Refleksje nt problemów z usypianiem (długie).

15.11.09, 22:21
Skończyły mi się pomysły na mojego Robota.
Oficjalnie przyznaję, że nie umiem dziecka nauczyć spania.
Od urodzenia są z tym ciężkie problemy, wybaczyłam noworodkowi, w
koncu to noworodek, potem były kolki, teraz są zęby, ale widze ze
problem nadal ten sam.
Wypróbowałam masę metod, żadna nie działa.
Ma 7 miesięcy, nie przesypia nocy, budzi sie kilka razy z placzem, w
dzie spi 2 razy po pół godzinki.

Moje refleksje sa takie, że nie da się uspić dziecka które spać nie
chce. Takie odnosze wrazenie obserwując synka, ktory jest
niesamowicie zywy i ciekawski. On będzie walczył do upadłego
dosłownie, aż padnie gdziekolwiek by to nie było (na podłodze, na
rekach itd). Metoda odłożenia do łóżeczka i "nakazania" spać odpada
drze się tak strasznie, że opieka społeczna przyjeżdza. Noszenie nie
działa (rozgląda sie), połozenie sie z dzieckiem też nie - bez
przerwy przewraca sie na brzuch-plecy-brzuch-non-stop-i-coraz-
bardziej-sie-rozkreca, przy butli nie usypia (to sie zdarzyło kilka
razy z rzadka przed zmianą pogody na deszczową), w leżaczku dostaje
szału bo nie moze sie przewracać na brzuch i łazić, w wózku
wrzeszczy, że ludzie z domów wychodzą spytac czemu dziecko tak
płacze.
Od urodzenia stosowaliśmy zalecenia: rytm dnia, wieczorem cisza,
przygaszone światełko, szepty, ale z tego nici, bo on uśnie dopiero
gdy padnie, a my możemy sie produkować po kilka godzin.
Także poddaje sie, nie mam już pomysłów jakiej użyć sztuczki
magicznej, żeby dzieciak zdrzemnął sie ze dwa razy po godzince w
ciągu dnia i żeby spał przynajmniej od 22-6.
Jak ziewnął i tarł oczka próbowałam wyciszać i usypiać, a on i tak
przetrzymywał i dalej 3 godziny się bawił w najlepsze, po czym padał
na 10 minut i dalej 3 godziny power do zabawy.
A wieczorem usypia coraz później teraz już około północy, po czym po
40 minutach wybudza sie z płaczem mimo że chodzimy na paluszkach
(czemu ryczy nie wiadomo), po czym uśnie znowu po kilku minutach,
ale po 40 minutach znowy ryczy i dopiero zapada w głęboki sen. Ale
nie na tyle głeboki, żeby nie mógł mlaskać ze chce mu się pić, wiec
ze dwa razy musi sobie pochłeptać czegos mokrego (wina ogrzewania??
w sypilani 18 stopni).

No i czy taki problem to faktycznie problem?
Mój TAK, bo ryję nosem na ziemi i wkurza mnie że z niczym w domu nie
nadążam, a wszystkie koleżanki chcą do mnie przyłazić, bo napewno
nudzę sie z dzieckiem w domu :smile. Ale czy dziecko ma faktycznie
problemy ze spaniem? Bo problemy typu krzyki, płacze, marudzenie
pojawiają sie wtedy gdy ktoś chce go uśpić.

Martwi mnie troche czy tak mała ilość snu nie wpłynie źle na rozwój
dziecka (śpi 5h w nocy + 1h nad ranem i 2xpo 30 min w dzien = 7-8h
na dobę). ROBOT jak Boga kocham.... Czy to nie za mało, ale skoro
jest taki żywy, rozwija sie w normie itd jak na razie to chyba nic
złego się nie dzieje?

Czy są inne mamy nigdy nie meczących się Robotów?
Może ja jestem w błędzie i powinnam jednak nadal kontunuować
syzyfową pracę uczenia dziecka spać według podręcznika??

    • anoga Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 15.11.09, 22:59
      Przyznam, że niezły robot z tego Twojego Robota. Miałam podobny
      problem z moim starszym synem (13 lat). Nie pamiętam jednak
      wszystkiego bardzo dokładnie, ale dał nam tak w kość, że dopiero
      teraz zdecydowaliśmy się na drugie (córeczka 6 miesięcy). Miał kolki
      i przez pierwsze 3 miesiące siedziałm z nim przez całę noce w
      fotelu. Potem kolki sie skończyły, ale problemy ze snem pozostały.
      Kładzenie na siłę nic nie dawało, od bujania jego głowy na poduszce
      bolały nas ręce, a kiedy zasypiał sam to był znak, że zaczyna się
      jakaś infekcja. Ta niechęć do kładzenia się spać pozostała mu do
      dzisiaj. Robi wszystko, żeby tylko odłożyć to w czasie. Patrzę na
      niego i widzę, że oczy mu się zamykają, ale do końca będzie się
      upierał, że wcale nie jest śpiący. Myślę, że ten typ tak ma i
      koniec. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba to po prostu
      przeżyć. Życzę zatem dużo cierpliwości i wytrwałości.
    • maesstra Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 10:32
      jej współczuje, ja to bym chyba jednak przebadała synka pod kątem
      pasożytów i bakterii w kale i moczu, ew. wizyta u nerologa jeśli
      badania wyszłyby ok stwierdziłabym że ten typ tak ma. Moja córka też
      mało śpi w dzień, dwa razy po 30 minut, ale noc przesypia ładnie od
      19 do 6-7 rano i usypia baz problemu. Poskarż się pediatrze i poproś
      o badanie i skierowania, po wykluczeniu choroby przyjmij tak jak
      jest.
    • chaff1802 Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 11:24
      Może ktoś da jakąś radę? ... Moja córka jest już u kresu ... Nie śpi
      bo mały nie śpi , ryczy cały dzień!Usypianie jest koszmarem , trwa 3-
      do 4 godzin. Uspokja sie jak je cyca albo trzyma się go na rękach i
      koniecznie chodzi po pokoju w innym razie ryczy.Próbowała go
      przetrzymać bez noszenia ale ryczał trzy godziny !!! Było to nie do
      wytrzymania ..
      Błagam co robić?
      • anoga Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 11:51
        chaff1802 napisała:

        Usypianie jest koszmarem , trwa 3-
        > do 4 godzin. Uspokja sie jak je cyca albo trzyma się go na rękach
        i
        > koniecznie chodzi po pokoju w innym razie ryczy.Próbowała go
        > przetrzymać bez noszenia ale ryczał trzy godziny !!!

        Nie napisałaś w jakim wieku jest Twój synek. Maluchom do 3 miesiąca
        często pomaga owijanie pieluszką jak w kokonik. Kilka razy, kiedy
        nie mogłam dać sobie rady ze swoją córeczką zrobiłam to (po
        przeczytaniu kilku pozytywnych opinii) i był efekt. Może mały nie ma
        odpowiedniej atmosfery do zasypiania......cisza, półmrok w pokoju?
        Może powinien być bardziej zmęczony? Nie napisałaś zbyt wiele o
        jego rytmie dnia, więc trudno coś doradzić. W swoim liście wyżej
        pisałam o koszmarze zasypiania mojego starszego syna. Myślałąm, że z
        moją małą będzie podobnie. Pierwsze dwa miesiące były fatalne.
        Zasypiała na moich rękach od 2 do 4 godzin cały czas płacząc, więc
        musiałam wciąż ją bujać. Zupełnie przypadkiem któregoś dnia
        odłozyłam ją do łóżeczka ( była już zmęczona), ponieważ musiałam iść
        do łazienki. Kiedy wróciłam o dziwo już zasypiała. Wykorzystałam to,
        ale nie było łatwo. Przez miesiąc wieczorne zasypianie trwało już
        znacznie krócej, bo od 40 minut do 2 godzin. Byłam konsekwentna i
        nie brałam jej z łóżeczka, mimo że płakała. Litowałam się nad nią,
        kiedy zaczynała wpadać w histerię. Robiłam różne rzeczy, głaskałam
        po główce, szeptałam jej do ucha, układałam na boczku i masowałam
        plecki. Wszystko po to, żeby wyciszyć jej nerwy. Czasami sama
        wpadałam we wściekłość i mała natychmiast poznawała to po moich
        nerwowych ruchach. Wtedy zaczynała płakać jeszcze głośniej. Trochę
        to trwało, ale teraz po kąpieli i karmieniu kładę ją do łóżeczka i
        wychodzę. Powierci się trochę i pogada i zasypia w ciągu 5 minut.
        Najważniejsza jest kosekwencja i duuuuużo cierpliowści.
        • kocio54 Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 13:14
          U mnie podobnie, ale nie aż tak zle. Mały (8 m-cy) miał wzdęcia do 6
          m-ca i nigdy nie spał spokojnie, wybudzał się, płakał. Latem, upał,
          matki z dziećmi na spacerze a my w domu przy suszarcesad.
          W dzień jest go bardzo ciężko uspić, niby śpiący, trze oczy a jak go
          lulam to się rozgląda, wygina, robi wszystko żeby nie zasnąć.
          Kiedyś wieczorem zasypiał o 19 30, przy butli, teraz niestety nie.
          Po kąpieli i butli dalej szaleje i po ciężkich i różnych próbach
          usypia koło 21. Budzi się po 45 minutach lub po 22 i to nie z
          płaczem a z krzykiem i nie można go uspokoić.Potem marudzi i bawi
          się do 23 30. Kiedyś się wybudzał, ale można było go uspokoić butlą
          lub przytulając i dając smoczka, teraz nie ma mowy.Tak jest od
          tygodnia. Nie wiem , dlaczego tak się drze , już mu nie daję różnych
          dziwnych obiadków, tylko dynię albo marchew z mięsem, bo miał
          dodatkowo kwaśne kupy. Myślałam, że to od tego, ale stolce już sa w
          normie a wieczorny horror trwa.
          Spróbuj syropku uspokajającego na receptę 'DIPHERGAN",sama nie
          wiem , czy pomaga, ale warto sprawdzić, on jest delikatny, nawet dla
          dzieci alergicznych się nadaje.
          Ja mam wrażenie, że te dzieci kolkowe to już takie są pobudzone i
          żywe, mój też ciągle walczy, chwili oddechu nie ma i dodatkowo
          ciężkie nocki. Musi kiedyś minąć, tak , jak te kolki, pewnie też już
          myślałaś ,że się nigdy nie skończąsmile. Wytrwałości życzę.Trzymaj się .
          • kocio54 Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 13:26
            Kup huśtawkę-skoczka, na Allegro za 99 zł. , czasami jak mały juz
            pada a zasnąć nie chce to go wkładamy i usypia.
            • barbarka.1 Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 14:02
              słyszałam wiele niepochlebnych opinii na temat tych huśtawek -
              skoczków
    • linkap_wawa Re: Refleksje nt problemów z usypianiem (długie). 16.11.09, 14:23
      Moj wiercik tez ze snem jest na bakier, a szczegolnie z usypianiem a
      ma juz prawei 11 miesiecy... choc nie az tak bardzo jak twoj
      Robociksmile. W dzien masakra, bo widze ze juz pada na twarz i marudzi
      strasznie ale jak probuje lulac, wsadzam do lozeczka, klasc sie obok
      to protestuje... i jedyna rzecz jaka dziala wtedy to chusta - wiaze
      ja tak, ze maly siedzy okrakiem na biodrze, a gore ma dosyc
      swobodna - wiec na poczatku jak chce cos tam pomajstrowac to prosze
      bardzo - ma taka mozliwosc a ja spokojnie chodze po mieszkaniu i
      robie swoje - odkurzam, sprzatam... na starcie troche protestuje ale
      szybko sie uspokaja i usypia w ciagu 10 min bez zajakniecia. Na noc
      po mleku po prostu wsadzam Wiercika do lozeczka, siadam obok i
      czekam. Nie odzywam sie nie zagaduje - on oczywiscie przypomina
      sobie wtedy ze ma mnostwo spraw do zrobienia jeszcze, wiec wstaje i
      kombinuje. A ja co jakis czas tylko klade go i mowie ze juz czas na
      spanie. Oczywiscie to sie powtarza kilka razy zanim zasnie, ale w
      koncu daje rade.
Pełna wersja