No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka....

20.01.10, 21:30
Dziecko ząbkuje, padam po dzisiejszym dniu. Wieczorem poprosiłam ojca córki by
ją uśpił, zazwyczaj robię to ja. Chciałam w spokoju złożyć aplikację na studia
no i odpocząć.

I co usłyszałam:
Nie bądź wyrodna matka tylko ją uśpij.

Po czym ojciec Tatuś zabrał laptopa, zrobił sobie drinka i poszedł oglądać TV
do drugiego pokoju.

A dziecko zasnęło po 2h męczarni.....

Teraz byłam pod prysznicem, wypłakałam się. Nie wiem co robić...
Tych wyzwisk jest coraz więcej.... Wiem jedno teraz na pewno bym się nie
zgodziła na dziecko. Przykre prawda. Ten związek mnie wyniszczył. Codziennie
płacze. Codziennie kłótnie o wszystko. Nie cieszę się dzieckiem tak jakbym
chciała, bo jestem przemęczona.
Niby takie wykrztałciuchy jesteśmy...po Prawie. A jakby posłuchać nas to
patologią zajeżdża.

Seksu zero, bo już nie kocham się tak jak przed porodem i mu się nie podoba.
Śpimy w osobnych pokojach, bo ja spię z córką-w nocy karmię.

Chyba mi pozostanie zabrać dziecko i wyjechać do rodziców...
Tak, wrócić na wieś i już nie mieć żadnych perspektyw rozwojowych....
i się załamać...
    • maks_olo Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 21:41
      WIERZĘ, ŻE TERAZ JEST CIĘŻKO, ALE TO MINIE...
      GDY URODZIŁ SIĘ PIERWSZY SYNEK MYŚLAŁAM, ŻE GORZEJ BYĆ NIE MOŻE... A JEDNAK...
      GDY URODZIŁ SIĘ DRUGI SYN - TO BYŁA TRAGEDIA sad
      DOPIERO JAK SKOŃCZYŁ PÓŁ ROCZKU, TO MOGŁAM POWIEDZIEĆ, ŻE CIESZĘ SIĘ
      MACIERZYŃSTWEM...
      POZDRAWIAM I WKRÓTCE BĘDZIE DOBRZE :p
      • scarlet_s Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 00:06
        Ojejku, przykre. Może spróbuj z nim porozmawiać szczerze?
    • dagne77 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 21:55
      sadlonik
      Po prostu na Ciebie nie zasługuje. Może po prostu pojedź do swoich
      rodziców chociaż na jakiś czas. Niech zobaczy jak to jest jak mu was
      zabraknie. Jak nie zrobi to na nim wrażenia...zostań u rodziców na
      dobre. Nie męcz siebie i dziecka. Albo tatuś zmięknie i przeprosi,
      albo nie ma sensu codziennie walczyć.

      Faceci przychodzą i podchodzą. A Twoje dziecko jest Twoje na zawsze,
      będzie z Tobą co by się nie działo, kocha cię bezwarunkowo i jest od
      Ciebie zależne milion razy bardziej niż Ty od męża. Jeśli wstajesz
      rano i brak CI sił, na następny dzień...popatrz na buzię swojego
      maleństwa i pomyśl sobie, ze te trudne chwile szybko miną. Zaraz
      będziecie razem chodzić na spacery, jeździć na rowerze, śmiać się i
      płakać. Dziecko to Twój największy skarb i najlepszy przyjaciel. To
      taka mała Tysmile

      Mężowi daj za wami zatęsknić, a sama ciesz się maleństwem bo szybko
      urośniesmile
    • asienka95 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 21:56
      Kochana, prawo tu nie ma nic do rzeczy.
      Mój mąż też jest po prawie i co - i nic.
      Na początku też było bardzo ciężko. Teraz (ząbkowanie w trakcie wink
      bywa, że też się pokłócimy, są wybuchy i łzy. Przemęczenie, ot co.
      Też mialam takie myśli, że gdybym cofnęła czas... I pewnie jeszcze nie raz taka
      myśl Cię dopadnie.
      A dziś dzieć tak się do mnie uśmiechał, tak wołał mamma, tak patrzył... smile
      • nastoletnia-mama Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 21:49
        Mi też jest nieraz przykro widząc jak moi rówieśnicy rozpoczęli
        studia, rozwijają się, imprezują, cieszą się z życia, a ja siedzę w
        czterech ścianach, nie mam z kim porozmawiać, ciągle tylko z
        dzieckiem... Pomimo tego nigdy nie będę żałować, że urodziłam mojego
        syna. Mogę nie mieć skończonych studiów, mogę nie mieć bujnego życia
        towarzyskiego ale mam takiego małego chłopka w domu, który śmieje
        się do mnie bez powodu, daje całusy i widzi we mnie swój cały świat.
        Facetów możesz mieć wielu, czy po prawie czy po budowlance ale
        dziecko jest jedyne w swoim rodzaju i to ono będzie Cię kochało mimo
        wszystko. Na Twoim miejscu wyjechałabym do rodziców, niech trochę
        pomogą przy wnuku, Ty trochę odpocznij a prawnik niech sobie
        wszystko przemyśli...Życzę powodzenia, sił i wytrwałości. Ps. ja
        nigdy nie płaczę przy dziecku,nie chce żeby widziało mnie smutną czy
        złą.
        • hulieta_1 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 22:29
          gratuluję podjęcia tak dojrzałej decyzji jak urodzenie dzieckasmile jeszcze się
          nabawisz, rozwiniesz. po prostu kolejność Ci się pozmieniałasmile
    • hulieta_1 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 21:58
      hehe my też wykształciuchy i w ciągu tych kilku miesięcy niejedna k...
      poleciałatongue_out no ale nie mogę narzekać, tatuś chce się zajmować ale go nie masmile
      wiesz co myślę, że najlepsza będzie rozmowa w miarę spokojna, jeśli to możliwesmile
      ja sobie tłumaczę, że dziecko jest najważniejsze, potrzebuje spokoju i
      uśmiechniętych rodzicówsmile
      życzę Ci żeby mąż się obudził, tylko żeby nie za późno. trzymaj się.
    • camel_3d hmmm... 20.01.10, 22:07
      mysle, ze kazdy potrzebuje chwili wytchnienia i odpoczynku...kopnij meza w tylek
      i niech tez sie zajmie dzieckiem..nich przewinie, umyje itd... po pewnym czasie
      to nawet frajde sprawiasmile
    • berdyczow7 3 rady 20.01.10, 22:26
      Hm..., mąż widać wygodnicki. Trzeba by go z lekka uświadomić.

      Mam trzy metody, a każda inna.Można zastosować po kolei, można wybiórczo smile
      1.
      Wzięła bym za telefon właśnie po takiej akcji z drinkiem i zadzwoniła do jego
      mamy, siostry, kogoś z jego strony i poprosiła o pomoc, przy dziecku. Na chwilę,
      na godzinę, dwie, bo nie dajesz rady i po prostu MUSISZ odrobinę chociaż
      wypocząć. Ułożyłabym sobie w głowie taką rozmowę, trochę pod Twojego męża,
      trochę pod mamę/siostrę i ruszyła do akcji. Tylko tak bez zbędnego biadolenia,
      krótko i na temat, suche fakty, pytanie - odpowiedź. To musi podziałać; na Twoje
      prośby mąż jest uodporniony, jak widać, na kogoś innego, robiącego w dodatku
      jego robotę nie i w tym tkwi klucz do sukcesu, poza tym mąż pewnie na zewnątrz
      chce ładnie wypadać na tle rodziny, więc po takim telefonie będzie pewnie jatka,
      ze śmiałaś o tę pomoc prosić. własnie o to chodzi smile. Jak mąż się nie
      zreflektuje (wątpię), to może mamusia go podkręci (sprawiłabym to! Serio, dobra
      rozmowa z teściówką powinna zdziałać cuda).

      2. Można jeszcze postawić na szczerość w związku: napisałabym list do swojego
      męża. Tak o wszystkim, bez oskarżeń jednak. Taki smutno-optymistyczny ale z
      wytłumaczeniem jak się czujesz, jakie masz potrzeby i marzenia, z pytaniem jakie
      on ma. Żeby nie wyszło płaczliwie, to dodałabym coś sexi.

      3. A tak naprawdę to oprócz dziecka robiłabym wszystko, żeby zaczął być choć
      odrobinę zazdrosny. No cóż, faceci, proste istoty - jak mają uziemioną kobitę w
      domu, trochę im powołanie siada. Wiem, wiem, jesteś zmęczona itd, ale spróbuj
      się z deka pobawić sytuacją (zobaczysz, ze sama dostaniesz skrzydeł), nie
      traktuj tego jak dramatu w trzech aktach, a gwarantuję - wyjdziesz na tym
      zdecydowanie do przodu.
      Klasyczną ucieczkę do rodziców na czas dłuższy czy krótszy w ogóle bym sobie
      odpuściła, jeśli chcesz coś osiągnąć. Kochana: spryt i umiejętność gry, a nie
      pretensje (chociaż jak najbardziej słuszne!) zrobią swoje. A facet za jakiś czas
      powinien Ci jeść z ręki smile
      Powodzenia!

      • hulieta_1 Re: 3 rady 20.01.10, 22:35
        widzę, że przez koleżankę mądrość życiowa przemawiasmile dobrze poczytać. materiał
        na przemyśleniasmile
      • drobnostka7 Re: 3 rady 20.01.10, 23:31
        Genialne! Bystrzacha z Ciebie! POdziwiam
        • berdyczow7 Re: 3 rady 20.01.10, 23:51
          dziękuję pięknie! Długa droga była do tego. Zaczynałam oczywiście jak każda, jak zwykle. Teraz to na mnie nie ma mocnych big_grin
          A dzielę się, bo lubię, wypada i naprawdę działa!

          szczerze: nie znam związku, w którym by nie zdarzały się takie sytuacje, czy to sporadycznie, czy nagminnie. Mam koleżanki, pociotki, które uwielbiają na te własnie tematy rozprawiać, życie wokoło dostarcza nie gorszych i stąd miałam świetny materiał do przemyśleń i obmyślania i wypracowania własnej strategii.

          Jednak najważniejszym się w tym wszystkim wydaje siła spokoju i ...lekka wyniosłość smile Pamiętam, jak kiedyś powszechne zainteresowanie wzbudził kolega, który stwierdził, że on to ma księżniczkę w domu. I to jest moja ulubiona sentencja!

          Nie powiem, całość wymaga determinacji, wyczucia, subtelności w działaniu i planowania zdecydowanie większej, niż przy odchudzaniu wink, ale...
          Niestety, przyciąganie dusz, partnerstwo i romantyzm w związkach gdzieś się kończy, a jeśli chce się do tego wrócić nie wolno dać się nieść fali, bo to najczęściej jest fala złości i własnego poczucia krzywdy i misji (dziecko).

          no dobrze, idę sobie , uhm.., ...nalać drinka big_grin
          Dobranoc.




          • drobnostka7 Re: 3 rady 21.01.10, 09:11
            Długa, niedługa, ale jaka efektywna!!winkDużą wartością w człowieku jest
            umiejętność obserwacji tych głębokich relacji międzyludzkich i wyciąganie z nich
            wniosków. Za to należy Ci się wielki podziw! Szkoda tylko, że autorka postu nie
            jest w stanie zrealizować nagonki rodziny na swojego partnera bo tu problem jest
            bardziej złożony jak wynika z jej kolejnego wpisu. Niemniej na pewno niejedna
            osoba dobrze zrobi korzystając z Twojej porady..
            • hulieta_1 Re: 3 rady 21.01.10, 10:18
              wiesz co nie wiem czy rodzina jest dobrym rozwiązaniem. ja uważam, że należy
              stosować metody w obrębie własnej dwójki.rodzina to ostateczność. przecież za
              każdym razem nie będziemy angażować famuły. trzeba wypracować system na lata. na
              tym chyba polega związek.
              • drobnostka7 Re: 3 rady 21.01.10, 21:04
                Też uważam, że wszelkie konflikty należy przede wszystkim rozwikływać we dwoje..
                Jednak czasem, mimo prób, konflikt narasta zamiast się rozwikływać, wtedy warto
                sięgnąć po inne sposoby. Np. takie jakie przedstawiła berdyczow7. W tym
                przypadku chodzi o uzmysłowienie facetowi, że nie moze zostawić partnerki samej
                z całą opieką nad dzieckiem, że kiedy ona mówi, że jest wykończona on powinien
                zareagować chęcią pomocy a nie wyzywać od wyrodnych matek. Ściągnięcie
                rodziny/znajomych faceta powinno mu to uzmysłowić. Bo wtedy traci na wartości w
                ich oczach i ma tego świadomość. Jeśli się nie da "po dobroci", trzeba sposobem.
    • sueellen Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 22:36
      Po czym ojciec Tatuś zabrał laptopa, zrobił sobie drinka i poszedł oglądać TV do
      drugiego pokoju.

      To następnym razem weź dziecko na ręce, idź za tatusiem do pokoju i zostaw
      między nim a laptopem wyjca przyznając że jesteś wyrodną matką ale za to on ma
      teraz szansę się wykazać jakim jest ciepłym i kochającym tatusiem.
    • aniasa1 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 22:59
      Tak, tak zmęczenie to zmora wszystkich rodziców. Zgadzam się z berdyczow7,
      wybierz jedną z opcji. Ale zebys mogla zacząć działac musisz odpocząc.
      KOniecznie. Pojedz do rodziców jesli tam mozesz liczyc na pomoc. Bez obrazania i
      kłótni. Jesli mama pomoze Ci zająć się maluszkiem to Ty przemyslisz co dalej
      robic. Nie traktuj tego jako ucieczki tylko mini wakacje. Twoja mama z pewnością
      będzie przeszczęśliwa mając malutką wnuczkę blisko. Ty będziesz szczęśliwa
      widząc ze ktoś rozpieszcza Twoją córcie, zabiega o kazdy jej usmiech. To zawsze
      dziala na mamy. Twoj mąż tez odpocznie (choc nie wiem po czym) i szybko za Wami
      zatęskni. Myślę że najbardziej Cię boli to że On nie cieszy się dzieckiem....
      Choć ten tekst o seksie - żenada w najwyższym wymiarze. Moze zdołowac. Trzymam
      kciuki za Ciebie. Nie daj się!
    • mumi7 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 23:04
      Niestety, z facetami po prawie jest nieciekawie-potrafią sie
      inteligentnie odszczeknąćwink Niestety, czasem maja mnóstwo
      kompleksów i odreagowują w związku. Mam doświadczeniewink
      Trzymaj się, ale nie trzymaj z nim za wszelka cenę...Pozdrawiam
    • taka_ja31 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 23:08
      Ja też po prawie i powiem Ci moja droga, że gdyby mój mąż choć raz tak się
      zachował to nie ja bym się pakowała do mamusi, ale jego bym spakowała i
      przytoczyła mu kilka rozwiązań prawnych sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, a
      potem kazała wrócić po przemyśleniach. Daj mu na drogę KRiO i niech sobie
      poczyta chłopina a potem wróci i zacznie zachowywać jak ojciec a nie kawał
      sukinsyna.
    • drobnostka7 wiesz, że wyrodną matką nie jesteś.... 20.01.10, 23:17
      Tatuś, tak uważam, musi byc "rzucony na głeboką wode" już w momencie pojawienia
      sie dziecka na świecie, by się wdrożył w opieke nad dzieckiem i uważał to za
      norme i nie bzdurał sobie, że on jest od zarabiania pieniędzy, a matka od
      prowadzenia domu i opieki nad dziećmi. Musi poczuć na własnej skórze trudy
      opieki nad dzieckiem by szanował to co robi matka i wiedział ile trudu trzeba w
      to włożyć.
      Zamiast płakać odpowiedziałabym mu, że z Was dwóch to on bardziej zasługuje na
      miano wyrodnego i, że tak łatwo się nie wykpi od usypiania małej, "wręczając mu"
      córke z szerokim usmiechem.

      Rozumiem jednak, że jest Ci ciężko i trudno się dziwić, współczuję.
      Jeśli Cię to pocieszy to podobno wszystkie związki mają mniejsze lub większe
      kryzysy po urodzeniu się dziecka. Wszystko wywraca się do góry nogami i
      niektórzy mężczyźni nie radzą sobie ze świadomością nie bycia już dla kobiety
      pępkiem świata. Do tego dochodzi matczyna chwiejnosć emocjonalna po porodzie..
      To się przekłada na wzajemne relacje. Nam - matkom - wierzyć się nie chce w to,
      że ktoś mógłby nie mieć ochoty pobyć z naszym dzieckiem, coś przy nim porobić,
      trudno nam dostrzec i zrozumieć to, że uczucia ojcowskie rodzą się w czasie
      codziennego kontaktu z dzieckiem, bo uczucia macierzyńskie zazwyczaj pojawiają
      się zanim dziecko pojawi się na świecie. Absolutnie nie chce bronić ojca Twojego
      dziecka tylko myślę, że potrzebna Wam spokojna rozmowa, byście od nowa zbudowali
      swoje relacje, by on wiedział czego od niego oczekujesz ( np. czynnego udziału w
      opiece nad Waszą córką )i czego sobie nie życzysz. Wysłuchaj co on ma Ci do
      powiedzenia, jeśli Ci coś zarzuca to niech Ci powie jakie ma do tego podstawy.
      Musicie od nowa złapać ze sobą kontakt, jesli wciąż Wam na sobie zależy. Myślę,
      że warto spróbować zanim podejmiecie jakies radykalne decyzje, np. o rozstaniu.
      Jesteś przemęczona i wszystko widzisz w czarnych barwach, spróbuj ochłonąć i nie
      skupiać się na tych wszystkich krzywdach jakie Ci facet wyrządził po urodzeniu
      się małej, a na tym jak cudownie jest ujrzeć córeczki uśmiech i mieć świadomość
      tego jak bardzo Cię Twoje dziecko kocha. Tak zaczniesz cieszyć się macierzyństwem.
      Moja córeczka jeszcze nie ząbkuje ale właśnie obie walczymy z koszmarnym
      katarem, więc wstaję kilka razy w nocy i oczyszczam jej nosek, czego nie cierpi
      i wierci sie okrutnie.. Rano jestem nieprzytomna z niewyspania (i przeziębienia
      )ale wystarczy, że Natka się uśmiechnie na powitanie i świat nabiera barw.
      Pierwszej nocy kataru u małej, jak głupia, męłłam w ustach wyrzuty do męża, że
      sie nie obudził i nie pomaga mi... A mogłam go po prostu obudzić .. W pore sobie
      to uświadomiłam bo już byłam o krok od zaplanowania na rano okropnej awantury..
      A tak, rano tylko usłyszał, że może się spodziewać budzenia następnej nocy bo
      potrzebuję jego pomocy przy zwalczaniu kataru u małej. I obyło sie bez kłótni..
      Wybacz, że tak się chwale, chcę jednak pokazać jak wiele zmienia nie poddawanie
      sie rozdrażnieniu i porozumienie we wszystkich kwestiach z partnerem -
      stworzenie od nowa - po narodzinach dziecka - zasad współżycia.
      Życzę Ci lepszych dni i powodzenia w odkrywaniu radosci z bycia mamą!
    • deela Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 20.01.10, 23:53
      :o:o:o
      ludzie to sami sobie tworza problemy
      • agar2208 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 00:11
        Jeżeli masz taką możliwośc , to wyjedz na kilka dni do rodziców.
        Trochę odpoczniesz (mam nadzieje, że dziatki trochę zajmą się dzieckiem), a mąż
        zatęskni.
        Czasami są takie gorsze dni. A Ciebie wszystko jeszcze bardziej dołuje, bo
        jesteś przemęczona.
        Pojedz, odpoczniesz i wszystko się pewnie jakos poukłada
    • sadlonik Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 06:32
      To ja kobity wyrodna Matka...
      Dzięki za rady....

      Powiem szczerze nie jest wesoło już odkąd w ciązy byłam.
      Kiedys wyjechałam do mamy, zostawiłam kartkę.
      I co, nie zadzwonił.
      Po tygodniu ja się odezwałam to przyjechał po mnie.

      Mamy codziennie kłotnie. To jego mieszkanie, wiec to ja mogę sie wyprowadzić i
      to on jest ten silniejszy.

      Rodziny to on nie ma. Tzn. ma tatę, ktory go samotnie wychował i trochę te
      wartosci w rodzinie zostały zachwiane.

      Swoich Znajomych też nie ma....ma moich.

      A wy kobity jak często uprawiacie seks po porodzie?Nadal jestescie atrakcyjne
      dla swoich mężów?
      • mamaoliwki08 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 08:11
        sadlonik ja zawsze uważam , że na wszystko jest szczera rozmowa i Wy właśnie taką powinniście przeprowadzić.
        A jesli chodzi o seks to niestety u Nas jest trochę rzadziej niż przed porodem no bo nie ukrwam , że często padam z nóg i mój M. też bo zajmuje się dzieckiem tyle co ja.
        My też mieliśmy kryzysy i mamy nadal ale przecież w zwiąku nie zawsze jest kolorowo.
      • slonko1335 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 08:48
        Sadlonik jesteś najlepszą mamą na świecie dla swojego dziecka - pamiętaj o tym
        zawsze, co do chłopa może lepiej wypowiadać się nie będę, bo nie wolno w ten
        sposób na forum...
      • kasia_750 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 09:07
        sadlonik czy Twój mąż zachowuje się tak cały czas czy w ciągu dnia
        (weekend, jak wróci z pracy) zajmuje się dzieckiem?
        Jeśli cała opieka spadła na Ciebie to serdecznie współczuję i wiem,
        że na dłuższą metę tak się nie da.
        U nas też są lepsze i gorsze dni. Moja córka ma 2,5 roku i kłótnie
        wciąż się pojawiają - głównie ze zmęczenia. Teraz jestem w ciąży i
        nie mam już tyle siły co wcześniej - chodzę do pracy, jak wracam po
        prostu padam (najchętniej ciągle bym spała), a trzeba zająć się
        dzieckiem, obiad zrobić, posprzątać, itp. Czasami oboje z mężem mamy
        dość i wtedy k... nieraz pada (a my też raczej z tych
        wykształconych wink) Jak dziecko zacznie przeklinać to przyznaję, że
        duża w tym moja zasługa (chociaż baaaaardzo staram się powstrzymywać
        przy dziecku). Nie wiem co będzie przy dwójce dzieci...chyba się
        pozabijamy...
        Oczywiście w takiej sytuacji najlepsza jest rozmowa. U nas pomaga.
        Na jakiś czas... Ale w żadnym związku nie jest idealnie. Tutaj
        przynajmniej mam pewność, że mąż nie szuka niczego "na boku", ja
        zresztą też, więc warto walczyć.
        A jeśli chodzi o seks - zdecydowanie rzadziej niż wcześniej i
        znacznie ciszejwink Głównie z powodu zmęczenia i niewyspania. Uważam,
        że jestem strakcyjna dla swojego męża tak samo jak wcześniej. Pomimo
        tego, że był w trakcie porodu, cały czas mi pomagał i widział
        wszystko z każdej strony...(zresztą było mi wtedy wszystko jedno co
        widzismile)
        Pewnie Cię nastraszę, ale takie zachowanie męża, które opisujesz
        trochę przypomina mi mojego eks tuż przed rozwodem... Powodem
        wiecznego niezadowolenia ze wszystkiego co się dzieje w domu
        była "koleżanka"... więc nie walczyłam o ten związek tylko kazałam
        wyprowadzać się z mieszkania... Na szczęście nie mieliśmy jeszcze
        dziecka. Rozstaliśmy się po 9 latach (w tym 2 lata małżeństwa).
        A jeśli chodzi o mieszkanie - znajomej syn miał mieszkanie kupione
        przed ślubem. Po ślubie urodziło się dziecko, żona zaczęła
        sprowadzać sobie kochanków (do jego domu...). Wystąpił o rozwód.
        Żona wynajęła najlepszego adwokata w mieście, nie opuściła
        mieszkania. Decyzją Sądu mąż musiał się wyprowadzić. A ona została w
        jego mieszkaniu wraz z dzieckiem...oczywiście wciąż pojawiają się w
        nim nowi faceci... Nie wiem jak to możliwe, ale Ty jesteś
        prawnikiem, więc pewnie wiesz w jakich sytuacjach coś takiego jest
        możliwe.
        Nie myślałaś o tym, żeby iść razem z mężem do psychologa? Wiem, że
        mężczyźni zazwyczaj nie widzą takiej potrzeby, ale może warto
        spróbować?
      • hulieta_1 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 10:33
        piszesz,że rodzina męża nieobecna, to może w tym też problem, może on po prostu
        nie wie co i jak w rodzinie powinno wyglądać. ja go nie bronie, bo rodzinnymi
        brakami nie można takiego zachowania wytłumaczyć. może podrzuć mu jakąś książkę
        albo film. wiesz wykształcenie to jedno, a życie to drugie.
      • mamka-adki Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 23.01.10, 09:49
        Sadlonik, napiszę Ci, co ja zrobiłam, kiedy usłyszałam od mojego męża po ostrej
        wymianie zdań (na którego osobiście nie mogę narzekać, bo zajmuje się małą i
        lubi to, jednak niestety facet to facet i też zdarzają mu się typowo męskie
        zachowaniabig_grin), że niestety on ma dziś dzień wolny od pracy i nie może się zająć
        dzieckiem, bo musi odpocząć, podczas gdy ja pracowałam w domu w systemie 24/7tongue_out
        Odpowiedziałam krótko 'dobrze', wzięłam małą do sypialni, zamknęłam się tam (mąż
        w tym czasie w salonie przed tv) i zaczęłam się szykować. Ubrałam się,
        umalowałam po cichu, po czym wyszłam, wręczyłam dziecko i powiedziałam, że
        wychodzę. Nadmieniłam tylko, że w czasie mojej nieobecności ma karmić małą,
        poić, przewijać, układać do drzemki, jeśli będzie trzeba, to przebrać, na koniec
        wykąpać i spróbować uśpić, a w międzyczasie ugotować obiad, zmyć naczynia,
        wstawić pranie, pogarnąć porozrzucane rzeczy, wymyć podłogi, poodkurzać. I
        wyszłamsmile Pojechałam do mamy, ale w tamtym dniu pojechałabym wszędzie: do
        koleżanki, sąsiadki albo sama do centrum handlowego, do kawiarni poczytać
        książkę... Mała na moje "szczęście" dodatkowo miała skok rozwojowy, więc była
        baaaardzo marudna i wiedziałam, że da mu popalićsmile W każdym razie zanim zdążył
        zareagować, już mnie nie było. Wróciłam wieczorkiem, po pierwsze wypoczęta, po
        drugie zadowolona, że mu nie popuściłam. Przywitał mnie upocony (dodam, że to
        był jego pierwszy dzień sam na sam z dzieckiem) z małą na rękach, w brudnym
        kaftanikubig_grin Oczywiście połowa z tego, o co prosiłam, nie była zrobiona, ale
        satysfakcjonujący był tekst męża, który powiedział, że teraz już wie, co mam na
        myśli, jak mówię, że po całym dniu z małą i domem wysiadamsmile A, i seks wtedy też
        był na zgodętongue_out

        Co do kryzysu, to i nas on nie ominął. Przyszedł, jak mała miała około pół roku.
        Oboje zastanawialiśmy się nad rozstaniem, bo kłóciliśmy się dosłownie o
        wszystko. Na przemian pakowaliśmy nawzajem swoje ciuchy, mieliśmy do siebie
        ciągłe pretensje. Minął jakoś nawet nie wiedzieć kiedy, przyczyniły się do tego
        na pewno, często bezskuteczne, ale jednak, rozmowy, rozmowy i jeszcze raz
        rozmowy. Do tej pory nie zgadzamy się czasem ze sobą, ale jakoś nauczyliśmy się
        ignorować nawzajem swoje przywary, skupiać się na tym, co ważne, olać szczegóły.

        Co do seksu, to na pewno jest go mniej, dużo mniej, bo ciągle jesteśmy zmęczeni,
        ale obiecaliśmy sobie, że nie zaniedbiemy tego i każdą wolną chwilę będziemy
        wykorzystywać dla nas, zajmować się naszym związkiem. I jakoś to idzie po mału.

        Sadlonik, może też zostaw męża w domu na jakiś weekend, a sama wyjedź. Niech
        zobaczy, że opieka nad dzieckiem i zajmowanie się domem też wykańcza. Faceci
        niestety często myślą 'łopatologicznie' i jak sami na własnej skórze czegoś nie
        doświadczą, to uważają, że tego nie ma. Nie daj sobie wejść na głowęsmile
    • klubgogo Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 09:24
      Mam 14-miesięczne dziecko i przyznam, że przez pierwsze 6-9 miesięcy nie bylo kolorowo, bo oboje byliśmy w nowej sytuacji. po tym okresie mąż dorósł do roli taty i zaczął z każdym dniem wiecej zajmować się dzieckiem a ja byłam mniej niezadowolona. Ale nigdy nie zaniedbywałam małżeństwa. Żadne spanie osobno! Co to znaczy, że karmisz i śpisz z dzieckiem? Karmienie i do łóżeczka, a Ty wracasz do łóżka, w którym czeka mąż, nie dziecko. Musisz sobie wyraźnie rozgraniczyć, co Twoje, co dziecka, co Wasze, a jak jesteś dupa, to wracaj na wieś i nie dziw się, że faceci tacy właśnie są.
      • slonko1335 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 09:47
        Ale nigdy nie zaniedbywałam małżeństwa. Żadne spanie osobno! Co to z
        > naczy, że karmisz i śpisz z dzieckiem? Karmienie i do łóżeczka, a Ty wracasz do
        > łóżka, w którym czeka mąż, nie dziecko. Musisz sobie wyraźnie rozgraniczyć, co
        > Twoje, co dziecka, co Wasze, a jak jesteś dupa, to wracaj na wieś i nie dziw s
        > ię, że faceci tacy właśnie są.

        nie no pewnie, facet ma w d...ją i własnego dzieciaka a ona ma się po całym dniu
        użerania sama ze wszystkim w sex-bombę zamieniać coby chamowi dogodzić -
        genialne podejście.
      • camelka_wik Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 09:56
        Brak mi słów do Twojego postu klubgogo
        Ja śpię z dzieckiem i mężem. Był kryzys i u nas zawsze na to działa
        rozmowa!!! Dziecko nie ma dzielić rodziców tylko łączyć i żadne Ty
        masz swoje, macie Wasze a dziecko swoje!!!!!!!!!!!!!
        Każdy chowa swoje dzieci jak chce! I to nie może mieć wpływu na
        związek. Ja się mogę przytulać i do dziecka i do męża!!!! A mój mąż
        woli mieć wyspaną żonę niż marudzącą zgrzędę że 10 razy wstawała do
        dziecka! Chcesz to kładź dziecko do łóżeczka ale nie mądrz się w
        niegrzeczny sposób bo sama masz kryzys czy miałaś więc spanie dziecka
        w łóżeczku nic tu nie ma do rzeczy!
        Poza tym "tylko człowiek jest jedynym zwierzęciem które wyrzuca swoje
        dziecko z gniazda!" U mnie gniazdo jest Nasze i tkwimy w nim w
        trójkę!!!!!

        Sadlonik ja doradzę Ci rozmowę i olanie zachowania męża. Ja jak nie
        mogę sama czegoś zrobić to mówię mężowi "wiem że jesteś zmęczony ale
        nie bardziej niż ja na pewno i proszę wyręcz mnie dzisiaj i nic na
        pewno Ci się mnie stanie ja robię to codziennie i żyje a nasz związek
        to -Partnerstwo" - zawsze działa bo wie że jak nie zrobi czegoś dla
        mnie- za mnie to ja nie zrobię później czegoś dla niego. Wiem że
        łatwo się mówi ale na każdego chłopa jak i na dziecko trzeba znaleźć
        sposób wink Powodzenia Ci życzę, najważniejsze to nie myśleć o tym i
        żyć tak jak Tobie wygodnie- i do tego dążyć.
      • kiraout Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 10:42
        Naprawdę, słodkie to, co piszesz klubgogo smile
        Na wieś jednak wysłałabym Ciebie! Dopływ świeżego powietrza i tym podobne.
        Każdy ma swoje priorytety i to, że Ty przeprowadziłas dokładną rozdzielność w
        swojej rodzinie wcale nie jest najlepsze, szczególnie dla matki kursowanie
        między jednym i drugim łóżkiem. Jasne, ze bardziej skorzystam mając małego przy
        sobie.
        Ale jest jeszcze inna rzecz. Mój małżon na ten przykład wtedy, kiedy ja
        wychowuję dzieci, on jest jedynym "koniem pociągowym" w rodzinie. Owszem, mogę
        dla tzw. dobra małżeństwa uprzeć się, że od teraz wszyscy śpimy w jednym łóżku,
        wszyscy jemy z jednego talerza i co tam jeszcze ale powiedz szczerze: jaki to ma
        sens? Że (za przeproszeniem) łatwiejszy dostęp do źródełka? wink
        Mój facet ma odpowiedzialne stanowisko, codziennie podejmuje strategiczne i
        mocno odpowiedzialne decyzje (zresztą, niechby i kładł dachówkę, co za różnica?)
        i chodzi niewyspany do pracy ...bo tak! Bo jak ja mam przechlapane ze spaniem,
        to nikt inny nie będzie miał lepiej w imię kretyńsko pojętej solidarności w
        małżeństwie. Gucio prawda!
        Ktoś na kogoś pracuje. On na nas, my na niego. A dogadujemy się doskonale, bo
        życie układamy sobie raczej przed, niż po. Naprawdę, wiele rzeczy da się
        przewidzieć.
        pozdrawiam.
      • mamasi Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 19:59
        klubgogo napisała:

        > Mam 14-miesięczne dziecko i przyznam, że przez pierwsze 6-9
        miesięcy nie bylo k
        > olorowo, bo oboje byliśmy w nowej sytuacji. po tym okresie mąż
        dorósł do roli t
        > aty i zaczął z każdym dniem wiecej zajmować się dzieckiem a ja
        byłam mniej niez
        > adowolona. Ale nigdy nie zaniedbywałam małżeństwa. Żadne spanie
        osobno! Co to z
        > naczy, że karmisz i śpisz z dzieckiem? Karmienie i do łóżeczka, a
        Ty wracasz do
        > łóżka, w którym czeka mąż, nie dziecko. Musisz sobie wyraźnie
        rozgraniczyć, co
        > Twoje, co dziecka, co Wasze, a jak jesteś dupa, to wracaj na wieś
        i nie dziw s
        > ię, że faceci tacy właśnie są.
        jezu...myslałam że już kobiety tak nie myślą. Aż włoś się jeży gdy
        to się czyta.Ja śpię z mężem a mała w łóżeczku, koleżanka natomiast
        spi z dzieckiem i mężem, inna znajoma natomiast sama z dzieckiem a
        mąż osobno i żadna z tych trzech par nie ma problemu w relacjach
        męsko-damskichwinksa szczęśliwi i super im się układa.Oczywiście sa
        zgrzyty, ale w kazdym związku one są.Podstawa to partnerstwo,
        wspólny dom, wspólne wychowywanie dziecka.
        Współczuję ogromnie sytuacji.Musisz być silna dla siebie i dziecka,
        walczyc o wasze, ale nie każdym kosztem.Pytanie czy jemu na Was
        zalezy bo jeśli pojechałaś do rodziców a on nawet nie zadzwonił...
        My za ciebie tej decyzji nie możemy podjąć.Posłuchaj koleżanek -
        może szczera rozmowa, może pomoc psychologa. Tylko odpowiedz sobie
        na pytanie czy jest o co walczyć? pozdrawiam, trzymaj się cieplutko
        • drobnostka7 A mnie sie wydaje, że wyolbrzymiacie 21.01.10, 21:24
          i zniesmaczacie to co klubgogo napisała. Bo moim zdaniem w pewnym stopniu ma
          racje, wcale niewykluczone, że autorce postu się związek sypie bo "porzuciła"
          wspólne łoże z partnerem.. A wspólne łoze wcale nie musi oznaczać codziennego
          seksu po całodziennych trudach. Faceci TEŻ mają uczucia i to dla nich chyba
          przykre jest gdy matka skupia całą uwagę na dziecku, jest dla niego czuła i
          troskliwa, a na ojca spojrzy tylko po to by mu wytknąć, że zakupów nie zrobił..
          Zatraca się gdzieś bliskość między dwojgiem osób gdy śpią osobno, a przecież
          cudownie jest, po ciężkim dniu, przytulic się do partnera zanim sie zaśnie! Tak,
          dziecko zmienia w związku bardzo dużo, ale oboje - i matka i ojciec muszą się
          starać by odnaleźć się w tej nowej sytuacji.
          • slonko1335 Re: A mnie sie wydaje, że wyolbrzymiacie 22.01.10, 08:09
            Drobnostka gdyby ten facet choć palcem kiwnął i zrobił coś w domu czy przy
            dziecku to matka nie musiałaby skupiać tej uwagi tylko na maluchu bo miała by
            czas i siłę na skupianiu na czymkolwiek innym. Ostatnio oglądałam w jakimś
            porannym programie rozmowę z psychologiem na temat zmian w związku po pojawieniu
            się dziecka i i wszyscy rozmówcy zgodnie stwierdzili, że odrzuceni to się czują
            tylko Ci tatusiowie co palcem nie kiwną tylko oczekują, że partnerka jeszcze ich
            obsługiwać będzie, Ci co włączają się w opiekę nad dzieckiem, robią cokolwiek w
            domu poza piciem piwa i oglądaniem telewizji jakoś takich problemów nie mają.
            • drobnostka7 Re: A mnie sie wydaje, że wyolbrzymiacie 22.01.10, 22:53
              slonko1335 napisała:

              > Drobnostka gdyby ten facet choć palcem kiwnął i zrobił coś w domu czy przy
              > dziecku to matka nie musiałaby skupiać tej uwagi tylko na maluchu bo miała by
              > czas i siłę na skupianiu na czymkolwiek innym. Ostatnio oglądałam w jakimś
              > porannym programie rozmowę z psychologiem na temat zmian w związku po pojawieni
              > u
              > się dziecka i i wszyscy rozmówcy zgodnie stwierdzili, że odrzuceni to się czują
              > tylko Ci tatusiowie co palcem nie kiwną tylko oczekują, że partnerka jeszcze ic
              > h
              > obsługiwać będzie, Ci co włączają się w opiekę nad dzieckiem, robią cokolwiek w
              > domu poza piciem piwa i oglądaniem telewizji jakoś takich problemów nie mają."

              Hm, masz racje. "wzięłaś" temat w szerszym kontekście.. Myślę, że faceci, którzy
              oczekują, że się ich obsługiwać będzie z niemowlęciem na ręku całe swoje emocje
              kumulują w gniewie o "porzucenie". A ci, którzy z chęcią zajmą się dzieckiem
              potrafią się tym czasem spędzonym z dzieckiem cieszyć i mogą cieszyc sie również
              szczęśliwą choć nieraz bardzo zmęczoną matką swojego dziecka.
              Niemniej, myślę, że w co wrażliwszych, zajmujących się dzieckiem mężczyznach
              pojawi się choćby iskierka bólu jesli partnerka wybierze spanie z dzieckiem, a
              nie z nim.
    • kasia.46 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 10:39
      to minie, okres niemowlęcy jest najtrudniejszy dla matki i jest
      sprawdzianem dla związku. A chłopa trochę ostrzej, jak trzeba wyjedz
      może zmądrzeje, jak nie niech spada, sama dasz sobie świetnie radę i
      zaszczędzisz stresów sobie i dziecku.
    • pancia22 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 10:56
      sadlonik MUSISZ TO PRZECZYTAC !!!!!!

      KOCHANA AŻ SIE POPŁAKAŁAM CZYTAJĄC TO !!! JESTEŚ CUDOWNA BO PISZESZ SZCZERZE CO CI LEŻY NA SERCU,ALE WIESZ CO ? FACECI JUŻ TAK MAJĄ,ZOBACZYSZ ŻE WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY,ZA KILKA MIESIĘCY ZNÓW BEDZIECIE CUDOWNĄ PARĄ,UWIERZ MI !!! FACETA MAŁE DZIECKO PO PROSTU PRZERASTA ALE JAK CÓRECZKA PODROŚNIE TO WSZYSTKO MINIE,JESTEM PEWNA ŻE TWÓJ FACET OBIE WAS BARDZO KOCHA !!!! ROZUMIEM CIĘ W 100 % TEŻ SIĘ KŁÓCĘ Z MĘŻĘM I TEŻ MI MÓWI-CO Z CIEBIE ZA MATKA ŻE MAŁY PŁACZE W NOCY ? ALE ZA CHWILĘ SZCZERA ROZMOWA I JEST OK,BO SIĘ KOCHAMY !!! POROZMAWIAJ Z FACETEM,WIADOMO ONI MYŚLĄ ŻE MY PO PORODZIE JESTEŚMY BARDZIEJ SZEROKIE,A TYMCZASEM JA DOPIERO PO PORODZIE MAM CUDONY SEX,SPRUBUJ PORPOZMAWIAC,POPRZYTULAC SIE,NAWET JAK JESTES ZŁA,ON NA PEWNO CIĘ KOCHA,BĄDZ DZIELNA,WIERZYMY W CIEBIE I WSPIERAMY !!!! KOCHANA 3MAJ SIĘ
      • duzeq Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 11:26
        Wylacz sobie capslocka. Pisanie duzymi literami na forum uznawane
        jest za krzyk. Mozesz sobie tam raz kryzknac, ale zeby caly post
        wrzeszczec?
        • pancia22 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 11:37
          a tam pierdoły duże litery małe litery,nie ważne,ważna jest treśc POZATYM JA LUBIĘ KRZYCZEĆ JEŚLI W SŁUSZNEJ SPRAWIE !!! JUŻ NAPRAWDE NIE MAJĄ SIĘ CHOLERA DO CZEGO DOCZEPIĆ ... smilesmilesmile
          • duzeq Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 11:47
            Ale przeciez starasz sie pomoc, tak? To po cholere wrzeszczysz? Jest
            to o wiele bardziej nieczytelne niz normalnie napisany post.

            Poza tym taka jest netykieta - poczytaj zanim zaczniesz sie
            wypowiadac.
            • pancia22 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:01
              kochana może napisz jakiś regulamin bo ja nie bardzo w temacie,i wcale nie wrzeszczę tylko mówię nadzwyczaj spokojnie bo właśnie mi szymo zasnął..


              • duzeq Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:14
                Netykieta to regulamin wink. Napisana jest przez madrzejszych ode
                mnie. Mowi miedzy innymi o nienaduzywaniu duzych liter bo te
                oznaczaja krzyk i wrzask.
                • pancia22 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:24
                  cudownie !!!! teraz już wszystko wiem.... szczerze powiedziawszy rzuciłam tylko okiem.... ale dzięki smile odbiegamy chyba od tematu ach...
                  • owianka Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:39
                    Z tymi wilekimi literami to nie tylko czepianie i netykieta. Chodzi
                    też o sens takiego postu. Wielkich liter nie da się czytać. Ja
                    przeczytałam 2 zdania Twojego pierwszego postu i wymiękłam, pewnie nie
                    tylko ja. A raczej nie o to Ci chodziło, prawda?
              • duzeq Link do netykiety 21.01.10, 12:16
                forum.gazeta.pl/forum/w,572,24683030,24683030,kilka_uwag_od_moderatora_czyli_REGULAMIN.html

                Polecam punkt 7 smile.
              • zona_mi pancia22 21.01.10, 22:18
                Ne założyłabyś konta na Gazecie, gdybyś nie zaakceptowała
                regulaminu, a że go, oraz obowiązujacej netykiety, nie czytałaś, to
                tylko Twój wybór, zaś stosowanie ich jest wymagane:
                forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
      • madagaskarmarta Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 11:56
        Wciąż któraś z mam piszę, żeby czekać, że wszystko minie, że będzie
        lepiej... rozumiem dobre intencje pocieszenia ale nie o to tu chyba
        chodzi.
        Relacje w związku mają to do siebie, że niepielęgnowane zaczynają się
        psuć. O to oczywiście nie trudno przy niemowlaku. Ważne aby w tym
        okresie się wspierać, bazować na wartościach które udało wam się
        stworzyć. Gorzej jeśli w chwili kryzysu okazuje się, że związek
        opiera się głównie na seksie i rozmowach o pogodzie. Może warto
        porozmawiać o tym ze specjalistą. Nie musicie iść od razu na terapie
        małżeńską. Może warto żebyś ty sama porozmawiała z kimś kompetentnym?

        Nie słuchaj rad, że będzie lepiej... jeśli nie będziecie działać to
        będzie tylko gorzej. Nie licz na to, że pewnego dnia twój mąż wróci
        do domu odmieniony - pełen zapału do pomocy. Nie marnuj sobie życia
        czekaniem, że może kiedyś będzie lepiej. Szukaj pomocy, działaj bądź
        daj sobie szansę na szczęście z kimś innym.
      • wilma.flintstone Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 15:24
        pancia22 napisała:

        >,ZA KILKA MIESIĘCY ZNÓW BEDZIECIE CUDOWNĄ PARĄ,UWIERZ MI

        Wrozka, panie dzieju, wrozka.

        >FACETA MAŁE DZIECKO PO PROSTU PRZERASTA ALE JAK CÓRECZKA PODROŚNIE
        >TO WSZYSTKO MINIE

        Fantastyczne pocieszenie - jak juz dziecko przestanie sie w nocy
        budzic, zajmie sie samo soba i da sie z nim telewizje poogladac, to
        tatus wtedy sie uspokoi - i Ty jeszcze uwazasz ze to normalne? Bo
        faceci "tak maja"?


        >WIADOMO ONI MYŚLĄ ŻE MY PO PORODZIE JESTEŚMY BARDZIEJ SZEROKIE,

        https://emoty.blox.pl/resource/padam_na_cycki.gif

        Takie brednie i na dodatek CapsLockiem, ech....
        • duzeq Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 17:35
          W morde, Wilma, Ty zdolalas to przeczytac ... http://emoty.blox.pl/resource/ysz.gif
        • leneczkaz Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 20:33
          Gdyby nie Ty W. to bym tego nie doczytała a tak to mogę się pośmiać.
          To juz wiem dlaczego nam się w łóżku ukłąda, bo mój nie myśli, że jestem
          "bardziej szeroka" bo miałam cc big_grin
      • q_fla Re: Pieprzenie kotka za pomocą młotka...n/t 21.01.10, 20:07
    • krzysiowa_mama Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:24
      Bardzo Ci współczuję, bo takie jazdy ze strony faceta, to masakra i
      szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie usłyszeć coś takiego od mojego
      chłopa...
      Przeczytałam obie Twoje wypowiedzi i w żadnej nie ma słowa o
      małżeństwie - wnioskuję wiec, że jesteście w wolnym związku. Z tego
      co piszesz, to wynika, że Twój facet nie udziela się przy dziecku, a
      powiedz mi, czy on nadal chce być z wami? Bo jesli to tylko z
      wygodnictwa tak mówi, to rzeczywiście zastosuj którąś z rad jakich
      udzieliły Ci dziewczyny... Ale jeśli sprawa jest poważniejsza i
      jestes z tym gościem dla tzw. dobra dziecka, to mówię Ci - zastanów
      się czy na pewno wyjdzie to dziecku na dobre. Nie ma nic gorszego
      niz rodzina, w której facet czuje się "wrobiony w dziecko" i kobieta
      kurczowo się go trzymająca, bo to dla dziecka się poświęca i sama
      sobie nie poradzi.
      Studiowałaś prawo, więc wiesz, że są sposoby finansowego
      zabezpieczenia przyszłości Twojej i dziecka. Jeśli nie jesteście
      małżeństwem sprawa jest troche trudniejsza, ale nie beznadziejna.
      Tak jak pisałam na początku - nie wiem jak wasz zwiazek wyglada,
      wiec nie traktuj tego co napisałam jako atak na Ciebie. Poprostu
      wydaje mi się, ze powinnas przyjąć troszkę bardziej zdecydowaną
      postawę - pamietaj teraz chodzi głównie o dobro Twojego dziecka...
      Więc:
      Jesli uważasz, że jest to tylko wygodnictwo i niecnieróbstwo Twojego
      mężczyzny ( a czujesz się mimo wszystko kochana i bezpieczna z nim)
      to walcz.
      Jesli uważasz, ze ten zwiazek istnieje tylko dzięki Twojemu
      poświeceniu, to poważnie zastanów się czy warto. Masz w sobie wiecej
      siły niż Ci się wydaje i na bank więcej możliwości niż tylko, jak
      napisałaś - "wrócić na wieś i juz nie mieć żadnych perspektyw (...)"
      MOże mój post wyda Ci się nieco radykalny, ale za dużo widziałam
      dziewczyn marnujących lata przy niewartych niczego facetach -
      dzieciom to na bank na dobre nie wychodziło.
      POzdrawiam Cię Cieplutko. (łoł jak się rozpisałam....)
      • iwonagos Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:55
        Drogie kobietki. Każdy chłop to leń, niestety.... Dlatego nie ma co im odpuszczać! Siedzę na macierzyńskim, zajmuję się dwójką dzieci, ugotowane, posprzątane, wyprasowane. Przyjdzie taki dziad z roboty.... o jaki zmęczony, o matko boska! Ręką nogą nie ruszy. Gdzie się rozbierze, tam zostawia, nic komplenie nie pomaga, a bałagan taki wszędzie robi, że masakra.
        Przed chwilą do mnie dzwoni, żebym węgla do pieca przyniosła, hahahahah. A ja mu - takiego wała!!!! Piec jest z podajnikiem, zasypuje się go raz na tydzień, zero roboty poza tym, a ten dziad zapomniał. Skandal. Jakoś sobie radzę, mamę mam w tym samym domu, dużo mi pomaga.... Jeżeli chodzi o dzieci, to nie odpuszczam mu, wsadzam na chama i tyle ma do gadania. Karmię cycem, ale gdy potrzebuję gdzieś wyjść - nie ma gadania, zostaje z dziećmi. Mieliśmy 3 miesiące horroru, bo mała zasypiała o 3 w nocy. Czasem wysiadałam, budziłam go o 1-2 i nie było zmiłuj się...
        • kiniox Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 14:53
          Jaki smutny jest ten twój post. Z mojego doświadczenia wynika
          raczej, że mężczyzna traktowany jak człowiek, odwzajemnia sie tym
          samym. Nie żaden "dziad", nie żaden "leń", tylko mój partner życiowy
          i ojciec dziecka. Robi, co trzeba, bo sam wie, że trzeba, a nie
          dlatego, że go trzymam za pysk. Jest dorosły, nie jestem jego mamą,
          ani tym bardziej strażnikiem więziennym. Ale ja mojego męża lubię i
          szanuję, może w tym tkwi tajemnica sukcesu.
        • wilma.flintstone Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 15:17
          iwonagos napisała:

          > Drogie kobietki. Każdy chłop to leń, niestety....

          Nie kazdy, nie uogolniaj. Moj maz jest nieslychanie pracowity i ma
          niespozyta energie. W porownaniu z nim to ja jestem len.
        • aniasa1 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 16:58
          Kurczę, i Ty zdecydowałaś się na drugie dziecko z tym .... Skoro tak bardzo nim
          gardzisz to po co dwojka. Lubisz isę handryczyc? Nic nie kumam.
    • paul_ina Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 12:43
      naprawdę współczuję
      tylko nie rozumiem dlaczego płaczesz pod prysznicem i tutaj na forum zamiast
      personalnie do ojca swojego dziecka

      swoją drogą muszę być lepsza dla mojego Męża, wychodzi mi, że to prawdziwy skarb
      • in-n-a Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 17:13
        powiem szczerze,że ja mojego powinnam na rękach nosić a i tak na niego czasem
        warczę.ale nie z powodu braku opieki nad dzieckiem-jest tatusiem
        idealnym.uważałam to za normę a tu przytaczacie sytuacje,od których włos się
        jeży....muszę go naprawdę zacząć doceniać.pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.
        • leneczkaz Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 21.01.10, 20:37
          Ja swojego fotke w ramkę wstawię i 3 pokłony o poranku. Od roku (dzieć 15 m-cy)
          to on wstaje w nocy.. po 14.30 opieka pół na pół, a do tego zmywa, sprząta i
          jeszcze całuje, szepcze miłe słowka.. i rodzynki mi własnie podtyka pod nos (a w
          piekarniku piecze mi 2 zapiekaneczki) mmmmmm smile
          • mumi7 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 23.01.10, 18:37
            Nie przesadzajcie, porownanie z beznadzieją nie powoduje, że
            małzonek staje się cud - miódwink Albo go za takiego i tak uważacie,
            albo nie. Bo tym sposobem mąz może byc cudowny, bo w porównaniu z
            czyimś nie pije i nie bijewink
    • izazdo poszukaj profesjonalnej pomocy 21.01.10, 18:42
      na forum nikt Ci nie udzieli profesjonalnej pomocy. Na początek proponuję
      skorzystać z mediacji rodzinnej, aby ustalić przyczyny takiego stanu rzeczy
      (wyjaśnienie w stylu "to wszystko przez nią/niego" nie jest zadnym wyjasnieniem
      - swiadczy o konflikcie relacji, a trzeba ustalic prawdziwe podloze konfliktu i
      nad nim pracowac). Jeśli w toku mediacji okaze sie, że potrzebna jest
      psychoterapia, mediator odesle Was do psychologa. Wylewając łzy na forum nic nie
      zdziałasz.
      Jedynym warunkiem mediacji jest chęć przystąpienia do niej przez obie strony.
    • maiwlys Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 22.01.10, 23:08
      Ech...bo ja to robie tak że daje mężowi dziecko ale mowię "Zajmij się
      nią bo jestem zmęczona" itp. i on sie dzieckiem zajmuje. I słyszę, że
      świetnie opiekuję się dzieckiem, że jestem najlepsza mama na świecie
      itp. Ale to mozę zależeć od charakteru równiez, tzn. na pewno zalezy,
      bo mój mąż o ile ma czas to garnie sie do opieki nad małą.
      Życzę pozytywnego zakończenia całej sytuacji.
      • madzik1117 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 23.01.10, 13:17
        ten facet to jakis terrorysta,tyran i despota! nie bedzie sie z toba
        kochal bo nie jest tak jak przedtem dziecka nie chce mu sie uspic to
        wyzwie cie od wyrodnej matki,wyjechalas nie zadzwonil... moze dac
        sobie spokoj? dziecko dobrze wyczuwa atmosfere jaka jest w domu(moze
        dlatego placze 2 h dopoki nie zasnie ze zmeczenia?) wiec po co
        meczyc siebie i dziecko?
        • oloolosz Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 19:40
          prawda,ze dziecko wyczuwa atmosfere,jak ja byłem wkurzony mała az sie odpychała
          odemnie,a normalnie tak nierobi-ale i tak najlepiej jej u mamy
    • elzabeth18 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 01:29
      To chyba zboczenie zawodowe...heh mój mąz też jest na prawie i
      zaczął aplikacje adwokacką!I też się dziwacznie zachowuje...wczoraj
      np. przy nagłej weekendowej wizycie jego babci wpadł w traume
      sprzątania kuchni. Kiedy naprawde zajmowałam się cały dzień córką
      która nie da mi odejśc na krok...i w miare możliwości sprzątałam
      naczynia, lecz wiele z nich jest dużych i nie mieszczą się w
      zmywarce i czekają aż córka pójdzie spać a ja spokojnie je umyje. Na
      prośbe by to zostawił-posprzatam jak mała pójdzie spać...usłyszałam,
      że nie może patrzeć na ten syff...oburzyło mnie to bo była to
      kwestia garnka na gazówce i 2 talerzy w zlewie. Nie lezy to w mojej
      naturze by mąż sprzątał w moim królestwie! Poczułam się jak baba nie
      zdająca relacji jako żona i matka. Zawsze uważałam, że jest pedantem
      jak widziałam jego studenckie mieszkanie, ale bardzo się myliłam
      ponieważ w domu daje mi w kość!nie wrzuci brudnych ciuchów do kosza
      bo na nim leży suszarka a on moich gratów nie bedzie podnosił więc
      rzuca gacie i skarpety na środku łazienki czy sypialni-gdzie stanie
      tam leżą!Rano wstając zaczynam dzień od zbierania gaci i
      skarpet.Wcina mi się do kuchni...wszystko by zrobił inaczej!Tu by
      dodał śmietane nawalił tymianku itd chociaż ja tej przyprawy
      nienawidze!Wszystko neguje zrobił nawet awanture o barszcz
      wigilijny, że sa w nim suszone grzyby!siedze z mała od rana dopóki
      on nei wróci a czasem tj 15-17 nie mogę pojechać na zakupy bo zawsze
      ma wymówkę bym nie wyszła z domu nie chce z mała zostac, a jak
      zostanie to gorący telefon za 10 minut że mam natychmiast być w
      domu.Kiedy przyjade to od razu się ubiera i wychodzi bo gdzies się
      umówił z ojcem kolegą itd...Mam dosyć!
      żwww.agnieszkadietblog.com/
      • syswia Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 01:52
        Dziwna jakas jestes. Moj tez po prawie i gary zmywa codziennie. Od
        poczatku naszej znajomosci. Pojawienie sie dziecka nic tu nie
        zmienilo. A, pardon, od czasu kiedy zaszlam w ciaze nie wlaczam sie
        w sobotnie generalnie porzadki. Robi to sam. Ja mam na glowie tylko
        pranie i gotowanie obiadu.

        Korona mu z glowy nie spadnie. Zareczam. Moj jest dumny z siebie,
        jak go chwale publicznie, ze mam fantastycznego meza. A robie to
        czesto i z ochota wyliczam wszystko, co robi "dla domu". Najchetniej
        w towarzystwie takich pan, co to uwazaja te czynnosci za kobiece i
        uwlaczajace mezczyznie. Straszny mam ubaw obserwujac ich miny.

        Marchewka ich, drogie panie, marchewka, a nie kijem.
        • elzabeth18 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 01:58
          Dziwna jestem, że niby dlaczego? Bo mój mąż mi zaznacza, ze nie dbam
          o dom a przy możliwych pierwszych znajomych zaznacza do nich że jest
          syf w domu i nic nie robię?Nie wszyscy mają takich księży na bialym
          koniu jak Ty...
          • syswia Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 02:55

            Jestes dziwna, bo jak sie wzial za te gary, to trzeba bylo to
            wykorzystac i dac mu je umyc, zamiast wyrywac z reki. A przy
            gosciach publicznie pochwalic - milo, a nie zjadliwie. Zaklad, ze
            nastepnym razem tez by zmyl?
            Nic nie zrozumialas z mojego posta. Szkoda.

            PS. Nie wyszlam za maz za ksiedzawink sic!

            PS2. Po namysle, nie trwalabym w zwiazku z czlowiekiem, ktory
            okazywalby mi taki brak szacunku, jak Twoj Tobie. I Ty na to
            pozwalasz?
            • lenawawa Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 06:59
              Tylko rozmowa może coś zdziałać.
              Ja mam faceta który gotuje,posprząta.
              Ja prasuję,piorę.To z takich codziennych czynności.
              Mamy półrocznego syna,maruda,tylko na rączkach itp.
              Dziecko zabrało nam ten fajny wolny czas kiedy można było poczytać,posiedzieć na
              necie,obejrzeć spokojnie film.
              Zaczęło być źle kiedy ja miałam wieczne pretensje do niego że nie zajmuje się
              małym,tylko ja go noszę itp.
              Doszliśmy do ściany i trzeba było pogadać.
              Udało się - ustaliliśmy,że będziemy na zmianę zajmować się małym i jak na razie
              udaje się.
              Mogę nawet na chwilkę wyjść do pobliskiego sklepu po gazetkę czy bułkiwink
              Po za tym chyba nie możemy my mamy myśleć że wszystko przy dziecku zrobimy
              najlepiej na świecie.Facet potrafi zrobić to samo.
              A wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy.




              • mumi7 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 22:20
                > Mogę nawet na chwilkę wyjść do pobliskiego sklepu po gazetkę czy
                bułkiwink

                Wow, no jestem pełna podziwu, nawet po bułki?smile
                Żartuję, bo to mnie rozbawiło, że to taki super facet, że nawet po
                bulki 300 mterów możesz pójśc, ale generalnie masz z małzonkiem ok.
      • mumi7 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 24.01.10, 22:18
        Chłopy po prawie to upierdliwcywink Ale można to dobrze skanalizować:
        puszczać mimo uszu "dobre rady", kuchania-mówić, że to Twoje
        krolestwo, chyba że chce się zamienić, a jak chce, żeby było
        posprzatane do maksymalnego czysta, wtęczasz wiadro i szmatę,
        względnie odkurzasz i nie jedzie z koksemwink Ja tak robię, udaję, że
        mam gdzieś sprzatanie na błysk i jeśli ktoś (czyli facet) chce, to
        mjusi sam sobie ten błysk uzysać. Czasem jedzie z koksem, a czasem
        odpuszcza, bo nie ma siływinkI tak to leci.
      • dot.com.slash Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 25.01.10, 03:04
        Na moj prawniczy nos (skoro tak o prawnikach rozprawiamy)smile to Twoj mąż zlapał
        nic porozumienia z kolezanka aplikantka. I to jest cala tajemnica jego
        zachowania,dogryzania Ci,olewania Twoich potrzeb i braku checi zajmowania sie
        dzieckiem.Popatrzyl sobie na wyfiokowana panne bez zobowiazan i "nie rozumie"
        dlaczego w domu Ty nie wygladasz i nie zachowujesz sie jak ona, albo w skrajnym
        wariancie- nie jestes nia.Ma w d...ie Twoje potrzeby i opieke nad Waszym
        dzieckiem,stad ucieka do kolegi,zajmuje sie dzieckiem 10 minut, nie lubi kiedy
        wychodzisz z domu- obudz sie dziewczyno, bo mieszkasz z tyranem i ciulem a nie
        ojcem Rodziny!Ja jestem zwolenniczka kulturalnego ale konsekwentnego wziecia za
        morde, a jak facet nie załapie bazy, o co w życiu Waszym biega to zegnaj go
        szybko bo szkoda Ciebie i dziecka.Co do sprzatania, oswiadcz mu,ze albo sie
        aktywanie wlacza w sprzatanie,kupuje zmywarke albo zarabia na pomoc domowa a
        juz kłótnie o grzyba w barszczu to juz szczyt,chamidło w dodatku bez jaj-moze w
        ramach rehabilitacji wezmie na siebie gotowanie? Z doswiadczenia wiem
        niestety,ze czesto "czepialstwo" panów ma podłoze pod nazwa "fascynacja
        kolezanka" co lezy i pachnie.Na moje oko, daj sobie spokój.
        Ps. masz nie wychodzic z domu bo co? Przypadkiem na zakupkach mozesz spotkac
        tatusia koleznka Fascynacja?
    • ola4-0 Re: No to usłyszałam że jestem wyrodna Matka.... 25.01.10, 10:43
      Witaj, myślę że twojemu mężowi przydałby się porządnt kopniak w
      wiadomą część ciała, przecież tak samo jak ty jest rodzicem tego
      waszej córeczki i tak samo na pewno chciał ją mieć więc dlaczego do
      diaska tylko ty się nią teraz zajmujesz? Myślę że należałoby tatusia
      rzucić na głeboką wodę i poprostu zostawić go samego z dzieciną na
      jakiś czas najlepiej pomiędzy kolejnymi karmieniami, pewnie pracuje,
      więc niech to będzie wekend, a ty wyjdź do koleżanki, na zakupy,
      basen, siłownię gdziekolwiek będziesz miała ochotę. Nie martw się
      córce się żadna krzywda nie stanie, ty się troszkę zrelaksujesz a
      tatuś będzie miał okazję się wykazać i wdrożyć troszkę w obowiązki.
      Tobie też należy się odpoczynek, życzę powodzenia i wytrwałości...


      A, piszesz że nazwał cię wyrodną matką, skoro to
      taki "wykształciuch", to niech sobie dokładnie zinterpretuje
      termin "wyrodna matka"
Pełna wersja