Samotnie wychowujący dzieci...

27.07.09, 10:42
Tak wiele par się rozstaje, tak wiele ludzi w ogóle się źle dobiera.
Częściej, lepszy jest rozwód, niż dalsza egzystencja pod jednym dachem,
zwalczanie się wzajemnie i bagaż złych emocji, który spada na nasze dzieci.
Jestem samotnym rodzicem. Bywa ciężko, zwłaszcza wtedy, kiedy nie mam czasu
dla siebie albo jestem już tak zmęczona po całym dniu, że padam na łóżko.
Czy doczekamy się kiedyś ustawy od naszego rządu, która pomagałaby samotnie
wychowującym dzieci?
Pozdrawiam i powodzenia!
    • cynamonowa.panna Re: Samotnie wychowujący dzieci... 28.07.09, 17:02
      Nie doczekamy się, bo to nie prorodzinne jest.

      terlikowski.salon24.pl/50164,prorodzinnosc-to-propanstwowosc
      • zjawa1 Re: Samotnie wychowujący dzieci... 28.07.09, 21:31
        Mysle, ze nie ma co wierzyc w cudasad niestety same musimy sobie
        jakos radzic!
    • mamba888 Re: Samotnie wychowujący dzieci... 29.07.09, 08:53
      Niestety rząd woli wydawać większe pieniądze dla domów dziecka i rodzin
      zastępczych, niż je inwestować, aby dzieci do takich instytucji nie musiały
      trafiać. Przecież, gdyby kobiety będące w samotnej ciąży wiedziały, że mogą
      liczyć na godziwą pomoc, nie pozbywałyby się dzieci i nie musiałyby się wiązać z
      patologiczny konkubentem, którego jedyną zaletą jest to, że zarabia. Pomoc takim
      osobom zmniejszyła by patologię, bo często kobiety i matki - w desperacji i
      poczuciu braku wyjścia czy pomocy - uciekają w alkohol, niewłaściwe towarzystwo
      lub uciekają od roli matki, oddając swoje dzieci lub zaniedbując je.
      Trzeba wykazać naprawdę dużo siły i wytrwałości i mieć warunki lub pomoc rodziny
      do tego, żeby udźwignąć ciężar samotnego macierzyństwa. Pracę zawodową,
      zajmowanie się domem, pranie, sprzątanie, gotowanie i opiekę nad dzieckiem,
      często we dnie i w nocy. A do tego trzeba jeszcze znosić upokorzenia, kiedy po
      latach płacenia podatków przychodzi nam poprosić o pomoc państwa. Wtedy jesteśmy
      traktowane jak wyłudzacze lub oszuści. Kiedyś z desperackim śmiechem zauważyłam,
      że aby dostać kredyt w wysokości 3 000 zł w pewnym banku - wystarczył mój dowód,
      natomiast żeby dostać zasiłek rodzinny w wysokości 49 zł, musiałam pokazywać
      PITy za ostatni rok, świadectwa pracy, zaświadczenie z uczelni o stypendium,
      wyrok sądu o alimentach, akt urodzenia dziecka, zaświadczenie o dochodach netto
      za ostatni rok, zaświadczenie z US o dochodzie za rok ubiegły itp. A żeby było
      kompletnie śmiesznie, w końcu odmówiono mi tego zasiłku, bo przekraczałam dochód
      o 36 zł z uwagi na posiadane w roku ubiegłum (gdy studiowałam) stypendium. Gdy
      wytłumaczyłam, że ten dochód został utracony, bo skończyłam studia dowiedziałam
      się (ciekawostka), że utracić można tylko dochód opodatkowany czyli mimo, że nie
      miałam stypendium, pracy ani alimentów (nieściągalne), nie dostałam zasiłku
      rodzinnego, bo nie spełniałam kryterium dochodowego :o)))
    • annakate Jakiej ustawy? 30.07.09, 00:11
      Znaczy ustawy że co - że wszyscy maja sie ochać miłością dozgonną? Dlaczego
      chcesz, żeby państwo, czyli wszyscy ponosili koszty (bo do tego się rzecz
      sprowadza) czyichś błędnych zyciowych wyborów?
      Chciałam uprzejmie zauważyć, że samotni rodzice maja jednak pewne przywileje
      (mozliwośc korzystniejszego rozliczania z podatków, preferencje w przyjmowaniu
      do przedszkoli, zwolnienie od opłat w sprawach alimentacyjnych)
      • mamba888 Re: Jakiej ustawy? 30.07.09, 18:17
        Z Twojego postu wyraźnie widać, że nie jesteś w temacie. Jakiekolwiek zwolnienia
        z kosztów, to upokarzająca walka, wspólne rozliczanie czy zasiłki, to dokładne
        sprawdzanie czy przypadkiem nie jesteś z kimś związana i nie jest tu ważne, że
        nowy mężczyzna w Twoim życiu jest ojcem dziecka czy nie. Jeśli istnieje, to jego
        dochody są liczone jako dochody rodziny. A jaki on ma obowiązek utrzymywać
        dziecko innego faceta? I tu nie chodzi o życiowe wybory, bo to jest "rosyjska
        ruletka". Może Ci się wydawać, że kogoś dobrze znasz, że Cię kocha i wszystko
        jest tak jak powinno być. Może Ci się wydawać (jak kiedyś mi),że planujecie
        wspólne dziecko i będziecie się o nie starać, choć lekarze nie dają szans. I co
        wtedy, kiedy się uda (spełnienie marzeń), a okaże się,że facet liczył, że to
        niemożliwe i zniknął ??? Takiej ewentualności nie przewiduje nawet rachunek
        prawdopodobieństwa. Jak powiedział ktoś mądry "tyle o sobie wiemy, ile nas
        sprawdzono". O to rozbija się wiele związków. A rząd, gdyby chciał pomóc,
        dofinansowałby samotne matki, a nie rodziny zastępcze, które na jedno dziecko
        dostają kwoty, o których te matki mogłyby tylko pomarzyć. Dla niektórych bycie
        rodziną zastępczą to sposób na utrzymanie, bo jest dochodowe. Dla innych oddanie
        dziecka takim rodzinom jest jedynym wyjściem, bo nie ma skąd szukać pomocy.
        • annakate Re: Jakiej ustawy? 30.07.09, 23:35
          Jestem w temacie tak bardzo, że az bys się zdziwiła.
          Zwolnienie od kosztów w sprawach alimentacyjnych nie wymaga żadnych walk, wynika
          wprost z ustawy - za inne sprawy cywilne powód płaci, a ostateczne rozliczenie
          kosztów nastepuje w orzeczeniu końcowym. Ponadto istotnym ułatwieniem jest
          przemienna właściwość miejscowa sądu, czyli z polskiego na nasze - sprawę o
          alimenty można wnieśc do sądu najbliższego miejscu zamieszkania dochodzącego
          alimentów. Generalnie w prawie cywilnym właściwy jest sąd pozwanego - czyli to
          powód musi się fatygować na drugi koniec Polski w razie czego.
          A o rodzinach zastępczych to chyba się naczytałaś - jeśli około 650 zl
          miesięcznie na utrzymanie dziecka uważasz za zyciowy biznes, to gratuluję.
          jeszcze do zeszłego roku rodziny zastępcze nie mogły się rozliczać wspólnie z
          dziećmi, tak jak samotni rodzice.
          A że nikt nie gwarantuje ,że dobrze w zyciu trafisz to akurat prawda i o ile
          wiem zawsze tak było, od króla Ćwieczka -można zreszta trafić świetnie, na
          cudownego, odpowiedzialnego i bogatego faceta, tylko go np. zawał trafi albo
          dzrzewo w czasie burzy - i co, tez wina rządu będzie?
        • agus-ka Re: Jakiej ustawy? 31.07.09, 10:21
          Osobiście uważam, ze samotnym matkom bardziej niż dofinansowanie od
          panstwa przydalyby się jasne przepisy prawa rodzinnego, które
          wskazywalyby co tak naprawde jest kosztem dziecka i ile te alimenty
          powinny wynosić. Pomoc np w postaci szybciej rozpatrywanych spraw i
          przede wszystkim aktywna pomoc w ściąganiu alimentów też zostałyby
          powitana radośnie przez matki. O zasadzanych kwotach nie będe się
          wypowiadac, bo wiele tu było napisane na ten temat i szkoda się
          powtarzać.
Pełna wersja