opieka szpitalna nad noworodkiem

16.01.10, 16:22
jak to jest z opieką nad naszym maluszkiem po porodzie, czy ktoś pokaże jak
dziecko przykładać do piersi ile karmić jak przewijać itp, czy jak matka chce
się zdrzemnąć to czy ktoś zajmie się dzieckiem jak trzeba będzie je np:
przewinąć???
    • julimama79 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 16:28
      Wszystko zależy od szpitala, jest różnie.Wybierz taki, w którym Ci pomogą.

      https://lilypie.com/pic/090517/cfDh.jpghttps://b1.lilypie.com/O6cZp2/.png
    • semi-dolce Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 16:49
      Mi pokazali, nauczyli, zajmowali się młodym gdy chciałam iść pod prysznic czy na
      kawę.
    • budzik11 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 16:55
      Raczej nie. Jak bardzo ci będzie zależało i poprosisz jakąś położną, to może ci
      pomoże, ale one zwykle są zajęte albo im się nie chce i nie kwapią się do
      tego/robią łaskę. Ja urodziłam dwoje dzieci, nit nigdy nic mi nie pokazywał i
      nie uczył. Zresztą założenie pieluszki to żadna filozofia. A z karmieniem jest
      tak, że jeśli juz szpital ma doradcę laktacyjnego, to pracuję on od-do albo np.
      3x w tygodniu i jak masz pecha urodzić np. w nocy albo w niedzielę, albo kiedy
      pani akurat nie ma, to nikt ci nie pomoże - albo przyjdzie przypadkowa położna,
      ściśnie ci bezceremonialnie biust, przystawi dziecko i sobie pójdzie.
      Co do drzemki i pilnowania dziecka - u mnie np. było tak, że teoretycznie na
      czas drzemki czy prysznica można było zawieźć dziecko "na noworodki", ale w
      praktyce nikt sie tymi dziećmi tam nie zajmował, one się darły a położne
      zajmowały się swoją robotą. Dlatego nikt dzieci nie odwoził pod "opiekę"
      położnych, można było się zdrzemnąć kiedy i dziecko spało, a kiedy się budziło -
      budziło i mamę.

      Po porodzie przyjdzie do ciebie położna środowiskowa i ją (jak będziesz miała
      szczęście) możesz poprosić o instrukcje, pomoc, chociaż w większości te panie po
      prostu wypełniają papierologię, zadają konieczne pytanie i nie są skore do
      pomocy. Ale oczywiście zdarzają się wyjątki.
    • malamiszel21 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 16:59
      ja przeżyłam chyba najgorsze dni w swoim życiu,koszmar jakiś,byłam po cc,zero
      pomocy,zrozumienia,współczucia,tylko wredne komentarze i krzyki dlaczego nie
      karmię dziecka piersią,straszenie...muszę powiedzieć,w 3/4 bardzo
      niemiły,starszy personel,jeszcze teraz jak pomyśle o tym to mnie rzuca,a minęło
      pół roku a ja nie jestem przewrażliwioną małolatą,w szpitalu poryczałam sie jak
      bóbr i długo nie mogłam do siebie dojść,obyś trafiła lepiej
      • budzik11 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 17:08
        Hehe, ja też młodszego urodziłam przez cc, też zero pomocy i też na mnie
        krzyczały, straszyły ordynatorem (min. dlatego, że syn spał ze mną w łóżku, a to
        przecież "niehigieniczne, bo odchody poporodowe, bo go przygniotę itp", bo nie
        pozwalam im zabrać dziecka tylko trzymam cały czas przy sobie, że powinnam
        odpoczywać bo jestem po operacji, że sobie krzywdę zrobię, że jestem słaba itp
        (zamiast mi pomóc - cóż za uczynne położne!). Ale ja sobie za nic miałam ich
        gadanie, robiłam swoje, jakoś ordynator mnie nie wyrzucił i nie odebrano mi praw
        rodzicielskich wink W każdym razie jeszcze raz to napisze - na pomoc czy
        przynajmniej życzliwość ze strony położnych liczyć nie mogłam.
        • pacynka27 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 21:55
          budzik11 napisała:
          straszyły ordynatorem (min. dlatego, że syn spał ze mną w łóżku, a t
          > o przecież "niehigieniczne, bo odchody poporodowe, bo go przygniotę itp",

          OOOOO a w moim szpitalu właśnie każą spać z dzieckiem bo maleństwu cieplej. He
          he... tak mówią. I wszystkie matki mają noworodki w swoich łózkach. No, jedna
          nie miała bo urodziła bliźniaki więc brała to jednego to drugiego do siebie, a
          ten którego akurat kolej nie była, leżał w szpitalnym bejbikowym wózeczku.
    • iwopob Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 17:14
      Ja rodziłam 4 miesiące temu w szpitalu w 30-tysięcznym mieście.
      Połozna pokazała mi jak przystawić dziecko do piersi tylko raz,
      jeszcze na sali porodowej i to tak raczej mimochodem. Później na
      sali, w której leżałam był krótki instruktaż przewijania i ubierania
      maleństwa podczas wieczornej kąpieli. Kiedy szłam jeść (na posiłki
      trzeba było chodzić do sali poza oddziałem) lub się wykapać, dziecko
      zostawało w sali, wiec zawsze starałam się by w tym czasie spało.
      Tak było u mnie, ale to zależy od szpitala.
      • ptysiek9876 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 17:22
        Miałam CC, jak zajmować się dzieckiem nikt mi nie pokazał, dziecka nie miałam
        cały czas przy sobie, pielęgniarki go kapały, przewijały, czasem karmiły, w nocy
        spał w sali dla noworodków, nie zajmowałam się nim bo się go bałam,a jak go
        miałam to zawsze spał, do cycka sama go próbowałam przystawiać z różnym skutkiem
        ale się najadałsmile

        Teraz wiem , że jak urodzę drugie dziecko to nie oddam nawet na chwilkę!
    • xxx-25 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 18:01
      Jak czytam co niektóre z Was piszą to aż mi słabo. Rodziłam równo 5
      tygodni temu, w szpitalu który prowadzi całodobową poradnię
      laktacyjną, więc wystarczyło jedno słowo i pojawiała się położna
      która pomagała przystawiać. Oczywiście nikt nie skakał przy matce z
      dzieckiem, ale zasada była jasna gdy coś potrzeba trzeba prosić a
      bez problemu będzie pomoc. Szpital stawiał na samodzielność matek,
      ale jednocześnie liczono się z tym że młode matki będą potrzebowały
      pomocy. Koleżanka po cesarce też nie narzekała dwie doby po zabiegu
      zdecydowała ze sama nie zajmie się małą powiedziała o tym położnym i
      przynosiły ją tylko na karmienie, druga dziewczyna też po cc miała
      dziecko przy sobie. Ogólnie jestem bardzo zadowolona ze szpitala w
      którym rodziłam, naprawdę te 5 dni które w nim spędziłam pozwoliły
      mi nauczyć się obsługi młodego i odpocząć po porodzie
    • zoofka Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 18:06
      Widzę, że strasznego niektóre z was miały pecha co do personelu
      medycznego w szpitalu. Szczerze współczuję!

      Ja rodziłam w szpitalu im. W.Orłowskiego w Warszawie. Leżałam tam 2
      tygodnie po porodzie z powodu choroby córki. I personelem byłam
      zachwycona!!!
      Uczyli mnie karmić, przystawiać, pilnowali mi dziecka jeśli tego
      potrzebowałam, pielęgnowali i kąpali je na żądanie, nawet sami
      przebierali, jeśli podczas podawania kroplówki dziecko zrobiło kupę
      lub kiedy zabrudzili mu ubranie rywanolem.

      Jeśli mieli nawał roboty (a zdarzało się mieć, bo wiadomo ile
      dzieciaków teraz się rodzi), i nie mogli na przykład w danej chwili
      pomóc mi przy dziecku, grzecznie prosili abym przyszła za jakiś
      czas, kiedy się obrobią. Albo sami proponowali, że przyjdą do mnie
      do sali za chwilę.

      Cudowny personel! każdemu i zawsze będę polecała ten szpital!
      • mamasi Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 10:06
        u mnie identycznie. 2 tygodnie w szpitalu. Małą kąpali na mojej
        sali, przewijali gdy chciałam, jak miałam problem z karmieniem to
        zawsze spokojnie wytłumaczyli.Gdy chciałam wyjść zawsze któras
        pielęgniarka zajęła się małą - koleżanki nie mogły bo leżałam w
        pojedynczej sali. Ogólnie zawsze pomagali bez problemu.Cudowni
        ludzie.Duzo rad usłyszałam podczas pobytu
    • magdalenca78 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 18:14
      W moim przypadku było tak, ze rodziłam przez cc (SPSK4 w Lublinie), miałam
      znieczulenie podpajęczynówkowe, co łączy się z koniecznością lezenia przez jakis
      czas po operacji praktycznie bez ruchu, tnz bez ruchu głową wink Przez pierwszą
      dobę po operacji (ciecie o 10 rano, pierwsza próba wstawania ok. 22,30, do tego
      czasu lezenie, podłączony cewnik itd.) małym zajmowały się połozne - lezal na
      innej sali, to one go przewijały i przynosiły na karmienie i same przystawiały.
      Następnego dnia juz dostałam małego na salę i był ze mną; mozna było poprosic o
      pomoc w przystawianiu itd.
      Wszsytkiego uczyłysmy się same oraz podpatrując połozną podczas kąpieli (przy
      pierwszej kąpieli szybko pokazywała co i jak - gdzie stoi spirytus, sól fizj. i
      co z tym robić smile Dzieci kąpane były przez połozną, zeby było szybciej wink maluch
      był raz-dwa przemywany pod kranem i oddawany mamie do dalszej "obróbki" -
      wytarcie, osuszenie kikuta pepowinowego, pielucha i ubranko.
      Generalnie było tak, ze jesli mama była na siłach - dostawała dziecko od razu.
      Jesli nie - na początku zajmowały się nim polozne. Dziewczyny po porodach SN
      były od początku ze swoimi maluchami.
    • pagaa Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 19:44
      ja jak rodziłam, to był jakiś gorący okres, brakowało miejsc, pielęgniarki miały
      codziennie tyle noworodków, że siódme poty z nich biły, jak tylko się dało, to
      dziecko lądowało przy Matce i nie było zabierane, bo któraś chce się zdrzemnąć,
      trzeba było sobie radzić samemu od początku. na szczęście przychodziły i z
      cierpliwością tłumaczyły w razie wątpliwości, pytań.
    • dominika_beauty Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 16.01.10, 22:28
      Ja też przeżyłam koszmar po cc. Opiekunki dziecięce młodsze i
      starsze rodem z PRL'u!!! Zero pomocy, zrozumienia, porady,
      pocieszenia... cc miałam o 14 na drugi dzień miałam już niby
      normalnie zajmować się dzieckiem, a zwleczenie z łóżka zajmowało mi
      ok.15-20min jak dobrze poszło.. pomijając to nie nie miałam
      zielonego pojęcia o pielęgnacji, karmieniu i opieką nad
      dzieckiem..!! płakałam nie raz.. niestety to przykre że kobiety tak
      traktują kobiety i to w tak trudym okresie jakim bez wątpienia jest
      połóg.. Te wstrętne sfrustrowane baby robiły łaskę na każdym kroku,
      raz nawet jak poszłam do nich w nocy to dostałam opierdziel ze je
      OBUDZIŁAM!!! MASAKRA!!! Bardzo niemile wspominam pobyt w szpitalu.
    • dom-za Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 02:30
      MIałam poród SN w bardzo popularnym szpitalu w Krakowie. Karmienie
      od początku butelką. Nikt nie powiedział mi słowa, jak karmić, czym,
      ile, jak zwiększać ilości, co najwyżej darli się, gdy sie nagle
      okazywało, że coś z mężem robimy niby nie tak. POglądy na karmienie
      zmieniały się co dyżur położnych. Jedna mówiła,że normalne, że
      dziecko nie dopija porcji, druga wrzeszcała na mnie, że dziecko
      zostawiło mleko. Jedna jedyna pokazała, jak zająć się kikutem
      pępowiny. Jedna pielęgniarka była pijana na nocnym dyżurze, i choć
      obiecała mi przynieść mleko , to poszła spać. Chodziłam po mleko dla
      małej (bo to one przygotowywały mleko) na drugi sąsiedni oddział, bo
      był remont i leżałam na patologii z dzieckiem, a nie na
      noworowdkowym.Każdy wie, jak fajnie się chodzi "kilometrami" po
      porodzie, gdy każdy krok boli. Zwłaszcza ze świadomością, że w
      pustym pokoju leży sam maluszek i może bardzo teraz płacze...
      Powiem krótko, to co się działo po porodzie to dotychczas moje
      najgorsze przeżycia, a mam już trochę za sobą. Nie sam poród mnie
      bolał, ale to wszystko co nastąpiło po nim. Przez to obawiam się
      rodzić drugie dziecko...
      Dodam, że po kąpieli położnej, maluszek miał awersję do kąpieli
      przez ponad miesiąc. Wiadomo,jak one to robią, ale nam trafiła się
      taka, która dziećmi rzucała i mojej córci aż główka odskoczyła na
      tym plastikowym leżaku... ech, szkoda gadać, trzeba zapomnieć i już
      • masafiu Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 08:07
        Ja pier....cze! Wlos sie jezy na glowie!!!!!!!! Ja ledwo dochodzilam
        do lazienki w swoim pokoju co dopiero jakbym miala isc na oddzial!
        Szok!
        Ja z innego kontynentu ale i tak napiszesmile
        Rodzilam SN. Malego mi nie zabrali ani na chwile i spalam z nim w
        lozku bo mi bylo wygodniej sie nim opiekowac.Polozne proponowaly
        mi,ze wezma mi dziecko abym sie wyspala ale ja nikomu nie ufam i nie
        pozwolilam.Zreszta maly bardzo dlugo spal i musialam go na sile
        wybudzac aby cos zjadl!
        Doradca laktacyjny byl tylko w srody smile a ja urodzilam w czwartek
        hehe wiec moglam sobie pomazyc o fachowej pomocy.
        Polozne przychodzily, na sile mi sciskaly sutka, az mi lzy stawaly w
        oczach (!) i przystawialy dziecko.
        Do kapieli przyszla pielegniarka, umyla malego tak szybko,ze ja ze
        strachu nie zdazylam sie poruszyc na lozku i przygotowac mu
        recznika.Ale umyla go tylko raz, po porodzie.Nast kapiel byla dopiero
        w domu.
      • senait Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 08:09
        Położna pokazała jak karmić, wykąpała i to wszystko, cała reszta należała do mnie.
      • magdalenca78 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 11:40
        Czy zgłosiłas to, ze była pijana?????
        W głowie mi się nie mieści!
        • dom-za Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 21.01.10, 00:30
          Wiesz, może to mój wielki błąd i jakieś dzidziusie przez to
          ucierpią, ale nie zgłosiłam tego faktu... Po pierwsze czułam się, że
          wszystkim coś zawdzięczam, bo byłam w dość szczególnej sytuacji. Po
          drugie byłam tak skołowana, obolała, że nawet myśli nie mogłam
          skupić. BYłam zbyt słaba (psychicznie) by interweniować. POnad to
          dodam, że ta osoba była JEDYNĄ naprawdę miłą i pomocną osobą, jeśli
          chodzi o opiekę nad noworodkami... Podczas jednego dyzuru była u
          mnie aż 3 razy, niestety, za każdym następnym czułam alkohol coraz
          mocniej,a tam gdzie spała, całe pomieszczenie było przesiąknięte tym
          smrodem... Mam dziś pretensje do siebie, ale wtedy byłam o wiele
          słabsza żeby się bronić, reagować, byłąm jak cień człowieka, wiecie,
          o czym mowa...
          Jeśli chodzi o kilkakrotne bieganie po oddziałach na nogach, to
          powiem tyle,że świadomość, że dziecko leży samo w pokoiku dodawało
          mi takiego gazu, miałam turbodoładowanie. Ogólnie rzecz biorąc, nie
          byłam leżąca po porodzie. Leżałam w sumie tylko w nocy, a przeważnie
          albo łaziłam, albo stałam nad dzieckiem, albo próbowałam siadać.
          Pomogło mi to szybko dojść do siebie, ale... dobrze, że był ze mną
          mąż, bo inaczej bym tam chyba wykitowała...
    • sondey Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 08:11
      mi pokazano jak karmić piersią i to wszystko.
    • icarium2009 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 11:44
      Wszystko zależy od szpitala, a nawet od zmiany na jaką się trafi. Były
      osoby, od których można było się czegoś dowiedzieć. Tylko żałuję, że
      nie zrobiłam większej awantury jak mi dokarmiali dziecko wink
      • kas.woj.1 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 14:53
        zależy jaki szpital. ja rodziłam w poznańskiej ''wylęgarni'' czyli w
        szpitalu na Polnej. niestety tutaj jest masakra. jedyny plus to
        panie z doradztwa laktacyjnego- te były super, bardzo pomocne cała
        reszta personelu...szkoda słów...
    • ewcia1980 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 17.01.10, 15:04
      w szpitalu gdzie rodziłam córke pielegniarki przychodzily co 3h na
      sale.
      sprwadzały czy wszystko ok i przewijały dzieci.
      gdy miało sie jakies pytanie to odpowiadały.

      w szpitalu gdzie rodziłam syna w sumie pielegniarki przychodziły
      tylko jak sie ponie zadzwoniło.
      poniewaz bylo to moje drugie dziecko to przewiniecie czy przebranie
      nie było problemem.
      gorzej gdyby to bylo pierworodne bo wtedy jestes zdana tylko na
      siebie.

      co do opieki naddzieckiem gdy mama spi to w obu szpitalach nic
      takiego nie widzialam.
      z prostego powodu -kazda mama lezała wpatrzona w swojego maluszka.
      a spanie to było bardziej czuwanie niz spanie.

      pobyt w szpitalu odsypiałam w domu.
      a było co odsypiac bo za kazdym razem w szpitalu lezałam po 10!!!
      dni.
    • kasia_750 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 09:17
      Lepiej nastaw się psychicznie na to, że NIKT Ci nie pomoże.
      W nocy pięlęgniarki będą spać (na zmianę) i ciągle będą mieć
      pretensje, że im się przeszkadza. Unikniesz rozczarowania.
      Polecam szkołę rodzenia, jeżeli masz taką możliwość. Spróbuj dogadać
      się z jakąś doświadczoną mamą, żebyś mogła dzwonić do niej ze
      szpitala nawet w nocy jak nie będziesz wiedziała co robić.
      Ale bez względu na to czy uzyskasz pomoc czy nie - uwierz mi, na
      pewno sobie poradzisz! W końcu będziesz matką smile Ja jakimś cudem
      wytrzymałam pobyt w szpitalu a przed porodem małe dzieci widywałam w
      zasadzie tylko w telewizji i na dworze...
      Ja rodziłam we Wrocławiu na Kamieńskiego - brak pomocy i
      zaangażowania.
      • ania_kr Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 09:56
        Ja rodziłam prawie rok temu w Krakowie. Dobrze, że w szkole rodzenia przyłożyli
        się do działu pielęgnacja noworodka, bo w szpitalu nikt nic nie pokazywał. Z
        karmieniem spoko. 3 razy dziennie przychodziła pielęgniarka i pytała jak
        karmimy, czy mamy problemy z karmieniem, ja za każdym razem wtedy przystawiałam
        i pytałam czy dobrze to robię, mówiły że tak. Ścisnęła pierś, mleko poleciało,
        wpisała do karty - bez dokarmianiasmile Wiem, że mieli też kapustę w lodówce, bo
        komuś przykładali.
        Co rano byłam proszona z dzieckiem na noworodki w celu zbadania go, zważenia i
        wykąpania. Trzeba było samemu rozebrać dziecko, pielęgniarka myła pod kranem,
        potem ubrać też samemu. Trochę to trwało (przychodziłyśmy po pięć mam) i jedna
        mama zemdlała, każda ledwo stała, no ale ja wolałam patrzeć co robią z dzieckiem
        niż wracać do sali i za chwilę iść po nie.
        Można zostawić dziecko na noworodkach, żeby się wyspać, ale te dzieciaczki
        płaczą i nikt nie reaguje, więc ja nie zostawiałam. Zaniosłam je raz do dyżurki
        pielęgniarek (bo tak mi kazali) jak szłam na badanie do gabinetu i jak wróciłam
        to nikogo nie było przy dziecku, leżało w wózeczku samo na korytarzu (2tyg
        wcześniej z innego szpitala jakaś pani ukradła noworodka, dlatego się bałam).
        Ogólnie to dobrze, że ojcowie mogli być cały dzień w sali, bo inaczej było by
        ciężko, a tak opieka dzieliła się na dwójkę.
    • agulle Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 09:55
      jeżeli będziesz po porodzie zmęczona, bdądź słaba możesz dziecko
      oddać do sali noworodków, tam przynajmniej jedna położna musi
      siedzieć i pilnować tych dzieci, karmią je, przewijają itd.
      Ja urodziłam bliźniaki przez cc i w drugą dobę przywieżli mi na
      chwilkę dwoje i potem zabrali jednego. przez cały dzień na zmianę
      miałam raz jednego raz drugiego. Na noc zawsze mąż odwoził obu do
      sali noworodków.
      Niestety położne traktowały mnie jak wyrodną matkę, która "nie chce
      dzieci" i próbowały wywołać poczucie winy (udało im się) a ja byłam
      obolała po cc i strasznie bolał mnie kręgosłup po znieczuleniu -
      ciężko mi było nawet siedzieć.

      Na szczęście na 4tą dobę wyszłam, a w domu mąż i moja mama się
      wszystkim pięknie zajęli i ja mogłam dojść do siebie (jeszcze 2 dni
      leżałam z powodu kręgosłupa).

      Pokazywania żadnego nie było, ale też ja na to nie liczyłam, więc w
      tej kwestii rozczarowana nie byłam.

    • ania_771 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 11:39
      To prawda ze lepiej nie liczyc na ich pomoc. Poród to nic w
      porównaniu z tym co mozna przezyc pożniej w szpitalu. Ja byłam 2
      tygodnie po porodzie w szpitalu ale długi czas nie mogłam tego
      koszmaru zapomnieć. Po cc po 1 dobie dały mi dziecko i nic je nie
      obchodziło bo nie miały czasu tylko codziennie pytały kiedy do domu
      w końcu pójde bo bylismy tak długo ze względu na to że z tego
      wszystkiego zachorowałam. Opiekowanie sie dzieckiem gdy prawie cały
      czas miałam kroplówki i pociłam się i dreszcze miałam okropne i
      wogóle strach żeby dziecka nie zarazic na twarzy i nosie okropna
      opryszczka mnie jeszcze zaatakowała.Dziecko tylko raz dziennnie
      brały do kapania na 3 minuty przy czym nosiły przez korytarz za
      sznurek od rozka jak w torbie strach było patrzeć. I wogóle tyle bym
      mogła powiedzieć o proszeniu sie o mleko szczególnie w nocy było to
      trudne że tyle razy co sie tam popłakałam to szkoda gadać a
      najgorsze ze byłam z tym wszystkim sama bo zakaz odwiedzin
      bezwzgledny z powodu grypy...
    • drobnostka7 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 12:25
      Wszystko zależy od szpitala i personelu na oddziale noworodkowym. Ja rodziłam w
      Oleśnie na opolszczyźnie i mogę gorąco polecić opieke pań z noworodkowego. Były
      bardzo pomocne! Po cc dziecko jest z matką od 3 doby, jeśli matka czuje się na
      siłach, kiedy czuje sie gorzej może zadzwonić i ktoś przychodzi po dziecko. Moja
      córeczka w dzień spała a w nocy jadła z czym sobie kiepsko radziłam, do tego po
      znieczuleniu bolała mnie głowa. Pielęgniarki zaglądały w ciągu nocy ( w dzień to
      standardowo )pomagały przystawic do piersi, cierpliwie odpowiadały na tysiące
      pytań (moje 1 dziecko).
    • renatkaija Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 12:36
      Rodziłam 1 września na żelaznej w Warszawie, jestem bardzo
      zadowolona z opieki nad małym, tylko dzięki położnym karmiłam
      piersią, przychodziły co 2-3 godziny i pomagały mi przystawiać
      również w nocy, pokazały tacie jak kąpać, przez chwilę leżał w
      inkubatorze ja akurat wchodziłam i widziałam jak położna głaskała go
      po główce bo wypadła mu igła z rączki i mówiła do niego dzidziusiu!
    • mamaoliwki08 Re: opieka szpitalna nad noworodkiem 18.01.10, 15:41
      W moim szpitalu dziecko było kąpane przez położną, jesli chodzi o karmienie to były kobiety z poradnii laktacyjnej , które uczyły.
      Jeśli chciałaś się przespać można było Malucha zostawić u położnych.
      Żaden problem.
Pełna wersja