Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że...

24.06.09, 12:06
...niektórzy faceci sa debilami. przepraszam za słowo, ale jak
czytam, w jaki sposób utrudniaja wam zycie, to się w głowie nie
miesci. nagrywaja na dyktafon, strasza, śledzą, żadaja spowiadania
się z tego, co robicie, z kim się spotykacie, nie płacą alimentów
itd. Nie wiem, skąd wy bierzecie na to siłę? pewnie dzieci do tego
motywują. ja sama jestem szczęśliwą mężatką i (narazie wink) nie mam
zamiaru tego zmieniać, ale moja przyjaciółka ma problem.

Jej facet jest bardzo dobrym ojcem, ale gorszym mężem i ona chce się
z nim rozstać. pomijając sprawy majątkowe (tu nie zanm szczegolow),
jest problem z dzieckiem. Dla niej oczywiste jest to, ze synek
(5lat) bedzie z nią, ale mąż ją straszy, że nie pozwoli jej zabrac
dziecka, ze bedzie o nie walczyl, ze zrobi z niej wariatkę
(wlasciwie to on uwaza, ze ona jest wariatka sad )i jemu dadzą
dziecko. a jak nie, to je porwie, bo ma takie same prawe do opieki.
Najgorsze jest to, ze ona nie pracuje na etat, tylko na umowe
zlecenie, dorabia tez w domu, wiec nie ma stalego konkretnego
dochodu. nie ma tez mieszkania, ale moze mieszkac u mamy - jest
wspolwlascicielka jej mieszkania. i wlasciwie siedzi z tym mezem
tylko dlatego, ze boi sie, ze on zabierze jej dziecko. on jest
policjantem, wiec tutaj tez jest problem. strasznie mi jej szkoda,
bo dziewczyna męczy się okrutnie w tym małzeństwie, ratować go juz
nie chce i jest nieszczęśliwa. Czytam tutaj o ojcach, którzy dzieci
nie chcą, a moze ktoś miał taki problem?
    • olik7 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 24.06.09, 15:06
      Może niech spróbują znaleźć wzorcowe rozwiązanie... może niech
      zamieszkaja blisko siebie, wychowują dziecko razem mimo że oni juz
      razem nie będą... Znam takie rozwiązania, ludzie by się pozabijali
      jakby byli dalej razem, po rozstaniu są dobrymi znajomymi a dziecko
      ma dwa domy, ma klucze do dwóch mieszkań i może wrócić ze szkoły
      zarówno do mamy jak i taty.
      Facet ją szantażuje? Odejdziesz to zabiorę ci dziecko? Co to znaczy
      zabiorę? wyjadę 1000 km od ciebie żebyś już nigdy go nie zobaczyła?
      Myślę, że żaden sąd nie uwierzy, że to dla dobra dziecka.
      • anyx27 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 24.06.09, 15:23
        olik7 napisała:

        > Może niech spróbują znaleźć wzorcowe rozwiązanie... może niech
        > zamieszkaja blisko siebie, wychowują dziecko razem mimo że oni juz
        > razem nie będą... Znam takie rozwiązania, ludzie by się pozabijali
        > jakby byli dalej razem, po rozstaniu są dobrymi znajomymi a
        dziecko
        > ma dwa domy, ma klucze do dwóch mieszkań i może wrócić ze szkoły
        > zarówno do mamy jak i taty.

        dziecko ma 5 lat i nie moze miec dwoch domów.


        > Facet ją szantażuje? Odejdziesz to zabiorę ci dziecko? Co to
        znaczy
        > zabiorę? wyjadę 1000 km od ciebie żebyś już nigdy go nie
        zobaczyła?
        > Myślę, że żaden sąd nie uwierzy, że to dla dobra dziecka.

        dokladnie tak zrobi. jego rodzice mieszkaja 500km od nich, on nie ma
        mieszkania swojego w miescie, gdzie zyja, wiec, jesli sie rozstana,
        on pojedzie do rodzicow i moze zabrac dziecko.
    • alabama8 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 25.06.09, 11:57
      Facet jest dobrym ojcem, ale gorszym mężem ...? Co to znaczy? To
      jeszcze nie powód do rozwodu. Skąpość i zawoalułowanie informacji
      karze domniemywać, że przyjaciółka ma ... kogoś na boku?
      Dlaczego jest dla niej takie oczywiste, że może po prostu zabrać
      dobremu ojcowi dziecko? Uważa że to będzie dobre dla dziecka?
      • anyx27 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 25.06.09, 14:43
        alabama8 napisała:

        > Facet jest dobrym ojcem, ale gorszym mężem ...? Co to znaczy? To
        > jeszcze nie powód do rozwodu.

        owszem, jako ojcu zarzucic mu nic nie mozna. Ale to nie znaczy, ze
        nie mozna przestac chcciec byc razem. Ona nie ma nikogo na boku. po
        prostu nie chce z nim być.


        > Dlaczego jest dla niej takie oczywiste, że może po prostu zabrać
        > dobremu ojcowi dziecko? Uważa że to będzie dobre dla dziecka?

        Ale o na nie chce dziecka zabierać! chce sie rozstac z ojcem
        dziecka. Dziecko musi przeciez w takiej sytuacji z kimś byc, a
        jesli matce nic zarzucic nie mozna, to raczej mały powinien byc z
        mama na co dzien.

        Przeciez ludzie sie rozstaja, mając dzieci.
        • morekac Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 25.06.09, 15:57
          Trzeba mu znaleźć kochankę... jedyne wyjście...
          • kasia111177 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 25.06.09, 21:32
            W ostatniej Polityce jest artykuł o przemocy domowej w rodzinie
            policjantów i terrorze jaki zaprowadzają w domu.
            Jeśli koleżanaka również jest ofiarą takiej przemocy czeka ją droga
            przez mękę, policjanci świetnie znają prawo i mają wielu znajomych w
            wymiarze sprawiedliwości i szczerze mówiąc jeśli tata się uprze,
            może jej zabrać dziecko.
            Koleżanka potrzebuje dobrego prawnika, sama nawet niech nie zaczyna
            batalii.
            • anyx27 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 26.06.09, 11:36
              kasia111177 napisała:
              > W ostatniej Polityce jest artykuł o przemocy domowej w rodzinie
              > policjantów i terrorze jaki zaprowadzają w domu.
              > Jeśli koleżanaka również jest ofiarą takiej przemocy czeka ją
              droga
              > przez mękę,

              Nie,nie i jeszcze raz nie. Jej maż jest ciepłym facetem. Nie ma
              zadnego terroru w jej domu. Zreszta mój mąż tez jest policjantem i
              jest dokładnie to samo. To bzdura, co piszą. znam osobiście wiele
              rodzin policjantów i są to i super ojcowie i wspaniali mężowie. może
              wlasnie dlatego, ze prace mają taka, a nie inna i nie przenosza jej
              do domu. Uwierzycie, że mój mąż NIGDY nie podniósł na mnie głosu?
              Juz nie mówiąc o innej agresjii z jego strony. To ja jestem
              ta "zła" w naszym związku, to ja wpadam w furię itd. wielu facetów
              na miejscu mojego męża juz dawno by sobie poszła (z powodu mojej
              choroby), a on jest i jest cudowny smile

              Oj, wkurzyło mnie to strasznie, takie uogólnianie. z moich
              obserwacji, to raczej inne grupy zawodowe sa bardziej agresywne, ale
              wiem, ze to nie zalezy od zawodu, tylko od człowieka.

              W kazdym razie dzięki za podpowiedź.
        • alabama8 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 26.06.09, 12:14
          anyx27 napisała:
          > Ale ona nie chce dziecka zabierać! chce sie rozstac z ojcem
          > dziecka. Dziecko musi przeciez w takiej sytuacji z kimś byc, a
          > jesli matce nic zarzucic nie mozna, to raczej mały powinien byc z
          > mama na co dzien.

          Forum samodzielnych matek ma za zadanie wspieranie się nawzajem i
          generalnie wszystkie jesteśmy za przebywaniem dziecka przy matce
          (ale to generalnie w sytuacjach kiedy to ojciec porzuca rodzinę). W
          tej jednak sytuacji matka nie może traktować dziecka jak swoją
          własność (zabieram zabawki i spadam). Ona chce się rozstać z ojcem
          dziecka - a ty uważasz za oczywiste że w takiej sytuacji może mu
          zabrać również dziecko.
          Gdyby sytuacja wyglądała odwrotnie - np. to ojciec ma dość, chce się
          rozstać z matką i uważa za oczywiste że zabiera ze sobą również
          dziecko - lamentowałabyś w niebogłosy.
          Myślisz że to fair - ot tak po prostu zabrać komuś ukochane dziecko,
          bo ja już nie chcę być z tobą.
          Bardzo nie fair.
          • anyx27 Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 26.06.09, 16:59
            alabama8 napisała:

            > Forum samodzielnych matek ma za zadanie wspieranie się nawzajem i
            > generalnie wszystkie jesteśmy za przebywaniem dziecka przy matce
            > (ale to generalnie w sytuacjach kiedy to ojciec porzuca rodzinę).
            W
            > tej jednak sytuacji matka nie może traktować dziecka jak swoją
            > własność (zabieram zabawki i spadam). Ona chce się rozstać z ojcem
            > dziecka - a ty uważasz za oczywiste że w takiej sytuacji może mu
            > zabrać również dziecko.
            > Gdyby sytuacja wyglądała odwrotnie - np. to ojciec ma dość, chce
            się
            > rozstać z matką i uważa za oczywiste że zabiera ze sobą również
            > dziecko - lamentowałabyś w niebogłosy.
            > Myślisz że to fair - ot tak po prostu zabrać komuś ukochane
            dziecko,
            > bo ja już nie chcę być z tobą.
            > Bardzo nie fair.

            yo oczywiscie wszystko prawda, tylko jakie widzisz wyjście ztej
            sytuacji?
    • polskitata Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 28.06.09, 08:46
      Przykłady harmonogramów dla zrównoważonego pobytu dzieci z rodzicami :

      A) długi weekend (od piątku po południu do poniedziałku rano) na przemian u
      rodziców, gdzie w tygodniu, w którym weekend jest spędzony z matką, dzieci
      spędzają z ojcem dwa dni tego tygodnia środa i czwartek (po południu aż do
      następnego dnia rano), natomiast w następnym tygodniu, kiedy weekend należy do
      jego ojca, dzieci spędzą z nim 1 dzień w tygodniu. System ten ma tę zaletę że
      jest w stanie połączyć pobyt z rodzicami w stałe dni ułatwia to organizację
      zajęć z dziećmi i ich transport do domu. Z drugiej strony zapewnia dzieciom
      przebywanie u ich ojca lub matki jedynie w 1 / 3, która jest uważana za
      minimalną do wypełniania obowiązków rodzicielskich.
      B) Dwa dni z jednym rodzicem, a następnie z drugim rodzicem i na zmianę długi
      weekend od piątku do poniedziałku rano. System ten ma tę zaletę, że dzieci
      spędzają z każdym rodzicem 50% czasu.
      C) Cały tydzień, od poniedziałku rano do niedzieli wieczorem. System ten ma tę
      zaletę że pozwala na spędzanie porównywalnie dużo czasu z każdym z
      rodziców, ale z drugiej strony przez tydzień ograniczony jest kontakt z
      drugim rodzicem do kontaktu np. telefonicznego.
      Zaleca się połączyć pobyt z jednym i z drugim rodzicem w sposób związany z
      dniami tygodnia. Celem jest bezpośrednio angażowanie się rodziców w codzienne
      relacje z ich dziećmi w celu zapewnienia im poczucia bezpieczeństwa i troski.

      Jeśli dziecko uczęszczać będzie do rodzica tylko w weekendy jest prawdopodobne
      że rodzic pozostanie wykluczony z codziennego życia dziecka. W sprawach o
      dużym znaczeniu dla rozwoju psycho-fizycznego dzieci decyzję podejmują
      obydwoje rodzice . Mając na myśli takie kwestie jak edukacja i religia, szkoła
      czy miejsce zamieszkania.
      • cynamonowa.panna Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 22.07.09, 22:28
        Nie wnikając w wątek, ale to tu napisałeś to raczej przykłady
        emocjonalnego wykończenia dziecka i metody na odebranie mu resztek
        poczucia bezpieczeństwa i własnego miejsca. Po co? Żeby
        podzielić "zabawkę" po równo? Strasznie mnie wkurzają takie teorie,
        wymyślone przez nawiedzonych psychologów na potrzeby pogiętych
        rodziców.
    • polskitata ..niektórzy faceci sa debilami. przepraszam za sło 28.06.09, 08:48
      To samo działa w drugą stronę, może facet po prosutu kocha dziecko?
      nie zastanawiałaś się na d tym a kobieta może patrzy na siebie zamiast na dziecko?
      • anyx27 Re: ..niektórzy faceci sa debilami. przepraszam z 28.06.09, 10:57
        polskitata napisał:

        > To samo działa w drugą stronę, może facet po prosutu kocha dziecko?
        > nie zastanawiałaś się na d tym a kobieta może patrzy na siebie
        zamiast na dziec
        > ko?

        oczywiscie, ze kocha. przeciez nikt nie ma wątpliwosci, ale dziecko
        nie moze miec dwóch domów, bo póxniej będzie miało spore problemy
        emocjonalne.
        • katarzynasg Re: ..niektórzy faceci sa debilami. przepraszam z 30.06.09, 11:08
          no to niech zakocha się w mężu na nowo
          skoro to taki ciepły i kochany facet...
          jesli odejdzie to nawet gdy dziecko bedzie spedzalo z jednym z rodzicow TYLKO
          weekendy to i tak bedzie mialo dwa domy!
          nie mozna miec jednego domu po rozwodzie to dopiero jest huśtawka emocjonalna!
          • anyx27 Re: ..niektórzy faceci sa debilami. przepraszam z 30.06.09, 17:47
            katarzynasg napisała:

            > no to niech zakocha się w mężu na nowo
            > skoro to taki ciepły i kochany facet...

            nie wnikam w powody rozstania i widocznie nie wchodzi to w grę.

            > jesli odejdzie to nawet gdy dziecko bedzie spedzalo z jednym z
            rodzicow TYLKO
            > weekendy to i tak bedzie mialo dwa domy!
            > nie mozna miec jednego domu po rozwodzie to dopiero jest huśtawka
            emocjonalna!

            owszem, dom ma się jeden, a czas spędza się z obojgiem rodziców.
      • cynamonowa.panna Re: ..niektórzy faceci sa debilami. przepraszam z 22.07.09, 23:12
        Powtórzę jeszcze raz: po twoim pierwszym wpisie myślałam właśnie, że
        tobie zależy na dziecku.
        Z opisu sytuacji nie wynika, że mama dziecka robi coś nie tak -
        załatwia sprawy sama, bo ty się nie angażujesz. Tymczasem ty
        nakręcasz się, bo zamiast ją potępić, próbowałam ci coś doradzić.
        Moim zdaniem, facet, który "po prostu kocha dziecko" stara sie
        spędzać z nim jak najwięcej czasu i troszczy się o nie, a nie skupia
        na udowodnieniu, jak złą kobietą jest jego ex.
        • cynamonowa.panna przepraszam, to nie był wpis do tego wątku 22.07.09, 23:23
          polskitato powyższy post NIE BYŁ DO CIEBIEsmile
          Natomiast jeśli chodzi o naszą dyskusję, to jestem zdania, że nawet
          jeśli oboje rodzice kochają dziecko, to nie powód, żeby fundować mu
          emocjonalną huśtawkę.
          Wiem, że to trudne, ale obserwując dzieci w takich sytuacjach,
          jestem przeciwniczką takiego "dzielenia".
    • e.beata Re: Podziwiam was :) i dochodzę do wniosku, że... 22.07.09, 20:30
      dokladnie tak zrobi. jego rodzice mieszkaja 500km od nich, on nie ma
      mieszkania swojego w miescie, gdzie zyja, wiec, jesli sie rozstana,
      on pojedzie do rodzicow i moze zabrac dziecko." No skoro on po
      rozstaniu wybiera się 500km dalej do rodziców, to chyba nie jest
      dobrym ojcem... Po pierwsze jak dziecko zostanie pzry matce to nie
      będzie go często widywał ten dobry tatuś. Po drugie jak sąd pzryzna
      dziecko jemu to synek odwyknie od matki. Czasami trzeba wyjechać ale
      tu nie widzę konieczności. Chyba, ż eten cudowny tatuś boi się sam
      wychowywać na codzień małego, a na drugim końcu kraju zrobią to za
      niego rodzice wink a w takiej sytuacji, bojąc się samodzielnego
      wychowywania dziecka, powinien zgodzić się na rozwód, zostać w tym
      samym mieście i jak najczęściej odwiedzać dzieciaka. Matce też
      będzie wtedy lżej wink
Pełna wersja