nie rozumiem tego " wisi na piersi"

05.01.10, 23:23
moze mi ktos wytlumaczy co to oznacza? nie rozumiem mam ktore mowia
ze ich dziecko wisi na piersi po godzine lub dwie.
jak sie dziecko naje i wszytsko jest ok to po co mu dawac piers? tak
tylko do pociumkania? bo nie wierze w aktywne ssanie przez godzine.
podac smoczka i skonczy sie wiszenie.
    • mruwa9 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 05.01.10, 23:36
      bo widac zupelnie nie rozumiesz, jak dziala noworodek, niemowle i
      jak dziala laktacja. Dzieci karmione sztucznie zostaja napchane
      ciezkostrawna mieszanka, ktorej trawienie pochlania cala energie
      dziecka, tak, ze nie ma sily na zadna dodatkowa aktywnosc i pieknie
      zasypia na 3 godziny, ku radosci rodzicow, szczesliwych, ze maja
      takie bezproblemowe dziecko. Pokarm kobiecy jest lekkostrawny,
      plynie z piersi powoli, po pierwszych minutach intensywnego ssania
      plynie kroplami, nie silnym strumieniem, jak przez smoczek, a
      poniewaz jest lekkostrawny i trawiony blyskawicznie, to zanim
      dziecie dotrze do konca posilku, pokarm z poczatku posilku jest juz
      strawiony i cala zabawa zaczyna sie od nowa. Nie mowiac o tym, ze
      zoladek noworodka ma maciupenka pojemnosc ( kilka mililitrow- tyle,
      co lyzeczka do herbaty) i dziecko potrzebuje niemal stalego doplywu
      pokarmu, w malutkich porcjach, mieszczacych sie w malutkim zoladku,
      a tego pokarmu musi byc naprawde sporo, zeby w pierwszych
      miesiacach niemowle przybieralo po kilogram i wiecej miesiecznie.
      natura wymyslila, ze do ssania niemowleciu sluzy piers, nie smoczek,
      ktory jest tylko marna namiastka najlepszego na swiecie oryginalu. I
      stosowany u niemowlat moze prowadzic do problemow z karmieniem
      piersia, jednym z czestszych jest np. slaby przyrost wagi, bo
      zamiast odzywczego ssania piersi jest ieodzywcze, jalowe ssanie
      gumy. To tak, jakbys zamiast obiadu dala dziecku gume do zucia
      liczac, ze zaspokoi ona glod.
      • dyzurna Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 05.01.10, 23:56
        mruwa9 napisała:

        > bo widac zupelnie nie rozumiesz, jak dziala noworodek, niemowle i
        > jak dziala laktacja. Dzieci karmione sztucznie zostaja napchane
        > ciezkostrawna mieszanka, ktorej trawienie pochlania cala energie
        > dziecka, tak, ze nie ma sily na zadna dodatkowa aktywnosc i
        pieknie
        > zasypia na 3 godziny, ku radosci rodzicow, szczesliwych, ze maja
        > takie bezproblemowe dziecko


        no widzisz, rzeczywiscie nie rozumiem i chyba mam do tego prawo bo
        jakos dziwnym trafem moje obie corki karmione piersia najadaja sie w
        5-10 minut (tez jako noworodki) i potem ida spac lub spokojnie
        czuwaja przez kolejne 3 godziny. nikt na piersi mi nigdy nie wisial.
        a o jalowym ssaniu gumy napisalam po najedzeniu sie, w koncu
        noworodkiem nie jest sie kilka miesiecy.
        • mruwa9 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 00:10
          no to sie ciesz, bo zachowanie Twoich dzieci to raczej wyjatek, nie
          regula. A w jakim wieku masz corki BTW?
          Tu masz pare watkow, tak pierwszych z brzegu, o konsekwencjach
          podawania smoczka podczas karmienia piersia (nie zawsze tak sie
          dzieje, ale wystarczajaco czesto, zeby miec to na wzgledzie, zanim
          zaproponuje sie niemowleciu smoczek):
          forum.gazeta.pl/forum/w,570,89283591,89283591,problem_z_przybieraniem_na_wadze_skonczone_4_tyg.html

          forum.gazeta.pl/forum/w,570,105180647,105180647,zanik_pokarmu_.html

          forum.gazeta.pl/forum/w,570,105139048,,Placz_przy_karmieniu.html?v=2

          forum.gazeta.pl/forum/w,572,105051266,105051266,nie_wiem_co_mam_robic_pomozcie_smutno_mi_.html


          itd itp....
          • dyzurna Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 00:28
            Maja 3,8 i 2 miesiace czyli jeszcze malizna.
            Podkreslam ze napisalam jak sie dziecko naje i wszytsko jest ok.
            Nikt mi nie przetlumaczy ze to jest ok gdy spiace najedzone niemowle
            nadal ciumka cyca a jeszcze chalupa do ogarniecia i starszym sie
            trzeba zajac?

            www.youtube.com/watch?v=IEP_Kjj2Zts&feature=PlayList&p=8B7BDE5A54E318BE&index=14
            • pomarancza-1 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 08:17
              A jak myślisz dlaczego tak wiele kobiet przechodzi na butelkę? Bo karmienie piersią to często ciężka harówa, wielogodzinne maratony i smoczek nie rozwiązuje sprawy, bo dziecko nie najada się szybko tylko je powoli, przysypia itd. + ewentualne problemy z techniką.

              Swoją drogą chciałabym mieć tyle szczęścia, żeby mój mały (jak jeszcze karmiłam) najadał się szybko i na wiele godzin. Nikt mi nie powiedział, że takie "wiszenie" to standard i norma i że będę musiała siedzieć z d.. i karmić kilka razy na dzień po minimum godzinie + raz dziennie maraton kilkugodzinny smile Po czymś takim psycha siada no i oczywiście wysiłek fizyczny dla organizmu kobiety to też jest spory. A argumenty, że po 3 miesiącach dziecko z tego wyrośnie dobijały jeszcze bardziej, przecież to kupa czasu zwłaszcza jak po 4 miesiącu do roboty trzeba wracać smile


              • wilma.flintstone Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 07.01.10, 19:30
                pomarancza-1 napisała:

                > Po czymś takim psycha siada

                Ej no, co Ty, poczytaj fora o dlugim karmieniu - tam panie karmia
                dwojke dzieci jednoczesnie po pare lat i uwazaja swoje przezycia za
                mistyczne...

                Zreszta wystarczy poczytac Mruwe i jej opisy "jak dziala noworodek".
                Czysta poezja. Jak dasz butle, to jestes bezduszna zapychaczka, bo
                jak chcialas dzieciaka to badz mu butelka, smoczkiem i niewolnica,
                do studniowki, jesli tak mu sie spodoba. Twoje potrzeby? Zmeczenie?
                Bol? Frustracja? Who cares???
          • madzia.7 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 13:30
            widzisz podalas mruwa link do mojego watku w ktorym juz na wstępie
            zdiagnozowalas problem nie wiedząc nawet ze mam duzo pokarmu a
            dziecko ladnie przybiera na wadze..wychodzi ze u mnie problemem nie
            byl i nie jest smoczek tylko lapanie powietrza do brzuszka...
            lepiej nie diagnozowac z gory problemy jak się nawet dziecka nie
            widzialo..
      • a_weasley Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 10:45
        Mruwa9 napisała:

        > bo widac zupelnie nie rozumiesz, jak dziala
        > noworodek, niemowle i jak dziala laktacja.
        > Dzieci karmione sztucznie zostaja napchane
        <ciach>
        > i pieknie zasypia na 3 godziny,

        Ktoś tu chyba ma mgliste pojęcie o tym, jak działa niemowlę karmione
        sztucznie.

        > zoladek noworodka ma maciupenka pojemnosc ( kilka mililitrow

        Albo triumf nauki nad rzeczywistością, albo moja córka jest jakimś
        mutantem, którego żołądek przy karmieniu rozdyma się co najmniej
        dwudziestokrotnie...
        • duzeq Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 11:06
          > Ktoś tu chyba ma mgliste pojęcie o tym, jak działa niemowlę
          karmione
          > sztucznie.

          Witamy na forum. Z mruwa na temat butelek lub cyca nie nalezy
          dyskutowac o ile nie karmisz na zadanie do 3 roku zycia.

          > > zoladek noworodka ma maciupenka pojemnosc ( kilka mililitrow
          >
          > Albo triumf nauki nad rzeczywistością, albo moja córka jest jakimś
          > mutantem, którego żołądek przy karmieniu rozdyma się co najmniej
          > dwudziestokrotnie...

          No, moja miala taki rozdety od samego poczatku, a po tygodniu to
          noramlnie sie zastanawialam czy jej balona w zoladek nie wszyc. Ale
          z mruwa sie nie dyskutuje bo... patrz powyzej.
          • minerwamcg Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 20.01.10, 12:18
            duzeq napisała:
            > Witamy na forum. Z mruwa na temat butelek lub cyca nie nalezy
            > dyskutowac o ile nie karmisz na zadanie do 3 roku zycia.

            He, he, Weasley karmiący piersią to już za duża abstrakcja nawet dla
            mnie smile Karmi, owszem, nawet bardzo chętnie, ale butelką.
      • q_fla Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 12:43
        Nie mowiac o tym, ze
        > zoladek noworodka ma maciupenka pojemnosc ( kilka mililitrow-
        tyle,
        > co lyzeczka do herbaty)
        i dziecko potrzebuje niemal stalego
        doplywu
        > pokarmu, w malutkich porcjach, mieszczacych sie w malutkim
        zoladku,
        > a tego pokarmu musi byc naprawde sporo, zeby w pierwszych
        > miesiacach niemowle przybieralo po kilogram i wiecej miesiecznie.

        Teoria wzieta z księżyca.
        Moja córka jako noworodek godzine po porodzie wypiła 60-80ml bebika -
        relacja położnych, które jej na dzień dobry podały butelkę. uncertain
      • madzia.7 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 13:25
        Pokarm kobiecy jest lekkostrawny,
        > plynie z piersi powoli, po pierwszych minutach intensywnego
        ssania
        > plynie kroplami, nie silnym strumieniem


        jestes pewna tego ze zawsze tak jest??????? u mnie leci i tryska jak
        fontanna nie tylko na początku a dzidzia czasem wylewa pokarm
        kącikiem ust bo ma go za duzo..myslisz ze u wszytskich kobiet pokarm
        leci tak samo?????
        • memphis90 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 07.01.10, 10:01
          U mnie przed unormowaniem laktacji też mleko tryskało. A potem było
          tak, że Lila musiała troszkę popracować i uruchomić wyrzut oksytocyny,
          żeby uzyskać strumień mleka. Zresztą jak się karmi to czuć takie fale
          napływania mleka, prawda?
      • madzia.7 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 13:28
        a tego pokarmu musi byc naprawde sporo, zeby w pierwszych
        > miesiacach niemowle przybieralo po kilogram i wiecej miesiecznie.


        no wlasnie są kobiety, ktore mają duzo pokarmu a dziecko najda sie
        dosc szybko..
        moje dziecko w 1 miesiąc przybralo okolo 1kg w drugim 1.2kg..od
        początku mialam duzo mleka..dawalam smoczek..a dziecko przybieralo
        mimo wszystko...
        moze mruwa9 nie zawsze jest tak jak piszesz????
        • pacia.2 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 19:40
          Moja córcia ma 3,5 miesiąca. W wieku 3 miesięcy ważyła 7 kg przy urodzeniowej
          3100. Karmię tylko piersią. Młoda najada się w max 10 minut. Mleko tryska mi
          strumieniami. Dziecko na cycu nie wisi. Dostaje smoczka i jak nie jest głodne to
          woli go od piersi. Dodatkowo od 2 dnia dostaje butelkę (w szpitalu dwa dni pod
          lampami bez piersi mamy a potem jak wychodzę z domu). O zgrozę teraz dopajam ją
          wodą, bo w domu jest strasznie suche powietrze.
          W nocy budzi się dwa razy na jedzenie o 23 i 4 nad ranem.
          Według mnie czarny scenariusz mruwy wcale nie sprawdza się w każdym przypadku.
          Ja uważam, że mam dużo szczęścia i dlatego karmię i nie zamierzam przerywać,
          może nocne karmienie zostawię nawet do roku, nie zarzekam się, ale irytują mnie
          fanatyczne wypowiedzi na temat karmienia.
          To, że dziecko "wisi na cycu" to tylko brak konsekwencji matek.
          • i_love_my_babies Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 22:42
            > To, że dziecko "wisi na cycu" to tylko brak konsekwencji matek.

            bzdury opowiadasz, wiesz, nie każda matka tryska mlekiem na lewo i
            prawo, bywa jeszcze coś takiego jak KRYZYSY LAKTACYJNE, u nas trwało
            to nawet 2 tygodnie, a młody wówczas wisiał co pół godziny
      • easy_martolina84 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 07.01.10, 08:30
        mruwa9 napisała:

        > bo widac zupelnie nie rozumiesz. Dzieci karmione sztucznie zostaja napchane
        > ciezkostrawna mieszanka, ktorej trawienie pochlania cala energie
        > dziecka, tak, ze nie ma sily na zadna dodatkowa aktywnosc i pieknie
        > zasypia na 3 godziny, ku radosci rodzicow, szczesliwych, ze maja
        > takie bezproblemowe dziecko.

        Ty chyba tez mało rozumiesz.Po co sie wypowiadac na temat czegos o czym sie nie ma pojecia?Pokaz mi dziecko karmione mieszanka,ktore przesypia 3h i nic innego nie robi-przesada lekka.Po co zaraz pisac o rodzicach karmiacych butla,ze "zapychaja" dziecko zeby miec swiety spokoj?Ehhh....To forum to "wylewnia" jadu
    • ila79 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 05.01.10, 23:44
      <podac smoczka i skonczy sie wiszenie.>
      Ewentualnie skończy sie karmienie. Nie zawsze, ale w znacznej części
      przypadków podanie smoczka to początek końca karmienia. Ja
      oczywiście podałam mojemu dziecku smoczek na początku, on oczywiście
      pluł nim na odległość. Mądre dziecko, a ja zwyczajnie nie miałam
      bladego pojecia o karmieniu i o tym całym cyrku, który się wokół
      niego robi. Ja jestem za tym, żeby niemowlakowi pozwolić przy piersi
      zaspokoić nie tylko głód, ale i potrzebę ssania i bliskości.
      • camelka_wik Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 12:49
        Popieram!!
    • gosiasprezynka Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 08:30
      Owszem, moja je długo, bo zazwyczaj 30-40 min, ale potem już zazwyczaj nie chce piersi. Przystawiam i odwraca główkę. Daję smoka i śpi smile Oczywiście, jeśli chce jeść, to są i maratony 1-1,5 godziny, nawet do 3 - często wieczorami, albo jak podczas karmienia ciągle podsypia.

      Wkurza mnie strasznie to demonizowanie smoczka. O ile psuje technikę ssania, to oczywiście nie podawać. Ale jeśli dzieć dobrze ssie, to po co się umartwiać? Znam wiele mam smoczkowych, które spokojnie karmiły do roku, a potem po prostu dziecko od piersi odstawiły albo samo się odstawiło i tyle...
      • gosiasprezynka Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 08:41
        Aha, ale może ja mam tak dlatego, że nie pozwalam spać dziecku z piersią w busi (chyba że na uśpienie). Jeśli więc zaczyna podsypiać, wyjmuję jej pierś z buzi. Wtedy zazwyczaj się budzi, znowu łapie pierś i zaczyna ssać. Jeśli się nie obudzi, próbuję pomiziać po policzku. Jeśli nie skutkuje, odkładam do łóżeczka. Jak się obudzi po 5 min z płaczem, przystawiam znowu.
    • sandi_01 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 08:39
      Moja mała do 4 m-ca WISIAŁA NA PIERSI wink zawsze wieczorem, przed snem musiało to
      być od 1-2h, miałam wtedy spokój do 3 nad ranem, a chodzi spać o 19, jak była
      noworodem to też długo ssała, nawet po 45 min każde karmienie.

      Na dzisiaj wygląda to prześlicznie. Je 5-10 min, co 3 h. A wieczorem jak już się
      naje to odwraca główkę i słodko zasypia. Jak widać dzieciaki same z tego
      wyrastają. Na początku też się buntowałam i nie chciałam jej tak długo karmić,
      podawałam smoczek. Ale moje mądre dziecko się nim brzydziło i bardzo dobrze,
      przynajmniej nie będzie stresu przy odzwyczajaniu wink
      • robin2510 to ja mam geniuszkę ;-) 06.01.10, 08:48
        Nie dosyć, że na piersi, to od urodzenia dostawała 1-2 razy butlę na dobę i
        smoczka. Bez względu na otrzymywany pokarm, mój czy mieszankę je co 2-2,5h. Mało
        tego dostaje jeszcze smoczka jak ją usypiam, lub jak z nią wychodzę na dwór i
        mimo tego potrafi ssać (dobrze nigdy nie miałam poranionych piersi, czy zastoju)
        pierś , umie pić z butelki i smok też jakoś jej w owych "technikach" nie
        zaszkodził. Ma obecnie prawie pół roku, i od urodzenia jadła max 10 min z
        piersi, nigdy dłuzej "nie wisiała" mi przy cycu wink.
        • dyzurna Re: to ja mam geniuszkę ;-) 06.01.10, 10:25
          dokladnie tak, nie jest mi znana czynnosc jak wiszenie na piersi.
          moja 2 miesieczna corka jest bardzo przewidywalna, od 3 tygodni
          chodzi spac jak w zegarku o polnocy, zje z piersi i budzi sie o 6
          rano, znow zje i spimy jeszcze do 10. po prostu zyc nie umierac.

          a jesli chodzi o odstawianie smoczka to jest na to rada by odbylo
          sie to bezbolesnie, nalezy to zrobic w dobrym momencie i nie za
          dlugo czekac.
          moja 1 corka odrzucila i smoczka i piers w 8 miesiacu w jedym
          tygodniu, po prostu smokiem plula na 2 metry.
    • msobierska Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 10:06
      haha, tylko że w przypadku mojego dziecka to nie wiem co by trzeba zrobic ,żeby
      chciała smoka, chyba przykleic na stałe super glue...
    • green_hill Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 10:15
      Dla mnie rowniez tzw. "wiszenie na piersi" to bajka o zelaznym wilku. Moj syn piersiowy na poczatku jadl co 2 godziny w dzien, w nocy raz, possal sobie 15 min, najadl sie, wypluwal cycka i koniec. Nie traktowal piersi jako smoczka, uspokajacza itd. Smoczka dostawal od poczatku, ale tylko do spania. Zero problemow z karmieniem, przybieral swietnie. Potem przerwa ta wydluzyla sie do 3 godzin w dzien, w nocy nadal karmilam raz.
    • shellerka Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 11:10
      ja tak samo tego nie rozumiem. z kolei moja babcia, kiedy widziała, że po 10
      minutach aktywnego ssania odstawiamy się od siebie, mowi z niedowierzaniem: "czy
      ona sie najada?"
      • dyzurna Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 12:27
        aha i jeszcze apopo tego brzuszka noworodka w ktorym sie miesci te
        kilka mililitrow.
        Poniewaz pokarm dostalam w 5 dobie po cesarce, dziecko dostalo
        butelke z ktorej zjadalo na raz 100 ml mleka. altentycznie 2 dniowe
        dziecko!
        • mama-tyma Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 13:01
          Mój syn "wisiał na piersi", jako noworodek potrafił jeść 6 godzin ciurkiem (od
          12 do 18)i nie było opcji zabrania mu piersi, smoczka próbowałam nauczyć, nie
          dało rady, w nocy jadł i co 30 minut, ale wyrósł z tego, jako 3 miesięczniak
          najadał się w 2-3 minuty, ależ byłam szczęśliwa smile
          • red-truskawa Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 13:17
            A mój 2 miesieczniak w dzień potrafi jesc z 40 min, w nocy jest już najedzony po 15 min. Na samym poczatku jadł ijadł i maraton się nie kończył, trwało to 1,5-2 h i ledwo się kończyło to już była pora nastepnego karmienia (zgroza), zaczełam dawac mu smoczek jak miał 4 tyg i smutna niespodzianka- po 5 dniach smoczkowania myslałam ze mi sutki odpadna i odstawiłam smoczek. teraz czasy skarmienia sa troche krótsze, zaczełam znowu dawac smoczek ale tylko do zasypiania. Cóz mój synek lubi byc przy cycku i sie poprzytulac (jak wiekszosc facetów wink) i jezeli jest to 40 min to moge sobie z NIm posiedziec.
    • sandi_01 Są też inne sposoby 06.01.10, 15:57
      Moja znajoma, która nie rozumiała jak jej dziecko może tak długo ssać cycucha,
      że zaczęła ściągać mleko i karmić z butelki. Ale, czy to o to właśnie chodzi?
      Żeby matka czuła się lepiej. Chyba nie do końca. Przecież dzięki temu, że
      karmimy piersią dziecko czuje się szczęśliwe i kochane, więc dlaczego nie
      pozwalać ssać dłużej? Może po trudach wyjścia na świat te małe szkraby chcą się
      czuć bardziej kochane, niż im to okazujemy. Dlatego też nadrabiają to przy
      "wiszeniu"... Te wyjątkowe dzieci trzeba uszanować i nie zmieniać na siłę ich
      przyzwyczajeń.
      • mruwa9 Re: Są też inne sposoby 06.01.10, 21:48
        wielu rzeczy na temat karmienia pioersia bnauczyly mie po prostu
        moje dzieci. Przed urodzeniem pierworodnego tez mi sie wydawalo, ze
        noworodek tylko je i spi grzecznie w lozeczku pod wlasna kolderka..o
        luydzka naiwnosci.
        natura do ssania wymyslila piers. Smoczek to tylko marna gumowa
        namiastka. Nie widze powodu, dla ktorego ersatz mialby byc lepszy od
        oryginalu. Zwlaszcza, ze owe wuiszenie przy piersi ma swoje
        fizjologiczne uzasadnienie. I mija po kilkunastu tygodniach samo,
        bez uczenia i bez ingerencji w naturalny proces. A IMHO problem
        bierze sie z braku akceptacji matek sytuacji, w ktorej mialyby sie
        jakos poswiecic- tak, takie niepopularne haslo - poswiecic dziecku,
        w znaczeniu - zaakceptowac, ze teraz nie licze sie tylko JA, ale MY
        i przez jakis czas musze wyrzec sie czesci swojego dotychczasowego
        trybu zycia. Bo decydujac sie na dziecko trzeba je przyjac z calym
        dobrodziejstwem inwentarza, jego potrzebami. A wspolczesna matka
        chce urodzic dziecko i zyc dokladnie tak, jak dotychczas, udajac
        przed soba i przed calym swiatem, ze zupelnie nic sie nie zmienilo,
        ze mozna prosto z porodowki isc do hipermarketu na zakupy, a po
        tygodniu pojechac na narty. No, niby mozna, dajac butle i smoczki,
        ale wowczas bardzo, ale to bardzio odbiegamy od natury. Ja wybralam
        karmienie NATURALNE, tj, podazajace za potrzebami dzieci, jako
        zupelnie oczywista konsekwencje oczywistej ciazy i oczywistego
        porodu. I zupelnie opcji smoczkowo-butelkowej nie bralam pod uwage i
        moze wlasnie dlatego owe wiszenie przy piersi nie przeszkadzalo mi,
        bo dla mnie to byl zupelnie naturalny stan, z ktorym nie walczylam,
        tylko przyjmowalam takim, jakim byl.
        • poznanianka77 Re: Są też inne sposoby 06.01.10, 21:59
          mruwa9 napisała:


          A IMHO problem
          > bierze sie z braku akceptacji matek sytuacji, w ktorej mialyby sie
          > jakos poswiecic- tak, takie niepopularne haslo - poswiecic
          dziecku,
          > w znaczeniu - zaakceptowac, ze teraz nie licze sie tylko JA, ale
          MY
          > i przez jakis czas musze wyrzec sie czesci swojego dotychczasowego
          > trybu zycia. Bo decydujac sie na dziecko trzeba je przyjac z
          calym
          > dobrodziejstwem inwentarza, jego potrzebami. A wspolczesna matka
          > chce urodzic dziecko i zyc dokladnie tak, jak dotychczas, udajac
          > przed soba i przed calym swiatem, ze zupelnie nic sie nie
          zmienilo,

          A co w sytuacji jak to dziecko nie jest pierwsze? Czy liczy sie
          tylko ono,to najmłodsze a starsze to już w odstawkę. Oprócz 5
          miesięcznej córci mam 12-letniego syna. Jest niepełnosrawny, porusza
          się na wózku inwalidzkim. Nawet jak bym chodziła na rzęsach i była
          aniołem nie rozdwoję się. Muszę Go rehabilitować, jeździć do
          lekarzy, pomagać w nauce. Nie wyobrażam sobie tego z niemowlakiem
          przy piersi. Wybrałam kompromis karmię Nelkę moim odciąganym mlekiem
          i to nie dlatego, że liczę się JA ale dlatego że liczą się ONE moje
          dzieci które kocham jednakowo.
          • mruwa9 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 00:27
            mam trojke dzieci, w tym starsza dwojka bardzo, bardzo wymagajaca
            (tez mam dziecko niepelnosprawne, wymagajace calodobowej opieki). I
            wcale nie kocham mniej starszych dzieci, ani sie nie rozdwoje.
            Musialam znalezc kompromis i nauczyc sie zaspokajac potrzeby
            wszystkich dzieci MIMO karmienia piersia. Bo ja akurat ie bralam
            innej, niepiersiowej opcji w ogole pod uwage. Zreszta sadze, ze
            karmienie pokarmem odciaganym to pozorna oszczednosc czasu,
            przynajmniej w moim przypadku, bo na mycie i szykowanie
            oprzyrzadowania laktatorowo-butelkowego i na odciaganie pokarmu
            traci sie znacznie wiecej czasu, niz na przystawienie dziecka do
            piersi i jednoczesna zabawa z pozostalymi dziecmi czy odrabianiem
            lekcji. Reszta to kwestia priorytetow, logistyki i..wyobrazni
            (zamiana myslenia-"nie da sie" na myslenie "jak to wszystko
            pogodzic, zeby byl wilk syty i owca cala").
            • poznanianka77 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 07:16
              To może umiesz chodzić na rzęsach albo jesteś aniołem? Jadąc na 2
              godzinną rehabilitację+dojazd w obie strony co robisz ? Zabierasz
              ssaka ze sobą? Ja tak nie chciałam, uważam że ten czas należy do
              starszego. Poza tym cewnikuję go co 3 godż, trwa to koło 10 min
              czasem 15 . Znając przekorę dzieci córcia chciałaby jeść akurat
              wtedy. Nie miałam zamiaru wybierać. A co do czasu na mycie laktatora
              i butelek. Odciągam 5 razy dziennie w tym 3 jak juz mała śpi 6, 20,
              24. Butelek nie wyparzam, laktator tylko raz dziennie, a czy umycie
              butelki i laktatora zajmuje dużo czasu? Nie , myję je z innymi
              naczyniami. Dodam, że tu gdzie mieszkam nie mam żadnej rodziny,
              młodą podrzucam na czas rehabilitacji znajomej
            • dyzurna Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 14:10
              mruwa9 napisala

              Musialam znalezc kompromis i nauczyc sie zaspokajac potrzeby
              wszystkich dzieci MIMO karmienia piersia. Bo ja akurat ie bralam
              innej, niepiersiowej opcji w ogole pod uwage.

              Ciekawe co bys zrobila gdybys musiala rodzic CC i pokarm by sie
              pojawil po prawie tygodniu? hmm?
              • mruwa9 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 16:35
                mam za soba 2 cc i jeden psn i paradoksalnie, problemy z karmieniem
                ( spowodowane zla kondycja zdrowotna noworodka) mialam wlasnie po
                psn. A po cc bylam z dziecmi zupelnie sama, bez pomocy meza ( bo w
                pracy) ani personelu (bo sie na mnie obrazil po pierwszym cc). A
                historyjki o braku pokarmu po cc to bajki z mchu i paproci, przesady
                ludowe, pieczolowicie pielegnowane w polskich szpitalach, niemajace
                uzasadnienia w rzeczywistosci.
                • izazdo popieram - brak pokarmu po cc to fikcja 07.01.10, 19:23
                  Ja tez rodzilam przez cc, ciecie o 11.00, mlodego do nakarmienia dostalam ok.
                  15.00, ale nie chcial jest (podobno opil sie wodami plodowymi, bo ulewal) i
                  nakarmilam go dopiero ok. 22.00. Problemy z karmieniem byly, owszem, ale ze
                  stony dziecka - nie otwieral ust, tylko skladal je w dziubek i cmokał. Trochę
                  trwało, zanim zaskoczył, ale nie miało to nic wspólnego z brakiem pokarmu.

                  Mity biora sie stad, ze nawał kobiety biorą za "pojawienie sie" pokarmu, a
                  stabilizacje laktacji albo kryzys laktacyjny - za "zanik".
      • monnap Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 03:39
        Chodzi wlasnie o to aby i matka i dziecko czuli sie dobrze. A co robisz w
        sytuacji gdy masz kilkoro dzieci i musisz wszystkie nakarmic poprzebierac
        i pobawic sie? Z jednym mozna jeszcze sie pobawic a le kilkoro czy nawet
        dwojka to juz problem. Tylko nie pisz mi o chuscie bo u mnie nie przeszlo
        i moj syn szczerze nienawidzil. Ja ma zamiar wlasnie sciagac melko i
        podawac moim dzieciom (spodziewam sie blizniat). jest to dla mnielepsze
        wyjscie niz zaniedbywanie syna kosztem nowowrodkow. Poza tym wiszenie na
        piersi niegdy nie bylo dla mnie zadna przyjemnoscia. Dziecko czuje sie
        kochane jesli rodzice je kochaja i poswiecaja mu uwage a nie tylko dlatego
        ze wisi na piersi.
        • malpa513 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 09:13
          no właśnie, okazywać miłość miesięczniakowi mozna już bardzo łatwo
          poprzez rozmowę i usmiech, wcześniej rzeczywiście dziecku bardziej
          jest potrzebny cycuś, ale mój 5 tyg. synek od 2 tygodi pieknie sie
          do mnie usmiecha i "rozmawia" ze mną jak sie nad nim pochylam i do
          niego mówię, to dopiero jest miłość, jak już maluszek się znudzi, to
          go biorę na ręcę mocno tule i bujam i maluszek zasypia albo ryczy ;-
          ), każde dziecko jest inne, nie każde musi wisieć na cycusiu,
          niektóre sie najedzą i go puszczaja po prostu
          • memphis90 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 10:07
            > no właśnie, okazywać miłość miesięczniakowi mozna już bardzo łatwo
            > poprzez rozmowę i usmiech,
            Miesięczniakowi? Przez rozmowę? Żartujesz chyba... Większość tak
            małych dzieci wymaga kontaktu skóra do skóry- nie mówię tylko o
            karmieniu, ale o tuleniu, noszeniu, kołysaniu. Pracuję na codzień z
            dziećmi 0-3 rż i jakoś nie widziałam wielu miesięczniaków, które
            preferowalyby rozmowę z rodzicami nad kontakt fizycznyuncertain
      • malpa513 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 09:05
        no ale przeciez nie tylko ten maluch sie liczy, ja mam tez 3 letnią
        córke i musze sie bardzi starac zeby on tez miala moj czas i moją
        uwage i nie czula sie odrzucona, a obiad kto ma ugotowac? mąż po
        pracy tez nie odpoczywa tylko sie uwija caly czas, ale ja tez musze
        w ciągu dnia sie umyc, ubrac, jesc, z dzieckiem non stop przy piersi
        bym nie dala rady, a jak maluch spi bez cycusia w buzi to chyba taki
        bardzo nieszczesliwy nie jest, a propos porodu i jego trudów, to mój
        maluszek wyskoczyl szybko i sprawnie, miał kształtna główkę więc
        mysle ze poród był większą traumą dla mnie i to mnie ktoś powinien
        poprzytulać smile
        • mruwa9 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 09:39
          ludzie, to "wiszenie przy piersi" to zaledwie 2-3 miesiace, mgnienie
          oka w skali calego zycia, mniej wiecej od 3 miesiaca niemowle najada
          sie w kilka minut i te maratony sie koncza (wracajac od czasu do
          czasu na kilka dni w okresie skoku zapotrzebowania na pokarm, albo i
          nie wracajac ), od 6. miesiaca diete mozna rozszerzyc i uzalenienie
          od maminej piersi konczy sie. Naprawde przez te banalne 2 miesiace
          da sie tak zorganizowac zycie, zeby dziecku na owe maratony
          pozwolic, nie trzeba przez ten czas codziennie pucowac domu, mozna
          sie bawic ze starszymi dziecmi z niemowlakiem przy piersi, mozna im
          poswiecac (starszakom) naprawde sporo uwagi MIMO karmienia piersia.
          Mozna gotowac proste potrawy, bazujac na mrozonkach, obiady moze
          gotowac partner po powrocie z pracy ( obiad na nastepny dzien), lub
          partner moze przejac zabawianie niemowlaka, gdy mama chce sie
          oderwac od niego i troche popichcic osobiscie, mozna zamowic pizze
          od czasu do czasu. I nawet malutkie niemowle nie zawsze, nie na
          kazde kwekniecie wymaga podania piersi, czasem wystarczy z nim po
          prostu pogadac, pobawic sie, czasem pohustac w wozku noga, gdy reka
          miesza sie w garze, czy wsadzic do chusty i nosic po domu w chuscie,
          neikoneicznie przy piersi. To nie sa nierealne sytuacje i
          niewykonalne kompromisy. No, chyba ze kroluje postawa "nie da sie,
          bo nie".
          • sandi_01 Re: Są też inne sposoby 07.01.10, 10:08
            Myślę, że właśnie taka postawa króluje. Jednak zgadzam się, że jeśli tych dzieci
            jest więcej lub nawet jedno z dzieci jest niepełnosprawne to wtedy zaczyna się
            pod górkę. Jednak tak jak piszesz po paru miesiącach to mija. Nam minęło i smoka
            nadal nie ma. Aczkolwiek ostatnio ściągnęłam mleko, bo chciałam wyjść. Moja mama
            podała jej to mleko i oczywiście ku zdziwieniu wszystkim smok, był fajny, bo idą
            ząbki, a mleko nie ruszone wink
      • maks_olo Re: Są też inne sposoby 20.01.10, 15:41
        sandi_01 napisała:

        > Przecież dzięki temu, że
        > karmimy piersią dziecko czuje się szczęśliwe i kochane, więc dlaczego nie
        > pozwalać ssać dłużej?

        NIE NO CO ZA GŁUPOTY!!!! A JAK NIE KARMIŁAM PIERSIĄ, TO MOJE DZIECKO NIE CZUŁO
        SIĘ SZCZĘŚLIWE I KOCHANE?

        W OGÓLE WSZYSTKO STAJE NA TYM, TO ŻE MATKI KTÓRE KARMIĄ BUTELKĄ, TO WYRODNE,
        WYGODNE I LENIWE MATKI! CO ZA PIERDOŁY! JAK MOŻNA BYĆ TAK OGRANICZONYM? KAŻDE
        DZIECKO JEST INNE, KAŻDA MATKA INNA I NIE DECYDUJCIE, ŻE KARMIENIE PIERSIĄ JEST
        NAJLEPSZE!

        MOICH CHŁOPCÓW KARMIŁAM BUTELKĄ I NIE ROZUMIEM MATEK, KTÓRE KARMIĄ PIERSIĄ, ALE
        NIE ATAKUJE ICH, BO TO ICH WYBÓR!
        POZOSTAJE ŚMIAĆ SIĘ Z NIEKTÓRYCH WYPOWIEDZI... I LATAJCIE Z WYWIESZONYMI CYCKAMI
        JAK LUBICIE tongue_out
    • ewcia1980 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 16:04
      moja córka wisiałam na piersi 6 tygodni.
      prawie non stop.
      nie było tak, ze karmiałam ja godzine, dwie czy trzy i póżniej
      chociaz przez godzinke czy dwie spała.
      wisiałam przy piersi i jadła non stop.
      faktycznie jadła chociaz moze mało efektywne
      ale nie było tak, ze spała z cyckiem w buzi.
      po odłożeniu budziła sie momentalnie i był ryk.
      smoczek tez nie załatwiał sprawy.
      i było tak i w dzien i w noc.

      no i jeszcze zniosłabym taka sytuacjie gdyby córka przybierała na
      wadze.
      ale ona nie przybierała.
      wiszac cała dobe przy piersi nie nabierała wagi.
      po 6 tygodniach odpusciłam sobie.
    • freyyka Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 21:58
      Są też dzieci, któa same z siebie zdecydowanie PROTESTUJĄ gdy się podaje smoka. Moja starsza córka na piersi dwa lata ciumkała smoka bez problemu. Młodszej (teraz 3 miesiące) nie ma szans wsadzić smoka do buzi - pluje, dławi się i tym podobne cyrki. Więc WISI na piersi kiedy tylko chce.
    • alpepe Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 22:14
      a ja po tym poście zaczęłam rozumieć, czemu masz stale problemy z dziećmi.
      • dyzurna Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 06.01.10, 22:20
        alpepe jesli to bylo do mnie to ja problemow z dziecmi nie mam wink
    • memphis90 Re: nie rozumiem tego " wisi na piersi" 07.01.10, 10:13
      > jak sie dziecko naje i wszytsko jest ok to po co mu dawac piers
      A jak się nie naje w wyznaczonym czasie? Moja Lila jadła
      pięknie, 20-30 minut w miarę aktywnego ssania, potem 2-3h drzemka
      albo zabawa. Ale były okresy, kiedy "wisiała" godzinę czy półtorej.
      Jedząc, nie śpiąc na piersi. A jak miała rotawirusa to była na
      piersi przez pełne 3 doby - niemal bez przerwy... Za to obyło się
      bez szpitala, a ja odpoczęłam (bo trzy dni leżałam z nią w łóżku
      czytając książki i oglądając TV).

      >bo nie wierze w aktywne ssanie przez godzine.
      Możesz sobie nie wierzyć...

      > podac smoczka i skonczy sie wiszenie.
      >
      Moja miała smoka. I jak chciała jeść- to jadła nawet godzinę.
    • izazdo podać smoka - ahahahahaha :-) 07.01.10, 19:14
      > podac smoczka i skonczy sie wiszenie.

      To spróbuj podać smoka mojemu dziecku. Wyskakuje z ust jak korek spod wody po
      mniej niż sekundzie. A po kilkunastu próbach dzieć dostaje dzikiej furii.
      • ewcia1980 Re: podać smoka - ahahahahaha :-) 07.01.10, 22:26
        izazdo napisała:
        > To spróbuj podać smoka mojemu dziecku. Wyskakuje z ust jak korek
        spod wody po mniej niż sekundzie.

        smile
        mój młody tak samo.
        przez pół roku!! próbowałam przekonac go do smoczka.
        nie udało sie.
        w sumie do tej pory załuje bo widze, ze do spania bardzo mu go
        brakuje.
        ale nie umie go ssac i tyle!!
      • martmilcz Re: podać smoka - ahahahahaha :-) 07.01.10, 22:27
        w "wiszeniu na cycu" rzeczywiscie nie chodzi tylko o jedzenie przez 1-1,5 h.
        moja corka, jak w zegarku z podręcznika, co 3 godziny, cyc tylko do jedzenia,
        nawet do uspienia nie uzywałam piersi. pojawil sie smok i nic sie nie zmienilo.
        a teraz synio potrafi maratony strerzelac i w dzien i w nocy. i moj instynkt
        mowi mi, ze chodzi o jego emocjonalne potrzeby, uspokojenie sie, pocieszenie sie
        ze na tym swiecie nie jest tak źle nawet jesli wszystko jest nowe, glosne i
        uwierasmile zwłaszcza jesli gdzies go zabieram i ma duzo wrazen to odbija sobie
        wieczorem. narazie to 6 tygodni i jakos z corcią dajemy sobie z małym rade, ale
        nie powiem ze nie chcialabym zeby ssał smoka i odpadał od cyca po 10 min. Póki
        co on ma włąsny pomysł na schemat dnia i zwyczajów żywieniowych... I gdyby mały
        tak strasznie sie nie wsciekał do smoka to bym uzywała.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja