iza650
17.10.09, 10:53
Właśnie minęła kolejna "zarwana noc", czyli raptem 5 godzin snu z
przerwą 3-godzinna w międzyczasie. I jednej nocy mała śpi jak anioł
( ma niecałe 4 tygodnie), budzi się regularnie co 3 h na pieluchę i
żarcie, a następnej daje czadu. Jest totalnie nieprzywidywalna. A ja
wtedy zupełnie nie daję sobie rady ze swoimi emocjami. I uważam, że
nie nadaję się na mamę. Że brak mi cierpliwości. Bo kiedy cżłowiek
potrafi krzyknąć na trzytygodniowe niemowlę, żeby się wreszcie
zamknęło...Pomimo wspracia męża czuję się z tym okropnie, niby wiem,
że to minie, ale nie potrafię sobie wybaczyć tych złych uczuć, że
wogóle pojawiają sie w mojej głowie.
I teraz dopiero rozumiem, co naprawdę mają kobiety na myśli mówiąc o
zarwanych nocach przy dziecku...