18_lipcowa1
30.01.10, 12:58
No więc niedługo zmieniam miejsce zamieszkania.
Bardzo się z tego cieszymy, tylko zastanawiam się jak to wpłynie na
moje kumające już mocno dziecko.
Otóż teraz jestem tylko ja i tata. W domu jest cicho, spokojnie.
Ciagle te same czynności, dzień wygląda tak samo.
Zdarzają się nam wizyty u kogoś, wizyty kogoś, nawet w głośnych
domach, gdzie jest wiele dzieci, supermarketach, na spacerach
wyciągam z wózka, więc widzi świat, hałasy i wszystko bardzo dobrze
znosi. No ale jednak na codzień jestem ja i tata i spokojny, cichy
dom.
No i teraz z jakiś miesiąc, będzie miała wtedy ok 5 jedziemy do
Polski.
Jakiś miesiąc- dwa spędzimy u moich rodziców, którzy żyją
hmmm...dość głośno. Tzn głośno mówią, wiele się dzieje, odwiedzają
ich ciągle ludzie/ rodzina, jest pies, kot no i życie po prostu wre.
Na dodatek nowe miejsce kąpania ( wczoraj była trochę przestraszona
jak 1 raz kąpana była w dużej wannie), spania.
Inne otoczenie, pewnie wizyty babć, dziadków, cioć itp.
No i mniej będzie widziała tatę ( który na codzień spędza z nią dużo
czasu, kąpie ) - bo mąz bedzie w innym mieście remontował mieszkanie.
Po tych 1-2 miesiącach powrót do poprzedniego życia- mama i tata,
trochę ciszej, ale znowu inne miejsce życia, kąpania, spania.
Jak dzieci znoszą takie coś? Bo jak jej nie miałam to mi się
wydawało ,że nie widzą różnicy, teraz wiem, że bardzo się myliłam?
A może jeśli jest mama obok no i tata jak najczęściej będzie się
starał to nie będzie tak szok?
Czy jak będzie mi marudziła, płakała, dodam że do tego dołączą skoki
rozwojowe i pewnie zęby to mogę winic też te zmiany?