anna-maria3
07.01.10, 08:52
Moje młodsze dziecko od początku miało problem ze skórą. Problem polegał na
tym, że skóra robiła się szorstka jak papier ścierny i ni jak nie można było
dojść, od czego. Nie było żadnej zasady, żadnej zależności z tym, co jadłam
karmiąc piersią i z tym, co dziecko jadło już później samo. W tej chwili mała
ma skończone 8 miesięcy. Była już diagnoza skazy białkowej, była diagnoza
nietolerancji laktozy itd... Panie doktor orzekały bez żadnych badań, bez
porządnego wywiadu lekarskiego - no więc uparcie twierdziłam, że to nie skaza,
tylko reakcja na coś zewnętrznego - może twardą wodę, może jakieś płyny,
oliwki, balsamy, mydło... Dużą ulgę przyniosło pranie ubranek w Loveli, bo
prałam je na początku, potem przeszłam na Persil Sensitive i skóra się
pogorszyła, a po powrocie do Loveli była nieco lepsza, choć i tak w stanie
tragicznym. Oczywiście były maści robione w aptece, była maść z witaminą A,
było Nivea SOS, cuda wianki i wszystko na nic. No i ciocia mi poleciła...
Balsam firmy La Roche Posay - dostępny w niektórych aptekach. Kosztuje sporo,
bo prawie 50 złotych, ale u nas sprawdził się rewelacyjnie. Malutka ma skórę
jak aksamit, żadnych wykwitów, żadnych szorstkości, a je tak samo jak jadła,
kąpana jest również w tym samym. Smaruję ją od jakiegoś miesiąca, teraz tylko
wieczorem, a na początku również rano przed ubraniem i ani razu nic na skórze
się nie pojawiło. Balsam nazywa się ISO UREA. Jeśli macie podobne problemy,
może warto spróbować