jedzenie własne i dziecka...

19.07.09, 23:10
dziewczyny od jakiegoś czasu zastanawiam się jak do tego podchodzicie:
zależy mi, żeby moje dziecko jadło dobre, odżywcze pozywienie, ale sama
wolałabym jeść coś posledniejszego (ceny)
niestety, dziecko chce jeść tylko to ,co mama je
jak ja mam coś innego, to wyjada z mojego talerza, a swoje zostawia, jak mamy
to samo zjada swoje....
finansowo stoję kiepsko i perspektywy mam coraz gorsze, a dziecko rośnie i
jemu potrzebne 'frykasy', a mnie niekoniecznie
alimenty rozliczam tylko na to, co mały zjada, choć od jakiegoś czasu zżymam
się, bo ja nie potrzebuję wcinać króliczka czy cielęcinki, a jak chcę żeby
dziecko zjadło to nie mam wyjścia...
jak jest u Was?
wyjeżdżam na urlop, jakbym nie miała jak odezwać się w trakcie to się odezwę
po powrocie
    • chalsia Re: jedzenie własne i dziecka... 19.07.09, 23:19
      u mnie dziecko ma swoje jedzenie ze względu na dziecka alergię. I od małego jest
      nauczone, że mama jada co innego niż ono. Często jednak staram się tak robić,
      żeby dania wyglądały podobnie, choć są de facto różne. No i od czasu do czasu
      jadamy to samo - czyli ja to, co dziecko.
    • virtual_moth Re: jedzenie własne i dziecka... 19.07.09, 23:47
      Znaczy taniej wychodzi Ci gotowanie dziecku osobno i sobie osobno? Imho dziwne.
      Dziecko do prawidłowego rozwoju nie potrzebuje "najdroższej cielęcinki", zwykły gulasz z wołowiny z pewnością wystarczy, a dziecku sprawisz radość jedząc z nim to samo.
      • pelagaa Re: jedzenie własne i dziecka... 20.07.09, 09:05
        Ja zupelnie nie rozumiem gotowania osobnego dla dziecka, jesli to
        nie jest niemowle, czy dziecko wymagajace specjalnej diety.
        Kiedy nie bylo mnie stac na cielecine, wcinalismy wieprzowine i
        kurczaka, czasem krolika kupionego na wsi, bo tanio i smacznie. Nie
        zauwazylam, aby jedzenie wieprzowiny, czy kurczaka w jakis
        drastyczny sposob odbilo sie na zdrowiu mojego syna, czy moim. Teraz
        czesciej jadamy wolowine, krolika, indyka, czy cielecine, ale sadze,
        ze to bardziej na smak i psychike robi dobrze, niz faktycznie wplywa
        na zdrowie.
        Zrownowazona dieta owszem, ale bez przegiec.
    • braktalentu Re: jedzenie własne i dziecka... 21.07.09, 14:23
      "niestety, dziecko chce jeść tylko to ,co mama je jak ja mam coś innego, to
      wyjada z mojego talerza"

      A wino do obiadu też popija z Twojego kieliszka, czy pozostaje przy swoim napoju?
      A gulasz z cielęciny tak dramatycznie różni się wyglądem od wołowego?
      • tika-tika Re: jedzenie własne i dziecka... 22.07.09, 23:42
        ...DZIEWCZYNY JESTEŚCIE OKROPNE!!!!!!! jadem plujecie że hej . nie
        wiem jak ma się bycie samotną matką do tej okropności , najpierw
        zostałyście same czy najpierw byłyście żmijami i dlatego jesteście
        same????????????????????????

        dziewczyna pyta normalnie i takiej też oczekuje odpowiedzi , ja nie
        widze nic dziwnego w tym poście , u mnie sytuacja często jest
        podobna , mogłabym jeśc na obiad pomidora na kolację pomidora ale
        wtedy dziecko też chciałoby pomidora a to dla dziecka zbyt mało wiec
        muszę mu towarzyszyć w obiadku i kolacji .
        mojego alimenciarza nie interesuje że musiałam zdrowo jeść gdy
        dziecko dostawało tylko pierś , dalej go nie interesuje nic prócz
        jego tyłka ....alimenty są śmiesznie niskie , a ich wysokość a
        raczej niskość to zasługa sędziny która jest w stanie godnie żyć za
        450 zł miesięcznie wink
        pozdrawiam i życzę byście czerpały dużo radości i pozytywnej
        energii ze słońca bo nie wyobrażam sobie co będzie jesienią ;;;wink))
        • derena33 Re: jedzenie własne i dziecka... 23.07.09, 09:17
          Chyba autorce nie chodzi o roznice miedzy gatunkiem miesa ktore je
          ona a ktore dziecko, moze jednak chodzi jej o to ze ona chleb z
          dzemem caly tydzien i makaron a dziecko na takiej diecie nie bardzo?
          Pomyslcie troche zanim zaczniecie atakowac dziewczyny.
          • karramia Re: jedzenie własne i dziecka... 23.07.09, 11:31
            A w jakim wieku jest Twoje dziecko? moja roczna tez wyciaga raczke jak widzi, ze
            ktos cos je, tatus jej zazwyczaj daje [a mnie szlag trafia, jak jej daje osolone
            ziemniaki czy wedzona szynke].
            Ja nie dawalam jej nigdy krolika ani cieleciny, piersi kurczaka, ryby, teraz
            wolowine czasami. Poza tym jem to, co ona, oduczylam sie solic, uzywam ziol,
            wiec moge jej dac ze swojego talerza jak juz bardzo nalega. Tym sposobem tez nie
            musze gotowac dla niej osobno, bo wspolnie wsuwamy warzywa i delikatne rzeczy, z
            zyskiem dla mojej figurysmile
            • karramia Re: jedzenie własne i dziecka... 23.07.09, 11:33
              "Ja nie dawalam jej nigdy krolika ani cieleciny, piersi kurczaka, ryby, teraz
              wolowine czasam"

              no, pieknie to napisalam;/
              oczywiscie daje jej kurczaka, ryby i wolowinewink
          • kicia031 Re: jedzenie własne i dziecka... 26.07.09, 16:03
            moze jednak chodzi jej o to ze ona chleb z
            > dzemem caly tydzien i makaron a dziecko na takiej diecie nie
            bardzo?

            Dokladnie. Pamietam jak starszak w wieku przedszkolnym bardzio
            chorowal i zylam w lato na chlebie z cebula i dojadalam resztki jego
            obiadu, zeby go wyslac na jakis rozsadny okres nad morze.
        • lisbeth25 Re: jedzenie własne i dziecka... 24.07.09, 20:58
          >alimenty są śmiesznie niskie , a ich wysokość a
          >raczej niskość to zasługa sędziny która jest w stanie godnie żyć za
          >450 zł miesięcznie
          Wybacz, że brutalnie, ale...
          sędzinie nie chodziło zapewne o to by twoje dziecko żyło za 450 zł
          miesięcznie.To jest wkład finansowy ojca w utrzymanie dziecka, a
          obowiązek zaspokajania potrzeb dziecka mają obie strony- więc także i
          TY.
    • justinka_27 Re: jedzenie własne i dziecka... 24.07.09, 02:36
      Wydaje mi się, że to zależy od wieku dziecka. Ja akurat jem co
      innego niż dzieci, nie ze względów finansowych, ale dlatego, że
      wkurzył mnie fakt iż 16 miesięcy po porodzie do wagi sprzed ciąży
      dojść nie mogę, co wcześniej mi się nie zdarzało wink I tak...
      pieciolatkowi jestem w stanie wytłumaczyć, że jemy co innego, bo ja
      mam się zmniejszyć, a on rosnąć. Chce być duży więc to na niego
      działa. 16 miesięczne bliźniaki za to swojego nie zjedzą, ale na
      widok mnie czy męża z talerzem rzucają się jakby głodzone były big_grin
      Mało rozumne jeszcze, więc łatwo je oszukać. Jak nie zjedzą swojego
      to udaję, że to sobie nakładam, rozsiadam się z talerzem zjadając
      jakieś mikroskopijne ilości i dwa dzioby mam obok rozdziawione w
      pełnej gotowości big_grin W ten sposób pochłaniają swoją porcję myśląc, że
      to moja czyli ta lepsza.
    • lilith76 Re: jedzenie własne i dziecka... 24.07.09, 09:53
      Atawizm tak stary jak naczelne - młode je to co matka, bo wiadomo, że nie
      zatrute smile Podobno małpki też nie tkną czegoś, czego nie zjada i opiekun smile
    • nicol.lublin Re: jedzenie własne i dziecka... 26.07.09, 11:22
      ja nie widzę problemu, bo sama mam trudniej niestety

      moje dziecko e co innego bo ma alergię ma mleko krowie i jego
      przetwory oraz jaja. wie, że wielu rzeczy jeść nie może. wymagało to
      tłumaczenia i powtarzania. teraz ma 3,5 roku i rozumie to doskonale.
      wystarczy więc cierpliwie tłumaczyć. tak samo rozumie, że alkohol
      czy coca cola nie są dla dzieci i nie prosi o nie.

      a jeśli chodzi o gotowanie. kiedyś gotowałam w 2 garnkach, 2 obiady.
      jeden dla siebie i męża, drugi dla dziecka. teraz mi się nie chce,
      więc choć nie lubię jej zupy zaprawiane kozim mlekiem i kotlety
      panierowane jajkiem przepiórczym pewnie jest drożej, ale czy aż tak?
      nie sądzę. nie widzę też powodu by dziecko jadło królika, czy
      cielęcinkę. tzn. oczywiście, że może, ale raczej czasami. dieta
      najlepsza, to dieta urozmaicona. moje dziecko je wieprzowinę,
      kurczaka, indyka i rybę. nie widzę powodu by zmieniać dietę, nie
      uważam, że jest niezdrowa. wystarczy znaleść sklep mięsny do którego
      ma się zaufanie, że mięso jest świeże i z dobrego źródła. moje
      dziecko je czasem makaron z serem i nie uważam by to było coś
      dziwnego. dziecko też człowiek.

      na marginesie - gotowanie w dwóch garnkach jest nieekonomiczne
      również ze względu na zużycie energii i wody.
    • janetat Re: jedzenie własne i dziecka... 28.07.09, 22:01
      dziękuję za Wasze wypowiedzi, choć na ogół nie są odpowiedziami na moje pytanie
      dziecko ma 2 lata i sprawdza co ja mam na talerzu i chce jeść to co mam ja mam
      na swiom talerzu a nie ono na swoim
      wołowiny nie jada bo jak weźmie do buzi to pożuje, pożyje i wypluwa
      najbardziej lubi królika i pieczone części z kurczaka, cielęcinę czasem także
      no, i z racji perypetii z anemią-wątróbka cielęca i tylko ta (inne wypluwał, tę
      zjada)
      z kurczakiem ten problem, że to syf-każdy dietetyk to powie sad
      ja mogę zjeść i szare smażone pyzy z keczupem, ale kłopot w tym, że wtedy i
      dziecko to chce zjeść, a to nie dla niego jedzenie, bo poza węglowodanami nic
      tam nie ma, a taki mały organizm potrzebuje otrzymac w każdym posiłku różne
      składniki
      uważam, że mogę jeść gorzej niż moje dziecko, bo zależy mi, aby ono dostało
      różne rzeczy, które mogę mu zapewnić tylko przy ograniczeniu kosztów własnych-a
      niestety na większe zarobki żadnych szans nie mam
      od razu zastrzegam, że nie zamierzam się głodzić
      ok, umiem liczyć i wiem, że i wygodniej i taniej jest gotować jedzenie w 1 a nie
      w 2 garnkach...lub też piec mięso dla 2 osób a nie jednej...

      a w kwestii alkoholu-nie piję go prawie wcale, a jeśli mi się zdarza to nigdy
      przy dziecku, z kilku względów, których nie będę tu podawać


      • krolowazla Re: jedzenie własne i dziecka... 31.07.09, 10:03
        Dlaczego kurczaki to syf?? Faktycznie sa bardzo tanie w porównaniu z wołowiną
        np., ale to zalezy między innymi od długości tuczu. Takiego byczka do uboju
        trzeba odchować przynajmniej 2 lata, a kurczaka kilka tygodni tylko. Stąd też
        takie różnice w cenach. ja jestem ze wsi, gdzie rolnicy mają stada mięsne
        byczków i powiem ci, że te zwierzeta też są karmione różnymi specyfikami, w
        których mnóstwo chemii , tak jak kurczaki.

        Ja uważam, że skoro chcesz , aby dziecko jadło smacznie i zdrowo, a jednocześnie
        chcesz jeść też w miarę przyzwoicie, to postaw np. na zupy, ale nie takie z
        torebki, tylko ugotuj sama - dziecko powinno zjeść zupę codziennie, takie jest
        moje zdanie. Możesz tez np. zrobić pulpety cielęce dla malucha, a sobie z
        wieprzowiny. Przygotuj je w takim samym sosie. Serki czy jogury, przekładaj do
        salaterek. dziecku te lepsze, a sobie te troche tańsze. W salaterce wygladają na
        identyczne.

        dziecko 2 letnie, jeśli nie ma alergii, może jeść naprawdę bardzo dużo rzeczy.
        • kammik Re: jedzenie własne i dziecka... 31.07.09, 15:22
          krolowazla napisała:

          > Dlaczego kurczaki to syf??

          Z tego powodu, który napisałaś: muszą urosnąć w kilka tygodni, dlatego są
          szprycowane antybiotykami i paszą z hormonami, żeby szybko urosły i nie zdechły.
      • nicol.lublin Re: jedzenie własne i dziecka... 31.07.09, 22:01
        ale czemu odpowiedziałysmy nie na temat? pytanie brzmiało "a jak
        jest u was?" no to ci napisałyśmy jak jest. ja mogę pomóc pewnie
        bardziej, tylko nie wiem co chciałabyś wiedzieć?
    • satelitka1 Re: jedzenie własne i dziecka... 31.07.09, 14:01
      hej wink moj 2,5-latek wcina "kanapulke z pastecikiem", "miensko" , "seldelki" i
      "mlecko" i rozwija sie prawidlowo wink Nie lubi warzyw i owoców, za to często
      "jest głodny na czekoladke lub biskopcika". Kiedys mu sie to zmieni wink
      • to.ja.kas Re: jedzenie własne i dziecka... 31.07.09, 15:14
        satelitka1 napisała:

        >Nie lubi warzyw i owoców, za to często
        > "jest głodny na czekoladke lub biskopcika". Kiedys mu sie to
        >zmieni wink

        Niestety nie zmieni
Inne wątki na temat:
Pełna wersja