"załatwianie spraw" z niemowlakiem

07.12.09, 15:37
dziewczyny czy wam też zdarza się że nie macie z kim zostawić
swojego niemowlaka i wleczecie go ze sobą żeby coś załatwić?
MIeszkamy z mężem daleko od rodziny, mąż pracuje od rana do wieczora
(wraca 19-20) ja opiekuje się córeczką. Czasem wypada mi iść do
lekarza więc zabieram ze sobą małą. I tak zaliczyłyśmy już moją
wizytę u gina (przy czym mała została w wóżku w pokoju obok z
rejestratorką) oraz ostatnio dentystę i wyrywanie ósemki. przyznam
się szczerze że czułam się dziwnie wprowadzając wózek do gaminetu.
Panie dentystki nie miały nic przeciwko temu. Córka zachowywała się
wzorowo gdy mnie miała na oku leżała grzecznie i się uśmiechała. W
razie czego była druga dentystka która ją zagadywała.

Teraz zastanawiam się nad fryzierem, choć tu mogę ewentualnie
zostawić córkę z mężem w sobotę. Tylko tak się zastanawiam bo szkoda
mi weekendu to raz, dwa w soboty to zawsze się czeka, mimo umowienia
się na godzinę to i tak są poślizgi. Co o tym sądzicie? Czy naprawdę
to głupio wygląda?
    • becitka87 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 15:44
      No ja akurat mam z kim małą zostawić. Niektórzy ludzie nie rozumieją tego,że nie masz z kim dziecka zostawić i musisz wziąść ją ze sobą, ale w większości nikomu to nie przeszkadza. Jak będziesz się umawiała do fryzjera to się spytaj,czy byłóby problem jakbyś wzięła małą. A nie masz żadnej koleżanki,znajomej co by na tą chwilę zajęła się małą?
    • ma_niusia Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 15:58
      Myślę, że to zależy. Od Ciebie (Twojego nastawienia i jak sobie "radzisz" z
      dzieckiem), od dziecka (czy jest w miarę grzeczne, spokojne) i od miejsca w
      które się wybierasz (jak tam reagują ludzie). Ja też jestem większość dnia sama
      z Synkiem i wiele spraw załatwiam z nim, lekarzy oczywiście, jakieś urzędy typu
      skarbowy czy USC, poczta itp. Nie przepadam za pchaniem się z wózkiem w tłum
      ludzi, ale jeśli muszę to nie ma wyjścia smile Młody na szczęście jest grzeczny i
      zazwyczaj w swojej karocy śpi jak suseł więc spoko smile Albo w chuście go noszę
      czasami smile Ale ja na przykład fryzjera rzadko odwiedzam i dla mnie to taki
      rytuał, relaks, więc ja bym wolała sama iść, ale jeśli Tobie to nie przeszkadza
      i są warunki i miejsce gdzie wstawić wózek to czemu nie?
    • mamakaana Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 16:01
      Ja rowniez nie mam z kim zostawic dziecka, wiec wszedzie zabieram go
      ze soba. Zaliczylismy juz lekarzy i wszelkie urzedy. Nigdy nie
      spotkalam sie z jakims "krzywym " spojrzeniem. A z drugiej strony,
      to nigdy nie myslalam, co inni sadza na ten temat, no bo przeciez
      nie zostawie malego w domu.
    • synek_lalinek Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 16:23
      Ja nie widzę w tym nic złego. Do fryzjera bym jednak nie brała, ze
      względu na obecne tam chemikalia (farby, płyny do trwałej etc) i
      rozpylane lakiery. Poza tym no problem.
    • budzik11 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 16:50
      Wszędzie chodzę z dzieckiem, od urodzenia każdą duperelę m usiałam załatwić z
      synem, nie mam opcji zostawienia go nawet w weekend.
    • aniasa1 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 22:47
      a ja w nosie mam co inni powiedza. Co mam z nim zrobic? Uspic prochami na czas
      wyjscia? Byl ze mna na kazdej wizycie lekarskiej, u gina tez, w kazdym urzędzie
      itp..... Jedynie gdzie go nie zabieram to hipermarkety (jestem potwornym
      wrogiem) i na rozmowie kwalifikacyjnej., Do fryzjera tez go nie zabieram bo tam
      strasznie glosno - suszarki, glosna muzyka, farby..... poza tym juz raczkuje
      wiec w tych kudlach by sie zaraz wytarzal. Ale jak podejmuje decyzje o zabraniu
      go to kieruje sie tylko jego komfortem a nie tym co inni mysla...
      • aniasa1 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 07.12.09, 22:51
        a-ha! najlepszy jest numer w moim banku ktorym mam kredyt. Wciąz cos ode mnie
        chcą a tam na pierwsze piętro nie ma windy, wiec ładuję się wprost do pierwszego
        okienka na dole i proszę aby ktoś zszedł bo ja dziecka i torby nie będę
        tachała....... Zazwyczaj zaraz ktoś schodzi i tym sposobem unikam mega czekania
        na górze. Po prostu nie wyobrazam sobie czekac z maluchem na ręku choćby pol
        godziny.....
        • ma_niusia Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 14:25
          aniasa1 napisała:

          > a-ha! najlepszy jest numer w moim banku ktorym mam kredyt. Wciąz cos ode mnie
          > chcą a tam na pierwsze piętro nie ma windy, wiec ładuję się wprost do pierwszeg
          > o
          > okienka na dole i proszę aby ktoś zszedł bo ja dziecka i torby nie będę
          > tachała....... Zazwyczaj zaraz ktoś schodzi i tym sposobem unikam mega czekania
          > na górze. Po prostu nie wyobrazam sobie czekac z maluchem na ręku choćby pol
          > godziny.....


          Bardzo mi się to podoba smile Ja na razie mam w banku spoko, na parterze, ale
          pomysł super smile Gratuluję!!! Wiem, że to z konieczności trochę wynika, ale
          muszę to kiedyś sama wykorzystać tongue_out
      • gumi02 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 22:17
        ja też wszędzie małego ze sobą ciągam,u fryzjera też ze mną już był a że trzeba
        było kilka schodków do góry pokonać to fryzjerka jeszcze mi pomogła wnieść i
        znieść wózek z małym w środkusmile
    • easy_martolina84 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 14:35
      Jeszcze nic nie zalatwialam z corką.Ba!Nawet w sklepie z nia nie bylam.Zawsze da
      sie to jakos pogodzic,albo robi to mąż albo ja robie zakupy jak wroci z pracy.
      • mondovi Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 14:43
        > Jeszcze nic nie zalatwialam z corką.Ba!Nawet w sklepie z nia nie bylam.Zawsze d
        > a
        > sie to jakos pogodzic,albo robi to mąż albo ja robie zakupy jak wroci z pracy.

        nie zawsze da się wszystko pogodzić. wiele razy byłam z dzieckiem w ZUSie,
        Urzędzie Skarbowym, banku. Mąż pracuje, rodziny na miejscu nie mam.
        • easy_martolina84 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 14:49
          Pewnie,ze nie zawsze sie da.Pytanie bylo czy zalatwiam sprawy z dziekiem,wiec JA
          nie zalatwiam.
    • symbolica Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 15:40
      Ja tez od małego (no tak po 1 m.ż.)zaczęłam z mała wychudzić - wszędzie do
      sklepów, hipermarketów, urzędów, banku... choć miałabym z kim zostawić top po
      prostu tego nie robię. Dziecko nie chorowało mi, fajnie i zdrowo rośnie, nie
      boi się ludzi - wręcz uśmiecha się do wszystkich i papa robi nieznajomym smile
      • symbolica Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 15:42
        aaa a fryzjerka - kuzynka męza przychodziła do nas do domu obcinać włosy... a
        ostatnio jak urodziła dziecko to ja wszystkich obcinam (podcinam) choć
        niefachowiec jestem smile
    • mloda0242 Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 16:56
      ja też nie mam z kim Idy zostawić, jest tylko mama męża która nie zawsze ma
      czas, a raczej bardzo rzadko ma czas więc radzimy sobie z córką same;

      zabieram ją właściwie tylko tam gdzie muszę (zakupy, lekarze, urzędy), sprawy
      "nieobowiązkowe" (typu fryzjer) staram się załatwiać w weekendy kiedy z małą
      jest mąż, co nie znaczy że widzę coś złego w zabraniu dziecka do fryzjera na
      przykład; inna sprawa że Ida to by raczej tak grzecznie nie wyleżała... smile
    • minerwamcg Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 22:39
      A ja tam lubię smile Mam dziecko z kim zostawić, ale czasem specjalnie
      na spacerze zaglądam w jakieś "cywilizowane" miejsce. Dziecko budzi
      pozytywne uczucia u okolicznej ludności - znają nas już w
      pasmanterii, ochroniarz w Rossmanie otwiera nam drzwi, do pani z
      antykwariatu mała śmieje się całą buzią, pan ze sklepu elektrycznego
      prawi jej komplementy. Tak samo jest na poczcie, w knajpie z
      chińskim jedzeniem, u magika od komputerów...
    • ola_motocyklistka Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 22:48
      My z mężem nie mieliśmy młodej z kim zostawić. 1-tygodniowe dziecko zaliczyło
      wizytę w zusie i usie. Nie każdy jest szczęśliwy, ale cóż, życie. Czasami jak
      młoda popłakiwała, wpuszczano mnie bez kolejki.
      Jako że od kilku lat sprzedaję na allegro, poczta to mój drugi dom, a panie z
      poczty śmiały się że moje dziecko jest pocztowe. Jak miała 1,5 roku stała
      grzecznie ze mną w kolejce.
      Robiłam z nią zakupy, wpłacałam utargi w bankach, załatwialiśmy z nią kredyt.
      Zaliczałam fryzjerów, dentystów. Raz tylko była ze mną w szkole, ale na wpisie
      do indeksu. Na egz. nie zabierałam-uwazam to za niepoważne, chociaż jeszcze
      niedawno byłam z nią u promotora. Ale wcześnej zapytałam się o zgodę.
      I tak na załatwianiu mineło 3,5 roku, a moje dziecko nie robi mi scen w
      sklepach, pomaga mi w zakupach, i udziela się w takich miejscach.

      Warto od małego uczyć dziecko że trzeba być gdzieś i zachowywać się stosownie do
      miejsca w którym się znajduje.
      • sylwiagur Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 23:01
        Ja niestety nie mam możliwości zostawić synka z kimkolwiek ani w
        tygodniu, ani w weekendy. Wszystkie sprawy załatwiam razem z nim, a
        że nie należy do cichych i grzecznie leżących niemowląt spotkałam
        się z nieodpowiednimi komentarzami. Np. na poczcie, stojąc w kolejce
        z wózkiem Młodemu zaczęło się nudzić, więc sobie marudził. Pani w
        okienku zaproponowała byśmy podeszli bez kolejki. I się
        zaczęło...usłyszałam od kilku osób, że specjalnie chodzę z
        dzieckiem, bym nie musiała stać w kolejkach. Dopiero jak się
        odezwałam, że jestem wdową i nie mam jak zostawić dziecka-
        komentarze ucichły. Czasem pozory mylą, ludzie widzą młodą kobietę
        więc myślą, że się wycwaniła i omija kolejki...
        Pozdrawiam
        • pagaa Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 08:54
          no to racja, ja tak pół na pół, czasem przepuszczą z uśmiechem, czasem rzucą
          komentarzem jakimś zbytecznym. Mi tam nie zależy na przepuszczaniu, ale ludzie
          często myślą, że jak idę na pocztę z dzieckiem, to znaczy, że chce bez kolejki
          wejśćuncertain nie kumają, że po prostu muszę, bo nie ma z kim zostać.
    • ktosiowa.waw Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 08.12.09, 23:50
      Droga Autorko,
      Weź zbierz swój tyłek w całość.
      Co Ty sobie myślisz? Że wychodzenie z dzieckiem to coś dziwnego?
      1/2 dziewczyn na tym forum nie ma letko, zasuwa z dzieciakami i nie patrzy się
      czy ktoś krzywo spojrzy.
      Prowadzę budowę domu z niemowlakiem, jak miał 1,5 m-ca to wybierałam glazurę do
      łazienek. Leroy, Castorama itp, wożenie 200 kg kleju, zakupy w centrum
      budowlanym, wizyty w mieszkaniu, doglądanie roboty - to wszystko z niemowlakiem.
      już mi się rzygać chce od tego, szczególnie że zęby i maruda się zrobił. Ale jak
      patrzę na Twojego posta to przecieram oczy ze zdumienia...
    • pagaa Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 08:41
      hej ja też musiałam czsami z młodym się wybrać gdzieś, co się da zostawiam na
      wieczór aż Tatek wróci, no ale wiadomo, że urzędowe sprawy to do 15wink a do
      fryzjera, to nie brałabym go, bo tam za dużo rozpylaczy różnego rodzaju a i ja
      musiałabym ciągle go obserwować, to co to za przyjemnośćwink
    • maesstra Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 10:07
      faktycznie, daruje jej chyba tego fryzjera ze wzgledu na ta chemie,
      nie pomyslałam o tym.
    • amidala Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 10:23
      Gdy był maleńki, to nosiłam go w chustach i mei-tai, więc też zaliczył ze mną
      wszystkie możliwe wizyty: u lekarza, w urzędach, w sklepach, no wszędzie, oprócz
      fryzjera, bo tam sobie nie wyobrażam niemowlaka - chemia, włosy, panie się
      spieszą itd. Teraz, jako dwulatek, chodzi do fryzjera na własne wizyty. Jedno co
      zauważyłam, to taki maluch cudownie przyspiesza tempo załatwiania sprawy. A w
      urzędzie skarbowym nawet mi oszczędził paru kolejnych wizyt, bo panie uznały, że
      nie mogę tak ciągle do nich biegać z dzieckiem . Jednak jak chcą, to mogą. Bez
      komentarza.
      Wszędzie, gdzie bym go nie zabrała, był główną atrakcją dnia (może jeszcze
      element chusty był ciekawy). Mogłabym okradać banki i urzędy pocztowe, bo
      wszyscy się aniołkiem zachwycali, a jemu to w graj. Może mam idealne dziecko do
      łażenia po urzędach, ale naprawdę nigdzie nie spotkałam się z jakimkolwiek
      zniecierpliwieniem, lub złym słowem.
    • czaarodziejka Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 10:59
      Ja nie widzę nic dziwnego w zabieraniu dziecka gdy się załatwia różne sprawy.U
      fryzjera zaś u nas jest tak,że moja bratowa ma zakład i tam chodzimy.Zazwyczaj
      wszystko trwa 1,5 godziny.Jest tam osobny mały pokoik i albo małe śpi w tym
      pokoiku,albo tata lub ja się nim zajmujemy.W pojedynkę byłoby nam trudno,bo
      akurat nie posiedzi kilkunastu minut sama w wózku.
      • dobixx Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 16:57
        Chodzę z moją 3 miesieczną córcią wszędzie, do fryzjera, do
        kosmetyczki, do urzędów, po sklepach, do restauracji, a nawet
        ostatnio na wymiane opon w samochodziesmilei nie widzę w tym nic
        dziwnego ani złego
        • senait Re: "załatwianie spraw" z niemowlakiem 09.12.09, 17:01
          Ja z małym chodzę jedynie na zakupy, inne sprawy załatwia mąż, do lekarza
          chodzę, gdy mąż jest po pracy lub ewentualnie mąż się trochę zwalnia z pracy,
          żebym mogła wyjść, jeśli jest to konieczne.
Pełna wersja