nienawidzę macierzyństwa

    • green_hill Re: nienawidzę macierzyństwa 08.12.09, 23:02
      Hej,

      znam, przechodze, co najmniej raz w tygodniu mam ochote trzasnac drzwiami i juz nie wrocic wink Z jednej strony czas wlecze sie strasznie, codziennie dzien swistaka, monotonia i nuda, z drugiej strony juz mamy grudzien, a syn kwietniowy, nawet nie wiem, kiedy to zlecialo ...

      Chyba nie ma innej rady, tylko przeczekac i miec nadzieje, ze bedzie lepiej wink My z mezem nie mozemy sie doczekac, kiedy nasz dziec zacznie chocby pelzac, to moze wreszcie przestanie permanentnie na nas wisiec.

      U mnie troche sie sytuacja poprawila, kiedy skonczylam karmic piersia. Nie lubilam tego. Syn sam sie odstawil dokladnie wtedy, kiedy chcialam, czyli po pol roku. Niestety, nie mozemy sobie pospac, bo teraz zeby ida i mlody daje czadu.

      Ja wierze, ze bedzie lepiej. Przeciez wszyscy tak twierdza wink
    • zabulin Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 09:16
      Bedzie lepiej, naprawdę.
      Moj syn tez byl trudny, tez ciągle na rękach, spal jak zając pod
      miedzą- mial radar antywózkowy i antyłozeczkowy. Zasypiał na moich
      rękach albo na rękach mojej mamy i otwierał oko, gdy tylko dotknał
      wozka lub łózeczka.

      Wrociłam do pracy jak miał 5,5 miesiaca i to byla najlepsza decyzja
      w życiu. Biegłam tam z taką radoscia, że czasem miałam wyrzuty
      sumienia.

      Teraz synek ma 22 miesiące. Bardzo sie zmienil- jest grzeczny (w
      normie- tzn potrafi dac popalic, ale umie też zając sie soba).
      Pogodziłam sie z tym, ze dom ogarniam , a sprzatam NAPRAWDĘ od
      swieta, albo nocami. Zresztą moj tajfun smile potrafi odeslac w
      zapomnienie moje POSPRZATNIE w ciagu kilku minut.
      O np. wczoraj- umyłam lustro w przedpokoju- a on korzystajac z tego,
      ze poszlam do kuchni, pobiegł po chustki nawilżone i wyciapał nimi
      świezo umyte lustro.
      Drażni mnie to owszem, ale odpuszcam. Umylam drugi raz, jak poszedł
      spać.

      Dużo rzeczy mnie drażniło- że nawet jak zostawiam go w łózeczku na
      chwile, żeby iść do wc, juz placze. Ale to było dawniej. Kiedy Mały
      miał 10 m-cy straciłam jedną z najblizszych mi w życiu osob, nagle,
      gwałtownie.
      Wstawalam wtedy z łózka dla dziecka i tak sobie mysle, że musze mieć
      niezłe fory tam na górze, skoro najpierw dostałam syna, a potem
      straciłam Mamę.
      Przerwatosciowalam swoje życie i takie rzeczy jak niemozność pojscia
      na Sylwestra, a nie mogę, bo nie mam z kim zostawić synka, juz nie
      bola.
      Wolę to moje zmęczenie, nie zawsze porządek, czasem obrzygana bluzke
      od samotności, której bym doświadczyła po smierci Mamy gdyby nie mąż
      i syn.


      Bedzie łatwiej- teraz najgorszy wiek (tzn najbarzdiej sie umęczysz
      fizycznie- ciągle na raczkach, zabki, marudzenie)

      Jeszcze odzyskasz "swoje" życie.

      O, np ja dzis po pracy jade na masaz, a jeszcze pol 1,5 roku temu,
      myślalam, ze juz nigdy.....

      Trzymaj sie cieplutko, doswiadczasz tego co masa kobiet i przemawia
      przez ciebie zwykłe a raczej niezwykle zmęczenie.
      Tez pamietam czasy, kiedy po wieczornym prysznicu nie mialam siły
      żeby użyc nawert balsamu do ciala, zasypialam w locie. Mineło.
      Ale ja wróciłabym do chwil, kiedy mial poł roku- bo wtedy było nas
      więcej sad
      • buszynska Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 10:50
        Wiecie co mam po tym poscie takie 2 refleksje:
        1. to moze byc zwykla ppodpucha, troll, tudziez zwykla ciekawosc,
        moze autorka po prostu chciala zobaczyc, ile i jaki bedzie odzew,
        moze tym postem pozwolila powiedziec Wam jak jest ciezko i jak to
        nie zawsze matka unosi sie nad ziemia w aureoli maciezynstwa
        dziwi mnie, ze autorka nic sie nie odzywa pomimo w wiekszosci
        przychylnych odpowiedzi a pod tym nickiem na tym forum jest to jej
        pierwszy post
        kazda z nas ma czasami dosc ale okreslenie mam dosc maciezynstwa
        jest dosc drastyczne ....no ale jak zwal tak zwal
        2. jezeli post jest prawdziwy to napisze jw. czasami tak jest i
        przechodzi, ja tez mialam kiedys dosc, bylam zalamana i
        stwierdzilam, ze sie nie nadaje, ze nie udzwigne tego ciezaru
        bylo to w chwil kiedy jasne juz bylo, ze corka ma astme i ciezka
        alergie, po kolejnym ataku kiedy to myslalam, ze juz nie zlapie
        kolejnego oddechu a my nie zdazymy podac jej zastrzyku z silnym
        sterydem.
        czulam ogromna bezsilnosc i smutek ale przeszlo jest lepiej mim, ze
        Mlodsza zaczyna chyba te same numerki robic, no ale teraz juz wiem
        jak to jest i jak dzialac i gdzie szukac pomocy


        Nie zamartwiaj sie i zrob cos dla siebie odzyskaj radosc z
        maciezynstwa bo skrzywdzisz swoje dziecko i siebie sama......
        • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:03
          buszynska napisała:


          > dziwi mnie, ze autorka nic sie nie odzywa pomimo w wiekszosci
          > przychylnych odpowiedzi

          Może nie ma czasu.
          • buszynska Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 18:49
            Bardzo mozliwe skoro ma tak wymagajace dziecko, ktore doprowadza ja do
            tak ciezkich przemyslen.
            Moze to takie extremalnie duze zmeczenie maciezynstwem i kazda z nas
            czasami tak ma ale powiedzenie, ze nienawidzi sie maciezynstwa dziala
            niestety na moja wyobraznie i jak dla mnie jest drastyczne........no ale
            to tylko slowa i moze taki okres w zyciu autorki watku oby jak
            najszybciej przeszlo.
            Wydaje mi sie, ze dziecko wychowywane przez matke, ktora nienawidzi
            maciezynstwa nie bedzie mialo szczesliwego dziecinstwa no ale jak
            piszecie to powinno przejsc i sie wyprostowac.
            • bracialwieserce Macierzyństwo przez" rz" 09.12.09, 19:37
              Sorry ale to już tragedia non stop piszą kobiety macierzyństwo przez rz - po
              drugie może ona tak czuje i jakie to przegięcie/ morduje to dziecko/wyrzuca na
              śmietnik?
              • joshima Re: Macierzyństwo przez" rz" 09.12.09, 19:51
                Jeśli według Ciebie macierzyństwo pisze się przez 'ż' z kropką, to radzę wrócić
                do szkoły, najlepiej podstawowej.
              • bracialwieserce Re: Macierzyństwo przez" rz" 09.12.09, 20:00
                Tak się wkurzyłam, że miast napisać że kobiety ciągle piszą przez ż to napisałam
                rz miało być tak jak w Tytule mego postu przez rz- mea culpa. Tak samo jak widzę
                upur zamiast upór szlag mnie trafia. I jeszcze pomuc miast pomóc.
              • buszynska Re: Macierzyństwo przez" rz" 09.12.09, 20:17

                po
                > drugie może ona tak czuje i jakie to przegięcie/ morduje to
                dziecko/wyrzuca na
                > śmietnik?
                Ja tego tak nie opislam, nie potepiam i staram sie nie oceniac pisze po
                prostu to co czulam po przeczytaniu.
                Ja jestem z tych ludzi co przywiazuja duza wage do wypowiedzianych slow,
                lingwisci tak maja to zboczenie zawodowe.
                lorely.blog.onet.pl/1,AR3_2009-11_2009-11-01_2009-11-30,index.html
                • bracialwieserce Re: Macierzyństwo przez" rz" 09.12.09, 20:46
                  Spoko. Po prostu czasem trzeba dać upust temu co siedzi w środku. Wiadomo, że
                  niektóre kobiety tego nie powiedzą głośno ze strachu przed ostracyzmem
                  społecznym! Zawsze mnie trochę dziwi, że tak trudno zrozumieć, że nie każdemu
                  rola matki/ojca wszystko przesłania{może też być to bardzo stresujące, męczące i
                  rozczarowywujące "zajęcie", że tak banalnie ujmę}. Poza tym kobiety są
                  poddawane presji społecznej i im po prostu mimo tego całego równouprawnienia
                  jest Trudniej po niej -matce niejako wszyscy się spodziewają, że będzie cacy!
                  Jak wyjdziesz roli, zdejmiesz maskę zaraz jesteś "tresowana" - zaczyna się
                  gadka, że od wieków tak jest, że inni mają podobnie i jakoś żyją to i ty też
                  możesz. Podobne "rady" można wyszukać w niektórych wątkach tu - że jeżeli matka
                  zdenerwowana to dlatego dziecko płacze. I ciągle tylko, że dziecko dziecko i jak
                  taka kobieta ma się czuć nieprzezroczysta kiedy dowala się jej np. ze jest
                  dorosła i powinna wiedzieć etc. Bo nikomu przecież pewne rzeczy nie przychodzą z
                  trudem. Bo zawsze da się przewidzieć konsekwencje etc. Tylko czekać jak wyjdą -
                  co jest częste w dyskusjach tego typu - gadki, że ja nie mogę zajść w ciążę a ty
                  powinnaś się cieszyć, że "masz tylko takie problemy". Strasznie, nieprawdaż?
                  Zero zrozumienia/tolerancji.
    • rogalowa_mama Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 11:52
      kochana, jak najszybciej znajdz sobie kogos do pomocy (babcia? kolezanka?
      opiekunka?) i odpocznij troche. potem bedziesz zalowac kazdego krzywego
      spojrzenia na dziecko. odpocznij, idz do teatru, umaluj sie, pokochaj z mezem
      czy co tam jeszcze i z radoscia wracaj do dziecka.

      pewnie jest ci ciezko ale dzidzius tez to wszystko odczuwa (twoj stres,
      zdenerwowanie, zniecierpliwienie, zmeczenie) i na pewno nie jest to dla niego
      dobre. latwo sie pisze ale moze jakos uda ci sie wygospodarowac czas tylko dla
      siebie...

      zycze duzo cierpliwosci, wielu okazji do wypoczynku i znalezienia radosci w
      byciu mama! trzymam kciuki.
    • nextaga Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 11:59
      coś w tym jest. ja może nie nienawidzę, ale też mam dość - córka ma
      pół roku i byle do przodu!
      dobija mnie ciągłe noszenie na rękach, niezadowolenie, marudzenie.
      czasem cokolwiek bym nie robiła to jest jej źle. raz na jakis czas
      ma lepszy dzień, wtedy uśmiecha się chętnie i od razu mam lepsze
      chwile i zaczynam myśleć o drugim dziecku smile
    • green-blue-eye Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 12:15
      a ja sie dziwie wiekszosci waszych odpowiedzi.chyba kazda dorosla kobieta wie z
      czym wiaze sie macierzynstwo.nieprzespane noce,placz,noszenie na rekach
      itd.dziecko to nie lalka zeby lezalo samo gdzies w kacie.i bynajmniej nie jestem
      matka polka.i tez na poczatku nie dawalam rady i nie mam zadnej pani do pomocy
      tylko malza.wystarczy zeby zajal sie mala po karmieniu i mam dla siebie 2
      godziny.mi to wystarczy a autorce postu chodzi tylko o perfekcyjnie wysprzatany
      dom i wypieki.no prosze was zeby z takiego powodu nienawidzic
      macierzynstwa?smieszny jak dla mnie powod.mnie wkurzalo to ze nie mamy z mezem
      chwili dla siebie,tak jak wczesniej ale tylko wkurzalo a nie od razu zeby
      nienawidzic?a tak na marginesie to chyba trol bo w ogole nie wlacza sie do
      dyskusjiwink
      • bracialwieserce paranoja 09.12.09, 13:30
        Nie umiesz czytać między wierszami - wypucowana chałupa a raczej jej brak to
        tylko wierzchołek góry lodowej. Poza tym Twój wpis jest typowy - jest dorosła to
        powinna wiedzieć.... jeny to jak poradzić choremu na depresję - żeby wziął się w
        garść. Jak Cie boli ząb lubisz słyszeć, że za pół roku będzie lepiej? BOLI
        TERAZ, rozumiesz?!
        • joshima Re: paranoja 09.12.09, 14:08
          bracialwieserce napisała:

          > Nie umiesz czytać między wierszami - wypucowana chałupa a raczej jej brak to
          tylko wierzchołek góry lodowej.

          A ja niestety odebrałam post założycielki wątku podobnie jak
          green-blue-eye. Czytanie między wierszami nie jest w moim stylu, bo można
          wyczytać zupełnie nie to co autor chciał powiedzieć.


          > Jak Cie boli ząb lubisz słyszeć, że za pół roku będzie lepiej? BOLI
          > TERAZ, rozumiesz?!
          Ja mnie boli ząb to idę do dentysty. I to jest wskazówka dla kogoś kto
          ewentualnie ma depresję.
          • wilma.flintstone Re: paranoja 09.12.09, 14:23
            joshima napisała:

            >
            > A ja niestety odebrałam post założycielki wątku podobnie jak
            > green-blue-eye. Czytanie między wierszami nie jest w moim
            stylu, bo możn
            > a
            > wyczytać zupełnie nie to co autor chciał powiedzieć.


            Wcale nie trzeba czytac miedzy wierszami. Wystarczy ten fragment:


            Bo mnie jako człowieka
            właściwie nie ma, jestem tylko matką. Nie mam czasu na ukochany
            niegdyś teatr, na kino, książkę. Cały dzień zamknięta w domu z
            półrocznym tyranem, nastawiona na czuwanie. Plus nocne pobudki na
            karmienie. Kiedy wieczorem położę malca i mogę przestać być matką,
            to człowiek, którym jestem ma siłę tylko dowlec się do łóżka i
            zasnąć.


            ...i juz sie zapomina o tym, ze autorka wspomniala cos o prowadzeniu
            domu. Nie bardzo rozumiem - jak w kontekscie calego postu mozna
            uznac, ze dziewczynie chodzi glownie o to, ze w domu balagan...?

            https://emoty.blox.pl/resource/szczena.gif
            • joshima Re: paranoja 09.12.09, 19:53
              wilma.flintstone napisała:

              > ...i juz sie zapomina

              Nie generalizuj. Każdy ma prawo odebrać taką wypowiedź po swojemu.
              • wilma.flintstone Re: paranoja 09.12.09, 20:15
                joshima napisała:

                > Nie generalizuj. Każdy ma prawo odebrać taką wypowiedź po swojemu.


                Tyle, ze odbior "po Twojemu" przeinacza sedno wypowiedzi tej
                dziewczyny i robi z niej jakas powierzchowna kure domowa, co to
                nawet nie moze czasem posladkow rozluznic z powodu nie upieczonych
                ciastek. A wystarczy nie skupic sie na tym akurat zdaniu, zeby
                dostrzec ze jest tu cos wiecej. To wszytsko.
                • joshima Re: paranoja 09.12.09, 20:33
                  wilma.flintstone napisała:

                  > Tyle, ze odbior "po Twojemu" przeinacza sedno wypowiedzi tej
                  > dziewczyny

                  Naprawdę? A skąd wiesz, że odbiór po Twojemu jest jedyny słuszny. I skąd
                  pewność, że odbiór po mojemu powoduje, że Tę dziewczynę źle osądzam?
                  • wilma.flintstone Re: paranoja 09.12.09, 21:44
                    joshima napisała:

                    > Naprawdę? A skąd wiesz, że odbiór po Twojemu jest jedyny słuszny.

                    Jaki odbior "po mojemu"? Po prostu czytaj i bierz pod uwage wszytsko
                    co dziewczyna napisala, zamiast sie skupiac na jednym zdaniu i
                    glosic, ze powinno sie czasem zrezygnowac z umycia podlogi.

                    Meczy mnie taka bezsensowna wymiana zdan, zwlaszcza ze moj slodki
                    dzidzius spal od 20.00 do 20.30, a teraz sie naprzemiennie a to bawi
                    a to wyje. No ale w koncu w domu jest jus tatus i wlasnie
                    mnie "odciaza". Jeszcze z 15 minut tego odciazania i bede musiala
                    isc dziecko usypiac, mam nadzieje ze do polnocy sie wyrobie...

                    • mammajasia Re: paranoja 09.12.09, 21:49
                      wilma moja slodka coreczka tez sie chce pobawic, moze wpadniecie teraz? moge
                      jeszcze obudzic 4 latka - bedzie weselej. a my napijemy sie winka.
                      • wilma.flintstone Re: paranoja 09.12.09, 22:45

                        A dziekuje, ale wlasnie moj dzidziulek raczyl byl usnac, wiec innym
                        razem. Na pewno bedzie jeszcze niejedna okazja wink
          • bracialwieserce Re: paranoja 09.12.09, 16:55
            No co Ty idziesz do dentysty? A to mi novum!
            • joshima Re: paranoja 09.12.09, 19:53
              A powinnam znaleźć odpowiednie forum i się na nim wyżalić?
      • ajhejciu Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:17
        W końcu musiała się taka znaleźć. Taka wypowiedź to kopanie leżącego.
        Ja też uważam, że autorka może potrzebować pomocy psychologa, depresja
        poporodowa to choroba! Nie ma co się wstydzić, udawać, że jej nie ma, albo
        czekać aż samo przejdzie. Świetnie, że ktoś taki wątek stworzył
        A teraz przykład:
        Jestem dorosłą kobietą, wiem z czym się wiąże śmierć bliskiej osoby, mimo to
        dostałam z tego powodu porządnej depresji. Nie porównuję tu macierzyństwa do
        traumy po śmierci, chcę tylko powiedzieć, że można się spodziewać i czytać o
        czymś ale to nic w porównaniu ze zmierzeniem się z tym. Głupia jesteś jeśli w
        poście autorki wyczytałaś, że chodzi jej o wysprzątany perfekcyjnie dom,
        przecież to tylko przykład. Słowo nienawidzę to tylko słowo, równie dobrze mogło
        być użyte słowo mam dość, denerwuje mnie, wkurza i to nieważne, bo chodzi o coś
        innego. A nawet jeśli nienawidzi, to co? Nie można?
        • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 16:54
          ALLELUJA!
    • esta_blish Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 13:00
      Nie zamierzałam tu wcale zaglądać, spodziewałam się linczu. Szokuje
      mnie ilość pozytywnych komentarzy.
      Dziękuję, że się otworzyłyście, dziękuję za wszystkie dobre rady, za
      słowa otuchy.
      Wszystko, co mogłabym dodać napisała wilma.flintstone
      • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 13:33
        Fakt, jej wpis jest wyważony i rozsądny! Pozytywne komenty nie powinny być dla
        Ciebie zaskoczeniem szanowna założycielko wątku. Jak możesz poszukaj pomocy
        psychologicznej, lub poszukaj innej pomocy, wygadaj się przed kimś w realu - nie
        ma czego się wstydzić! Wciel tez w życie część tych rad, które tu zostały
        przedstawione a są w "Twoim guście".
        • senait Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 13:55
          Nie czytałam moich poprzedniczek. Chciałam jedynie napisać, że szkoda mi Twojego
          dziecka. Ono intuicyjnie wyczuwa jaki masz stosunek do zajmowania się nim, jaki
          masz nastrój. Pewnie dlatego jest takie płaczliwe i "trudne". Sama nie jestem
          idealną matką-Polką, ale robię wszystko, żeby moje dziecko miało zadowoloną,
          szczęśliwą i spokojną mamę, bo wiem, że to dla niego najważniejsze. Radość
          staram się odnajdywać we wszystkim, przede wszystkim w uśmiechu mojego dziecka,
          które przecież jest ode mnie całkowicie zależne, w tym, że mogę z nim być,
          patrzeć jak się rozwija i nie muszę zostawiać go w żłobku czy z obcą osobą.
          Szukaj radosnych aspektów obecnej sytuacji i pamiętaj, będzie lepiejsmile
          • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:17
            senait napisała:

            > Nie czytałam moich poprzedniczek. Chciałam jedynie napisać, że
            szkoda mi Twojeg
            > o
            > dziecka. Ono intuicyjnie wyczuwa jaki masz stosunek do zajmowania
            się nim, jaki
            > masz nastrój. Pewnie dlatego jest takie płaczliwe i "trudne".


            A to jest ciekawa teoria, tez ja niedawno slyszalam na swoj temat.
            Problem w tym, ze tten kiepski nastroj, znuzenie i zmeczenie biora
            sie wlasnie stad, ze dziecko jest "trudne". No jak ja moge miec
            dobry nastroj, skoro moje dziecko wlasnie teraz gdy pisze te slowa,
            ucielo sobie juz druga dzis az 15 minutowa drzemke? I, jak go
            znam, w przeciagu 40 minut znow zacznie kwekac, bo sie przecie nie
            wyspal... uncertain A gdyby pospal choc z godzine, dal mi odpoczac czy
            posurfowac w necie, to moglabym miec dobry nastroj...
          • kasia.46 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:57
            senait napisała:

            > Chciałam jedynie napisać, że szkoda mi Twojego
            > dziecka. Ono intuicyjnie wyczuwa jaki masz stosunek do zajmowania
            się nim,


            Nie wiesz, że okazuje złośc' przy dziecku, może od czasu do czasu
            wychodzi z pokoju i ma ochotę "strzelic sobie w łep" lub łka
            wieczorami w poduchęuncertain

            > Pewnie dlatego jest takie płaczliwe i "trudne".


            Nie przeginaj, jesteś cholernie przewidującauncertain jest trudne i
            płaczliwe przez matkę?!


            > Szukaj radosnych aspektów obecnej sytuacji i pamiętaj, będzie
            lepiejsmile


            To ją pocieszyłaś, "stawiasz na nogi", nie ma cocrying
            • sarling Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 15:09
              To również moja historia.
              Przeżywałam identyczne stany.
              Zazdrościłam ludziom na ulicy, że mogą sobie iść w dowolnym kierunku
              bez wózka albo bez bata, ze trzeba wracać i karmić.
              Po pól roku bylam tak wykończona, że kładłam się spać o 20, a i tak
              czekała mnie seria 8-12 pobudek, więc spałam max 4-5 godzin. Nawet
              kiedy mogłam to już nie miałam siły, żeby robić to, co kedyś
              sprawiało mi przyjemność.
              A potem czułam się jeszcze gorzej.
              Dwa lata męczyłam się zanim w końcu ból całego ciała i kompletna
              bezsenność kazała mi szukać pomocy. Na szczęście oszczędziłam sobie
              wędrówki po różnych specjalistach - zaskakująco przytomnie od razu
              poszłam do psychiatry. Po trzech miesiacach dość dużych dawek
              antydepresantu narescie znowu stałam się sobą.
              Nagle okazało się, ze dziecko w międzyczasie zaczęło spać w nocy, ja
              też smile, wrócilam do pracy i w końcu moje życie wróciło na właściwy
              tor. Na tyle właściwy, ze zdecydowałam się na drugie dziecko - choć
              wcześniej myśl o drugim wzbudzała fontannę łez.
              Doskonale rozumiem autorkę wątku, boleśnie doskonale.
          • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 17:01
            Oczywiście najłatwiej dobić kobitę tym, że "szkoda Ci jej dziecka"! A
            rodzicielki to już nie, prawda? Babka nawet stając się matką nie jest robotem
            wielofunkcyjnym mimo, że czasem może się tak czuć. Niestety w przeciwieństwie do
            żywych osób nie da się zastosować programu max. przy braku jakichkolwiek skutków
            ubocznych.
            Podziwiam też Twoje myślenie życzeniowe, że to dlatego dziecko jest płaczliwe -
            to chyba jakaś nowa teoria - być może będziesz pierwsza osoba, która ustali na
            100% z jakiego powodu berbecie płaczą. Pamiętaj tylko, że nie każda palma
            pierwszeństwa rodzi kokosy!
            Matka - Polka to pojęcie pejoratywne{zjawisko, ale w tym kraju męczenników być
            może "na czasie"} więc do jakiego Ty "ideału"dążysz? Poza tym w ludziach
            perfekcyjna jest tylko ich niedoskonałość idąc za tytułem książki Dukaja!
            Prawdę mówiąc jak bym była tak wykończona jak założycielka wątku to w nosie
            miałabym nawet i uśmiech Pacino o swoim własnym dziecku nie wspominając!
      • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:11
        esta_blish napisała:

        > Wszystko, co mogłabym dodać napisała wilma.flintstone

        Hehe, mowiac szczerze jak przeczytalam Twoj post to zaczelam sie
        zastanawiac czy przypadkiem nie mam jakiegos alter ego, ktore, poza
        moja swiadomoscia, pisuje na forach o moich wlasnych odczuciach wink
        Mysle, ze trafilas w sedno sprawy, sa oczywiscie panie co to uwazaja
        ze jak sie jest doroslym to sie powinno pewne rzeczy wiedziec, albo
        ze wszytsko jest kwestia tego zeby meza zaangazowac na godzine czy
        dwie, ale to jest tylko wyraz kompletnego niezrozumienia tego, ze
        fakt iz przez pierwszy okres zycia dziecka bol, lzy i trud
        powinnysmy, zgodnie z przypisana nam biologicznie i spolecznie rola,
        odbierac jako jakies niezwykle przezycia, moze najzwyczajniej w
        swiecie bolec. Mimo, ze sie dziecko bardzo kocha. Ja Cie rozumiem,
        bo mnie boli, juz drugi raz...
        • nikitaa83 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 15:58
          Chyba jednak za bardzo się użalasz nad sobą, tak ma wiele z nas:
          jesteśmy wyczerpane, poirytowane,itp ( dużo by pisac-narzekac )
          Jest ciężko...wiem ja nie przespałam nawet 4h pod rząd już od 10m,
          jestem czasami tak zmęczona że mam mdłości,większe niż w
          ciaży,kołuje mi się w głowie...a o swoim życiu jak na razie
          zapomniałam, ale nikt nie mówił że będzie łatwo...ja nigdy nie
          miałam stycznosci z małymi dziecmi jestem pierwsza mloda mama w
          naszej rodzinie...nikt mi za bardzo nie podpowiada co mam robic, i
          nikt mnie nie wyrecza...jest ciezko i nieraz jestem zła, nerwowa i
          poirytowana, jednak zawsze trzymam nerwy na wodzy juz wole sie
          wyrzyc na chlopie, ktory nic nie pomaga a ja wciaz slysze...ja
          pracuje....on chyba najbardziej mnie irytuje...ale wiem jedno dla
          mojego skarba dzieciaczka bylabym wstanie wytzrymac jeszcze duzo
          duzo wiecej....jest moim promykiem...moim cudem....i ciesze sie ze
          jestem mu potzrebna nawet jesli oznacza to
          niewyspanie...zaniedbanie...siedzenie w domu i inne podobne
          wyrzeczenia
          • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 16:45
            nikitaa83 napisała:

            > Chyba jednak za bardzo się użalasz nad sobą,

            Widze,z enie bardzo wiesz na czym polega dyskusja, skoro tak to
            odbierasz. Zreszta...czy ktos broni Tobie tez sie pouzalac?


            >ale wiem jedno dla
            > mojego skarba dzieciaczka bylabym wstanie wytzrymac jeszcze duzo
            > duzo wiecej....

            Good for you, jak mawiaja Anglosasi.
          • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 20:07
            nikitaa83 napisała:

            > ja nie przespałam nawet 4h pod rząd już od 10m,
            Witaj w klubie, tylko ja trochę krócej tongue_out Miałam już takie stany, że myślałam,
            że mnie coś trafi. I najczęściej w momencie, kiedy wydawało mi się, że już nie
            dam rady, moje rozpłakane dziecko strzelało do mnie uśmiech firmowy numer osiem
            i następowało ładowanie baterii na kolejną dobę. Wszystko to kwestia podejścia i
            poukładania sobie czego się naprawdę chce.

            Czasem trudno jest przezwyciężyć egoistyczne chcenie dla siebie, wiem to z
            własnego doświadczenia
            . Szczególnie jak się na forum czyta epistoły o
            samozasypiających noworodkach i niemowlętach przesypiających noc i w ogóle
            śpiących na okrągło. Jednak co można zrobić? Albo pozbyć się dziecka, co raczej
            jest nie do przyjęcia, albo zagryźć wargi i wziąć się w garść ewentualnie jak
            trzeba to szukać fachowej pomocy.
    • easy_martolina84 Macierzynstwo to sciema 09.12.09, 14:12
      Polecam fajny artykuł:
      fakty.interia.pl/prasa/machina/news/Macierzy%F1stwo_to_%B6ciema,772463,3375
    • kaisog3 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 14:21
      ...jakbym czytała o sobie... u mnie jednak na taką sytuacje złożyło się wiele
      rzeczy... gdzieś tu kiedyś coś pisałam wink Chcę Ci tylko napisać, że nie jesteś
      sama. Jest wiele takich kobiet jak my i wiele z nich boryka się z takimi
      problemami. Ja też zawsze miałam czysty, uporządkowany dom, lubiłam czytać i
      spotykać się z ludźmi. Teraz tego nie ma. Tak jak Ty mam wrażenie że "zniknęłam"
      i mało tego, że wszystko co robię, robię źle. Wszyscy mówią "czekaj wyrośnie"
      lub "to kwestia czasu" ale mój syn ma 14 miesięcy a ja uczucie niekończącej się
      beznadziei. Boli mnie jedno... że kiedyś spojrzę w tył i będę miała wyrzuty i
      ogromne poczucie straty czegoś czego nie było mi dane doświadczyć - przyjemności
      macierzyństwa, bo mimo wszystko wierzę, że macierzyństwo potrafi być piękne...
      • baby_bear Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 15:35
        chyba kazda swiezo upieczona mama przechodzi taki okres... tez tak
        mam.Wszystko zmienilo sie o 180 st przewrocilo do gory nogami... nie
        ma czasu na nic nawet zeby zadbac o siebie nie mowiac o domu czy
        bliskich. gdy wkurza mnie ciagle czegos chcace dziecko laduje sie na
        wszystkich dookola... nie ma czasu na spontan jak kiedys chcialam
        isc do kina to szlam a teraz czekam od drzemki do drzemki i
        spaceru...pociesza mnie tylko jedna rzecz: tylko ona po mnie
        zostanie na tym swiecie i bedzie mnie wspominac... a narazie zostaje
        uzbroic sie w cierpliwosc,duuzzooo cierpliwosci. ha ha ha latwo
        powiedziec pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
    • efidorek Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 16:03
      ja tam niby cieszę się, że mam dzieci, ale tak sobie czasem myślę,
      ile by można za nie dostać na allegro wink
    • dorot-a1624 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 17:23
      Doskonale wiem jak to jest,ażö za dobrze.Moje dziecko miało
      kolki,każde puszczenie bąka to było koszmar.Też cały czas na rękach
      w że urodził się z wagą 4200kg to był ogromny i ciężki.Też wkurzało
      mnie te siedzenie w domu i spacery bo zanim wyszłam z dzieckiem na
      dwór byłam kłębkiem nerwów...zanim wyszła kupa płaczu a raczej
      darcia.Do tego te pieprzone karmienie piersią....straciłam
      pokarm,dzieciak tak mi ciągnął te brodawki że aż pewnego dnia krew
      poszła z jednej z nich.Odstawiłam dzieko od piersi i....spokój.Zero
      kolek,normalnie zaczęło kupę robić,dłużej w nocy spać(a nie po
      40min.)i w końcu odżyłamsmileA dziś mój synuś ma 2 latka i jestem
      szczęśliwą mamą,choć nie bnrakuje ciężkich chwil,np.histerii.Uwież
      mi choć było na początku ciężko nie wyobrazam sobie zycia bez mojego
      dziecka.Tyle tylkoże nie wiem czy kiedykolwiek zdecyduję się na
      drugiewink
      • mama.leo Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 17:26
        Czytam i popieram, fakt ze moj synek ma dopiero skonczone 4 miesiace
        ale ta monotonia dnia też juz nudzi. na spacery akurat lubię chodzić
        ale po spacerze zaczyna sie popołudniowe marudzenie. choc i tak nie
        narzekam bo porzadny płacz przytrafił mi się dopiero kilka razy. Ale
        najlepsze jest to że na początku dbałam i robiłam wszystko aby
        karmić tylko piersią, a teraz po 4 miesiacach chciałabym wyjść
        gdzieś na dłużej niż 2,5godziny i jest problem bo mój synek oprócz
        cyca nic nie chce. Butelka pluje a smoki żuje. Od kilku dni próbuje
        go nauczyć jesc i kończy sie na rozdrażnieniu i marudzeniu. Masakra -
        dziewczyny dawajcie butelkę wcześniej bo potem możecie mieć tak jak
        ja - wychodzę z siebie aby ją zassał a w środku moje mleko więc co
        za różnica czy raz dziennie dostanie z cyca czy z butli (dla mnie
        ogromna bo przynajmniej wyjśc mogę).
    • ulik80 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 19:32
      Moja mala konczy dzis 2 miesiace. Myslalam, ze z kazdym dniem bedzie coraz
      lepiej, a tu widze, ze najgorsze jeszcze przede mna sad
      • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 19:39
        Niekoniecznie/ Ale gadanie typu to kiedyś minie, szybko zleci etc. jest
        dobijające a nie podnoszące na duchu - zwłaszcza, że mijają miesiące a sytuacja
        się nie zmienia. Także nie każdy{każda} ma lepiej. A Ty się od razu źle nie
        nastawiaj!
        • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 20:36
          Dla Ciebie bez sensu a innych jakoś podnosi na duchu. Mnie pomagało myślenie, że
          takie rzeczy nie trwają wiecznie.
          • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 20:51
            Serio? A jeśli u Ciebie trwają 14 miesięcy a u koleżanki 4 lata to co ona ma
            powiedzieć? Od razu legnie się myśl - bo kobiety czasem są bardzo "miłe", że coś
            jest nie tak z taką jako matka. Nic nie trwa wiecznie - prawda, zwłaszcza życie
            ale jak ma się doła to pogadaj z byle jakim psychologiem, że takie gadanie do
            udręczonej osoby nic nie daje!Totalnie nic a niektóre kobity jeszcze bardziej
            się winne czują. Tylko już nie będą drążyć tematu bo dostały "takie nic nie
            warte wsparcie" i zamkną się w sobie a lęk i to wszystko co czują dusić ich
            będzie od środka.Maskę nie tak trudno założyć nawet brak karnawału da się w niej
            przeżyć! Tylko po co i Za jaką cenę?
            • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 21:29
              bracialwieserce napisała:

              > Serio?
              Serio i ma mi prawo pomagać. Nie twierdze że każdemu. Mam w zwyczaju pisać o
              sobie. Mam w zwyczaju nie generalizować i nie wpierać innym, że co pomogło mi
              jest ogólnie dobre a co nie pomogło mi jest ogólnie złe.

              > Od razu legnie się myśl - bo kobiety czasem są bardzo "miłe", że coś jest nie
              tak z taką jako matka.

              Jeśli u Ciebie lęgnie się taka myśl, to cóż, masz problem. Ja jestem od tego wolna.

              > ale jak ma się doła to pogadaj z byle jakim psychologiem
              No właśnie. Jak mam doła to gadam z psychologiem. Lubię korzystać z fachowej pomocy.
              • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 21:50
                joshima napisała:

                >Mam w zwyczaju pisać o
                > sobie.


                To mzoe powinnas zaczac pisac bloga?
                • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 00:15
                  wilma.flintstone napisała:

                  > To mzoe powinnas zaczac pisac bloga?
                  A wiesz, że mam. Nawet trzy tongue_out
              • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 00:09
                joshima napisała:

                > bracialwieserce napisała:
                >
                > > Serio?
                > Serio i ma mi prawo pomagać. Ależ ja nawet gdybym mogła/chciała to bym Ci tego
                prawa nie odebrała. Ja po prostu nie przepadam za pustosłowiem!
                >
                > Jeśli u Ciebie lęgnie się taka myśl, to cóż, masz problem. Ja jestem od tego wo
                > lna.
                U mnie się takie "cuś" nigdy nie zalęgło. Ja nie przebywam dłużej niż muszę z
                osobami mnie dołującymi! To taka moje refleksja odnośnie tego co czasem
                obserwuję /poczytam w realu/ na forach gdzie babki licytują się która matka
                lepsza bo jedna karmi piersią a druga nie/dziecko na butelce a kobieta która
                miała cc {bo było wskazanie,bo inaczej się nie dało}to nie matka bo przecie
                trzeba {nie ważne,że inna opcja zagrażałaby życiu} przecierpieć swoje! Było
                takich niedorzecznych dyskusji multum - wpierw to sądziłam, że sobie babki "jaja
                robią" ale nie, one aż kipiały z nienawiści do każdej odmienności lub pod
                płaszczykiem tolerancji ze złośliwą minką dorzucały swoje 5 groszy.
                Przynajmniej w tym wątku większość kobiet podeszła normalnie do sprawy bo same
                często gęsto nie tylko pozytywy potencjalnego /faktycznego macierzyństwa
                odczuwają! a niestety NIKT tak cudnie nie potrafi czasem zdołować kobiety jak
                druga kobieta.
                >
                > > ale jak ma się doła to pogadaj z byle jakim psychologiem
                > No właśnie. Jak mam doła to gadam z psychologiem. Lubię korzystać z fachowej po
                > mocy.
                I bardzo dobrze, nie każdy ma niestety na to kasę, czas, możliwości{lub
                wyszukuje argumenty co by nie iść - strach, strach etc} a czasami najzwyczajniej
                w świecie się wstydzi - w naszym jakże tolerancyjnym społeczeństwie albo jesteś
                świrem, albo jest to modne i wiele osób z głupawym uśmieszkiem to traktuje.
                Większość udaje a czasem nawet tak dobrze, że jak powiedział jeden myśliciel
                niektóre łzy wywiodą w pole innych wpierw oszukawszy nas samych.Typowe rady to
                trzeba się zebrać, zacisnąć zęby etc. Poza tym nie jest to tematyka, którą matki
                operują na prawo i lewo. Jak pisałam ostracyzm społeczny, wszak posiadanie
                jajników i macicy to wystarczający powód do tego aby kobieta wszystko wiedziała
                i potrafiła przy dziecku{ ta bo to w jajnikach jest zapisane}. Wstyd się
                przyznać, że własne dziecko nie zawsze rozjaśnia oblicze i człowiek czuje się
                jak w potrzasku!
                Dlatego dobrze tu panie radzą i fajnie, że TY jesteś pod opieką psychologa nie
                wstyd się przyznać, że nie zawsze jest różowo i człowiek nie radzi sobie z sobą
                i z innym ssakiem - własnym dzieckiem!
                Autorko wątku - jesteś jak najbardziej normalna i mimo, że mam tytuł naukowy
                inny niż dr psychologii - wierzę, że skorzystasz tu z rad zwłaszcza pani
                Flinstonowej! {sorry jeśli źle zapamiętałam nick}.
                >
                >
                • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 00:09
                  moja refleksja sorka za błąd.
                • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 00:20
                  bracialwieserce napisała:

                  > U mnie się takie "cuś" nigdy nie zalęgło.
                  To nie wpieraj tego innym. Pisz o sobie, będzie bezpieczniej.

                  >Ja nie przebywam dłużej niż muszę z osobami mnie dołującymi!
                  To chyba powinnaś rzadziej tu zaglądać tongue_out

                  > To taka moje refleksja odnośnie tego co czasem
                  > obserwuję
                  To taka łatwość w ocenianiu innych, których się nie zna i nawet nie próbuje
                  uważnie przeczytać. Rozumiem.

                  > Dlatego dobrze tu panie radzą i fajnie, że TY jesteś pod opieką psychologa
                  Dlatego po raz kolejny polecam założycielce wątku udanie się do specjalisty,
                  jeśli rady o wzięciu się w garść nie pomagają, a jeszcze ją dołują. Ale chyba
                  się powtarzam.
    • asienka95 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 20:53
      Dopiero ten post spowodował, że forumowiczki się otworzyły. smile
      Napisały coś więcej niż o problemach z kolkami, ulewaniem, usypianiem. To też
      jest ważne, ale MY też JESTEŚMY.
      Może esta_blish przygotowuje artykuł czy pisze pracę magisterską na ten temat,
      może faktycznie jest młodą mamą przygniecioną nową sytuacją... Jedno jest pewne
      - dobrze, że TO napisała. Dziękuję. smile
      • mammajasia Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 21:22
        zaden troll, a jesli nawet to bez znaczenia, niestety czesto w tym calym
        kieracie kobieta moze miec takie spostrzezenia. moze tytul postu troche "mocny"
        ale rozwiniecie watku zupelnie normalne.

        rowniez miewam chwile slabosci,kiedy mam ochote wyjsc na klika dni z domu, zeby
        odpoczac od moich "doubletrouble", szczegolnie jak posiedze sobie z chora
        dwojeczka tydzien w domu.

        tez mam czasem dosc i nie widze w tym nic zlego.

        u mnie pomaga urwanie sie z domu na chwile

        - na zakupy, fryzjera, weekendowa impreze

        a czas spedzany na wychowawczym starAm sobie i corce urozmaicac - baby kino,
        aquapark, spotkanie ze znajomymi- dzieciatymi (W GRUPIE RAZNIEJ)

        mysle, ze autorka nie ma depresji - to proza zycia, rowniez czekam az mlode
        skonczy rok zycia, ale powinna zdecydowanie czasem pierd..lic wszystko i wyjsc z
        domu.

        sprobuj skumac sie z jakas mama z okolicy, pogadacie sobie o kupach, chorobach
        dzieci i od razu zrobi ci sie razniej, ze nie jestes z tym sama.
    • memphis90 Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 21:19
      Jakoś tak od razu pomyślałam o depresji...
      • my_valenciana Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 22:00
        Jeszcze kilka miesięcy temu mogłabym się podpisać pod autorką. Ten
        okres (u mnie od początku do ok 7 miesiąca)jest rzeczywiście straszny.
        Mój mały za chwilę skończy 11 miesięcy, jest temperamentny i baaardzo
        towarzyski nadal budzi się w nocy, ale jest o niebo lepiej. Powoli
        zaczyna interesować się zabawkami na dłużej, słucha, reaguje i sam
        chce mi coś przekazać - zaczyna się robić ciekawie.
        Cierpliwości i za wszelką cenę wychodź z domu, nawet jeśli Ci się nie
        chce.
    • kkalipso Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 22:37
      ....współczuję twojemu maleństwu,musi biedactwo łazić z taką
      wku...oną damą na spacery,a tu sterty nieprzeczytanych
      książek,seanse kinowe i premiery w teatrze czekają oj ciężkie czasy!
      została tylko matka,kobieta poszła w siną dal ,szok normalnie co to
      będzie?podejrzewam,że mały tyran jest na tym świecie przez twoja
      głupotę(wpadka) bo kobieta która decyduje się na dziecko z pełną
      świadomością i odpowiedzialnością nie napisałaby czegoś takiego.o co
      ci tak naprawdę chodzi,mąż cię zdradza,kryzys przechodzicie ,czy
      imprezować jeszcze byś chciała i tyran ci przeszkadza.obwiniasz z a
      wszystko maleństwo,a tak naprawdę to wszystkiemu jest winna twoja
      pusta głowa!zacznij w końcu myśleć i nigdy nie mów "Może dziś mi się
      przyśni, że nie mam dziecka choć przez
      > jeden dzień.
      "
      • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 22:44

        https://emoty.blox.pl/resource/takaemotka.gif


      • mammajasia Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 22:47
        kkalipso mam dwojke zaplanowanych dzieci.
        ba! po koszmarkach z pierwszym zdecydowalam sie na drugie "z pełną świadomością
        i odpowiedzialnością" i rowniez przechodze ciezkie chwile. ale chyba nie
        potrafisz zrozumiec, ze sa tez inne matki niz ty. Ktore oprocz cudu
        macierzynstwa potrzebuja tez troszeczke innych doznan. MOze nie marze o snie bez
        dzieci, ale marze wogole o sniesmile
        Ja bym jeszcze chciala poimprezowac i imprezuje czasem, ale co w tym zlego, czy
        ty decydujac sie swiadomie na swojego malucha zrezygnowalas z pozostalych
        dobrodziejstw tego swiata a swiat kupy i placzu twoich dzieci to spelnienie
        wszystkich twoich marzen?
      • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 00:12
        A Ty jesteś przypadkiem osoby, która zamiast mózgu ma przestrzeń między uszami.
        Tobie też gratuluję - braku empatii.
        • bracialwieserce to było do Kkalipso 10.12.09, 00:13
    • mrrraaau Re: nienawidzę macierzyństwa 09.12.09, 22:52
      Jak mi ktoś powie, że spacerowanie o tej porze roku jest przyjemne
      to i tak nie uwierzę...

      Moje dziecko jest wyczekane, wymodlone, po dwóch poronieniach.
      Kocham tego łajzę nad życie i jestem gotowa moje życie za jego
      oddać, gdyby zaszła taka konieczność, ale... mam dość rutyny,
      jednostajności i powtarzalności, jestem też w zasadzie tylko matką,
      mam odrosty i wiecznie nie zrobione paznokcie, nie mam czasu na
      kosmetyczkę (tylko sporadycznie), masaże czy kino. Mam chorą na raka
      mamę w trakcie naświetlań, dużo pracującego męża, teściową raz w
      tygodniu na dwie godziny. Karmię jeszcze piersią, młody inaczej nie
      uśnie, chyba że na spacerze pod warunkiem, że jest cicho, nikt nie
      rozmawia mu nad głową (więc się nie mogę nawet z nikim na ten spacer
      wybrać) i ja mu śpiewam, mruczę, brrrumkam lub posyłam buziaki aż
      zamknie oczy w półuśmiechu. Wtedy śpi max. 40minut, w domu max. 30.
      Syn jest ruchliwy, ciągle gdzieś się wywala bo raczkuje, więc chodzę
      za nim non stop. Średnio akceptuje jedzenie, więc się muszę dobrze
      naprodukować, żeby zjadł w miarę rozsądną ilość (ma prawie 9
      miesięcy). Nienawidzi ubierania, więc wychodzenie na spacer o tej
      porze roku przypłacamy czasem oboje łzami. Jest trudnym dzieckiem,
      potrzebuje dużo uwagi, którą ja z założenia w pełni mu poświęcam.
      Gotuję mu zupki w 4 garnkach (mięso, żółtko, warzywa, ryż
      oddzielnie) i mam dość ich mycia po nocach, nie sprzątam jak kiedyś.
      Wkurza mnie brudna podłoga, brudne okna, stojące garnki, nieumyta
      wanna i kurze. Też kiedyś byłam perfekcyjną żoną, pracownicą, panią
      domu. Teraz nie jestem i ... żyję, choć też miałam jak Ty chwile
      załamki.


      Zrobiliśmy dziecku wielki kojec, podłogę myję tylko w środku niego,
      reszta mieszkania, jak mam czas, jak mąż jest z dzieckiem albo
      teściowa, albo nie myje wcale. Nie gotuję skomplikowanych obiadów,
      mrożona marchewka z groszkiem smakuje tak samo jak krojona
      własnoręcznie... Pierniczki? Pogięło Cię? Czy to jest wyznacznik
      szczęśliwych Świąt? Odpuść sobie trochę, daj sobie czas, żeby
      nauczyć się być matką. Każda z nas się tego uczy, jedne szybciej
      inne wolniej. Wszystkie mamy lepsze i gorsze dni, swoje lęki i
      strachy i "dośćmania", masz prawo sprzątać po łebkach, gotować obiad
      byle jaki i spać od 20.


      Ja "dostałam" jeden dzień "wolnego" w prezencie od teściowej i męża.
      Mleko ściagnięte, młody już dostawał obiadki, więc dałoby radę...
      gdybym nie wróciła do domu po 5ciu godzinach... Wyjechałam jak
      szalona, wystrojona, wymalowana na zakupy do galerii godzinę drogi
      ode mnie. Scenka: dziecko upada, mama je podnosi, tuli, dziecko się
      uspokaja. Pomyślałam o młodym, że może mnie potrzebuje, że po co mi
      ta wolność, że potrzebuję go już tak bardzo, że nie umiem na niczym
      się skupić... Wróciłam do domu z płaczem, nie że go zostawiłam, ale
      dlatego, ze chciałam od niego uciec. Teraz jak go czasem zostawiam,
      to na krótko, bo raz, że nie za bardzo mam z kim, a dwa, że nie
      lubię... Już nie chcę uciekać, a jedynie ODPOCZĄĆ.


      Nie jestem już kobiecą, zadbaną blondynką, w wypastowanych butach i
      makijażu. Owszem, dbam o siebie i nie wyglądam jak baba jaga, ale
      zupełnie inaczej niż PRZEDTEM. Taka jest kolej rzeczy, życie się
      zmienia i musimy je zaakceptować. Czasem jest ciężko, ale zobaczysz,
      to minie i będzie jak dawniej, tylko... weselej, bo jest Was
      więcej smile. Jeszcze chwila, ani się obejrzysz i będziesz z teatrem
      na bieżąco, może na początek z kukiełkowym, ale zawsze smile.


      Polecam:

      wscieklamlodamatka.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?6,2008
      • joshima OT na temat pory roku 10.12.09, 00:23
        mrrraaau napisała:

        > Jak mi ktoś powie, że spacerowanie o tej porze roku jest przyjemne
        > to i tak nie uwierzę...
        Bywa. Szczególnie, że o tej porze roku powinien być śnieg i lekki mrozek. tongue_out
        • mrrraaau Re: OT na temat pory roku 10.12.09, 08:51
          Właśnie, gdyby był skrzypiący pod butami śnieżek i lekki mróz,
          słońce i niebieskie niebo to owszem. Ale nie uważam za przyjemne +3,
          chlapa, ciagły deszcz i o 9 rano tak szaro jak prawie o 16.30.
          Liście zlepiają się w maziaste kulki i przyczepiają do butów i
          wózka. Beznadzieja.
          • joshima Re: OT na temat pory roku 10.12.09, 22:02
            Beznanadzieja...
      • kas.woj.1 Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 11:13
        kocham mojego synusia ale już odliczam dni gdy wrócę do pracy...
        • senait Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 11:38
          Większość z narzekających mam pisze tak, jakby decydując się na dziecko, tak na
          prawdę nie wiedziały na co się decydują. Często spotykam młode, a nawet bardzo
          młode dziewczyny, które opowiadają jak to strasznie chciałyby mieć dziecko, bo
          widziały u znajomych takiego fajnego bąbla, taki był słodki i uroczy. Jasne...
          Bąbel, którego się widzi przez godzinę prawie zawsze jest uroczy... Młódki
          często mają o macierzyństwie takie wyobrażenie, jakby to była zabawa lalkami,
          ładnie ubrać, posadzić w kącie, pokazać koleżance, jakie śliczne. Szkoda tylko
          potem tych dzieci, które muszą 24 h na dobę przebywać z osobą, która nienawidzi
          z nimi być! Wyobraźcie sobie jak byście się czuły na miejscu takiego dziecka.
          • bracialwieserce Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 12:41
            Nie dorabiaj ideologii! Ja mam młodsze koleżanki - które WCALE a wcale takie
            durne nie są. Sama też w życiu nie powiedziałabym, że to na tym polega. Mam
            znajome, które nie chcą mieć dzieci i wiele nie ma bo ich po prostu nie
            chcą{NIGDY - niektóre są w okolicach 50 i są szczęśliwe ze swoimi decyzjami} -
            także bez dorabiania ideologii. Takie pisanie, że jak człowiek młody to ma fiu
            bździu zamiast mózgu zawsze mnie wkurzało! Wiesz co to grupa reprezentacyjna?
            To, ze raptem 6-10 Twoich znajomych tak uważa to nie znaczy, że jest to
            symptomatyczne dla innych {u innych} młodych kobiet. Obracam się w różnych
            środowiskach i tak to może 5 letnie dzieci sądzą! Poza tym autorka wątku
            nienawidzi tego wszystkiego wokół dziecka - napisała, że nie kocha potomstwa?
            Strasznie się do tej nienawiści przyczepiłaś!
            A głupie wyobrażanie sobie to takie gadanie kobiecie z problemami jak to, że
            niektóre w ciążę zajść nie mogą więc ona mimo, że pada na twarz powinna się
            cieszyć BO MA!
            Jeśli chcesz wiedzieć dużo osób zwłaszcza, jak widzi wyjącego Bąbla to im się
            odechciewa i cieszą się, że nie mają tylko tego głośno nie mówią. Każdego ma się
            dosyć jak by się 24h na dobę z nim przebywało - zwłaszcza, ze niestety partner
            do dysput to żaden a rutyna wiele rzeczy potrafi zniszczyć! Ty na pewno nigdy
            nie jesteś rozczarowana, zawsze zadowolona a nawet jak Ci tak myśl przemknie
            przez głowę to ją zabijasz bo nawet myślenie o tym powinno być niepożądane!
          • joshima Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 22:04
            senait napisała:

            > Większość z narzekających mam pisze tak, jakby decydując się na dziecko, tak na
            > prawdę nie wiedziały na co się decydują.

            Wygląda na to, że to co innego słyszeć, znać z opowiadań a co innego doznać na
            własnej skórze. No i dzieci bywają różne. Jedne mniej inne bardziej absorbujące.
            Chyba każda przyszła mama ma po cichu nadzieję, że jednak trafi jej się
            egzemplarz promocyjny.
    • postka Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 16:26
      Tak miałam dopóki nie przestałam karmić piersią i do pracy nie
      wróciłam. Teraz jest dużo lepiej. Wracam przed 15:00 do domu, cztery
      godziny siedzę z małą i chce mi się z nią teraz siedzieć. Przedtem
      skupiałam się głównie na tym, żeby chociaż przez chwilę nic ode mnie
      nie chciaławink A mam egzemplarz łatwy i bezproblemowy. Macierzyństwo
      jest trudne, bardzo trudne w każdym jego aspekcie. Ale każda z nas
      dałaby się za swoje dziecko pokroić i to jest magia tak naprawdę.
      Nawet jeżeli bywa bardzo trudno i się ma serdecznie dosyć. Ale jak
      pijany płotu trzymam się myśli, że najgorsze są początki, z czasem
      jest coraz łatwiej - już to widzę i mam nadzieję, że będzie coraz
      lepiej.
    • jagodazja Trzebabylo się podwiązać!! 10.12.09, 18:21
      albo jak zapragnelas wydac na ten swiat zycie to trzeba bylo zrobic sobie
      trening czy wogole sie nadajesz. sorry, ale sie nie nadajesz! pozniej to twoje
      malenstwo, ktore tak znienawidzilas, wyrosnie na jakiegos... nie chce powiedziec
      ze potwora, ale kto wie czy nie zwyrodnialca...
      • wilma.flintstone Re: Trzebabylo się podwiązać!! 10.12.09, 19:25

        https://emoty.blox.pl/resource/lol.gif


      • buszynska Re: Trzebabylo się podwiązać!! 10.12.09, 20:26
        Jak czytam "konkurencyjny' watek Lipcowej to wole czytac Ciebie
        kimkolwiek jestes.....w porownaniu z nia jestes bardziej wiarygodna i
        szczera chocbys nawet nie byla.
        Chce myslec, ze to tylko chwila a slowo uzyte przed slowem maciezynstwo
        nie bylo do konac przemyslane.
        Chece myslec, ze jakos sobie to wszystko poukladasz bo jezeli nie
        toslowa: pozniej to twoje
        > malenstwo, ktore tak znienawidzilas, wyrosnie na jakiegos... nie chce
        powiedzie
        > c
        > ze potwora, ale kto wie czy nie zwyrodnialca...
        moga okazac sie prorocze.
        Ty jestes ze swoim wyznaniem niedoskonala, smutna i kontrowersyjna ale
        bedzie lepiej zobaczysz kiedys ten kierat sie zmieni.
        Lipcowa natomiast jest juz tak perfekcyna i idealna, ze nic wiecej i
        lepiej jej nie czeka.

        pozdrawiam Cie i Twoje dziecko cieplo i serdecznie
        do "cieplejszego" posta smile)
      • kaisog3 Re: Trzebabylo się podwiązać!! 10.12.09, 20:51
        ..lecz się kobieto!
        • jagodazja Re: Trzebabylo się podwiązać!! 10.12.09, 21:03
          no to chyba nie ja mam sie leczyc...
    • ila79 Re: nienawidzę macierzyństwa 10.12.09, 22:00
      Kobieto, Ty masz depresję poporodową (może się ujawnić nawet do roku
      po porodzie). Spadła Ci serotonina, czy cośtam, w każdym razie to
      czysto chemiczne reakcje....To się LECZY, koniecznie! Inaczej będzie
      coraz gorzej.
    • blue_romka Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 11:16
      Dziewczyna napisała coś, co wiele z nas odczuwa, choć ujęła to dość
      kontrowersyjnie. Nie będę wnikać, czy ma męża (oraz jak on długo
      pracuje), czy ma babcie, które mogą się zająć dzieckiem, albo
      pieniądze na opiekunkę. Z postu wynika, że raczej jest tej pomocy
      pozbawiona, spędza z dzieckiem cały czas. Jest jej po prostu trudno,
      tyle, że wyraziła to dosadnie. Ale nie można nienawiści (nie wiem,
      czy to dobre słowo) do sytuacji równać z nienawiścią do dziecka,a
      całego problemu upraszczać do nieupieczonych pierników, co niektóre
      (na szczęście nieliczne) Panie próbowały zrobić.
      Może to chwilowy spadek formy, może depresja. Poza tym trzeba
      pamiętać, że to, co jednemu przychodzi z łatwością, innemu
      przysparza wielu trudności, więc nie wolno przykładać własnej miarki
      i oceniać. Można wesprzeć dobrym słowem, co na szczęście wiele z Was
      zrobiło, a ja się przyłączam.
      • aadzia21 tak jest, popieram! n/t 11.12.09, 19:55
    • mama-adki Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 12:43
      Witam wszystkie forumowiczki.
      Do tej pory tylko czytałam sobie posty i znajdowałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, ale tym razem postanowiłam napisać, bo jak przeczytałam post jagodazji, to aż się zagotowałam. Tak się składa, że też jestem mamą 9-miesięcznego brzdąca i doskonale wiem, co autorka miała na myśli, bo przeżywam dokładnie to samo. I to nie jest żadna cholerna depresja, to jest po prostu męka, przez którą musi przejść każda nowo upieczona matka. Jedne znoszą to lepiej, inne gorzej, ale nie da się tego przeskoczyć. Widać są też takie, jak jagodazja, które chyba mają dziecko, które nie je, nie robi kupy, nie płacze, albo w ogóle nie ma dziecka, a pisze na ten temat. I stwierdzenia, że trzeba się było podwiązać są po prostu nie na miejscu. Scenariusz jest zazwyczaj taki sam: każda z nas, która nie ma dziecka, go pragnie, bo kocha partnera, bo chce się z nim zespolić, bo miłość osiągnęła zenit i chce to jakoś wyrazić. Ale każda z nas nie wie, czym pachnie macierzyństwo, póki się nie przekona na własnej skórze, żyje mżonkami, jakie to będzie piękne i cudowne, jak będzie wspaniale. I w ciąży czeka, aż w końcu maluch przyjdzie na świat, aż w końcu go przytuli, zobaczy, a nie wie, że jak on się urodzi, zacznie się jej największa próba na wytrzymałość, na opanowanie, na przetrwanie. I co z tego, że ktoś jej powie, że wychowanie dziecka, to trudna sprawa, że będzie się męczyć, i co z tego, że idzie do koleżanki, która ma dziecko i widzi, jak ona żyje. To nic nie daje, bo w głowie hormony buzują, nadal ma sielski świat po narodzinach i to, że kocha partnera, że cudownie jest mieć dziecko z ukochanym. Ja też tak miałam. Pragnęłam dziecka jak szalona, tym bardziej, że dość długo się o nie staraliśmy. Gdy zaszłam w ciąże, moja koleżanka, która ma w domu trzylatka, powiedziała na tą wieść tylko: Ty się teraz wyśpij, bo potem nie będziesz miała okazji. Nie poczułam w ogóle, co ona do mnie mówi, puściłam mimochodem, zaśmiałam się, a miała ona świętą rację. No i co, w końcu mała przyszła na świat i z tą chwilą ja jako ja przestałam istnieć. Mojego życia już nie ma, póki co, bo może kiedyś wróci (mam taką nadziejęsmile), jestem całkowicie podporządkowana dziecku, mój harmonogram dnia jest dostosowany do małej, jem, kiedy ona mi da, idę się wykąpać, kiedy ona już śpi, nie robię nic dla siebie, nie mam czasu na czytanie, nie mam czasu na hobby, bo nie ma jak, bo muszę być cały czas nastawiona na małą, na jej potrzeby. Często jestem niewyspana, brudna, zarost na nogach miesięcznytongue_out, sterty garów, prasowania, prania, a o żadnej drzemce w ciągu dnia nie ma mowy, bo nawet jak mała śpi i mogłabym i ja się zdrzemnąć, to szkoda mi iść spać, bo tyle rzeczy do zrobienia w domu, a ja z niczym nie wyrobiona, więc wolę przeznaczyć ten czas na coś pożytecznego. Oczywiście dla domu, nadal nie dla mnie. I odliczam, mała się budzi o 7, na szczęście mąż wychodzi do pracy o 9, więc dwie godziny jestem do przodusmile, ale kiedy tylko wyjdzie, to moja pierwsza myśl, że mała będzie jadła po 10, byle do 11, bo o 11 będzie godzinna drzemka. To wtedy może coś zjem, a może nie, bo lepiej zmyć naczynia. No niestety, jest dopiero 10:30, mała po jedzonku, zbiera się do snu, co jest zazwyczaj okupione mega marudzeniem, które doprowadza moją osobę do furii (niestety mam dość uparte dziecko, jeśli chodzi o sen i gdyby Ada mogła, to by nie spała wcalesmile) No, jakoś z bólem zasnęła, uff, na chwilę przysiądę, chociaż sprawdzę pocztę, a potem wezmę się szybko za sprzątanie. I latam w tę i spowrotem z wywalonym jęzorem, bo chcę zrobić jak najwięcej, póki mam okazję, a gdy już słyszę, że się obudziła, pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy to dlaaaczeeego już, przecież mogłaby pospać jeszcze, najlepiej cały dzień, ale no co no, idę do niej i znów się uśmiecham i znów ją zabawiam, choć wcale nie mam na to akurat ochoty, bo przed chwilą robiłam mega ekspresowe sprzątanie. Mała znów pełna werwy, ja niestety nie, ale bawię się z nią i ciągle myślę, byle do obiadku, do spaceru i patrzę na zegarek co trochę i się denerwuję, że czas tak wolno leci. I obiadek i spacer nastaje, a ja znów myślę, że byle do popołudniowego jedzonka, bo znów będzie drzemka. Jak już jest ta drzemka, to znów sprzątam i myślę, że teraz to już z górki, bo bliżej wieczora niż dalej. No i w końcu kąpiel, a ja dla odmiany myślę, że już bym chciała, żeby mała spała. Ale ona jak na złość nie chce, marudzi, przewraca się w łóżeczku, a mnie cholera bierze i mam myśli, że jak bym mogła, to bym pieprzła to wszystko. Na twarzy jednak rysuje mi się uśmiech, bo przecież nie mogę przy dziecku okazać złości. No, w końcu po godzinie zasnęła, a ja po całym dniu zajmowania się domem i nią padam z nóg. Już nie powiem o bólu pleców od noszenia tego małego kałmukabig_grin Jednak to nie koniec dnia, bo trzeba jakąś kolację zrobić, bo mąż też po 10ciu godzinach zmęczony, to jeszcze coś pogarnę, coś zrobię, czego nie zdążyłam w ciągu dnia. No i do wanny, a w wannie znów nie golę nóg, bo nie mam siły, znów o mało co nie zasypiam, znów nie mam się siły nawet namydlić. A ile razy się zdarza, że idę spać i się nie myję, bo mi się po prostu nie chce. I w kółko to samo. Wiele razy już byłam załamana, mówiłam sobie, że nie daję rady, że nie chce mieć dziecka, że to ponad moje siły. Zawsze jednak wiem, że muszę, że nikt za mnie przecież tego nie zrobi. I tak żyję z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc nie istniejąc. I myślę sobie, że już bym chciała, żeby mała miała ze 3 latka, żebym ją wysłała do przedszkola. Wiem jednak, że muszę to przetrwać, że ta męczarnia nie będzie trwać wiecznie, że kiedyś się skończy. Jednak to, że przeżywam męki nie znaczy wcale, że żałuję, że mała jest na świecie, że mogłam się podwiązać. Bo macierzyństwo to taki paradoks, tak mocno kocha się dziecko, jak mocno się czasem go nienawidzi. Ja też małą kocham nad życie i nigdy bym nie chciała, by jej nie było, ale czasem to mam takie myśli, których się wstydzę, że rzuciłabym nią o ścianę, nie wiem, udusiła, wtedy koszmar by się skończył. I co z tego, że mam męża, który jak trzeba zostanie z małą godzinę, dwie, nawet 5, czy cały dzień, noc. Kiedy już mam możliwość wyrwania się z domu, co robię? Zazwyczaj idę się z kimś spotkać, bo tęsknię za ludźmi, na pewno nie poświęcam czasu na hobby, bo nie mam na to siły, ochoty. Jestem wtedy tak przepełniona wolnością, że idzie się zsikać normalnie, wyruszam w miasto jak jakiś pies zerwany ze smyczybig_grin Jeden dzień, dwa to jednak mało, marzę, by ktoś zabrał małą chociaż na tydzień, miesiąc. Wtedy to może bym się wyspała. Bo po wyjściu, kiedy już wracam do domu, wraca i szara rzeczywistość, wraca i wraca i wracać będzie, póki w końcu mała pójdzie do tego przedszkola, a potem do szkoły, a potem wyprowadzi się w końcu z domu...

      Ważne by się nie załamywać, ważne by jakoś przetrwać. Uff, dużo tego wyszło, ale może komuś się przyda, może wesprze na duchusmile
      • kkalipso Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 19:08
        mama-adki napisała:
        Bo mac
        > ierzyństwo to taki paradoks, tak mocno kocha się dziecko, jak
        mocno się czasem
        > go nienawidzi. Ja też małą kocham nad życie i nigdy bym nie
        chciała, by jej nie
        > było, ale czasem to mam takie myśli, których się wstydzę, że
        rzuciłabym nią o
        > ścianę, nie wiem, udusiła, wtedy koszmar by się skończył.

        Wolałabym,żeby ręce mi uschły niż miałabym coś takiego pisać na
        forum o swoim dziecku,pobiegłabym do psychologa jak
        najszybciej,poprosiła męża o pomoc ale nie zniosłabym takich myśli!
        Zastanawiam się na czym polega twoja miłość,dużo w niej
        skrajności,od miłości do nienawiści i tak w kółko.Wszystkiemu jest
        ci winne dziecko ,że nogi nie ogolone,że brudno w domu ,że to,że
        tamto!Chciałabym wierzyć,że każda matka kocha swoje dziecko,ale
        dzięki takim postom zaczynam wątpić,dlatego póżniej widać ,że jednak
        matka matce nie równa.Czekasz i masz nadzieję,że to minie pewnego
        dnia jak mała pójdzie do przedszkola i da ci spokój to wróci twoje
        szczęście i pogoda ducha a ty bezgranicznie pokochasz mała bo w
        końcu bedzie czas na ogoleni nóg i przeczytanie książki.Naprawdę w
        to wierzysz?Znajdziesz sobie nowy problem bo prawda jest taka,ze to
        z Tobą jest coś nie tak a nie z macierzyństwem,takie osoby wciaż
        szukają dziury w całym i wiecznie coś lub ktoś jest im
        winny.....powodzenia życzę i dużo cierpliwości.
        • bracialwieserce Kkalipso 11.12.09, 21:05
          Wystarczy poczytać książkę pani Woydyłło" My rodzice dorosłych dzieci", żeby
          wiedzieć, że to co pisze przedmówczyni, to co zacytowałaś w swojej wypowiedzi to
          nie żadne novum!
        • bracialwieserce Kkalipso2 11.12.09, 21:11
          I nie bądź zakłamana - po co dopisujesz to zycze "powodzenia". Jasne, że matka
          matce nierówna tak samo jak człowiek, człowiekowi. Chcesz wierzyć........ Ty z
          kolei nie potrafisz i nie chcesz zauważyć, że macierzyństwo to tylko opcja w
          życiu a nie cały świat i człowiek - kobieta - matka nie znika po urodzeniu
          dziecka - kobietom jest po prostu trudniej bo nie oszukujmy się ile ma tak
          NAPrawdę wsparcie i pomoc? Dwa przy problematycznym dziecku można szybko te
          "radości" z macierzyństwa lekko stracić - mogą być one przyćmione. Trochę więcej
          zrozumienia jeśli dla kogoś to jest problemem. To, że czasem jest db a czasem
          źle możesz chyba zrozumieć?
          • kkalipso Re: Kkalipso2 11.12.09, 23:11
            I nie bądź zakłamana - po co dopisujesz to zycze "powodzenia".

            Bo Trochę więce
            > j
            > zrozumienia jeśli dla kogoś to jest problemem. To, że czasem jest
            db a czasem
            > źle możesz chyba zrozumieć?
            długa przed nią droga.....


            Starałam się ale nie da rady,nawet moimi wrogami w myślach nie
            rzucam po ścianach....

            Trochę więce
            > j
            > zrozumienia jeśli dla kogoś to jest problemem. To, że czasem jest
            db a czasem
            > źle możesz chyba zrozumieć?

            Nadal staram się zrozumieć czego bronisz??? ...bo chyba nie
            bezbronnych dzieci,ciekawe co one by miały do powiedzienia gdyby
            mogły mówić....
            • bracialwieserce Re: Kkalipso2 12.12.09, 00:28
              OJ bez tej gadki o bezbronnych dzieciach - argumentów brak to nie wiesz co
              napisać, zaraz wyjedziesz z cywilizacja śmierci etc. W tym kraju oprócz
              nietolerancji { i nie mam tu na myśli łagodnego traktowania pedofilów,
              gwałcicieli etc}, panuje cywilizacja głupoty i zawiści. Czy doprawdy uważasz, że
              każda kobieta jest szczęśliwa będąc matką ? Popatrz co się czasem na ulicy
              dzieje jak "kochające" mamusie musztrują, upokarzają dzieci jak tłuką potem się
              każdy wzrusza w wiadomościach jak sprawy tego typu są nagłaśniane ale jak
              Kowalski rzuca Kowalską i dzieckiem po domu to większość d...im obrabia,
              plotkuje a zadzwonić na policję ni ma kto! Bo u nas łatwiej "obmówić/pomówić".
              Bardzo mało ludzi, generalnie nadaje się na rodziców! Żeby jeździć samochodem
              trzeba zdać {pomijam oszustów, łapówkarzy etc. mam na myśli legalnie i ZA
              umiejętności zdobyte prawko}, żeby zostać dr trzeba odbywać praktyki, pisać
              egzamy, kształcić się całe życie etc. Żeby być rodzicem trzeba ruszać inną
              częścią ciała bo, że głową to wielokrotnie można się przekonać, że nie!
              Być może dla niektórych ludzi macierzyństwo lub włączając w to panów
              rodzicielstwo nie jest tym czego oczekiwali. Na pewno łatwiej jest jeśli dziecko
              było chciane, ale nie oszukujmy się - nie jest zawsze różowo - poczytaj posty na
              tym forum, czy generalnie na innych forach.Oczywiście w miarę dojrzały człowiek
              decydując się na coś nawet biorąc pod uwagę negatywne konsekwencje stara się "
              wypełnić swoją misję". Ale to maska nałożona na twarz bo pod spodem czai się
              lęk, frustracja, rośnie niezadowolenie. Jeśli człowiek jest jeszcze świadomy, że
              nie za bardzo rodzicielstwo mu leży i tym jeszcze krzywdzi swoje dziecko to jest
              to DRAMAT nie tylko dla tego dziecka! Mnie to jest nie trudno sobie wyobrazić -
              nie dlatego, że sama taka jestem, po prostu widziałam/wiem o podobnych sprawach.
              Jeśli nawet wątkotwórczyni nie myśli w ten sposób - dlaczego tyle z was
              chciałoby koniecznie utwierdzić się w tym przekonaniu, że to nieprawda, nie
              można tak nawet myśleć a zgrozą jest pisać? Zwłaszcza, jeśli ktoś tak czuje? Od
              razu zakłada się odrębny wątek mający na celu zmobilizowanie kobiet, które nie
              mają takich myśli, problemów, uczuć! A to wcale nie o to chodzi. Padają
              argumenty o zazdrości etc. To takie polskie piekiełko. A czego tu zazdrościć?
              Merytoryczna dyskusja przekształca się w rzucanie sobie kłód pod nogi,
              marginalizowanie problemów do nie umytej podłogi i nie upieczonych ciasteczek!
              No paranoja.
              Ja nie widziała lądowania na Księżycu znam to tylko z historii ale czy to nie
              oznacza, że czegoś takiego nie było? Nie znam autorki, nie mam takich problemów
              ale to co? Nie istnieją one?
              Ludzie mają z różnych powodów dzieci - niekoniecznie była to radość, nie
              koniecznie po porodzie kobietę zalała miłość.
              Oczywiście jak tu ktoś napisał można było się podwiązać! W PL ani to ani
              sterylizacja { u faceta wazektomia }nie są legalne - może jak się ma kasę wtedy
              wszystko zapewne jest "możliwe".
              Tak samo jak tzw. tabletki poronne {choć jakie tam one poronne -jak zwykle
              głupie gadanie}, aborcja też w podziemiu - pół biedy jak kogoś stać - bo nie
              oszukujmy się - jak ktoś ma pieniądze i NAPRAWDĘ chce - może.
              Z całą pewnością można mieć taki dysonans/opozycję, że dziecko się kocha i ma
              go totalnie dosyć -warto wgryźć się w literaturę przedmiotu/były/są badania
              psychologiczne/socjologiczne i bynajmniej jest to możliwe! Tylko ludzie się
              wstydzą! Zzemu chyba znacie odpowiedź!?
              Żeby zaraz nie było, bo widziałam jak się "kończą" takie historie! Nie nie
              jestem nazbyt tolerancyjna, byłam chcianym dzieckiem co nie znaczy, że
              bezproblemowym, gadka typu a gdyby Twoi rodzice Ciebie nie chcieli, lub tak Cię
              traktowali/pisali o Tobie etc. nie działa na mnie - to by mnie, to proste nie
              było! Gdyby pisali... być może gdybym była dzieckiem byłoby mi przykro, jako
              dorosłej kobiecie nie.
              Nie każdy musi, chce/powinien być rodzicem. To nie żaden sens życia tylko JEDNA
              z wielu opcji - dzieci jak pięknie powiedziała Juliet Binoche: "są jak kwiaty w
              wazonie, należą do siebie nie do wazonu". Dziecko nawet najlepiej wychowane,
              może rodziców olać, zmarnować sobie życie - patrz/czytaj książka ANDY ROTTENBERG
              "Proszę bardzo" - nie za wszystko jest się odpowiedzialnym będąc Ojcem/Matką!
              SENS życia to coś co TY nadajesz sama/sam sobie poprzez dążenie do czegoś/walkę
              o to/formowanie siebie etc. Ani partner ani dziecko Ci tego nie nada, jeśli
              partner odejdzie, dziecko umrze, wybierze życie z dala od ciebie co poczujesz?
              BEZSENS!? Dziecko, facet to opcje a nie wszystko. Takie matki są najgorsze,
              które uważają nawet tego nie mówiąc ale dając odczuć, że one się poświęciły, a
              Ty co? To jest tragedia, bezmyślność etc.
              Niektórzy ludzie mają rozmaite odczucia, niekoniecznie pozytywne/ mieszane i tu
              właśnie jest pies pogrzebany, że dla innych to nie do przeskoczenia.
              • mamka-adki Re: Kkalipso2 12.12.09, 08:51
                Wczoraj, gdy przeczytałam odpowiedź na mojego posta, wykasowałam po prostu
                konto, bo spodziewałam się, że zaraz jakaś matka zjedzie mnie równo i zupełnie
                nie zrozumie, co ja odczuwam. Dziś jednak, postanowiłam założyć konto jeszcze
                raz (miałam jakiś kłopot, stąd teraz jest mamka-adki), nie ważne, do czego
                zmierzam, to to, że moje dziecko jest chciane, staraliśmy się o nie prawie rok i
                jest jak najbardziej kochane. Staram się jak mogę, by mała miała wszystko, czego
                potrzebuje, uwielbiam się z nią bawić i spędzać czas, patrzeć jak rośnie, ale
                macierzyństwo rzeczywiście nie jest tym, czego się spodziewałam, nie jest do
                końca takie fajne, jak mi się wydawało, że będzie. Dla mnie osobiście np był to
                szok, kiedy z życia jakie wiodłam, gdzie mogłam wychodzić gdzie i kiedy chcę,
                pracowałam, studiowałam, nikomu nie byłam podporządkowana, nagle ze wszystkiego
                musiałam zrezygnować, zarzucić plany. Wcześniej myślałam, gdy małej jeszcze nie
                było, że dam na pewno radę, że wszystko pogodzę, a tu jednak rzeczywistość
                okazała się nieco inna. Niemniej jednak, nie żałuję, że mała jest na świecie i
                na pewno zdecydowałabym się na nią raz jeszcze, gdybym miała wybór, ale to nie
                zmienia faktu, że dziecko nie jest 24 na dobę słodkie i kochane, a ja cały dzień
                chodzę w skowronkach, bo mam super maluszka, tylko że kiedy płacze, marudzi, to
                jest to nie do zniesienia momentami, kiedy ja staram się ją jakoś uspokoić,
                zakończyć płacz, a ona siedzi i ryczy i ryczy i ryczy, nie wiadomo z jakiego
                powodu, to ja wewnętrznie po prostu aż się gotuję i różne myśli wtedy
                człowiekowi do głowy przychodzą. Kiedyś myślałam, że dźwięki, jakich najbardziej
                nienawidzę to nie wiem, dźwięk przejeżdżającej karetki, tłuczonego szkła, pisku
                opon, a dziś najbardziej nie znoszę, jak moje dziecko siedzi w swoim łóżeczku,
                patrzy się na mnie niezadowolone i warczy charakterystycznie, bo jej się spać
                chce, a za wszelką cenę spać nie chce. I siedzi i warczy i warczeć tak może
                godzinę, a ja udaję opanowaną i zadowoloną i uśmiecham się do niej, choć tego
                wcale akurat na chwilę obecną nie chce i próbuję zrobić wszystko, by przestała.
                Wiadomo, że na dziecku złości nie będę wyładowywać i przenigdy nie
                skrzywdziłabym swojego dziecka, ale takie myśli do głowy przychodzą i dziwią
                mnie wypowiedzi matek, które twierdzą, że ich macierzyństwo od początku do końca
                jest super, świetne, mega, ekstra, a ich maluszek to po prostu aniołek i że
                nigdy się nie denerwują i że nie drażni ich rozpieprz w domu. Nie neguję, bo być
                może rzeczywiście tak jest, ale dla mnie to niemożliwe. Moim postem chciałam po
                prostu podkreślić, że macierzyństwo jest trudne, męczące, nie jest różowo i
                idealnie. Co nie zmienia faktu, że i momenty cudowne, kochane też są i że miłość
                dziecko-matka jest piękna, ale okupiona poświęceniem, zmęczeniem, często
                depresją, wykończeniem, a to dla niektórych jest nie do zniesienia i może wziąć
                górę nad tymi pozytywnymi emocjami.
                • mamka-adki Re: Kkalipso2 12.12.09, 09:30
                  Dodam jeszcze, że pruderią dla mnie są wypowiedzi nieskalanych matek-polek,
                  które na moją wypowiedź o tym, że czasem mam ochotę udusić małą lub rzucić nią o
                  ścianę, gdy jest nie do zniesienia, reagują lub zareagują w stylu: o jezu, nie,
                  to potwór, a nie matka, a fe, be be itd, a założę się, że co najmniej połowa z
                  nich również choć raz w życiu miała taką lub podobną myśl, gdy ich dziecko wyło
                  nie wiedzieć czemu, a im ręce już opadały i powieki ze zmęczenia. Różnica jest
                  taka, że ja nie boję się do tego przyznać, choć nie jestem z tych myśli na pewno
                  dumna, a one stwarzają pozór ideału i są w ogóle cacy. A te matki, które piszą,
                  że polubiły zmęczenie, monotonię, bałagan w każdym kącie domu, nerwy niech mi
                  napiszą, jak?! Jak można to polubić? Bo ja też bym chciała, a jakoś nie umiem.
                  • kkalipso Re: Kkalipso2 12.12.09, 12:09
                    mamka-adki napisała:

                    A te matki, które piszą,
                    > że polubiły zmęczenie, monotonię, bałagan w każdym kącie domu,
                    nerwy niech mi
                    > napiszą, jak?! Jak można to polubić?

                    ...a skąd ci przyszło do głowy,że każda matka ma bałagan w każdym
                    kącie?ani u siebie ani u kależanek tego nie zauważyłam,wręcz
                    odwrotnie,macierzyństwo nauczyło nas ,liczenia się z
                    czasem ,systematyczności ,odpowiedzialności i mogłabym dużo
                    wyliczać.Znam bezdzietne kobiety zaniedbane na
                    maksa,nieogolone ,brudne wiecznie narzekające,więc tu chyba bardziej
                    chodzi o charakter a nie o brak czasu.Łatwo jest zwalać wszystko na
                    dziecko!Tak podumowując to czasmi mam wrażenie,że dla niektórych 6-8-
                    10 miesięcy przebywania ze SWOIM dzieckiem to bodajże 300 lat które
                    nigdy się nie skończą,dziwne tylko mi tak szybko czas leci i iza
                    każdym razem jak chowam już za małe ciuszki,bujaczek ,czy obniżam
                    łóżeczko bo już wstaje to dostaję melancholi i smutno mi,że to już
                    po za mną.A co mają powiedzieć mamy dwojaczków,wcześniaków powinny
                    chyba zwariować myśląc twoim tokiem...Uważam,że macierzyńswo zabiera
                    nam część życia,musimy się poświęcić i zapomnieć na chwilę o
                    sobie,ale nic nie trwa wiecznie,kiedyś wszystko wróci do normy a my
                    bedziemy miło wspominać ten okres.Nie rozumiem też trochę tej
                    przeogromej tęsknoty za pasjami teatrem kinem itd.brzmi to tak jakby
                    nigdy nie miało wrócić,raczej w ciąży każda kobieta ma do bólu czasu
                    na nacieszenie się tym wszystkim na zapas(bo przecież wiemy ,że
                    póżniej czasu nie będzie)więc skąd to rozczarowanie.Pewnie
                    powiesz,że nie zbyt ambitna jestem i nie mam pasji...hmmmm na mnie
                    wszytko sobie spokojnie czeka,teraz jest czas dziecka bo to jest dla
                    mnie priorytetem być jak najlepszą mamą.
                    • mamka-adki Re: Kkalipso2 12.12.09, 12:44
                      No może Twoje koleżanki nie mają bałaganu, wystarczy jednak poczytać parę postów
                      w tym temacie, a jednak okaże się, że nie wszystkie z nas są tak świetnie
                      zorganizowane i mają porządek. A może to nawet nie chodzi o brak organizacji,
                      tylko o to, że nie ma się siły, ochoty znów zmywać, odkurzać, gotować...

                      Dla mnie też ważne jest, by być jak najlepszą matką dla swojego dziecka i też z
                      rozrzewnieniem oglądam ciuszki, z których mała już wyrosła, co nie zmienia
                      jednak faktu, że czuję się zmęczona, że brak mi kina, teatru, rozrywki, że
                      jestem czasem dobita i przytłoczona codziennością i że bywają momenty, że moje
                      dziecko mnie ogromnie wkurza. Możliwe, że jak mała zacznie chodzić, mówić,
                      wyrażać swoje potrzeby jasno, to mi minie, choć nie sądzę, żebym nauczyła się
                      mieć w sobie same pozytywne emocje i potrafiła się tylko zachwycać i cieszyć, bo
                      po prostu jak dla mnie nie jest to możliwe. I to, że to jest moje dziecko, to
                      nie znaczy, że nie mogę z tego powodu się na nie denerwować, że z jego powodu
                      nie mogę czuć się zmęczona. I żeby była jasność - z jego powodu, to nie znaczy,
                      że przez nie, bo nie obarczam winą o wszystko moje dziecko. Po prostu
                      wyobrażałam sobie trochę inaczej macierzyństwo - to wszystko. Niestety, jestem
                      niecierpliwa i denerwuje mnie takie czekanie, że kiedyś znów wróci dawne życie,
                      kiedyś pójdę znów do kina z moim mężem, bo samej to może jeszcze bym dała radę i
                      teraz, ale co to za przyjemność. I nie, nie podrzucę dziecka babci, bo jedna
                      mieszka daleko, a druga jest mało zainteresowana. I te negatywne emocje czasem
                      odbierają mi chęci, by się małą zajmować, odbierają mi chęci do robienia
                      czegokolwiek. Może Ty kkalipso jesteś tak silna i stabilna emocjonalnie, że nie
                      zauważasz zmęczenia i Ci to w niczym nie przeszkadza, ale ludzie są różni i mi
                      akurat zmęczenie, niewyspanie, ból pleców doskwierają i odbierają ochotę. Także
                      nie krytykuj, tylko bierz pod uwagę, że każdy jest inny i każdy inaczej przeżywa
                      i inaczej reaguje. Jeden nie zwróci uwagi na to, co innego może doprowadzić do
                      depresji.
                      • kkalipso Re: Kkalipso2 12.12.09, 13:07
                        ....ja poprostu mam słabość do dzieci i przykro jest mi czytać
                        takie posty,nie chodzi o krytykę bo ,żadnej satysfakcji z tego nie
                        mam,chciałabym aby każde dziecko wychowywało się w zdrowym
                        środowisku i kochającej rodzinie,a wiadomo szczęśliwa mama -
                        szcześliwe dziecko!
                        • mamka-adki Re: Kkalipso2 12.12.09, 13:38
                          Co do drugiego postu nie próbuję zrobić z Ciebie brudnej i zaniedbanej, nigdzie
                          nie napisałam, że tak jest.

                          Ja też potrafię się z moją małą świetnie bawić i spędzać czas, ale dziecko
                          wymaga od nas, że zawsze będziemy w gotowości, a ja nie zawsze mam na to siłę i
                          ochotę i to mnie głównie dobija - nienawidzę tej rutyny, ciągłego zmęczenia i
                          nastawienia na ciągłe czuwanie. Jednak mimo tego moje dziecko na pewno na tym
                          nie cierpi, bo pomimo zmęczenia i niechęci, oczywiście które nie zawsze mi
                          towarzyszą, daję z siebie 200% by mała była zadowolona i kochana i by każda jej
                          potrzeba była zaspokojona i codziennie pracuję jak motorek, byleby jej było
                          dobrze. Co nie zmienia faktu, że marzę o wyspaniu się, że jestem tylko
                          człowiekiem i czasem różne myśli przychodzą mi do głowy. I to, że napisałam, że
                          rzuciłabym z chęcią małą o ścianę, to nie znaczy, że jej nie kocham i że
                          naprawdę bym to zrobiła, bo normalnie, jak na nią patrzę, to myślę, że kocham ją
                          niesamowicie, jednak przychodzą chwile słabości i nerwów, kiedy to czuję się
                          bezsilna i mam ją ochotę wtedy udusić, pokroić, ale co z tego. To tylko słowa, a
                          i tak wiadomo, że przeżyjemy razem kolejny dzień i kolejny i że mimo chwilowych
                          słabości dalej znajdę siłę, by ciągnąć ten wózek, że zacisnę zęby i mimo nerwów
                          znów się do niej uśmiechnę, przytulę, pocałuję.

                          Nie ma co debatować, bo ja mam swój punkt widzenia, Ty masz swój i można by się
                          tak spierać jeszcze długo. Dla mnie macierzyństwo wiąże się z wieloma
                          wyrzeczeniami, których nie muszę lubić i nie lubię, ale nie twierdzę, że
                          wszystko w nim jest złe. Ty masz siłę, nigdy się nie denerwujesz, zawsze masz
                          wszystko na tip top, chwała Ci za to, u mnie jest inaczej, ja się wkurzam, mi
                          przeszkadza niewyspanie, przeszkadza mi bałagan, nad którym nie mogę często
                          zapanować i koniec.
                      • wilma.flintstone Re: Kkalipso2 12.12.09, 20:01
                        mamka-adki napisała:

                        > A może to nawet nie chodzi o brak organizacji,
                        > tylko o to, że nie ma się siły, ochoty znów zmywać, odkurzać,
                        >gotować...


                        Otoz to. Moj synek dzis w nocy budzil sie co 1,5 godziny, przy czym
                        miedzy 3.30 a 5.30 w ogole nie spal. I ja dopiero po 5.30 zasnelam
                        na dobre do 8.30, kiedy sie znow obudzil na jedzenie. Potem zajal
                        sie nim troche maz, ale po 2 godzinach Maly znow byl glodny. Teraz
                        juz poszedl spac, a ja siedze i widze ze na fotelu i sofie walaja
                        sie pieluszki, ciuszki, o, tam moj sweter, na stole gazet gora,
                        dobrze ze maz zmywarke chociaz wlaczyl, bo mnie jest naprawde
                        totalnie wszytsko jedno...uncertain
                    • wilma.flintstone Re: Kkalipso2 12.12.09, 19:56
                      kkalipso napisała:

                      > ...a skąd ci przyszło do głowy,że każda matka ma bałagan w każdym
                      > kącie?ani u siebie ani u kależanek tego nie zauważyłam,wręcz
                      > odwrotnie,macierzyństwo nauczyło nas ,liczenia się z
                      > czasem ,systematyczności ,odpowiedzialności i mogłabym dużo
                      > wyliczać.


                      Wow, no normalnie padlam z wrazenia, zazdrosci i rozpaczy, ze
                      podwojne macierzynstwo niczego takiego mnie nie nauczylo.


                      >A co mają powiedzieć mamy dwojaczków,wcześniaków powinny
                      > chyba zwariować myśląc twoim tokiem..


                      Rozumiem, ze jak zapragniesz nowego dywanu, ale sie okazuje ze
                      akurat budzet w tym miesiacu nie pozwala, to pociesza Cie mysl ze w
                      Korei Polnocnej ludzie umieraja z glodu? Po raz kolejny zazdroszcze
                      takiej sily charakteru...



                      >ale nic nie trwa wiecznie,kiedyś wszystko wróci do normy a my
                      > bedziemy miło wspominać ten okres.

                      Potwierdzam, nic nie trwa wiecznie, ale moj starszy syn ma 17 lat, w
                      zwiazku z czym wspomnienie jego kolek, nieprzespanych nocy, chaosu
                      wokol mnie, pogryzionych sutkow itd. jest rzeczywiscie bardzo
                      odlegle. Ale ABSOLUTNIE nie jest mile.
        • mamka-adki Re: nienawidzę macierzyństwa 12.12.09, 10:39
          A jak Twoje dziecko kkalipso ryczy i marudzi i jest nie do zniesienia, to stoisz
          nad nim i wydaje Ci się, że słodko kwili i och, jak pięknie być matką? Czy
          raczej ponoszą Cię nerwy? A jak musisz się cały dzień sama zająć dzieckiem,
          domem, wszystkim, prócz siebie, a nie daj boże maluch ma naprawdę zły dzień, a
          nie daj boże chce ciągle na ręce, a w domu syf, Ty brudna, od dawna nie zajęłaś
          się sobą chociaż na chwilę, od dawna się nie wyspałaś, to co, myślisz wtedy,
          kocham macierzyństwo, tak to sobie wyobrażałam, jest super? Czy chociaż przez
          chwilę nie przeszło Ci przez myśl, że chciałabyś wyjść i nie wracać? No to ja w
          takim razie gratuluję i życzę Tobie powodzenia, bo chyba nie masz emocji.

          Tak, i dla mnie macierzyństwu towarzyszą dość skrajne emocje, od tych
          najbardziej negatywnych, do tych najpiękniejszych.
          • kkalipso Re: nienawidzę macierzyństwa 12.12.09, 12:33
            Nie wiem dlaczego chcesz ze mnie zrobić na siłę brudną ,zaniedbaną
            kobietę,przeklinającą w duchu swoje dziecko....Jakoś udaje mi się
            pogodzić wszysko,razem z córką(8-miesięczną)urządzamy sobie,godziny
            piękności,ona uwielbia obserwować moje wyczynamia(golenie ,maseczki
            itd),jak robię brzuszki to się śmieję do łez.Jak marudzi to owszem
            mówię jej,że sprzedam i tym podobne ale z żartem ,miłością i
            zrozumieniem.Przecież Ona to Ja a siebie traktuję z szacunkiem.Tylko
            nie próbuj mi wcisnąć,że pwenie mam łatwy egzemplarz...Dalsza
            rozmowa raczej nie ma sensu,ty nie chcesz spojrzeć na swoje
            macierzyńswo inaczej....twoja wola,twoje życie.
            • wilma.flintstone Re: nienawidzę macierzyństwa 12.12.09, 20:05
              kkalipso napisała:

              >razem z córką(8-miesięczną)urządzamy sobie,godziny
              > piękności,ona uwielbia obserwować moje wyczynamia
              (golenie ,maseczki
              > itd),


              Co zrobic jak sie ma synka? zaczac majsterkowac?
      • madziorka.81 Re: nienawidzę macierzyństwa do mama-adki 11.12.09, 21:06
        Pięknie to wszystko ujęłaś. Prawda, prawda i jeszcze raz prawda.
    • estel7 Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 16:26
      z czasem będzie coraz łatwiej, potem przyjdą zajęcia dla 2 latków - to da Ci
      chwilę oddechu, potem przedszkole - jak będziesz miała więcej czasu dla siebie
      to zaczniesz też zauważać to co dobre.
      Zmęczenie zabija pozytywne emocje, to normalne.
      • senait Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 17:04
        Mam wrażenie, że większość z Was po prostu nie może uwierzyć, nie może zcierpieć
        tego, że inne są szczęśliwe będąc mamami, że potrafią się cieszyć
        macierzyństwem. Czasami piszecie tak jak byście miały ochotę wydrapać oczy tej,
        która się wyłamie z Waszego depresyjno-jęcząco-narzekającego grona! Dla Was
        matka spełniona jest niewiarygodna, ta umęczona i narzekająca za to jest
        autentyczna. Brednie! Zastanówcie się same nad sobą, zmieńcie podejście, zrobcie
        coś z tym i przestańcie biadolić! Bo prawda jest taka, że można uwielbiać każdą
        z tych 24 h spędzanych z dzieckiem, można nawet kochać tę rutynę! Tyle.
        • mammajasia Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 17:07
          bleeeeeeeeeee. wymiotowac mi sie zachcialo
        • mathiola Moja koleżanka twierdzi 11.12.09, 17:11
          że nie ma lepszego jedzenia niż krewetki. Dla mnie to są wstrętne odpychające
          robale o dziwnym smaku. Która z nas ma rację?

          P.S. J jestem matką spełnioną, a jednak doskonale rozumiem, że może komuś chcieć
          się w pewnym momencie wyskoczyć oknem.
          • mammajasia Re: Moja koleżanka twierdzi 11.12.09, 17:14
            oczywiscie, ze ty masz racjesmile wlasnie wymiotuje po krewetkach.
          • mrrraaau Re: Moja koleżanka twierdzi 11.12.09, 21:16
            Dobra, wyskoczyć oknem ok, ale udusić własne dziecko...?????
            • mathiola nie przesadzaj 11.12.09, 22:47
              Jestem (podobno) dobrą mamą ale co najmniej tysiąc razy powtórzyłam już od
              urodzenia bliźniaków (przy starszym jedynaku nie miałam takich myśli) do dnia
              dzisiejszego: uduszę je kiedyś. Zwariuję. Nie dam rady. Oszaleję. Zostawię je i
              pójdę w świat. Zamorduję bestie.
              I co?
              I nic.
              I nadal istniejemy smile
              Po prostu mam taki sposób na werbalizację problemu smile
              • wilma.flintstone Re: nie przesadzaj 12.12.09, 20:25
                mathiola napisała:


                > Po prostu mam taki sposób na werbalizację problemu

                Hehe, no ja moze nie mam mysli na temat duszenia, ale jak w srodku
                nocy nie chce spac, ani ssac, ani sie bawic, tylko kweka, marudzi,
                a potem sie drze, to przychodzi mi do glowy zeby go wlozyc do
                lozeczka i niech sie zadrze. Po czym biore na rece i kolysze az
                usnie...
        • bracialwieserce senait 11.12.09, 17:14
          Co ty piszesz za durności! Nikt tu nikomu niczego nie zazdrości. Co to za jakaś
          typowa polska paranoja? Kto Ci tu pisze, że jak ma problemy to nie wierzy, że
          można być szczęśliwą matką. Być może niektóre są udręczone albo żałują, że
          matkami w ogóle zostały? I co należy je zamurować!? Wypisanie się co poniektórym
          też może pomóc. Wydrapać oczy to może kot, jak te kobiety są wykończone to
          Ciebie mają głęboko w poważaniu! Czy jeśli ja lubię pisarstwo Pessoi a Ty Eco to
          znaczy, że Ty powinnaś albo zazdrościsz mi, że ja to lubię? Nie, to tylko
          odmienne zdanie!
          Ja rozumiem, że sieczka w TV etc. ale rusz, głową kobieto! Ty kochasz tę rutynę
          a ktoś nie - i co? Rozumiesz na czym rzecz polega? Chyba jednak nie - najgorzej
          to pozwolić stanąć na drodze edukacji szkole!
    • mathiola Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 17:04
      Na pocieszenie powiem ci, że to mija i z czasem znowu będziesz mogła być sobą smile
      Powolutku i coraz bardziej smile
    • anetaldz Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 17:32
      dopadło Cię poprostu zmęczenie. Sama zastanawiałam się wielokrotnie
      jak moge mieć tak wielki bałagan w mieszkaniu.. itp. itd. Ale
      zamiast się tym przejmować spójrz na to z innej strony Twój maluszek
      już nigdy nie będzie taki mały, może warto mu poświęcic właśnie ten
      czas?
      Co do książek i spacerów - ja czytam wyłącznie na spacerach, bo w
      tedy moje małe śpi (dopiero po 6 mies. polubiło spacery! i nie
      wydziera się jakby nie wiem jaka krzywada się działa tylko ładnie
      śpismile wcześniej musiałam zakładać chustę)
      jeżeli zaś chodzi o kino- są specjalne seanse dla mam z dziećmi
      (można się oderwać od codziennej monotonii!!!big_grin a dzieci są tam
      przeważnie bardzo grzecznesmile
      co do gotowania - zabieram małe do kuchni, jest zafascynowane
      łyżkami i plastikowymi pojemnikami, które dostaje do zabawy, zawsze
      dużo opwiadam co będę piec, gotowc, jaki składnik będę dodawać...
      Lubi ze mną przesiadywać w kuchnismile
      ale to są moje metody by nie zwarjowaćwink
      mam nadzieję, że i Ty je znajdziesz! i znajdziesz chwilę wyłącznie
      dla siebiesmile
      • madziorka.81 Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 20:45
        Post już strasznie długaśny, ale i ja coś dopisze. Kobieta ma prawo
        być zmęczona, rozdrażniona, zła i smutna itd. a zwłaszcza przy
        pierwszym dziecku bo wszystko zmienia się o 180*.
        Mnie osobiście wkurza jak inni chwalą to macierzyństwo jak np. Rubik
        w DDTVN, cytuję - polecał macierzyństwo bo to super sprawa jego
        dziecko śpi od 22 do 9 bez pobudki i w ogóle same "achy" i "ochy".
        Okrasa zaś wychwalając tacierzyństwo powiedział, że jego dziecko śpi
        całą noc, a raz to nawet spało od 15-9 następnego dnia. Gucio prawda
        pewnie położył dziecko spać w swojej willi i nawet nie usłyszał jak
        się darło i potem z płaczu zasnęło.

        Gdy jeździłam do pracy i widziałam kobiety spacerujące z wózkami to
        nawet im zazdrościłam, że mogą sobie pójść na spacer, a nie siedzą
        na 4 literach i wysłuchują gderania szefa. Na narty nie mogłam
        jechać choć bardzo chciałam bo dziecko i długo nie pojadę ale trzeba
        to przetrzymać. Myślę ze z każdej sytuacja można wyciągnąć jakieś
        korzyści. Ja urodziłam na wiosnę więc to był dobry okres bo
        wygrzewałam się na słońcu. Normalnie bym siedziała w pracy i
        żałowała, że nie mogę korzystać z pięknej pogody. Nie umiem gotować
        ciekawych potraw, ale postanowiłam że skoro już siedzę w domu może
        się nauczę czegoś, „kit”, że burdel w domu niech mąż sprząta.
        Od czasu rozszerzenia diety dziecka w soboty zrobiłam sobie
        wychodne sama.
    • kasia_maya Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 20:41
      hmmmm... myslalam ze jestem jedna jedyna na tym swiecie... tylko u mnie koszmar
      zaczyna sie gdy przychodzi wieczor- gdy moj Syn nie chce zasnac, gdy kreci sie
      przy piersi... ja uwielbiam spac w nocy- a od poczatku ciazy mam z tym problem i
      teraz od dwoch tygodni budzi sie w nocy z placzem... a ja jestem wykonczona-
      sama w wielkim miescie z dzieckiem- moj partner choc swoje lata juz ma to
      zachowuje sie jak dziecko- zreszta mlody nie chetnie zasypia u taty na raczkach-
      a tatus w nocy podniesie glowe i powie ze cos chyba jest nie tak bo on przeciez
      placze- a ja? kocham mojego syna i uwielbiam jak w dzien sie smiejemy, bawimy i
      jak tulimy- bo w koncu nie jestem juz sama i nigdy nie bede bo mam taka czesc
      siebie- ale dlaczego te noce musza byc takie okropne? czasami mi brakuje
      wyzalenia sie komus ze mam tego juz dosyc... ale komu? nawet nie szukam
      znajomosci wsrod innich mam bo one zazwyczaj przechwalaja sie co ich to dziecko
      nie potrafi, a jakie wspaniale a moj 17tygodniowy lobuz nie potrafi wszystkiego
      i sie tego nie wstydze bo dzieci sa rozne- ale nie moge sluchac tych opowiesci o
      wspanialych i jakze juz inteligentnych dziach i wysluchiwac jak to cudownie im
      byc mama... bo mi wcale cudownie nie jest- napewno nie wieczorowa pora sad
      • madziorka.81 Re: nienawidzę macierzyństwa do kasia_maya 11.12.09, 20:51
        kasia_maya napisała:

        > hmmmm... myslalam ze jestem jedna jedyna na tym swiecie... tylko u
        mnie koszmar
        > zaczyna sie gdy przychodzi wieczor- gdy moj Syn nie chce zasnac,
        gdy kreci sie
        > przy piersi... ja uwielbiam spac w nocy- a od poczatku ciazy mam z
        tym problem

        Dokładnie to samo czuję... kiedyś chciałam się wyżalić na forum to
        po mnie pojechały inne mamy i jeszcze gorzej się czułam. Sama
        samiuteńka.





        > i
        > teraz od dwoch tygodni budzi sie w nocy z placzem... a ja jestem
        wykonczona-
        > sama w wielkim miescie z dzieckiem- moj partner choc swoje lata
        juz ma to
        > zachowuje sie jak dziecko- zreszta mlody nie chetnie zasypia u
        taty na raczkach
        > -
        > a tatus w nocy podniesie glowe i powie ze cos chyba jest nie tak
        bo on przeciez
        > placze- a ja? kocham mojego syna i uwielbiam jak w dzien sie
        smiejemy, bawimy i
        > jak tulimy- bo w koncu nie jestem juz sama i nigdy nie bede bo mam
        taka czesc
        > siebie- ale dlaczego te noce musza byc takie okropne? czasami mi
        brakuje
        > wyzalenia sie komus ze mam tego juz dosyc... ale komu? nawet nie
        szukam
        > znajomosci wsrod innich mam bo one zazwyczaj przechwalaja sie co
        ich to dziecko
        > nie potrafi, a jakie wspaniale a moj 17tygodniowy lobuz nie
        potrafi wszystkiego
        > i sie tego nie wstydze bo dzieci sa rozne- ale nie moge sluchac
        tych opowiesci
        > o
        > wspanialych i jakze juz inteligentnych dziach i wysluchiwac jak to
        cudownie im
        > byc mama... bo mi wcale cudownie nie jest- napewno nie wieczorowa
        pora sad
        • kasia_maya Re: nienawidzę macierzyństwa do madziorka81 11.12.09, 21:30
          przeciez kazdy czlkowiek ma jakies swoje potrzeby i przyzwyczajenia wiec
          dlaczego inni nie moga tego zrozumiec? wiesz co, wydaje mi sie czasem ze kazdy
          przechodzi kryzys tylko pewne "mamuski" boja sie do tego przyznac... bo przeciez
          one sa cudowne itp- a pewnie zakapleksione jak cholera i z takim samym poczuciem
          samotnosci jak my sad
    • attka Re: nienawidzę macierzyństwa 11.12.09, 21:07
      dla mnie najgorsza była monotonia i choć wiem, że dziecko lubi powtarzalność to
      starałam się jak się da wprowadzać jakieś urozmaicenia dnia:

      - jak zbliżał się okres rozszerzania diety zbierałam na ten temat wszystkie
      informacje i przygotowałam sobie cały plan (który potem sukcesywnie
      realizowałam, oczywiście mając świadomość, ze mogą być odstępstwa od planu smile).
      Dzięki temu dni przestały być takie same

      - wizyty - spacer spacerem, ale starałam się z młodym wpadać w odwiedziny do
      koleżanek - co prawda najczęściej tych co też mają małe dzieci, ale zawsze to
      jakieś oderwanie

      - zredukowałam karmienie piersią aby mieć trochę więcej czasu tylko dla siebie.
      Dzięki temu młody z piersi pije tylko rano, a w ciągu dnia i wieczorem butla i
      inne stałe pokarmy. Plus taki, że pod koniec 6 miesiąca wyeliminowałam karmienie
      nocne - młody je o 20 a potem o 7 rano

      - byłam z młodym w Miulti Baby Kinie smile

      tak dla pocieszenia - na serio już teraz będzie lepiej. Zwiększy się kontakt z
      maluchem, jak również będzie się bardziej samo sobą umiało zająć. Mój młody w
      połowie 6 miesiąca zaakceptował kojec i teraz kawałkami go odkrywa smile




Pełna wersja