rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i jak?

09.12.09, 20:56
dziewczyny, naprostujcie mnie proszę bo coś się zakręciłamuncertain

wczoraj byłam u pediatry z bobasicą na szczepieniu i spytałam przy okazji kiedy rozszerzamy dietę (mała ma prawie 5 mies). powiedział ze po 6 miesiącu, dał schemat nt rozszerzania niemowlaków piersiowych i tyle.
mi akurat to pasuje - mała przybiera na moim mleku, ja sie nie bawię w buteleczki i mieszanki, ale... kurde - to ja decyduję kiedy i co jej mam dać? tak bez kontroli pediatry? bo ja nie wiem - sama mam gotowac? czy na początek lepiej słoiki?

nic nie wspomniał ze mam przyjść przed/po wprowadzeniu nowych produktów, pokazać dziecko, itd. czytałam dziś ta rozpiskę. widze ze gluten ma wejśc pierwszy miedzy 5 a 6 miesiącem (nawet nie wiem jak to wprowadzić do diety - w którym posiłku i w czym do cholery jest gluten - jeszcze nie doczytałam), a w ogóle co sie wprowadza najpierw? który produkt? i jako który posiłek? obiad? np marchewka jako obiad? i co potem - piers nadal na żądanie?

no zielona jestem do kwadratu.

małej np nie słuzy gdy jem (tzn juz nie jemwink) nabiał i parówki (ulewa, wyskakują jej na czole i brwiach łuski). nie wiem czy spodziewać sie jakis kolejnych cudów.

poza tym kiedys coś czytałam tu o chrupkach - kiedy moge zacząć dawac do łapki zeby sie uczyła żuć? na zasadzie zabawy, a nie jedzenia chrupków jako posiłkusmile

i jeszcze jedno - dziecię jest bezsmoczkowe - to chyba bez sensu dawac flaszkę ze smokiem np do kaszki? ale wtedy jak karmic? łyzeczką? bo chyba z niekapka nie popłynie? a kaszka powinna byc gesta czy bardzo płynna?

kurcze, moze macie jakieś linki do mądrych stron, które wytłumacza mi to wszystko w przystępny sposób. a moze jednak powinnam do pediatry? ale znowu zapisywać się z taką bzdurą - nawet nie wiem czy wypada.

no generalnie troche bardzo nie wiem jak sie do tego rozszerzania diety zabraćuncertain

forumki chcące mnie ukamieniować, zlinczować, wyśmiać, skrytykować - z góry odsylam na berdyczów i tam niech się bujają.

pozostałe forumki - ratujcie! ja naprawdę, naprawdę nie mam pojęcia jak ten temat ugryźc
    • ma_niusia Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 21:08
      Kochana, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości oczywiście pytaj pediatrę!!! Musi
      Ci wszystko wytłumaczyć i odpowiedzieć. Ale to Ty decydujesz co jak i kiedy
      wprowadzasz, lekarz może pomóc, wyjaśnić, pokierować, ewentualnie zareagować w
      razie nieprawidłowości.

      Mój smyk niedługo skończy 7 miesięcy a że butelkowy, rozszerzamy już od 3 prawie
      miesięcy więc chętnie odpowiem na każde Twoje pytanie (pisz na maila
      ma_niusia@gazeta.pl), poza tym doświadczeni z alergią bo ma skazę białkową a ja
      alergiczka jestem!

      Polecam również forum rozszerzanie diety z forów eksperckich oraz świetną stronkę:

      www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka.html
      A kaszkę oczywiście łyżeczką smile Mój butelkowy ale łychą wcina od początku!

      Jakby co pytaj, chętnie podpowiem - to co sama wiem smile
    • kammik Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 21:11
      Ale to jest jedzenie, nie budowa bomby atomowej smile Kup aktualny nr "Dziecka",
      jest sensowny artykuł o rozszerzaniu diety.
    • nikaa818 Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 21:18
      forum.gazeta.pl/forum/f,1135,Rozszerzanie_diety.html
      link na forum rozszerzanie diety smile
    • pagaa Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 21:32
      www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka/co-kiedy-w-diecie-dziecka.html
      www.forumpediatryczne.pl/txt/a,5424,2,0,0,1,,,,,,
      luz, ja też panikowałam, a teraz to prostesmile jakby coś, to wal na gazetowegowink
    • hoop_cola Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 22:14
      ma_niusia i pagaa no dobra, bede zawracać gitarę na gazetowegosmile
      ale ostrzegam - same tego chciałyściewink

      ja jestem w rozpaczliwie czarniej dupie - no nie znam się na tym zywieniu i rzeczywiście z lekka panikujęsmile tzn pozytywnie, bo pewnie ze to nie budowa bomby czy fizyka kwantowa, ale mimo wszystko kompletnie nie wiem od czego zacząc, jak sie do tego zabrac, co kupić (niekapek? kapek? jaką kaszkę? które sloiki?) - normalnie potrzebuję krok po kroku jak chłop krowiewink taaaak taaak, widac ze to moje pierwsze dziecięwink

      za przesłane linki - thx, bede sie uczyć, a i to forum o RD zalicze na bank, ale najpierw musze sie podszkolic, poczytać co i jak (bo pytan mam milion jak widac, a to troche za dużo)

      pozdrawiam i dzieki

      a jak ktos chce jeszcze cos fajnego dopisac to proszsz
      • ma_niusia Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 22:56
        Jasne, pisz spokojnie, najlepiej konkretne pytanka (jak już przebrniesz przez te
        podlinkowane strony) i nawet na milion odpowiem jeśli tylko będę w stanie
        merytorycznie smile

        PS.: A tak wogóle zacznij zakupy od łyżeczki!
    • linkap_wawa Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 09.12.09, 23:41
      Kochana - w kilku prostych slowach:
      - kup lyzeczke
      - dla swietego spokoju i zeby sobie stresu nie dodawac kup na sloiczek
      marchewki, jabluszka, dynia i marchewka
      - na poczatek, sprobuj podac marchewke - kilka lyzeczek, na sprobowanie, a potem
      cycka, bo tymi kilkoma lyzeczkami napewno sie nie naje - zrob to np w trakcie
      ktoregos z dziennych posilkow, jak dzidzia bedzie wyspana i w dobrym humorze
      (zmeczone i marudne dzieci nie sa przychylne nowosciom)
      - kontroluj przez kolejne 2-3 dni czy nie ma zadnych nietypowych reakcji - jesli
      nie, mozesz zaczac podawac kolejny produkt
      - jak przetestujesz podstawowe warzywka, mozesz zaczac kupowac sloiczki
      wieloskladnikowe - ale na poczatek te bez miesa
      - po pewnym czasie z kilku lyzeczek powinnas dojsc do calego sloiczka i zastapic
      nim jeden posilek
      - gluten jest w kaszy mannej - mozesz ugotowac lyzke w odrobinie wody i dodawac
      do sloiczkow, tuz przed podaniem
      - z kaszek na poczatek proponowalabym takie najzwyklejsze bez zadnych dodatkow
      owocowych, powinny miec taka konsystencje jak marchewka w sloiczku czyli nie za
      plynna, bo wtedy bedzie trudno ci karmic lyzeczka i nie za gesta, bo dzidzia
      moze nie poradzic sobie z polykaniem - mozesz zaczac je podawac tak jak
      marchewke, czyli kilka lyzeczek na sprobowanie i cycek, az dojdziecie do pelnej
      porcji i zastepujesz nia kolejny posilek cyckowy.
      Dodatkowe uwagi:
      - nie martw sie - poczatki wydaja sie skomplikowane ale z czasem dojdziesz do
      takiej wprawy, ze nad niczym nie bedziesz musiala sie zastanawiac
      - poczatki karmienia lyzeczka moga byc trudne, bo wiekszosc dzieci
      przyzwyczajona do ssania, po prostu nie wie jak sie zabrac do zbierania jedzonka
      z lyzki - cierpliwosc jednak poplaca, po prostu trzeba probowac i probowac...
      Jakby co tez zapraszam na mailasmile
    • deela Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 01:20
      pytaj do upadlego
      kurde - to ja decyduję kiedy i co jej mam dać? tak bez kontroli pediatry?
      tak dokladnie - pediatra nie jest tu potrzebny

      bo ja nie wiem - sama mam gotowac? czy na początek lepiej słoiki?
      ja dawalam na poczatku sloiczki - jakis miesiac - teraz gotuje sama
      mlody ma pol roku ale: rozszerzylam mu diete po trzecim m-cu i jest na butli - i
      teraz ma trzy posilki poza mlekiem dziennie
      najpierw dajesz cos latwego - najlepiej ziemniaka (tego akurat w sloiczkach nie
      znajdziesz, ale nie jest to produkt trudny do zdobycia) oewnie zje ze dwie lyzki
      za pierwszym razem - po trzech dniach mozesz sprobowac z marchewka, potem np
      szpinak albo cos, mozesz po jakims tygodniu probowac sloiczki dwuskladnikowe
      po jakis dwoch - trzech tygodniach zaczynasz podawac owoce, jablko,
      gruszka banan.... w sumie w 1, mozesz dojsc smialo do obiadu i deseru po dwoch-
      trzech h

      widze ze gluten ma wejśc pierwszy miedzy 5 a 6 miesiącem (nawet nie wiem jak
      to wprowadzić do diety - w którym posiłku i w czym do cholery jest gluten -
      jeszcze nie doczytałam),

      z glutenem sie nie rozpedzaj najpierw zrob to co wyzej, gluten za 1,5 m-ca -
      gluten latwo znajdziesz w zbożach czyli w chlebie, w kaszy mannie (kurde jak to
      sie odmienia - tego mi nie podkreslilo.....) ja np podaje kaszke zbozowo-owsiana

      piers mozesz na poczatku dawac na zadanie, potem to wszystko jakos sie ulozy i
      cyc bedzie do picia a obiad to obiad

      poza tym kiedys coś czytałam tu o chrupkach - kiedy moge zacząć dawac do
      łapki zeby sie uczyła żuć? na zasadzie zabawy, a nie jedzenia chrupków jako
      posiłkusmile

      juz mozesz

      i jeszcze jedno - dziecię jest bezsmoczkowe - to chyba bez sensu dawac
      flaszkę ze smokiem np do kaszki? ale wtedy jak karmic? łyzeczką? bo chyba z
      niekapka nie popłynie? a kaszka powinna byc gesta czy bardzo płynna?

      przepis na kaszke znajdziesz na opakowaniu ja podaje tylko i wylacznie lyzeczka

      cos jeszcze?
      • zuzomi Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 01.01.10, 17:16
        pytanie- jaką kaszkę zbożowo - owsianą? sama przygotowujesz czy z jakiejś firmy?
        na wodzie?
    • beliska Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 07:42
      Rozszerzanie diety może poczatkowo przerażać, ale jak zaczniesz to okazuje się proste i jakos leci.
      Sama zdecydowałam kiedy, w ogóle nie konsultowałam z pediatrą, nie trzymałam sie kurczowo schematów, bo one maja byc wskazówką, a nie wyrocznią. Zaczęłam rozszerzać wtedy jeszcze piersiowemu po 4tym mscu. Wprowadziłam butelkę, bo chciałam nauczyc pic w ten sposób-dla mnie wygoda jak dla tak małego dziecka. Tak podawałam kaszę poczatkowo-smoczek do kaszek. Córka krótko była butlekowa-1,5msca. Półroczna jadła tylko łyzką, piła przez butelkę. Z niekapkami nie szło jej, a ja nie uczyłam, bo i po co. Nawet nie wiem, kiedy sama nauczyła się pic z niekapków, przez rurki, z kubka.
      Poczatkowo nowe produkty nie były jednym posiłkiem, ale podawałam pomiędzy-/nie na noc!/ po trochę-ile chciała. Szybko/widząc po reakcji dziecka i tym ile potrafiła zjeśc/ zastapiłam jeden posiłek mleczny stałym.
      Dziecko samo Ci pokaże, czy chce po zupce marchewkowej jeszcze piers, czy już nie.
      Gluten to białka roslinne, znajdujące sie zbożach: pszenica, jęczmień, żyto, owies. Wprowadzałam po 6mscu dodając mniej więcej łyżeczke do posiłku. Nie odmierzałam, nie wazyłam, nie przeliczałam. Patrzyłam pierwszy msc czy nie ma reakcji alergicznej, potem juz dawałam wieksze ilości. O glutenie poczytaj dokładnie, bo może byc niebezpieczny-celiakia.
      Chrupki kukurydziane-miękkie i nie zbijające się dałam bodaj po 5mscu do ręki.
      Czy słoiki czy gotujeszz wszytko jedno. Na poczatek wg. mnie wygodniejsze słoiki, bo nie bujasz sie z jedna marchewką czy kawałkiem, a jak jeszcze masz pietra przed rozszerzaniem,
      to juz na pewno wygodniej sloik otworzyćwink Jak dziecko dobrze reaguje na rozszerzanie mozna zrobic tak, by podawac po prostu słoki, które sa przeznaczone po danym mscu. i zanim dojdziesz do konca msca wybór okaze się mały. Na samych słoikach jednak bym nie poprzestała, ale łączyłabym, bo potem może byc problem z domowym jedzeniem.
    • budzik11 Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 09:34
      hoop_cola napisała:

      ale... kurde - to ja decyduję kiedy i co jej mam dać? tak bez k
      > ontroli pediatry? bo ja nie wiem - sama mam gotowac? czy na początek lepiej sło
      > iki?
      >
      > nic nie wspomniał ze mam przyjść przed/po wprowadzeniu nowych produktów, pokaza
      > ć dziecko, itd.

      To ty decydujesz o tym, to twoje dziecko. Możesz ew. poprosić lekarza o radę,
      jeśli masz jakieś wątpliwości. Ja zaczęłam sama, przy starszej córce tylko
      pediatra przy okazji jakiejś tam wizyty kontrolnej zapytała mimochodem "Je już
      mięso?" i to była cała rozmowa o rozszerzaniu diety mojego dziecka. Przy
      młodszym w ogóle nie było takiej rozmowy, lekarz uznaje, że to moja sprawa. A
      mnie to pasuje, jakby powiedział mi coś, z czym bym miała problem, nie
      posłuchałabym i tak zrobiłabym po swojemu.
    • kj-78 Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 11:16
      Po przesledzeniu zalecen polskich, angielskich i norweskich (gdzie
      obecnie mieszkam) i przeczytaniu wielu watkow na forum, nachodzi
      mnie refleksja, ze w Polsce schematy zywieniowe traktowane sa jako
      jedyna sluszna prawda, ktorej trzeba sie trzymac w 100% i podanie
      czegos troche wczesniej grozi smiercia lub kalectwem. Zaczelam
      rozszerzac diete mojej corci 10 dni temu. Nikt w mojej, ani niemeza
      rodzinie nie jest alergikiem, dlatego postanowilam wrzucic na luz:
      nic sie nie dzieje przez 2 dni, to podaje nastepna nowosc. Moja
      malutka je kartofle, marchewke, brokuly, selera i jablko w roznych
      kombinacjach. Dzis wprowadzamy maselko smile Ekspozycja na gluten to
      chyba wymysl polski (moze sie myle, ale nie ma jej ani w UK ani w
      N), w Norwegii pisza, zeby podawac ostroznie i w malych ilosciach
      przez pierwsze dni. Celiakia jest choroba genetyczna, i nie mozna
      jej nabyc przez podawanie glutenu. Moze sie ona co najwyzej
      uaktywnic u dzieci, ktore ja maja. Proponuje troche wyluzowac,
      podawac nowosci pomalu, ale nie dawac sie zwariowac! Dziecko to nie
      kosmita wink Pozdrawiam
      • senait Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 11:22
        Sama decydowałam o tym kiedy i jak rozszerzać dietę. Czytałam artykuły w necie i
        w prasie. Wszędzie radzili zacząć od jabłka i marchwi. Okazało się, że moje
        dziecko właśnie na jabłko i marchew ma uczulenie! Gdy wyeliminowałam te
        produkty, wszystko doszło do normy. Teraz mały je już wszystko, co dozwolone po
        7 m-cu i nie mamy żadnych problemów.
        • czarnulka1705 Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 20:01
          pierwszy posiłek jaki podałam to była zupka jarzynowa, na początku
          kilka łyżeczek aż doszłam do całego słoiczka smile (w ciągu tygodnia
          już podawałam słoik) Zupke poradził mi pediatra. Stwierdził że
          lepiej podac ciepły posiłek dziecku niz surowe jabłuszko czy
          marchewkę. Wiadomo każdy lekarz ma swoje zdania i opinie. Co do
          rozszerzania diety to sugerowalam sie słoiczkami i kaszkami.
          Podawałam w tych miesiącach co zalecane są.
          • beakarp Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 10.12.09, 21:42
            ja zaczynałam od skrobanego jabłuszka, coby przyzwyczaić piersiowca
            do konsumpcji łyzeczkąwink
            Słoiczki póki co od dwóch tyg kupuję te od 4mca i tak, aby dwa
            identyczne były dzień po dniu. Początkowo zjadał pół podgrzanego
            słoiczka / z miseczki/. Dzis zjadł całysmile Kupuję z hippa dynia z
            ziemniakiem, marchewka z ziemniakiem, marchewka z ryżem...a z
            bobovity zupkę jarzynowa, ale ona strasznie gęsta, i opornie mu
            wchodziła. Słoiczek dajemy zwykle w porze obiadowej, tak po
            popołudniowym spacerze. Zwykle popija obiadek mlekiem z piersi.
    • hoop_cola ło matko jakie jesteście kochane:) 10.12.09, 22:25
      i niech mi tu która mądra napisze, że na tym forum się tylko warczybig_grin

      mocno mi rozjaśniłyście temat, a rady praktyczne wynikające z doświadczenia - bezcennesmile bardzo bardzo wam dziękujęsmile pół dnia spędziłam na czytaniu o RD - nadal mam pietra, ale juz lekko oswojonegosmile

      ma_niusia
      łyżeczki kupione (i już dzieciu znane - dałam do zabawywink, a wieczorem podałam wit. D z łyzeczki; do tej pory dawałam z palca - od dziś łyżeczkasmile)

      linkap_wawa, deela, beliska
      wasze wypowiedzi idą do druku i na lodówkęsmile mega thx


      kj-78
      własnie próbuje oswoić temat, żeby się wyluzować, bo jak nie to dziecko bede karmic do 18 roku życiasmile

      beakarp
      dlaczego kupujesz 6 miesiecznemu słoiki dla 4miesieczniaków? - w moim pytaniu nie ma krytyki czy coś. pytam bo nie wiem (jak z resztą widać po tym co piszę)

      ale zeby nie było - i tak mam jeszcze kilka pytań:
      chrupacze:
      - jakie chrupki wg was są dobre (a niech bedzie reklama - dajcie konkretną firmę) - rozumiem ze mowa jest o chrupkach kukurydzianych? a moze innychsuspicious
      - ile ich można dać dziennie (chce zeby sie nauczyła żuc i łykać, a nie że ma się najadac, wiec nie chce przesadzić)
      - głupie pytanie - czy chrupem może się zakrztusić?
      pieczywo:
      - a mozna zamiast chrupa dac skórke chleba? (ale tu chyba juz bedzie gluten, wiec...?)
      słoiki:
      - "dać kilka łyżeczek na spróbowanie" - rozumiem, że jak nie posmakuje/nie będzie chciała to sobie darować i spróbować kolejnego dnia czy po kilku dniach? ale dawać ten sam smak czy inny? a jak jej bardzo posmakuje to dać zjeśc caly słój (to chyba byłoby za dużo jak na pierwszy raz?)
      kasza manna:
      - zwykła czy jakaś dziecięco-specjalistyczna (az mi głupio pytać, ale no muszę - sama czytam te swoje pytania i się dziwie/śmieję własnej niewiedzy:/)
      kubek:
      - tak jak napisałam - dziecię bezsmoczkowe - dać kapek, niekapek czy słomke? i w ogóle kiedy (wiek malucha) sie te kubasy podaje? zamierzam dawać wodę (herbatki i soki odkładam na pozniej), ale znowu jak się nasyci wodą to z piersi bedzie chciała mniej pić (w koncu woda ma 0 kalorii, a w pokarmie naturalnym jednak są)?
      - jeżeli chcę diete zacząć rozszerzać po 6 miesiacu to juz dawac te chrupy/chleb jako taki wstęp na rozruszanie szczękiwink, a słoje po 6 miesiącu? czy wszystko hurtem po 6 miesiącu? jakoś hurt mi zle brzmi...

      uff, sie rozpisałam, ale za to jestem mądrzejsza niz wczoraj, a to już cośsmile
      • ma_niusia Re: ło matko jakie jesteście kochane:) 10.12.09, 22:42
        1. Chrupki kukurydziane - ja kupuję jakie popadnie, ale czytam na opakowaniach
        czy nie ma w składzie soli lub cukru bo czasami jest! Nie kupuj na razie tych
        bardzo długich, bo są za długie na małe łapki i mój jak takiego dostał od cioci
        to sobie usilnie w oko pakował a nie do paszczy wink I licz się z tym, że przy
        chrupasach WSZYSTKO (koc, twoje i dziecka ubranie, włosy) jest zaklejone
        rozślinionymi chrupkami smile Dlatego ja daję tylko jak na golasa w samym
        pampersie leży na kocu/siedzi w leżaczku uncertain Najtaniej wychodzą takie duże
        paczki 300g. Ja w pierwszych dniach dawałam kilka, teraz zjada dziennie max do
        20-30 szt (takich małych). teoretycznie wszystkim można się zakrztusić,
        chrupasem też, dlatego ja mam zawsze na oku jak żuje/ssie/liże/gryzie/mamle
        chrupaski, ale nam się jeszcze - odpukać - nie zdarzyło smile Ze skórką od chleba
        się nie wypowiem bo nie mam doświadczenia bo Młody nie może glutenu sad
        2. Próbować po kilka łyżeczek. Jak ewidentnie nie zechce to dać spokój na kilka
        dni/ tydzień/dwa i spróbować inne smaki. Na początku dawałabym max pół słoiczka,
        powiedzmy w pierwszym tygodniu rozszerzania diety a później już cały - ale ten
        mały słoiczek 130g.
        3. Kasza manna zwykła smile
        4. Z piersią niestety nie mam praktyki więc tu nie podpowiem na 100%. Mi się
        wydaje, że niekapek próbować. W okolicach 6m.ż. trzeba obserwować jak dziecię
        chwyta itp.
        5. Chrupasy możesz spokojnie już, oczywiście kilka szt na dzień a nie hurtowo tongue_out

        Pozdrawiam i polecam się na przyszłość!!!
      • ma_niusia Re: ło matko jakie jesteście kochane:) 10.12.09, 23:11
        Super z tą łyżeczką, że się oswaja! Mój Synuś ma własną łyżeczkę do karmienia
        wink ja go karmię jedną, a on swoją malutką cały czas dzielnie dzierży w łapce i
        gmera nią w paszczy wink Właśnie od jutra chcę spróbować czy będzie swoją
        łyżeczką coś nabierał z miseczki, zobaczymy wink Więc niech się oswaja!
        Aha i nie wiem jak tam u Was z alergią w rodzinie, u nas niestety spore
        obciążenie sad ale tak czy siak, radzę ZAWSZE czytać skład na słoiczkach. Bo ja
        się spotkałam ze słoiczkami dla dzieci, z napisem po 4 miesiącu, które zawierały
        na przykład sól czy śmietanę!
      • mondovi Re: ło matko jakie jesteście kochane:) 10.12.09, 23:14
        > beakarp
        > dlaczego kupujesz 6 miesiecznemu słoiki dla 4miesieczniaków? - w moim pytaniu n
        > ie ma krytyki czy coś. pytam bo nie wiem (jak z resztą widać po tym co piszę)

        dzieciom piersiowym rozszerza się dietę później, ale startują z tego samego
        levelu, co butelkowe. a więc półroczny piersiowy je słoiczki po 4 miesiącu, a
        nie od razu te po 6 miesiącu. ja po prostu czytałam etykiety na słoiczkach,
        kaszach i soczkach, na wszystkim jest napisane od kiedy można podawać.
      • deela Re: ło matko jakie jesteście kochane:) 10.12.09, 23:43
        nie ma sprawy
        chrupacze: nie zwracam uwagi na marke tylko na sklad a w skladzie ma byc
        tylko kaszka kukurydziana i nic wiecej... nie jest powiedziane ze dziecina
        bedzie chciala to jesc, moj na razie nie wykazuje zainteresowania.... za to
        jablko chetnie skrobie
        zaksztusic sie nawet slina mozna, wiec ja bym dziecka sam na sam z chrupkiem nie
        zostawiala
        pieczywo: mozna dac skorketylko zwroc uwage ile swinstwa do tego chleba
        wladowali....
        słoiki: ja dawalam kolejnego dnia to samo potem juz wyrzucalam otwarty
        sloiczek i dawalam nowy nadal z tym samym - zwroc uwage ze jak co dzien bedziesz
        szalec z nowym smakiem i dziecko wysypie czy inne swinstwo sie zdarzy to nie
        bedziesz wiedziala od czego
        jak posmakuje niech zje wszystko
        kasza manna: moze byc zwykla mozezieciowa, dzieciowa wygodniejsza bo jak
        kupisz blyskawiczna to nie musisz jej gotowac tylko dolewasz cieplej wody i wsio
        kubek: w sumie od 3go m-ca mozna niekapki i ja bym niekapek dala

        nie hurtem po 6 m-cu tylko tak jak napisalam w poprzednim poscie
    • mika_p Re: rozszerzanie diety - kto decyduje kiedy co i 11.12.09, 01:10
      Spokojnie.
      Jedną nowowść wprowadza się raz na kilka dni.
      Czyli jak zaczynasz od marchewki, to na początek tylko marchewka, a potem może
      być marchewka z ziemniakiem, sam ziemniak, sama marchewka.
      Jak masz dwie rzeczy, to wprowadzasz trzecią, na przykład jabłko i też: jabłko,
      marchewka, marchewka z jabłkiem, ziemniak z marchewką, sam ziemniak.

      Nie nastawiaj się na to, ze dziecko zje dużo. Zje odrobinę, jeśli w ogóle raczy
      zjeść.
      Na łyzeczkę nabiera się dosłownie kroplę, bo to inna konsystencja niż mleko i
      trzeba sobie z nią poradzić - kroplę da się przełknąć, pół łyżeczki wypłynie z
      buzi. Na początku namachasz się łyżeczką, zejdzie ci z pół godziny,a to nie
      będzie nawet pół małego słoiczka (no chyba ze akurat trafił ci się egzemplarz,
      który zje tę porcję i będzie wył, że się skonczyło, ale to rzadkie). Dlatego na
      pcozątku lepiej słoiczki, bo jak sama gotujesz, to się roztkliwiasz,
      mikromarchewka w drobną kostkę do malutkiego garnczka, mieszasz, pilnujesz bo
      taka ilosć lubi się łatwo przypalić, miksujesz na gładko, wychodzi mnóstwo,
      dziecko zjada rownowartość łyżeckzi albo mniej i reszta twojej ciężkiej pracy
      ląduje w zlewie. Słoiczki są mniej emocjonalne smile

      Ziemniak najlepszy dla niemowlęcia to rozpadający się na miazgę, polecam odmianę
      o nazwie irga - rozprowadzony w mleku tworzy zawiesinę bez grudek po samym
      rozgnieceniu łyżeczką. Może być z waszego garnka, jeśli ugotujesz bez soli i
      wasze posolisz po ugotowaniu.

      I pamiętaj jedno: rozszerzanie diety jest obowiazkiem rodzica, a nie dziecka.
      Jesli nie zechce jeść, to nie musi. Ale ty musisz proponować smile

      Ponieważ na początku są to małe ilosci, to nadal pierś na żądanie. Posiłek
      niemleczny może nie być konczony piersią, jesli widać, ze dziecko najedzone i
      zadowolone. Ale w początkach to kupa roboty i czasu dla mikroilości.

      Najlepsza pora na eksperymenty to wczesna część dnia (żeby w razie sensacji
      żołądkowych do wieczora przeszło). Posiłek podaje się w połowie czasu między
      karmieniami piersią. Dziecko jeszcze nie głodne, więc może się pobawić w nową
      zabawę, a jak się znudzi i zgłodnieje, to konczycie zabawę i podajesz pierś.
Pełna wersja