prismi
13.01.10, 12:49
Mam problem z rodzina. Moja córka jest mi wyrywana z rąk przy ich
wizytach. Przyjeżdżają z innego miasta i rozumiem ze chca z małą
spedzic czas, i tego nie bronie, nie nosze jej ciagle na rekach itd.
ale jak non stop kiedy tylko mam ją przy sobie slysze: "daj mi ją"
to nie wytrzymuje. Tzn na zewnatrz wytrzymuje ale w srodku to... Nie
mam problemu jak wizyta jest krotka ale jesli spedzam u rodziny np.
2-3 dni to mam potrzebe pobyc z córeczką. Chodzi mi o taka subtelna
roznice w podejsciu, ze nie musze jej dawać nikomu ale mogę. Non
stop jest mi ona odbierana, nawet kiedy nad ranem śpimy razem, jest
chec zabrania mi jej (dla mnie spanie z córeczka to intymna sprawa i
nie wyobrazam sobie aby zaden nawet bliski czlonek rodziny mnie w
tym zastąpił) - sprawa jest delikatna bo mowa o rodzinie meza nie
mojej. Mąz nie rozumie mnie wiec na jego wsparcie nie moge liczyc.
Czy mozecie mi podpowiedziec grzeczne a krótkie sposoby na zwrócenie
im uwagi na to?Czy li w skróecie jak zmienić "daj mi ją" na: " mogę
ją potrzymac?" Nie chodzi mi o powazne rozmowy, bo nie chce tez z
tego robic wielkiej sprawy, ale o subtelne formy zwrocenia na to
uwagi