Dodaj do ulubionych

nienawidzę macierzyństwa

08.12.09, 17:02
Budzę się rano i modlę, żeby jak najszybciej był wieczór. Zerkam na
zegarek- byle do pierwszej drzemki, byle do spaceru... Notabene
nienawidzę spacerów. Nigdy nie lubiłam, a teraz to łażenie z wózkiem
codziennie po tych samych alejkach mnie wkurza. Dziecko mam
wymagające, trudne, źle przeze mnie poprowadzone (wychowane?).
Płaczem domaga się mojej obecności non stop. A najlepiej noszenia na
rękach. Sprzątam po łebkach, obiad byle jaki, świąteczne pierniczki
nie upieczone. A byłam kiedyś perfekcyjną panią domu. Nigdy nie
myślałam, że moje życie po dziecku się nie zmieni, że będzie jak
dotąd. Ale nie sądziłam też, że zniknę. Bo mnie jako człowieka
właściwie nie ma, jestem tylko matką. Nie mam czasu na ukochany
niegdyś teatr, na kino, książkę. Cały dzień zamknięta w domu z
półrocznym tyranem, nastawiona na czuwanie. Plus nocne pobudki na
karmienie. Kiedy wieczorem położę malca i mogę przestać być matką,
to człowiek, którym jestem ma siłę tylko dowlec się do łóżka i
zasnąć. Może dziś mi się przyśni, że nie mam dziecka choć przez
jeden dzień.
Obserwuj wątek
    • lee_a Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 17:07
      jesteś chyba w najgorszym momencie życia dziecka, ja u obydwu córek przezywałam
      katusze od 4 do 7 miesiąca ich życia. A potem jest już lepiej, dziecko robi się
      mobilne, umie usiąść doczołga się do upatrzonej zabawki, zajmie sobą na podłodze.
      Przy pierwszej wróciłam do pracy jak miała 6 miesięcy i uważam, że była to
      świetna decyzja. Teraz mam w domu dwoje dzieci - starsza ma 2 lata i 4 miesiące,
      młodsza 9 miesięcy a ja wiem, że fajnie jest być mamą - dzieciaki zajmą się
      sobą, pobawią. Wiadomo, czasem jest ciężko, ale to już nie ten koszmar co w
      okolicach 6 miesiąca życia...
    • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 17:14

      Zaraz dostaniesz po glowie od matek_polek i innych Pan
      Znakomiciezorganizowanychcotosobiezewszytskim radza wink Napisalas
      jednak szczera prawde o wczesnym macierzynstwie (czyli jakies
      pierwsze 2 lata zycia dziecka). Nawiasem mowiac przydaloby sie to
      zlinkowac do pan od fasolinek i niunieczek na forum CiP big_grin

      Ja tego o czym piszesz mzoe nie nienawidze, ale mnie to drazni i
      meczy. Tez czesto licze godziny, bo dziecko potrafi dac popalic i
      tez mam trudne dziecko, ktore ciagle chce zeby sie z nim bawic,
      zajmowac...Oprocz tego nie lubie karmienia piersia, te gadki o
      spojrzeniu dziecka znad piersi sa zdecydowanie przereklamowane, a
      kobieta jest uwiazana, te piersi takie "funkcjonalne", jak dziecko
      nagle wrzeszczy ni z tego ni z owego to zaraz sie martwie czy cos
      zjadlam , moze wypilam nie tego co trzeba. No i te "sexowne" bluzki
      i staniki do karmienia...uncertain Chcialabym, zeby juz bylo "piec lat
      pozniej" wink
      • ezri Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 09:06
        wilma.flintstone napisała:

        >
        > Zaraz dostaniesz po glowie od matek_polek i innych Pan
        > Znakomiciezorganizowanychcotosobiezewszytskim radza wink Napisalas
        > jednak szczera prawde o wczesnym macierzynstwie (czyli jakies
        > pierwsze 2 lata zycia dziecka). Nawiasem mowiac przydaloby sie to
        > zlinkowac do pan od fasolinek i niunieczek na forum CiP big_grin
        >
        > Ja tego o czym piszesz mzoe nie nienawidze, ale mnie to drazni i
        > meczy. Tez czesto licze godziny, bo dziecko potrafi dac popalic i
        > tez mam trudne dziecko, ktore ciagle chce zeby sie z nim bawic,
        > zajmowac...Oprocz tego nie lubie karmienia piersia, te gadki o
        > spojrzeniu dziecka znad piersi sa zdecydowanie przereklamowane, a
        > kobieta jest uwiazana, te piersi takie "funkcjonalne", jak dziecko
        > nagle wrzeszczy ni z tego ni z owego to zaraz sie martwie czy cos
        > zjadlam , moze wypilam nie tego co trzeba. No i te "sexowne"
        bluzki
        > i staniki do karmienia...uncertain Chcialabym, zeby juz bylo "piec lat
        > pozniej" wink
        >

        Z tym linkiem to świetny pomysł smile
        Mam akurat dośc grzeczny egzemparz malucha, ale rozumiem o co chodzi
        autorce. Człowiek jest po prostu zmęczony codzienną rutyną i
        przerywanym snem.

        Co do bielizny i bluzek to jak się dobrze poszuka to naprawdę można
        znaleźc seksi rzeczy. Swoje staniki i bluzki kupowałam w sieci,
        podobnie jak bieliznę ciążową, bo w znanych mi sklepach
        stacjonarnych znajdowałam tylko styl babciny made by Cannpol
        babies wink
      • magdad5 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 17:33
        Dobrze Cie rozumiem. I nie martw sie komentarzami matek polek
        upojonych idea macierzynstwa, spacerkami, ciaglym guganiem do
        niemowlaka itp, itd. Ja mam trojke (wszystkie zaplanowane i
        chciane). I to co Ci moge powiedziec z perspektywy czasu - bedzie
        tylko lepiej - to koszmarny okres w zyciu dziecka. Zaraz mnie ktos
        tutaj bedzie krytykowal ale mam to w nosie - okres od mniej wiecej 2
        m-cy do 1 roku mojego pierwszego syna to dla mnie koszmar
        Obiecywalam sobie ze nigdy wiecej nie bede miec dzieci - a aktywnej,
        pracujacej kobiety stalam sie bufetem powtarzajacym codzienna
        rutyne, zmeczonym, znudzonym, i wkurzonym na zamkniecie w domu jak w
        wiezeniu (to byla pozna jesien i zima wiec wychodzenie bylo raczej
        ograniczone). I wiesz co - on wyrosl. Zaczelam sie cieszyc
        macierzynstwem kiedy synek skonczyl rok i od tego czasu jestem w nim
        permanentnie zakochana (ma 7 lata). Potem pojawil sie jego brat
        (dzis 3,5 roku) i siostra (2 mce). I zawsze z nastawieniem ze to
        trzeba przetrwac. Bo otwarcie z moim mezem mowimy, ze nie lubimy
        niemowlakow. Ale potem nasze dzieci wprost uwielbiamy i dlatego
        zdecydowalismy sie na trojke. U nas zadzialalo zatrudnienie Pani
        (dzis jest z nami juz 5 rok) ktora przynajmniej na kilka godzin
        zostawala z dziecmi a ja staralam sie wrocic do normalnego zycia.
        Musisz to przetrwac - zobaczysz potem bedzie cuudownie. Rozpisalam
        Cie ale znajac niektore mamy na tym forum to zaraz ktos zacznie na
        Ciebie nalatywac. Nie martw sie. Takie uczucia sa normalne tylko
        nie wszyscy maja odwage o tym pisac no bo jak tak mozna...

        P.S. szkoda ze nie widzialas kilka dni temu Lekcji Stylu na TVN
        Style - byly mlode mamy (nie pamietam dokladnie ale chyba Kasia
        Kowalska i Patrycka Markowska, i ktos jeszcze) ktore jak jeden maz
        powiedzialy, ze zaczely sie cieszyc macierzystwem kiedy ich dzieci
        skonczyly rok. Przedtem bylo tylko zmeczenie, niewyspanie i
        rutyna.

        • alicja_ala Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 18:49
          nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
          moze pomoc?? co taka zdzwiona? nie moze w sobote zostac z dzieckiem
          zeby mama mogla odreagowac?jak ktos pisze,ze nie moze isc do teatru
          to chyba jest samotna matka i nie moze liczyc na partnera...
          • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:47
            alicja_ala napisała:

            > nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
            > moze pomoc?? co taka zdzwiona?

            No, taka zdziwiona. Moj maz, na przyklad, wychodzi do pracy o 7.00 a
            wraca okolo 18.30. Dziecko idzie spac 19.00-19.30. Wystarczy, zeby
            sie czuc dokladnie tak jak autorka watku. I faktycznie, ta sobota, w
            ktora maz moze zostac z dzieckiem to takie wyzwolenie, tak skrzydel
            dodaje, ze normalnie zesikac sie mozna z radosci. Nie wposminajac
            juz o tym, ze kobiety zewszad sa bombarodowane informacjami, zeby
            nie dawac butelki, bo przenajswietszy odruch ssania sie dziecku
            popsuje. Uwazasz wiec, ze kobieta ktora to "kupila" i ktora karmi
            tylko piersia, moze sobie tak po prostu isc do teatru, kina czy
            dokad chce? Zreszta nie badz smieszna. W moich oczach w watku jest
            mowa o caloksztalcie zycia kobiety po dziecku, a nie o jakism tam
            wolnym popoludniu jednym czy drugim.
            • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:58
              wilma.flintstone napisała:

              > Uwazasz wiec, ze kobieta ktora to "kupila" i ktora karmi
              > tylko piersia, moze sobie tak po prostu isc do teatru, kina czy
              > dokad chce?
              Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.

              > W moich oczach w watku jest mowa o caloksztalcie zycia kobiety po dziecku

              No bo tak to wlaśnie jest, jak dziewczyny nie biorą do wiadomości
              sakramentalnego:zobaczysz jak urodzisz dziecko, jak się wszystko zmieni.

              Sama się ze sobą mocowałam przez pierwsze trzy miesiące, bo nie miałam zgody na
              to, żeby tak wszystko do podstaw poukładać na nowo. Po dziesięciu latach
              małżeństwa ma się pewne nawyki i przyzwyczajenia, a tu wszystko trzeba zmienić.
              Tylko najpierw trzeba wyluzować i na przykład trochę mniej ambicjonalnie podejść
              do kwestii brudnej podłogi, czy niepozmywanych naczyń.

              A jak dochodzą do tego tak silne emocje o jakich pisze autorka wątku, to może
              należałoby sprawdzić, czy to nie jest depresja. Bo tu już porady na forum mogą
              nie wystarczyć.
              • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:26
                joshima napisała:

                > Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.

                Ojojoj, nie znasz zalecen WHO, ze dziecko do pol roku ma byc TYLKO
                na piersi?


                > No bo tak to wlaśnie jest, jak dziewczyny nie biorą do wiadomości
                > sakramentalnego:zobaczysz jak urodzisz dziecko, jak się wszystko
                >zmieni.
                > Sama się ze sobą mocowałam przez pierwsze trzy miesiące, bo nie
                >miałam zgody na to, żeby tak wszystko do podstaw poukładać na nowo.
                >Po dziesięciu latach małżeństwa ma się pewne nawyki i
                >przyzwyczajenia, a tu wszystko trzeba zmienić. Tylko najpierw
                >trzeba wyluzować i na przykład trochę mniej ambicjonalnie podejść
                > do kwestii brudnej podłogi, czy niepozmywanych naczyń.


                Nie wiem o co chodzilo autorce watku, zwlaszcza ze sie nie ozdywa,
                ale dla mnie jej wypowiedz nie dotyczy tak naprawde brudnej podlogi
                czy tych nie upieczonych piernikow. Ja mam dokladnie te same
                odczucia, a od pedantki, kucharki czy idealnej pani domu dziela mnie
                lata swietlne. Ale to jest zupelnie co innego, cos o co ona opisuje
                jako bycie czlowiekiem czy kobieta. I nie wiem czy dobre
                samopoczucie zalezy od zgody na poukladanie wszytskiego na nowo, bo
                to "poukladanie" pierwszego okresu zycia dziecka jest czyms
                tymczasowym, czyms co mija i po przezyciu czego dalej mozemy sobie
                kultywowac stare nawyki. Jednak dotrwanie do tego momentu jest
                bardzo trudne, bo wymaga podporzadkowania wlasnych potrzeb i celow
                kobiety, zarowno jako kobiety i jako czlowieka, potrzebom
                dziecka.

                Nie wiem czy autorka watku ma depresje. Moim zdaniem ona jedynie
                zaprzecza stereotypowi pokutujacemu w spoleczenstwie, ze
                macierzynstwo to tylko i zawsze pozytywne odczucia. Tymczasem
                zarowno kobieca podmiotowosc i autonomia zostaja przez macierzynstwo
                powaznie podwazone. I to moze budzic silne emocje - mnie, na
                przyklad, lata cale zajelo podjecie decyzji o drugim dziecku, bo
                mentalny bol jakis sie odczuwa po przetrwaniu okresu niemowlectwa
                moze trwac dlugo. Mimo, ze sie dziecko kocha i jest sie w gruncie
                rzeczy szczesliwa, jednak jest to szczescie bardzo duzo kobiete
                kosztujace. Dlatego wlasnie "nie zrozumialam" Twojego dowcipu
                dotyczacego meskiej pomocy, bo moj maz takze sprzata, robi zakupy,
                gotuje i kapie dziecko, ale nie zdejmie ze mnie ciezaru
                macierzynstwa. I ja, na przyklad, nie widze powodu zeby nie mowic
                glosno o tym, ze jest to CIEZAR, fizyczne i psychiczne obciazenie na
                wiele miesiecy, a nie tylko kwilenie pachnacej wanilia fasolinki,
                ktora nam wyszla z brzusia.
                • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 22:06
                  wilma.flintstone napisała:

                  > joshima napisała:
                  >
                  > > Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.
                  >
                  > Ojojoj, nie znasz zalecen WHO, ze dziecko do pol roku ma byc TYLKO
                  > na piersi?
                  Znam, tylko nie chciało mi się sprawdzać ile ma to konkretne dziecko tongue_out

                  Jak się chcesz z kimś pokłócić to szukaj gdzie indziej (może poczekaj aż mąż
                  wróci), ja mam dziś zbyt dobry humor na to, żeby Ci się udało tongue_out

                  > Ja mam dokladnie te same
                  > odczucia, a od pedantki, kucharki czy idealnej pani domu dziela mnie lata
                  swietlne.

                  Autorka wątku wyraźnie ubolewa nad faktem, że kiedyś świetnie prowadziła dom a
                  teraz nie może. No to chyba o to też jej chodziło.

                  > I nie wiem czy dobre
                  > samopoczucie zalezy od zgody na poukladanie wszytskiego na nowo
                  Ja też nie wiem. U mnie zadziałało, ale nie twierdzę, że to generalna zasada.

                  > to "poukladanie" pierwszego okresu zycia dziecka jest czyms
                  > tymczasowym, czyms co mija
                  Owszem, jednak to się potem zmienia dość powoli i przy pewnej elastyczności daje
                  się za tym nadążyć. A poród i dziecko w domu to tak z dnia na dzień niemalże tongue_out

                  > po przezyciu czego dalej mozemy sobie
                  > kultywowac stare nawyki.
                  Nie prawda. Już nigdy nie będzie tak, że będę tylko ja i on. No chyba, że
                  dziecko dorośnie i wyprowadzi się z domu, ale to i tak nie będzie tak jak przedtem.

                  > Nie wiem czy autorka watku ma depresje.
                  Ja też nie wiem, ale warto by było, żeby ona się nad tym szczerze zastanowiła.
                  To żaden wstyd, to się zdarza. A jeśli można sobie pomóc to dlaczego tego nie
                  zrobić?

                  > I ja, na przyklad, nie widze powodu zeby nie mowic
                  > glosno o tym, ze jest to CIEZAR
                  Ależ ja się z tym całkowicie zgadzam. Sęk w tym, że jak zauważyłaś wiele
                  dziewczyn jest na to nieprzygotowanych. Mi było tym trudniej im bardziej z tym
                  walczyłam.
                  • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 11:20
                    joshima napisała:

                    > Znam, tylko nie chciało mi się sprawdzać ile ma to konkretne
                    >dziecko

                    Sprawdzilam w Wikipedii i juz wiem, ze potrzebowalabys emotikonu
                    zeby wychwycic ironie w mojej poprzedniej wypowiedzi tongue_out


                    > Nie prawda. Już nigdy nie będzie tak, że będę tylko ja i on.

                    No jesli patrzec na liczbe nakryc przy stole czy kurtek w
                    przedpokoju, to masz racje. Ale ja mowilam o kultywowaniu dawnych
                    nawykow czy kontynuowaniu hobby itd. To wszytsko po paru latach
                    wraca do stanu "sprzed dziecka".


                    > > Nie wiem czy autorka watku ma depresje.
                    > Ja też nie wiem, ale warto by było, żeby ona się nad tym szczerze
                    zastanowiła.

                    Jesli tak, to 95% uczestniczek tego watku ma depresje...Mnie sie
                    jednak wydaje, ze na forum Niemowle przekroj charakterologiczny
                    uczestniczek jest nieco wiekszy niz na forach, gdzie matki sa smutne
                    jak im sie dwuletnie dziecko od piersi odstawia. To sa kobiety,
                    ktora albo czerpia autentyczna radosc z poswiecania sie dla dziecka,
                    albo urodzily sie by cierpiec big_grin A w tym watku napisalo wiele
                    zwyklych kobiet, ktorym milosc macierzynska nie zawsze latwo
                    przychodzila. Co jest zupelnie naturalne.

                    > Mi było tym trudniej im bardziej z tym
                    > walczyłam.

                    Czyli co, poddac sie biegowi wydarzen, a raczej rutynie, zmeczeniu,
                    znudzeniu? Mozna i tak, ale tak pasywne podejscie to tez jest
                    sztuka, wbrew pozorom...
                    • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 13:57
                      wilma.flintstone napisała:

                      > No jesli patrzec na liczbe nakryc przy stole czy kurtek w
                      > przedpokoju, to masz racje. Ale ja mowilam o kultywowaniu dawnych
                      > nawykow czy kontynuowaniu hobby itd. To wszytsko po paru latach
                      > wraca do stanu "sprzed dziecka".
                      Nie wszystko. Zawsze trzeba jednak uwzględnić dziecko i okazuje się, że jednak
                      brakuje albo czasu albo pieniędzy albo coś jeszcze jest nie tak. Chociaż to
                      jeszcze zależy jakie się ma hobby i nawyki. Bo co powiesz na przykład na nawyk
                      chodzenia nago po domu? Skrajny, to prawda, ale pokazuje, że nie można
                      generalizować.

                      > Jesli tak, to 95% uczestniczek tego watku ma depresje...
                      O nie. Dziewczyny piszą, że są zmęczone, znużone itp. Ona napisała coś o
                      nienawiści. To wygląda na drobiazg, ale może być istotne.

                      > Czyli co, poddac sie biegowi wydarzen, a raczej rutynie, zmeczeniu,
                      > znudzeniu? Mozna i tak, ale tak pasywne podejscie to tez jest
                      > sztuka, wbrew pozorom...
                      No od popadania ze skrajności w skrajność jeszcze mi na szczęście daleko. Na
                      początek jak pisałam zrezygnowałam z perfekcyjności. Mieszkanie nie musi
                      błyszczeć codziennie, ani nawet co sobotę a obiady nie muszą być wymyślne i
                      perfekcyjne. Paradoksalnie jak lekko odpuściłam to się okazało, że mogę więcej
                      niż mi się wydawało. Za dużo czasu i energii traciłam na siłowanie się z
                      macierzyństwem, z dzieckiem i z nową sytuacją. Z resztą z tego co przeczytałam w
                      tym wątku nie tylko u mnie to tak zadziałało.
            • mumi7 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 10:57
              Masz rację, wilma. Mój małżonek pracuje w takiuch godzinach, że w
              domu nie ma go od 7 rano do mniej więcej 19.30 (bo ktoś musi
              jeszcze wbiegu zrobić zakupy). Sama siedze w synkiem. Ma dopiero 5
              tygodni, a dotychczas pomagała mi mama lub teściowa, za chwilę się
              to skończy i zostanę całkiem sama. Obawiam się, że też wsiąknę w
              zycie dziecka tak, że mojego juz nie będzie, bo jednak bycie matką
              to zajęcie nawet nie na cały etat, ale pełnowymiarowe życiowo. I
              dodatkowo cholernie wyczerpujące, niech mi nikt nie mowi, że nie.
              Weekendy są dobre, bo moge wyrwac się z domu, ale znów - karmienie
              piersia przyszło mi z trudem, więc nie chce go stracić. Oznacza to,
              że po karmieniu realnie mam dwie godziny na załatwienie
              czegokolwiek. Wliczjąc w to korki, nie ma czasu na nic w praktyce.
              Kino i teatr odpada, chyba że wprowadza seanse godzinnewink Pewnie
              będzie lepiej, tak cały czas myslę, ale pewnie dużo, duzo poźniej.
              Dlatego wcale mnie post autorki nie dziwi. Mozna usiąść czasem i
              płakać ze zmęczenia i przytloczenia nową rolą. Pozdrawiam
              • justysia240 Re: nienawidzę macierzyństwa 13.12.09, 17:56
                masz rację, dzisiaj sebastian ma 2 i pół miesiąca i jest troszkę
                lepiej niż jescze miesiąc temu kiedy to miałam ochotę wyjść i nie
                wrócić. zastanawiam się tylko jak dawały sobie radę nasze babki,
                ugotuj, wypierz, wyjdź z dzieckiem na spacer, jak któraś mieszkała
                na wsi to zrób w polu? pierwszy rok dziecka jest naprawdę
                przytłaczający i post autorki też mnie nie dziwi, mogę się tylko
                przyznać że czułam to samo dopóki sebastian nie uśmiechnął się do
                mnie na swój niedojrzały jeszcze sposób.
          • memphis90 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 21:22
            > nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
            > moze pomoc??
            Wiesz, nie każdy pracuje "od-do". Mój mąż, jak ma zlecenie, to siedzi nawet do 3
            nad ranem, a zdarzały się też nieprzespane noce.
          • kitka20061 do alicja 11.12.09, 16:13
            alicja_ala napisała:

            nie moze w sobote zostac z dzieckiem
            > zeby mama mogla odreagowac?jak ktos pisze,ze nie moze isc do teatru
            > to chyba jest samotna matka i nie moze liczyc na partnera...

            A może ona chciałaby z partnerem a nie jak samotna kobieta iść do tego teatru, kina.....?
            Wiem co czuje autorka, bo sama też tak miałam do roku czasu. Myślałam że się wykończę. Niestety nie mam dziadków, którzy zostaliby z dzieckiem. Po roku odstawiłam małą od piersi i jak chciałam gdzieś wyjść to zostawiałam ją z opiekunką, ale do roku byłam jak robot, który nigdy nie jest wyłączany, chociaż baterie były już na wykończeniu.
          • musiajadzi Re: nienawidzę macierzyństwa 06.01.10, 16:36
            Jeśli ktoś ma tyle szczęścia, że mąż ma do pracy 5 minut piechotką i
            pracuje w urzędzie standardowe 8 godzin, to niech się cieszy. Czasem
            trzeba do pracy jednak dojchać, i to kawałek, zostać dłużej, i potem
            wraca się do domu późnym wieczorem. W soboty też niektórzy
            tatusiowie pracują. A w niedzielę chciałabym pobyć trochę z mężem, a
            nie uciekać, zostawiając naszą pociechę w objęciach tatusia.
            Pozostaje mi zacisnąć zęby, nadal nadwyrężać wyobraźnię (co tu
            robić, żeby dziecko się nie nudziło ze mną, a ja z nim) i cierpliwie
            czekać na to, aż nasza mała skończy roczek.
            Przy okazji - dziękuję tym mamom, które dały mi wiarę, że początki
            macierzyństwa są trudne, ale do przetrwania.
          • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:54
            joshima napisała:

            > Chyba dopiero trzy etaty pokrywają w pełni dobę tongue_out


            Tak, kochane, macie racje, chyle czola. W koncu nasi pracujacy
            calymi dniami faceci sa w domu w nocy, jak dziecko spi. Piersia co
            prawda nie nakarmia, ale przeciez zawsze moga pampersa zmienic.
            Doprawdy, idiotka ze mnie ze nie dostrzegam jak facet mnie strasznie
            przy tym dziecku moze odciazyc....
          • aga_wer Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 12:08
            joshima napisała:

            > Chyba dopiero trzy etaty pokrywają w pełni dobę tongue_out
            >

            mój wychodzi gdzieś ok 6 a wraca prawie codziennie koło 20 plus dodatkowe 6
            dyżurów całodobowych- teoretycznie to tylko jeden etatsad
    • agulle a gdzie ojciec? 08.12.09, 17:33
      a gdzie ojciec dziecka, czy ma szansę Cię wyręczyć czy w pracy cały dzień?
      Bo jak to drugie, to Cię bardzo rozumiem. Ale nie musisz przecież codziennie gotować i mieć super wysprzątane. Wiesz z dzieckiem te czynności muszę od nowa znaleźć się z naszym rozkładzie dnia, powoli, stopniowo, nie wszystko na raz.
      Dziecko przewraca życie do góry nogami, trzeba je znów poukładać.
      Poza tym jest zima, szybko się robi ciemno to sprzyja znienawidzeniu macierzyństwa.
      Ja czasami sobie myślę, ze rozumiem (nie znaczy, ze popieram), tych co kiedyś wyrzucili kilkumiesięczne dziecko przez okno(było głośno w mediach).
    • katka_tk Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 17:34
      Znam to i ja. mi już przeszło. Olewaj spacery, nie chce ci się nie idź, dzieć od
      tego nie umrze. Zorganizuj sobie wyjście do teatru a dzecia zostaw z mężem czy
      kimkolwiek innym, nic mu nie będzie. Dziecko Połóż na kocu na podłodze a sama
      wypij kawę czy co tam chcesz, miej go na oku ale olej histerie. Jak poryczy nic
      mu nie bedzie. to dobre na chwile. mi pomogl wstep ksiazki tracy hogg język
      niemowlat. Od kiedy go przeczytałam moje podejście do dziecka się zmieniło. na
      szczęscie. I odżyłam. Tobie tez tego zycze. Aha pomogło mi też to, że przestałam
      karmić piersią.
    • dori.28 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:21
      Zgadzam się z poprzedniczką - później będzie o wiele łatwiej.
      A póki co - musisz coś zmienić w swoim życiu.
      Może warto poszukać opiekunki / żłobka i poszukać pracy (chociaż na pół etatu).
      Kiedy nie będziesz spędzać z dzieckiem 24 godzin na dobę, będziesz miała więcej
      zapału do zabawy z nim.
      Poza tym, jeśli nie masz nikogo bliskiego, z kim możesz zostawić dziecka,
      przydałaby Ci się opiekunka - może jakaś starsza sąsiadka? - któa mogłaby
      regularnie np. raz w tygodniu zostać z dzieckiem na kilka godzin - a Ty zrób w
      tym czasie zakupy, idź do fryzjera, na aerobik - cokolwiek, co Cię relaksuje.
      Wbrew pozorom takie kilka godzin, ale regularnie daje naprawdę dużo.

      Możesz też odwiedzić psychologa, który pomoże Ci odnaleźć się w roli matki.

      Dodatkowo, spróbuj trochę urozmaicić czas spędzany z dzieckiem. Na spacerach na
      pewno mijasz wiele mam z dziećmi - rozmawiaj z nimi, spotykajcie się. Zapisz się
      na basen z dzieckiem, aerobik z dzieckiem, jedź do babykina (teraz wiele kin ma
      sale dla mam z dziećmi).

      Piszesz, że Twoje dziecko jest źle wychowane - to jeszcze maleńkie dziecko i
      dopiero kształtuje się jego zachowanie - jeśli masz wątpliwośi jak z nim
      postępować - poczytaj dobre książki - polecam np. książki Tracy Hogg.

      Wiesz, macierzyństwo czasami jest trudne, ale nie ma nic piękniejszego niż
      chwila, kiedy Twoje dziecko obejmuje Cię rączkami i mówi "kocham Cię, mamusiu".
      To wszystko przed Tobą.

      Powodzenia
    • kasia.46 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:52
      Mogą cię linczowac' mówic' żeś wyrodna, a ja przyznam racje, że
      czasami mam to samo. Różnica między nami jest taka, że ja prucz pół-
      rocznego tyrana ma jeszcze 2letniego Bobiego rozrabiakętongue_out Padam na
      pysk i modle się.... oby do latawink Nie jesteś jedyna kochana lecz
      tylko jedyna z wieluwink
    • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 19:52
      Też mam wymagające dziecko (na szczęście coraz starsze i coraz częściej
      zajmujące się sobą samo), które chciało być tylko na rękach, zasypiać tylko ze
      mną i ssać pierś godzinami. Też miałam nieposprzątane, niewyprane i
      nieugotowane, chyba, że mąż miał chwilę, żeby się tym zająć. Też po położeniu
      dziecka nie miałam siły na nic innego. Ale żeby od razu w taką skrajność popadać?

      Jak już jestem zmęczona, mimo zaangażowania męża w opiekę nad dzieckiem i
      prowadzenie domu, to się pakuję i jadę do mamy na tydzień. Mama bierze dziecko
      rano, żebym dłużej pospała, chodzi na spacer, bawi się z Małą jak jest wieczorem
      rozkapryszona. A jak bym miała ochotę wyjść do kina lub teatru to też by się dało.

      Po takim tygodniu "wczasów" wracam do domu i nowej codzienności w nieco lepszym
      humorze. A jeśli Twój stan jest tak poważny jak o tym piszesz, to może dobrze by
      było się spotkać z jakimś specjalistą?
    • liivia Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:12
      Wypisz, wymaluj moje odczucia tyle, że ja nie nienawidzę a jestem tym po prostu
      totalnie umęczona i podobnie jak Wilmę drażni mnie to.

      Tyle, że ja przerabiam to już drugi raz, bo z pierwszym miałam to samo !! Jak
      byłam w tej ciąży to wszyscy wokół trąbili, że drugie zawsze jest inne czyli u
      mnie wychodziło, że będzie spokojniej i łatwiej. I ja naiwnie w to uwierzyłam, a
      nawet gorzej bo się na to nastawiłam !!
      A tu niestety...

      A ze spacerami to u mnie w dwie strony idzie: z jednej się cieszę, że wreszcie
      wyjdziemy z tego domu i będę miała godzinkę czy dwie ciszy i spokoju a z drugiej
      też nienawidzę tego łażenia codziennie tymi samymi ścieżkami, poza tym po takim
      dwugodzinnym łażeniu wracam do domu zmęczona i strasznie śpiąca i marzę tylko o
      tym żeby zakopać się pod koc i spać, ale wiadomo: mogę sobie o tym tylko
      pomarzyć ...
      • agul-ex78 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:40
        no to i ja sie dopisze, jestes odwazna, ze to piszesz i wierz mi,
        nie jestes jedyna, ja czuje chwilami dokladnie to samo, nawet
        czesciej niz chwilami, chwilami to ja sie czuje dobrze.
        Tez mam 6 miesiecznego tyrana, ktory nie spi dobrze nocami, w dzien
        spi 30 min, do tej pory uwielbial byc tylko na rekach, a jeszcze
        dochodzily/dochodza jakies akcje zdrowotne, spedzajace mi sen z
        oczu. Do tego mam jeszcze 5 latke. Kazdy dzien wyglada tak samo.
        Rano przygotowac do przedszkola, zostaje z malym w domu, wiec
        karmienie, sprzatanie...same wiecie, ani sie obejrze, trzeba isc po
        corke do przedszkola. Nienawidze tego wciskania malego w zimowe
        ciuchy, rozbierania go w przedszkolu, ubierania spowrotem, wcale nie
        sa przyjemne te spacery w taka pogode. Otuchy dodaja mi weekendy,
        kiedy zwykle ktos znajomy nas odwiedzi, odrywams ie troche od tej
        szarej codziennosci.
        Wiec jak widac, mimo, ze kocham swoje dzieci ponad wszystko, tez
        odczuwam takie emocje, mam dosc, jestem zmeczona, przygnebiona, nie
        chce mi sie dbac o sieie i mimo, ze maz stara sie pomagac, to
        niewiele zmienia, bo matka to matka i tak ma wiecej do roboty przy
        cycowym dziecku.
        Mysle, ze tu tylko czas pomoze, a nie zaden specjalista, Dziecko
        podrosnie, stanie sie bardziej komunikatywne, bardziej zajmie sie
        soba, nie bedzie juz wisiec na cyku, mam nadzieje bedzie lepiej
        spac....Tak mialam ze starsza corka, teraz wiec mam nadzieje, ze tez
        tak bedzie, czego i wam zycze zmeczone mamy
    • deela Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:35
      zycie
      nie piesci
      zdziwiona?
      dzieci sa rozne, przed kazdym porodem przygotowywalam sie naprawdziwy sajgon,
      cos tak jak ty to opisalas
      na razie mnie to nie spotkal wiec macierzynstwo zwykle mnie cieszy (oprocz chwil
      kiedy oboje maja dzien wyjca i mam je ochote zostawic w domu i uciec)
      ja tez nie lubie sacerow - polubilam jak znalazlam sobie kumpele do spacerow - i
      to super kumpele - bo ja jestem z deka wybredna w kwestii towarzystwa i
      wolalabym lazic sama niz ze znakomita wiekszoscia uczestniczek tego forum
    • mama_piotrusia1984 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:48
      Kobiety moje kochane!!! Lejecie miód na mą skołataną duszęwink Jeden z
      niewielu razy mogę wreszcie powiedzieć że niecierpię pierwszego
      roku. Do tej pory czułam sięz tym jak najgorsza z najgorszych ale
      widzę że niepotrzebnie. Nie mogę się doczekać jak Adulcia dociągnie
      do roku bo wiem że potm juz jest jakoś tak łatwiej. Teraz
      przynajmniej wiem że poprostu muszę na to poczekać, ale jak miałam
      pierwsze dziecko to naprawdę myślałam że coś ze mną nie tak i że
      jestem w środku jakiegoś koszmaru, który nigdy się nie skończy.
    • ma_makangurzyca Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:48
      mimo ze mam podobnie "trudne dziecko" ciagle walcze o odrobine siebie
      z rzonym skutkiem...

      ...gdzies ktos kiedys powiedzial ze jesli zapytac kobiete (ktora ma dzieci of
      course) kim jest, odpowie ze MATKA, nie zaleznie od tego jaki jest jej zawod
      itp. bronie sie rekami i nogami zeby nie musiec nigdy tak powiedziec, zeby sie
      nigdy nie okazalo ze jestem juz tylko matka..
    • mini_1981 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:53
      Byle do osiemnastki smile A tak serio to nie obwiniaj się o to że tak myślisz, bo
      ja też zerkam na zegarek do 1 drzemki, potem do 2 i do wieczora, na spacery nie
      wychodzę codziennie bo mi się nie chce, olałam sprzątanie i gotowanie - jedyna
      rzecz którą trzeba będzie ścierpieć to to że dziecko chce być non stop przy
      Tobie - wszystko mija - tatuńcia włącz do opieki i wyjdź do ludzi na trochę sama
      jak masz możliwość. To pomaga.
    • duzeq Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 20:58
      Tu wszyscy pisza cos o roku, a z perspektywy 6 miesiecy to
      koszamrnie dlugo...
      A jak dla mnie, to musisz tylko zaczekac miesiac, moze dwa (to i tak
      dlugo dla Ciebie, wiem) - kiedy dzieciak zacznie Ci pelzac. Wtedy
      zacznie odkrywac katy, nowe swiaty i bedzie mial w nosie ciagle
      wiszenie na Tobie. Oczywiscie, nie to ze wyskoczysz do teatru a on
      sie nawet nie zorientuje, ale kawe wypijesz spokojnie smile. Zawsze to
      cos... No i latwiej od tego czasu bedzie (pomijajac zeby, leki
      separacyjne i takie tam smile)).
    • black-cat Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:00
      Psycholog lub psychiatra (depresja?) i niania do pomocy. Przyajmniej
      na 2-3 godziny dziennie, żebyś mogła wyrwać się z domu. W nocy na
      karmienie niech wstaje tatuś a jeżeli karmisz piersią i nocne
      wstawanie ci przeszkadza, przestaw się na butelkę i daj się wykazać
      ojcu dziecka. Teatr czy kino - są weekendy, niech z dzieckiem
      zostanie tata, a ty do kina, teatru czy gdzie dusza zamarzy.
      Posprzątać, ugotować obiad i upiec pierniczki może mąż (partner).
      Jak nie potrafi, niech się nauczy. W końcu całe życie się czegoś
      uczymysmile
    • leneczkaz włącz sobie serial ;) 08.12.09, 21:08
      Nie jest tak źle.

      Ja nienawidziłam karmić piersią, brzydziłam się swego odbicia w lustrze, nie
      mogłam otworzyć oka w nocy choćby dziecko jajo zniosło, mama zachorowała na
      raka, mieliśmy szybką przeprowadzkę jak syn miał 3 m-ce. No w łeb se strzelać tylko.

      A potem.. Olałam cycolenie, odrazu schudłam, w nocy wstawał mąż, dzielnie
      pomagałam mamie w czasie chemii, mieszkanie do którego się przeprowadizliśmy
      okazało się być cudne.

      Teraz. Syn ma 14 m-cy. Jest samodzilny, śpi całe noce. Ja doszłam do wyglądu
      sprzedciążowego, poszłam do wymarzonej pracy, chodzę do kina, z koleżankami na
      kawę i % wink .. Obroniłam się w ten piątek!! Mama żyje. Zajmuje się synkiem..

      Wszytko wydaje się być takie łatwe........


      Trudne chwile przetrwałąm poprzez wyłączenie się i katowanie wszytkich sezonów
      Desperatek wink .. Albo Sex w wielkim mieście jak oglądałaś D.

      Łepek do góry wink
    • zadomowienie Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:11
      Twój post mogłabym podpisac swoim nickiem.
      Mam cudne dziecko. Grzeczne, nie jest kłopotliwe, nie choruje. Ale
      nie oszukujmy się - jak każde maleństwo czasem pogrymasi i ma swoje
      fochy. Wiem,że dla dziecka - dla jego psychicznego bezpieczeństwa -
      wazny jest schemat. Wsanie,jedzenie, zabawa, jedzenie, spacer,
      jedzenie, zabawa, kapiel, jedzenie,spanie.
      JAK W KIERACIE.
      Męża mam cudownego. Jak wraca z pracy o 17:30 to do usypiania sam
      zajmuje sie synkiem, ale fakt ja w tym czasie nie mam siły ani
      ochoty na nic.
      Mieszkam w bloku, na 3 pietrze. Spacer dla mnie to nielada wysiłek
      fizyczny(wnoszenie i znoszenie wózka, małego...góra, dół) natomiast
      z drugiej strony młody podczas spaceru spi i mam wtedy czas
      pomysleć, posłuchać muzyki.
      Jeszcze ta diabelna zima i to całe ubieranie w kombinezony...
      Mysle i widze po postach ,że duzo jest takich mam jak my. Ja zawsze
      mówiłam o tym otwarcie ,że mnie to męczy, po czym stałam sie
      dziwadłem wśród mam(które spotykam na spacerze). Chyba uznały ,że
      nie kocham swojego dziecka. Kocham i to bardzo. Ale czasem nie mam
      siły. Na szczęscie niedługo wracam do parcy.

      P.S. W pracy pewnie będę wyła za dzieckiem i za tymi cholernymi
      spacerami...
      • blue.josi Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 22:12
        dołączam się - synal ma 4 miesiące i jest obiektywnie naprawdę bezproblemowy, ale jak u Was wszystkich przychodzą "te dni" podczas których chce się po prostu sobie pójść w dowolnym kierunku i się nie oglądać... to ogromna ulga przeczytać że Wy też tak macie.
        Co mi pomaga: (oprócz męża oczywiście) noszenie w chuście - zadziwiająco dużo można zrobić w domu i poza nim (zakupy, kawka w pobliskiej kafejce itd) nie mówiąc już o niezwykle sympatycznych reakcjach otoczenia smile po za tym zmykam na aerobic dwa wieczory w tygodniu (karmię cycem ale na noc dajemy butlę i mąż się tym zajmuje) i jakoś leci. Powrót do pracy już mam ustalony na połowę lutego i ostatnio coraz bardziej boję się czy ta rozłąka i wyrzut sumienia że mnie przy nim nie ma bardziej mnie nie uszkodzi niż to bycie non stop z nim.

        Ale ale... Drogie Mamy, trzymajmy się - to wszystko przecież mija, z każdym dniem i z każdą kolejną drzemką / spacerem...
    • judytka01 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:40
      smile no cóż chyba potrzebujesz cioci- niani. Każda z nas czuje sie tak czasami, ja mam 10 msc dziecko i czasem wydaje mi sie że innego zycia nigdy nie mialam, a co gorsza nie wiem jak miałabym wrócić do normalnosci. Na szkole rodzenia powiedzieli nam że 1 rok życia dziecko to najtrudniejszy okres w życiu kobiety.Japocieszam się ,że bedzie już za pól rok lepiej. Postaraj zrobić coś miłego dla siebie, zostaw ziecko z babcia i zrob to co najbardziej lubisz. Ja zaciskam zęby i czekam do wiosny. Nie daj się zwariować.
    • yoan.m Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:42
      dopiero niedawno zrozumiałam koleżankę (co dziwne bezdzietną) jak
      mówiła, że nie cierpi malutkich dzieci, woli 2-3 letnie z którymi
      można już się dogadać. a ja naiwna zawsze myślałam: jakie słodkie
      bobasy, jakie fajne, można ponosić, pouśmiechać się i tyle! zawsze
      uważałam, że jest mądrą kobietą ale nie wiedziałam że nawet w tej
      kwestii... jestem również zmęczona - wiadomo, ale pocieszam się, że
      za 5 tyg wracam do pracy, do ludzi! i wtedy dam radę. nie cierpiałam
      karmienia piersią, wytrzymałam w sumie 4,5 m-ca a od ponad miesiąca
      wreszcie odetchnęłam, mam spokój, niestety nie kręciło mnie to.
      rozumiem Cię, ale myślę że czym dalej tym będzie lepiej. ja korzystam
      z męża jak mogę, sama jeżdżę na zakupy, czasem na spotkanie z
      koleżankami. jak tylko wejdzie do domu z pracy to "oddaję" mu dziecko
      i staram się nim nie zajmować. weekendy też mam fajne bo on się
      martwi o dziecko a nie ja. może wykorzystaj swojego a będzie lżej!
    • kaska3237 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 21:54
      Ja mieszkam na islandii nie mam babc ani cioc z ktorymi moglabym
      moja BUBE zostawic, na spacery zawsze chodze sama bo nie mam
      kolezanek z dziecmi i tez spacer nie zawsze bo wieje pada i
      generalnie pogoda do d....Tez mi jest czasem ciezko i sie smieje ze
      ja wystawie za drzwi moze ktos wezmie, ale kiedy patrzy na mnie i
      gada mamamamama to ja kocham najbardziej na swiecie, ma juz 7
      miesiecy i robi sie kumata,ale nadal nie jest lekko. i dodam ze tez
      nienawidzialam karmienia piersia, karmilam tylko 6 tyg i dobrze mi z
      tym.nie jestes sama i nie daj sie dziewczyno
      • oda100 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 22:24
        zgadzam sie w wiekszosci z autorka watku, tz. podobnie myslalam jak
        urodzilam pierwsze dziecko, zimny kubel na glowe....i mysle ze czas
        i przyzwyczajenie do innego stylu zycia poprawia humor. W kazdym
        razie z 4 latkiem juz jest wiecej czasu, a przy drugim dziecku chyba
        juz calkiem niezle sie organizuje, bo bede robic dla tlumu swietawink

        Zobaczysz, za pare lat zmienisz zdanie
        • carinica011 Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 23:03
          dziecka też trzba się nauczyć, tak, jak męża/partnera i jego fanaberii. dla mnie
          też okres do +/- 7 mca to był koszmar a później już było lato smile teraz młoda ma
          15 mcy i jest fajna, kochana, słodka i najwspanialsza ale nadal kocham ją
          najmocniej, kiedy śpi smile

          co do pomocy - ja nie mam prawie żadnej - mój mąz prowadzi firmę in progres,
          więc bywa w domu do max 9.00 i właśnie przed chwilą wszedł do domu... i tak jest
          non stop, często równiez w soboty i niedziele, a gdy jest w domu też chce
          odpocząć, bo w końcu padnie jak szkapa. rodzice tez mi nie pomagają, bo są
          aktywni zawodowo, siostry mają swoje życie i dzieciaki, teściowa daleko a jak
          wkurzały mnie nie umyte podłogi, to zatrudniłam panią i wszystko było na tip top
          w ciągu kilku godzin. da się.

          teatrów raczej nie zamkną przez najbliższych kilka lat, kina też raczej będą
          stać jak stoją, do muzeum czy galerii można zapakować dzieciaka w chustę i fru.

          pogadaj może z kimś, bo to mi pachnie lekką deprechą.
    • mika_p Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 22:53
      Zima, zima, zima.
      To co najmniej połowa twojego doła. Wyjście na dwór to długotrwałe przygotowania
      w porównaniu z latem, ograniczona odległość bo zimno i bo nakarmić na byle ławce
      się nie da - a latem można iść w cholerę na pół dnia i kawałek wieczoru,
      ogranicza cię tylko zapas pieluch zabranych ze sobą. Dzień krótki, mało światła.

      Wiosną będzie lepiej, wiesz?
      Zamiast kilku warstw odziezy nałożysz dziecku cienki sweterek, sama zarzucisz
      żakiecik i po prostu wyjdziesz z domu.

      I zobacz, nawet książkę napisano o trudach przemiany z kobiety bezdzietnej w matkę:
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,31156185,,Pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko_.html?v=2

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka