czy ja dobrze robię?

10.06.09, 15:53
Witajcie. Mieszkamy jeszcze z M w jednym domu, ale Sąd mi jako matce
przyznał opiekę nad dziećmi tylko,że w postanowieniu mam, miejscem
zamieszkania jeszcze ma być nasz dom. M ma wyznaczone 2 weekendy w
miesiącu, zresztą widzi dzieci codziennie. Ale nie daje mi żyć,
codziennie mówi mi,ze utrudniam mu kontakt z dziećmi,że wracam z
nimi kiedy chcę. Jak wyjeżdżam w piątek po szkole np do swoich
rodziców na weekend, to zaraz dostaję sms-a od M, dlaczego dzieci
nie ma w domu itp. Ciągle mi krzyczy, że łamię postanowienie Sądusad.
Przecież ja nie mam ustalonych kontaków z dziećmi, opiekuję się nimi
i mogę ich zabierać gdzie i kiedy chcę, nie muszę się M tłumaczyć i
pytać o zgodę. Czy dobrze myślę i robię? Już czasami zastanawiam się
czy on tylko próbuje mnie zastraszać czy ma rację sad. Co Wy na to
moi drodzy
    • mamaijulio Re: czy ja dobrze robię? 10.06.09, 18:03
      jeśli dobrze zrozumiałam, to M ma wzynaczone dwa weekendy wizyt w miesiącu, tak? jeśli tak, to w takim razie utrudnianie kontaktów byloby wtedy, gdybyś Ty nie kazała mu spotykac sie z dziecmi w te dwa weekendy Jesli ma wyznaczone dwa weekendy to musisz wtedy byc w domu, żeby mógł przy dzieciach byc Ja tak to rozumiem
      • braktalentu Re: czy ja dobrze robię? 10.06.09, 20:07
        "Jesli ma wyznaczone dwa weekendy to musisz wtedy byc w domu, żeby
        mógł przy dzieciach byc "

        Wcale nie musisz być w domu. Wystarczy, że dzieci będą.
    • mamaijulio Re: czy ja dobrze robię? 10.06.09, 21:53
      no tak, racja, ona nie musi, dzieci muszą byc Ale ja na Twoim miejscu też bym była przy tych widzeniach Jeśli u mnie kiedyś do tego dojdzie, a sie na to zanosi, to też będę walczyła o to, aby widzenia były przy mnie (tym bardziej, że moje dziecko to maluszek jeszcze)
      • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 11.06.09, 10:39
        M zabiera dzieci w sobotę a przywozi w niedzielę, ma możliwość
        wyjazdu poza miejsce zamieszkania, tak jest w postanowieniu. Czyli
        nie powinnam się przejmować,że on non stop mi zastrasza,że łamię
        postanowienie? Wcoraj wieczorem przyjechałam z dziećmi do rodziców i
        znów miałam po godz 22 sms-a z zapytaniem gdzie są dziecisad,przeciez
        ja nie musze mu się spowiadać i pytać czy mogę z dziećmi wyjechać?
        • braktalentu Re: czy ja dobrze robię? 11.06.09, 13:20
          Na SMS'a z zapytaniem gdzie są dzieci odpowiedziałabym zgodnie z
          prawdą "pod opieką matki". Może Ci nafurkotać.
          • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 11.06.09, 18:36
            nie odpowiadam na sms-y, czyli znaczy to, że jak mieszkamy razem to
            nie muszę się mu tłumaczyć smile? jutro wracam do domu bo M od soboty
            ma weekend z dziećmi
    • morekac Re: czy ja dobrze robię? 12.06.09, 11:01
      A nie możesz uzgodnić, które weekendy ma on, a które ty? Uzgodnienia
      rób na pismie - np. mailowo, jak będzie się gotował, zawsze masz na
      piśmie, że próbowałaś... Wyjazdy wakacyjne też możecie wczesniej
      ustalać - czy to takie trudne?
      • chalsia Re: czy ja dobrze robię? 12.06.09, 11:25
        morekac napisała:

        > A nie możesz uzgodnić, które weekendy ma on, a które ty?

        nie doczytałaś - sąd już w ich przypadku "uzgodnił" ktore weekendy
        są czyje
        • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 20.06.09, 08:43
          Witajcie. I znów się wczoraj zaczęłosad. Nie zdążyłam wyjechać z
          dziećmi z domu a już po 2 godzinach miałam sms-a,że zabieram
          dzieci. "Bo on to zabiera w sobotę a ja robię co chcę i zabieram w
          piątek". Przecież jeśli ja nie mam ustalonych kontaktów z dziećmi i
          to, że mieszkamy razem w jednym domu, to nie znaczy, że mam mu się
          spowiadać, tłumaczyć, pytać, czyż nie tak? uncertain
          Ale mam jeszcze jeden problem, dzieci wczoraj zakończyły rok
          szkolny, nie mam ich z kim zostawić bo moi rodzice mieszkają ok.30km
          od mojego miasta. Co mam zrobić,mogę się na okres wakacji
          przeprowadzić do rodziców? dzieci miałyby tam opiekę a ja stamtąd
          dojeżdżałabym do pracy i wracała, tylko,że mam napisane w
          postanowieniu,że miejscem zamieszkania dzieci ma być nasz dom
          (pisałam wcześniej o mojej sytuacji), ale to było w kwietniu a
          teraz przyszedł czas wakacjisad. Nie stać mnie na opiekunkę i bez
          sensu jest zawozić dzieci codziennie rano do moich rodziców,
          przecież dzieci mają wakacje i mogą dłużej pospać a tak będę musiała
          je budzić o 7 ranosad....Co robić?
    • mamaijulio Re: czy ja dobrze robię? 20.06.09, 17:32
      hmm... mi się wydaje, że możesz zawiezc dzieci do rodziców Sąd postanowił, że dzieci mieszkaja tam gdzie do tej pory Ja to rozumiem w ten sposób, że tam jest ich meldunek Przecież na czas wakacji dzieci nie wymeldujesz a facet jak chce to niech albo do dzieci przyjeżdża te 30km, albo na wyznaczone weekendy niech zabiera je do domu z powrotem Oczywiście powiedz facetowi, jak chcesz zrobic Ale skoro on jest stuknięty to żeby czasem nie wymyślił, że dzieci wywiozłaś czy coś w tym stylu Jak nie zrozumie dlaczego tak chcesz zrobic to lepiej odpuśc sobie Ale powiedz to stanowczo Postaw go przez faktem dokonanym Ja bym tak zrobiła, bo nie pozwoliłabym sobie żeby jakiś dziad mówił mi co mam robic, wwwrrrrr.... Normalnie jak czytam niektore historie na tym forum to mnie krew zalewa jak te dziady mogą się tak zachowywac I dochodzę do wniosku że w 99% przypadów jest to spowodowane nie interesowaniem się dziecka tylko, żeby jego matce na złośc zrobic, żeby ją sprowokowac, a potem wykorzystac w sądzie te fakty przeciwko niej
      • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 20.06.09, 17:41
        i właśnie nie da się z tym człowiekiem dogadać i nie zrozumie,że
        dzieci będą miały prawdziwe wakacje i nie będę musiała je rano
        budzić....a może napisać jakieś pismo do Sądu, że na okres wakacji
        wyjeżdżam z dziecmi do rodziców z takich czy takich powodów? a M
        bedzie je zabierał na swoje wyznaczone weekendy...Hmmm już nie wiem
        co robić?sad
    • mamaijulio Re: czy ja dobrze robię? 20.06.09, 19:53
      Ja to mogę Ci jedynie doradzic i ja sama bym tak zrobiła, żebys poszła po prostu do radcy prawnego i zapytała co w takiej sytuacji najlepiej zrobic Ktoś kto zawodowo zajmuje się taki sprawami, NA PEWNO Ci doradzi Bo jeszcze zrobisz coś czym dopiero narobisz sobie biedy Mówię Ci, poradz sie prawnika
      • matrasza Re: czy ja dobrze robię? 20.06.09, 20:17
        Ja nie bardzo rozumiem - jesli ma 2 weekendy w miesiacu, to przeciez
        mozesz sie przeprowadzic na czas wakacji do rodzicow i zawozic do M
        dzieci w 'jego' weekendy, albo niech on po dzieci przyjezdza.
        Przeciez zapis o mieszkaniu w waszym domu nie oznacza, ze jestes
        ubezwlasnowolniona. Nie wyprowadzasz sie na stale, tylko zawozisz
        dzieci na wakacje do ich babci.
        • kasia111177 Re: czy ja dobrze robię? 21.06.09, 00:28
          Sekundę - masz prawo zawieźć dzieci do dziadków, bo przeież są
          wakacje i dzieci jadą tam na wakacje.
          W wyroku jest określone, gdzie mają dzieci mieszkać (u mnie to
          brzmi - miejscem pobytu dziecka jest każdorazowo miejsce pobytu
          matki) - ale to przeciez nie oznacza, ze nie możesz z dziećmi
          wyjechać, np. na wakacje.
          Wysłałabym dzieci do dziadków, przywioziłabym je tylko na te eksa
          weekendy i co najważniejsze postarałabym się o mieszkanie bez eksa,
          bo jak dalej pójdzie to on Cię nerwowo wykończy.
          • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 21.06.09, 09:32
            byłoby super gdybym miała taki zapis w postanowieniu, narazie mam,że
            miejscem zamieszkania jest dom czyli zameldowanie. czyli, najlepiej
            będzie jak zabiorę dzieci do dziadków i będę z nimi dojeżdżając do
            pracy ponieważ nie mogę w tej chwili wziąc urlopu,poinformuję o tym
            M (ale nie będzie zadowolony uncertain)....
            • magdmaz Re: czy ja dobrze robię? 21.06.09, 10:15
              Kaśka, ja Cię NIE ROZUMIEM.
              I proszę o zachowanie trzeźwości i rozsądku.
              1. Dzieci mają mieszkać w waszym domu. OK. To znaczy, że są tam zameldowane,
              normalnie zamieszkują, chodzą tam (w tym miejscu zamieszkania) do szkoły czy
              przedszkola. Ale nikt przecież nie powiedział, ze nie wolno im się ruszać poza
              miejsce zamieszkania!!!! Co to jest - dozór policyjny??? Mają prawo pojechać w
              odwiedziny do babci, cioci, wujka i kuzynki oraz na piżama-party do koleżanki,
              mają prawo nocować poza domem!!! Jeśli eks twierdzi inaczej, to się ośmiesza, a
              próba wprowadzenia jakichś zapisów wyjaśniających do wyroku jest tylko oznaką
              paranoi.
              2. Inna sprawa, ze ojciec ma prawo powiedzieć, że się denerwuje, jak nie wie,
              gdzie są dzieci (uwierzymy, czy nie w te nerwy - mało istotne). Jeżeli w
              weekendy, które jemu należą ma dzieci podstawione pod nos, to sprawę uważam za
              zamkniętą. Natomiast dla poszanowania zasad pewnej kultury współżycia, a
              szczególnie dla świętego spokoju wysyłałabym do eksa sms-a uprzedzającego:
              "dzieci spędzą ten weekend u babci" "wyjeżdżamy do Pcimia na komunię kuzyna"
              "dzieci jadą na wakacje/ferie do babci, terminy spotkań z ojcem nie ulegają
              zmianie". Ja tak robię czasami i dostaje zwrotnego sms-a, że jestem świrnięta,
              ale za to jak tego nie zrobię, a eks się nie może przez trzy dni dodzwonić (bo
              komórka wyłączona, a mnie się nie chce do niego oddzwaniać) to mam awanturę smile
              3. Kasiu. Nie znam twojego eksa, ale znam mojego. Tylko spokojnie i bardzo
              rzeczowa. Na jakiekolwiek furiackie zarzuty odpowiada się, że "prawo mówi
              wyraźnie, że......, jeśli chcesz, możesz upewnić się w tej sprawie w sądzie/u
              prawnika". Nie zdarzyło się, żeby chciał, bo to za duży koszt.
              Jeśli przestrzegasz tego, co jest w zapisie wyroku (terminy spotkań, a w dodatku
              dzieci przekazujesz w miejscu zamieszkania, a nie każesz po nie pojechać na
              drugi koniec Polski, to nie masz się na czym zastanawiać.
              • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 21.06.09, 10:56
                wielkie dzięki za pomoc, za wytłumaczenie tej sprawy...ja chyba za
                mocno przeżywam wszystko bo tyle się juz nasłuchałam od M, że non
                stop łamię postanowienie i czasami naprawdę nie wiem czy dobrze
                robię, zrozumciesad mnie.... ten człowiek chyba chce mnie po prostu
                zastarszyć abym nigdzie nie mogła się ruszyć, gadając mi ciągle
                jakies bzdury uffff......
              • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 22.06.09, 10:49
                Witajcie. Tak zrobiłam,że wczoraj zostałam z dziećmi u rodziców
                informując o tym M, że "zostajemy u dziadków na kilka dni z racji
                tego, że są wakacje"....Ale jednak zadzwoniłam do swojego adwokata i
                mnie dobiło, gdyz stwierdził, że powinnam być w miejscu zamieszkania
                i nieważne, że nie mam z kim zostawić dzieci na ten okressad,
                dosłownie ręce mi opadły i co teraz mam robić? przecież są wakacje a
                ja dzieci nigdzie nie wywiozłam, M wie gdzie są, a ja zamierzam
                pracować....co robić, co?sad
                • magdmaz Re: czy ja dobrze robię? 22.06.09, 11:15
                  Ja bym się nie przejęła ani trochę.
                  Nie zmieniłaś dzieciom miejsca zamieszkania, a do wyjazdu wakacyjnego każdy ma
                  prawo, poza tym nie wywozisz ich na koniec świata, nie dajmy się zwariować!
                  Czy Twój eks mógłby odwiedzić dzieci u dziadków? Wpuszczą go do domu?
                  • kaska789 Re: czy ja dobrze robię? 22.06.09, 11:38
                    masz rację, że nie zamierzam nigdzie uciekać. M wie, gdzie jesteśmy
                    i może oczywiście tam przyjechać, zresztą napisałam mu wczoraj smsa
                    z informacją. Wiem,że nie robię nic złego,ale zaczynam czasami
                    wariować, gdyż boję się tego żeby później Sąd nie zarzucił mi, że
                    łamie postanowienie zresztą narazie tymczasowe. Czekam z
                    niecierpliwością na odpowiedź SA w sprawie zażalenia M. I tak
                    powiedział mi adwokat, że nic nie może Pani robić dopóki nie będzie
                    decyzji SA. To co mam siedzieć z dziećmi w domu, przecież urlopu mi
                    nie wystarczy, na niańkę mnie nie stać, a moja mama nie przyjedzie
                    do mnie bo boi się Msad
Pełna wersja