Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze

30.10.09, 17:31
Moja córka zaczyna 6msc, myślałam że jak miną kolki, skok rozwojowy
i inne podobne dolegliwości dziecko troszeczkę się wyciszy, jednak
klapa jest jak było. Moja Michalinka od 8-00 rano do 20-00 wieczorem
wymaga ciągłego bujania w wózku. Czas spędzony na zabawie
samodzielnej trwa ok 30min dziennie, a czas aktywnie spędzony ze mną
około 1h. Poza posiłkami nie mogę przestac jej bujac' nawet na
chwile. Moja babcia uważa, że to moja wina bo rozpuściłam dziecko,
jednak córka daje się uspokoic' tylko w wózku i w czasie
zdenerwowania wpada w bezdech, czy mam ją narażac' na takie
niebezpieczeństwo wiedząc jak mogę ją wyciszyc'?! Zastanawia mnie
tylko jedno; jak zrozumiec' tego małego człowieka? Podobno niemowle
nigdy nie płacze bez przyczyny, więc jako dobra matka staram się
zrozumiec' jego świat. Mała jest tulona, karmiona na czas (mleko
modyfikowane+dieta roz.) nie ma objawów kolki, zawsze dbam o jej
suchą pieluchę, staram się uatrakcyjnic' czas w którym nie śpi,
jeszcze nie ząbkuje, jest ubierana stosownie bez ziębienia i
przegrzewania. W nocy śpi bardzo dobrze przesypia 12h bez jedzenia,
od 21/8-30. Skąd się bierze ten płacz w ciągu dnia??? Nie chodzi o
narzekanie bo kocham te dziecko i to pod nią się podstosuje, chcę
tylko zrozumiec' co może byc' przyczyną tego płaczu i czy wy również
macie takie problemy z niemowlakami powyżej 4msc życia??? Pozdrawiam
    • joshima Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 17:38
      Chyba nie rozumiem. Ona woli być bujana w wózku niż być u Ciebie na rękach?
      • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 18:22
        Dokładnie tak.
    • kai_30 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 18:35
      Chcesz powiedzieć, że Twoje półroczne dziecko w ogóle nie interesuje się
      otoczeniem, zabawkami, i że całymi godzinami bujasz je w wózku, bo inaczej
      płacze aż do bezdechu?

      No, to ja bym leciała do pediatry po skierowanie do neurologa, i to biegiem, bo
      to zdecydowanie nie jest normalne.

      Półroczniaki mogą być marudne i jak najbardziej mogą spędzać na samodzielnej
      zabawie niewiele czasu, ale zazwyczaj dzieje się tak dlatego, że szybko się
      nudzą i wymagają zmiany rodzaju aktywności. Przeciętny półroczniak raczej
      reaguje wrzaskiem na zbyt długie uwięzienie w wózku, bo chce się turlać,
      obgryzać swoje stopy, oglądać swoje odbicie w lustrze, bawić się grzechotkami
      itd itp.
      • buszynska Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 18:56
        Jezeli jest tak jak piszesz to moim zdaniem nie jest to normalne
        zachowani, raczej po prostu takie male dziecko nie jest w stanie dlugo
        skupic sie na jednej sprawie a Ty piszesz, ze chce byc bujane caly czas
        w ciagu dnia????????
        Moze opowiedz o tym lekarzowi.
        Przeciez tak nie da sie zyc w koncu padniesz na twarz.
        A co z rozwojem Twojej dzidzi tak ogolnie co poza bujaniem robi?
        • pikka6 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 19:04
          Mój syn im starszy tym bardziej absorbujący. Ale on to zdecydowanie ręce woli od
          wózka. Nie spotkałam się szczerze z taką sytuacją....
          Może po prostu tak lubi...i jej przejdzie...
        • kasia.46 Re: przechodziła większośc' badań 30.10.09, 19:14
          Mała była przebadana przez pediatre, neurologa, ortopede, lokopede,
          genetyka i wielu innych specjalistów od spraw rozwojowych. Wszystko
          jest ok. Neurolog stwierdziła tylko niewiekie napięcie mięśniowe i
          biegamy na rehabilktacje. Jest to dla mnie niezrozumiałe bo robimy
          naprawde wszystko by ją zrozumiec'. W ciągu dnia jest 1,5h gdzie
          mała bawi się z nami lub sama.Oczywiście jest to rozłożone na cały
          dzień. Jak każde 5msc dziecko chwyta przemioty i wkłada je do buzi,
          przewraca się na boki i umie przekręcic się z brzuszka na plecki.
          Gaworzy, rozpoznaje znajome postacie, odpowiada uśmiechem na
          uśmiech, śmieje się w głos, z podnoweniem samodzielnie główki jest
          kłopot ale rehabilitacja tu wele pomaga. Dziecko nie jest uczulone
          na mleko, jej kupki są regularne i nie ma kłopotów z brzuszkem.
          Macie jeszcze jakieś pomysły bo ja wymiękam. Może te typ tak ma? Oj
          ciężko jest fakt,,, od tego bujania oszalec' można.
          • kasia.46 Re: przechodziła większośc' badań 30.10.09, 20:30
            Miała również usg serca, główki, brzuszka i też wyszły dobrze. Była
            w klinice specjalistycznej i przeszła mase badań i nic. Bardzo mnie
            to cieszy, ale pytam co dolega temu dziecku i odp. brak. Taki typ,
            czy co? Zastanawiam się do kiedy tak będe bujac, moja panna niedługo
            nie zmieści się w wózkubig_grin co wtedysad
    • malamalinkaa Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 19:07
      a moze juz konsultowalas sprawe z lekarzem? co on na to? jesli nie
      to rzeczywiscie na spokojnie wybierz sie do dobrego pediatry.
    • ajhejciu Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 21:06
      Właściwie cały opis pasowałby do mnie tylko zamieniłabym bujanie we wózku na
      noszenie na rękach. I wtedy nie było by aż takiego zdumienia na forum. Możliwe,
      że tak nauczyłaś, dziecko się przyzwyczaiło i właśnie to ją uspokaja. Aczkolwiek
      nie wiem czy ciągłe bujanie nie będzie miało jakiegoś negatywnego
      neurologicznego wpływu w przyszłości.
      Ja codziennie "walczę" z dzieckiem o każdą minutę nie na rękach. Zabawiam jak
      się da a ponieważ dziecko codziennie się zmienia, uczy się czegoś nowego to
      idzie mi coraz lepiej. Wiadomo, że są gorsze dni, że mi z rąk nie schodzi i
      kręgosłup baaaardzo cierpi. Ale Odkąd nauczyła się przewracać na brzuszek jest
      chwila spokoju (jeśli ma co wziąć wtedy do buzi). Od kilku dni piszczy jak
      szalona gdy szybko obracam na rękach albo podnoszę albo podskakuję. Co kilka
      minut staram się zmieniać zabawę żeby się nie znudziła, a to mata a to
      grzechotka, a to na materacu, a to turlam na wszystkie strony i łaskoczę. Powoli
      pogodziłam się z tym, że dziecko się samo nie zajmie, a akurat moje wymaga
      bezustannego kontaktu i zabawiania.
      Myślę, że byłoby dobrze ją oduczać tego bujania we wózku, może mąż spróbuje? Mój
      na przykład potrafi bardzo długo nie wziąć na ręce i córa już się nauczyła, że
      od niego tego nie "wysępi" i nie protestuje tylko się ładnie bawi.
      W każdym razie powodzenia. I ciesz się spaniem w nocy!! Pomyśl co by było gdybyś
      musiała do tego dołożyć chroniczne niewyspanie.
      • buszynska Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 21:27
        W takim razie jezeli wszystko sprawdzilas wypada powiedziec TEN typ
        tak ma.
        Bardzo Ci wspolczuje bo to musi byc dla Ciebie okropnie meczace,
        jezeli jednak chcesz "przezyc" musisz ja tego oduczyc ale jak to
        niestety nie mam zielonego pojecia.
        Jak kolezanka napisala, wypada sie cieszyc przespanymi nocami i
        czekac na pomysl albo przeczekac.
        No i oczywiscie fajniusio, ze jest zdrowa!!!!!!!!!
      • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 21:30
        może te nasze dzieci takie są i już,,, ale jak tak życ', człowiek na
        twarz padasad i jak długo jeszcze? praktycznie nie mam swojego życia,
        nawet jak korzystam z toalety to płacze, mam jeszcze dwu-latka,
        którego karmie, przebieram, bawie się bujając wózek, opanowałam to
        do perfekcji, nawet prasuje i gotuje obiad bujając. Pocieszam się
        tym, że dziecko zdrowe i niedługo wyrośnie, ale mój każdy dzień do
        znudzenia wygląda podobniecrying
        • mika_p Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 21:56
          Kombinowałaś z chustą? Osobiście nie mam doświadczeń, ale często pada taka
          porada w przypadku wyjątkowo marudnych niemowląt.
          • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 10:19
            mika_p napisała:

            > Kombinowałaś z chustą? Osobiście nie mam doświadczeń, ale często
            pada taka
            > porada w przypadku wyjątkowo marudnych niemowląt.

            tak, chusta jej pasuje, ale nie moge przestac się ruszac, chodzi jej
            o bujanie, jak buja i trzęsie jest Ok.
        • kai_30 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 21:59
          Wiesz co, ja bym jednak stawała na uszach, żeby to zmienić. Nie tylko dlatego,
          że to uciążliwe dla Ciebie, ale przede wszystkim - to nie jest dobre dla
          dziecka. Po pierwsze dlatego, że dziecko w tym wieku powinno jak najwięcej
          ćwiczyć rozwijanie umiejętności ruchowych - czyli obrotów, pierwszych przymiarek
          do pełzania i raczkowania, panowania nad główką. W wózku tego robić nie może. Po
          drugie, ciągłe kołysanie może zaburzać pracę błędnika. To już nei noworodek,
          którego kołysanie uspokaja, bo przypomina mu warunki w macicy.

          A napisz jeszcze, co ona w tym wózku robi? I jaki to wózek? Głęboki? Mieści się
          tam na leżąco? Bo może rozwiązaniem byłaby zmiana na spacerówkę - na początku
          pewnie musiałabyś bujać, bo dziecko rzeczywiście jest tak przyzwyczajone, ale
          stopniowo mogłabyś podnosić oparcie do coraz bardziej siedzącej pozycji i
          próbować ją czymś zająć - będzie miała większe pole widzenia, więc można jej
          pokazywać, co akurat robisz, podawać jej różne przedmioty do rączek (puste
          torebki po makaronie np - u nas przebój wink) i w tym czasie przerywać bujanie.
          Zacznie płakać - wyciągasz z wózka i próbujesz uspokoić albo zająć czymś innym.

          Stopniowo, nic raptownie i na siłę.
          • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:03
            kai_30 napisała:
            >
            > A napisz jeszcze, co ona w tym wózku robi?

            najczęściej to śpi, bywa że bawi się rączkami i zabawkami, wtedy
            przestaje bujac, stara się unosic głowę i wyglądac z wózka, wtedy
            biore ją do leżaczka lub na łóżko żeby ją zając i wtedy znowu złośc'
            i do wózkasad

            I jaki to wózek? Głęboki? Mieści się
            > tam na leżąco?


            jest to wózek głęboki ze względu na to, że jest drobna ok. 62cm
            mieścic się w nim będzie jezcze długo, jest dosyc długi i szeroki w
            rodzaju kołyski, nie ma w nim ograniczeń ruchowych.

            Bo może rozwiązaniem byłaby zmiana na spacerówkę - na początku
            > pewnie musiałabyś bujać, bo dziecko rzeczywiście jest tak
            przyzwyczajone, ale
            > stopniowo mogłabyś podnosić oparcie do coraz bardziej siedzącej
            pozycji i
            > próbować ją czymś zająć - będzie miała większe pole widzenia, więc
            można jej
            > pokazywać, co akurat robisz, podawać jej różne przedmioty do
            rączek (puste
            > torebki po makaronie np - u nas przebój wink) i w tym czasie
            przerywać bujanie.
            > Zacznie płakać - wyciągasz z wózka i próbujesz uspokoić albo zająć
            czymś innym.
            >
            > Stopniowo, nic raptownie i na siłę.
            >
            Już jakiś miesiąc staram się z nią walczyc, wiem, że trzeba to
            zmienic, trudno mi sobie wyobrazic roczniaka bujanego w wózkusad Co
            do spacerówki sprawdza się tylko na dworzu bo mała przesypia
            spacery, w domu mamy wózek paskowy taki który charakterystycznie
            skrzypi i bujnąc to naprawde w nim możnabig_grin a ona tego wymaga.Ciężko
            mi będzie, ale na głowie stane żeby to zmienic,tylko cz mi się udauncertain
        • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 23:00
          A powiedz czy próbowałaś włożyć dzieciątko do leżaczka/bujaczka
          itp.? Ja kupiłam mojej córci taki fotelik/bujaczek z wibracjami (i
          pasami bezpieczeństwa oczywiście). Nie siedzi w nim non stop, może z
          godzinę dziennie, ale czasem ją to uspokaja na trochę. Teraz jest
          mnóstwo takich fotelików w których malec może się samodzielnie
          bujać, bawić zabawkami na pałąku, włączać pozytywkę itd. Może to
          będzie jakaś metoda.
          • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:27
            basia_84 napisała:

            > A powiedz czy próbowałaś włożyć dzieciątko do leżaczka/bujaczka
            > itp.? Ja kupiłam mojej córci taki fotelik/bujaczek z wibracjami (i
            > pasami bezpieczeństwa oczywiście). Nie siedzi w nim non stop, może
            z
            > godzinę dziennie, ale czasem ją to uspokaja na trochę. Teraz jest
            > mnóstwo takich fotelików w których malec może się samodzielnie
            > bujać, bawić zabawkami na pałąku, włączać pozytywkę itd. Może to
            > będzie jakaś metoda.


            działa na 15min, ale dla nas to dobre i to, walczymy o każde 5min
            poza wózkiemsmile
    • deela Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 30.10.09, 23:07
      ale to twoja wina bo ja nauczylas
      moj starszy mial bezdechy od tego sie nie umiera
      za to jak dziecko wyczuje ze zrobisz wszystko zeby nie bylo histerii to bedziasz
      miala terroryste w domu
      dlugo jeszcze bedziesz ja bujac? pol roku rok dwa lata?
      jak ty tego nie przerwiesz to ona tez nie
      • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 00:11
        deela napisała:
        > ale to twoja wina bo ja nauczylas
        > moj starszy mial bezdechy od tego sie nie umiera
        > za to jak dziecko wyczuje ze zrobisz wszystko zeby nie bylo
        histerii to bedzias
        > z
        > miala terroryste w domu
        > dlugo jeszcze bedziesz ja bujac? pol roku rok dwa lata?
        > jak ty tego nie przerwiesz to ona tez nie


        Autorka wątku napisała: "myślałam że jak miną kolki, skok rozwojowy
        i inne podobne dolegliwości dziecko troszeczkę się wyciszy".

        Uwierz ze nie wszystkie dzieci są takie same, nie wszystkie są
        brzydko mówiąc łatwe w obsłudze a kolkowe tym bardziej! Wiem bo sama
        do niedawna borykałam się z całodziennymi atakami kolki, i to przez
        kilka miesięcy. W takiej sytuacji robi się wszystko by cierpiącemu
        dziecku ulżyć, pomóc, nawet jeśli oznacza to noszenie dziecka non
        stop na rękach bo akurat to mu pomaga.

        I mnie akurat nie przekonuje podejście do dziecka na
        zasadzie "poryczy i przestanie" bo nie jestem bezduszna i wiele mam
        również.

        Napisałaśsuspicious moj starszy mial bezdechy od tego sie nie umiera

        Co ty chrzanisz! Jak dziecko długo nie oddycha to grozi
        niedotlenieniem, porażeniem a nawet śmiercią! To że twój dziciak
        miał na tyle słabe te bezdechy że nie zrobiłaś mu krzywdy okazując
        swoją wyższość nad nim w ten sposób że miaś gdzieś że płacze i ma
        problemy z oddychaniem, nie oznacza że inne mamy są równie bezduszne
        czy okrótne. A może się lekko zapowietrzał? To coś zupełnie innego
        niż bezdech! Nie wiesz to nie chrzań!
        • deela Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 10:49
          > brzydko mówiąc łatwe w obsłudze a kolkowe tym bardziej!
          haloooooo kolki sie SKONCZYLY!
          > Napisałaśsuspicious moj starszy mial bezdechy od tego sie nie umiera
          >
          > Co ty chrzanisz! Jak dziecko długo nie oddycha to grozi
          > niedotlenieniem, porażeniem a nawet śmiercią!
          dziecko zanim sie osmieszysz do cna poczytaj o bezdechu efaktywnym SINYM (bo o
          takim zapewne tu mowimy) taki bezdech w ogole niczym nie grozi: najwyzej
          omdleniem (co sie mojemu zdarzalo) a wtedy napiecie miesnie sie rozluzniaja
          krtan sie otwiera a przepona podejmuje normalna prace
          > niedotlenieniem, porażeniem a nawet śmiercią! To że twój dziciak
          > miał na tyle słabe te bezdechy że nie zrobiłaś mu krzywdy okazując
          > swoją wyższość nad nim w ten sposób że miaś gdzieś że płacze i ma
          > problemy z oddychaniem, nie oznacza że inne mamy są równie bezduszne
          > czy okrótne.
          po pierwsze okrUtne, o drugie jakie wyplakiwanie sie? co ty chrzanisz? jak juz
          masz cos naklapac proponuje najpierw baranka w sciane moze powiesz cos madrego
          jak sie walczy z bezdechem? normalnie: trzeba dziecko uspokoic (bujaniem w
          wozku? uwazasz ze pol roku telepania dzieckiem w wozku nie pozostawi
          konsekwencji w mozgu? mozg to delikatny instrument - nie mozna nim ot tak
          telepac), jesli juz dojdzie do bezdechu dziecko ocucic i udawac ze sie nic nie
          stalo, nie histeryzowac, nie biadolic, nie wypominac itd, to naprawde nie jest
          smiertelne
          moze sie dziecino doksztalc:
          www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=13704&spec=70&_tc=8A693F6EE0224CDE911819AADD5C4856
          bezdech siny jest najczesniej wystepujacym u dzieci i nie wymaga leczenia, blady
          natomiast leczenia wymaga - ale sadze ze pani juz by bylo pod opieka neurologa
          patrz jaka ty jestes prosta z tendencja do prostactwa - to ze ktos nie
          histeryzuje bozie bozie moje dziecko ma bezdechy, to jest bezducszna matka
          pozwalajaca sie dzieciakowi udusic
          offfffffffff
          • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:51
            Ale z ciebie deela jest kłótliwa hiena!

            I do tego wyciągasz daleko idące wnioski na podstawie tego że tak ci
            się wydaje.

            Po pierwsze nie wiesz o jakim bezdechu autorka wątku mówi! Tylko
            podejrzewasz!

            Po drugie nie wiesz czy autorka wątku dzieckiem w tym
            wózku "telepie" czy spokojnie buja/wozi! Ale już ty wiesz swoje!
            • deela Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 12:55
              wiesz co
              od polowy postu tylko gdaczesz wiec nie bede sobie zawracac glowy cztaniem go do
              konca
              jesli bylby to bezdech blady to autorka juz dawno powinna byc pod opieka
              neurologa, jesli siny to coz - sporo dzieci go ma
              zreszta po co ja sie powtarzam do ciebie to tak nie dotrze
              a dzieci trudniejsze w obsludze? nie wiem jakie to niby sa? dziecko to nie bomba
              zegarowa, jakos trzeba sie z nim poukladac
              mam dwojke i jakos sobie zyjemy nie do pomyslenia nie?
              aha zadne z moich dzieci sie nie wyplakiwalo nigdy
              a bezdech?
              on nie bierze sie ze bog wie jak dlugiego placzu
              wrecz przeciwnie dziecko zaplacze i moment sie zanosi - widac ze tego nie
              doswiadczylas
              a co do reszty twojego nudnego postu
              tak tak ulzyj sobie nudziaro
              tylko sie nie zapluj
              PS (a co ma porazenie mozgowe do bezdechu??????????????????????)
              • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 13:09
                Jesteś dobra tylko w obrażaniu ludzi!

                > PS (a co ma porazenie mozgowe do bezdechu??????????????????????)

                Jest wynikiem niedotlenienia do którego doszło podczas bezdechu w
                szpitalu! Z tego samego powodu drugie dziecko (brat bliźniak) zmarł
                kilka dni po urodzeniu.
              • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 13:15
                deela napisała:
                > a dzieci trudniejsze w obsludze? nie wiem jakie to niby sa?
                dziecko to nie bomb
                > a
                > zegarowa, jakos trzeba sie z nim poukladac
                > mam dwojke i jakos sobie zyjemy nie do pomyslenia nie?

                Gdybyś takowe miała to byś wiedziała!

                Mojej koleżanki mama urodziła 9 dzieci z czego 8 z nich było dziećmi
                jakich wiele, a ostatnie to właśnie problemowy maluch. Podobnie jak
                u mnie: okropne kolki, alergie, uczulenia itd. Może problemowe to
                złe słowo, ale wymagające mnóstwa wysiłku i opieki w stosunku do
                innych dzieci. Kobieta jest doświadczona ale przy ostatnim dziecku
                czuła się jak pierworódka bez doświadczenia.
                Tyle!
                • deela Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 01.11.09, 19:41
                  > Gdybyś takowe miała to byś wiedziała!
                  buhahahah
                  jutro powiem dziaciakom ze nie istnieja big_grin
                  reszty mi sie czytac nie chce
                  juz to zdanie to dno i metr mulu wiec co ty mozesz miec jeszcze do powiedzenia
                  pewnie cvos w stylu
                  kokokokokoko
        • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:24
          basia_84 napisała:

          > Autorka wątku napisała: "myślałam że jak miną kolki, skok
          rozwojowy
          > i inne podobne dolegliwości dziecko troszeczkę się wyciszy".
          >
          > Uwierz ze nie wszystkie dzieci są takie same, nie wszystkie są
          > brzydko mówiąc łatwe w obsłudze a kolkowe tym bardziej! Wiem bo
          sama
          > do niedawna borykałam się z całodziennymi atakami kolki, i to
          przez
          > kilka miesięcy. W takiej sytuacji robi się wszystko by cierpiącemu
          > dziecku ulżyć, pomóc, nawet jeśli oznacza to noszenie dziecka non
          > stop na rękach bo akurat to mu pomaga.

          zgadzam się w 100%
          >
          > I mnie akurat nie przekonuje podejście do dziecka na
          > zasadzie "poryczy i przestanie" bo nie jestem bezduszna i wiele
          mam
          > również.

          mnie też nie przekonuje i robie wszystko, żeby moje dziecko było
          kochane i bezpieczne i było pewne, że może na mnie liczyc w każdej
          sytuacji.
          • basia_84 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 12:02
            Oj Kasiu widzisz ile prostactwa się spotyka szukając pomocy. Ale nie
            przejmuj się!

            Jak już pisałam moja mała akurat za wózkiem nie przepada ale za to
            ciągle chce być na rękach więc doskonale cię rozumiem. I moja to
            także kolkowa niuna więc jestem pewna że próbowałaś wszystkiego
            innego i zostało tylko to co na maleństwo działa.

            No i to czego chyba nikt nie zauważył, to to że pisząc tego posta
            szukasz sposobu na oduczenie jej tego bujania, co wymaga mnóstwa
            pracy i wysiłku, a nie zachwalasz płynących z tego korzyści. Ale
            niektórzy przychodzą tu nie po to by komuś pomóc a by się
            dowartościować pokazując innym że są gorsi. Olej to!

            Powiem ci że jeśli chodzi o oduczanie mojej córci bycia wciąż na
            rękach to tylko metoda małych kroczków przynosi jakikolwiek efekt.
            Ale każde dziecko jest inne, maluszki też mają swój charakterek,
            więc nie ma jednego i skutecznego sposobu.
    • agick Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 07:55
      a co powiesz na niemowlaka 2,5 mce, który nie chce jeść mleka? max
      porcja to 70 ml. np teraz od 3 rano zjadła 100 ml, na raty. wink
      co do wózka, polecam Ci leżaczek, mozesz wszedzie postawić, dziecko
      jest z Tobą cały czas, leżaczek ma wibracje. moja uwielbia
      miejscówkę na stole w kuchni na leżaku. wózka nigdy nie lubiła, nie
      umie w nim spać. spi albo w chuście, albo w swoim łózeczku.
      • deela Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 10:50
        > a co powiesz na niemowlaka 2,5 mce, który nie chce jeść mleka? max
        > porcja to 70 ml. np teraz od 3 rano zjadła 100 ml, na raty. wink
        no co ci powiedziec - moj tak mial - okazalo sie ze problemem jest nadmiar wit
        d3, jesli podajesz d3 to skonsultuj to z pediatra i lepiej odstaw ten syf indifferent
        • buszynska Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 13:55
          Deelcia rzadzi!!!!!!!!!
          Jej madrosc rozlewa sie na forum i ciagle lapie kogos w swoje sidla.
          Dziewczyny trzeba olac ta wstretna babe, jak w koncu przestaniemy
          odpowiadac na jej wywody to moze w koncu pozostanie tylko smrodliwym
          bakiem i tyle.
          A jak widze to raz za razem ktos (mnie tez sie przytrafilo) wdaje sie z
          ta Wszystkolepiejwiedzaca w dyskusje i napedza jej mlyn
          zlosliwosci.
          PROPONUJE OLAC, MOZE UMRZE SMIRCIA NATURALNA!!!!
        • agick Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 19:05
          podaję. do głowy mi ta opcja nie przyszła. zapytam. dzięki!
      • kj-78 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:13
        moja uwielbia
        > miejscówkę na stole w kuchni na leżaku.

        Na stole?!! Chyba zartujesz!! To sie moze przysnic...
      • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 11:18
        agick napisała:

        > a co powiesz na niemowlaka 2,5 mce, który nie chce jeść mleka? max
        > porcja to 70 ml. np teraz od 3 rano zjadła 100 ml, na raty. wink

        niejadek to też problem, wiem bo z synem taki okres miałam, do
        razsz. diety jeszcze daleko, a mleko to jedyny pokarm, który można
        podawac takiemu małemu niemowlakowiuncertain ile to trzeba się
        nagimnastykowac żeby maluch zjadł chociaż 60mluncertain


        > co do wózka, polecam Ci leżaczek, mozesz wszedzie postawić,
        dziecko
        > jest z Tobą cały czas, leżaczek ma wibracje. moja uwielbia
        > miejscówkę na stole w kuchni na leżaku. wózka nigdy nie lubiła,
        nie
        > umie w nim spać. spi albo w chuście, albo w swoim łózeczku.


        w leżaczku to max 15min, ale dobre i to, też mamy z wibracjamismile
        • miska-moniska Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 31.10.09, 18:55
          Skoro dziecko jest zdrowe, to chyba rzeczywiście babcia ma rację, że
          rozpuściłaś córkę. Chociaż ja nie rozumiem, albo dziecko cały czas
          jest bujane albo normalnie się bawi, przekręca i co tam jeszcze. Kup
          wiązaną chustę i naucz się wiązać - to cudowny wynalazek.
    • kai_30 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 01.11.09, 11:07
      mam wrażenie, że plączesz się w zeznaniach.

      Najpierw piszesz:
      CytatMoja Michalinka od 8-00 rano do 20-00 wieczorem
      wymaga ciągłego bujania w wózku. Czas spędzony na zabawie
      samodzielnej trwa ok 30min dziennie, a czas aktywnie spędzony ze mną
      około 1h. Poza posiłkami nie mogę przestac jej bujac' nawet na
      chwile.


      A potem:
      Cytatnajczęściej to śpi, bywa że bawi się rączkami i zabawkami, wtedy
      przestaje bujac, stara się unosic głowę i wyglądac z wózka, wtedy
      biore ją do leżaczka lub na łóżko żeby ją zając i wtedy znowu złośc'
      i do wózka


      Z pierwszego postu wynika jakiś horror - sześciomiesięczne dziecko, które przez
      ok. 11 godzin dziennie jest bujane w wózku, bo inaczej wpada w bezdechy.

      Z drugiego cytowanego (i kolejnych) wyłania się nieco mniej dramatyczny obraz -
      dziecko w wózku po prostu śpi (chyba nie przez 11 godzin dziennie?), a jak nie
      śpi, to jest wyciągane. Rozwija się dobrze.

      Płacze po kilku, kilkunaStu minutach zabawy? Ależ to zupełnie normalne, mało
      które dziecko w tym wieku potrafi zająć się jedną aktywnością dłużej - mój też
      się szybko nudzi. Zamiast wrzucać do wózka, zmień jej otoczenie - połóż na
      brzuchu na rozłożonym na podłodze kocu. Znów zacznie płakać? Weź na ręce i pokaż
      widok za oknem. Potem zanieś leżaczek do kuchni. później np daj jej jeść i
      przebierz. Nie wkładaj do wózka, dopóki nie nadejdzie pora drzemki. Bo tak
      naprawdę, z tym bujaniem idziesz na łatwiznę.

      Czasami trzeba stanąć na uszach, żeby zająć półroczne dziecko - nie tylko Twoje,
      każde. Nie oczekuj, ze mała wysiedzi w leżaczku całą godzinę bez protestów, a
      drugą przeleży na łóżku. Wciągnij do zabawy z nią starszego brata - niech robi
      do niej miny albo bawi się w a-kuku.

      Da się, naprawdę.
      • kasia.46 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 01.11.09, 20:39
        Nie idziemy z bujaniem na łatwizne w ciągu całego dnia staramy się
        robic wszystko żeby się czymś zainteresowała, udaje się zając
        dziecko przez 1,5h praktycznie na głowie stając więc nie zarzucaj mi
        braku zinteresowania małą, bo nie masz pjęcia jaka jest nasza
        sytuacja, może dlatego, że nie znalazłaś się w podobnej ani nigdy
        nie sotkałaś się z czymś takim, wszyscy specjaliści ręce rozładają,
        tylko z problemem zostaje matka, a nie inni. Zadałam pytanie na
        forum w celu zasięgnięcia porady, może ktoś miał podobnie, może ktoś
        ma pomysł na to dziecko, bo mi się już wyczerpały. Myślisz, że ja
        nie wiem,że niemowle szybko się nudzi i trzeba co chwile zmieniac
        zabawkę, pozycje itp. to nie jest moje pierwsze dziecko i nie jesem
        taka zielona jak Ci się wydaje. Nie napisałam wątku żeby niektóre z
        was mogły się pośmiac że niby córkę rozuściła, że na łatwizne idzie,
        bo buja i po problemie, że nie umie się zając itd kobity trochę
        zrozuminia! Mi chodzi o dobro córki, gdzie tu nieudlnośc wychowacza?
        • zoofka Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 01.11.09, 20:54
          e tam jesteś chyba trochę przewrażliwiona na swoim punkcie. Nie
          traktuj wszystkiego jako atak personalny na Ciebie. Nikt Ci nie
          zarzuca, że jesteś złą matką smile
          Kai po prostu próbuje dać Ci coś do zrozumienia.
        • malue11 Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 02.11.09, 09:48
          hm, jakbym czytała o sobie - nasz syn zachowywał się właściwie tak samo, tylko bujanie (właściwie ciągle)odbywało się w foteliku samochodowym. Lekarzy odwiedziliśmy mnóstwo - w ciągu pierwszych 4 miesięcy życia małego bywaliśmy nawet 2 razy dziennie. I właściwie niby wszystko było ok (wyleczone bakterie w układzie pokarmowym, moczowym, kręcz szyjny, asymetria ułożeniowa, itd.), ale mały płakać nie przestawał. Któryś z odwiedzonych neurologów powiedział nam, że dla tak małego dziecka bujanie jest na tyle silnym bodźcem, że zapomina o wszystkim innym, w tym o bólu. Któregoś dnia nie wytrzymałam i zrobiłam test, który polegał na podaniu w ciemno paracetamolu w czopku - po chwili dzieć się uspokoił. Po kolejnych badaniach okazało się, że ma refluks żołądkowo-przełykowy (który na pierwszym usg przewodu pokarmowego nie wyszedł) i świąd całej skóry spowodowany AZS (wywołany przez alergię). Leki na refluks, bawełniane ubrania, nie noszenie w chuście (zapewne bo ciasno, ciepło i mocno drapało skórę) i leki przeciwhistaminowe sprawiły, że mamy nowe dziecko.
          Może to i racja, że dzieci można rozpuścić. Ale nikt mi nie powie, że dzieci malutkie (do pół roczku) płaczą, bo chcą kogokolwiek zmanipulować. Płaczą (a w naszym przypadku -wyją), bo cierpią. Ja posłuchałam intuicji, choć cała moja rodzina mówiła, ze mały tak ma i, że kiedyś mu przejdzie.
          Życzę Ci dużo siły. I nie przejmuj się zbędnymi "dobrymi" radami. Ty wiesz najlepiej. Aha - teraz syn jest radosnym dzieckiem, ale wymaga stałego kontaktu - chyba takie przyzwyczajenie z czasu bólu.
          powodzenia
          • mamasi Re: Do mam niemowląt trudniejszych w obsłudze 02.11.09, 10:15
            Koleżanka miała podobnie. Przed telewizorem w którym leciał noddy
            posadziła małego w foteliku-bujaku potem do hustawki. Tak na
            przemian mały wkręcił sie w bajki i przestał chciec bujaniasmile potem
            udało sie poleżeć w łóżeczku z włączoną karuzelą. Ważne aby coś
            latało mu przed oczami.Na koniec mata edukacyjna doszła i już
            wszystko było ok
Inne wątki na temat:
Pełna wersja