kartoffeln_salat
16.02.10, 17:14
Dziewczyny doradźcie coś, nie wiem dlaczego mój 10-cio miesięczny
synek jest taki ciężki, ale naprawde brak mi już pomysłow co tu
zrobić, jestem potwornie zmeczona a moja cierpliwość powoli się
zaczna kurczyc.
Zacznę od początku. Do końca 5-togo miesiąca życia miał uporczywe
kolki, wypróbowaliśmy wszystkie leki, mleka, masaże, pozycje itd.
Ale to i tak trzymało go tyle miesięcy.
Te kolki to oczywiście codziennie kilkugodzinne wycia, nocne wycia,
uniemożliwione spacery, bo po jedzeniu zaraz się prężył w wózku itd.
Wiele razy nie mogłam z nim nawet do najbliższego sklepu pójść, bo
tak się darł w wózku, że musiałam wrócić do domu.
Do tego poważny problem ze spaniem – jako 3 tygodniowy noworodek
spał zaledwie 3 godzinki w dzień, a w nocy co 1,5h ryk i karmienie.
Gdy miał 3 miesiace wcale nie spał w dzień, bo przy jedzeniu
przysypiał 10 minut przy butli i to wszystko.
Uczyłam go spać w dzień, róznymi metodami, zero skutku – jak nie był
śpiący to nie dało się w żaden sposób uśpić, a bujanie albo wożenie
w wózku kończyło się histerią.
W nocy oczywiście kolorowo też nie było – pobudka co 3h, a nad ranem
to już takie płacze przez sen i kręcenie się.
O 6 zebach wole nawet nie wspominać, bez przerwy budził się w nocy
z okropnym płaczem, nie pomagały gryzaki, żele, nawet panadol dawał
mizerny efekt na pierwsze godziny, a potem znowu nocne ryki. W dzień
caly czas buczenie, krzyki, piski.
Okresy „pomiedzy” zebami były spokojniejsze, jednak do dziś moje
dziecko nie przespało ani jednej nocy.
Dziś wygląda to tak. Zasypia około 23 wieczorem, śpi do 2, płacze bo
jest głodny, jak zje to śpi jeszcze ze 2 godzinki i od 4 to jest już
znowu płacz przez sen, kręcenie się, wstawanie, czasem wstanie
całkiem rozbudzony i 2 godziny nie śpi tylko chce się bawić, a jak
się z nim nie bawię to krzyczy.
Próba uspienia ponownego wygląda tak, że noszę go pół godziny,
zaśnie, położe a on wstaje i znowu to samo.
Czasem pospi do 5:30! Rewelacja, tylko się powiesić.
W dzień Idzie spać około 10-11 na pół godzinki i potem około 16 też
30-40 minut, chociaż dzisiaj wcale nie spał po południu.
Padam już na twarz.
poza tym przez cały dzień bez przerwy za mną chodzi, szarpie mnie za
spodnie żeby go nosić na rękach, mimo że ładnie raczkuje i wstaje
sam, to zamiast wszystkim się zajmować na około to ciągle tylko
włazi na mnie „mamu-mamu-mamu”.
Z karmieniem mam kłopot, bo histeryzuje w krzesełku,m nie chce tam
siedzieć, wykręca się i zjeżdza.
Sadzanie na kanapie czy w leżaczku tez nie pomaga, bo ciagle się
wierci, kręci, wstaje, nie umie się skupic na jedzeniu. Widzę że coś
tam mu czasem smakuje, ale jakby nie umie zjeść tego, bo tak się
rozprasza wszystkim innym. Próbowałam sadzać naprzeciw akwarium
(zainteresowanie przez 1 sniadanie) lub przed TV – bez efektu.
Czuje się beznadziejnie.
Nie umiem dziecka ani położyć spać, ani nakarmić, ani sprawić żeby
przez 10-15 minut pobawił się sam.
Nie mam pojęcia co robię nie-tak, bo zawsze od pierwszego dnia
stosowałam porządek dnia i nocny rytuał – wszystko do bani.
Dzisiaj cały dzień płacze, krzyczy, jak tylko odejdę na sekunde albo
się odwróce to ciągle ryczy, już naprawdę nie wytrzymuję tego.
Kocham synka nad życie, ale jestem potwornie zmęczona tym wszystkim,
zwłaszcza fizycznie brakiem snu, i myślałam już o złobku, nie daję
już po mału rady.
Z tego postu bije już przygnębienie, ale zapewniam, że uwielbiam
mojego małego chłopczyka i bardzo go kocham.
Wiem, że kolki i żeby to fizjologia, nie ma na to rady, ale nie wiem
jak reagować na to gdy ciagle krzyczy, histeryzuje jak się nim nie
zajmuję np. robię obiad, a on jest w kojcu to cały czas ryczy. Jak
puszczę na podłogę to znowu mnie szarpie i piszczy żeby go nosić.
Ma tyle atrakcji, chodzik, autko, kojec, kupę zabawek, może chodzić
po całym mieszkaniu, materac, plac zabaw, chustawkę i ciągle mu cos
nie pasuje.
Spedzam z nim calutki dzień bo nie mam nikogo do pomocy, wszędzie
jest ze mną, wieczorem bawię się z nim, śpie z nim, już nie wiem co
jeszcze może mu brakować??????