jagienkas70
02.11.09, 10:39
Piszę, bo jestem bliska obłędu. Mój 7,5-miesięczny syn nie che jeść, tzn.
wydaje się, że nie chce jeść, bo jak w końcu, po długiej i wyczerpującej
walce, płaczach itp, zassie mleko, to potrafi zjeść wszystko z butelki. Parę
razy dałam się nabrać i jak odmawiał jedzenia, nie zmuszałam go. Efektem była
nawet 8-godzinna przerwa w jedzeniu. Potrafił wtedy płakać z głodu. Czy witał
butelkę radośnie? NIE!!! Na chama wkładałam mu smoczek do ust i zjadał ładnie.
Dziś to samo. Ułożyłam go na poduszce do karmienia, a on w ryk, jakby go ze
skóry obdzierali. Byłam bliska poddania się, a może faktyczne nie jest głodny?
Po otarciu łez, przytuleniu i possaniu przez chwilę cyca, podstępem włożyłam
mu smoczek butelki do buzi. Zassał i zjadł ładnie 180 ml.
Co jest z nim nie tak? Albo ze mną? Teraz nie poddaję się tak łatwo i zmuszam
go do wzięcia smoczka do buzi, poczym je jakby był głodny, a przeciż wcześniej
się przed tym bronił. Zgłupieć można

(
Pomózcie, czy to normalne? Co robić?
Podobnie jest z kaszką, deserkiem i słoiczkami. Tylko, że tam nie mogę
zastosować podstępu. Ile razy można łyżkę włożyć podstępem do buzi? Mam już
dosyć tych forteli. Czy nie można normalnie, jak inne dzieci, otwierać buzię
na widok butelki, czy łyżki?