anusja80
13.11.09, 12:37
Mały zaraz kończy 5 miesiąc. Mamy dwa problemy: nie umie sam zasypiać i budzi się bardzo często (4-5 razy) na nocne krótkie karmienia. Usypia tylko na rękach(u taty), albo przy piersi (u mamy). Próbowaliśmy wczoraj wieczorem Ferbera: zasnął po 40 minutach płaczu (różnego, od ryku do marudzenia), sam przewrócił się na brzuszek (tak woli spać) i spał 4 godziny, potem porządnie nakarmiłam, usnął przy piersi, odłożyliśmy i znów 4 godziny, ale potem znów się obudził, zgodnie z książką nie karmiłam (bo przecież zjadł z obu piersi wcześniej), tylko znowu Ferber, zasnął po 20 minutach płaczu. Ale tym razem to już i ja prawie płakałam, mąż był spokojniejszy. I po tych breweriach płaczowych obudził się o 9! Ale, choć to może urojenia, patrzył na mnie inaczej, mniej radośnie, jakby bał się że go nie wyjmę z łóżeczka, i nie przytulę. Emocjonalnie ten Ferber to dla mnie trauma, dla dziecka podejrzewam że też. Próbowałam jeszcze teraz w dzień go tak uspać (być już spiący i zmęczony zabawą, nakarmiony), ryczał (!!!) 40 minut, czerwony, spocony i nie wytrzymałam tego widoku i jego spojrzenia, i wyjęłam. Płakał jeszcze na rękach, uspokoił się dopiero przy piersi, pojadł, i zasnął. Nie będę stosować tego Ferbera, bo za bardzo boli! Może mały z czasem nauczy się zasypiać w łóżeczku, a na razie skupię się raczej na zredukowaniu nocnych karmień. Co sądzicie?