nell1983
16.01.10, 22:29
Pisze chyba po to by sie wygadac. Zawsze bylam przeciwniczką
uzywania smoczka, wiedzialam ze uzalezniaja. Jednakze gdy moj
obecnie 5-miesieczny synek byl noworodkiem ciagle plakal. Smoczek
okazal sie ukojeniem i dla niego i dla nas. Teraz jest
przekleństwem, ktore bardzo nam utrudnia zycie. Zaczne od tego, ze
synkowi NIGDY nie udalo sie zasnac bez smoczka. Na poczatku byl to
bardzo silny odruch ssania, teraz - uzaleznienie. Wszystko byloby ok
gdyby nie to, ze synek musi miec smoczka caly czas w buzi w czasie
snu (w czasie aktywnosci nie, chyba ze w wozku). Jak mu wyjme
smoczka po zasnieciu po gora 5-10 minutach budzi sie z placzem.
Teraz do rzeczy - przez to swoje uzaleznienie synek wybudza sie w
nocy kilkanascie razy (w tym raz na jedzenie). Za kazdym razem
chodzi o smoczka - wkladamy go do buzi i jest spokoj, ale zazwyczaj
na gora godzine, bowiem po takim czasie smok wypada i cyrk od nowa.
Powiem szczerze, ze juz nie mam sily. Chodze jak zombie - wiecznie
niewyspana. Nie wiem co z tym robic. Synek zasypia przewaznie w
swoim lozeczku, ale na takiej zasadzie, ze musze przy nim wtedy byc.
Jak jest sam to wszystko go rozprasza, dopiero jak go glaskam po
glowce czy spiewam to sie uspokaja. Kazde zasypianie wiaze sie z
placzem, ale i tak nie jest najgorzej. Wczesniej usypialam go na
rekach. Postanowilam to zmienic bo myslalam ze to jest przyczyna
jego wybudzen (to ze przenosze go w inne miejsce jak juz spi).
Zmiana przyzwyczajenia nic nie poprawila - synek nadal non stop sie
przebudza, teraz juz jestem pewna ze smoczek jest winowajcą. Na
poczatku wine zwalalam na skok rozwojowy czy cos w tym stylu ale
ciagle jest tak samo. Kazda noc wyglada identycznie. Teraz synek
dodatkowo chyba zaczal zabkowac bo jest b.marudny w dzien. Chyba juz
mi troche lzej

pozdrawiam serdecznie.