mamba888
24.08.09, 13:03
Witajcie,
Mam skomplikowaną sytuację, więc bardzo proszę o pomoc.
Ojciec mojego dziecka po ponad 1,5 rocznym nie widzeniu syna (a wcześniej
widzeniu go zaledwie kilkanaście razy przez 2 lata)ma ustalone spotkania z
dzieckiem. Mają się odbywać raz na 2 tygodnie, przez 4 h i w mojej obecności
przez 3 m-ce. Postępowanie zostało na te Zapis jest w tym aspekcie precyzyjny:
spotkania mają się odbywać przy uczestnictwie matki dziecka.
Tymczasem ojciec dziecka nie zgadza się na to, żebym wspólnie z nimi
przemieszczała się taksówką. Nie ma tu znaczenia nawet fakt, że zobowiązałam
się pokrywać swoją część rachunku. Ojciec dziecka odmawia podróżowania innym
środkiem transportu (komunikacją publiczną)i żąda, abym zamówiła inną taksówkę
i przemieszczała się samodzielnie. Dodam przy tym, że nie podaje mi miejsca, w
które (wraz z synem) zamierza się udać. W czasie pierwszej z wizyt doszło
tylko do przepychanki słownej i mojej odmowy opuszczenia taksówki. W czasie
kolejnej (drugiej) ojciec dziecka otwarł drzwi i usiłował wypchnąć mnie z
taksówki.
Mój synek ma zaledwie 4 latka, ojca prawie nie zna (widział go zaledwie 2-gi
raz po 1,5 rocznej przerwie), a awantura w taksówce bardzo go zestresowała
(starałam się zachować spokój i uspokoić synka, że zaraz się wyjaśni i
pojedziemy, ale to nie działało), tak, że w końcu krzyknął "mama ma jechać z
nami". Dopiero te słowa nieco złagodziły agresję ojca dziecka i (po kilku
kolejnych żądaniach żebym wysiadła i próbie skłonienia taksówkarza, żeby mnie
"usunął" z taksówki), pojechaliśmy.
Ta sytuacja zupełnie mnie rozbiła i tak zestresowała, że dostałam tiku
nerwowego (drżały mi usta), który ojciec dziecka uznał za śmiech i zaczął
sypać obelgi pod moim adresem.
Teraz nie wiem co robić. Boję się kolejnego spotkania i tego co mnie czeka.
Może następnym razem wsiądzie szybciej do taksówki i odjedzie zanim wsiądę ja?
Faktem jest też, że ten człowiek nie panuje nad emocjami i jest skłonny do
agresji. Boję się też o synka. Dzieci nie zawsze są grzeczne i czasami mają
swoje humory, a mój eks nie ma żadnych doświadczeń w postępowaniu z dziećmi.
Wkrótce (po 3 m-cach) będzie miał samodzielnie spotykać się z dzieckiem i boję
się o Małego.
Czy jest szansa na to, by spotykać się z ojcem dziecka w obecności mojego
partnera (w postanowieniu sądu jest zapis, że bez uczestnictwa osób trzecich,
ale obawiam się o swoje bezpieczeństwo)?
Co mogę zrobić, żeby ojciec mojego dziecka nie zostawał z Małym bez
jakiejkolwiek kontroli (szczególnie przy jego niewydolności wychowawczej
potwierdzonej przez biegłego psychologa)?
Jak mogę chronić siebie i dziecko przed jego agresją w czasie kolejnych
spotkań (jeszcze 4 spotkania)?