wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej

29.07.09, 10:18
dotyczą Sędziego i jego wniosków

Wniosłam pozew o podwyższenie alimentow po 5 latach na dziecko z pierwszego
małżeństwa.
Ja nie pracuję mam drugiego męża, który dobrze zarabia ( jestem w domu z
młodszym dzieckiem)
Koszt utrzymania starszego dziecka wg obliczeń pokrywam ja w 3/4 a pozwany
1/4.Pozwany twierdzi, ze nie moze ani grosza dołożyć bo utrzymuje dzieci
swojej drugiej żony z jej pierwszego małżeństwa.
Sedzia zawnioskował do Urzedu Pracy czy jest jakaś praca dla osoby w moim
zawodzie a nawet czy jest praca fizyczna. pominął moje inwalidztwo. No czegos
tu nie rozumiem...
    • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 29.07.09, 13:42
      no dziewczyny powiedzcie czy Sędzi ma racje szukajac ofert sprzątaczki, kiedy to
      ja własciwe sama utrzymuje dziecko?
      Tp normalny tok postępowania?
      • annakate Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 00:05
        w każdym razie nie jakis wynaturzony. Ocenia się możliwości obu stron (rodziców)
        po to, żeby ocenić jaka jest stopa zyciowa, którą rodzice mogliby zapewnić
        dziecku - a nie faktyczne dochody. Chyba, że Udokumentowałaś, że jestes
        niezdolna do pracy całkowicie, lub przynajmniej częściowo - z wyraźnym
        wskazaniem, czego robić nie możesz. Osoba, która nie może pracować na wysokości
        z racji inwalidztwa może być sprzataczką; Głuchy - choć niewątpliwie
        niepełnosprawny też może być pełnosprawnym pracownikiem (np. szwalni) itd,
        • ca.melia Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 01:30
          nie utrzymujesz sama dziecka tylko z drugim mężem. Bez ściemy. Chyba ci nie
          zabrania za pieniądze, które on zarobi kupować jedzenia dla dzieciaka.

          Praca nie zabija. Skoro jesteś zdolna do wykonywania na przykład pracy
          sprzątaczki, to sąd jak najsłuszniej stwierdził, że powinnaś się wziąc do
          pracy. A jesli nie chcesz, to nie mardzuź , że nie masz pieniedzy.

          jesli jesteś niezdolna do pracy, to nie przygotowałas się na rozprawe i
          pretensje możesz miec do siebie.

          A były ma prawo i utrzymywac swoją drugą rodzinę.
          • satelitka1 Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 09:01
            "były" ma prawo utrzymywac swoją drugą rodzinę. Ale wyraźnie było powiedziane,
            ze chodzi o dzieci drugiej żony z jej pierwszego małżeństwa - które zdaje się
            posiadają swojego biologicznego ojca, zobowiązanego do łożenia na ich utrzymanie.
            "Były" nie powinien sponsorować cudzych dzieci - kosztem własnego potomka. Nawet
            jezeli kobietka żyje w drugim związku - to niby dlaczego obcy facet ma pokrywać
            zobowiązania exa? Ma w końcu swoje... Jak zresztą każdy z nas.
            • ca.melia Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 09:39
              satelitka1 napisała:

              > "były" ma prawo utrzymywac swoją drugą rodzinę. Ale wyraźnie było powiedziane,
              > ze chodzi o dzieci drugiej żony z jej pierwszego małżeństwa

              i co z tego? Jakie kobiety potrafią być jednostronne. To jak TY zwiążesz się
              teraz z kimś, to ów Pan rozumiem nie da ani grosza na TWOJE dziecko, bo to nie
              JEGO? Rozumiem, że podzielony dom na "Twoje, moje dzieci" jest szczytem Twoich
              marzeń. Widocznie wspomnianego byłego i jego drugiej żony nie. I chwała im za
              to.


              - które zdaje się
              > posiadają swojego biologicznego ojca, zobowiązanego do łożenia na ich utrzymani
              > e.

              A może umarł, zginął w wypadku? A nawet jesli łoży, to co?


              > "Były" nie powinien sponsorować cudzych dzieci - kosztem własnego potomka. Nawe
              > t
              > jezeli kobietka żyje w drugim związku - to niby dlaczego obcy facet ma pokrywać
              > zobowiązania exa?

              Bo ją kocha? Bo kocha "cudze dziecko"? Bo są RODZINĄ? Bo chyba nie mają
              podzielonych półek w lodówce, bo to nasze, a to "cudzego dziecka", na które łoży
              biologiczny ojciec.



              Ma w końcu swoje... Jak zresztą każdy z nas.

              widocznie tamte też traktuje jak swoje.
              Nie , nie zmienia to faktu, że ma dbać o swoje dziecko, zapewnić mu odpowiedni
              byt. Ale matce ręce nie odpadną, jak pójdzie do pracy.
              • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 10:43
                ca.melia napisała:


                >
                > i co z tego? Jakie kobiety potrafią być jednostronne. To jak TY zwiążesz się
                > teraz z kimś, to ów Pan rozumiem nie da ani grosza na TWOJE dziecko, bo to nie
                > JEGO? Rozumiem, że podzielony dom na "Twoje, moje dzieci" jest szczytem Twoich
                > marzeń. Widocznie wspomnianego byłego i jego drugiej żony nie. I chwała im za
                > to.

                > - które zdaje się

                > A może umarł, zginął w wypadku? A nawet jesli łoży, to co?

                Żyje, jest dyrektorem bardzo dużej firmy (banku), alimenty płaci - niskie, zona
                męża powinna raczej je podwyższyć niż dążyć do obniżenia stopy życiowej mojego
                dziecka
                >
                >

                > . Nawe

                >
                > Bo ją kocha? Bo kocha "cudze dziecko"? Bo są RODZINĄ? Bo chyba nie mają
                > podzielonych półek w lodówce,

                A własnie, ze maja ROZDZIELNOŚĆ MAJĄTKOWĄ! spora cześć majątku pozwanego jest w
                tej chwili na nazwisko drugiej żony - wyklucza własna córkę z kręgi
                spadkobierców. Zmów za niego modlitwę dziękczynna


                bo to nasze, a to "cudzego dziecka", na które łoż
                > y
                > biologiczny ojciec.



                A moze aj też kocham kochac drugie dziecko i męza? Też powinnam nie kupić chleba
                i kozaków straszej córce?
                A
                >
                >
                > Ma w końcu swoje... Jak zresztą każdy z nas.
                >
                > widocznie tamte też traktuje jak swoje.
                > Nie , nie zmienia to faktu, że ma dbać o swoje dziecko, zapewnić mu odpowiedn
                > i
                > byt. Ale matce ręce nie odpadną, jak pójdzie do pracy.

                Zgadzam się, ręce nie odpadną. Al ja mam na utrzymanie corki, on twierdzi, że
                nie ma. Zatem to jemu Sąd powinien szukać pracy w moim mniemaniu.
                Córka chodzi do szkoły językowej, pozwany twierdzi, że nie wyrażał na to zgody i
                nie bedzie ponosił jej kosztów. Na Allegro na swoje hobby przeznacza na zakup
                jednego przedmiotu więcej niż wynosi miesięczne czesne w szkole
              • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 11:20
                ca.melia napisała:


                >
                .
                >
                > A może umarł, zginął w wypadku? A nawet jesli łoży, to co?

                Ojciec żyje, jet dyrektorem banku. Alimenty płaci, niskie.Może żona pozwanego
                jej podnieść przecież. Łatwiej widocznie obniżyć stopę życiową mojej
                dziewięcioletniej córki niż wyegzekwować wyższe alimenty

                >
                > [b]Bo ją kocha? Bo kocha "cudze dziecko"?

                Ja również kocham moje drugie dziecko i męża czy mam wobec tego nie kupic
                starszej córce kozaków i chleba? Czy miłośc mnie upoważnia do nie dbania o
                dziecko?

                Bo są RODZINĄ? Bo chyba nie mają
                > podzielonych półek w lodówce,

                Mają ROZDZIELNOŚC MAJATKOWĄ wiec kto wie?


                >
                > widocznie tamte też traktuje jak swoje.

                Nie też a tylko. Dlatego musze iśc do Sądu

                > Ale matce ręce nie odpadną, jak pójdzie do pracy.


                Zgadzam się, ręce nie odpadną. Al ja mam na utrzymanie corki, on twierdzi, że
                nie ma. Zatem to jemu Sąd powinien szukać pracy w moim mniemaniu.
                Córka chodzi do szkoły językowej, pozwany twierdzi, że nie wyrażał na to zgody i
                nie bedzie ponosił jej kosztów. Na Allegro na swoje hobby przeznacza na zakup
                jednego przedmiotu więcej niż wynosi miesięczne czesne w szkole
              • satelitka1 Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 15:10
                ca.melia - nie bronię mu kochać. Niech sobie kocha cudze dzieci na zdrowie! ale
                NIE kosztem własnego dziecka! i nie gdybajmy co z "ex-em" małżonki nr 2... co
                to ma do rzeczy? i niby dlaczego powinno to obchodzic małżonkę nr 1 i
                biologiczne dziecko "ex-a"? W końcu "ex" nie płaci alimentów na swoją byłą -
                tylko na własne dziecko...
                Dalej - co z tego, ze "ex" kocha panią nr 2? A przez nią i jej potomstwo?
                Dlaczego biologiczne dziecko ma ponosić koszty takiej "miłości"? a może niech
                pani nr 2 zadba o swoje biologiczne potomstwo i pojdzie do pracy?...
              • diin Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 22:12
                ca.melia napisała:

                Ale matce ręce nie odpadną, jak pójdzie do pracy. [/b]


                AMEN!
      • diin Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 22:32
        najlepszy_burak napisała:

        kiedy to ja własciwe sama utrzymuje dziecko?
        > Tp normalny tok postępowania?

        mi osobiście przeszkadza taki Twój tok myślenia że to TY utrzymujesz
        dziecko. a to nie TY tylko Twój partner, który utrzymuje swoje
        niebiologiczne dziecko. Może sędzinie też nie przypasowały takie
        stwierdzenia i negatywie ją do siebie nastawiaś?? bioojciec i tak
        bardziej wywiązuje się z obowiązku łożenia na dziecko niż Ty. on
        pracuje, zarabia a Ty znalazłaś faceta który Was utrzymuje. z dwóch
        sposobów na życie zdecydowanie jestem za tym pierwszym.
        a inna sprawa - co zrobisz gdy znów zostaniesz sama ??? (tfu tfu) z
        czego utrzymasz swoje dzieci???? o tym wcześniej nie pomyślałaś??
        hmm wtedy trzeba będzie pewnie podwyższać alimenty i mieć pretensje
        do państwa bo mało (finansowo) pomagają.
        Wg mnie sędzina postąpiła tak jak postąpić powinna, czyli uświadomić
        Ci że Ty też masz obowiązek utrzymywania dziecka, odpowiedzialność
        za swoje dzieci to też utrzymywanie ich..

        urazić nie chciałam - poprastu takie jest moje zdanie..
        • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 07:51
          diin napisała:

          > najlepszy_burak napisała:
          >
          > kiedy to ja własciwe sama utrzymuje dziecko?
          > > Tp normalny tok postępowania?
          >
          > mi osobiście przeszkadza taki Twój tok myślenia że to TY utrzymujesz
          > dziecko. a to nie TY tylko Twój partner, który utrzymuje swoje
          > niebiologiczne dziecko. Może sędzinie też nie przypasowały takie
          > stwierdzenia i negatywie ją do siebie nastawiaś?? bioojciec i tak
          > bardziej wywiązuje się z obowiązku łożenia na dziecko niż Ty. on
          > pracuje, zarabia a Ty znalazłaś faceta który Was utrzymuje.

          Nie, kiedy go poznałam to pracowałam. A teraz wychowuje młodsze dziecko.
          Uwazasz, ze sie podwiesiłam pod męża?
          A ja uważam, ze to bio, jego żona i jej dzieci podwieszają sie pod niego. Walczą
          o nie podwyższenie alimentów, wiedzą, że ja nie pracuje.
          Czyli co, córka zaczęła żywić się energią kosmiczną?


          z dwóch
          > sposobów na życie zdecydowanie jestem za tym pierwszym.
          > a inna sprawa - co zrobisz gdy znów zostaniesz sama ??? (tfu tfu) z
          > czego utrzymasz swoje dzieci???? o tym wcześniej nie pomyślałaś??

          Dzięki za troskę, ale nie mam nic przeciwko pracy, nie wiem skad te wnioski. W
          tej chwili nie pracuje, ale przecież nigdzie nie twierdzę, ze praca hańbi.

          > hmm wtedy trzeba będzie pewnie podwyższać alimenty i mieć pretensje
          > do państwa bo mało (finansowo) pomagają.
          > Wg mnie sędzina postąpiła tak jak postąpić powinna, czyli uświadomić
          > Ci że Ty też masz obowiązek utrzymywania dziecka, odpowiedzialność
          > za swoje dzieci to też utrzymywanie ich..

          A pozwany? Nie ma takiego obowiązku? On twierdzi, ze musi płacić za studia
          swojej pierwszej żony, wiec córa nie moze dostać większych alimentów. I on jest
          odpowiedzialny a ja nie , mimo, ze to ja zapewniam jej dobre życie. I co z tego,
          ze mąż chodzi do pracy. Pieniądze na nią tak czy inaczej mam
          >
          > urazić nie chciałam - poprastu takie jest moje zdanie..


          Każdy ma prawo do własnych opinii, poznanie potencjalnego toku myślenia
          Sędziego jest cennym doświadczeniem, więc nie ma mowy o uraziesmile

          • diin Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 08:32
            najlepszy_burak napisała:


            > Nie, kiedy go poznałam to pracowałam. A teraz wychowuje młodsze
            dziecko.

            a ile młodsze dziecko ma lat? jeśli można wiedzieć??

            > Uwazasz, ze sie podwiesiłam pod męża?

            > A ja uważam, ze to bio, jego żona i jej dzieci podwieszają sie pod
            niego.

            ja uważam że nikt tu pod nikogo się nie podwiesza..


            > Czyli co, córka zaczęła żywić się energią kosmiczną?

            nie - dostaje alimenty od ojca, i jakiej wielkości by nie były to on
            coś na to dziecko daje a Ty no jakoś nie bardzo tylko Twój obecny
            mąż..


            > nie mam nic przeciwko pracy, nie wiem skad te wnioski.

            z jednej strony zasłąniasz się inwalidztwem z drugiej nie masz nic
            przeciwko pracy to zaprzeczenie jednego z drugim..

            > A pozwany? Nie ma takiego obowiązku?

            a owszem ma i tak jak napisałaś alimenty płaci a z Twojej strony co?

            I on jest odpowiedzialny a ja nie , mimo, ze to ja zapewniam jej
            dobre życie.

            nie twierdzę, że nie jesteś odpowiedzialna, chodziło mi tylko o
            jeden z czynników który składa się na odpowiedzialność za swoje
            dzieci - czyli utrzymywanie ich. a żeby utrzymywać trzeba pracować..

            >Pieniądze na nią tak czy inaczej mam

            no ale skąd masz? z alimentów i z tego co zarobi Twój obecny mąż? a
            Twój finansowy wkład?


            > Każdy ma prawo do własnych opinii, poznanie potencjalnego toku
            myślenia
            > Sędziego jest cennym doświadczeniem, więc nie ma mowy o uraziesmile
            >

            oo o o właśnie - myślę że sędzina już nie jedną taką sprawę
            prowadziła a swoją decyzją pewnie nie chciała Cię skrzywdzić tylko
            pomóc i choć nie jest to dla Ciebie zrozumiałe, może ma na to jakieś
            konkretne uzasadnienie, podparte doświadczeniem i wiedzą w takich
            sprawach..
            • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 09:02
              diin napisała:


              >
              > a ile młodsze dziecko ma lat? jeśli można wiedzieć??
              Dziecko juz jest spore ma 5 lat. Ale jesli nie masz pracy to nie masz miejsca w
              przedszkolu. Nie ma z kim jej zostawić. Nie mam żadnych żyjących bliskich krewnych
              >
              > > Uwazasz, ze sie podwiesiłam pod męża?
              >


              > coś na to dziecko daje a Ty no jakoś nie bardzo tylko Twój obecny
              > mąż..
              Ja mam dochód - z wynajmu

              > > nie mam nic przeciwko pracy, nie wiem skad te wnioski.
              >
              > z jednej strony zasłąniasz się inwalidztwem z drugiej nie masz nic
              > przeciwko pracy to zaprzeczenie jednego z drugim..

              Ja sie tym nie zasłaniam, w moim zawodzie moje kalectwo jest problemem i nie
              dostałam zgody na prace na 8 godzin. Pozostaje niepłny etat gdzie ofert nie ma,
              lub zakład pracy chronionej, które są likwidowane. Dzisiaj grup inwalidzkich nie
              kupuje się, trzeba być chorym, zeby dostać grupę.Kiedyś dostawało sie grupę na
              zylaki (znam taką osobe - jest na 2 grupie) Ja mam 40 % wzroku i jestem na 3 (
              w tym jedno oko nie widzi w ogóle)
              >
              > > A pozwany? Nie ma takiego obowiązku?
              >
              > a owszem ma i tak jak napisałaś alimenty płaci a z Twojej strony co?

              J.W
              >

              > nie twierdzę, że nie jesteś odpowiedzialna, chodziło mi tylko o
              > jeden z czynników który składa się na odpowiedzialność za swoje
              > dzieci - czyli utrzymywanie ich. a żeby utrzymywać trzeba pracować..

              Troche to sztuka dla sztuki. Idz do pracy zarób 800 zł, a 1000 wydaj na
              opiekunkesmile Bilans ujemny, ale dobrze wygladasmile
              >
    • mamba888 Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 08:00
      A ja jestem wstrząśnięta Twoim postem. To, że nie pracujesz, bo was na to stać
      jest Twoją sprawą. Sąd powinien brać pod uwagę koszty utrzymania dziecka, wasze
      zaangażowanie w opiekę nad nim (czyli świadczenie alimentacyjne dokonywane
      poprzez osobiste starania o utrzymanie i wychowanie dziecka), potrzeby dziecka i
      możliwości zarobkowe rodziców. Nawet gdyby było Cię stać w 100% na utrzymanie
      dziecka samodzielnie, ojciec nie powinien być zwolniony z jego utrzymania i
      powinien łożyć na nie w zakresie, na który pozwalają jego możliwości zarobkowe.
      Utrzymywanie dzieci jego żony z pierwszego małżeństwa nie ma tu nic do rzeczy,
      bo nie on jest zobowiązany do ich utrzymywania. Te dzieci mają z pewnością ojca,
      który powinien na nie łożyć. Poza tym pierwszeństwo w zakresie utrzymania mają
      jego dzieci, dopiero nadwyżkę (po zaspokojeniu ich potrzeb) może przeznaczyć na
      inne osoby, z którymi nie jest spokrewniony.

      Niesprawiedliwe jest też to, że alimenty nie są waloryzowane co roku,
      przynajmniej o wskaźnik inflacji. Przez 5 lat zmieniły się nie tylko ceny i
      potrzeby dziecka, ale i ogólne koszty życia. To powinno być brane na Twoją korzyść.
      A szukanie przez sąd Tobie pracy,żebyś w jeszcze większym zakresie mogła łożyć
      na dziecko zwalniając tym samym ojca z jego powinności, jest szokujące i obrzydliwe.

      Moim zdaniem - jeśli zapadł wyrok - powinnaś się od niego odwołać, wziąć dobrego
      adwokata i walczyć o podwyższenie alimentów.
      Sędziowie są często stronniczy i wydają wyroki niezgodne z prawem i zasadami
      współżycia społecznego, ale udowodnienie tego w apelacji pociąga - również dla
      niech - negatywne konsekwencje, więc warto (sędzia, która wbrew wszelkim zasadom
      oddaliła mój wniosek o podwyższenie i wzięła pod skrzydła kłamiącego byłego, po
      złożeniu apelacji była zmuszona do odejścia z wydziału, czyli cuda się zdarzają).
      Nie poddawaj się, życzę powodzenia !!!
      • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 10:35
        mamba888 napisała:

        > A ja jestem wstrząśnięta Twoim postem. To, że nie pracujesz, bo was na to stać
        > jest Twoją sprawą.

        Dokładnie, ale najważniejsze jest to, ze mam młodsze dziecko, które nie mam z
        kim zostawić. Nie masz pracy, nie masz miejsca w przedszkolu. Jako inwalida po
        studiach zatrudniona w zakładzie pracy chronionej zarabiałam mniej niż pani
        sprzedająca w sklepie monopolowym. Dlatego koszt opiekunki nie wchodzi w grę, bo
        moge go zwyczajnie nie wypracować. Poza tym zakłady pracy chronionej zamykają,
        ujednolicono przepisy z Unią i nie jest to juz dochodowy interes dla
        pracodawców.(mnóstwo materiałow na ten temat w necie)

        > Nie poddawaj się, życzę powodzenia !!!

        Dziękuję!!
      • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 10:50
        mamba888 napisała:


        > A szukanie przez sąd Tobie pracy,żebyś w jeszcze większym zakresie mogła łożyć
        na dziecko zwalniając tym samym ojca z jego powinności, jest szokujące i obrzydliwe.

        Odczucia mam takie same. To jest degenerujące. Dojdzie do sytuacji, że matki
        będą potrzebować na lekarstwa dla dziecka to tatuś powie " zorientuj sie czy nie
        możesz gdzieś kominów pomalować"
        • mamba888 Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 30.07.09, 18:08
          Dla mnie to szok, tak samo jak szokiem była próba zmuszenia przez sąd mojej
          matki (chorej na raka), żeby zajęła się moim synem. Chodziło o to, żeby
          ograniczyć koszty i nie podnosić alimentów. Sąd uznał, że skoro moja mama nie
          pracuje, to powinna "być zobowiązana" do zajęcia się moim synkiem, żeby nie było
          potrzeby korzystania z przedszkola. Moja mama w procesie o podwyższenie
          alimentów była "rozbierana na części", sprawdzano gdzie ma umiejscowiony guz i
          jak często jeździ na badania. Nikomu nie przyszło do głowy to, że to nie
          dziadkowie są zobowiązani zapewnić dziecku opiekę. To rola rodziców, ale pani
          sędzia uważała, że należy zwolnić z tego człowieka, który zarabia ok. 15 000
          miesięcznie i obarczyć tym obowiązkiem bezrobotną i chorą babcię dziecka.
          • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 07:43
            mamba888 napisała:

            > Dla mnie to szok, tak samo jak szokiem była próba zmuszenia przez sąd mojej
            > matki (chorej na raka), żeby zajęła się moim synem.

            W pale sie nie mieści! Dobrze, ze doprowadziłaś do tego, ze ten "Sędzia"" został
            odsunięty

            >Chodziło o to, żeby
            > ograniczyć koszty i nie podnosić alimentów. Sąd uznał, że skoro moja mama nie
            > pracuje, to powinna "być zobowiązana" do zajęcia się moim synkiem, żeby nie był
            > o
            > potrzeby korzystania z przedszkola.

            Normalnie jak z horroru! Wszyscy mieli pomagać i angażować sie poza tatusiem
            >Moja mama w procesie o podwyższenie
            > alimentów była "rozbierana na części", sprawdzano gdzie ma umiejscowiony guz i
            > jak często jeździ na badania.

            Strasznie mi przykro. Mam nadzieję, ze Twoja mam wyzdrowiała.



            > To rola rodziców, ale pani
            > sędzia uważała, że należy zwolnić z tego człowieka, który zarabia ok. 15 000
            > miesięcznie i obarczyć tym obowiązkiem bezrobotną i chorą babcię dziecka.

            Jeszcze raz można Tobie podziękować, że wykopałaś oszołoma. Mam nadzieje, ze
            uzyskałaś odpowiednie alimenty i Twoje dziecko żyje na wysokim poziomie bo
            powinno przy takich zarobkach ojca. Swoją drogą, wybacz, ale facet musi mieć
            poziom, tyle zarabiać i walczyć w Sądzie o to żeby nie dać własnemu dziecku.
    • krolowazla Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 09:34
      U mnie wyszło tak, ze ja pracuję i mam pokryć koszty utrzymania dziecka w 2/3
      tego co wykazałam w kosztorysie jako rzeczy niezbedne, wyzywienia, ubranie,
      przedszkole itp. + wydatki długookresowe, typu zakup mebli, czy roweru.
      Sąd uzasadnił to tym, że mieszkam z partnerem w jego mieszkaniu , więc nie
      wydaje kasy na mieszkanie - chociaż wyraźnie zaznaczyłam, ze pokrywam połowę
      kosztów utrzymania mieszkania.
      natomiast fakt, ze ojciec ma kase na nowe meble, i imprezki - nie wzruszył
      sędzi, bo on przeciez jest na rencie. To , ze pracuje, tez sedzia kwestionowała,
      bo przeciez z osoba chorą pracodawca może nie przedłużyć umowy.

      Ja złozyłam juz apelację.
      • najlepszy_burak Re: wątpliwości po rozprawie alimentacyjnej 31.07.09, 09:42
        krolowazla napisała:

        > U mnie wyszło tak, ze ja pracuję i mam pokryć koszty utrzymania dziecka w 2/3
        > tego co wykazałam w kosztorysie jako rzeczy niezbedne, wyzywienia, ubranie,
        > przedszkole itp. + wydatki długookresowe, typu zakup mebli, czy roweru.

        A do Sądu idzie sie po sprawiedliwość!

        > Sąd uzasadnił to tym, że mieszkam z partnerem w jego mieszkaniu , więc nie
        > wydaje kasy na mieszkanie - chociaż wyraźnie zaznaczyłam, ze pokrywam połowę
        > kosztów utrzymania mieszkania.

        Nie wiem co o tym mysleć, brak słów

        > natomiast fakt, ze ojciec ma kase na nowe meble, i imprezki - nie wzruszył
        > sędzi, bo on przeciez jest na rencie. To , ze pracuje, tez sedzia kwestionowała
        > ,
        > bo przeciez z osoba chorą pracodawca może nie przedłużyć umowy.

        Mogła mu wyszukać oferty pacy w PUP jak u mnie
        >
        > Ja złozyłam juz apelację.
        I słusznie
Pełna wersja