Chrzciny po raz setny... wieczne problemy...

17.10.09, 16:15
Kosciol... mam nerwa!
Mieszkamy w UK, chcemy corke ochrzcic w PL.
Pojechali tescie do Ksiedza poprosic o Chrzest, ale powiedzial, ze to
my jako rodzice musimy poprpsic o Chrzest dla naszego dziecka,
dziadkowie tego zrobic nie moga. Mamy dwa tygodnie od wjazdu do
wyjazdu z Polski i musimy uderzyc do Ksiedza, zaprosic wszystkich
gosci i zalatwic kanjpe, czego wczesniej nie mozan zrobic, bo tez nie
znamy daty Chrztu...
Kazal sobie ksiadz przetlumaczyc akt urodzenia corki. Co ja mam
tlumaczyc tam? NAME, SURNAME czy DATE OF BIRTH?
Jest ot w ogole jedyny sposrod 6 innych Ksiezy, ktory zgodzil sie nam
ochrzcic dziecko, poniewaz mamy tylko slub cywilny.
Kolejnym problemem byl Chrzestny, gdyz on tez ma jedynie slub
cywilny, no coz, bedziemy bezczelnie klamac Ksiedzu, ze jest on
kawalerem, bo po prostu nie mamy innego godnego kandydata.
Chrzestna wydawala sie idealna, panna, po bierzmowaniu, ale wlasnie
dzis zadzwonila, ze nie moze byc Chrzestna, poniewaz jest w ciazy...
Pogratulowalam, powiedzialam, ze ok, rozumiem, ale... nie rozumiem,
tzn. ona nie chce, czy to jakis kolejny chory przepis czy wiejski
przesad?
    • zazou1980 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 16:32
      ja też mam zgryza z księżmi. mam nieślubną córę, ale nie w niej problem, bo ona
      chrzczona nie będzie. mam zostać chrzestną mojego bratanka (ma 6 lat), a mój
      konkubent jego chrzestnym (wcześniej był inny kandydat, ale się na dniach
      rozwodzi i to w mało kulturalny sposób, więc mój konkubent został wzięty na
      prędce). mieszkam w warszawie, ale stąd nie pochodzę. moja rodzima parafia jest
      oddalona o jakieś 300 km. do bycia chrzestną potrzebuję zaświadczenie o byciu
      praktykującą katoliczką. ksiądz w mojej rodzimej parafii nie chce takowego wydać
      mojej mamie, bo podobno ja mam się udać do parafii do której uczęszczam. nie mam
      takowej, ale pójdę do najbliższej i będę coś ściemniać. ciekawa tylko jestem jak
      to będzie na chrzcie, moją młodą pewnie przejmą moi rodzice i ciekawe tylko, czy
      ksiądz się zorientuje a jak tak to co zrobi...

      wiem wiem, obłuda ze mnie wyrazi, ale nie mogłam odmówić bycia chrzestną, bo
      zostałam namaszczona jak młody się urodził. było to dawno i ja miałam zupełnie
      inną sytuację...
      • pagaa Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 16:46
        oj znam ten ból..
        a ochrzcić dziecko muszą i nieważne jest,że macie tylko ślub cywilny, wtedy do
        chrztu podają chrzestni a nie rodzice i tyle. my też tylko cywila mamy, za to
        ksiądz tutejszy nas przekonuje, żebyśmy sobie ślub wzięli kościelny razem z
        chrzcinami albo dzień przed, nawet stwierdził, że za darmo nam udzieliwink my mu
        mówimy, że chrzest chcemy teraz a ślub później, bo nas rodzina męczy z tym
        chrztem, a ten swoje;P a rodzina to na serio nas męczy, już nawet czasem nie
        odbieramy telefonów, bo mamy dość gadki na ten temat, jakby dziecko to jakiś
        mały diabełek było przed chrztem czy coś..a w ogóle to ten ksiądz nam
        powiedział, że Jezus chrztu dzieci nie wymyślił, to zostało ustanowione na
        soborze, żeby więcej ludzi przy kościele przytyrzymać i kasę drzeć z nich- sam
        tak powiedział! ale też..nie jesteśmy wtu na stałe zameldowani, tylko
        tymczasowo, więc muszę mieć zgodę na ślub i chrzciny w tutejszej parafii od
        mojego proboszcza, tam gdzie jestem zameldowana-500km stądtongue_out nie wiem jak
        rodzince pójdzie z naszym proboszczem, ale pewnie będzie robił problemy a na
        końcu zarząda kasę za podpis, już on taki jest niestetyuncertain a chrzestny też
        właśnie się skapnęliśmy ma tylko cywilny ślub, bo kościelny dopiero za pół
        roku-taki termin na salę weselną znaleźli dopierouncertain i też nie wiem czy w końcu
        będzie mógł być chrzestnym. znajomi dwa tygi temu jak chrzcili synka to
        chrzestna pół województwa objeździła żeby jakiś ksiądz jej rozgrzeszenie dał, za
        to że ma tylko cywilnyuncertain ech...
        • bweiher Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 17:02
          No dobra,skoro jesteście tak "na bakier" z kościołem to po co
          chcecie ochrzcić dzieci?
          Bo z tego co wiem to chrzest polega na "zmyciu grzechu
          pierworodnego" i przyjęciu do wspólnoty.Chrzci się dziecko po to
          aby wychować w wierze.Takie mamy prawo kościelne.chrzestni mają
          pomagać rodzicom w tym wychowaniu i też muszą świecić przykładem.
          Jeżeli rodzice nie przysięgali przed Bogiem w kościele a chrzestni
          też nie są "godni" to dla czego wy się tak upieracie przy tym
          chrzcie?A potem jeszcze wymyślacie że to księża dziwni.
          Księża nie są dziwni tylko wykonują swoja pracę.
          A nikt Wam nie kaze być katolikami.Jest dużo innych wiar.

          To ja nie rozumiem o co chodzi.Jeżeli chcecie dziecko ochrzcić to
          się odpowiednio przygotujcie.A jak wam prawo kościelne nie pasuje
          to wolna droga.
        • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 17:10
          Wiec potwierdza mnie to tylko w przekonaniu, ze ksieza to jedna ielka
          mafia materialistow i tyle.
          I niech mi nikt nie pisze, ze nie zyje wg Kosciola, bo chyba chore by
          bylo, gdybym slub Koscielny brala dlatego, ze wypada, a nie dlatego,
          ze czuje potrzebe taka. I, ze lepszym kandydatem na ojca chrzestnego
          mojej corki bedzie wujek alkoholik okladajacy zone tylko dlatego, ze
          ma slub koscielny.
    • tym08 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 17:07
      mialam podobna sytuacje. tez mieszkamy w UK i chrzcilismy dziecko w
      Polsce. z tym ze my wogole slubu nie mamy. mielismy tylko kilka dni
      na zalatwienie calej sprawy. w poniedzialek bylam u proboszcza,
      ktory na dziendobry mnie zjechal tak, ze sie poryczalam. no bo jak
      to chcemy dziecko ochrzcic? jesli slubu nie mamy - jak bedziemy to
      dziecko wychowywac w wierze katolickiej, etc poprosilam o chrzest na
      mszy wieczornej w czwartek, ale wyszlam z kancelarii zakrecona, bo w
      koncu nie wiedzialam (mimo ze pozbieral dane) czy ochrzci nam
      dziecko czy nie. tak czy siak poszlismy do kosciola w czwartek, na
      szczescie inny ksiadz prowadzil msze, ale proboszcz tez
      uczestniczyl - jakos tak krzywo caly czas patrzyl na nas. brrrr
      co do aktu urodzenia, to tlumaczylismy go w Polsce, w urzedzie
      miasta wypisali nam polski akt i z tym wlasnie bylismy u ksiedza.
      • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 17:16
        Dlaczego chrzcze dziecko? Niewiem. Bo tak wypada, zeby nie odstawalo
        od innych i zeby sobie moglo samo wybrac droge w zyciu, w czym
        Chrzest i Komunia jej napewno nie zaszkodza.
        Wcale nie dlatego, ze zalezy mi na zblizeniu sie do Kosciola.
        Ale ochrzcic dziecko kazdy ma prawo i nic ksiedzu do tego dlaczego
        nie mam slubu koscielnego, bo to moja prywatna sprawa.
        I wybor rodzicow chrzestnych dla mojego dziecka tez jest uwazam moim
        wyborem i moja decyzja.
        • bweiher Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 17:22
          No i bład moja droga. Nie ma obowiazku chrzcić dziecka.A to
          że "wypada" to tez żadne uzasadnienie."Bo co ludzie powiedza"-to
          zazwyczaj jest najpowazniejszy argument.Zostaw dziecko tak jak jest
          a w przyszłości samo sobie wybierza wiarę i samo postanowi czy chce
          być ochrzczone.Mój sąsiad ma teraz 18 lat i nie był dzieckiem
          chrzczonym.Właśnie postanowił się ochrzcić.Sam.Nikt go nie
          zmuszał.Potem będzie bierzmowany.
          Nie lepiej tak?
          Czy chodzi tylko i wyłącznie o to żeby inni nie patrzyli krzywo?Bo
          mama,bo teściowa,bo stara ciotka....
          To im powiedz "mój wybór i moja decyzja" nie mi.
        • kasia.46 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 22:29
          yoggi87 napisała:

          > Dlaczego chrzcze dziecko? Niewiem.

          To się zastanów i wtedy zanieś do Kościoła.

          > Bo tak wypada,

          No wybaczsad

          >zeby nie odstawalo
          > od innych

          odstawałosad niby jak?

          i zeby sobie moglo samo wybrac droge w zyciu, w czym
          > Chrzest i Komunia jej napewno nie zaszkodza.

          Zaszkodzic' to może owoc nadgniłysad
          Ja chrzcze jutro, wiem dlaczego i jestem z tego dumna.
          • atucapijo Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 10:17
            dobrze powiedziane, kasia.46! ja nie chrzcze, i malo mnie obchodzi
            co na to reszta. ja sama odmowilam lekcji religii w wieku 5 lat, i
            nigdy tego nei zalowalam .nie ma komunii, bierzmowania, slubu, i mam
            nieslubne dziecko. moja rodzine to malo obchodzi, za to babcia
            mojego M stwierdzila w poprzednie boze narodzenie, ze nie da synkowi
            zadnego prezentu dopoki go nie ochrzcimy. i traktuje go jak wnuczka
            gorszej kategorii - efekt - nie jezdzimy do niej... i najlepsze bylo
            tlumacznie:
            ale to nic takiego, musisz tylko dziecko zaniesc do kosciola. ja jej
            na to: jak to nic takiego, to po co mam je zanosic do kosciola? itp
            itd... zero argumentow, poza " wszyscy tak robia", i "co ludzie
            powiedza". ciemnogrod i zero tolerancji. za to chetnie przyzwolenie
            na hipokryzje - bo jesli bym nawet ochrzcila malego, to ja nie mam
            zamiaru go wychowywac w wierze katolickiej, nie bede go prowadzac do
            kosciola, w ktorym sama nie klekam, bylby wychowywany w klamswie
            ksiedzu na lekcjach religii - to lepiej? w zgodzie z wiara?

            https://b1.lilypie.com/ho0Xp1/.png
      • ally-t Wszystko zalezy od ksiedza... 17.10.09, 17:19
        Ja mieszkam w UK. Dziecko ochrzcilam w Pl bez problemu! Nie mam
        slubu koscielnego, ba, maz nie jest nawet katolikiem! Mama zalatwila
        chrzest, w dodatku taki, zeby byl bez mszy - sama ceremonia, wlasnie
        dlatego, ze maz jest niewierzacy i nie chcial we mszy uczestniczyc.
        Ksiadz bez problemu ochrzcil nam synka i chrzest nawet odprawial po
        czesci po angielsku, aby maz zrozumial smile))
        Wiem, ze duzo Rodzicow ma problemy, ale zachecam do znalezienia
        odpowiedniego ksiedza! Nasz chrzest (tzn naszego dziecka) byl
        naprawde przyjemnoscia.
        Co do rodzicow chrzestnych, napisane jest, ze powinni przystapic do
        KOmunii (czyli miec slub koscielny, jesli sa w zwiazku malzenskim).
        Chrzestna naszego malego ma jednak tyko cywilny i tez nie bylo
        problemu.
        Glowy do gory! smile
        • yoggi87 Re: Wszystko zalezy od ksiedza... 17.10.09, 23:40
          No wiec wlasnie... niektore z Was najechaly na mnie, ze procedury, ze
          czepiam sie, a przepisy to przepisy i nie ma co sie wkurzac. Ale
          dlaczego w jednym Kosciele oobowiazuja a w innym nie?
          Moze moja wiara bylaby silniejsza, moze bylabym praktykujaca, ale nic
          na swiecie nie smieszy mnie bardziej jak:
          a. facet wypowiadajacy sie na temat karmienia piersia
          b. ksiadz mowiacy o milosci, wiernosci i ogolnie takowym zyciu, o
          ktorym pojecia nie ma.
          Gdyby ksiaza mogli miec zony i dzieci pojecie by mieli i wypowiadac
          by sie mogli, a tak, wg mnie, nie powinni prawic moralow na temat
          slubow koscielnych, wyboru rodzicow chrzestnych itp.
    • zazou1980 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 18:24
      bweiher napisała:

      > No dobra,skoro jesteście tak "na bakier" z kościołem to po co
      > chcecie ochrzcić dzieci?


      ja nie chrzczę, bo mi nie zależy. będę chrzestną, bo jego mama powiedziała
      cytuję: "będzie siara jak pójdzie do szkoły". razem z nim będzie chrzczony jego
      4-letni brat, a oni wezmą ślub kościelny. inaczej ksiądz w ich miasteczku się
      nie zgodził, a o ile pamiętam zaczęli się interesować chrzcinami jakieś 3 lata
      temu. można powiedzieć, że wymiękli, bo ślubu kościelnego nigdy brać nie
      planowali...

      dla mnie księża to czarna mafia, sama mam w rodzinie wysoko postawionego
      duchownego i czasami aż się nóż w kieszeni otwiera.
    • mika_p Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 19:05
      yoggi87 napisała:

      > Jest ot w ogole jedyny sposrod 6 innych Ksiezy, ktory zgodzil sie nam
      > ochrzcic dziecko, poniewaz mamy tylko slub cywilny.

      Jesli nie ma przeszkód w zawarciu ślubu kościelnego, to faktycznie nie ma co się
      księżom dziwić - nie ma żadnej gwarancji, że nie traktujecie religii jako
      folkloru, nie ma gwarancji, że wychowacie dziecko w wierze, w której chcecie je
      ochrzcić.

      > Kolejnym problemem byl Chrzestny, gdyz on tez ma jedynie slub
      > cywilny, no coz, bedziemy bezczelnie klamac Ksiedzu, ze jest on
      > kawalerem, bo po prostu nie mamy innego godnego kandydata.

      Znaczy, otoczka jest dla was aż tak ważna, że z premedytacją poświadczycie
      nieprawdę? Czy ty zdajesz sobie sprawę, że chodzi o sakrament? Świętość?

      > Chrzestna wydawala sie idealna, panna, po bierzmowaniu, ale wlasnie
      > dzis zadzwonila, ze nie moze byc Chrzestna, poniewaz jest w ciazy...

      Świetna kandydatka, przedkładająca zabobony nad sakrament. Powiedz jej, że
      zgrzeszyła przeciwko I przykazaniu.

      Wiesz co. Ja mam nerwa jak czytam takie posty jak twój. Zróbcie sobie świecką
      uroczystość nadania imienia, przyjęcia do rodziny czy innego powitania na
      swiecie. Chrzest jest wam zbędny, a sposób, w jaki chcesz go przeprowadzić,
      obraża moje uczucia religijne.
      Termin możecie sobie wybrać, knajpę zarezerwować i żaden ksiądz nie ejst wam do
      niczego potrzebny.

      Aha, a jak się już upierasz przy chrzcie i chrzestnym, to poczytaj o instytucji
      świadka chrztu. Jedno kłamstwo ci odpadnie.
      • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 23:44
        czytalam, wiem co to jest, nie satysfakcjonuje mnie taka jego w tym
        rola.
      • ga-ti Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 16:08
        mika_p napisała:

        >
        > Wiesz co. Ja mam nerwa jak czytam takie posty jak twój. Zróbcie sobie świecką
        > uroczystość nadania imienia, przyjęcia do rodziny czy innego powitania na
        > swiecie. Chrzest jest wam zbędny, a sposób, w jaki chcesz go przeprowadzić,
        > obraża moje uczucia religijne.

        >
        Ja też mam "nerwa". Nie rozumiem takiego postępowania. To tak, jak bym sobie wybrała synagogę, czy jakiś kościół Babtystów (oni mają kościoły?), okłamała księdza, pastora, popa, czy innego duchownego, kłamała przed całym zgromadzonym ludem w owej świątynii i kłamała samemu Bogu, nie zależnie, jak by się On nazywał. I miała pretensje do całego świata, że nie idzie mi na rękę. Szopka to naprawdę bardzo delikatnie powiedziane.

        A pomysł z uroczystością z okazji nadania imienia naprawdę dobry.
    • lidek0 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 19:11
      Ale nie od dziś wiadomo, że są problemy z chrzstem dziecka, którego
      rodzice są bez ślubu kościelnego, więc nie wiem na co liczyłaś? / w
      końcu z wiary katolickiej wybiurczo wybierasz to co Ci się podoba a
      co nie i księża tego nie lubią/. Faktem jest, że rodzice wszystko
      załatwiaja w kościele / chociaż mógłby pójść na rękę/, poza tym
      językiem obowiązującym w PL jest Polski więc nie dziwne, że ksiądz
      prosi o tłumaczenie aktu urodzenia /chyba nie problem dać do
      tłumacza /przysięgłego np. coby ważne było/. Tak więc raczej
      normalne masz problemy i nie ma co się dziwić. Kandydatka na
      chrzestną rzeczywiście dziwna, ale skoro tak przestrzega
      zabobonów....Nie wiem ilu gości planujecie zaprosić, ale w końcu to
      nie wesele, knajpę na dwa dni wcześniej można. /obiad w domu
      rodziców odpada?/
      • bweiher Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 20:01
        A ta chrzestna to meżatka jest? Bo jeśli tak to faktycznie pewnie
        nie chce albo zabobon jakiś zasłyszała.
        Ale jeśli panna i to w ciąży to jak najbardziej powinna
        odmówić.Przecież według kościoła to grzech.
      • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 23:46
        odpada, wiesz nie po to ma 14 dni urlopu, zeby 1 dzien spedzic na
        zakupach, 2 dni gotowac i potem jeszcze caly dzien zmywac.
        • lidek0 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 12:39
          A robiłaś kiedyś obiad dla ok 10 np. osób? Chyba nigdy bo jak widze
          o gotowaniu nie masz bladego pojęcia. Zakupy nie zajmują całego
          dnia, gotowanie 2 dni a tym bardziej zmywanie jednego dnia. Wszystko
          zamyka się w 2 dniach. Ja robię w domu komunię na 10 osób, chrzciny
          też takie były, zakupy zajęły mi godzinę w sklepie, gotowanie ok 5
          godzin a zmywanie załatwiał już zmywarka. Grunt to dobra
          organizacja. Ale masz prawo nie chcieć robić nic w domu, Twój wybór.
          • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 16:39
            Ale na naszych chrzcinach beda 24 osoby. To, ze nie chce robic w domu
            to inna kwestia.
            Po prostu jakos sobie tego nie wyobrazam. Nie, nie robilam nigdy
            obiadu dla 10 osob i nie zamierzam, bo po co? Mam dwoje dzieci i wole
            sie z nimi bawic niz stac w kuchni, skoro moge komus zaplacic zeby
            zrobil to za mnie.
    • beliska Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 19:58
      Nie rozumiem takiego podejścia, pretensji do księzy, Kościoła itd.
      Chrzczenie dziecka tylko dlatego, żeby ludzie nie gadali jest hipokryzją. Tym bardziej nie pojmuję takiego podejścia osób, które zyją w związku pozasakramentalnym w wlasnego wyoru i przekonania. Wybierając chrzestnych dla dziecka wybiera się ludzi, którzy pomogą nam wychowywać dziecko w wierze i przed Bogiem i ludzmi będą świadkami przyjęcia dziecka na łono Kościoła, zatem
      powinni to być ludzie zyjący według przykazań. Dla mnie jasne jak słońce, że chrzest jest sakramentem tym najwazniejszym, pierwszym, ale sporo ludzi pojecia nie ma o co w nim chodzi.
      Robię w zyciu to, co jest wazne dla mnie, na czym mi zalezy, w co wierzę i dlatego ochrzciłam dziecko. Nie wybrałabym na chrzestnych ludzi zyjących bez sakramentu, a jesli juz nie miałabym wyboru, to na pewno nie skłaniałabym się do kłamstwa w parafii prosząc o przyjęcie na łono Kościoła i Ducha św. dla mojego dziecka.
      Pal licho księdza, ale jak spojrzałabym w oczy P. Bogu, to nie wiem.
      Po co tak na siłę, byle tylko ochrzcic, bez uszanowania sakramentu, Kościoła, Boga?
      • yoggi87 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 23:48
        beliska napisala:
        > Pal licho księdza, ale jak spojrzałabym w oczy P. Bogu, to nie wiem.
        Panu Bogu w oczy? jak?
    • tijgertje Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 20:04
      ochrzcij dziecko w UK tylko z chrzestnymi, a w Polsce zrob impreze
      na poznanie z maluchem. I po problemie (nie liczac wszystkich
      uprzejmych ciotek zrzedzacych, ze tak nie uchodzi). Ja mlodego
      ochrzcilam w Holandii i jestem bardzo zadowolona. Nikt nie robil
      problemow, a chrzest byl przepiekny i bardzo osobisty, nie odklepany
      hurtem przez ksiedza, ktoremu zdarza sie nawet imie dziecka pomylicwink
    • 0-jus-tyna Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 22:39
      Cociaz mieszkamy w Polsce i kosciol mamy niedaleko
      chrzest ;zamowilismy "telefonicznie"smileI jeszcze nam pogratulowano
      narodzin chociaz synek juz konczyl roczek i cos tez gadal do
      sluchawki. Moze wybierzcie inna parafie. Ja i jka maz mamy inna
      orientacjcje religijna(ale mamy slub koscielny), chrzesni zyja w
      konkubinacie, ksiadz stwierdzil tylko tyle ze to nasze sumienie ( a
      kosciol nie przypadkowy - katedra czyli najwazniejszy w miescie).
      Sprobujcie w innym kosciele!
      • lidoszek28 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 17.10.09, 23:32
        Mój mąż jest nie wierzący, ślub mamy cywilny. Bardzo chcę ochrzcić syna i
        właśnie niebawem mam zamiar iść do księdza. Szykuje się na wojne,ale nie
        zamierzam ustąpić. O slubie myślelismy juz dawno, ale doszłam do wniosku ze było
        by to obłudne, zabawna szopka odstawiona na pokaz dla rodziny i znajomych.
        Dziecko niczemu nie jest winne, zwłaszcza za moje świadome grzechy. Zaczne od
        mojej parafii jeśli tu mi odmówią bede próbowała dalej, ale ochrzczę syna choćby
        na końcu świata. wink
        • lidek0 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 12:36
          Chrzest też będzie szopką.....ale jak sądzę ta Ci odpowiada.
          • lidoszek28 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 01:04
            Chrzest szopką w moim przypadku?...bynajmniej. Ja jestem wierząca mój mąż nie, a
            chrzest dotyczy mojego dziecka, które mam nadzieje też będzie wierzyło w Boga.
            Właśnie dla tego będę upierała się przy swoim. Do ślubu mogła bym zmusić męża,
            tylko po co? Dla sukni, wesela i zachwyconej rodziny? Obłuda to jedna z wielu
            rzeczy których nie cierpię.
    • beciag22 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 13:17
      Ja też planuje chrzest dla córki na listopad. Nie mam problemu z kościołem bo jesteśmy po ślubie kościelnym i chrzestni również. Jestem wierząca aczkolwiek mało praktykująca lecz chcę aby moje dziecko było wychowane w wierze katolickiej- dołoże wszelkich starań.Problem mój jest zupełnie inny-a mianowicie chodzi o imprezę po uroczystości w kościele. Mamy małe mieszkanie a nie jest nas stać na zaproszenie gości do lokalu. Alkoholu nie będzie na pewno, chociaż taki zwyczaj jest w rodzinie. Moja rodzina jest za sobą zwaśniona i boję się, że będzie jakaś zadyma a alkohol wszystko tylko zaogni. Bez alkoholu może być strasznie drętwo-bo rodzina od strony męża nie zna się za dobrze z moja rodziną. Jednym słowem może być straszna klapa. Spędza mi to sen z powiek. Już myślałam aby pominąć w zaproszeniach parę osób ale to byłoby dla nich krzywdzące tak samo jak dla mojego dziecka.
      • ania_kr Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 18.10.09, 20:53
        Temat niezwykle kontrowersyjny. Moje zdanie: To że wy nie macie ślubu
        kościelnego nie ma znaczenia, większość księży ochrzci dziecko takiej pary.
        Rodzice chrzestni powinni świecić przykładem - być dobrym człowiekiem, ale i
        dobrym chrześcijaninem. Jeśli skłamiesz odnośnie chrzestnego - jaki to wszystko
        ma sens - sakrament "kłamany"? Może lepiej się poczekać, ochrzcić później za
        rok, dwa...
        Ps. Spotkałam się z sytuacją, że mogą być chrzestni tej samej płci i jest to
        zgodne z prawem kościelnym, chrzestny - może być świadkiem chrztu - nikt z
        rodziny nie musi wiedzieć - poza najbardziej zainteresowanymi - nie trzeba kłamaćsmile
    • camel_3d no dobra...a wiec tak.. 19.10.09, 09:11
      skoro macie slub cywilny...tylko..to czemu chcecie chrzcic dzeicko, skoro nie
      uznaliscie slubu koscielnego? dla tardycji??
    • marta-zs Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 09:49
      Witaj! ja nie mam ani slubu kościelnego, ani cywilnego, od tak z
      wyboru, ale ksiadz dziecko nam ochrzcil, poprostu nie przystapilismy
      do komuni. Z chrzestnymi też mielismy problem-przyszla chrzestna od
      str. partnera, ktora od 3 miesiecy zapewniala nas ze moze być
      chrzestną, w ostatnim momencie powiedziala nam ze nie dostanie
      zaswiadczenia od ksiedza, z moim bratem nie było problemów-zgodził
      się odrazu, a ze jestesmy w jednej parafi nie potrzebował zadnych
      zaswiadczen. W koncu poprosiłam o bycie chrzestną moją kuzynkę,
      zgodziła się. W dniu chrztu zapomniala zasiadczen wydanych przez
      ksiedza, ale nie było z tym problemu, ksiądz wporządku. Tak więc
      chrzestni mojej corki oboje są z mojej rodziny.
      Mój partner jakos w tym czasie tez mial być chrzestnym po raz 3,
      ksiadz byl wyrozumialy i wydał zaświadczenie. Kiedy poszukiwalismy
      chrzestnej poprosilismy matkę nowej chrzesnicy partnera, ale nie nie
      zgodziła, bo ma niewyrozumialego ksiedza.
      Ot mysle, ze jak ktos chce to zrecznie wytlumaczy ksiedzu sytuacje i
      zostanie dopuszczony do bycia chrzestnym
    • mloda0242 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 10:49
      poziom hipokryzji "katolików" niezmiennie i stale potrafi mnie zadziwić...
      • efidorek Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 11:25
        > poziom hipokryzji "katolików" niezmiennie i stale potrafi mnie
        zadziwić...

        mnie też smile
        ale co ja moge wiedzieć o problemach zwiazanych z chrztem - moje
        córki to poganki wink
        • mloda0242 Re: poganki :) 19.10.09, 15:27
          efidorek napisała:

          > ale co ja moge wiedzieć o problemach zwiazanych z chrztem - moje
          > córki to poganki wink

          moja też smile
    • zabulin Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 11:19
      Rzeczywiście, trochę załatwiania jest.

      Ale na księdza się nie wnerwiaj, że ci kazal akt urodzenia
      przetłumaczyć. Prawdopodobnie zna jężyk angielski nie gorzej od
      ciebie, ale widocznie takie mają przepisy.
      Ja pójdziesz do jakiegokolwiek urzędu, nawet takiego w którym
      pracuje twoja znajoma, to jesli jest wymóg, że masz dostarczyć jakiś
      dokument, i tak będziesz musiała dostarczyć. Tutaj podobnie- prawo
      kościelne nakazuje widocznie w takich przyp. tłumaczenie przysięgłe
      i to nie jest wina tego księdza jak sądzę smile


      Co do chrztu i oburzenia, że Kościól nie chce za chrzestnych ludzi,
      którzy żyją wg niego na kocią łapę- Kwestia na temat której dyskusja
      wychodzi poza to forum.

      CO do tego, że wy musicie poprosić o chrzest a jesteście za granicą,
      uważam za przesadę i moi znajomi załatwiali sprawy ślubu, chrztu bez
      problemu przez telefon/rodzinę.


      A co do chrzestnej, słyszałam o takim przesądzie, ze nie powinno sie
      prosić cieżarnej na chrzestną. Nie wiem dlaczego smile
      Ale sa ludzie przesądni, nie poradzisz....smile
    • ania77732 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 11:23
      Tez mialam problem z chcinami...mam z mezem tylko slub cywilny, bardzo chcialam
      zeby chrzestna byla moja siostra która tez ma slub cywilny ale sie nie udalo. Ze
      strony meza byla jego siostra ktora tez ma slub cywilny a brat meza kawaler ale
      alkoholik i hazardzista wiec go nie bralam pod uwage. Chrzestna zostala kuzynka
      meza ktora jako jedyna ma koscielny z którą wogole nie utrzymywaliśmy
      kontaktu...porazka. Także zamiast siostry ktora idealnie nadawala sie na
      crzestna corka ma chrzestna ktora widzimy dwa razy do roku na świętach...
    • ewkaatje_1 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 19.10.09, 15:53
      My już po chrzcinach. Bezproblemowo smile Dzięki fajnemu proboszczowi nie było
      żadnej jazdy. Poszłam dowiedzieć się co będzie potrzebne żeby ochrzcić dziecko,
      ksiądz powiedział ,ze akt urodzenia, zaświadczenia że rodzice chrzestni mogą być
      chrzestnymi (kiedy się dopytywałam, co się stanie, jeśli nie będzie takich
      zaświadczeń to powiedział że nic) no na końcu mu się przypomniało że jeśli mamy
      ślub kościelny to możemy donieść akt ślubu.
      Jesteśmy praktykującymi katolikami, więc nie mieliśmy dylematów czy chrzcić czy
      nie i zgadzam się, że chrzczenie dziecka bez przekonania o chęci wychowania go w
      wierze katolickiej jest tak samo bez sensu jak branie ślubu kościelnego przez
      osoby niewierzące, bo po co. Co do rodziców chrzestnych to rzeczywiście jest
      problem bo coraz trudniej o praktykującego katolika ale myślę, że liczy się,
      żeby rodzice chrzestni byli dobrymi ludźmi (w końcu wiara przychodzi i odchodzi,
      różnie w życiu bywa).
      Na pewno warto poszukać sensownego księdza a zapewniam są tacy. Tak samo jak są
      fajni dentyści wink.
      • mloda0242 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 20.10.09, 11:30
        ewkaatje_1 napisała:

        > branie ślubu kościelnego przez
        > osoby niewierzące, bo po co.

        bo w kościele to ładniej wygląda niż w USC...
        • lidoszek28 Re: Chrzciny po raz setny... wieczne problemy... 20.10.09, 19:04
          No fakt, nie wzięłam tego pod uwagę, chyba mnie to przekonało wink
Pełna wersja