Jak sobie dac z tym radę?

22.09.09, 11:04
Moja teściowa mieszka kilkaset kilometrów od nas. Mam trzymiesięczną
córeczkę i właśnie od kilku dni mam w domu teściową, która
przyjechała na całe 3 tyg. Wiem, że widujemy się niezbyt często i
może powinnam być bardziej tolerancyjna ale chyba nie potrafię. Mój
mąż jest jedynakiem i oczkiem w głowie mamusi. Teraz chodzi do pracy
a ja mam to szczęście siedzieć całymi dniami z jego mamusią. I
oczywiście zaczyna sie: dziecko za często płacze. Moim zdaniem
płacze w normie, każde niemowle płacze kilkakrotnie w ciągu dnia.
Prawda? Pierwszego dnia teściowa zaczęła płakać, mowić, że może ja
się źle nią opiekuję bo jej synuś jak był mały to praktycznie w
ogóle nie płakał, nie chorował. Taki supersynus supermamusi. Wierzyć
mi sie nie chce, że dziecko może w ogóle nie płakać. Dość już mam
tego teatru który ona odgrywa za każdym razem jak dziecko zaczyna
płakać. Nie jest mi łatwo bo mój mąż już zaczyna wierzyć, ze mamusia
ma rację i że nasze dziecko płacze za czesto=jestem wyrodna matką.
Dodam, że mała nie zanosi się godzinami, płacze standardowo jak jest
głodna, zrobi kupę czy po prostu potrzebuje bliskości. Do tego
teściowa cały czas ją nosi, nie pozwoli aby dziecko poleżało troche
na macie czy pospało w łóżeczku. Najlepiej wnusi ma się spać na
rączkach u babci a także jak tylko zacyna płakać od razu wstaje i
nosi ją po pokoju. Ja tez czasami ja noszę ale staram sie aby trochę
leżała w łóżku, trochę na macie, trochę na brzuchu. Jednak przy
teściowej nie jest to możliwe. Boję się, że przez to jej noszenie
dziecko po trzech tygodniach w ogóle nie będzie chciało spać w swoim
łóżeczku. Co robić? Macie podobne doświadczenia? Jak czesto wasze
dzieci płaczą w ciągu dnia? Czy też ciągle nosicie je na rączkach?
    • nandii Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 11:19
      są dwa rozwiązania :

      1) wykorzystaj to, że jest i zostawiaj teściową z dzieciem po kilka
      godzin dziennie i idź z koleżankąpoł azić po sklepach albo odwiedź
      kogokolwiek, idź do kosmetyczki albo kina z mężem

      2) wypuść teściową z dzieckiem na kilka godzin a sama zajmij się np
      myciem okien albo po prostu odpoczywaj

      ja wybrała bym pierwsze rozwiązanie. Wiadomo 3 tygodnie to szmat
      czasu i trudno codziennie to wszystko robić ale co drugi dzień można
      w sumie to 21 dni z czego 6 dni to soboty i niedziele gdzie możesz
      go spędzić razem z mężem a to zawsze raźniej, zostaje 15 dni, da się
      to zorganizować.

      Ja też nie jestem tolerancyjna i na szczęście teściowa nie
      przyjezdza do nas na 3 tygodnie, ale wystarczy, że przyjedzie na
      cały dzień i też słyszę, że dziecko za dużo płacze.

      Porozmawiaj z Nią, czy nie zgodziła by się na takie rozwiązanie, że
      skoro jest to może załatwiłabyś trochę zwoich spraw. Trzymaj się.
    • nadzieja78 Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 11:26
      Dziecko w tym wieku ok 3 m zaczyna byc bardziej ciekawe swiata - lepiej widzi i
      nowe rzeczy, które dostrzega zaczynaja je bardzo interesować. Moj maly zanim
      osiagnał ten magiczny wiek uwielbiał np spacerki w gondoli teraz (akurat dzis ma
      4m) samo wozenie juz mu tak nie odpowiada, bo nie widac co sie dzieje.
      Nosze go troche na rekach - oparty na moim ramieniu - raczki zwisaja po plecach
      - patrzymy na siebie w lustrze (mały narcyz uśmiecha się do siebie) - pokazuję
      mu mieszkanie wychodzimy na balkon. Nie oznacza to, ze noszony jest caly czas.
      Jest czas na noszenie i czas na zabawe na macie. Moj w ciagu dnia zasypia na
      cycu, jesli go odloze to sie budzi. I byc moze go rozpieszczam, ale spi a ja go
      trzymam. Niedługo zaczniemy wprowadzac inne posiłki i te dni beda inaczej
      wygladac, a na razie jestesmy razemsmile
      Probowalam go odkładac, ale płakał tak histerycznie (potrafił godzinę zawodzic i
      pewnie by dluzej plakal gdyby tatus czy ja w koncu by go nie wyciagali z lozeczka).
      Co do tesciowej to mozna zrozumiec, ze bedac tak daleko od wnuczki ma naturalna
      potrzebe bliskoci, ale nie powinnas jej pozwalac na wszystko. Jesli chce
      zajmowac sie mala to prosze bardzo niech mama pobawi sie z dzieckiem na macie,
      wezmie na spacer, a ty bedziesz miala chwile dla siebie. Noszenie tez samo w
      sobie nie jesy zle wazne, zeby proporcje nie byly zachwiane. Zawsze mozesz
      powiedziec tesciowej ze mala jest plakusna po tobie, no chyba ze tak zajdzie ci
      za skore, ze stwierdzisz, ze przed jej przyjazdem tak sie nie zachowywalasmile
      3 tyg moze to i dlugo, ale zobaczysz zaraz zleci i jeszcze zatesknisz za pomoca
      tsciowejsmile
    • eweliska18 Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 11:28
      Po pierwsze powiedzieć teściowej ,że wszystkie dzieci płaczą
      ponieważ tylko w ten sposób komunikują się z otaczającm je światem -
      "mówią", że są głodne, zmęczone, mają mokro itd... Jedne płaczą
      mniej bo łatwiej im przystosować się do nowego świata, a inne więcej
      bo są np., bardziej wrażliwe na otaczające je bodźce. Ja nie znam
      dzieci, które w ogóle nie płaczą.
      Po drugie powiedziałbym, że nie chcę aby moje dziecko przez cały
      dzień było noszone na rękach. Jeśli mała lubi leżeć na macie, leżeć
      na brzuszku, spać w łóżeczku to po co przyzwyczajać ją do noszenia
      przez cały dzień. Teściowa wyjedzie za 3 tyg. a Ty zostaniesz sama z
      dzieckiem, które być może przyzwyczajone do ciągłego noszenia będzię
      się tego domagało.
      Po trzecie co znaczy, że " przy teściowej nie jest to możliwe" - Ty
      jesteś matką i Ty decydujesz co jest najlepsze dla dziecka. Życze
      powodzenia i nie daj się smile
      • nata_09 Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 11:51
        Dzięki za rady. Wiem, że to JA jestem matką i mówiłam to mojemu
        mężowi aby uswiadomił to swojej mamie. Ale on twierdzi, że powinnam
        odpuścić bo mama jest u nas TYLKO trzy tyg. i potem pojedzie. Poza
        tym ma prawo rozpieszczać dziecko bo nie widzi go czesto. Z tym sie
        zgodzę, bo teściowa zawsze mi wypominała, że syn dla mnie
        wyprowadził się tak daleko, a przecież jest jedynakiem. Rozumiem
        tylko to, że ona musi sie dzieckiem nacieszyc. Ale dlaczego musi
        buntowac mojego meża twierdząc, że on był taki kochany i grzeczny a
        nasza mała to istne diablątko i to pewnie przez mamusię (ja jako
        dizecko płakałam też w normie nie byłam jakos nadmiernie uciazliwym
        dzieckiem). Moze powinnam jej pozwolić robić co chce bo jest tu
        tylko dwa razy do roku + raz kiedy my do niej jedziemy na 2 tyg. Ale
        boję sie, ze dziecko przyzwyczai się do wszystkich udogodnień i
        później ja będę walczyła tygodniami aby wróciło to trybu
        życia "sprzed przyjazdu teściowej". Problem w tym, że ja jestem z
        nią całymi dniami a mój mąż tylko po pracy. Drażni mnie jej
        zachowanie, cały czas za mną chodzi (kiedy ja mam szansę mieć małą
        na rączce), non stop stoi przy przewijaku, lustrując każdy mój ruch.
        No ale to wszystko aby nacieszyć sie wnusią. Może to ja świruję.
        Chyba się do niej zwyczajnie uprzedziłam...
    • pomidorekk Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 11:59
      też mam 3-miesięczniaka. Płacze w noermie- jak jes zmęczony, jak
      głodny, jak mu źle i się chce przytulić. Tak w ciągu dnia to ze 3-5
      raz popłacze sobie troszkę. Jak idzie na drzemkę lubi najpierw się
      na rączkach wyciszyć, a potem go kładę w naszym łóżku i leżę obok
      niego dopóki nie zaśnie. A na nocne spanko to odkładam po jedzeniu
      do łóżeczka i zaspia sam w 3-5 minut. Takie noszenie na rękach jak
      tlko jest płacz to nic dobrego- jasne dziecko potrzebuje bliskości ,
      ale nie zawsze płacz oznacza potrzebę przytulenia i noszenia.

      Współczuję teściowej. Ja bym jej wprost powiedziała żeby się nie
      wtrącała, swoje dziecko już wychowała jak chciała, a Ty swoje
      będziesz wychowywac po swojemu. Podsunęłabym jej też kilka książek o
      dzieciach bo niestety te nasze mamy/teściowe to w innej epoce żyły i
      kilkadziesiąt lat temu troszkę inaczej się dzieci chowało, i o wiele
      mniejsza była wiedza matek o potrzebach i rozwoju dziecka.

      Życzę powodzenia i stalowych nerwów!
    • camel_3d czy wspolczesne matki nie potrafia rozmawiac?? 22.09.09, 12:03
      moze tak...
      twoja tesciowa wychwala dzeicko i przez to samo przeszla..
      pogadaj z nia. moze ma jakies sposoby, wymiencie sie wiedza, ty akttualna, ona
      swoja.
      Nie zarzucajac niczego nikomu, wspolczesne mamy (wiele z nich) uwazaja, ze
      zjadly wszytskei rozumy i jakiekolwiek proby pomocy odbieraja jakos ataki..
      Moze twoja tesciowa zna jakies antyczne sposoby na uspokojenie dzieci...

      CZY WY NA PRAWDE NIE POTRAFICIE ROZMAWIAC????
      • embeel Camelku, 22.09.09, 12:40
        to nie zawsze takie proste. Aby rozmawiac, trzeba takze nauczyc sie
        sluchac. I dziala to jak najbardziej w obie strony. ja kiedys tez
        rozmawialam ze swoja mama, ale ona i tak robi jak ona uwaza, wiec
        teraz stosuje argumenty ponizej pasa, mowiac, ze w tej sposob robi
        mlodej krzywde. i wiesz, ze dziala? Wystarczy, ze wzbudze w niej
        poczucie winy i nagle przestaje np. nosic mala godzinami na rekach i
        daje jej wiecej swobody, ktorej Emma bardzo potrzebuje.

        OT. dzisiaj drugi dzien w zlobie - na razie wisi na moim mezu,
        zobaczymy co dalej....hm...i tak nie ma wyjscia, ale czuje, ze
        bedzie wycie...
    • anetaldz Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 12:12
      radze nie przejmować się tściową! Nie pisze tego złośliwie, ale sama
      wiem doskonale jak to jest bo mieszkam z teściową a mąż jest
      jedynakiem!!! gdy urodziłam córeczke musiałam zmierzyc się z
      niekiedy dość ,,orginalnymi" pomysłami tesciowej dotyczącymi
      pielęgnacji, opieki nad dzieckiem.. Radze wziąść dużą poprawkę do
      tego co mówi teściowa i robić swojewink w końcu to Ty jestes mamą i
      podświadomie wiesz co jest najlepsze dla Twojego Maleńswa!smile
      3miesięczne dziecko jest juz bardzo ciekawe świata. Mata szybko moze
      sie znudzic podobnie leżaczek, ale nie oznacza to noszenia na
      rękach. trzeba wykazać się pomysłowością.

      pozdrawiam!
    • kenia12 Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 12:19
      Nie daj wejsc sobie na głowe. Teściową, zarówno jak i własną Matke, od razu
      należy trzymać krótko i nie pozwolić na "wszrchwiedzące doradztwo". Moja
      Tesciowa tez daleko. Ale jak tylko jest u mnie to wie gdzie jej miejsce,
      podobnie Mama z którą mieszkam. Mamie na weszelkie super rady odpowiadam krótko
      "to zrób" z grobową miną. I mam spokój, Teściowej natomiast, przy pierwszym synu
      powiedziałam: "Nie obraź się ale uważam ze nie masz racji i zrobie po swojemu".
      Chodziło o mleko, obraziła się ale więcej się nie wtrącałą i udawała ze jest ok.
      smile Mój mąż też jedynak, moja teściowa też najmądrzejsza a mały jej supersynuś
      był najlepszy. Ale z Teściowymi trzeba krótko i kategorycznie. NIech sie obrażą,
      trudno ich problem. A męża trzeba eksrpesowo ustawić, zeby matki nie słuchał.
      Powodzenia życzę.
      • embeel Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 12:35

        tesciowa to pewnie z tych supermamus, co to dziecko nawet nie
        odwazylo sie pisknac, o plakaniu nie mowiac. Nie wiem ile lat ma
        Twoj maz, ale po tylu latch tesciowej moglo sie nieco zapomniec, ze
        on tez plakal, bo przeciez nasze mamy czy tesciowe zawsze troche
        idealizuja wlasne maciezynstwo.
        tesciowa wyslij na spacer a Ty sobie odpocznij, ale na glowe nie daj
        sobie wejsc i wytycz jasno granice.
        Wspolczuje, bo trzy tygodnie moga byc baaardzo dlugie, ale postaraj
        sie takze wykorzystac ten czas dla siebie, aby wilk byl systy i owca
        cala.
        A co do maty edukacyjnej - moze argument, ze wspomaga rozwoj
        intelektualny podziala - no bo przeciez synek jej wspanialego synka,
        to wiadomo, ze bedzie najmadrzejszy na swiecie, prawda? chybaby
        mamusia nie chciala...wink
    • skarpetka82 Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 13:57
      Czyżby moja teściowa do Ciebie wyjechała???? A widziałam ją dzisiaj
      rano-dziwna sprawa... wink
      Hehe, to chyba standard. Mojej teściowej dzieci też nie chorowały
      (chorują tylko dzieci nieodpowiedzialnych matek), nie płakały WCALE
      (dobra matka nigdy nie dopuści do tego, żeby dziecko płakało), nie
      miały potówek, odparzeń, nigdy się nie przewracały. Powtórzę za
      Tobą - idealne dzieci idealnej mamusi smile
      Jedyna rada - olać, tak jak i mi tu radziły dziewczyny na forum, co
      wcale łatwe nie jest... niestety...
      • tagruba Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 14:36
        przeszlam dokladnie przez to samo, moja tesciowka odwiedzila nas gdy mala
        skonczyla dwa tygodnie i oznajmila ze bedzie nam pomagac i oczywiscie wiedziala
        wszystko najlepiej wiec pozwolilam opiekowac sie jej mala przez caly czas, ja
        bylam tylko do karmienia, biedna wytrzymala tylko 3 dni po tym jak okazalo sie
        ze nie wie jak mala przewinac, jak ja wykapac czy ubrac i po wstawaniu cztery
        razy w nocy oznajmila ze nie wie jak ja sobie z tym radze, ze mnie podziwia i
        ona ma juz dosyc, od tej pory nigdy nie skrytykowala mnie juz za nic
    • leneczkaz Re: Jak sobie dac z tym radę? 22.09.09, 15:03
      Moja teściowa jak do nas wpada (sporadycznie dzięki Panu Najwyższemu) to odrazu
      rozbiera dziecko do pieluszki (pewnie mu gorąąąąąąąąąąąąąąąąąco) i zaczyna
      karmić (po rozebraniu: "bosh jaki on chydy"). I dawaj pasztet za 10 zł, parówki,
      ciasteczka i lizaczek (dzieć 9 m-cy miał wtedy).

      Ja jej cośtam tłumacze ale ona patrzy z politowaniem bo to 5-ty wnuk tongue_out

      Także tylko śmiać się z tego i robić swoje.

      Z mamą dziś króciutka wymiana zdań w stylu
      - daj czapkę nałożę dziecku
      - nie mamo, jest 16 stopni i słońce
      - ale tak zimno i wieje!
      - tak mamo ale MY nie nakładamy NASZEMU dziecku czapki w 16 stopni
      - aha
      ... i poszła

      Nie ma mowy żeby mój dzieć w (już) 18 stopni chodził w czapie.



      I tak samo Ty wiesz co dla Twojego dziecia najpesze i tyle.
      A teściowa ma pewnie menopałze big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • joshima Re: Jak sobie dac z tym radę? 23.09.09, 12:58
      Ja na Twoim miejscu poprosiłabym małżonka o interwencję a jeśli by odmówił
      porozmawiałabym z teściową sama. Sprawa jest prosta. Jeśli jej przeszkadza
      płaczące niemowlę to niech wraca do domu, gdzie ma cisze i spokój. Proste?
Pełna wersja