mieć 3 stów to ważna kwestia, a i obrotna jestem, owszem. Coś mi
                  się wydaje że te kwoty są Ci obce i należysz raczej do osób
                  majętnych.

                  > ---> koleżanka pytała o doświadczenia, każdy dzieli się własnymi

                  i każdy ma inną sytuację, a znamy tylko dylemat autorki nie znając
                  szczegółów.
            • kicia031 Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 11:39
              Camelio, przy calej mojej do ciebie sympatii musze ci to powiedziec:
              dziecko nie jest TWOJE. to odrebny czlowiek, powierzony ci pod
              opieke na jakis czas. masz obowiazek dzialac dla jego dobra, a nie
              wyrownywac przy jego pomocy swoje rachunki.

              Wybralas takiego a nie innego ojca dla twojego dziecka - hard luck,
              ale trzeba przyjac na klate konsekwencje swoich wyborow i starac
              sie, by nie wiazaly sie one z krzywda innycg. Nie jestem
              zwolenniczka budowania relacji na sile, usprawiedliwiania
              niedostatkow dawcow spermy, ale sadze, ze dla dziecka wlasnie pewien
              wysilek warto podjac.
              • ca.melia Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 14:43
                kicia Ty wiesz, że ja Ciebie tez tongue_outPP
    • anetina Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 07:35
      ja wybrałam punkt 1

      nie chciałam tylko alimentów
      po tylu latach - zrobiłąbym to samo
    • a.aries Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 11:46
      ja punkt 1.choc czesto zalowalam, ale wiedzialam ,ze nie zbiednieje, i czenu mam
      klepac biede a on ma zyc beztrosko bez konsekwencji.
      to zalezy od statusu materialnego ojca uwazam. z obibokiem lepiej dac sobie
      spokoj, nie bedzie ani pomocy materialnej, ani spokojui wogle nie wiadomo co
      moze mu strzelic....
      • monami77 Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 11:54
        Mój dawca spermy wyparł się dziecka w 3 m-cu ciąży.
        Była sprawa o ustalenie ojcostwa i DNA (na jego koszt), odebrane ma prawa
        rodzicielskie,Mały nosi moje nazwisko.Dodatkowo przyznane alimenty (zapłacił
        zaległe wstecz,połowę wyprawki i 1000zł na moją rzecz).Nie żałuję!
        Teraz sama trochę nagmatwałam ale możesz poczytać o tym w wątku "Widzenia ojca z
        synem - poradźcie proszę!" dzisiaj założyłam ten wątek.
        Żałuję tylko,że odezwałam się do tej gnidy stąd problemy.
    • ruda110 Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 15:17
      A ja trochę z innej beczki. Uważam, że dziecko ma pełne prawo do
      posiadania wiedzy nt. swoich rodziców, ojca też. To jest niezbędne
      do tego, żeby właściwie kształtowała się jego tożsamość jako osoby,
      która nie urwała się z choinki, ani nie spadłą z księżyca. Maluch,
      który słyszy, że jego mama nie może mu powiedzieć kto jest jego
      ojcem albo że nie wie lub też, że on ojca poprostu nie ma (uwierzcie
      wyobraźnia mam w tym względzie jest nieograniczona) ma poczucie
      inności od reszty rówieśników. Nie warto kombinować i zastanawiać
      się jak postąpić, co powiedzieć - trzeba postepować zgodnie z
      prawdą. To ochroni mamę przed ewentualnym odrzuceniem jej przez
      dziecko, np. emocjonalnym, obarczaniem winą, oskarżeniami o kłamstwo
      (np. w okkresie dorastania), a dziecko od poczucia, że nie jest
      wiele warte skoro się je okłamuje, łamie prawo do wiedzy na temat
      jego pochodzenia, ignoruje, bagatelizuje naturalną potrzebę dotarcia
      do korzeni itp. Wiem, że mamy chcą ochronić dzieci przed brutalną
      prawdą, że ich ojciec poprostu je odrzucił. Tego się nie da zrobić.
      Na początku trzeba mówić, że tata podjął decyzję, że chce odejść, a
      my nie wiemy co go powstrzymuje przed nawiązaniem z dzieckiem
      kontaktu. Obok należy zapewniać o swojej wielkiej miłości, której
      nic nie przerwie, o jej stałości. Codziennie budować w dziecku
      poczucie jego wartości, pokazywać jak wiele znaczy dla innych osób
      (babci, cioci, dziadka, kolegi). Nie kłamać, że tata kocha, ale nie
      może, bo nie ma czasu itp. Trzeba dać dziecku szanse "rozczarowania"
      się ojcem, żeby mogło ono zbudować jego prawdziwy obraz w swoich
      oczach.

      Z dośwoadczenia zawodowego wiem, że taktyka czarowania
      rzeczywistości i udawania, ze to dziecko nie maojca prowadzi do
      wielu dramatów matki i dziecka, a także problemów emocjonalnych,
      wewnętrznych konfliktów samych dzieci. Pozdrawiam i zycze mądrych
      wyborów.

      PS. Motywacja podam go do sądu, żeby nie myślał że cały trud
      spocznie na mnie może tylko rozczarować. Prawdopodobnie cały trud i
      tak spocznie na tobie, ale warto to zrobić dla dziecka.





      • ca.melia Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 15:27
        ale dlaczego zaraz matka okłamuje?

        Moje dziecko wie, kto jest jej ojcem, nie musi i nie będzie musiało
        wynajmować detektywa.


        zna prawdę od a do zet, oczywiście stosownie do swojego wieku.
        Dostało odpowiedzi na każde pytanie, zgodnie z faktami.

        prawda dzieci nie zabija
        • to.ja.kas Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 16:16
          No dobra...dawca ma zasadzone alimenty, płaci badz nie 300 zł a
          potem dziecko konczy studia, idzie do pracy i dawca bez skrupułow
          żąda od dziecka alimentowania go bo dawca spermy pił, zył dniem
          dzisiejszym i czeka go nędzna starość.
          I teraz ...jestescie (jestesmy) pewne drogie mamy, ze dawca nie
          przypomni sobie o dziecku jak bedzie mógł od niego wyszarpac
          alimenty? ja nie miałam wyjscia, moje dziecko urodziło sie ze
          zwiazku małzenskiego...niestety. Gdyby było inaczej, gdybym miała ta
          wiedze jaka mam dzis za chińskiego boga nie podałabym go jako ojca,
          zyła sama i niezastanawiała sie co ta swinia wymysli za jakis czas
          by uprzykrzyc zycie dziecku.
    • mamakrzysia4 Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 17:06
      w żadnym wypadku nie machać ręką dziecku należą się alimenty
      myślałaś o tym, że dziecko to naprawde duży wydatek? Dasz rade sama
      utrzymać dziecko?
      • zaref Re: czy zadecydować za dziecko? 02.06.09, 22:29

        -dziękuję za porady. Chyba jednak pkt 1. Ale boję się, że nie uda mi się bez
        nadawania praw przez sąd i wtedy.... droga przez mękę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja